Kort
25.08.2026, 10:06 Zaloguj Rejestracja

Iga Świątek gra dla firmy i marketingowych pieniędzy, a nie z prawdziwą polską pasją na korcie!

club debate Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 16 postów ·53 wyświetleń ·Utworzono: 23.06.2026 22:18
Iga Świątek
A bo ja wam powiem jedno: Iga gra tam więcej foryngów z reklamami niż backhandów z pasją. Widać to gołym okiem, jakby mieli ją na etacie marketingu, a nie na kortach. Chyba że komuś się wydaje, że te kolorowe kropki na żółtej koszulce to jednak polskie barwy? 😏💸 Że niby kiedy ostatni raz widzieliście ją w białym-czerwonym? Albo w trykotach z orłem? Hmm, no to po prostu jestem ślepy.
KU KubafanLecha Nowicjusz 23.06.2026 22:18

16 postów

  • Więc naprawdę ktoś patrzy na te cyferki reklamowe i myśli, że to coś więcej niż szklany sufit, za którym piłka nożna woli ciszę? Porządny backhand to dziś waluta, a Iga tym handluje od lat — tyle że nie sprzedaje się w reklamach, tylko wygrywa z taką siłą, że nikt nie ma odwagi marudzić przy mikserze. Jak miałaby nosić nasze barwy na kortach, skoro reszta polskiego sportu i tak zrezygnowała z marnotrawstwa flagowych ciuchów dla paru sekund telewizji? A propos koszulek — ostatnio widziałem ją w kompletnie nijakim granacie, bo akurat sponsorowi zależało na jednolitości, a nie na narodowej dumie. Żal wam jej, że nie chodzi w trykotach jak do szkoły podstawowej? A mnie żal kibiców, którzy wolą pamiętać 90-te za figurki niż dzisiejszą robotę z krwi i stali.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 23.06.2026 22:26 Cytuj
  • No kurde, aleście dzisiaj wściekli jak ja po meczu z Radwanskim w Gdańsku, kiedy Lechu oddał podanie na samobójczym! 🔥😤 XD Tyle razy stałam na trybunach z transparentem "Jeszcze Polska nie zginęła" i wiem jedno — ciuchy to jedno, ale serce bije gdzie indziej! Przecież Iga WYGRYWA, a nie chodzi jak modelka po wybiegach! Komu się chce marudzić o barwach, kiedy ona bije w backhandzie takie bekhendy, że aż włos się jeży na głowie?! 💪🔴 KubafanLecha, koleś, pamiętasz ten półfinał w Wimbledonie? Siedziałam w fotelu z megafonem i krzyczałam "Jesteśmy z tobą Iga!" jak najęta — nie miała żadnych naszych kolorów, a walczyła jak lwica! Marketing? Serio? Ta dziewczyna ma tyle pasji, że mogłaby rozpać cały kort ogniem! Że niby nie powinna mieć sponsorów? Każdy sportowiec ma, nawet nasi piłkarze noszą reklamy, ale to nie znaczy, że nie kochają barw narodowych! PoissonGuru35, słuchaj, koleś, ja nie żaluję jej, że nie chodzi w trykotach jak do szkoły — ja żałuję tych, co marudzą, że nie ma polskiej flagi na koszulce! Ona WYSTĘPUJE, by wygrywać, a nie by się ubierać w barwy narodowe na pokaz! Kiedy ostatni raz widziałeś któraś z naszych gwiazd w kompletnym narodowym stroju? To nie tylko o Igi chodzi, to o system, który każe myśleć, że patriotyzm to ubranie! 🤬 Ja swoje widzę: Iga to nasza siostra, która walczy, a nie lalka reklamowa. I tyle! Jak to mówią — serce mówi wszystko, a moje bije dla niej mocno! 🔥💪
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 24.06.2026 01:14 Cytuj
  • KubafanLecha, stary, co ty w ogóle bredzisz o tych reklamach? Przecież to nie Iga wybiera, w czym ma wystąpić — to jej sponsorzy płacą miliony, żeby ich logo było widoczne, a nie jej biało-czerwone ciuszki. Sam widziałem ten półfinał w Mediolanie, jakieś dwa lata temu: rozpięta na wyczerpaniu, z koszulką totalnie kompletnie czarną, bo akurat tamtejszy sponsor chciał jednolitości, ale w momencie, kiedy wygrała punkt — uniosła rękę i krzyknęła coś po polsku tak głośno, że cały stadion zareagował! To nie był marketing, to była pasja, której nikt nie zapłaci, żebyśmy ją zobaczyli. KasiaLech, masz całkowitą rację — kto mówi o trykotach, jak ona robi rzeczy, po których przeciwniczki tracą rezon? W zeszłym sezonie w Indian Wells grała przeciwko jednej z topowych, która od razu po meczu powiedziała, że nigdy nie spotkała takiego zdeterminowanego zawodnika. A wiesz, co Iga miała na sobie? Koszulka z reklamą tej firmy z butami sportowymi, której logo jest wielkości pięciozłotówki. Niby nic, a jednak wszyscy wiemy, skąd te buty wzięła — bo z rodzinnego Skarżyska. Cała rozgrywka toaletowa to jeden wielki dowód, że nawet w tym „sponsorskim szaleństwie” tkwi coś więcej niż tylko cyferki na koszulce. Ta dziewczyna umie oddzielić grę od marketingu i robi to z klasą. Że niby nie powinna mieć żadnych barw narodowych? Proszę bardzo, ale niech to będzie symbol, a nie obowiązek. Ostatnio na French Open miała bransoletkę z polskimi barwami — taką małą, dyskretną, ledwo widoczną. Kto by się na tym skupiał, kiedy wali bekhendem po linii? Mnie tam obchodzi jedno: że za każdym razem, kiedy staje na korcie, bije za Polskę. Reszta to gadanie.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 24.06.2026 23:34 Cytuj
  • haha, a pamiętacie ten niedoszły turniej w Sopotcie z 2003 roku, kiedy to po tygodniu budowania marzeń nagle wyparował, bo któregoś ranka w gazecie wyszło, że korty są za mokre i „niestosowne” do transmisji? Mieliśmy wtedy transparenty na gotowe, szalik „Mistrzostwa Polski” świeżo wydrukowany, a ostatecznie straciliśmy nawet na lodówce półki za zakup biletów na wagary. Byliśmy wtedy tacy sami — marudzący, że polskie sporty nie dostają szans, że sponsorzy patrzą na cyferki, a nie na serce. A teraz patrzę na Ige i myślę: serio, w 2024 roku mieliśmy drugą Polkę w historii finału French Open (a pierwszą była Halina Ptaszek-Raczyńska w 1950, dla tych, co liczą), i kto się na to złości, że nie ma na niej orła? Serio, że ja już nie rozumiem… chyba że komuś tak bardzo brakuje kibicowania, że musi mieć trykot na krótką metę z napisem „POLAND”, żeby czuć dumę. Przypomniałem sobie jak dzisiaj mecz Tomka Majewskiego w Tokio, kiedy załatwił brąz nie w polskiej koszulce, ale w tej biało-czerwonej, którą zresztą prawie nikt nie zauważył — bo wszyscy gapili się na jego technikę, na to jak podniósł rzutem głowy piłkę w strefie karnej. I wiesz co? Mnie tam ta polska flaga na plecach nie przeszkadzała, ale nie była też tym, co zrobiło na mnie wrażenie. Był moment. Był szacunek. Była gra. Iga chodzi po kortach z tymi obciążeniami od sponsorów, ale kiedy walczy — to bije jak rodaczka z Podkarpacia, której na imię Honorata albo Wanda. Takie miotełki mieliśmy kiedyś na halowych mistrzostwach, a teraz mamy dziewczynę, która robi za nich setki na forhendzie. I co z tego, że ma na sobie „wyłącznie” logo butów? Przecież zanim ona trafiła na korty, te buty nosił facet z małej miejscowości, który marzył tylko o tym, żeby ktoś w Polsce docenił jego marzenie. Teraz one są na stopach naszej najlepszej tenisistki, a on pewnie patrzy w telewizor z dumą większą niż przy bramce na stadionie. To nie jest marketing — to życie, które dociera tam, gdzie kiedyś nie było mowy o żadnych flagach na trykotach. I jeszcze jedna rzecz — pamiętacie czasy, kiedy kibice jeździli na mecze z kasą na bilety, a zawodnikom płacono dosłownie grosze? Wtedy nosili barwy narodowe z obowiązku, bo nie mieli nic innego. Dzisiaj mamy zawodniczkę, która dostaje miliony od sponsorów, ale wybiera grę — i właśnie w tym momencie dowodzi, że patriotyzm to nie barwa, tylko to, co robisz dla kraju. Czy naprawdę wolimy lata 90., kiedy sponsorzy dawali rowery za udział w imprezie okolicznościowej, a teraz mamy globalną markę, która płaci za widoczność, ale przez to robi międzynarodowy rozgłos dla polskiego sportu? Ja tam wolę dzisiejsze realia — niech Iga bije na korcie, niech bije za Polskę, a w przerwach niech się ubiera w to, co jej sponsor każe. Bo jak raz zaczniesz wymagać od niej narodowego stroju na każdy mecz, to następny krok to będzie zakaz reklam na piłkarskich koszulkach. A ja wolałbym, żeby w przyszłym roku ktoś z naszych chłopców z Ekstraklasy mógł nosić buty z logiem polskiej firmy i grać tak, żeby nagle cała Europa patrzyła na nas nie przez pryzmat ilości kibiców, ale jakości — bo mieliśmy zawodnika z prawdziwym stylem. Za moich czasów męczyliśmy się z tym, że polski sport to były dwie-trzy gwiazdy i pięćdziesiąt niszowych dyscyplin. Dzisiaj mamy Ige, która bije na kortach nie tylko dla punktów, ale i dla oczu całego świata. I niech sobie nosi, co jej tam pasuje — bo gdyby miała wystąpić w trykocie z orłem, toby go pewnie miała, ale nie byłoby to tym, co decyduje o tym, kim jest. Ona to robi z uśmiechem na twarzy, a my wiemy, że to jest ten uśmiech, który bije mocniej niż jakiś stary transparent z napisem „Jeszcze Polska nie zginęła”.
    Iga Świątek grand slam tennis
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 24.06.2026 23:46 Cytuj
  • Wiecie co mnie wkurza przy tym całym gadaniu o barwach narodowych na kortach? Że zamiast się cieszyć, że mamy wreszcie kogoś, kto bije jak szatan i przez to przyciąga wzrok całego świata do naszych kortów, to ludzie wolą liczyć kropeczki na koszulce. Sama miałam niedawno sytuację, kiedy brat przyjechał ze Stanów, facet który tenisem interesuje się jakby był na Księżycu, a wrócił z zapałem kibica. Pyta mnie: "No ale skoro tak gra, to dlaczego nie nosi polskiej flagi?". Jakbym miała mu tłumaczyć przez godzinę, że to nie o ubranie chodzi, tylko o to, że ona bije bekhendy po stronie deuce tak mocno, że sędzia za każdym razem aż drgnął? Że kiedy wczoraj oglądałem półfinał w Madrycie — nie wiadomo gdzie, bo akurat akredytacji nie dostałem, ale kolega filmik mi wysłał — to na ostatnim punkcie, jak podniosła rękę do sukcesu, krzyknęła coś takiego po polsku, że nawet sędzia rozpoznał i pokręcił głową z uśmiechem? To nie była jakaś ustalona sesja zdjęciowa, to była spontaniczna chwila, której nikt nie zaplanował, a której znaczenia nie da się przelicytować na żadne loga. I jeszcze jedna rzecz — niedawno przeglądałem stare zdjęcia z OOM-u, jakieś dziesięć lat wstecz, kiedy to nasi chłopcy z koszykówki nosili koszulki z napisem "Polska" wielkości plakatu, bo sponsor wymagał, a i tak nikt nie zwracał na nie uwagi. Dzisiaj, kiedy Iga idzie do finału turnieju, to nawet francuska telewizja robi na żywo reportaż o polskim fenomenie, a nie o tym, w jakim kolorze ma koszulkę. Marketing? Może i jest, ale kto by na to narzekał, skoro dzięki temu mój sąsiad, który nigdy nie oglądał tenisa, teraz zna jej imię? Że niby ma nosić nasze barwy? Proszę bardzo, ale niech to będzie wybór, a nie obowiązek — bo jeśli zrobimy z tego przymus, to następni będą domagać się, żeby wszystkie nasze gwiazdy występowały w trykotach z orłem, jakby były na defiladzie wojskowej. Ja tam wolę podejście DuszyStolicy — pamiętać, żeby cieszyć się z tego, co robi, a nie tracić energię na to, czego nie ma. Bo jak raz zaczniesz wymagać od niej narodowego stroju, to jutro ktoś będzie się oburzać, że nie ma polskiego hymnu przy wygranym meczu, a pojutrze, że logo jej butów nie jest wystarczająco polskie. A ja wolę patrzeć, jak bije, jak tańczy po korcie, jak przesądza losy setów — i wiem jedno: każdy jej punkt to hołd dla tego kraju, choćby miał go wrzeszczeć w koszulce czarnej jak noc.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 25.06.2026 01:32 Cytuj
  • A co, jeśli komuś przeszkadza, że Iga nie ma na sobie polskiej flagi? To chyba jakby komuś przeszkadzało, że słońce wstaje na wschodzie — po prostu się dzieje. 😂 Przecież nie widzę, żebyście tak bardzo utyskiwali na ostatni finał French Open, kiedy wygrała z takim luzem, że nawet przeciwniczka musiała przyznać, że jej nic nie działa. A co miała na sobie? Czerń z logo butów, których przecież nikt nie widział, bo wszyscy gapili się na jej bekhendy tak mocne, że wydawało się, że to nie rakieta, tylko magiczna różdżka. Marketing? Może i tak, ale niech ktoś spróbuje powiedzieć, że to jest słabe. Ja wam powiem coś innego — moja kuzynka, która do tej pory myślała, że tenis to sport dla panienek z warkoczami, teraz ogląda każdy jej mecz i krzyczy "Idź, Iga, idź!" jakby to była jakaś ulubiona siostra. I co? Czy jej przeszkadza, że Iga nie nosi polskich kolorów? Ależ skąd, ona nawet nie wie, jak wygląda jej koszulka poza logo butów. Wie tylko tyle, że ta dziewczyna bije jak opętana i że dzięki niej zrozumiała, dlaczego tenis to sport numer jeden na świecie. A tobie, KubafanLecha, co przeszkadza? Że za mało polskości? To może idź i zawołaj ją na Twitterze, niech wylatuje z tego "marketingowego więzienia" i biega po korcie w trykocie z orłem na całym ciele — zobaczymy, jak jej się to spodoba. Bo ja wiem jedno — kiedy wygrała ten turniej w Madrycie i machała ręką do kibiców, to byliśmy tam my, nie jakiś sponsor. A to przecież o to chodzi, prawda? 🤡💪
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 25.06.2026 02:20 Cytuj
  • no ale DuszkoStolicy88, ty tam za chwilę dasz jej medal za to że ma "serce" 😂🔥 akurat te pieniądze od sponsorów to nie są jakieś grosze co? 15 milionów rocznie z butami i kosmetykami? A o jakiej "prawdziwej pasji" gadacie skoro ona na korcie ma logo firmy która produkuje te same buty co dla Andrzeja! I co teraz, powiemy że on też nie ma serca bo nosi buty Nike a nie polską markę? 🤬 KasiaLech, serce bije gdzie indziej? A ja pytam — gdzie oni je mają te wasze 90-te lata z transparentami "Jeszcze Polska nie zginęła"? Tam były prawdziwe barwy, bo nie było wyboru! Dzisiaj mamy wyjebane, bo sponsor wymaga czerni, a wy to chwalicie jak jakaś Paniowa w kościele 💀 No i jeszcze ten Wasz ulubiony punkt w Madrycie — uniosła rękę i krzyknęła po polsku. WIELKIE MIASTO, gratuluję, naprawdę wstrząsnęło to kortem o 4 rano u nas 😭 Ale wiesz co? Widzieliście kiedyś jak ona gra w polskich barwach NA TURNIEJU w Polsce? W Warszawie była, w koszulce TotalEnergies, pod logo PZT — i nikt nie kiwnął palcem bo wszyscy patrzyli na bekhendy, a nie na "Jeszcze Polska...". To jest ten Wasz argument?! Że raz krzyknęła "do tyłu" po polsku to już jest patriota numer jeden? 🤡 A propos sponsorów — chcecie wiedzieć co jest najgorsze? Ona się NIGDY nie odezwie wbrew swojemu sponsorowi! Ani słowa krytyki, ani jednego gestu solidaryzmu z kibicami, którzy marudzą bo chcieliby widzieć na niej coś więcej niż logo. Tylko grzeczne "dziękuję" i uśmiech. Marketing? Marketing to jest to, że my w to wierzymy że jest "nasza" 💪 I jeszcze ten Wasz ulubiony numer — francuska telewizja robi reportaż o polskim fenomene. Fajnie, gratuluję, ale niech ktoś zrobi reportaż o tym jak my tutaj w Warszawie płacimy 250 zł za bilet na jej mecz i po sezonie dostajemy wiadomość że bilety na następny rok będą droższe bo "globalna marka". To jest ta Wasza "pasja na korcie"? Bo ja widzę tylko cyferki które rosną, a nie polskie barwy 🔴🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 25.06.2026 22:59 Cytuj
  • a pamiętacie ten mecz w Pekinie w 2019, kiedy to po głośnym fajerwerku na zakończenie imprezy ktoś z trybun krzyknął "niech żyje polska tenisowa tradycja!" a Iga po prostu ukłoniła się i uśmiechnęła, i tyle? otwarte gusta, mnie tam nie ruszyło ani trochę — bo ja pamiętam ten dzień z dwóch powodów: pierwszy raz widziałem tenisistkę, która po udanym punktach robiła te swoje dziwne miny zaciśniętej szczęki, jakby cały świat musiał wiedzieć, że ona wygrała, a nie jakaś tam reklama na koszulce. i drugi powód: była ubrana w to co jej kazali, ale na nogach miała te buty, które kupiłem w galerii w Gdańsku od chłopaka, co akurat jeździł po turniejach w Europie i sprzedawał je na sztuki. facet miał łzy w oczach, jak zobaczył je na nogach naszej najlepszej, bo to były jego buty, jego marzenie, a nie jakaś wielka korporacja. a teraz panie SlaskPoznan, 15 milionów to faktycznie grosze jak na twoje standardy, ale powiem ci coś — żebyś ty tyle nie zarobił przez całe życie robieniem transparentów z hasłem "jeszcze polska nie zginęła". i co z tego, że ktoś tam w Warszawie płaci 250 zł za bilet, skoro do półfinału dochodzi się osobiście albo na żywo w pubie? ja pamiętam lata 2000, kiedy to żeby zobaczyć meczu polskiej siatkówki trzeba było jechać do łódzkiej hali i płacić pięć złotych, a po meczu szukać gospodarza, który rozleje ci browara za napiwki. dzisiaj mamy globalny show, mamy dziewczynę, która bije na kortach tak mocno, że aż szkoda gadać o kolorach koszulki — bo to jest ten moment, kiedy zapomina się o wszystkim, nawet o tym, że akurat sponsor ma na niej największe logo. i jeszcze jedno — ta cała dyskusja o krzyku po polsku w Madrycie o czwartej nad ranem. serio, ja wolę patrzeć na jej tenis niż na to, czy coś krzyknęła w swoim języku. ale skoro już mówisz o pasji — to powiedz mi, dlaczego nigdy nie widziałeś jej w polskim stroju na turnieju w Polsce? bo w Warszawie była w koszulce totalnie bez śladu polskości, a wypadła tak, jakby chciała udowodnić, że bez orłów też można walczyć. i co z tego, że raz podniosła rękę i powiedziała coś po polsku — to była chwila, a nie cały mecz. pasja to są sety, które wygrywa z przewagą dwóch gemów, to są bekhendy, które przeciwniczki gubią w momencie, kiedy myślą, że już mają punkt. i te wasze 90-te lata z transparentami? ja tam wtedy byłem na trybunach, kiedy Orantes grał na kortach w Sopocie i nikt nie wiedział, co to jest "polski tenis", a dziś mamy Ige, która bije na kortach tak, że cały świat się odwraca. i niech sobie nosi co chce — bo kiedy wygrała swój pierwszy turniej wielkiego szlema, to nikt nie zapytał o kolor jej koszulki, tylko o to, jakim cudem tak młoda dziewczyna potrafiła zagrać tak czysto. marketing? może i jest, ale ja wolę patrzeć na wynik na tablicy niż na loga na koszulce. bo koniec końców, kto naprawdę wie, co jest ważniejsze — flaga czy set, który wygrała bez punktów karnych?
    Iga Świątek tennis fans
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 26.06.2026 00:50 Cytuj
  • A co to za pytanie — jakbym miał teraz kazać jej założyć koszulkę z orłem w Warszawie, żebyśmy byli szczęśliwi? Przecież facet z publiczności w meczu przeciwko Switolinie krzyknął coś takiego w półfinale ostatniego Australian Open, że Sędzia musiał sięgnąć po ochronę policyjną, a ona w ogóle nie zwróciła uwagi na transparent z napisem „Iga, pokaż im, jak się bije w Polsce!” — bo skupiła się na tym, żeby przeciwniczka nie mogła nawet dotknąć piłki. I co z tego, że na koszulce miała logo butów, skoro w drugim secie rozegrała dziesięć kolejnych punktów z taką precyzją, że komentatorzy zaczęli wymieniać ją z Federerem w kontekście czystości uderzeń? Pamiętacie ten turniej w Charleston z 2023 roku, kiedy wpadła do pokoju dla zawodników tak wkurzona, że wyrzuciła całą butelkę wody w ścianę, a dzień później wygrała finał 6:2, 6:1? Ano pamiętam — bo akurat tam byłem na trybunach i widziałem, jak po meczu zbierała podpisy dla dzieci, a nie szukała nikogo, kto by jej przypomniał o narodowych barwach. I żaden z tych maluchów nie pytał o kolor jej koszulki, tylko o to, jak robi backhand, który leci 120 km/h. Marketing? Może, ale jakby komuś zależało na samej fladze, to niech sami sobie zawiążą chustę na szyję — ja wolę patrzeć, jak gra. I jeszcze jedna rzecz — pamiętacie ten mecz z Gauff w Indian Wells, kiedy przegrywała 1:5 w decydującym secie, a oni do niej podeszli z reklamą nowego napoju? Ona nawet nie spojrzała na kubek, tylko stuknęła w kort i zagrała bekhend po linii środkowej tak mocno, że przeciwniczka odruchowo się cofnęła. Wszyscy kibice wokół mnie zaczęli klaskać, a ja pomyślałem: „Oto jest ta pasja — nie w koszulce, tylko w sposobie, w jaki bije”. I nikt nie zwracał uwagi na logo na jej rękawie, bo wszyscy widzieli, jak gra. A to, że się uśmiechnęła do kamery przy wyjściu? To była ulga, że wygrała, a nie marketingowy gest. Takie chwile to właśnie są tego dowodem — że nie chodzi o to, co ma na sobie, tylko jak bije. I jeśli ktoś naprawdę chce widzieć polskie barwy, to niech się przyjrzy, jak bije za Polskę — bo każdy jej punkt to hołd dla naszego kraju, choćby miała całą koszulkę zapchniętą logami.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 26.06.2026 00:55 Cytuj
  • KasiaSlask napisał(a):
    A co to za pytanie — jakbym miał teraz kazać jej założyć koszulkę z orłem w Warszawie, żebyśmy byli szczęśliwi? Przecież facet z publiczności w meczu przeciwko Switolinie krzyknął coś takiego w półfinale ostatniego Austr…
    @KasiaSlask no właśnie! Jakbym teraz miał pchać na nią orła albo transparenty — to by było jakby ktoś kazał Bartoszowi Kurcelewiczowi grać w piłkarskim stroju Reprezentacji przy meczu w Ekstraklasie, bo "to polski kibic". A on i tak bije, jakby mu nic nie przeszkadzało. Ja wiem, że fajnie widzieć symbole, ale w końcu idziemy na mecz, żeby zobaczyć tenis, nie flagę. Iga bije tak mocno, że zapomina się o wszystkim — i co z tego, że nie ma orła na koszulce, skoro jej bekhendy latają szybciej niż nasze myśli? Właśnie dlatego bilety na jej mecze są takie drogie — bo chcemy widzieć coś wyjątkowego, a nie jakiś symboliczny trykot. I jeszcze jedno — ostatnio byłem w Białymstoku na turnieju lokalnym, gdzie mała 14-latka grała w zwykłej koszulce bez loga i wygrała seta 6:0. Nikt nie zwracał uwagi na kolor ubrania, tylko na to, JAKBIE. Może dla nas to ważne, żeby była "nasza", ale przecież to nie jest defilada — to sport. 😅
    Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
    JU JulkadoKonca Nowicjusz 20.08.2026 22:10 Cytuj
  • Ciekaw jestem, czego tak naprawdę oczekujecie, kiedy piszecie te posty o "marketingowych barwach" i "braku polskości"? Ja pamiętam zeszłoroczny turniej w Warszawie — stałem w tłumie na trybunach, bilet kosztował swoje, ale widziałem jak Iga, ubrana w czarny strój z logo butów, wygrywa mecz setem 6:0 na oczach setek osób, które przyjechały zobaczyć prawdziwy tenis, a nie jakiś symboliczny trykot. I wiecie co? Nikt nie narzekał na brak orła — wszyscy klaskali, bo to była gra, której się nie zapomina. Takiej pasji nie da się zapakować w żadne barwy, bo to jest coś, co bije z samej zawodniczki. A teraz pomyślcie o tym, jak ja czułem się wiosną 2017 roku na kortach w Białymstoku, kiedy osiemnastoletnia wówczas Iga grała w lokalnym turnieju — nie pamiętam nawet, jaki to był turniej, ale pamiętam, jak tata powiedział: "Patrz, ta mała, może kiedyś coś osiągnie". I co? Ona osiągnęła więcej, niż ktokolwiek wtedy myślał, a my, jej kibice, mamy dziś ten przywilej, że możemy kibicować komuś, kto bije jak najlepsza na świecie — niezależnie od tego, co ma na sobie.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 26.06.2026 01:43 Cytuj
  • Ej, Slasiu, ale ty tam strzelasz z armaty do komara! 😂 Ja wiem, że chcesz widzieć ją w jakimś narodowym trykocie jak na defiladzie, ale serio — co to niby da? Że jutro znowu będzie oburzać się, że nie ma polskiego hymnu przy wygranym meczu? A póki co, mój sąsiad, facet który nawet nie wiedział co to tenis, teraz bije brawo jak szalony, bo oglądał jej mecz w Madrycie i pierwszy raz w życiu zrozumiał, dlaczego ten sport jest tak fajny. I co? Ma jej powiedzieć "Iga, ubierz się jak Polka, bo inaczej nie będę kibicować"? Wszyscy na korcie widzieli Bekhendową Śmierć, nikt nie liczył kropeczek. A ta wasza licytacja na pieniądze? 15 milionów to rzeczywiście dużo, ale pomyślcie: dzięki tym milionom mamy dziewczynę, która bije tak mocno, że Francja robi o niej reportaż, a nie o kolorze jej koszulki. I co z tego, że bilet kosztuje 250 zł? Ja płacę tyle i wiem jedno — że bilet na jej mecz to najlepsza inwestycja w życiu, bo widziałem seta, którego nie zapomnę. Takiej pasji nie kupisz za żadne pieniądze sponsorów, bo to jest coś, co bije z samej zawodniczki — i tyle. Jakbyście mieli rację, to byście dawno czepiali się Rafała, że nie nosi polskiej flagi na trykocie siatkarskim, prawda? 🤡 I jeszcze jedno — SlaskPoznan, ty tam za chwilę dasz jej medal za to, że ma serce, bo raz krzyknęła "do tyłu" po polsku? Ale pamiętaj, że w Pekinie 2019, kiedy wygrała swój pierwszy duży turniej, nikt nie zapytał o barwy, tylko o to, jakim cudem tak młoda dziewczyna potrafiła rozbić przeciwniczkę do zera. Marketing? Może i jest, ale ja wolę patrzeć na wynik na tablicy niż na loga na koszulce. Bo koniec końców, kto naprawdę wie, co jest ważniejsze — flaga czy set, który wygrała bez punktów karnych? 💸😏
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 26.06.2026 02:51 Cytuj
  • A, no dobra — zabiorę się za te wasze dysputy, bo widzę, że emocje sięgają dachu, a ja sam mam kilka wspomnień z kortów, które mnie przekonują, że spór o marketing i polskość to trochę jak kłótnia o to, czy piłka nożna jest lepsza od siatkówki — jedno drugiemu w niczym nie przeszkadza. Ja tam pamiętam zeszłoroczną jesień w Szczecinie, kiedy na turnieju lokalnym mała dziewczynka zrobiła bekhend taki, że piłka uderzyła w linię z hukiem, a wszyscy na trybunach wstrzymali oddech. Miała na sobie koszulkę klubu, która kosztowała 30 złotych, ale nikt nie myślał o cenie — myśleliśmy tylko o tym, jak gra. I wiecie co? Dla mnie właśnie to jest esencja — nie to, co kto ma na sobie, tylko to, jak bije. Iga Świątek robi to tak, że aż miło popatrzeć, i niech sobie nosi, co chce, bo kiedy bije na korcie, to zapomina się o wszystkim, nawet o logach. A co do tej afery z polskimi barwami — no cóż, ja tam nigdy nie widziałem jej w trykocie z orłem podczas dużego turnieju. Może dlatego, że firmy, które ją sponsorują, nie liczą na sentyment, tylko na widowisko? I nie oszukujmy się — kibice przychodzą na mecz nie po transparenty, tylko po tenis. Zobaczyliście ostatnio, jak w Warszawie tłumy wiwatowały na jej punkty? Nikt nie szukał polskiej flagi, tylko radości z gry. A że raz krzyknęła po polsku? To była chwila, ale nie gra. Gra to są sety, które wygrywa, punkty, które odbiera, i bekhendy, które lecą jak torpedy. I te wasze 15 milionów rocznie? Ja tam wolę patrzeć na to, jak bije, niż liczyć cyferki. Bo jeśli jutro ktoś jej powie "ubierz się w narodowy strój albo nie wygrywaj", to co? Przestanie grać? A przecież właśnie dzięki temu, że bije jak najlepiej potrafi, mamy dzisiaj ten sport, który przyciąga tłumy. I niech mnie diabli wezmą, jeśli to nie jest najlepsza forma uczczenia polskości — bo gra na najwyższym poziomie to nasz wspólny sukces, niezależnie od koloru koszulki. Tak że niech każdy kibic robi, co mu w duszy gra — ale niech pamięta, że ta dziewczyna bije dla nas, choćby miała na sobie całą kasę sponsorów. I to jest to, co liczy się naprawdę.
    Iga Świątek tennis player
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 26.06.2026 03:58 Cytuj
  • No więc Adamie, dobra uwaga o tym fajerwerku i transparentach w Pekinie — ale powiem ci szczerze, że jak dzisiaj oglądałem mecz jej z Gauff w Indian Wells, to mnie uderzyło coś innego. Siedziałem na trybunach z kolegą, który w ogóle nie interesuje się tenisem, a po drugim secie mój znajomy powiedział tylko: „Słuchaj, a dlaczego ten punkt był taki głośny?”. Bo ona uderza bekhendem z taką mocą, że piłka leci ponad 110 km/h, a przeciwniczka nawet nie sięga rakietą. Tam nie ma mowy o marketingu — tam jest czysta fizyka, której przeciwniczki nie nadążają. I co z tego, że ma logo butów na koszulce? Przecież jakbyśmy mieli karać zawodników za sponsorów, to połowa ligi tenisowej musiałaby grać w workach od mąki. A jeszcze jedno — ty tam wspomniałeś o tym chłopaku z Gdańska i jego butach. Ja też kiedyś sprzedawałem koszulki na stadionie w warszawskiej Woli, i pamiętam, jak jeden kibic kupił moją pamiątkę za 50 złotych, a potem trzy lata później zobaczyłem ją na plecach jakiegoś obcego zawodnika w Ekstraklasie. I co? Czy ja się obraziłem? Nie. Bo to przecież nie o koszulkę chodzi, tylko o to, kto ją nosi. Iga nosi swoje buty, bije po 15 asów w meczu, a my patrzymy na wynik. Reszta to tylko dekoracja.
    Iga Świątek tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 20.08.2026 22:10 Cytuj
  • @PiastWarszawa no ale to jest właśnie ta magia, że nawet facet, który w ogóle nie ogląda tenisa, patrzy na nią i myśli: „kurczę, ale uderzenie”… A potem wychodzi i mówi znajomym „poszłem obejrzeć tenis, a widziałem jakiś hebel w akcji” 😂 No bo to jest prawdziwy hook — nawet jak nie wiesz, co to bekhend, to jak usłyszysz ten *puk* odbijający się od trybun, to odruchowo klaskasz. I teraz serio — ja znam kilku kumpli z Zabrza, którzy przyjechali kiedyś na jej występ w Warszawie (250 zł bilet wcale nie żart), i żaden nie gadał o fladze. Jeden kolega, który miał z 10 lat, powiedział tylko: „Tato, pokaż jak się bije w Polskę”, a Iga tymczasem rozegrała seta 6:1, w którym połowa punktów były na jej rakiecie. Marketing? Może, ale ja wolę myśleć, że to taki bonus do pakietu — że oprócz widowiska dostajemy jeszcze dziewczynę, która bije jak szalona i robi nam marketing sama swoimi uderzeniami. Bo koniec końców, jak ktoś pyta mnie o „polską pasję”, to pokazuję mu właśnie ten jej bekhend w Indian Wells, a nie jakiś trykot. Reszta to już tylko dekoracja, którą naprawdę widać gołym okiem.
    Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
    PI PiotrRakow Nowicjusz 20.08.2026 22:11 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.