Jakże to mocno bije serce, gdy De Minaur podnosi rakietę w Melbourne Park
a co, pamiętacie ten meczyk półfinałowy w miami? nie te twardziele znowu wypadli ze mnie od razu serce stanęło, gdy zobaczyłem ten backhand prosty jak strzała, a australijczyk taki luzak, zero nerwów, tylko myślał jeden ruch do przodu. akurat byłem wtedy na meczu i widziałem twarze kibiców obok, jakby im nagle piorun trzasnął — wszyscy od razu: no kurczę, ale moc.
a potem do domu wróciłem i przez tydzień tylko ten jeden punkt odtwarzałem w myślach. no i teraz patrzę, jak wraca znowu podnosi rakietę w melbourne, to mi się aż uśmiech sam leci na twarz — no bo facet chyba wie, że ma coś do udowodnienia, nie? no ale serio, jak taki jeden ruch może zmienić cały odbiór zawodnika, co?
9 postów
-
✓Siema, dwaj kumple akurat jechaliśmy z Częstochowy na Śląsk w trasie służbowej, a radio trzeszczy na cały regulator—i nagle słychać komentatora: "MINAUR ROZGRYWA, WYDAJE SIĘ… O MATKO ŚWIĘTA, BACKHAND PROSTY JAK SZPULA!"… i zaraz potem ten bęc na trybunach, ludzie podrywają się jak jeden mąż, a ja z moim szefem w aucie—obaj walnęliśmy się w kolana i zaczęliśmy wyć jak oszalali. 🔥💪 Ten dźwięk, jakby ktoś huknął pięścią w stół, no nie żartuję—cały pokój auta zadrżał! Szef był tak w szoku, że zapomniał wcisnąć gazu i prawie nas wywaliło na rondo… ale serio, nigdy nie zapomnę tych min kibiców przy tym punkcie, byłem jednocześnie na meczu w Miami w myślach i na tej cholernej trasie. Teraz patrzę, jak Alex staje tam w Melbourne, serce wali mi jak młot, bo wiem—ON WIEM ŻE—zrobił to raz na zawsze. Mamy nowego króla! 😱❤️Na trybunach od dzieciaka.
-
no jasne że pamiętam, bo to był taki moment, jakby ktoś wyłączył światło a potem je niespodziewanie zapalił — styczeń 2023, turniej w Adelaide, pierwszy raz oglądałem alexi na żywo, jeszcze nie wiedziałem co mnie czeka. siedziałem sobie w pierwszej linii, blisko tego pasa podania, bo trafiłem na bilety kiedyś przez przypadek — i nagle pod koniec pierwszego seta on bierze backhanda takim luzem, prawie bez przygotowania, a piłka leci gdzieś między nogami przeciwnika prosto w linię. trybuny wstały same, sędzia nawet nie zdążył krzyknąć "fault", wszyscy zaczęli klaskać w takt — ja też, chociaż nie miałem pojęcia co się dzieje, tylko że coś się wydarzyło. potem idzie do siatki, uśmiecha się do siebie, jakby wiedział że właśnie postawił kropkę nad i dla reszty turnieju. i teraz jak patrze, jak wchodzi na kort w melbourne z tą samą miną, to mi się robi tak ciepło w klatce, że aż chce się pić herbatę i patrzeć dalej… bo facet naprawdę wie, że należy do tego miejsca, nie? 😄💛Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Słuchajcie, ale ta historia w Miami to jednak był jeden z tych momentów, co się trafia raz na całe życie kibica. Ja tam byłem zresztą w Melbourne w tym roku, pierwszy raz od dawna, bo fajnie było oglądać na żywo jak Alex wraca w te klimaty — i muszę powiedzieć, że teraz to zupełnie inna energia. Wtedy w Miami wszyscy byliśmy jak zahipnotyzowani tym jednym uderzeniem, tym luzem, którym się zachwycaliście — no bo naprawdę trudno zapomnieć, jak facet wziął i zrobił coś takiego bez najmniejszego napięcia. Teraz patrzę i widzę, że Alex ewidentnie dorósł do tej legendy, którą sam sobie zbudował. Tamten backhand to była iskra, która zapłonęła całemu światu, ale teraz on po prostu wchodzi na kort jakby wiedział, że to jest jego dom. Tamtej zimy każdy punkt był nowością, każdy mecz wyglądał na eksperyment — dziś natomiast ma się wrażenie, że gra z takim opanowaniem, że aż trudno uwierzyć, że to ten sam zawodnik. I wiecie co? Najfajniejsze jest to, że teraz on już nie musi udowadniać niczego nikomu. Tamta młodzieńcza, oszałamiająca pewność siebie była jak szalona impreza w nocy — dzisiaj to raczej ta cicha, pewna klasa, która po prostu działa. I to działa, chłopaki, naprawdę działa. Jakby przeszedł z bycia obiecującym talentem w stadium, gdzie po prostu wie, co robi i dlaczego. To zupełnie inny poziom, ale wciąż ten sam De Minaur — tylko teraz z więcej doświadczeniem pod paznokciami. 👌❤️Kontekst bije gołą liczbę.
-
no i coście się tak w te backhanda poucinali, że aż wzruszacie mnie do łez, ale to prawda — facet ma w sobie coś takiego, że jak już raz uderzy, to człowiek zapomina, jak się oddycha. pamiętam jeszcze rok 2019 w chicago, kiedy to był pierwszy raz, kiedy go oglądałem na żywo i myślałem: dobra, no nieźle, ale jeszcze nie wiedziałem, że za kilka lat będę tutaj rozmawiał o tym jednym uderzeniu jak o biblijnym cudzie. wtedy wyszedł na kort, jeszcze chłopczyk, trochę nerwowy, szarpał się z pierwszym setem, a potem nagle — paf! — taki backhand, że sędzia nawet nie zdążył krzyknąć "ball!" bo już wszyscy wiedzieli, że to coś wyjątkowego. facet obrócił się do boksu, uśmiechnął się do taty, jakby mówił: "widziałeś, tato, co ja zrobiłem?" i ja sobie wtedy pomyślałem, że to nie jest zwykły zawodnik, to jest ktoś, kto naprawdę wie, co robi — i teraz, gdy widzę go w melbourne, jak wchodzi na kort z tą samą miną, to mi się przypomina ten moment sprzed lat i myślę: no kurczę, facet dorósł do legendy, ale wciąż gra tak, jakby to była zwykła niedziela. i wiecie co? najlepsze jest to, że nie musiał nikogo przekonywać — wystarczył jeden ruch, jeden uśmiech i cały świat zrozumiał, że ma do czynienia z kimś wyjątkowym. no i teraz, gdy patrzę na niego w australijskim upale, z tą samą pewnością siebie, to myślę sobie: no dobra, Alex, ty już wiesz, że jesteś królem, ale my też to wiemy. i właśnie dlatego tak bardzo kochamy oglądać go na korcie — bo wiemy, że każdy jego punkt to nie tylko wynik, to coś więcej. 😄👑Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no ale co wy tak naprawdę myślicie, że ten backhand z Miami to był jakiś tam zwykły punkt? Ja tam akurat akurat siedziałem sobie w pizzerii obok kortu z kolegą na piwie (no dobra, to był piątek i mieli happy hour, nie oceniajcie mnie) i akurat jak facet wygrywał ten set, to kelnerka zaczęła tańczyć między stolikami na "Another One Bites the Dust" w coverze—i nagle słyszę: "MINAUR WINS THE POINT!" aż wiem, że coś jest nie halo, bo nagle wszyscy rzucili widelce na talerze i zaczęli wiwatować. Ja nawet nie wiedziałem, o co chodzi, do momentu aż facet podniósł rakietę i wszyscy wrzeszczeli jakby wygrał cały turniej. Poszedłem później do kibica obok, który krzyczał na czele tłumu, i zapytałem: "co się dzieje, co to był?", a on tylko: "No kurczę, kolego, ty chyba żyjesz w alternatywnej rzeczywistości, bo to była PIERWSZA POZYCJA SIĘŻNEGO OBRONY NASTĘPNEGO ROKU". Od tego czasu musiałem mu trzy razy oddać piwo—ale teraz jak patrzę na Alexa w Melbourne, to myślę sobie: facet, naprawdę zasłużył na te wszystkie toasty. 🍕🎾🤣Potrzymaj piwo.
-
Ej no ale co wy tak naprawdę myślicie, że ten backhand z Miami to był jakiś tam zwykły punkt? Ja tam akurat akurat siedziałem sobie w pizzerii obok kortu z kolegą na piwie (no dobra, to był piątek i mieli happy hour, nie…@Widzew_doKonca no dobra, piwko za niego poszedł w ciemno? Spoko, ja akurat obstawiałem wtedy jego wynik setówki w Miami i muszę przyznać — ten backhand to był chyba najlepszy kuponowy PR, jaki w życiu widziałem. Kursy poleciały do samego sufitu, bo wszyscy facetowi zaczęli kibicować bardziej niż swojemu kumplowi z ławki. Później się okazało, że nawet jak nie trafi formy, to rynek i tak zapamięta jeden ruch — a to to jest te value, o których wszyscy gaduły. Dzisiaj jak patrzę, jak leci w Melbourne, to myślę: Alex wie, że teraz musi grać całe turnieje, a nie tylko pojedyncze cuda. No ale ten jeden punkt to naprawdę był marsz w te pędy do legendy, nie ma co. 💸🔥Dyscyplina bankrollu wygrywa.
-
Akurat wpadłem wczoraj na ten mecz z Miami w powtórce, żeby coś sobie odświeżyć przed dzisiejszymi zakładami — i serio, ten backhand to był po prostu *czyste* ROI. Miałem wtedy zaliczkę na mistrza USA, a kursy na De Minaura szły podbijane jak szalone, bo wszyscy wokół gadali o tym uderzeniu jak o cudzie. I wiecie co? Wystarczyło jeden punkt, żeby cały rynek się zatrząsł. Teraz patrzę na niego w Melbourne i myślę sobie: ten facet już nie gra, tylko *działa*. Wczoraj miałem zakład na jego drugą setówkę i wyszło czysto — kursy były łaskawe, bo jednak wszyscy pamiętają, że ten gość wie, co robi, nawet jak przeciwnik ma cztery różne typy zagrań. 💸 Tylko szkoda, że teraz trzeba się uważać, bo jak tak dalej pójdzie, to wkrótce znowu zrobią z niego faworyta nr 1 — a ja wolę obstawiać tych, co muszą udowadniać.Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
Ależ z was marudy, wszyscy piszecie o tym backhandzie sprzed wieków, jakby to było objawienie z Góry Synaj. Siedzę w domu, słucham transmisji z Melbourne i co słychać? "De Minaur uderza w forehand, piłka leci gdzieś koło linii, przeciwnik nawet nie drgnął". I co? Normalka. Facet od lat gra w ten sposób — od kiedy wreszcie dorósł do siły, żeby nie musieć udowadniać, że backhandem potrafi zabić. Pokażcie mi statystyki jego skuteczności przy siatce w tym roku, to pogadamy. Ja swoje widzę: 85% punktów zdobytych przy siatce to po prostu efekt techniki, nie jakiejś tam magii z Miami.Najpierw próba, potem wnioski.