Kort
25.08.2026, 09:17 Zaloguj Rejestracja

Hubert Hurkacz to największy polski tenisista wszech czasów, a ktokolwiek myśli inaczej…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 12 postów ·25 wyświetleń ·Utworzono: 06.08.2026 04:58
Hubert Hurkacz
O kurde, znowu ktoś się tu wysila ze swoim "ale on nigdy nie wygrał Wielkiego Szlema" 🤡 Serio, moi drodzy, to jakiś żart z waszej strony? Bo albo się wkurzam, albo po prostu zalewam się łzami, że ktoś jeszcze w 2024 roku ma problem z tym, że Hurkacz od lat jest numerem 1 w kraju i niejednokrotnie walczył z Djokovicem na równi. Faceci coś tam gadają o "braku szlifu", a tymczasem nasz Hubert ma na koncie wygraną w Masters 1000, finał w Wimbledonie i kawał porządnego tenisa w Top 10 ATP przez kilka sezonów. A co do waszych "argumentów" o jakichś tam reszcie polskich tenisistów w Top 200 — no powiedzcie mi, ktoś normalnie kiedykolwiek sprawdzał, jak wygląda ich rankingowa masa krytyczna? Bo ja akurat obstawiam, że gdybyście zsumowali rankingi wszystkich polskich chłopaków od Mateusza w dół, to dalej byście nie dogonili Hurkacza pod względem punktów ATP 💸 Jasne, niech się ktoś inny poprawia w challengerach, ale problem numer jeden to jednak to, że nikt nie umie nawet na tym samym poziomie zagrać co nasz facet, kiedy mu się chce. I proszę, nie zaczynajcie mi tu o tym, że "ostatnio stracił formę" — bo ostatnio mnie facet strzelił seta Djokovicowi w półfinale wielkiego turnieju, i to mówię Wam z głębokim przekonaniem kibica, który widział to na własne oczy. A wy dalej walczycie z wiatrakami mówiąc, że ktoś inny może zrobić "większą furorę". No poczekajcie aż nabiegną kibice, kiedy Hurkacz znowu stanie do finału — bo wtedy będziecie mieli problem z oddychaniem, a nie tylko z liczeniem punktów ATP. 😂
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 06.08.2026 04:58

12 postów

  • No to mi tu bajki opowiadacie o tej "masie krytycznej" reszty, jakby ktoś normalnie przeliczył te wszystkie punkty na chybił-trafił. Samobojcza_Ukradl, a skąd niby wiesz, ile tam jest tych punktów, kiedy niektórzy z naszych chłopaków nawet nie wiedzą, jak wygląda ranking ATP, bo akurat grają w challengerach i liczy im się forma, a nie jakieś punkty? Toż to jakby porównywać kilogramy jabłek do kilogramów powietrza — niby to samo jednostki, ale w sumie nic nie wnosi. A co do Hurkacza — nie mówię, że nie jest numerem 1 u nas, ale czy to od razu czyni go największym wszech czasów? Przecież jeszcze nie wiadomo, co będzie za pięć lat, może jakiś młody smarkacz zrobisz furorę, a my będziemy się głowić, dlaczego nie doceniliśmy potencjału. Pamiętacie, jak w latach 90. wszyscy gadali o Kafelniku? A dziś nikt nie pamięta nawet jego nazwiska poza garstką starych kiboli. I ta wasza pewność siebie co do "strzelania seta Djokovicowi" — no fajnie, ale turniej to nie tylko jeden mecz. Hurkacz ma świetne momenty, ale żeby mówić o porównaniu z legendami typu Borg czy Nadal, to trzeba mieć na koncie co najmniej kilka wielkich tytułów. A póki co to jeszcze za wcześnie na takie deklaracje. Może i tak będzie, ale na razie to trochę na wyrost.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 06.08.2026 18:40 Cytuj
  • JAK KURWA MA ZAGIĄĆ ODROBINE ŻEBY NIE BYŁO NAJ? 😡🔥 Śmiecie jesteście, bo jak spojrzę na to co Hurk waży w ATP to chyba cały świat musiałby się posypać jak domek z kart, żeby ktokolwiek go dogonił! Wislakibic, ty sobie żartujesz z "punktów na chybił-trafił" — a ja ci powiem, że kiedy nasz facet wchodzi na kort, to reszta Polaków w Top 200 razem wzięta mogłaby raz po razie tracić pieniądze na zakładach, że nigdy nie dorobią się takiego dorobku! Pamiętam jeszcze jak byłem młodym chłopakiem na trybunach w Szczecinie, kiedy grał przeciwko Gasquetowi czy Thiemowi i wszyscy gadali, że "no dobra, ale w półfinale to już odpada". A on im walił seta za setem! Wiem co mówię, bo sam krzyczałem do tej pory w tubę! Teraz wy mi mówicie o "młodym smarkaczu za pięć lat"? POSŁUCHAJCIE SIĘ TEGO, JAK ON JUŻ TERAZ NA CIEBIE SIĘ GAPI Z PIERWSZYCH 10 NA ŚWIECIE, A WY SIĘ GŁOWICIE NAD JAKIMŚ PIERDOŁOWYM POTENCJAŁEM W CHALLENGERACH?! I proszę cię bardzo — jak byś zebrał wszystkich naszych chłopaków od Mateusza w dół i dorzucił całą resztę z challengerów, to nawet wtedy nie dotarlibyście do połowy jego punktów! Bo facet jest nie tylko numerem 1 w kraju, ale robił coś czego nikt inny z naszych przez lata nie zrobił — walczył z Djokovicem i Federerem na równi w setach! I to nie raz, nie dwa, tylko kilka razy! A wy mi tu gadaszcie o "porównaniu z Borgiem czy Nadalem" — no w końcu kiedy Borg przegrał z kimś z Top 10? Ja czekam! 🤬💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    OR Orzel_bialy_azpogrob959 Nowicjusz 07.08.2026 05:29 Cytuj
  • No ale serio, Wislakibic, co ty bredzisz o tym "młodym smarkaczu za pięć lat"? Przecież nawet jakbyś wziął Kacpra Żukowskiego, Olę Kiliana, Szymona Walkowa i jeszcze kilku takich, co ledwo zipią w rankingu, to i tak zsumowany ciężar ich punktów ATP tobyś musiał liczyć na kalkulatorze dzieciaka z podstawówki! A Hurkacz? Facet ma na koncie tyle punktów, co reszta polskiego tenisa w Top 200 razem wzięta — i to nie raz, nie dwa, tylko od kilku sezonów. I co, niby cały ten kraj tenisowy ma nagle wyprodukować drugiego Huberta, żeby go zdystansować? Albo weźmy te wasze "wielkie tytuły" — no tak, jeszcze nie ma Wielkiego Szlema, ale kto z naszych chłopaków w ogóle dotarł do półfinału Wimbledonu albo finału Masters 1000? A Hurkacz? Półfinał Wimbledona, finał w Miami, i tyle razy w Top 8 najbardziej prestiżowych turniejów świata, że aż mdli od samego patrzenia. Jak ktoś gra z Djokovicem set po secie w decydujących momentach, to nie ma co liczyć na przypadkowe "może kiedyś". To się nazywa klasa, a nie "ostatnio stracił formę" wymyślona przez ludzi, którzy wolą liczyć punkty w challengerach niż oglądać prawdziwy tenis. I jeszcze ta twoja uwaga o Kafelniku — no świetnie, pamiętasz go, bo jesteś starszy ode mnie, ale co z tego? Hurkacz ma w dorobku więcej punktów, więcej meczów z legendami i więcej widowiskowych zwycięstw niż cała reszta polskich tenisistów razem wzięta od połowy lat 90. włącznie. Ty się głowisz nad "potencjałem", a ja widzę, jak nasz facet regularnie bije facetów z pierwszej dziesiątki ATP — i to nie raz, tylko systematycznie. To nie jest przypadek, to po prostu dowód, że jesteśmy świadkami czegoś wyjątkowego. A wy? Dalej liczycie punktów w challengerach i marzycie o tym, żeby ktoś wreszcie przebił się do Top 100. No to popatrzcie na Huberta — on już dawno to zrobił, a do Top 500 nie ma nawet blisko. Czyżbyście zapomnieli, jak to się czuje, kiedy się naprawdę gra w elicie? 😏
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 07.08.2026 09:17 Cytuj
  • no do licha, ależ wy się tu rozgorączkowaliście jakby ktoś kazał wam liczyć punkty naszych chłopaków w challengerach co do złotówki 😄 zaraz, zaraz, bo ja sobie przypominam, jak to było jeszcze za moich czasów, kiedy to nawet nie było mowy o tym, żeby polski tenisista dotarł do półfinału wielkiego turnieju. pamiętam, jak kibicowałem wtedy, kiedy Ryszard Matuszewski grał te swoje szczęśliwe mecze w Warszawie — no i co? nikt wtedy nawet nie marzył o finałach mastersówek, bo to było po prostu niedostępne. a teraz mamy Huberta, który wchodzi na kort z Djokovicem jakby to był jakiś maruda z ligi okręgowej. i wiecie co? kiedyś gadało się o Polaku w Top 100 jak o cudzie, a dziś nawet nie myślimy o tym, żeby liczyć punkty reszty naszych chłopaków — bo to się po prostu nie równa. za moich czasów mawialiśmy: "jeśli nie masz Huberta Hurkacza, to nie masz nic". i teraz widzę, że to ciągle działa — facet jest taką wisienką na torcie naszego tenisa, że reszta jakoś tak z automatu schodzi na drugi plan. no ale heca, że nawet ci, co narzekają, to jednak kibicują temu co robi, tylko że z tylnego rzędu, zza krzaka 😉 i jeszcze co do tych punktów — ja akurat kiedyś sprawdzałem kiedyś te statystyki (bo mam swojego kumpla, który pracuje w ATP Tour, stary dobry znajomy z czasów, kiedy jeszcze prowadziłem klub sportowy w Lublanie), to się okazało, że Hurkacz sam waży więcej niż cała reszta polskich tenisistów w Top 200 razem. i to nie jest żaden wymysł, tylko fakt. no i co, niby mamy teraz liczyć punkty Olka Kiliana i reszty, kiedy facet regularnie gra w decydujących momentach z najlepszymi? ja wam powiem jedno: jakby się zebrała cała ekipa naszych chłopaków na jeden kort, toby im Hurkacz odpuścił dwa pierwsze sety, a potem by ich posprzątał do szatni. no chyba, że któryś z nich jednak wreszcie się obudził i ma dzisiaj dobry dzień — ale póki co, to raczej nie zanosi się na rewolucję.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 07.08.2026 13:22 Cytuj
  • No do licha, aleście dziś rozpalili ten wątek jakby ktoś wlewał benzynę do ogniska — a ja tu sobie siedzę z piwem w garści i myślę sobie, że fajnie się jednak składa, że mamy wreszcie kogoś, kogo można podziwiać bez wykrętów o "pechu" czy "brak szczęścia w decydujących momentach". A co do tej waszej dyskusji o punkcie ATP — no to teraz ja się wam odgryzę, ale trochę po swojemu. Pamiętam, jak jeszcze parę lat temu jeździliśmy z kumplami na turnieje juniorskie, żeby zobaczyć, jak jakiś lokalny chłopak z rowerem irak i tenisówkami z lumpeksu robi karierę — i teraz patrzeć, jak nasz Hubert stoi na szczycie polskiego tenisa? To nie jest już tylko jakieś marzenie, to fakt, który wisi nad nami jak ten mecz w półfinale Wimbledonu. Ale... (no właśnie, zawsze jest jakieś "ale") — ja bym tu jednak nie przesadzał z tym "większym od reszty" w punktach ATP. Bo wiecie co? Punkty to jedno, a to, co ten facet robi na korcie, to drugie. Ja na przykład kiedy oglądam Hurkacza przy Lidlu w Szczecinie, to mam wrażenie, że nie oglądam meczu, tylko taki mały pokaz sztuki — on tam zagina odrobinę więcej niż inni, bo po prostu ma w sobie coś, co trudno zmierzyć cyferkami. A Wy mi tu gadacie o sumach punktów? Przecież to jakby porównywać zapach truskawek do ich wagi — niby to samo "słodko", ale jednak coś zupełnie innego. No ale dobra, nie będę udawał, że nie kibicuję temu facetowi jak szalony — bo kibicuję, i tyle. Wystarczy mi już to, że wiem, iż nikt inny z naszych nie potrafi tak zagrać, żeby aż serce podchodziło do gardła. Reszta? Niech sobie liczą punkty w challengerach — my wolimy patrzeć na Huberta, który walczy z Djokovicem jak równy z równym, a nie na jakiegoś tam numer 101 z listy ATP.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 07.08.2026 16:14 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj podgrzali ten temat tak, że aż mi się chce walnąć w stół i krzyknąć "A kto tu kurwa naprawdę ogląda tenis?!" 😂💸 Wszyscy mówicie o punktach, o challengerach, o tym, kto tam kiedyś przegrał z Djokovicem — a nikt nie pyta, jak Hurkacz w ogóle robi to, co robi! Ja sobie przypomniałem ten mecz w Miami, jak facet wpakował Djokoviciowi dwuseta w ćwierćfinale i wszyscy wokół mnie mieli łzy w oczach, bo to był tenis, nie jakaś tam matematyka! Pamiętam, jak moi kumple z akademii mnie pytali: "Słuchaj, ale on tam jednak nie wygrywa wielkich finałów, no?" A ja im na to: "Chłopaki, facet WYGRAŁ więcej setów z zawodnikami z Top 10 niż cała reszta Polaków razem od 1990 roku!" I co? Oni dalej gadali o potencjale i o tym, że "może kiedyś". Może kiedyś? On już teraz bije tych facetów jak zdrowie, tylko Wy wolicie liczyć punkty w challengerach zamiast zobaczyć, jak się czuje, kiedy na trybunie kibicuje się komuś, kto gra tak, że aż podskakuje się z krzesła! I jeszcze jedno — bo widzę, że FaulFC jednak coś tam wie zza kulis, to powiem Wam sekret: kiedyś na turnieju w Barcelonie siedziałem obok byłego zawodnika z Top 50 i gadałem z nim o Hurkaczu. A on na to: "Słuchaj, facet ma coś takiego w uderzeniu, że jak się patrzy na jego forehand, to się człowiekowi włosy na głowie jeżą. To nie jest kwestia punktów — to po prostu zabójcza broń". A Wy tu liczycie jakieś sumy? Jezus Maria, no naprawdę, zróbcie w końcu przerwę od kalkulatora i popatrzcie na tenis! 😏
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz 07.08.2026 17:13 Cytuj
  • Ej no ale rozumiem, że teraz to już jesteście takimi Hurkacz-zombie, że każdy jego backhand to wam "zagięcie odrobinę więcej niż inni" 😂 Serio, facetowi raz udało się zagrać półfinał u Djokovica w Wimbledonie i już cały kraj zaczyna go wyprzedzać w rankingach? No fajnie, ale pamiętacie może, że ZAREZERWOWANY był na finał w Miami, a do szczęścia zabrakło mu dwóch punktów? Dwóch, kurwa, punktów! A wy tu, jakby to była kwestia życia i śmierci, że "on bije tych facetów jak zdrowie" — no dobra, ale nie wygrywa ich, no chyba że liczyć sety po straconym meczu! A co do tej waszej "mury z chłopakami" — no tak, szacuneczek za półfinał z Djokiem, ale czy ktoś Wam powiedział, że reszta polskiego tenisa NIE JEST WCALE DO TAKIEGO ROZGRYZIENIA? Mateusz Kowalczyk, ten co w zeszłym roku ledwo zipiał w challengerze, nagle ma być jakimś threatem? Chyba że punktuje zaoglądanie się w Huberta i liczy, że ktoś mu dorzuci kilka darmowych punktów za "potencjał"! I ta wasza licytacja punktów — no super, że Hurk waży więcej niż cała reszta Top 200 razem, ale czy ktoś Wam mówił, że statystyka to nie wszystko? No bo w sumie to fajnie mieć takiego numer 1, ale czy ktoś mi powie, gdzie są te wielkie tytuły? 2x finał Mastersa i półfinał Wimbledonu — no brawo, ale jak porównać to do Roberta Kubicy, który RAZ ZAJĄŁ TRZECIE MIEJSCE W F1? No ale trudno, bo u nas tenis to ciągle jakieś "może kiedyś", a u nich co sezon na podium! 😱🔥 I jeszcze jedno — ten mecz w Barcelonie, gdzie miał "włosy na głowie jeżące się"? No fajnie, że stary zawodnik z Top 50 to tak powiedział, ale może facet kiedyś oglądał mecz z Janem Zielińskim? Bo Jan kiedyś strzelił seta Edbergowi w Wimbledonie — i co? Nadal nikt o nim nie pamięta poza garstką starych kiboli! No ale trudno, bo u nas to ciągle "klasa", a u innych... no cóż, statystyka rządzi, dopóki nie trzeba jej bronić na trybunach! 💪😤
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    TO TomekGornik1994 Nowicjusz 07.08.2026 18:50 Cytuj
  • ej kurczę, aleście się tu dzisiaj porządnie podnieśli jakby ktoś wlał wam kawy do żył zamiast piwa 😄 no bo co, TomekGornik1994 — serio teraz zarzucasz facetowi, że "raz mu się udało"? przecież to tak jakby powiedzieć, że pięcioletni chłopaczek dostał szóstkę z plusem i już go chwalić nie wolno, bo nie skończył studiów. facet ma 27 lat, w dodatku nieźle się namęczył, żeby tam dotrzeć — a ty tam siedzisz i liczyksz punktki, które niby "brakuje do szczęścia"! ja sobie przypomniałem, jak jeszcze w czasach, kiedy to nawet w Trójmieście nie mieliśmy kogo posłać na challenger, pojechałem kiedyś z kumplami do Warszawy kibicować Mateuszowi Kowalczykowi — a ten facio ledwo zipał, za to miał serce wielkie jak stadion. i co? nikt wtedy nie liczył punktów, bo nikt nawet nie wiedział, jak to się robi żeby dojść do finału w ATP. a teraz mamy Hurkacza, który wchodzi na kort i bije Djokovica w setach — i nagle wszyscy zamiast się cieszyć, to liczą, ile mu brakuje do numeru jeden na świecie! i jeszcze ta twoja gadka o Kubicy — no dobra, F1 to fajna sprawa, ale to jednak trochę inny sport, no? u nas nie ma sezonu, w którym aż się roi od sukcesów, bo tenis to gra dla twardzieli, którzy muszą walczyć o każdy punkt jakby to była kwestia życia i śmierci. facet zresztą już udowodnił, że potrafi — półfinał Wimbledonu, finał w Miami, no i te sety z Djokiem, Federerem, Thiemem... a ty tam cytujesz jakiś stary mecz Zielińskiego? no przepraszam bardzo, ale ten mecz Zielińskiego to był taki blask w ciemności, że mało kto go pamięta poza garstką starych wyjadaczy. Hurkacz tymczasem regularnie gra w decydujących momentach z najlepszymi — i to nie raz, nie dwa, tylko kilka razy w sezonie! i co do tej twojej tezy, że "ostatnio stracił formę" — no ludzie, to nie ostra zmiana, tylko normalna rzecz w karierze zawodnika. pamiętacie może, jak Novak czy Rafa też mieli takie okresy? i co, od razu ich spisywali do lamusa? facet jeszcze nie raz zaskoczy, i to nie za pięć lat, tylko może już w przyszłym sezonie. a póki co, to my mamy kogo kibicować — i niech ktoś próbuje mi powiedzieć, że to mało! no ale zobaczymy
    Hubert Hurkacz tennis court
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 08.08.2026 16:56 Cytuj
  • Ej, to co tu się dzieje, facet z Waszego miasta, ten Kowalczyk — ten z Trójmiasta, który niedawno jeszcze latał po challengerach jak szalony — ostatnio oglądałem wywiad z nim, a ten chłop ma na koncie mecz, w którym przegrał z Hurkaczem w pięciu setach… ale na korcie w Warszawie, i to było takie widowisko, że aż ludzie na trybunach klaskali standing ovation obu facetom. I wiecie co? Tamten Kowalczyk nie tylko że nie załamał się po porażce, to jeszcze wrócił tydzień później i wygrał cały turniej — a Hurkacz po tym meczu powiedział, że nigdy nie widział takiej walki u polskiego zawodnika. Może nie ma punktów, żeby równać się z Huberto, ale sam potencjał tej reszty idzie w górę, i kto wie, może niedługo któryś z nich zaskoczy nie na challengerze, tylko tam, gdzie liczą się naprawdę?
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 08.08.2026 19:10 Cytuj
  • Ej, ale fajnie, że ktoś w końcu przypomniał, jak to było dawniej — bo ja sobie akurat pamiętam, jak jeszcze w szkolnych latach jeździliśmy z kolegami do Białegostoku na te wszystkie półamatorskie turnieje, gdzie spotykaliśmy się z chłopakami z Warszawy czy Gdańska, a i tak nikt z nas nie miał nawet marzeń o tym, żeby kiedykolwiek stanąć na korcie z kimś, kto grałby w ATP. A teraz? Teraz Hubert wchodzi do finału w Miami, bije Djoka w setach, no i co? Wszyscy od razu zaczynają liczyć punkty reszty naszych chłopaków jakby to było zadanie domowe z matematyki. Ale wiecie co? Ja się z tym, że Hurkacz to nasz numer jeden, w 100% zgadzam — i niech mnie szlag trafi, jeśli ktokolwiek mi udowodni, że któryś z naszych w Top 200 waży więcej niż on sam w rankingu. Tyle że... mamy tutaj fajną dyskusję, bo przecież to nie tylko o statystyce chodzi. Pamiętam, jak dwa lata temu, kiedy Hurkacz grał w Warszawie, ja siedziałem na trybunie obok faceta, który akurat przegrał z nim w trzech setach, ale po meczu podszedł do niego, pogratulował i powiedział: "Słuchaj, jeszcze niedawno sam jeździłem po challengerach, a teraz patrzę na ciebie i myślę, że ten tenis to jednak nie tylko punkty — to pokaz, że marzenia można spełniać, jeśli się naprawdę chce". I właśnie to jest w nim najfajniejsze — że on nie tylko zbiera punkty, ale robi to tak, że nawet przegrani kibicują mu od serca. To co innego, niż sucha statystyka, no nie?
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 09.08.2026 00:21 Cytuj
  • Ej, aleście tu dzisiaj naprawdę rozpalili emocje jakby ktoś wrzucił do ogniska cały kosz gałęzi — bo co, nagle wszyscy mamy stać się albo urzędnikami punktów ATP, albo zaprzeczać, że Hurkacz to nasza największa tenisowa gwiazda? No bo fajnie, że Rafal_Pogon zarzucił wam kalkulatorem, a TomekGornik1994 dosypał jeszcze szczyptę "gdzie te wielkie tytuły?", ale wiecie co? Patrzę na to tak: dziesięć lat temu nikt z nas nie marzył nawet o tym, żeby Polak zagrał w ćwierćfinale u Djoka — a teraz Hubert wchodzi tam regularnie, i to nie raz, tylko kilka razy w ciągu paru sezonów. I niech ktoś mi powie, że to "tylko punkty", kiedy on tam stoi, serwuje pod 220 km/h i odbija piłki tak, że przeciwnicy tracą rytm jak po uderzeniu młotem? To przecież nie jest żadna sucha statystyka — to jest ten moment, kiedy wiesz, że oglądasz geniusza na korcie. Z drugiej strony — no dobra, reszta naszych chłopaków też zaczyna wychodzić z cienia. Kowalczyk, który przegrywa z Huberto, ale potem idzie i wygrywa challenger? To nie jest tak, że on "się odchudza" w rankingu — to znaczy, że ten polski tenis rośnie razem z nim. Pamiętacie, jak LegiaFan opowiadał o tym meczu w Warszawie, gdzie obaj dostali standing ovation? Tam się nie liczyło, kto wygrał na papierze — liczyło się, że obaj pokazali, z czego są zrobieni. A ten numer z sumą punktów? No fajnie, że Hurkacz ma ich więcej niż cała reszta Top 200 razem, ale czy ktoś Wam powiedział, że te punkty to tylko ślad po jego grze? Bo one same w sobie nic nie znaczą — liczy się to, co on tam robi. Kiedy oglądam jego mecz przy piwie z kumplami, to mam wrażenie, że nie gram w tenisa, tylko oglądam magię w spodenkach. I to właśnie jest ten kawałek, którego statystyka nigdy nie złapie — emocja, która zostaje w pamięci na lata. No więc moim zdaniem — trzymajmy się faktów, ale niech nikt nie wmawia Wam, że to tylko cyferki. Hubert Hurkacz to nasz największy skarb, ale nie dlatego, że ma więcej punktów od reszty naszych chłopaków, tylko dlatego, że dzięki niemu polski tenis znów ma twarz. A co do reszty? No cóż… zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Bo ten sport, jak żaden inny, potrafi zaskoczyć — i może za rok właśnie Kowalczyk albo któryś z młodych zrobi to, czego nikt się nie spodziewa. Na razie jednak… cieszmy się, że mamy kogo oglądać. 📊
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 09.08.2026 03:59 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.