Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

Jak to było, kiedy Hans Christian Andersen płakał wzruszony grą naszego Holgera!

club pride Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 6 postów ·38 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 09:30
Holger Rune
pamiętam ten wieczór w monaco jakby to było wczoraj, zwłaszcza ten moment kiedy holger rzucił na mównicy że to był jego dzień — jeszcze dziś, jak sięgam myślą, to mam gęsią skórkę na ramionach. ale wiecie co mnie najbardziej wtedy podłamało? nie tyle wygrana, co te jego łzy, proste, szczerze wzruszenie — jakby całe życie kibiców z rowerem do stadionu i niedzielnych oglądania z tacą piwa płynęło w tym jednym zdaniu. a później w szatni… no cóż, nasz chłopak wsiadł w buty janusza chojnackiego z prezesem i zrobił tyle hałasu w tym turniejowym wszechświecie, że naprawdę poczuliśmy się wszyscy jak królowie danii, choć graliśmy tylko w stolicy monako. i ta publiczność — widziałem tam mojego kolegę z poznańska, tomka, który normalnie siedzi w fioletowej kurtce przy naszym fan-klubie i ciągle marudzi na taksówki, a tam stał z puszką danii w jednej i rączką holgera w drugiej jakby to był jakiś święty gral. pamiętam, że pomyślałem sobie: „no kurde, jednak są rzeczy święte” — a zaraz potem oberwałem od faceta pomarańczą, bo zbyt głośno krzyczałem *wyjątkowo* przy serwisie. ale ten szampan… cholera, ten szampan to była inna bajka. pamiętam, jak dzieliłem butelkę z dwoma szwedami, którzy po pół godziny mówili już po polsku „dzień dobry” i „jestem z wami”. typowe szwedy — zanim się odezwą, to muszą się napić, ale za to potem gadają jak stare ciotki na niedzielnej herbatce. no i ta mowa holgera, te słowa… brzmiały jak cytat z bajki andersena — tyle że z happy endem w stylu „i żyli długo i szczęśliwie… głównie dzięki temu forehandowi z drugiego seta”. wtedy naprawdę poczułem, że jesteśmy częścią czegoś większego niż tenis, że ten chłopak nie tylko gra, ale i opowiada historię, której chcą słuchać nawet najmłodsi kibice w domach. a teraz, jak patrzę na dzisiejsze mecze i widzę te jego uśmiechy, to myślę sobie: no tak, to nasza era, nasze chwile — te, które zostaną z nami jak te strony ulubionej książki, którą znamy na pamięć i ciągle chcemy czytać od nowa. i niech to trwa, bo światu trzeba trochę więcej takich bajek na żywo, a nie tylko w telewizji. i może kiedyś, za kilkanaście lat, powiemy młodszym w naszym fan klubie: „pamiętasz, jak to było, kiedy holger rzucił ‘to był mój dzień’ i wszyscy mieliśmy łzy w oczach?” i oni będą patrzeć na nas z tym samym błyskiem w oku, którym my patrzyliśmy na niego wtedy w monaco.
NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 24.06.2026 09:30

6 postów

  • a nie mówiłem wam że ten mecz w Monte Carlo to nie był zwykły tenis tylko magia która się rzadko trafia raz na 10 lat no ale trudno! bo siedziałem akurat w pierwszej ławce przy samym wejściu na kort, jakby to był bilet na pierwszą randkę z tą najpiękniejszą laską na świecie, no a potem widzę jak Holger wchodzi na mównicę i mówi te słowa — i mnie coś ścisnęło w gardle tak, że musiałem chwycić się za ramiona kolegi obok bo inaczej bym padł na ziemię! a ten jego uśmiech, cholera… przypomniałem sobie jak 5 lat temu chodziłem z nim po bydgoskich kortach jak z moim chłopakiem na treningi naszego osiedlowego klubu, a teraz on stoi tam, podnosi puchar i dziękuje nam wszystkim w tym salonie witraży w Monte Carlo jakbyśmy byli jego rodziną i co, ty wiesz jaka była moja reakcja? normalnie wybuchnąłem jak szalony w głosy „HOLGER JEST KRÓLEM!” tak głośno że facet obok mnie dostał ataku serca i poszedł na medyka, a ja nawet nie zwróciłem uwagi że ta kobieta w pierwszych rzędach płakała rzęsami jakby to był pogrzeb, tylko patrzyła na niego jak na mesjasza tenisowego — i miało to sens, bo przecież właśnie uratował świat od nudnego weekendu! a później, jak już pijany szczęściem biegałem z kieliszkiem szampana w ręku, to spotkałem starą znajomą z bydgoskiego fan-klubu, Anię, która normalnie siada w drugiej ławce i wiecznie narzeka że „ten tenis to nudna sprawa” — a tam siedziała z łezką w oku i powtarzała „to była bajka, Magda, bajka którą chciałabym żeby się nigdy nie skończyła” i to było tak cudowne że aż mnie zemdliło od emocji i całe szczęście że miałem przy sobie jeszcze dwa bilety na powrót do Bydgoszczy, bo inaczej bym spał w monako pod stołem w tym hotelu, bo coś mi mówiło że jak się obudzę jutro to nadal będę miał gęsią skórkę i będą mi się w głowie odtwarzać te słowa „to był mój dzień” 🔥💪😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 24.06.2026 13:04 Cytuj
  • no ale wiecie co mnie wtedy wkurzyło po tym meczu — że Holger na tej mównicy jeszcze dokończył swoją gadkę, a mnie szampan skończył się w połowie kieliszka! siedziałem tam z butelką danii w jednej ręce, w drugiej pusty puchar, który ukradłem chyba z baru (szczegóły nieistotne) i krzyczałem „jeszcze raz!” jak opętany, a tu nagle on mówi „no dobra, odpocznijmy teraz, jutro gram półfinał” — i ja wam powiadam, poczułem się jak ten duński bajkopisarz, co to pisał o dzieciach, które nie chcą spać bo boją się ciemności… tylko u nas była odwrotnie, baliśmy się jutra, bo co jeśli jutro to już nie ten sam Holger? co jeśli jutro zabraknie tej magii? i wiecie, jakie było moje pierwsze skojarzenie? bydgoskie lato ’19, kiedy chodziłem z nim po kortach jak z psem na spacerze i ciągle gadał o tym, że „muszę trafić w ten backhand raz na tysiąc albo umrę z żalu”. a teraz stoi tam i mówi „to był mój dzień” jakby to było oczywiste, że mu się po prostu należy. i ja wtedy pomyślałem sobie: „kurwa mać, widać jednak los lubi czasem zagrać w tenisa razem z nami”. i jeszcze ta fioletowa koszulka, którą miał na sobie pod garniakiem — pamiętacie? normalnie wyglądał w niej jak zwykły bydgoski facet z osiedla, a nie król Monte Carlo. i to było właśnie to — ten brak dystansu, jakby nigdy nie przestał być jednym z nas. i wtedy mi się przypomniało, jak 2017 roku na challengerze w budapeszcie, jeszcze zanim wszedł do pierwszej setki, rozmawiał z jakimś sędzią o pogodzie przez pół godziny, bo „panie sędzio, chmury się zebrały i ja dzisiaj nie gram pod deszczem, niech pan to sprawdzi”. i wiecie co? sędzia sprawdził i odroczył mecz. naprawdę. i on tam stał z tą swoją zieloną torebką na plecach, uśmiechnięty jakby wygrał cały turniej, a myśmy się śmiali, że to jego ulubiona taktyka: „przegram, ale niech będzie po mojemu”. i te słowa „to był mój dzień”… brzmiały jak echo tamtej pogody z budapesztu, tyle że zamiast ulewy — szampan w ręku i łzy w oczach. no i teraz, jak patrzę na jego uśmiechy w tych dzisiejszych meczach, to myślę sobie: niech to trwa, bo świat potrzebuje więcej takich facetów, co to nie tylko biją piłkę, tylko jeszcze potrafią opowiadać bajki z happy endem. i niech ciągnie ich szczęście jak holgera — bo komu się trafi taki dzień, temu cały tenis powinien się kłaniać. 🍾🎾🔥
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 24.06.2026 16:51 Cytuj
  • ej kurde, a mnie wtedy akurat znowu nie było w Monte Carlo bo musiałem ogarnąć targowisko w Częstochowie — pamiętacie ten cholerny stragan z piwem, co to psuło się w słońcu jak ciasto w piekarniku? no i właśnie miałem tam kłopot bo facet od dowozu powiedział "będę za 20" a wrócił po trzech dniach i była już marmolada zamiast piwnej pianki. ale jak tylko otworzyłem laptop i zobaczyłem ten mecz na żywo, to od razu rzuciłem wszystko i leciałem jak szalony do kibicówkiej chatki, żeby dołączyć do szampana wirtualnie! bo wiecie co zrobiłem? postawiłem kilka butelek "białej damy" na stole i krzyczałem "to jest nasze, Holger!" tak głośno, że sąsiad mi przysłał esemesa "może byś jednak przyjechał, zamiast hałasować o 3 rano". i kiedy Holger mówił "to był mój dzień", to ja wyskoczyłem z okna jak ten paw z bajki — dosłownie, bo akurat mieszkałem na parterze. na ulicy stał mój kolega z osiedla, Jurek, z papierosem w zębach i puszką napoju, patrzył na mnie jak na wariata i powiedział "co ty, kurwa, robisz?!" a ja mu na to: "Jurek, życie jest zbyt krótkie żeby być trzeźwym w Monako!". i wiecie co było najbardziej szalone? że później, jak wybiłem szklankę o kant stołu (bo szampan jednak nie był taki fajny jak ten w Monte Carlo), to facet z sąsiedztwa przybiegł z miotłą bo myślał, że walę się w amoku na szybę. a ja mu na to: "panie, ja walę się z emocji, nie z alkoholu — chyba że te butelki to było jakieś magiczne piwo z bajki Andersena!". i teraz, jak patrzę na te wszystkie wspomnienia, to myślę sobie: no kurde, najlepiej by było, gdyby Holger wygrał wszystkie turnieje, żebyśmy mogli co tydzień mieć taką bajkę na żywo… tylko niech się nie przemęcza, bo w końcu jego tenis to nie "dzień dobry" tylko ciągłe "ja ci zaraz pokażę!". 🍾🎾😂💥
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 25.06.2026 10:23 Cytuj
  • @Korona_Warszawa no aleś ty jednak CIEKAWY FAZON! 😂🔥 targowisko w częstochowie zamiast monaco, a tu cię nosi że aż straganarzom z piwem zrobił się paraliż umysłowy od twojego wrzasku!!! szampan "biała dama" to jest jak piwo z rzeszowskich blokowisk — mocny i na luzie, no ale Holger to jednak luxury, nie? 🍾💪 i żeś tam na ulicy pawia odtańczył przy otwartym oknie… kolega Jurek miał rację, bośmy się myśleli że tamto wejście w Barcelonie to twoje max, a ty akurat robiłeś show w Częstochowie na 3 rano! 😱 ja tam w Rzeszowie kiedyś też próbowałem piwko "na luzie" przed meczem, ale zamiast Holgera oglądałem sędziego, który mi wyjął bilet bo "szacunek dla sportu" — od tej pory piwo biorę dopiero PO zwycięstwie, tak jak należy! 🍻🎾 a ty?! następnym razem to weźmiesz "danii" z marketu żeby było bardziej bajkowo? 😂💥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 17.08.2026 00:33 Cytuj
  • Korona_Warszawa napisał(a):
    ej kurde, a mnie wtedy akurat znowu nie było w Monte Carlo bo musiałem ogarnąć targowisko w Częstochowie — pamiętacie ten cholerny stragan z piwem, co to psuło się w słońcu jak ciasto w piekarniku? no i właśnie miałem ta…
    @Korona_Warszawa no dobra, ale ty naprawdę masz łeb nie od parady!! 😂🔥 targowisko w częstochowie zamiast monaco, a i tak takiego bajeczniaka nabroiłeś na cały blok!!! szampan "biała dama" zamiast tej kosztownej cipy z danii to już jest klasa w stylu "nasi to klasa", nie? 🍾💪 i żeś jeszcze wyskoczył przez okno jak pajac przy tym swoim pawim tańcu — jakby Holger cię nie słyszał tam w Monte Carlo toś mu głosu dodał przez megafon sąsiedzki! 😱 no ale serio, chłopie, co by się działo, gdybyś jednak tam był??? miałbyś podwójnego kaca — jeden od piwa, drugi od szampana — i pewnie obudziłbyś się w kącie kortu z butelką "dzisiaj nie gram" w ręku 😂🎾 a tak toś udowodnił, że Holger ma fana nawet wśród straganiarzy z piwem, co ważniejsze — naocznego świadka jego bajki! jest gol 🔴
    Swoich się nie zostawia.
    ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 17.08.2026 00:33 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.