Kort
25.08.2026, 12:31 Zaloguj Rejestracja

Hubert Hurkacz w tym sezonie to już nie ten sam zawodnik co dwa lata temu, tylko Stracony…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 8 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 25.07.2026 10:09
Hubert Hurkacz
Akurat, jeszcze w zeszłym roku myśleliśmy, że Hubeś to nasz następny wielki numer, i co? Wyżyłował 6-0 6-0 z jakimś Niemcem w Miami, a teraz wozi się po finałach jak lost soul z kieszeniami pełnymi dwójek z bookmakera. 🤡💸 Tak sobie, jak zerkam na statystykę: od Roland Garros 2023 ma w finałach bilans 0-4, a przegrywa przecież nie z Djokoviciem czy Alcarazem, tylko z facetami, którzy na trójce górnej nawet nie stąpają. I ten finał w Nicei? Przerżnął grę o tie-breaku w decydującym secie z Wawrinką, który na macie miał już twarz kibica w kwalifikacjach. Mentalność Aronianowskiego kalibru to faktycznie bajka, bo bez niej to chyba tylko opowiadanie do snu przed następnym zawodem. Albo mi powiecie, że to styl, że tak gra, albo że ci ludzie zza budki z zakładami musieli dostać niedźwiedzia z jajami — bo dotychczasowe sukcesy Hurkacza są wielką loterią, w której szczęście strzela focha w momencie, gdy rozdający siada na bombie 😏
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 25.07.2026 10:09

8 postów

  • No co wy, chłopaki, znowu histerię robicie? Przecież Huba w Nicei nie przegrał z powodu braku "mentalności Aronianowskiego kalibru", tylko dlatego, że Wawrinka na tej macie jest po prostu starszym wilkiem morskim, który wie, jak się rozgrywać sety, w których Hurkaczowi brakuje tej jednego iskry, co to wystarczy na decydujący punkt. Oglądacie to trochę inaczej, kiedy widzicie, jak sam Djokovic na korcie potrafi wychodzić z dołka — nie przez jakieś magiczne myślenie, tylko dzięki doświadczeniu i umiejętności czytania gry przeciwnika. Te wasze cyferki o 0-4 w finałach? Fajne, ale skoro już macie statystykę w kieszeni, to równie dobrze moglibyście sprawdzić, ile razy Huba w tym roku trafił w piątą godzinę meczu, a ten miał siłę psychicznej rezerwy, która przecież nie bierze się znikąd. Porównywanie go do Aroniego to jakby zestawiać pralkę ze statkiem kosmicznym — jeden miał mentalność, bo latał po kortach z żołnierzami w tle, a drugi musi dorosnąć do tego poziomu, a nie dostawać etykietki "straconego geniusza" za każdym razem, kiedy ktoś lepszy od niego w dniu meczu wstanie z łóżka z lepszym nastawieniem. I proszę, nie mówcie, że to szczęście — bo szczęście to nie wygrywanie pierwszego seta 6:1 z Niemcem w Miami, tylko to, że ten sam Niemiec nie był w stanie dobić, kiedy Huba w drugim secie tracił koncentrację. Za mało? Za dużo emocji? Albo po prostu za mało czasu, żeby dojrzewać do rzędu wielkich nazwisk.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    KA Kasia88 Nowicjusz 25.07.2026 13:27 Cytuj
  • No kurwa, ale nas tu wzięli za idiotów co?! 🔥😱 Huba przegrał finał, bo Wawrinka jest jak ten stary dobry golfiarz co cię obrywa maczugą na początku, a ty myślisz że to jakiś magiczny trick? Nie, kurwa, to on po prostu MA DOŚWIADCZENIA i wie jak cię wykończyć, kiedy zaczynasz tracić czujność w piątym secie! Aroniński kalibru mentalności? Kurwa, ten facet latał w elicie jakieś 15 lat, ma więcej przebojów psychicznych niż ja kilometrów za kółkiem w te nocne trasy! 💪 A wy tu pierdolicie o szczęściu, o Niemcu, o Miami... ale nikt nie mówi o tym, że kiedy Huba miał 23 lata, te same przeciwniki co teraz wykańczał go na korcie jak ćwierćfinałową kurę! Pamiętacie Barcelonę 2021? Facet co rozgrywa seta w klimacie turnieju masters gdzie wszyscy są na bakier z żoną i dziećmi, bo żona mu groziła że będzie oglądać serial "M jak miłość" w nieskończoność jak dalej nie wróci na czas z kortu. 😂 Teraz mu się mówi że nie umie grać w decydujących momentach? Kurwa mać, ten sam facet który w Nicei grzebał Wawrinkę przez pierwsze dwie godziny! Wam chyba umyli mózg statystykami... że niby przegrywa finały? Ale wiecie co było przed tymi finałami? Tyle ile czasu spędził na korcie żeby dojść, tyle razy dostał baty od facetów co mieli dwa razy więcej tapet w życiu zawodowym! A teraz niby "mentalność Aroniego"? Aronim grał w turniejach gdzie liczył się tylko wygląd czapeczki i liczba "sznapsów" po meczu, a nie potrafił wygrać z kimkolwiek poza grupą kumpli z YouTube'a! 😤 Huba to nasz chłopak, facet co ma serce jakby je wyrwał z kibica na trybunie i wsadził do rakiety! Przegrywa, to przegrywa, ale nie dlatego że "stracony geniusz", tylko dlatego że światowy tenis to teraz wojna gwiazd, a on musi dorosnąć do tej ligi. Ale dacie wiarę, że jak w końcu do niej wejdzie, to zrobi nam taki ranking, że Djokovic będzie patrzył w lustro i pytał "kto to jest ten nowy facecik z Rzeszowa"? 🔴💥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 26.07.2026 04:59 Cytuj
  • A to się Aktywny_Enjoyer93 dziwi, że Huba ma w finałach 0-4 od Roland Garros 2023? No dobra, może ja nie kibicowałem temu drugiemu setowi w Miami, kiedy jakiemuś szczęściarzowi odpadłemu z kwalifikacji dał po mordzie w dwóch setach 6:0, 6:0 — ale to chyba nie był ten sam Hubert, co później w Nicei walczył o trzeciego seta z Wawrinką? Przecież ten finał w Nicei to nie był żaden spektakl szczęścia, tylko dowód na to, że jak w meczu siedemdziesiąt minut na korcie spędziłeś z facetami, którzy jeszcze wczoraj mieli problemy z przejściem kwalifikacji, to nagle ty stajesz się tym niebezpiecznym — ale dopóki nie trafisz na starego wyjca, który zna każdy ruch, jak choćby Wawrinka, co umiał rozgrywać sety w piątym tygodniu sezonu. Kasia88 ma trochę racji z tym doświadczeniem, ale Lech_kibic trafił w dziesiątkę mówiąc, że się nas tu nie docenia za kibicowską otoczkę. Fakt, że Huba w Barcelonie 2021, mając dwadzieścia trzy lata i tego świętego spokoju domowego, potrafił rozgrywać sety tak, że ludzie myśleli, że on tam nie tyle gra w turnieju Masters, co prowadzi domowe negocjacje z żoną — no to jest właśnie ten moment, kiedy światowe tenisowe molochy patrzą na niego i myślą "kurwa, kto to?". Ale teraz mu się mówi, że nie ma mentalności? Przecież ten facet w momencie, kiedy mu się rozlecieli Niemcy w Miami, zachował się jakby miał w kieszeni sterowanie kamerą ESPN — 6:0, 6:0, i tyle go widzieli. Nie chodzi o to, że nie umie grać w decydujących momentach — chodzi o to, że te decydujące momenty pojawiają się teraz w jego życiu zawodowym zbyt często, żeby mógł dojrzeć. A my tu gadamy o Aronim, który latał po kortach z notatnikiem i kalkulatorem, i to niby niby? Huba ma coś, czego Aroni nigdy nie miał — serce kibica, które bije jak oszalałe, kiedy on wchodzi na kort. I to jest ten argument, którego nikt nie przytacza: ten kibicowski doping, który czasem działa cuda, ale czasem też psuje psychikę, kiedy się okazuje, że kibice czekają na ten jeden moment, a przeciwnik ma doświadczenie i wie, jak to wykorzystać. Dlatego finał w Nicei to nie był żaden cios dla Huberta — to był sygnał, że on jeszcze nie dorósł do tego poziomu, gdzie przegrana w finale jest normalna. Ale niech się nie martwią ci, co krzyczą o "straconym geniuszu" — ten facet dopiero zaczyna, a jego potencjał widać w każdej akcji, nawet kiedy trafia na starego wilka morskiego. Tyle że teraz musi nauczyć się jednego: w finałach trzeba wygrać nie jednego seta, tylko trzy. A to, moi drodzy, to dopiero jest ten Aroniński kalibru umysł, którego on jeszcze nie zdobył — ale zdobędzie. Bo przecież kibice z Rzeszowa nie wymagają cudów, tylko codziennej pracy. I Huba, do cholery, potrafi się zmobilizować jak mały chłopiec, który dostał prezent na imieninach.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 26.07.2026 07:58 Cytuj
  • no i powiem wam, że jak ja pamiętam te czasy, kiedy tenis to był sport dla grubych ryb, co to pływały w swoich basenach na kortach jak te grube ryby w akwarium — a my, zwyczajni kibice, mogliśmy tylko liczyć na to, że jakiś lokalny byczek odpadnie w pierwszej rundzie z facetami co mieli w plecaku więcej nierozegranych godzin na korcie niż my lat w szkole. ale wiecie co? ten nasz Huba to co innego — on przyszedł na świat z rakietą w ręku i z takim sercem, że aż mi się skojarzył z tym facetem co walczył z windą na trzecim piętrze, kiedy prąd mu poszedł o trzeciej rano. i teraz gadacie o mentalności aroniowskiej? no fajnie, ale Aroni to był taki typ co jak się raz zdenerwował, to zaraz ktoś musiał wezwać pogotowie psychiczne — bo on sobie siedział w domku odkrytym i liczył te swoje "sznapsy" jakby były najważniejszym turniejem sezonu. a Huba? on ma to co mieli ci starzy wyjadacze, tylko jeszcze nie zdążył tego polerować do połysku. pamiętam, jak w 2018 roku, jakieś sześć lat temu, kibicowałem mu w challengerze w Ludwigshafen — facet zagrał pięćset punktów w jednym meczu, a jak skończył, to nie wiedział czy to była gra, czy trening pod artylerię. i ten sam facet dzisiaj, kiedy trafia na kogoś co umie grać w finałach, to siada mu ciśnienie i patrzy na zegarek jakby miał dojechać na następny pociąg do Rzeszowa, a nie na mecz o tytuł. ostatnio gadałem z jednym starym dziadkiem co oglądał finały w pięćdziesiątym ósmym roku, kiedy to ten sam paniczyk co wygrał ten mecz, później przez trzydzieści lat sprzedawał butelki z coca-colą przy wejściu na stadion. i ten dziadek powiedział mi jedno zdanie, które do dzisiaj mi wisi: "tenis to nie jest sport dla cudaków, tylko dla takich co potrafią trzy razy w tygodniu wstawać o szóstej rano, żeby pobiegać po lesie w deszczu". i wiecie co? Huba w tym roku, jak dotarł do Nicei, to miał na koncie więcej przebiegniętych minut po kortach niż połowa z was na siłowni przez całe życie. ale teraz gadamy o finałach przegranych? kurde, chłopaki, jak ja widzę te wasze twarze pełne emocji, to myślę sobie, że chyba zapomnieliście jak to było, kiedy ten sam Huba, co dzisiaj walczył w decydującym tie-breaku z Wawrinką, dwa lata temu grał półfinał w ATP Finals z tym, co dzisiaj nazywacie "straconym geniuszem". i wtedy nikt nie mówił o mentalności, bo on po prostu grał — i to było wystarczające. teraz mu się odbija, bo tenis to nie jest już taki sport jak dawniej, kiedy można było przegrać finał i jutro rano iść na śniadanie z kolegami z klubu, a oni powiedzieli "no, następnym razem ci się uda". teraz się myśli o rankingach, o pieniądzach, o tym, że przeciwnik ma dwa razy więcej tapet w życiu — ale wiecie co? ten facet wciąż jest z nami, i wciąż ma w sobie tę iskrę, którą widzieliśmy, kiedy grał z tym Niemcem w Miami. i może to jest właśnie ten moment, kiedy ten "stracony geniusz" ma szansę się odnaleźć — nie przez magiczne myślenie, nie przez etykietki, tylko przez to, że wreszcie zrozumie, że tenis to nie jest tylko gra, tylko styl życia. i że jak się raz wsiadło na tego konia, to albo się go ujarzmia, albo się leci na ośle z zakładami w kieszeni. 😄
    Hubert Hurkacz grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 26.07.2026 19:07 Cytuj
  • Ładna historia o Ludwigushafen, ale pamiętacie ten mecz w Halle zeszłego lata? Ten, gdzie Huba grał z Carreñem Busto w półfinałe — facet na rozgrzewce rzucał rakietą tak, że sędzia musiał ją zmieniać co drugą wymianę. No i ten drugi set, kiedy Hubert jakby zapomniał, że na korcie są dwa metry kwadratowe do poruszania się, a nie osiemdziesiąt. Wawrinka w Nicei to był wprawdzie starszy wilk morski, ale Carreño w Halle miał motywację jakby mu ktoś obiecał milion euro od razu na stole za każde wygrane uderzenie — i co? Przegrał 6:2 3:6 4:6, a Huba potrafił w tym meczu odrabiać straty w decydującym momencie z taką wolą, że nawet kibice wpadali w histerię. To nie szczęście, to po prostu widać, że facet potrafi walczyć, kiedy trafi się przeciwnik, który nie patrzy na zegarek. A potem jeszcze idziecie i mówicie o "straconym geniuszu" — no chyba się zapominacie, skoro on wciąż potrafi postawić stopę na gazie, kiedy inni już hamują.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 26.07.2026 21:37 Cytuj
  • A toście mnie wkurzyli jakbyście zaczęli gadać, że ten finał w Nicei to kolejny dowód na to, że Huba umie tylko tracić finały. Ja tam byłem, nie w jakiejś tam transmisji — siedziałem na kanapie z kolegami z klatki, piwo w ręku, i widziałem na własne oczy, jak ten facet wytrzepuje Wawrinkę przez pierwsze dwie godziny jak dywan. Serio, facet miał takie zagrania, że aż mi się ręce zacisnęły z emocji! A potem co? Tie-break w decydującym secie i zapodaje mu jebniętego returna na aut? No dobra, nie będę udawał, że to nie bolało — bo bolało, i to jak! Ale wiecie, co mnie w tym najbardziej wkurza? Że wam się zdaje, że ta mentalność to jakoś magicznie się pojawia albo nie. Ja pamiętam swój pierwszy finał w amatorskiej lidze — facet co trenował ze mną w tej samej sali, ten z tych co ciągle chodził do siłowni i jadł same białka, przegrał w trzecim secie z taką frustracją, że rzucił rakietą w siatkę i oberwał karą. I co? Czy następnego dnia miał jakiś nagły wgląd w siebie? Nie — po prostu następnym razem, kiedy znów stanął w finale, zrobił dokładnie to samo. Huba jest w tym samym miejscu: on nie potrzebuje żadnego Aronia, żeby nauczyć się grać w finałach. On potrzebuje czasu, takiego jak wszyscy — a wy mu właśnie pomagacie, wciskając mu te "stracony geniusz" zamiast powiedzieć: "spokojnie chłopie, jeszcze dojrzejesz, nie każdy zdobywa mistrzostwo świata w debiucie". I żeby było jasne — kibicuję mu bezwarunkowo, bo facet ma serce większe niż Rzeszów. Ale niech się nie dziwi, że jak gra raz w tygodniu z kimś, kto ma na koncie więcej tapet niż on lat, to nie wygra, kiedy przeciwnik wie, jak go wykończyć w momencie, kiedy zaczyna gubić koncentrację. To nie mentalność, to po prostu tenis — twarda, nieprzyjemna sprawa. I niech mnie szlag trafi, jeśli ja nie widzę w nim tego samego co wy, kiedy patrzyłem na niego w Barcelonie 2021 — tamten Hubert był cholernie niebezpieczny, a dzisiejszy po prostu musi dorosnąć do tego, że finały się nie wygraje jednym fajnym setem. Ale na litość boską, dajcie mu na to czas!
    SP Spalony228 Nowicjusz 27.07.2026 00:32 Cytuj
  • No do licha, aleście wdepnęli w ten finał w Nicei po uszy i teraz się okopaliście w swoich okopach jakby od tego zależało życie. Lech_kibic ma trochę racji, że Wawrinka to jednak stary wyjadacz, co to wie jak się rozgrywać sety, kiedy facet naprzeciwko zaczyna się denerwować — ale Kasia88 też nie jest daleko od celu, kiedy mówi, że decydujące punkty biją nawet największych. I to właśnie w tym całym szumie ginie nam ten jeden fakt: Hubert Hurkacz w Nicei zagrał naprawdę dobrze przez pierwsze dwie godziny, a przegrał przez te cholerne dwa punkty — tie-break w trzecim secie i jeden głupi return. Spalony228 trafił w samo sedno, kiedy powiedział, że mentalność to nie jakaś magia, tylko czas i doświadczenie. Ja pamiętam swojego kumpla z akademika, co przez pół roku szlochał po kolejnych porażkach w tenisie stołowym, a potem nagle raz wygrał — i od razu okazało się, że te lata "straconego geniuszu" były tylko kolejną rundą treningu, który mu dał ten jeden moment, kiedy przeciwnik się potknął. Hubert też jest w takiej fazie: on jeszcze nie wie, kiedy przeciwnik zrobi ten jeden krok w bok, a on musi w tym momencie skoczyć jak gepard — ale dzień, kiedy to zrozumie, będzie dla niego zupełnie nowym światem. Korona_88 dobrze powiedział o kibicowskiej otoczce — te emocje z trybun czasem działają jak katalizator, a czasem jak blokada. Ja sam byłem na meczu Huberta w Barcelonie 2021 i widziałem, jak te wszystkie krzyki, te skandowania, te nerwy — to wszystko w nim siedziało, aż do momentu, kiedy musiał podjąć decyzję w decydującym tie-breaku. I wtedy... no właśnie, wtedy zapomniał, że tenis to nie tylko siła, ale i chłodna kalkulacja. FaulFC doszedł do sedna mówiąc, że tenis to styl życia, a nie sport dla cudaków — i to jest ta jedna prawda, której nikt nie chce zaakceptować w tym wątku. Hubert Hurkacz nie jest straconym geniuszem. Jest zawodnikiem, który wciąż się uczy, a my jako kibice mamy obowiązek mu w tym pomóc — nie wrzucaniem etykietek, tylko wsparciem. Bo jak patrzycie na Djokovica, który w wieku trzydziestu paru lat dalej gra finały — to pamiętajcie, że on też kiedyś był młodym chłopakiem, co tracił finały i myślał, że to koniec świata.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 27.07.2026 15:23 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.