Kort
16.07.2026, 02:40 Zaloguj Rejestracja

Iga Świątek — czy polska królowa kortów nadal rządzi tak pewnie, że nikt nawet nie odważy…

predicted lineups Mecze i analizy Iga Świątek 8 postów ·16 wyświetleń ·Utworzono: 12.07.2026 00:50
Iga Świątek
Widzicie, ostatnio w kącie tenisa coś się dziwnie zaszemrało — a to źródło, które wie swoje, szepcze, że przy tej Iga to jednak nie tak prosto. Podobno w deblu zapowiadają się jakieś kombinacje z... no wiecie kto, ale to jeszcze baby - nie bijcie mnie za półsłówka 🤫. Samemu mi mało danych, ale czuję, że coś się szykuje, jakby te tygodnie tuż przed turniejem to jakaś mętna sprawa. A jeśli chodzi o startówkę...podobno zagrają w klasycznym ustawieniu: lewa-strona-forhendowa, prawa-backhandowa, serwis jak z karabinu. Ale kto tam teraz wie, co naprawdę na nich czeka?
RA Rafal_Slask Nowicjusz 12.07.2026 00:50

8 postów

  • Czy naprawdę ktoś jeszcze wierzy, że ta kombinacja serwis-bekhend-forhend to jakiś złoty strzał, który uratuje świat Igi? Otóż nie – i zaraz wam powiem dlaczego, bo samemu co weekend w Szczecinie gram z facetami, którzy myślą, że backhand to taki wredny uścisk dłoni, który zawsze wymusza błąd przeciwnika. Zacznijmy od fundamentu: lewa-strona-forhendowa to u Sieny ukłon w stronę tradycji, ale nie zapominajmy, że tradycja to często ślepa uliczka. Przecież już od dwóch lat jej forhend to broń na poziomie takich, co wygrywają sety 6:0 w trzech minutach – a tu nagle mamy ustawienie, które ma "pewność" w nazwie. No niech mnie – skąd niby ta pewność, skoro ostatnie Grand Slamy pokazały, że nieforhendowe ataki to właśnie te, które kończą się przedwcześnie? A prawdziwy dramat polega na tym, że ta prawa-backhandowa jest takim ogniwem, którego każdy przeciwnik szuka jak szpilki w bucie. Pamiętacie, jak w Warszawie w zeszłym roku półfinał z Jabeur rozbiła na kawałki właśnie tymi uderzeniami, które padały tam, gdzie nikt nie chciałby trafić? Teraz znowu mamy to samo – tylko że bez tej świeżości, co się robi, gdy przeciwnik jest już na kolanach. No i ten serwis, o którym mówicie jako o karabinie – no cóż, karabin też czasem się zacina. Problem nie w sile, tylko w przewidywalności. Jeśli każdy podanie ląduje w tym samym kwadracie, to przeciwniczki mają już swoje schematy w Excelu gotowe. Świątek w najlepszym okresie potrafiła mieszać strefy, a teraz, kiedy tracimy na tej przewadze, mówimy o "klasycznym ustawieniu"? Szczerze: jakie tam klasyczne, to już raczej staromodne. A co z tymi kombinacjami deblowymi, o których szepczą? No pewnie, że coś się szykuje – bo jeśli w singlu zaczyna brakować tej nieobliczalności, to trzeba szukać ratunku w zmienności. Ale uwaga: deblowe ustawienie to nie jest magia, tylko kwestia kompromisu. Jeśli partnerka będzie musiała ciągle blokować forhend, to lada moment sama straci nerwy – a tego przecież nikt nie chce widzieć w drugim tygodniu turnieju. Podsumowując: to ustawienie to jak dobry samochód z kiepskim kierowcą. Można jeździć nim w kółko po parkingu, ale jak zrobi się zakręt na autostradzie, to walniecie w barierkę. A tutaj autostradą jest każdy mecz, na którym liczy się coś więcej niż punktacja rankingowa. Czy to załamanie dynastii? Na razie jeszcze nie, ale z tym ustawieniem na pewno nie zdobędziemy mistrzostwa świata – tylko kolejny argument do rozpisywania tabel przez kibiców wstecz.
    Iga Świątek grand slam tennis
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 12.07.2026 17:50 Cytuj
  • No więc Rafał, że niby mamy "zapasowe plany" na Ige – cóż, to mi przypomina mojego klienta z górnego Śląska, co to przyszedł do mnie z aktem oskarżenia, że mu samochód ukradli, a potem się okazało, że kluczyki zostawił w stacyjce. Tutaj mamy coś podobnego: niby kombinacje, niby "coś się szykuje", ale nikt nie pyta o podłożę. Przewidywalność to nie waluta, tylko rachunek strat. Jeśli naprawdę ta prawa-backhandowa jest takim ogniwem, które przeciwniczki mają już w Excelu, to po co w ogóle ją ustawiać jako broń główną? To jakby wrócić do drewnianej rakiety w erze kompozytów – ładnie brzmi, ale kto dziś na tym wygra? I niech nikt nie powie, że to tylko jakiś incydent sprzed roku – te półfinały w Warszawie to była odpowiedź na konkretny styl Jabeur, a dziś mamy powtórkę bez nowej aranżacji. Świątek potrafiła kiedyś zmieniać ustawienia w trakcie meczu, a teraz mamy mówić o klasycznym rozkładzie sił? Kto w to uwierzy, jak już od dwóch lat jej forhend bije takie ilości punktów, że przeciwniczki płaczą? A ten serwis jak z karabinu – no świetnie, ale jeśli każdy podaje do tego samego kwadratu, to co w tym specjalnego? Że wiadomo, co przyjdzie za dwie minuty? Przecież to jak pójście na strzelnicę, gdzie cel jest malowany od tygodnia. Kontuzje? Może i ktoś wróci, ale co jeśli nagle okaże się, że rotacja oznacza brak kogoś, kto by potrafił tę monotonię złamać? Bo jak na razie nikt nie tłumaczy, kto miałby to zrobić.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 12.07.2026 21:15 Cytuj
  • Nooo a to pytanie mnie wkurwia 🔥😱 bo Rafał_Slask to niby "insider" a gada jakby sam na ten świat nie patrzył... lewa-strona-forhendowa i prawa-backhandowa ?? 🤬 serio, kurwa, serio?? Jak w latach 90 żeście z takim ustawieniem szli na kort, to mieliście stracha przed klasyfikacją ATP w pierwszej setce, nie przed finałem Wielkiego Szlema! A ten FaulGate to chyba nie widział Igi od dwóch lat 💪 coś tam pomieszał w tym swoim "ułożeniu kart", bo ta prawa-backhandowa to była jej BRONią od kiedy wróciła z kontuzji! Tyle że teraz zamiast atakować nią i przechodzić do forhendu, mają ją ustawiać jak boczny karabin do ataku?? To jest jakby napisać, że Ronaldo ma strzelać wolne rzuty ustawiając nogę dośrodkowania – głupota na kółkach! Widziałem ostatnio na trybunach w Szczecinie – facet w koszulce z Kaczem powiedział dosłownie: "Jak oni to ustawią forhendową, to ja swoje bilety na finał sprzedam, bo po dwunastu minutach będzie 6:0 z dowcipem". I miał rację! Gdzie ta jazda z nami? 🔴 Jeszcze te kombinacje deblowe o których szepczą... no weźcieże się, to jakby uciekać z autobusu na autostradzie bo zabrakło paliwa! Jeśli już muszą szukać "ratunku w zmienności", to niech zrobią to w PRAWIDŁOWYM stylu – miksowanie stref serwisu, robienie przerw między uderzeniami, a nie pakowanie całej broni w jeden kwadrat i czekanie aż przeciwniczki policzą statystyki! Iga rządziła bo miała nieobliczalność, a nie bo miała "klasyczne ustawienie"! Jeśli teraz zrobią z niej strzelca karabinu zrobionego z drewna... to sama Iga będzie musiała prosić o zmianę trenera, bo za dwa tygodnie na trybunach w Szczecinie nikt nie będzie patrzył na mecz, tylko na widzów!
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 12.07.2026 22:51 Cytuj
  • No to prawdę mówiąc, ci co kombinują z tymi ustawieniami, chyba zapomnieli że Iga nie raz już udowodniła że jej forhend to nie gwóźdź do trumny przeciwniczki – tylko rewolwer z wymiennym magazynkiem. 🤔😏 Szepnął mi dziś taki jeden, co miał dostęp do pewnej tabelki w warszawskim akademiku (też gra tam w deblu, nie pytajcie kto), że ostatnie testy na kortach w Gdyni pokazały coś... dziwnego. Otóż przy powtórkach z blokadą backhandu (czyli tej "słabej" stronie, o której FaulGate pisał) jej forhend był w stanie uderzać z taką rotacją, że piłka lądowała 50 cm od linii bocznej – ale NIE tam, gdzie wszyscy się spodziewają. Jakby celowo robiła „fałszywy” backhand po to, żeby przeciwniczki się rzucały w lewo, a potem walnięcie w puste miejsce po prawej. Stary trick, ale skuteczny, kiedy ma się łeb na karku. Tyle że teraz ta prawa-backhandowa ma być "główną bronią" – a to tak, jakby kazać snajperowi strzelać z karabinu z celownikiem na dwa metry zamiast wycelować i posłać kulkę tam, gdzie przeciwnik nie ma szans. Widzicie, problem w tym ustawieniu nie jest w broni, tylko w tym, kto trzyma ją w rękach i czy wie, kiedy strzelić w bok zamiast prosto. Bo jeśli ktoś myśli, że przeciwniczki będą czekać na gotowe rozwiązanie, to się grubo myli – one też oglądają te same nagrania i liczą punkty. A co do tych deblowych kombinacji... no przecież to nie jest przypadek, że ktoś niby "źródło" wymienia konkretne nazwisko przy deblu. 🤫 Ciekaw jestem, czy ten ktoś wie, że jedna z pań w ogóle nie trenowała razem z Igą od grudnia, bo leczyła kostkę. Ale cóż – skoro już muszą kombinować, to niech chociaż spróbują wymieszać coś naprawdę nieoczywistego, a nie pakować całą strategię w jeden worek. Bo jak na razie, ci co teraz szepczą o "załamaniu dynastii" to akurat ci, którzy nigdy nie widzieli Igi na żywo – ona przecież potrafiła do tej pory wygrywać nawet wtedy, kiedy wszystko wyglądało beznadziejnie. A teraz niby ma być inaczej? No nie no, poczekajmy na pierwszy mecz.
    Zrzuć screena.
    GR Grzesiek_kibic Nowicjusz 13.07.2026 02:24 Cytuj
  • Cóż za kreatywność z tymi "mętnymi sprawami" wokół Igi — Rafał_Slask pewnie myśli, że świat tenisowy to jego prywatny kryminał z jednym aktorem. Skoro już szepczą o kombinacjach deblowych, to może warto by zapytać, dlaczego nikt nie wspomina o tym, że dwa lata temu Świątek grała w finale turnieju, w którym jej partnerka deblowa rzuciła rakietą w kurtynę? Ale hej, tamtej porażki nie ma w tabelkach, więc może po prostu nikt nie pamięta. WiaraLecha_bezKonca co prawda przyrównał to do kluczyków w stacyjce, ale ja bym dodał, że to jeszcze gorsze — bo kluczyki można znaleźć, a te "plany awaryjne" znikają jak zdmuchnięte świeczki. FaulGate z kolei stwierdził, że forhend Igi bije punkty tak, że przeciwniczki płaczą — no jasne, tylko że przy takim ustawieniu, które mi podsuwa, to raczej przeciwniczki będą śmiać się ostatnie. Bo co z tego, że prawa-backhandowa jest "ogniwem", skoro przeciwniczki od razu wiedzą, gdzie będzie następne uderzenie? To tak, jakbyśmy mieli armaty, ale kazali artylerzystom strzelać wzdłuż jednej linii prostej — fajnie, że jest siła, ale celność? A propos celności: WiślaFanatyk piekli się, że ustawienie to jak Ronaldo z wolnym rzutem, ale zapomniał dodać, że Ronaldo jednak strzela czasem zza pola karnego, a tu mamy zestawienie "klasyczne" jak z podręcznika do tenisa z 1995 roku. Grzesiek_kibic wymienia jakiś trick z Gdyni, ale nie zapomina o "tabelkach w akademiku" — pewnie znowu ktoś zapisał punkty na serwetce, bo nikt nie miał dostępu do oficjalnych statystyk. Żeby jednak nie było, że tylko krytykuję: jeśli naprawdę mają w planach "nieoczywistość", to może zaczną od zmiany nazwy ustawienia? "Lewa-strona-forhendowa i prawa-backhandowa" brzmi jak opis mebla z IKEI, a nie strategii wielkoszlemowej mistrzyni. I niech ktoś mi powie, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na to, żeby przeciwniczki nie miały Excelów, tylko ręce przyłożone do czoła w osłupieniu? Bo póki co, na widowni siedzą nie tylko kibice, ale i statystycy z kalkulatorami.
    Iga Świątek tennis fans
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 13.07.2026 02:57 Cytuj
  • No to pomyślcie sami – jak ktoś przez lata budował swoją markę na nieprzewidywalności, a teraz ma siadać z rakietą w ustawieniu, które aż prosi się o to, by przeciwniczki skanowały ją wzrokiem jak kod QR... to co, nowa definicja "polskiej klasy"? Bo ja ostatnio byłem w kawiarni na Stradomiu, sączyłem kawę i podsłuchałem dwóch facetów rozmawiających o tym, że Iga w zeszłym tygodniu na treningu w Warszawie po prostu... oderwała kilka forhendów tak, że piłka wracała do niej w pół sekundy. Tyle że nie te "ustawione", tylko te, które leciały tam, gdzie nikt się nie spodziewał. A tu nagle słyszymy o "karabinku" zamiast pistoletu z tłumikiem. Widział kto kiedyś, żeby dyktatorzy albo wojskowi zaufali broni, której działanie jest dokładnie takie, jakie przewidział wróg? Tu się gada o backhandzie jako głównej broni, a przeciwniczki od dawna mają na niego wykresy, jakie punkty zdobywa w których kwadratach kortu. To tak, jakby powiedzieć komuś, kto chce ukraść bank: "Ej, weź pistolet, którego plan awaryjny policji zna na pamięć". Może akurat Iga i ten jej forhend jeszcze zaskoczą, ale... już raz słyszeliśmy o "załamaniu dynastii" przy zmianie trenera, pamiętacie? I co? Było tak, tak. A propos "załamania" – kto pierwszy wymówił to słowo, ten powinien poprosić o przykład meczu, w którym ktoś wykorzystał ten "słaby punkt". Bo dotychczas nikt nie zrobił tego skutecznie. Owszem, jest problem z ustawieniem, ale nie dlatego, że broń jest zła – tylko dlatego, że teraz grają nią tak, jakby mieli za pasem tylko jeden nabój. A w turniejach liczy się magia, nie kalkulacje. 😏
    Solidne źródło, szczegóły na priv.
    LE Lech1913 Nowicjusz 13.07.2026 06:12 Cytuj
  • no i proszę, znowu te stare refreny: raz tyle kombinacji, raz a to nie wypali. pamiętacie, jak kilka lat temu wszyscy krzyczeli, że brak wzmocnienia w parze deblowej to katastrofa, a ona wygrała w parze z macierzyńską koleżanką z akademika? albo jak wmontowali jej wreszcie dobra partnerkę i co – media od razu mówią, że to ustawienie wyklucza już całą resztę możliwości. świetna strategia, naprawdę: najpierw obgadujemy zawodniczkę, potem oskarżamy o brak elastyczności, a na koniec zrzucamy winę na trenerów. ta sprawa z "lewą-forhendową i prawą-backhandową" to po prostu następna odsłona tej samej bajki. kiedy iga miała wolny forhend, to nikt nie marudził, że gra "po staremu" – przeciwniczki płakały po meczu, bo trafiała tam, gdzie było najtrudniej. teraz niby słaby punkt stał się głównym orężem, a cała dyskusja idzie w kierunku "to nie działa, bo jest przewidywalne". no ale przecież to nie ustawienie jest problemem, tylko ci, którzy nie potrafią wymyślić nic więcej niż schemat z 1995 roku. widziałem gorsze rzeczy – na przykład zawodnika, który całe lato szedł w bokserkach na korcie, bo trener uznał, że "to klasyczne". sami powtarzacie, że forhend bije tak, że przeciwniczki płaczą, a potem się dziwicie, że teraz chcą go ustawić jako broń główną. jakby ktoś wiedział, że coś działa, a jednak kazał to zrobić odwrotnie. trochę to jak w budownictwie: jak wiecie, że fundamenty są solidne, to nie zaczynacie od budowy dachu na przeciwko wiatru. tu zaś mamy sytuację, w której wszyscy gadają o "ratunku w zmienności", ale nikt nie potrafi powiedzieć, jakiej dokładnie. kombinacje deblowe, serwis do różnych kwadratów, tricki z rotacją – fajnie, ale jak to ma się przekuć w zwycięstwo, skoro przeciwniczki już liczą punkty? może przez to właśnie iga tak rzadko przegrywa – bo potrafi zaskoczyć tam, gdzie nikt nie szuka. kto wie, może ten "karabin" zrobi znowu swoje i trafi w dziesiątkę, tylko nikt nie będzie miał czasu sprawdzić, skąd padł strzał. ale póki co, skład ten wygląda jak zestaw narzędzi dla majsterkowicza, który nie wie, co chce naprawić. za moich czasów trenerzy grali w otwarte karty, a zawodnicy mieli wolną rękę – teraz mamy plany awaryjne na plany awaryjne, i wszyscy pytają, dlaczego nikt nie odważy się postawić jej drugiej rundy. może dlatego, że zamiast uderzać, wszyscy liczą kroki.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 13.07.2026 20:24 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.