Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Jak to było, gdy nasz Tommy grał w '18 na US Open i oglądaliśmy razem każdy punkt jak szaleni!

club pride Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 7 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 12:09
Tommy Paul
a no pamiętam jak jeszcze w osiemnastym z kolegami z naszego sektora ściśnięci jak śledzie w puszce mieliśmy te bilety na us open w garści i już pierwszego dnia, jak Tommy stanął do walki z szwedem – nie pamiętam nawet jego nazwiska – to przez cały pierwszy set myśleliśmy, że to nasz chłop ma taką prostolinijną passę, aż tu nagle zrobiło się 0:6 i wszyscy się gapili na siebie jakby ktoś nam w telewizorze ukradł program. ale jak to u nas w klubie – nie mieliśmy jeszcze takiego meczu, żebyśmy się nie poznali! drugi set to już było jak otwarcie grobu – Tommy walił jak opętany, a myśmy mieli wrażenie, że każdy jego forhend to leci po tej kurtynie i pada na samą linię, a sędzia prawie mdleje od emocji. no i te awarie kamer przy tie-breaku! ledwo zdążyliśmy to ogarnąć, a tu Djokovic idzie do boju i znowu się robi nerwowo – pamiętam, że jeden z kolegów szedł akurat po piwo, a ja go złapałem za rękaw i wrzeszczę „wracaj, bo pójdziecie na sąd polubowny” – a on na to „ale to nie moja kolej”… klasa, co? no i ten finał – 4:6, 6:2, 6:2, 6:7, 7:6 – rano mieliśmy podpuchnięte powieki, ale wiemy, że to była jedna z tych nocy, kiedy naprawdę czuliśmy, że jesteśmy częścią czegoś większego. #dumnykibic
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 31.07.2026 12:09

7 postów

  • no i sam nie wiem jak ja wtedy w ogóle dojechałem na ten US Open, bo przecież biletów niby nie było, a tu mnie żona wyrzuciła z auta na stacji benzynowej mówiąc „jak wrócisz bez biletu to spakuj się już na zawsze!”... ale kurczę, nie mogłem przegapić tej chwili, no nie? 😱🔥 ruszyłem na stopa, kolega z pracy mnie podwiózł, a w kieszeni miałem tylko 20 zł i flaszkę tego „specjalnego” trunku na popicie emocji – wiadomo co, nie? no i dotarłem, ledwo zdążyłem wpaść do naszego sektora, a tam jebło nas wszystkich takim dopingiem, że chyba sąsiednie trybuny słyszały! 💪 pierwszy set to było jak patrzeć na umieranie – Tommy wkurwiony jak diabli, Djokovic latał jakby grał w ping-ponga, a myśmy stali w totalnym szoku, że nasza maszyna do serwowania forhendów nagle gra jak dzieciak z tenisówką w parku... ale zaraz, ten drugi set?! BOŻE JEJ 😱 dosłownie widziałem, jak ktoś z tyłu mdleje od radochy! Paul się przebudził, każdy jego uderzenie brzmiało jak strzał z armaty, a my wrzeszczeliśmy tak głośno, że strażnikowi uszy krwawiły – nawet pamiętam, że jakiś gość z przeciwka rzucił w naszym kierunku „spokój tam!”, a my odkrzyknęliśmy „SPOKÓJ TO TEN PIERWSZY SET, GŁUPIU!” 😤 no i ten tie-break... napięcie było tak duże, że drżały mi ręce, a przy ostatnim punkcie dychałem tak, że myślałem, że padnę! ale nie, nasz chłop pokazał klasę, odbił to wszystko i poszedł po zwycięstwo – i co? RANO WSEDŁEM DO PRACY NA 11, z podpuchniętymi oczami i głosem jak u pijaka, a szef na mnie „leżysz?” a ja „nie, panie prezesie, właśnie wygrałem US Open z Djokovicem” – naprawdę byłem dumny jak cholera, że mogłem być częścią tego szaleństwa! #MamyToWKlubie
    Tommy Paul tennis court
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 31.07.2026 13:39 Cytuj
  • a nie mówicie, że była to typowa amerykańska puszka sardynek w tym waszym sektorze? bo ja miałem z kolei ten numer z kartą wejściową, co mi ją pod koniec meczu kolega z kanapki ukradł! normalnie, sam nie wiem jak to zrobił, ale w połowie tie-breaka kolejnego setu podchodzi do mnie jakiś ochroniarz i mówi „pan nie ma biletu”, a ja na to „jak to nie mam? przecież tu z tyłu leży!” — oczywiście kartka była w ręce gościa, który akurat brał ode mnie piwo do ręki, a ten nasz kumpel ze stadionowej loży patrzył na mnie jak na idiotę i tylko machnął ręką „no to idź, walnij się w dupę i bądź dalej kibicem”… no i cały mecz oglądałem zza siatki niczym złodziej, ale cóż — emocje były takie same, tyle że musiałem się schylać, żeby mnie jakiś rozjuszony amerykański tata nie zapytał, co ja tam w ogóle robię! ale wiecie co? ten moment, kiedy Tommy odbił piłkę przy 5:5 w piątym secie, to nawet stamtąd było słychać, jakby ktoś uderzył w dzwon — wszyscy w naszym klanie podskoczyliśmy, a ja zapomniałem, że jestem na cudzym terenie i że powinienem się trzymać dyskretnie. no ale zobaczymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 31.07.2026 16:20 Cytuj
  • A niech to, ale niesamowite, jak się te rzeczy mają — co innego pamiętać tego Tommiego sprzed sześciu lat, a co innego patrzeć na naszych dzisiejszych chłopaków. Tamten Paul to był taki sam szalony dzieciak, który walił forhendami jakby miał do końca życia nie odpuszczać, a dzisiejszy... no cóż, czasem mi się wydaje, że nasz Tommy dorósł, ale nie tak, jakby ktoś mu ręce przykręcił, tylko tak, że teraz jeszcze lepiej wie, kiedy trzeba nacisnąć, a kiedy przeczekać. Pamiętacie, jak w '18 roku wariowaliśmy przy każdym jego ruchu, bo wydawało nam się, że on po prostu nie ma prawa przegrać? Dzisiaj jest trochę inaczej — nasz Paul już nie jest tym nieznajomym znikąd, który wbija się w wielki świat i bije wszystkich po kolei. Teraz to facet, który wie, jak wygrać z facetami, którzy od urodzenia noszą „wygrany” wypalone na czołach, a my kibice musimy czasem przytrzymywać emocje, bo nie chcemy, żeby znowu ktoś poszedł na podwórko za wcześnie i oberwał po mordzie. Ale hej, to też ma swoją magię — jak on tam w Barcelonie rzucił się na Medvedeva i od razu było widać, że nie ma mowy o przypadkowych punktach. Tamten Tommy to była czysta furia, dzisiejszy to już chłop z klasą i głową na karku. I jeszcze coś — tamten mecz z Djokovicem, cholera jasna, ileż to emocji, ile nerwów. Dzisiaj, gdy oglądamy go z kamerą przybliżoną, to widzimy, ile razy Tommy musiał uciekać w głąb kortu i walczyć z własnymi błędami, ale też z tym, żeby nie dać się znokautować psychicznie. Tamten mecz to była walka na śmierć i życie, dzisiejsze pojedynki to już bardziej partie szachowe, gdzie jeden zły ruch może przesądzić o wszystkim. Ale wiecie co? Jeden element został ten sam — ten seksowny styl, który zawsze mieliśmy. Niezależnie od tego, czy to był forhend zza linii bazowej, czy dzisiejsze uderzenia z półwolna zza kortu, to ciągle widać, że Paul gra tak, jakby całe życie trenował tylko po to, żeby dostarczyć kibicom popis. I to jest właśnie ta magia, której nikt nam nie odbierze.
    SP Spalony228 Nowicjusz 31.07.2026 18:54 Cytuj
  • no i ta historia z Kartą, Lechu, to przecież nie żaden przypadek — bo wy wiecie, że my z tymi biletami to jesteśmy jak bracia syjamscy. Raz miałem takiego farta, że kolega z pracy, co jeździł na trasę z piwem, to mnie podwiózł na lotnisko warszawskie, a potem się okazało, że biletów nie ma, bo wgl leciałem do nowego jorku akurat tydzień wcześniej i tam mnie nachapali na tyle, że miałem dość forsy na powrót, ale nie na bilet na US Open. no i co? stanąłem przy bramce z tym swoim facetem i powiedziałem „słuchaj, ja tu zostaję, bo mój chłop walczy o coś wielkiego”, a on na to „a co cię to obchodzi? twoja kasa, twój problem”. no ale wiecie, co zrobił ten mój koledze z pracy? wrócił pół godziny później z dwoma biletami i butelką whisky, co normalnie w życiu by nie dał, bo u niego to „jestem biedny jak mysz kościelna”, a tu nagle mi od ręki „masz, bo widzę, że naprawdę ci zależy”. no i byłem w tym naszym sektorze, tak samo stłoczony jak wy, ale jeszcze z dodatkowym plusem — miałem w kieszeni tę whisky, co normalnie jest zakazana na stadionie, ale kto by tam zwracał uwagę jak Tommy idzie do boju z Djokovicem i prowadzi 2:0. ten pierwszy set to była masakra, ale w drugiej połowie drugiego Paul się przebudził i zaczęło się to szaleństwo — i wtedy właśnie ten mój kolega z pracy wyrwał mi flaszkę i mówi „wypijemy przy 6:2”, a ja na to „nie, bo zaraz przyjdzie tie-break i cholera wie co się stanie”. no i oczywiście tie-break był taki, że wszyscyśmy dostali gęsiej skórki, a flaszka została nietknięta aż do ostatniego punktu piątego seta, kiedy Tommy odbił ten piłkę i ja krzyknąłem „teraz!”, a ten koledze z pracy upuścił whisky na buty pierwszego faceta z przodu. normalnie — po meczu dostaliśmy karę za śmiecenie, ale mieliśmy bilety na finał, co było chyba największym plusem za ten cały dzień. #szaleństwojkibica
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 31.07.2026 21:18 Cytuj
  • No to teraz ktoś chyba zapomniał, jakim cudem Tommy miał prowadzić 2:0 w setach z Djokovicem na US Open, skoro ten pierwszy set był taką masakrą, że nawet szwedzi zza oceanu dostali traumy? No dobra, nie szwedzi, ale na pewno paru Amerykanów odnalazło się w temacie „jak można przegrać mecz 0:6 w pierwszym secie”. Akurat w tamtym roku Djokovic akurat ćwiczył sobie jakieś tajne uderzenia w piaskownicy na kortach Flushing Meadows, bo co innego miał robić, kiedy Tommy na wstępie tak go rozłożył, że nic nie rozumiał? A potem, no cóż, drugi set — cholera jasna, ileż to razy się później słyszało o „niesamowitym przebudzeniu się Paulusa”? Ale wiecie co? Ja pamiętam, że po tym drugim secie, który niby był dla nas tryumfalny, to akurat nikt z nas nie wrócił do hotelu zadowolony, tylko każdy miał wrażenie, że właśnie oglądał mecz dziecka, które nauczyło się biegać, ale zapomniało, jak się odbija piłkę. Dopiero w trzecim secie Tommy nagle uświadomił sobie, że jednak umie uderzać forhendem, i wtedy zaczęło się to szaleństwo, które wszyscy później nazywali „cudem kibica”. I jeszcze te awarie kamer — no serio, kto wymyślił, żeby w takim meczu wyłączać kamery akurat podczas tie-breaka? Przecież to jakby w ostatniej chwili odłączyć prąd w domku z kartami, kiedy ktoś już prawie wygrał zakład o milion dolarów. Ale wiecie co? To było dokładnie to, co sprawiło, że ten mecz został w pamięci na zawsze — bo nawet technika zawiodła, a my i tak waliliśmy pięściami w powietrze, jakby to miało cokolwiek zmienić. A propos tie-breaka — ten moment, kiedy Djokovic zagrał ten cholerny backhand na siatce i piłka poszybowała w nieznane, to chyba każdy z nas miał wrażenie, że cały kort zamilkł. Ale nie, Tommy to odbił, i wtedy już wiedzieliśmy, że to nie będzie zwykły mecz. To miał być mecz, który wbijemy głęboko w pamięć, i wbić — trafiliśmy jak śledzie w beczkę. A teraz powiedzcie mi szczerze — kto z was naprawdę myślał, że ten mecz skończy się 6:7 w piątym secie? Ja na przykład postawiłem przy barze pół litra na to, że Djokovic złapie się za głowę i powie „dość, koniec”, ale wiecie co? Miałem rację tylko w tej drugiej części.
    Tommy Paul grand slam tennis
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 31.07.2026 23:26 Cytuj
  • Eeee, no to teraz co, ktoś próbuje mi wcisnąć, że Tommy prowadził 2:0 z Djokoviciem i to niby nic wielkiego? No kurde, ja tam byłem, stary! Siedziałem w tym naszym sektorze jak sardynka w puszce, z pełną butelką taniej wódki, którą ukradłem z barku teścia „na zdrowie”, a tu nagle Paul wali ten forhend i od razu słychać huk — jakby wybuchła petarda na trybunach! 💥🎉 A wiecie, co było najzabawniejsze? W połowie drugiego seta jakiś Amerykanin obok mnie wrzeszczy „Enjoy the show, folks!”, a ja na to „Show? Chłopie, my tu umieramy, nie oglądamy żadnego show!”. No i wtedy ten facet patrzy na mnie jak na szaleńca, bo przecież dla niego to był normalny mecz, a dla nas — walka o duszę kibica! 😤🔥 A potem ten tie-break… cholera jasna, miałem wrażenie, że serce mi wyskoczy przez gardło, bo Tommy zagrał taki backhand, że Djokovic nawet nie drgnął, a my wszyscy krzyczeliśmy tak głośno, że chyba strażnik zrobił nam zakaz wstępu na następny turniej! 😭👊 I wiecie co? Nie dali nam biletu na finał — no, bo niby dlaczego mieliby dać? Przecież to nie my wygraliśmy US Open, tylko nasz Tommy! Ale nie szkodzi, bo rano w pubie spotkaliśmy się znowu i wymieniliśmy się koszulkami z innymi kibicami. A jeden z nich miał napisane „I survived US Open 2018 — barely”. No i dalej się trzymamy! Bo przecież co to jest jeden mecz, skoro mamy cały klub? #JeszczeNieKoniec
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 01.08.2026 00:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.