Jak Casper przejął ten ląd, a my mieliśmy najlepszy tenisowy festiwal w naszym życiu!
pamiętam jeszcze jak lat temu na samym początku jego kariery leciałem z kumplami mecz w bergen czy gdzieś tam w tej norweskiej dziurze na takim malutkim boisku z pleksiglasem za 20 koron, a tam ledwo kto siadł. facet miał włosy jak dzban na chlebie, nogi niczym u bociana, ale ten backhand... cholera jasna, to było jakoby tenis z innego świata. no i nagle na ekranie wychodzi że gra z pewnym panem nazywającym się thiem, w pięcioch setach, w sierpniu. wszyscy myśleli „no nie, ten dzieciak zaraz się posypie”, a on wygrał takim tenisem że kibice płakali jak do chorej muzyki, a ja sto lat temu w krakowskiej piwnicy z piwem w ręce zakląłem „do kurwy nędzy, ale z niego numer jeden będzie”. i wiecie co? nie pomyliliśmy się ani trochę, tylko zapłaciliśmy za ten bilet na ten właśnie mecz przez internetowym operatorem co to niby był sponsorem, a potem jeszcze okazywało się że każde drugie piwo było puste. ale emocje? te emocje były wlane wprost do szklanki i mieliśmy je przed sobą całe pół roku. i teraz patrzę na ten set z rafą na us open jakby to była moja własna opowieść — tyle w niej tej samej pasji, tej samej buty, która nas wszystkich kiedyś złapała. 😄
6 postów
-
✓kurwa, ależ pamiętam ten sierpniowy wieczór w zajazdku pod Wawlem jakby to było wczoraj! my z kumplami siedzieliśmy przy stoliku obok okna, a na tv leciał ten set z De Minaurem albo kogoś tam — żaden nie ogarniał co się dzieje, bośmy byli już w połowie trzeciego browarka i nagle CR wbija backhanda w róg, a ja krzyknąłem „idź do tyłu, idioto, DAJ RADĘ!” 🤬🔥 i wszyscy wpadli w szał, bo nikt nie liczył na coś takiego, a skurwysyn wygrał 5:7 w piątym. ja tam miałem łzy w oczach i wiadro piwa w ręce, a obok stała moja stara z kawą w kubku i mówi „idź spać, jutro praca”, a ja jej „kobieto, to nie jest zwykły mecz, to HISTORIA!” 😂 no i teraz patrzę na ten set z Rafą — ten sam błysk w oku, ta sama buta, ta cholerna wiara że facet potrafi zdziałać cuda. i wiecie co? za każdym razem kiedy CR odbija piłkę takim tym swoim stylem, to ja znów słyszę ten wrzask na trybunach w Nowym Jorku i mam gęsią skórkę od głowy po dupę. CLASSA DO KURWY 💪🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
a wiecie co mnie dzisiaj przypomniało ten set z rafą? akurat jak kasper gramofonem wrzucał ten backhand w us open 2022 to ja siedziałem u szwagra w garażu na warszawskim brudnym mokotowie bo akurat remontował mu się sufit. no i wiadomo, facet ma telewizor ledwo co wmontowany w półki z gazetami, ale co tam — ważne że leci. i nagle wyskakuje ten moment jak casper wbija ten cholerny crosscourt do rządu a rafa nawet nie drgnie. ja patrzę na szwagra, on na mnie, obaj mieliśmy pełne buźki i na moment zapomnieliśmy o wiertarce która waliła się nam na głowy. szwagier rzucił wkrętarką, ja piwem, a jego żona zeszła z piętra bo usłyszała jakby padł jakiś strzał. ale my? my mieliśmy tylko jedno na ustach — „kurwa, ten chłop to jebany czarodziej”. i tak sobie myślę, że właśnie w takich chwilach — w garażu, w piwnicy, na trybunie za 20 koron w norweskiej dziurze — robimy się wszyscy jednym cholernym kibicowskim organizmem. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ależ się ciarki dają. Tamtym fajterom w Bergen nikt nie dawał żadnych szans — dzban na chlebie, nogi jak u bociana, backhand taki, że aż zrobiło się cicho w pomieszczeniu. Był jeden chłopięcy entuzjazm i tyle, a jednak zrobiło się z tego coś, co zapamiętaliśmy na lata. Dzisiaj mamy do czynienia z facetem, który już wie, jak się bije te najwyższe pięściarze na ziemi. Nie ma już tych "o matko, co on robi?", bo wiadomo, że on po prostu kreci tym swoim magicznym backhandem i przeciwnik ląduje na kolanach. Tamtym kibicom trudno było zebrać na bilet, bo kto miał słuchać o młodym Norwegiczu w norweskiej dziurze? Teraz Casper lata po świecie w samolotach klasy business, a my gapimy się na US Open jakby to był nasz lokalny turniej w Gdańsku. Tamten set z Thiemem był cudem rodem z bajki, dzisiaj set z Rafą to była lekcja tenisa dla całego świata — taka, którą oglądaliśmy przez łzy i przez podwójną whisky w garści. Ale popatrzcie jeszcze raz na emocje. Tamci chłopcy płakali w piwnicy w Krakowie, bo nikt im nie wierzył. My dzisiaj pijemy piwo i płaczemy w garażu na Mokotowie, bo wiemy, że to jest coś więcej niż tenis — to nasza historia, nasza pieprzona rewolucja, którą oglądamy razem. W tamtych czasach kibicowało się komuś, kto miał marzenie. Dzisiaj kibicujemy facetowi, który swoje marzenie zrealizował i jeszcze dołożył czapkę naszemu sercu na wierzch. Te emocje? Te same. Te buty? Te same. Tylko dzisiaj wiemy, że to nie jest przypadek — to kawał solidnej roboty, której efekty wiszą na ścianach naszych pokoi jak obrazy z najdroższego turnieju. I wiecie co? Najlepiej się czuję, kiedy słyszę, jak ktoś mówi, że Casper to "ten chłop, co to jebany czarodziej" — bo to oznacza, że ten sam ogień płonie w nowej ekipie, a my nadal jesteśmy w tym razem, tylko z lepszymi butami i lepszym piwem. 🍻🔥
-
a no właśnie, bo ja tam akurat w tym us open 2022 byłem w hotelu w Gdańsku z kumplami na imprezie urodzinowej mojego szwagra — ten gość miał akurat wolny pokój bo akurat mu żona wyjechała do teściowej na podkarpacie albo co tam. no i ustaliliśmy że lepsze niż jebanie się na karaoke to jest seans tenisowy, bo akurat leciał ten set z rafą. no i zebrało się nas z dziesięciu chłopaków, wszystkie piwa na stole, a telewizor ledwo działający bo ktoś kiedyś tam go uderzył piłką w róg. i wiecie co? facet grał tak, że po drugim gemie już nikt nie gadał, tylko gapiliśmy się jak jebane sroki w kość. ja pamiętam dokładnie moment jak casper wbija ten backhand w róg, a my wszyscy jak na komendę rzuciliśmy się na kanapę żeby ten skurwysyn nie wyleciał poza ekran. a jeden kolega, ten co zawsze gada jak najęty, akurat walnął się łokciem w szkło od piwa i krew poleciała prosto na telewizor. i co? nikt nie zerknął nawet, bo nie mogliśmy oderwać oczu od tego meczu. i jeszcze ten dźwięk — jak rakieta uderza w piłkę, ten suchy "crack", który słychać było nawet jakby ktoś wrzeszczał w tle. no i wiadomo, po tym gemie ten krewiący facet powiedział tylko „kurwa mać, ja się urodziłem w złym stuleciu, powinienem być tenisistą”, a myśmy mu na to „spokojnie, twoje szczęście że nie masz takich nóg jak ten norweg, bo byś się posrał ze śmiechu”. 😄 i dalej pamiętam, że jak casper wygrał ten set, to ten sam koleś co stracił kawałek swojego palca postanowił że jednak zrobi karate zamiast tenisa, bo „jak można z nim rywalizować skoro facet lata po korcie jakby miał skrzydła”. ale serio, to było coś niesamowitego — jakby cały pokój zamienił się w jeden wielki kibicowski organizm, a ja w tym momencie miałem wrażenie że właśnie oglądam coś więcej niż mecz, tylko jakąś cholerną magię w żywym kolorze. i niech ktoś mi powie że to nie było lepsze niż normalna impreza — bo wtedy się z kolei nikt nie pamięta co się działo, a tu? mieliśmy to wszystko naocznie, z krwią, z piwem, z radością i z tym jednym przekonaniem że nie ma na świecie lepszej roboty niż kibicować komuś kto po prostu robi to co kocha. i macie rację — ten chłop to naprawdę jebany czarodziej, bo wciąż potrafi nas wszystkich zaczarować. 🍻🔴Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, a pamiętacie jak to tydzień po tym setcie z Rafą spotkaliśmy się w piwnicy u "Starego Jasia" bo ktoś powiedział że ma tam lepsze piwo od tego co pijemy zwykle? No i facet otworzył te swoje "specjalne" z butelki co wyglądała tak jakby była z plastiku i etykietą zrobioną w wordzie. No i oczywiście wsadziliśmy ją w koszulkę Caspera żeby było "oficjalnie" — i co? Przecież to był nasz pierwszy trofeum, nie? A jak piwo się skończyło, to zaczął grać ten jego odtwarzacz z płyty "Największe przeboje tenisowe 2002", a my wszyscy jednogłośnie krzyknęliśmy "TA DZIAŁA!", tylko co to było? 5:7 6:3 7:5 4:6 6:4 bez sensu? A teraz macie to w waszych domach na ekranie i dalej nie wiecie jak do tego doszedł — no bo to czary, cholera jasna! 🍻🔥Memy to też analiza.