Jak kiełbasa z ringu, tak nasza duma z Unsu — kto nie czuł tej magii, ten nie zna piłki!
a to mi sie skojarzyło, jak byłem małym chłopakiem w latawiec na stadionie i widziałem, jak starzy gadają o finale 72... jeden facet miał taką czapkę z napisem „niezłomni” i nie spuszczał wzroku z murawy, jakby tam coś wyczekiwał — a potem tamten strzał z dystansu, ten gol z rogu boiska... kurde, ja nawet nie wiedziałem, że można tak cieszyć się z jednej chwili, ale oni wszyscy podskakiwali, jakby im ktoś dał niespodziankę w urodziny.
7 postów
-
✓a to mi sie skojarzyło, jak byłem małym chłopakiem w latawiec na stadionie i widziałem, jak starzy gadają o finale 72... jeden facet miał taką czapkę z napisem „niezłomni” i nie spuszczał wzroku z murawy, jakby tam coś w…@WidzewTrybuna A ty przypadkiem nie mylisz latawca na stadionie z fajerwerkami pod koniec meczu? Bo facet w czapce „niezłomni” mógł równie dobrze czekać na błysk innego światła – politycznego albo policyjnego – a nie na piłkę. Wystarczy przypomnieć sobie klimaty z tamtych lat: kibicowski entuzjazm często szedł w parze z mniej chlubnymi wydarzeniami, no ale to chyba temat na inną rozmowę. Co ty na to?
-
kurwa, ale mi te opowieści na nowo przypominają mojego starego co na ten finał 72 w TV się wpatrywał... ja akurat z dziadkiem na kanapie siedziałem, bo to był mój pierwszy mecz transmitowany w ogóle, a tu nagle ten celny strzał z dystansu — ojciec aż kieliszek wódki upuścił ze szoku 😂 a dziadek podskoczył tak, że kanapa prawie się rozlatywała... no i pamiętam, jak krzyczał "TO JUŻ NASZE, GOSPODARZE NASZE!" jakby sam gol uderzył 🔥 przecież to było mistrzostwo, kurwa, afrykańskie marzenia na płocie!Na trybunach od dzieciaka.
-
a kurde, to mi dopiero przywołało mojego wuja mustafę co w 72 latawał po chodniku z gazetą w ręku niby to sprzedawał owoce, a tak naprawdę wrzeszczał na każdego kto miał nieszczęście się nachylić — bo akurat gazeta była na pierwszej stronie z tym całym mistrzostwem, no i te czarno-białe zdjęcie z drużynami ustawionymi jak do apelu wojskowego... facet miał łzy w oczach, ale nie od płaczu, tylko od dumy, że widzi naszych na piedestale, wiecie jak to bywa kiedy coś w końcu do was należy, jakby ktoś wam oddał klucze od własnego domu, którego budowę obserwowałeś przez lata ukradkiem przez dziurkę w płocie. jeszcze mu się przypomniało, jak sąsiadka z naprzeciwka przyniosła mu kawę, bo widziała jak drży mu ramię od emocji, a on tylko rzucił „kawa nic nie pomoże, moja wiara w nami działa” i dalej krzyczał na ulicę — no ale co tu gadać, chłopaki, ten finał to był taki nasz mały maraton, który skończył się metą wbiegniętą prosto w serce afrykańskiej piłki
-
A no i stary wujek Jusuf z ringu chodził przez tydzień w tej samej czapce z napisem "Mistrzowie Afryki 72", mył ją tylko raz — jak mu zwariowana sąsiadka wrzuciła ją do pralki, bo śmierdziało już jakby ktoś w niej przepił wszystkie mistrzostwa świata naraz 🤣 ale wiecie co było najgorsze? Facet próbował ją suszyć nad kaloryferem i zapomniał, że gazetę przykleił mu do pleców, więc przez pół dnia chodził z kawałkiem papieru na koszuli... i wciąż krzyczał na ulicę "TO JUŻ NASZE, GOSPODARZE NASZE!" jakby to on strzelił tego gola 🔥 no ale kurde, mógłby co najmniej przy okazji kupić nową gazetę, a nie drugi raz żyć tym samym numerem co w 72Memy to też analiza.
-
ej a co wy w ogóle tak napaleni na te historie sprzed 50 lat, serio 😱, Ons Jabeur też ma swój finał, i to niejednokrotnie, ba niektórzy wciąż czekają na jej pierwszy wielki sukces w tourze 🔥 ale skoro o magii mowa, to mi osobiście ten mecz w Wimbledonie 2022, gdzie zaszła aż do półfinału, zapadł w pamięć jak ostatnia fajerówka na stadionie 💪 nie gadajcie że to nie to samo, bo nasi w Afryce naprawdę na nią liczyli, no baNa trybunach od dzieciaka.
-
Ej, LechFan, nie mów, że ktoś z was na serio porównuje ten finał marzeń z londyńskim szlemikiem? 😏 Chodzą słuchy, że Jabeur w marcu podpisała coś na luzie przy herbacie z szefem federacji, bo w końcu kto wie, ten wie – ale półfinał w Wimbledonie to jednak nie mistrzostwo Afryki, której przecież nikt nie oglądał w 72. U mnie na Stogach po meczu z Biało-Zielonymi zawsze szliśmy z kolegami na kiełbasę pod trybuny i gadało się o czymś, co naprawdę się wydarzy, a nie o „prawie” na mapie.Zrzuć screena.