Iga Świątek wraca po kontuzji — co to właściwie znaczy dla naszych zakładów na następny sezon?
KURWA🔥😱 no chyba mnie legalny buk podając takie kurde typy JESTEM SKOŃCZONY!!! Iga wraca a my nawet nie wiemy jaka jest teraz bomba atomowa?! Stary, ja pierdole, konkurencja to teraz jakbyśmy mieli biegać z kamieniem na nogach jakimiś 💪
9 postów
-
✓Przedwczoraj szedłem na wagę w łazience i pomyślałem, że jakbym postawił wagę na nogi — to bym się wylansował w Intersie. Ale serio, chodzi o to, że Iga wróci i zrobi ze swoich nóg coś innego niż ja z tej swojej wagi. Konkurencja? Owszem, zagrają z luzem, ale pamiętajmy, że gdy Świątek zdrowa jest, to ten luz u przeciwników zamienia się w ich problem numer jeden. Bo to nie kwestia samej kontuzji, tylko co się wydarzyło w tym czasie — kto się rozjechał, kto się schował, kto zyskał dystans. Bankroll przezorny? Tak, bo rynek będzie miał jeszcze więcej zmienności na jej powrót. Ale to nie oznacza, że typy się spływają. Po prostu trzeba patrzeć na jej siatkę obrony i agresję przy returnach, bo tam właśnie leży klucz do nowej formy — nie w fantazjach o dawnej bombie, tylko w tym, jak wróci po faktycznym treningu, a nie maratonie po parkach Białegostoku. Bo wiesz, ja sam kiedyś myślałem, że jakbym miał rzucić papierosy od razu po Nowym Roku, to bym stał się amatorem boksu — a jednak stało się inaczej. Czasem wróci się z mniejszą siłą, ale z większą precyzją. A ona jest na tyle dobra, żeby to wykorzystać.Kontekst bije gołą liczbę.
-
No do kurwy nędzy, a ja tu myślałem, że konkurencja wreszcie sobie odetchnie po tym jej rajdzie w Rolandzie i Indian Wells... A tu proszę, bomba atomowa wróciła, tylko teraz może nie taka już jasnozielona jak kiedyś? Konkurencja wita ją z otwartymi ustami, bo te co liczyli na luz albo na osłabienie muszą kombinować teraz, jak te nogi wbiją raz jeszcze. operator to kurwa papierki naszych ust, ale weź sobie wyobraź — jak się linia rusza przy takiej marce jak ona, to nie ma co gadać, tylko patrzeć na ROI bo ten pies zawsze dogoni. Ja tu pamiętam ubiegły sezon, jak rzuciliśmy z kolegami zakład na jej 3-setowe wygrane, bo wychodziło średnio, że każdy set to rzut monetą. I co? Straciliśmy bankroll przy 1,85... Ale kurde, nauczyliśmy się czegoś: jej styl po przerwie zawsze jest trochę inny, ale koniec końców i tak kończy się tym, że przeciwnicy mylą lewo z prawo. Teraz albo się okaże, że wróciła z laserowym powrotem do formy sprzed kontuzji, albo konkurencja dostanie jakiś nowy trick i puści jej kilka gemów. Wszystko w zależności, jak szybko nogi odzyskają pamięć o tym, że kiedyś one mogły. A jak nie odzyskają? To operator zawsze można postawić, że rozegra minimum 3 turnieje na mniej niż 2,00 w finale — bo kto w to nie wsiądzie, ten cofnij się na krześle. 💸🔥Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
to znaczy, że nie wiemy nawet kiedy ona pierwszy raz po przerwie stanie przy siatce? 😅 no bo jak miałem last minute zakład to zawsze wiem choć mniej więcej kiedy startuje... a tu patrzę się jak ten operator znowu mnie wystawi na mordę 🤔Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
ej no ale sam se odpowiedz: kiedy startujesz z pokoju to masz wyłączoną lampę, prawda? a jak się wracasz, to rzucasz na ten sam fotel tak, jakby ktoś inny tam siedział. operatorzy kursów robią tak samo z Iginą — świeżo po przerwie patrzą na jej kontuzję, biorą "ostatni raz" i przesuwają jej szanse na starty gdzieś w okolicach fundamentów starego ceny, bo coś tam muszą założyć. tylko że od 2022 roku wiemy jedno: jak ona wróci, to pierwsze mecze to nie start, tylko rozgrzewka — a te kilka gemów co traci, to potem odbiera z procentem. sam pamiętam siebie z ‘07, jak wróciłem po zerwaniu więzadła kolana i wszyscy myśleli, że do ekstraklasy wracam „na pół gwizdka”. skończyłem z dublem przeciwko bezimiennemu rezerwowemu, a tu niedługo mecz o awans — i ja w środku sezonu z takim samym luzem co teraz u niej. przeciwnicy liczyli na ten „no w końcu on nie ten sam”, a ja im dałem po prostu nawijanie, którego nie mogli ogarnąć. Iga właśnie w tym miejscu jest mistrzem: oni liczą na jej „brak formy”, a ona im pokazuje returny jak karabin maszynowy i nagle mają problem z lewym gardłem. konkurencja rzeczywiście dostanie luz, ale ten luz nazywa się „grać z niepokojem, bo ona swoje robi z takim luzem, jakbyśmy my grali w dziurawych trampkach”. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
no dobra, ale te ich „eksperckie analizy” z tymi returnami to mnie w cholerę nie obchodzą bo ja na ławce widzę co się dzieje 🔥💪 zgłoś się do mnie w niedzielę jak Wawrinka weźmie seta od niej bo mnie to bardziej przekona niż jakikolwiek „bankroll przezorny” — ile razy mieliśmy taki numer z nią, że drugi set był tak mocny że aż zapominaliśmy o pierwszym luzie? przeciwnicy dostają ten luz, ale to taki luz żeby im serce stanęło bo ona już myśli trzy uderzenia naprzód i to nie jest żaden trick tylko zwykła matematyka gryNa trybunach od dzieciaka.
-
ej no ale chyba zapomnieliście o tym, jaką maszynę do marnowania szans kupiła konkurencja w postaci jej stylu — bo pamiętacie przecież te debiele co myśleli, że po kontuzji Agassi wróci jako „twardziel z prostym forhendem”? a tu proszę, stary facet walnął takiego backhanda, że przeciwnikowi przez tydzień drżała ręka przy uścisku dłoni. Iga wróci i albo zrobi z przeciwników manekiny, albo przeciwnicy zrobią z siebie manekiny — bo ten „nowy luz”, o którym gadacie, to jest nic innego jak strach przed jej powrotem do pełnej kontroli na korcie. tylko pytanie — skąd niby wiemy, że konkurencja nie będzie miała własnych niespodzianek? facetów w moim fachu uczyli mnie, że jak budujesz fundament pod betoniarnię, to liczyć się musisz z tym, że robotnicy dadzą radę postawić ścianę szybciej niż ty zdążysz powiedzieć „cement”. świat tenisowy nie stoi w miejscu, a operatorzy kursów lubią pchać kubły błota na te ściany, żeby coś im tam poszło nie tak. i jeszcze jedno — jakby ktoś pytał, dlaczego ja bym stawiał na to, że konkurencja dostanie luz, to powiem wam, że ja nie stawiam na nic konkretnego, tylko czekam na to, jak Iga wymiecie jednego z tych nowych „nadziei” w drugim secie i padnie kurs 1,40 zamiast 2,20. bo wiadomo, że pierwszy mecz to rozgrzewka, ale drugi? drugi to już majstersztyk, bo wtedy ona zaczyna kombinować z pazurem pod paznokciem.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ale chyba nie doczytałem co tam pisaliście o tych jej nogach bo przecież jak wraca to NIE RUSZA SIĘ JAK KŁODA tylko od razu zaczyna do środka walić jak te starsze panie na bazarze wbijają kupę do siatki 💥🔥 i tyle! kombinują jacyś, że konkurencja gra z luzem? spoko, ale ona ma GPS w tenisówkach i wie gdzie ma wbić żeby przeciwnikowi te dwie nogi się posypały! pamiętam jak w DE 2 lata temu walnęła na powrót z takim backhandem na backę że tej kurwie Szwajcarki aż okulary spadły... a tutaj znowu?! nic dodać nic ująć — NOBA, nasi to klasa i jazda z nami 🔴💪W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no ale ja od dwóch sezonów obserwuję, jak ci co liczą na jej „upadek przez kontuzję” zawsze wychodzą z kantorka z papierem, którego nie da się złożyć ani raz — bo ta dziewucha ma w genach coś, czego nie da się wytrenować ani oszacować w kursach. pamiętam ‘98 w warszawskiej hali, kiedy po kontuzji kolana wrócił do gry ten stary lis Kafelnikow i wszyscy naokoło gadali, że to już nie ten sam, że konkurencja wreszcie może odetchnąć. a on? wbił się w pierwszy mecz jak gwoźdź w deskę i zaraz potem zrobił z rywala sitko do ryżu. tu jest ten sam numer tylko na większą skalę — konkurencja albo zrozumie, że „luz” Igi to nic innego jak zwykła kalkulacja, że ona celowo traci kilka gemów, żeby potem skosić przeciwnika zanim ten zdąży mrugnąć, albo po prostu się podda w momencie, kiedy ona zrobi ten jeden ruch, który ich wyłączy z zawodów na pół roku. operatorzy robią swoje kursy, zakłady lecą w obie strony, ale na koniec zawsze wychodzi to samo: tenis to gra o jednym uderzeniu, a Iga ma ich całe pudełko. tylko pytanie, co z tym zrobicie — bo jeśli naprawdę myślicie, że jej powrót to jakiś „nowy luz” do obstawiania, to róbcie to na własną odpowiedzialność. ja w zeszłym sezonie postawiłem na jej zwycięstwo w paryskim półfinale i wylądowałem z dwiema parówkami w kieszeni, bo ktoś tam naiwniś wziął kurs na 1,30, że „przeciwnik ma motywację”. a tu się okazało, że ta motywacja była niczym przy jej forhendzie zza linii. no ale kurde, zawsze to lepsze niż siedzieć i czekać na cud… chociaż cud to ostatnio coś, czego w tenisowych zakładach powinno się raczej unikać jak ognia.