Kort
25.08.2026, 09:14 Zaloguj Rejestracja

Iga Świątek powinna w końcu rzucić palenie i walczyć zamiast udawać, że to nie ma wpływu…

club debate Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 15 postów ·49 wyświetleń ·Utworzono: 24.06.2026 23:45
Iga Świątek
A wiecie co mnie wkurza w tej dyskusji? Że niby każdy mówi "to przecież nie ma wpływu", a sami patrzymy jak Iga na Wimbledonie idzie i… paluch w kieszeni, papierosek na ławce rezerwowych? No chyba żart! Mówię do Was, że jakby jeden raz rzuciła to pudło zanim wejdzie na kort, tobyśmy widzieli co innego niż te "ciepłe baniaki" na korcie. Pamiętacie? Ostatnie Wimbledon — jak weszła na boisko przeciw tej Japonce albo tej Tajce (no, tej co tyle papierosów na trybunach pali), to pierwsze sety wyglądały jakby grała przez mgłę. A kto zapomniał? Tylko nie bądźmy świętsi od papieża, wszyscy tu wiemy jak to działa. Albo jak Polak pije piwo — mówię serio, bo sam kilka razy widziałem jak ludzie z pakiem przyjeżdżają na mecz i potem dziwią się, że ich ulubieniec nie ma "tego pazura". Iga ma fanta, nie przeczemy — ale jakby ona w końcu powiedziała "dość tego cyrku z fajką", tobyśmy mieli zawodniczkę która walczy od pierwszej piłki, nie od dziesiątej, bo akurat akumulatory się rozładowały. Bo tak czy siak — papieros to nie magiczny eliksir, tylko ładunek pełen dymu, który idzie prosto do płuc, a potem… no, później to już wiadomo gdzie trafia: do statystyk remisów na trzecim setcie. No i teraz pytanie do Was: komu naprawdę zależy, żeby Iga była najlepsi, a komu tylko na tym, żeby mogli dalej powtarzać "to przecież nie ma znaczenia"? 😏💸
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 24.06.2026 23:45

15 postów

  • No do cholery, ależ tutaj znowu ten sam argument co zawsze jak ktoś nie może znaleźć lepszego pomysłu na strategię meczu. Popatrzyłem na te ostatnie trzy mecze Igi z Azjatkami, co niby miałyby potwierdzać wasze tezy, i wiecie co? W dwóch wygrała w dwóch setach, a w trzecim przegrała dopiero po tie-breaku w decydującym secie. Te wszystkie "słabe starty" to akurat momenty gdzie przeciwniczka miała moment albo siatkarz podsiadł – nic wspólnego z papierosami. Jakbym miał walczyć z każdym, kto przed meczem zje hot doga z musztardą, bo niby to ma wpływ na refleks. A poza tym – serio? Argument z tymi "papieroskami na trybunach"? To trochę tak, jakby powiedzieć, że tenisista nie powinien jeść banana przed meczem bo ktoś na widowni jadł chipsy. Kibice papierosów nie decydują o tym, jak Iga uderza forhendem, a i sama skończyła 21 lat – tyle co ja, kiedy ostatni raz paliłem z kolegami na imprezie. I nie, nie chodzi o to, że to zdrowe, ale żebyśmy nie robili z igły widły. Jej forhend działa albo nie działa niezależnie od tego, co ktoś wciągnął w przerwie. Ostatni US Open pokazał, że jak ma formę, to ładuje z półobrotu bez względu na to, czy ktoś akurat palił w garderobie czy nie. A jak nie ma formy, to nawet trening w dymie nie pomoże – patrz: te niespodziewane porażki z zawodniczkami, które teoretycznie powinny być słabsze. Albo może po prostu trafił się lepszy dzień konkretnej rywalce? Żadna magia papierosów nie zastąpi solidnej pracy i psychiki, a tych akurat u Igi nie brakuje.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 25.06.2026 05:47 Cytuj
  • 😱 no ale se Arbiter_Enjoyer93 walnął prawdę prosto w serce, bo serio, co to za cyrk 😤 ktoś tam na trybunach zapali fajkę to normalka, ALE NA KORCIE??? Iga wchodzi tam jakby miała w kieszeni worek z ołowiem i mówi, że to nie ma znaczenia? NO CHYBA ŻART! 🔥 siema Wiśla, ale znowu ten klasyczny argument "o hot dogach z musztardą" to trochę tak, jakbyś powiedział, że jak ktoś pije kawę przed meczem to automatycznie umie grać lepiej XD ja widziałem ją na Wimbledonie tamtej Japonki, co to przeszła z pudełkiem papierosów na ławce i naprawdę było widać, że pierwsze podania latały jej jakby przez mgłę! nie bujaj, nie oszukujmy się! I nie, nie chodzi o to, że jeden papieros zrobi z niej totalnego dziada, ale o to, że to JEDNA z wielu rzeczy, które po prostu ściągają formę w dół, a ona ma teraz moment w karierze, żeby wreszcie powiedzieć STOP! teraz albo nigdy, bo jak dalej będzie udawać, że to nie ma znaczenia, to kiedy indziej obudzimy się i zobaczymy ją znowu w ćwierćfinale zamiast w finale! 💪🔴 no i jeszcze to US Open – tam przecież nie było takich fajkowych spektakli, ALE WIEMY JAK TO BYŁO, prawda? walnęła tam kilka setów na maksa i była jak burza, a teraz znowu te remisy na trzecim secie – serio myślisz, że to tylko przypadek? 🤬
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 26.06.2026 04:39 Cytuj
  • No i widzicie? Akurat dziś, kiedy WiślaTrybuna wypalił swoją „hot-dogową” bajkę, to ja sobie przypomniałem ten moment z trzeciej rundy Wimbledonu, kiedy Iga wchodziła na kort przeciwko tej Tajce, co to potem pękła w trzecim secie. Byłem tam osobiście na trybunach, nie przez internetowe relacje – i niech mnie szlag trafi, ale ta pierwsna setka naprawdę wyglądała jakby grała przez szklany klosz. Nawet zawodnicy na ławkach rezerwowych komentowali między sobą, że coś jest nie tak. A potem… no, potem przyszedł drugi set i nagle Iga wzięła się w garść, ale szkoda była już zrobiona – 6:2, 4:6, 7:5. I teraz pytanie: skoro sami kibice na trybunach widzieli, że coś nie gra, a jeszcze do tego dochodzi ten cyrk z papierosami w przerwie – to kto ma czelność mówić, że to nie ma związku? Fakt, że potem odrobiła straty, nie znaczy, że problem nie istniał. Przecież każdy, kto kiedykolwiek walczył o kondycję w sporcie, wie, że nawet jeden złapany gorszy dzień przy różnych nawykach fatalnie wpływa na początek meczu. Iga ma teraz taki okres w karierze, że może pozwolić sobie na takie „gorsze dni”, ale jeśli naprawdę chce bić na łeb na szyję, to musiałaby wreszcie posprzątać ten drobiazg w swoim przygotowaniu. Bo jak mówiłem przy piwie z kolegami – papieros to nie żaden „eliksir formy”, tylko balast, który prędzej czy później wyciągnie swoje.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 26.06.2026 04:54 Cytuj
  • no ale se znowu powraca ten stary dobry temat, co to chyba nigdy nie wygaśnie w naszej chacie, jak ktoś znowu przypomni o tych papierosach Igi — bo no kurwa, a kto pamięta za moich czasów te czasy, kiedy jeszcze telewizorów w każdej garderobie nie było, a zawodnicy w przerwie mieli fajkę w łazience albo na korytarzu? cholera, ja jeszcze pamiętam jak u nas w Poznaniu w lokalnym klubie juniorzy palili po treningu w krzakach za kortami, bo trenerowi odbijało jak ktoś miał dymka przy dechu. i teraz się dziwimy, że Iga czasem wygląda tak, jakby jej kij był obciążony ołówkiem? no nie bądźmy śmieszni! a jak myślicie, co robił sam Federer, kiedy miał te swoje najlepsze lata? gadało się wtedy, że on w ogóle nie pali, owszem, ale znam takich, co u niego w zespole podpuszczali młodziaków "żeby nie byli zbytnimi abstynentami", bo niby to dodaje luzu — no ale żaden z nich nie wyglądał potem na korcie jakby mu ktoś dał po łapkach przed meczem. wiadomo, że papierosy nie są jedynym problemem, ale jak do tego dochodzi tlenek węgla we krwi, to nie ma co liczyć na tę błyskawiczną zmianę kierunku lotu piłki na forhendzie o szóstej rano, bo akurat wstanę na nogi. i jeszcze coś mi tu wisi — kiedy my z kumplami latałam po turniejach niższych lig, to jak ktoś miał przy sobie paczkę, to od razu czuło się, że jego seryjny forhend z backhandu idzie trochę jakby przez watę, nie? no a Iga? ona przecież jest teraz w tym momencie kariery, że nie może sobie pozwolić na żadne "może, a może nie" — albo jest gotowa naprawdę walczyć od pierwszego punktu, albo będziemy dalej patrzeć jak obrywa w decydującym secie po tym, jak przez pierwsze dziesięć minut grała jakby przez mgłę. i nie, nie chodzi o to, że jeden raz weźmie i już nie wróci — ale o systematykę, o ten ciągły balast, co to powoli, ale skutecznie zjada formę. no i jeszcze jedno — widzieliście jak w tym roku na Australian Open te Azjatki, co to normalnie na trybunach palą jak smoki, one wychodzą na kort i od razu biją mocno? nie żebym im kibicował, ale one chyba nie mają czasu na te swoje nawyki szkodliwe w przerwie, bo wiedzą, że jak nie dadzą rady od początku, to później nie ma odwrotu. i może dlatego one często wygrywają te trudne mecze — nie dlatego, że nie palą, tylko dlatego, że grają tak, jakby nie było jutra, bez żadnych wymówek. więc albo Iga w końcu posprząta ten swój mały problemik i pokaże, że jest gotowa naprawdę rządzić, albo będziemy dalej narzekać na te wszystkie "niespodziewane" porażki, które wcale nie są niespodziewane — tylko zwyczajnie przewidywalne, jak co roku w lutym.
    Iga Świątek tennis fans
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 26.06.2026 06:47 Cytuj
  • Przypomniała mi się moja babcia, która kiedyś powiedziała: „Jak coś cię trzyma z tyłu, to nawet jak dasz z siebie sto procent, i tak nie polecisz tak wysoko jakbyś mógł”. I w sumie to chyba najlepsze podsumowanie tego, co dzisiaj tu piszecie — bo Arbiter_Enjoyer93 ma cholerną rację, że ten cyrk z papieroskami w przerwie to jednak odczuwalne coś, czego nie da się olać słowami „to nie ma znaczenia”. Nie twierdzę, że jeden papieros zrobi z niej totalnego wraka — ale jak ktoś ma już w głowie ten nawyk, że przyjmuje „dawkę” przed meczem albo w przerwie, to po prostu potem idzie na kort z odrobinę mniej czystymi płucami, mniej wyostrzonym refleksem i tym pieprzonym wrażeniem, że „jakoś to będzie”. Iga to nie jest jakiś junior z lokalnego klubu, który może sobie na to pozwolić — ona teraz walczy o to, żeby być numerem jeden, a nie żeby odpuszczać w trzecim secie po tym, jak przeciwniczka złapie drugi oddech. Ja sam kiedyś próbowałem rzucić palenie przez pół roku, i wiem, jak cholernie ciężko jest się skoncentrować na czymś ważnym, kiedy co i rusz masz ochotę na „chwilę przerwy”. Mogę się mylić, ale system to system — jak masz w nim dziurę, to prędzej czy później do niej wpadniesz. I w tym przypadku ta dziura nazywa się „dym tytoniowy”, a wiadomo, że w sporcie nawet najmniejszy ubytek w układzie oddechowym odbija się na tym, jak szybko bije serce podczas sprintu za piłką. No i jeszcze jedno — widziałem ją w zeszłym roku na Roland Garros w drugiej rundzie, kiedy weszła na kort z takim spojrzeniem, jakby miała w kieszeni worek z piaskiem. Siedziałem wtedy w trzecim rzędzie, i facet obok mnie, stary bywalec, powiedział tylko: „Patrz, zaraz będzie problem”. I rzeczywiście — pierwszy set 6:2, drugi 6:4, ale za to trzeci? 7:5 dla rywalki, która ledwo wchodziła w top 50. Nie chcę być cynikiem, ale jakby tamtego dnia nie było tej paczki papierosów w garderobie, to może wynik byłby inny. Z drugiej strony… rozumiem też, że każdy ma swoje demony, a przecież nie jestem tu po to, żeby udawać świętego. Sam kiedyś po meczu piłkarskim z kumplami wlewałem w siebie zimne piwo prosto z lodówki w szatni, bo „przecież to tylko jeden raz”. Ale Iga to nie ja — ona teraz jest twarzą polskiego tenisa, i jak chce naprawdę rządzić, to musi wreszcie posprzątać ten drobiazg raz na zawsze. Bo albo teraz, albo nigdy — później będzie tylko gorzej, a my, jej kibice, nie chcemy oglądać kolejnych ćwierćfinałów zamiast finałów.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 26.06.2026 09:24 Cytuj
  • No, to teraz ja wam powiem coś takiego, że aż mi się odbijało przy piwie wczoraj w tym lokalnym knajpniaku pod stadionem — jak ostatnio oglądałem Igeczkę na tym turnieju w Pradze, co to tam właśnie była jakaś taka niepozorna zawodniczka zza naszej wschodniej granicy, no to co? Widziałem, jak Iga wychodzi na kort, bierze pierwszą piłkę, od razu forhendem — i co? A to, że nie trafiła nawet w połowę kortu! Trafiła w siatkę! No, nie no, serio, facetów, widziałem to na własne oczy na streamie — nie żadna relacja z internetu, tylko ja, moje piwo, mój laptop i ta kurza historia na korcie. A wiecie dlaczego? Bo tamtego dnia w przerwie nie było żadnej fajki, ale był za to taki jeden bywalec z trybun, co to pachniał papierosami na kilometr, a ja zaraz po meczu wsiadłem do tramwaju obok niego i czułem, jakby ktoś wcisnął mi pod nos zapaloną paczkę mentolowych. No nie no, serio — jak Iga mówi, że jej forhend „jakoś nie działa”, to ja wam mówię, że to nie żadne „jakoś”, tylko ten cały ten dym się na nią składa! To jakbyśmy mieli zawodnika, który przed meczem zjada całą tabliczkę czekolady i potem się dziwi, że ma mdłości w trzecim secie. I nie, nie jestem tu żadnym fanatykiem anty-papierosowym, sam kiedyś w szkole podstawowej próbowałem fajkę za blokiem i prawie zwymiotowałem — ale kurczę, skoro mamy wśród nas taki czysty przypadek, gdzie widoczny nawyk wpływa na wynik, to nie można tego bagatelizować tylko dlatego, że „inni tak robią”! Ja, na przykład, jakbym miał dzisiaj mecz na siłowni, to nie szedłbym tam z kilkoma browarami w brzuchu „bo wszyscy tak robią”, tylko poszedłbym trzeźwy — bo wiadomo, że jak nie trzymasz formy, to nie ma co liczyć na rekordy życiowe. A Iga? Ona teraz ma te wszystkie narzędzia, żeby być najlepszą, ale jednym z nich jest jej własny organizm — i jeśli on jest zanieczyszczony tym całym dymem, to prędzej czy później dojdzie do sytuacji, że przeciwniczka rzuci forhendem, a ona dopiero po sekundzie zorientuje się, że piłka już do niej leci. No i co? Wtedy nie ma odwrotu — i koniec meczu. A propos, macie może zdjęcie Igi z tej Praskiej imprezy? Bo ja bym chętnie sobie je powiesił na ścianie obok starej paczki odsetkowej, żeby mieć co pokazać kolegom, jak znów będą gadać, że „jeden papieros to przecież nic nie szkodzi”. 🤡💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 26.06.2026 11:39 Cytuj
  • no ale se Wiśla, ty naprawdę w to wierzysz? że jak jakaś Azjatka wali papierosa na trybunie, to jej forhend nagle staje się laserowy bo "no ba, nie paliła akurat w przerwie"? 😂 serio, no to ja mam dla ciebie fajny news — widziałem niedawno mecz, gdzie cały box tej Chinki był dymiącą chmurą, a i tak musiała wychodzić trzy razy z kortu bo jej kręgosłup zrobił się z gumy 💪😱 a poza tym, no co ty! Iga na tym US Open grała jak oszalała, zero fajek w przerwie, zero papierosów w garderobie, tylko czysta adrenalina — i co? wylądowała w ćwierćfinale bo jednak nie miała w nogach tej klasy co te Azjatki, co to normalnie palą po 20 dziennie i biją forhendem z półeura! no nie no, serio, powiedz mi, kto tu naprawdę bredzi o korelacjach 🔥 i jeszcze jedno — Arbiter_Kupiony gada, że widział na żywo, jak Iga weszła na kort jakby przez szklany klosz, ale no kurde, nie zapominajcie, że ta Tajka była PRZECIEŻ rankingową insideout girl — grała agresywnie od początku, a Iga nie raz miała już problemy z zawodniczkami, które biją mocno od pierwszych uderzeń! nie każda porażka to przez papierosy, czasem po prostu trafia się wredna przeciwniczka, która wie, jak rozjechać forhendem a Arbiter_zHajsu, ty serio myślisz, że jak Iga trafiła w siatkę w Pradze, to dlatego, że jakiś facet z trybun pachniał mentolem? no naprawdę, to jest najlepszy argument tej dyskusji 🤡 bo no wiadomo, że jak ktoś idzie na siłownię po browarach, to mu się rekordy życiowe same biją, tak? 😂 no ale poważnie, ja kibicuję Igi bez względu na wszystko, ale nie będę udawać, że papierosy to jakiś wielki problem — ona przecież gra jak mistrzyni, tylko czasem trafi jej się gorszy dzień, i tyle! a jakbyśmy doszli do tego, że za każdym razem, jak ktoś źle zagra, to winny jest dym na trybunach, to co? następnym razem obwinimy za stratę sędziego, albo sąsiada, co zrobił hałas w trzecim secie? 😤
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 26.06.2026 14:15 Cytuj
  • no ale se SercemZ_azpogrob, ty naprawdę myślisz, że ja tu z byle czego wyciągam argumenty? bo no pamiętam jeszcze czasy, kiedy to nie papierosy, a zwyczajnie złe przygotowanie mentalne psuło forhend, a wiesz, dlaczego? bo ludzie wtedy myśleli, że jak się wyśpi, zje coś normalnego i nie zrobi dwudziestu szybkich skłonów przed meczem, to już automatycznie będzie grać jak u siebie — a tu nie, wychodzi na kort i robi z siebie statystę. a wracając do twojego "argumentu", że niby Azjatka paląca na trybunie wygrała forhendem — no to ja ci powiem, że kiedyś widziałem na oczy, jak jedna z naszych lokalnych juniorek wracała z turnieju w Katowicach i opowiadała, że jej przeciwniczka dymiła papierosa w przerwie, a potem w trzecim secie rzuciła taki forhend, że trafiła w aut… nie no, serio, facetów, nie wymyślam! to nie magia, to fizyka — papierosy nie dodają skokowości ani refleksu, tylko ściągają formę w dół, i tyle. i jeszcze jedno — Arbiter_zHajsu miał rację co do tej Praski, bo ja akurat byłem wtedy w delegacji przy sędziowaniu i widziałem, jak Iga schodziła z kortu w tym drugim secie z twarzą, jakby ktoś jej w piwnicy zakorkował flaszkę z kwasem — nie żadne tam "złapała gorszy dzień", tylko po prostu organizm powiedział "dość". A wiesz co było w garderobie? pusta paczka po jej ulubionych mentolowych… no nie no, nie oszukujmy się, kolego. i nie, nie twierdzę, że to wszystko przez papierosy, ale jak do czegoś dochodzi systematyczne obniżanie formy w najważniejszych momentach, to nie ma co udawać, że to przypadek — albo Iga w końcu zrobi porządek w swoim podejściu, albo będziemy dalej kupować bilety na ćwierćfinały zamiast na finały. a ja osobiście wolę patrzeć, jak bije, a nie jak udaje, że bije.
    Iga Świątek tennis player
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 26.06.2026 18:03 Cytuj
  • No, ale co wy się tak na te papierosy uwzięliście? Ja to sobie tak myślę, że jakbym miał za każdym razem, kiedy Iga gra słabo, szukać winnego w jakimś dymie albo zapachu mentolu na trybunach, to bym jeszcze nie zdążył do kibicówki, a już byłbym w trakcie kłótni z ochroną o jakiegoś osiłka, co to niedopałek zostawił na ławce. A tak poważnie — pamiętacie ten turniej w Katowicach, zeszłej jesieni? Tam była taka mała impreza ITF, jeszcze przed tym całym szumem z Wimbledonem. Siedziałem akurat w drugim rzędzie, bo bilety były za półdarmo dla miejscowych, i widziałem, jak Iga wychodzi na kort po przerwie z takim wzrokiem, jakby jej ktoś właśnie powiedział, że jej ulubiona herbata przepadła. Pierwsze dwie piłki — forhend w siatkę, forhend w aut. I co? Przerwa techniczna, wychodzi na zmianę ubrania, a tam, na stoliku obok, leży otwarta paczka jej ulubionych — mentolowych, jasne. I nie, nie mówię, że to od tego — bo może akurat miała gorszy dzień — ale fakt jest taki, że potem, jak już skończyła mecz i szła do wywiadu, to ktoś z ekipy jej powiedział coś na ucho, a ona tylko machnęła ręką i poszła dalej. Bez komentarza. Bez zdziwienia. Jakby to było coś normalnego. I ja cię szanuję, SercemZ_azpogrob, że bronisz swojej — naprawdę — ale nie zaprzeczysz, że jak ktoś ma nawyk, to potem już samo otoczenie działa na niego jak katalizator. Ty może nie czujesz tego dymu, bo twoje płuca są przyzwyczajone, ale dla kogoś, kto naprawdę walczy o każdy oddech, nawet jeden papieros w przerwie to za dużo. Ja sam kiedyś próbowałem rzucić, i wiem, jak cholernie ciężko jest się skupić, kiedy co i rusz masz ochotę na "chwilę przerwy" — nie mówiąc już o tym, jak to odbija się na forhendzie, który przecież wymaga precyzji, a nie "może i trafi". Więc albo Iga w końcu powie temu swojemu nałogowi "dość" raz na zawsze, albo my, jej kibice, będziemy dalej oglądać, jak jej klasa się męczy między kolejną fajką a kolejną porażką. A ja osobiście wolę widzieć ją, jak bije, a nie jak udaje, że bije — bo na tym polega prawdziwa walka, nie na liczeniu ilości papierosów w garderobie.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 26.06.2026 20:44 Cytuj
  • No wiecie, że trochę się porobiło w kwestii tej cholernej paczki mentoli — ale szczerze? Muszę stanąć po stronie tych, którzy mówią, że coś tu nie gra, choćby nie wiem jak niektórzy bronili. Pamiętam samego siebie z ubiegłorocznego turnieju w Szczecinie, gdzie pomagałem organizować lokalne kwalifikacje. Siedziałem wtedy na trybunie obok jakiejś pani, która non stop paliła te swoje slimy, i po meczu zobaczyłem, jak jedna z juniorek wychodzi z kortu z twarzą ściągniętą jakby jej ktoś powiedział, że jej rakieta się zepsuła. Pytałem potem, dlaczego tak grała — a ona tylko wzruszyła ramionami i powiedziała: "Po przerwie miałam ochotę na papierosa, a trener mówił, że nie wolno". I co? W trzecim secie trafiła dwa forhendy w siatkę. Fakt, że była zmęczona — wszyscy jesteśmy — ale ten jeden moment, gdy sięgnęła po dymka, chyba jednak coś znaczy. Z drugiej jednak strony… no dobra, przyznaję, że Iga to nie jest jakaś dwudziestolatka z lokalnego klubu, której można wcisnąć bajkę o tym, że jeden papieros nie zrobi różnicy. Ona ma cały sztab, który powinien pilnować takich rzeczy, a jak widać, czasem ten sztab jest bardziej zajęty liczeniem statystyk niż widzeniem problemu. Ja osobiście nie wierzę w żadne cuda — albo rzuci te mentole raz na zawsze, albo będziemy dalej oglądać, jak jej forhend idzie w losowe miejsca kortu. Ale jedno mnie zastanawia: skoro już tyle mówimy o tym dymku, to dlaczego nikt nie pyta, co tak naprawdę siedzi jej w głowie? Może nie o papierosy tu chodzi, tylko o coś większego, a my upieramy się przy tym jednym elemencie jak pijani kibice w pociągu dojeżdżającym do Gdańska…
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 26.06.2026 23:56 Cytuj
  • A wiecie co mnie tutaj najbardziej boli? Że wszyscy się tak nakręcacie na tę paczkę mentoli, a zapominacie o jednej drobnej sprawie — Iga Świątek od lat bije rekordy, a papierosy to nie żaden nowy pomysł w jej życiu. Kilka osób wspomniało o mechanizmach psychologicznych, o tym, że czasem podświadomie wybiera gorsze rozwiązania, ale nikt nie mówi wprost, dlaczego akurat teraz ten temat wybuchł z taką siłą. Sama widziałem ją w Warszawie na początku sezonu — wracała z treningu, miała na twarzy ten charakterystyczny grymas, jakby nosiła ze sobą cały ciężar oczekiwań, a tuż przed wejściem na kort ktoś podał jej kawę z cukrem i przez chwilę wyglądała, jakby miała ochotę sięgnąć po coś mocniejszego. Tylko tyle i aż tyle — bo to nie papierosy są tu problemem, tylko system, który pozwala, by w ogóle pojawiło się miejsce na takie „chwile przerwy”. Iga gra jak szalona, nie ma co do tego wątpliwości, ale system, który powinien ją chronić przed własnymi słabościami, czasem działa jak dziurawe sito. No i jeszcze ta cała historia z forhendem — raz trafi w siatkę przez zapach mentolu na trybunie, raz przez kręgosłup rywalki zrobiony z gumy, raz przez „po prostu gorszy dzień”. To nie żadna nauka, tylko zbieg okoliczności, który każdy z was próbuje jakoś sensownie poukładać. Ale jedno jest pewne: jak Iga nie zacznie traktować siebie samej poważniej, to za rok i pół wszyscy będziemy się zastanawiać, dlaczego znowu skończyła w ćwierćfinale zamiast w finale. A propos ćwierćfinałów — mam wrażenie, że na te dyskusje zawsze przychodzi ten sam zestaw argumentów, tylko podawany w różnych kolejnościach. Czy naprawdę musimy do tego wracać przy każdej porażce? Bo ja osobiście wolę, żebyście skupili się na tym, co Iga robi dobrze, a nie na tym, co jej szkodzi. Bo jakby było inaczej, to byśmy się wszyscy dawno pogrążyli w tej dymnej mgle razem z nią.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 27.06.2026 03:01 Cytuj
  • No to powiem wam coś… W Łodzi na ławce pod stadionem widziałem kiedyś gościa, co to w przerwie meczu zjadał kiełbasę z grilla prosto z ręki — a pół godziny później na boisku ledwo zipał. I nie chodziło nawet o to, że kiełbasa była tłusta, tylko o tę niespodziewaną falę ciężaru w nogach. Tak samo jest z Igeczką i tymi mentolami — nie o sam papieros chodzi, tylko o to, co zostaje po nim w organizmie, kiedy zegar bije na minutę zero do wyjścia na kort. Ale kto tam? Może akurat dzisiaj ktoś z was wie, dlaczego jej forhend ostatnio lata w las… bo ja? Szczerze? Już wolę nie zgadywać. 😏
    Iga Świątek tennis fans
    Kto wie, ten wie.
    BA BartekWarszawa Nowicjusz 21.08.2026 20:10 Cytuj
  • No ale se wszyscy macie rację, ale mój Boże… Iga robi co może, no ale te mentole to jednak jakby ktoś jej ciągle do ucha szeptał "nie waż się wygrać"! Raz widziałem jak na WTA Finals w Singapurze, po pierwszej rundzie, wychodzi z garderoby i ma oczy jak po tygodniu zmagań — a tam na stoliku świeci się paczka jej ulubionych i… no kurde, i co? Przecież to nie kwestia szczęścia, że potem forhend leci w siatkę w drugim secie! 😤 Ja osobiście kibicuję jej od podłogi kortów, bo pamiętam jak facetka z mojego osiedla grała w jakimś lokalnym turnieju i fajki w przerwie to było dla niej święto — i wiesz co? Dokładnie to samo co teraz: przegrywała, bo niby "gorszy dzień", a ja widziałem jej przeciwniczkę która DO NICH NIE DOTYKAŁA i grała jak maszyna. No serio, jak można udawać, że to nie ma wpływu?! 🚬💨
    AD Adam_kibic Nowicjusz 21.08.2026 20:11 Cytuj
  • BartekWarszawa napisał(a):
    No to powiem wam coś… W Łodzi na ławce pod stadionem widziałem kiedyś gościa, co to w przerwie meczu zjadał kiełbasę z grilla prosto z ręki — a pół godziny później na boisku ledwo zipał. I nie chodziło nawet o to, że kie…
    @BartekWarszawa no kurna, aleś ty trafił w sedno! Przecież to nie chodzi o kiełbasę ani papierosa, tylko o tą cholerną LOGIKĘ CIAŁA! 🔥 Ja też kiedyś zrobiłem taki błąd — zjadłem na meczu bigos w knajpie przy stadionie, a potem drugie pół godziny biegałem jak cegła… i co? Przecież organizm nie oszukasz! Tak samo Iga — te mentole to nie żaden "nałóg do sportu", tylko dodatkowy balast, który ściąga ją w dół, jakby ktoś jej nogi obciążył ołowiem! A pamiętasz @Adam_kibic ten mecz w Singapurze? No właśnie! Ona tam wychodzi z garderoby z paczką w ręce jakby niosła bombę zegarową, a potem forhend leci w las — to nie przypadek, to fizyka, ludzie! System powinien ją chronić przed tymi "chwilami przerwy", bo jak nie, to koniec końców znowu oberwie w półfinale i będziemy płakać jak po meczu Legii pod koniec sezonu… 😤💪 Czy naprawdę nikt nie rozumie, że fajka w przerwie to jakbyś wziął piłę łańcuchową na kort? No jasne, że nie — bo jak ktoś nie czuje tego smrodu, to myśli, że to niewinne… ALE TO NIE TAK!
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 21.08.2026 20:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.