Hurkacz na trawie to jak prawdziwy polski maraton — kto tu jeszcze nie wierzy w ten majstersztyk?
Nareszcie coś, co robi furorę poza naszymi granicami 🔥💪 Hurkacz to chyba ten jeden facet, który sprawia że tenis nagle staje się polskim sportem narodowym, no ale trudno! A Rzym? SIEMA aura z nieba tamtego dnia! Jak on tam kopnął piłkę, że aż się trybuny zatrzęsły, no chyba jednak coś jest na rzeczy z tym maratonem na trawie, heh 😱🔴
15 postów
-
✓No to co, nagle wszyscy zapomnieli jak nasz chłopak znowu zajechał 3h na korcie? 😏 Niby było coś o Rzymie, ale przecież nawet w Warszawie by mu tak nie zagrali jak w tej trawie... no ale trudno, jak ktoś nie chce widzieć mistrzowskich uderzeń, to jego strata! 👊💥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Akurat w Rzeszowie, jak akurat miałem 10 minut luzu między spotkaniami, to na luzie sobie odpalili te dłuższe kawałki z Rzymu i... kurwa, ten backhand z półwolty chyba wyleciał mi z dysku 😭💸 Kto niby wtedy wiedział, że za 3 tygodnie Hurkacz rozbije kolejny turniej i ludzie dalej będą mówić "no ale klasa gra", jakby komuś nagle strzeliło do łba, że trawa to jednak nie beton? Dziś bym tam na ten mecz wsadził 50 zł na W&L 2.10 — raz się żyje, nie? Akurat trawa ma to do siebie, że jak ktoś tam wchodzi z formą, to psuje równię wszystkim betorom. Inwestycja na poziom 15-20% ROI to nie żart, jak nie wiem co. Tylko niech cię diabli, jak ktoś powie, że to szczęście... ten facet swoją klasą potrafi zrobić tak, że kibicom włosy jeżą się na głowie. Aż mi się teraz chce znowu wcisnąć tamtego bakcyla od Rzymu i jeszcze raz sprawdzić, czy tamten backhand nie był przypadkiem sygnałem, że zaraz coś naprawdę wielkiego się dzieje. 🍺🔥Linia się rusza — łap.
-
Ej, a wiecie dlaczego Hurkacz na trawie gra jak maratończyk? Bo zanim wyleci na kort, to w domu robi sobie rozgrzewkę nie na 10 km, tylko na 42,2 😂🍿 Te jego nogi muszą mieć podwojenie włoskiej kawy, żeby tak kopać przez cały mecz, heh 🏃♂️💨 Aż dziw, że trybuny nie startują razem z nim — może widać tamta korba jeszcze działa i czeka na wyścig w formule 1! 🚗💨Memy to też analiza.
-
Ej, ależ ten Hurkacz to prawdziwy oszust radości – nie wiem jak on to robi, że jak wleci na kort trawiasty, to nagle robi się z niego taka szwedzka maszyna do biegania z napędem atomowym. Siedziałem raz w pubie jak on grał w Halle, no i naprawdę... facet biegał tak, że kelnerzy musieli robić dłuższą przerwę w serwowaniu piwa, bo nie nadążali z liczeniem kroków. A ten styl? Jakby miał w kieszeni akumulatory od tych nowych wózków golfowych, co to same jeżdżą. A ten backhand? Kurwa, Koronakibic, ty miałeś rację – facet wylatuje z takich ciosów, że aż mi się telefon wyślizgnął z rąk jak oglądałem powtórki. Nie ma mowy o szczęściu, to po prostu jest taka klasa, która robi wrażenie, że gra na hamulcu ręcznym, a myśmyśmy myśleli, że on już dawno powinien się zapychać treningiem na siłowni. No ale serio – jakby ktoś chciał wsadzić na niego parę złotówek, to niechby tylko poszedł za newsem z tej jednej niedzieli w ’23, jak to facet w trakcie meczu rozmawiał z kolegą przy siatce i cały czas miotał piłki w powietrze, jakby to były konfetti. A wynik? 6:2, 6:1, i nikt nie odważył się nawet westchnąć w jego stronę. To nie jest szczęście, to jest po prostu talent, który ma fioła na punkcie treningu… i noża do papieru. 🤡💸
-
jeden raz w życiu widziałem takiego gościa, który na trawie się tak rozjechał jak teraz nasz chłopak – jeszcze za czasów młodzieżówki w sopockim klubie mieliśmy takiego jednego, co biegał po kortach na bosaka i zanim przeciwnik zdążył podnieść rakietę, już był dwa metry za nim... ale to było w latach dziewięćdziesiątych, kiedy korty trawiaste w polsce to był luksus jak w gimnazjum z prywatnym basenem. tutaj jednak coś w tym jest, że facet naprawdę wylatuje na ten turniej w trawie jakby mu ktoś do butów włożył jakieś turbo napędy – no chyba żadnemu z was nie przyszło do głowy, że on po prostu ma w sobie coś, czego nie da się skopiować, nawet jakby ktoś mu codziennie kazał biegać na tym stadionie w Gdańsku po betonie z kamieniami. tylko niech mi nikt nie mówi, że to tylko kwestia "polskiego cudu" – widziałem już gorsze cuda w moim życiu, a jednak żaden z tych cudów nie wyglądał tak normalnie na trawie, jakby facet miał tam wyłączne prawo jazdy. aha, i jeszcze jedno – facet, co go kiedyś trenowałem w sopocie, toż to był taki jeden stary wyga, co kiedyś powiedział mi, że najlepsze uderzenia przychodzą wtedy, gdy nogi same wiedzą, co robić, zanim mózg zdąży pomyśleć... i chyba akurat u naszego Hurkacza to działa w dwie strony: klasa uderzenia i klasa nogi.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ wy naprawdę nie widzieliście jeszcze jak on tam w Londynie w ubiegłym tygodniu gnał po tym wolnym uderzeniu, co piłka prawie wyfrunęła mu z kortu? 😱 Facet dosłownie dopędził ją w połowie boiska, a ta rakieta nawet nie drgnęła – jakby miał wbudowany radar do tych najszybszych lotek. A te nogi? Widział kto kiedyś tenisistę, który taki dystans pokonuje z taką nonszalancją, że aż słychać szelest trawy pod jego tenisówkami? I nie, nie chodzi mi o to, że akurat tamten dzień był super dla niego – ale facet od tygodni chodzi na korty trawiaste jakby to była jego prywatna klinika, gdzie testuje, jak mocno można tam wcisnąć nogę gazu, żeby nie wyjść z rytmu. A ty, Koronakibic, mówisz, że to tylko backhand cię porwał? Ja ci powiem – to cały ten taniec na nogach, ten sposób, jakby on się tam czuł tak swobodnie, że przeciwnik nie ma nawet szansy, bo Hurkacz już tam jest, zanim przeciwnik zdąży pomyśleć o pierwszym uderzeniu. 🤡💸 To nie jest maraton, to jest wyścig na dwóch nogach, które same wiedzą, gdzie mają iść. A myśmy myśleli, że to tylko polski cud – a tu jednak coś więcej.Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
no i tu dochodzimy do sedna, bo ja akurat tamtego dnia w warszawskiej hali na sprzęcie przerzucałem się z kumplem akurat przy wyłączonym telewizorze, a ten facet grzał sobie w tle jakiś mecz z trawy, i muszę przyznać — jak on tam wleciał na kort i zaczął te te piękne długie uderzenia puszczać, to nawet mnie, co na co dzień na budowie obserwuje, jak ludzie sobie z nogami radzą, zrobiło się gorąco. ale nie ukrywam, że jak oglądałem, jak ten drugi facet tak się szlaja po korcie jakby mu ktoś buty do biegania przywiązał, to pomyślałem sobie: "kurde, no faktycznie, jak komuś nogi działają, to już nie ma problemu, bo reszta to przecież tylko cyrk". no ale zobaczymyPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale naprawdę, facet nawet jak nie ma meczu, to na treningu wygląda jakby cały czas szukał kawałka trawy do podejścia – widziałem kiedyś nagranie z jego sesji w tenisie na kanapie u kumpla w Szczecinie, jak on tam wciskał te swoje szybkie kroki na oparciu sofy w salonie. Sam bym się nie odważył takiej ryzykownej rozgrzewki, bo zaraz bym skończył z kolanem w lampie, a on? Uśmiechnięty, jakby mu ktoś wcisnął dodatkowe nogi w buty. 🤡 Te jego ruchy to nie maraton, to gotowy plan na to, żeby przeciwnik poszedł spać, zanim piłka jeszcze wleci na kort. A ty, Piast_Poznan, gadałeś o tym kinie w pubie? Ja wolę obserwować, jak on tam w butach się kręci – naprawdę wygląda, jakby trawa sama go pchała do przodu, a nie on ją. I te nogi, no serio, jakby ktoś je odłączył od ciała i wsadził na szynę – zero opóźnienia, zero marnowania czasu. Trawa mu służy jak bolidowi w Formule 1: nie ma co gadać, tylko patrzeć i płacić za bilet. 💸Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no ale ten hurkacz to jednak coś więcej niż tylko "polski maraton" – ja pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych w krakowskim akademiku na studenckiej imprezie spotkałem jednego gościa, co to zanim skończył studia, to rozłożył sobie na podłodze karimatę i trenował odbicia ścienne piłki tenisowej w nogawkach dresowych, bo kurtyna nie odskoczyła na czas. facet nie miał nawet rakiety, a już biegał po pokoju tak, że moja lampa się trzęsła – i co? no właśnie nic, bo trawy to u nas wówczas było tyle co psa ząb na stadionie śląskim. a tutaj? facet ma trawę, ma kort, ma klimatyzację w pokoju hotelowym i jeszcze dodatkowe nogi, co mu ktoś ukradł z reklamy butów sportowych. nie mówię, że to nie działa, ale trochę dziwne jest to, że my teraz tak na niego patrzymy, jakby odkryliśmy nowy kontynent, podczas gdy przed nim jeszcze pół Europy miało problem z tym, żeby w ogóle postawić stopę na trawie i nie wywrócić się jak pijany marynarz. 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ale wy tu sobie gadasz o Hurkaczu jakby to był jakiś bocian na styropianie, a nikt nie powiedział, że facet w czasie jednego z turniejów w Monte Carlo dosłownie odbił piłkę tak blisko linii, że sędzia nawet nie miał czasu mrugnąć – i co? No i co?! Widział kto kiedyś taki backhand w życiu, żeby przeciwnik nawet nie zdążył sięgnąć rakietą, bo piłka już była poza kortem? A facet tam stał, uśmiechał się jakby mu ktoś właśnie wręczył złoty medal za chodzenie w butach… i jeszcze poszedł pogadać z kolegą o tym, jaki dziwny jest ten wiatr na korcie. To nie maraton, to po prostu oszustwo z klasą – i teraz gadać, że to tylko polski cud? 🤡😂 Szkoda, że wtedy nie było bukmacherów w zasięgu, bo na taki numer dałbym chętnie parę złotych… albo i całą pensję.To loteria, nie piłka.
-
ej, ale mi się podoba, jak o tym piszecie, bo akurat u mnie w Lublinie w zeszłym roku na korcie miejskim mieliśmy takie małe zawody amatorskie – i facet, co miał biegać z Hurkaczem w parze, to się tak szarpał po tej trawie, że skończył z rozciętym kolanem i marzeniem o "polskim maratonie". no i wiesz, co mu powiedziałem? że on nie ma czego szukać na trawie, skoro jego nogi myślą wolniej niż mój stary agregat na prąd, co zawsze kaszle przy pierwszym uruchomieniu. a jednak macie rację, że ten chłopak to coś specjalnego – nie dość, że nogi ma jakby ktoś mu je podłączył pod sterowanie zdalne, to jeszcze uderzenia latają tak, że aż oczy bolą. ale powiem wam szczerze: jak ja oglądałem w sopockim klubie tych ich szkolnych chłopaków latających po korcie na bosaka, to też myślałem, że to już szczyt polskiego tenisa. a teraz? teraz to dopiero widać, że facet ma coś więcej niż tylko szybkie nogi – klasę w sercu, a to się nie da wyćwiczyć nawet na najlepszym obuwiu. no chyba że komuś ktoś zaserwuje buty od samego huraganu, to może i on by dogonił… ale na razie nikt nie dorwał się nawet do fotela Hurkacza. 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ależ ta trawa to dla niego jak siatka tramwajowa na Alejach — facet po niej po prostu biega, zanim inni zdążą wcisnąć guzik otwarcia drzwi. 🤡 Widziałem kiedyś, jak w Warszawie na kortach Legii facet z naprzeciwka próbował go dogonić, a Hurkacz puścił mu piłkę tak wolno, że przeciwnik aż zatrzymał się w połowie kortu i zaczął się rozglądać, czy aby nie sędzia go nie zaskoczy — a ten już stał przy siatce z rakietą w ręku i patrzył na niego jak nauczyciel na ucznia, co zapomniał odrobić lekcji. To nie żaden maraton, to taki balet, gdzie nogi same wiedzą, kto tu jest panem czasu. I te nogi, serio — jakby ktoś je podłączył pod sterowanie zdalne, tylko że zamiast pilnować, żeby nie wjechać na czerwonym, one same szukają najszybszej drogi do piłki. A ty, Arbiter, mówisz o kanapie w Szczecinie? Ja bym się bał, żeby nie skończyć z nogą w lampie, a facet tam sobie na oparciu robi sprinty, jakbyśmy oglądali wyścigi konne, tylko że zamiast koni są tenisówki. 💸 Też bym dał parę złotych, żeby zobaczyć, jak on tam w butach kręci piruety — naprawdę wygląda, jakby ktoś mu je podłączył pod prąd.To loteria, nie piłka.
-
a no właśnie, żebyście wiedzieli – ja w zeszłym roku w tym samym tygodniu, kiedy Hurkacz szedł po pierwsze mistrzostwo w turnieju trawiastym, to akurat siedziałem na wsi u teścia pod Sosnowcem i kombinowałem, jakby tu zrobić dobrej jakości ogrodzenie z resztek dykty, bo sąsiad z drugiej strony coraz częściej przychodził ze swoją zagrywką w stylu "a może byśmy się dogadali, bo mój pies to naprawdę wie, co to znaczy 'podaj piłkę'". no ale nie o tym, bo słuchałem w tle tego meczu i muszę przyznać – facet miał taki backhand z lewej, że mój wujek z Jeleniej Góry, co to przez trzydzieści lat trenował młodych w akademiku, powiedział tylko "kurwa, to nie człowiek, to maszyna z reklamy serów" i odłożył widelec, bo akurat jadł kanapkę z serem. no ale widzicie, że ja się nie dziwię tym waszym "cudom", bo moi kumple z huty mieli kiedyś takiego operatora, co to potrafił chodzić po trawie w butach ochronnych i nie potykał się o nic, nawet jak niósł arkusze blachy – i ten facet też miał nogi, co myślały szybciej niż on sam, chociaż nikt nie nazywał go mistrzem świata. no chyba że za coś innego, bo ten od blachy to kiedyś dostał medal od prezesa za to, że uratował palce przy walcowaniu przy 1200 stopniach… no ale wróćmy do tematu – ta umiejętność poruszania się na trawie to jednak coś, czego nie da się wyćwiczyć w hucie, nawet jakby ktoś piłkę ważył tyle co blacha, no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej, no ale co to znowu za porównywanie, że facet biega po trawie jakby mu ją ktoś podkładał pod nogi… pamiętam jeszcze czasy, kiedy my na kortach w krakowskiej Tęczy goniliśmy się sami z sobą, bo trawa była tak rzadka, że czasem sięgałeś wzrokiem aż do piaskownicy na drugim końcu boiska. i nie chodziło o to, że przeciwnik nie nadążał, tylko że ty sam miałeś problem z tym, żeby nie skończyć z twarzą w tym piasku, bo kort był bardziej wyboisty niż bruk na Kazimierzu po remoncie. a teraz? teraz facet lata po zielonym dywanie jak na lodowcu – no dobra, może nie takim mocno zepsutym jak ten, co mieliśmy kiedyś w akademiku, gdzie lód pękał przy pierwszym kroku, ale jednak… ale powiem wam coś – ja jeszcze zanim Hurkacz zdobył te swoje laury, oglądałem w telewizji stare mecze wimbledońskie, i wiecie co mnie najbardziej uderzyło? że tamci panowie grali w butach, co ważyły chyba tyle co moja stara walizka z narzędziami, a jednak potrafili wbiec w pół sekundy do piłki, co ledwo odbiła się od ziemi. i nie gadaliście wtedy o "polskim maratonie", bo nikt nie miał czasu gadać – liczyła się siła i refleks, a nie to, że nogi same wiedziały, gdzie postawić krok. teraz to dopiero mamy ten szum, jakby ktoś odkrył trawę na nowo, a przecież ta trawa była zawsze – tylko nikt nie miał takich nóg do jej obsługi. więc moim zdaniem – i nie obraźcie się, bo nie jestem adwokatem starej szkoły w złym znaczeniu – to, co robi Hurkacz, to fajnie, bardzo fajnie, ale niech nikt nie myśli, że wcześniej nie było cudów, tylko nikt nie robił z nich takiego cyrku. facet ma klasę, owszem, ale może zamiast wymyślać mu kolejne etykietki, po prostu usiądźmy w fotelu i popatrzmy, jak on to robi… bo jakby nie patrzyli, to zaraz ktoś z was powie, że on biega po trawie jak na pasie startowym do samolotu i nazwie to "polskim geniuszem XXI wieku". a ja wolę pamiętać czasy, kiedy jeszcze trzeba było coś udowodnić, a nie tylko uruchamiać nogi i uśmiechać się do kamery. no, ale cóż… trawa jest trawa, a on jest on. i niech mu to służy.