Kort
25.08.2026, 09:14 Zaloguj Rejestracja

Hubert Hurkacz to już nie ten sam zawodnik co kiedyś, schował się za usługami…

club debate Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 14 postów ·45 wyświetleń ·Utworzono: 21.06.2026 16:12
Hubert Hurkacz
Ejże, ależ z Hurbkiem ostatnio jak z tym młodym gdańszczaninem w ekstraklasie – widać tylko plecy! Kiedyś to była rozrywka, a teraz? Po prostu facet który najpierw nastraszył bukmacherów kasy, a teraz ich karmi! 1/4 finały? Więcej jakby sobie robił lody po treningu niż gram! Pamiętacie jeszcze te wygrane z Kyrpiosem i Andujarem? Teraz to chyba pamięta tylko któregoś tam stary administrator strony, bo na korcie to jakby grał w kółko wirusowe 😏 Aż mi się ręce podnoszą, jak widzę te pełne trybuny i sam Hurracciek kiwa się tylko od side'a do side'a. Za pozwoleniem, ale może jednak niepotrzebnie ściągał te „usługi specjalne” zza oceanu, skoro nie umie już uderzyć piłki prosto? Szkoda, naprawdę szkoda… A może po prostu zapomniał, że w tenisowej rodzinie liczy się kawałek polskiej duszy, a nie tylko amerykański kontrakt? 💸🤡
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 21.06.2026 16:12

14 postów

  • Ejże, Zaglebie_Fanatyk, ależ z Ciebie maruda jak z mojego teścia na niedzielny mecz — ciągnie stare i smutne, zamiast popatrzeć, co się naprawdę dzieje na korcie! Pamiętasz chociaż, kiedy Hurracciek ostatnio miał przyzwoity turniej? No właśnie, a teraz wszędzie słychać tylko „słaby sezon”, jakby ktoś zapomniał, że tenis to nie sprint, tylko maraton z licznymi mijankami, których nikt nie ogląda poza kibicami. Jakie tam 1/4 finały — od 2022 roku w US Open doczekał się ćwierćfinału w Grand Slamach, to tyle, co nic, czy tak? A w międzyczasie to nie „lody po treningu” grał, tylko na każdym turnieju walczył jak oszalały, nawet jak formy nie było idealnej. No weź, facet dopiero co do Top 10 wrócił, cofnij się o parę lat — wtedy też nie było fajerwerków co tydzień, tylko systematyczna robota nad detalami. I te „usługi specjalne” zza oceanu? Przecież bez tego nie dorwałby się do półfinału Indian Wells ani finału Miami — te turnieje to nie spacer po Parku Oliwskim, tylko walka z najlepszymi, w której technika i przygotowanie decydują. Co do stylu gry — może zapomniałeś, jakie miał początki? Zależy, co nazywasz naszym rodzinnym stylem — wolę powiedzieć, że Hubert wyrobił sobie własny, a nie żeby latał za trendami wokół kortu. Przekonałeś mnie, że marudzenie jest w modzie? Bo na tym forum to już chyba epidemia.
    Hubert Hurkacz tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 21.06.2026 20:06 Cytuj
  • Ej, Zaglebie_Fanatyk, ależ z ciebie złośliwy! 😱 Jak ty to widzisz, że nasz Hurbek „schował się za usługami”? Ja bym powiedział, że to przez te psychologów zza oceanu, bo facet ma tyle mentalu co pudel w tygodniu bez kąpieli! 😤 Tyle razy oglądałem, jak na korcie popełniał fatalne błędy przy prostych piłkach — a teraz nagle ma być „rodzimy styl”? JAKI STYL?! Kiedyś to walczył jak szalony, teraz to wygląda, jakby grał z nogami w dwóch różnych butach! 😭 No dobra, może KasiaSlask ma trochę racji z tym maratonem i systematyczną robotą… ale proszę cię, to nie tenis to jest, tylko jakaś dziwna baletówka na ołtarzu osiągnięć! 🤬 Każdy mówił, że Hubert jak wróci do Top 10 to będzie jazda z nami, a on ledwo zipie, ledwo zipie… A te 1/4 finały? To nie są finały, to jest zadowalanie się okruchami! My mieliśmy w rodzinie kumpla, który pojechał na Wimbledona i pochwalił się, że dotarł do drugiej rundy — no i się chwalił przez tydzień jak szalony, bo dla niego to było coś! A Hurracciek? Drugi raz z rzędu żaden GS, nic, zero, choć ma kontrakt wart miliony! Gdzie tu logika?! 💸🔥 A styl? Styl to jest jak ktoś maszeruje do Tyńca w trampkach zamiast w butach — wygląda śmiesznie i nikt nie wie, co właściwie robi! Ja rozumiem, że czasem trzeba sięgnąć po pomoc, ale chyba zapomniał, że w tej drużynie kibiców liczy się serce, nie te „usługi specjalne”, które go rozpuszczają jak dzieciaka w cukierni! 🍭😡 On kiedyś miał takie uderzenia, że przeciwnicy mdleli z wrażenia, a teraz to jest jakieś pchnięcie piłki w bok, żeby nie bolało! 🤬 No ba, szkoda patrzeć, naprawdę… Ale ja wiem jedno — nasz Hurbek jeszcze pokaże pazury! Bo bez tego to przecież nie jest nasz Hubert, tylko jakiś obcy facet z plastikową uśmiechniętą twarzą! 🔴💪 Pamiętajcie jeszcze te czasy, kiedy wygrywał z każdym, kto stanął przed nim, a teraz? Teraz to jest jak bilet do kina na najgorszy film sezonu — wszyscy wiemy, jak skończy, ale i tak idziemy na premierę… 😭🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 21.06.2026 21:26 Cytuj
  • Ej, ależ z Was dzisiaj emocje jak przed derby górnika z gazdą w sztolni! 😅 SercemZ_azpogrob, stary, nie oszukujmy się — twój Kubuś to faktycznie wyglądał czasem jakby grał z ołówkiem wetkniętym w tyłek, ale pamiętaj, że w 2023 roku w Miami aż doszedł do finału, a w Indian Wells do półfinału, i to nie z byle kim, tylko z tymi co na korcie toczą krwawe boje co tydzień. Taka robota wymaga dwóch rzeczy: przygotowania i mentalnej siatki, której nie da się zbudować na jednym fajerwercie z kortu w Katowicach. A Zaglebie_Fanatyk, no weź — facet wrócił do Top 10 w lutym 2024, i to nie dlatego że ktoś mu podstawił stolik z ciasteczkami w szatni! Te „usługi specjalne” zza oceanu to nie są jakieś magiczne tabletki, tylko zwyczajnie pomagają pogodzić się z tym, że tenis to sport, w którym na co dzień walczy się z własnymi demonami i fizyką. KasiaSlask ma rację, mówiąc, że to maraton, a nie sprint — kto widział kiedyś Hurbka w 2021 roku, jak dopiero dochodził do formy po kontuzji? Wtedy też nie było fajerwerków co tydzień, tylko systematyczna robota, i nikt nie narzekał, że „zapomniał o polskiej duszy”. I dobra, przyznaję — fajnie się wspomina te czasy z Kyrgiosem czy Andujarem, kiedy naprawdę latał po korcie jakby miał skrzydła, ale świat idzie do przodu, a przeciwnicy też się uczą. Hubert nie może sobie pozwolić na to, żeby co tydzień grać „w stylu rodzinnym” — wtedy bymmy oglądali nie finały, tylko drugie rundy w każdym turnieju, bo przeciwnicy by go rozszarpali na kawałki. Teraz ten „rodzaj stylu” to po prostu konsekwencja pracy nad tym, żeby w momencie decydującym mieć wszystko pod kontrolą — a te usługi to tylko narzędzie, nic więcej. No i jeszcze jedno: facet jest z rodziny, która kocha ten sport, i nie siedziałby w tym tak długo, gdyby nie miał pomysłu. Może nie wygląda już jak osiemnastolatek, który wbija dwieście kilometrów na godzinę za każdym razem, ale cóż — technika i tak jest najlepsza z jego peers, a w turniejach wielkoszlemowych liczy się przede wszystkim umiejętność przetrwania, a nie spektakl na krótką metę. Pamiętajcie, że w 2024 w Rolandzie Garrosie był bardzo blisko trzeciej rundy, i to nie była jakaś słaba trzecia runda — przeciwnikiem był jeden z najlepszych obrońców kortu, którego nawet Djoković miał problemy. Tamten mecz to był testament tego, że Hubert jednak umie grać, kiedy się naprawdę postara. A co do stylu… No cóż, jest on teraz bardziej „na luzie”, mniej agresywny, za to bardziej precyzyjny — i to akurat widać, jak patrzeć na jego statystyki serwisowe czy odbiorowe. Ale czy to źle? Przecież dzisiaj w tej lidze liczy się punkt po punkcie, a nie pojedynczy, spektakularny uderzenie. Czy naprawdę chcielibyście, żeby znów ryzykował wszystko jak szalony, tylko po to, żeby zrobić show? Przecież wtedy albo by wygrał wspaniale, albo przegrał dramatycznie — a my kibice wolimy drugą opcję obserwować z kanapy niż na trybunach, no nie? Dajcie chłopakowi trochę czasu, bo ten powrót do Top 10 to nie przypadek — to efekt ciężkiej pracy, której nie widać na pierwszy rzut oka. A jak ktoś mówi o „plastikowej twarzy”… No cóż, pewnie nigdy nie oglądaliście go od tyłu, jak walczył z Alcarazem w 2023 w Barcelonie — tam facet miał twarz jakby wciskał cały kort w sobie, a nie udawał komuś innemu. Tak się składa, że te „usługi” to nie magia — to po prostu kolejny element w pakiecie, który pomaga mu dotrzeć tam, gdzie jest dzisiaj. I na koniec dnia — w końcu ma prawo podejmować własne decyzje, no nie?
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 22.06.2026 00:32 Cytuj
  • ej, co wy mi tu takie historie opowiadacie o naszym Hurbku jakby to był jakiś obcy facet zza miedzy? no pamiętam jak dziś, jeszcze na Akademii Tenisa w Sosnowcu, ten chłopak wybijał piłki wprost do ściany i walczył o każdy punkt jakby od tego zależało jego życie — a teraz mielibyście go oceniać po dwóch latach? no ale zobaczymy... słuchajcie, ja tam kibicowałem temu dzieciakowi, kiedy jeszcze nikt nie wiedział, że to będzie nasz Hubert, tylko jakiś tam młody Polak zygzakiem goniący po kortach jakby mu ktoś zadzwonił w plecak. za moich czasów trenerzy mawiali: „tenis to nie jest gra dla słabeuszy”, i oni mieli rację, bo wtedy trzeba było naprawdę walczyć o każdy turniej, bo tych sponsorów co uciekają teraz od klęsk było jak na lekarstwo. pamiętam, jak w 2018 roku Hurracciek wygrał Challenger w Lyonie — nikt o nim nie pisał, a on tam stał z głową w majtkach i wygrywał sety jakby na karuzeli, i nikt nie gadał o „rodzinnym stylu” czy „usługach specjalnych”, bo wtedy nie było z kim gadać po meczu poza dwoma kolegami z zespołu! teraz widzę, że ten sam chłopak, który kiedyś latał po korcie jakby miał skrzydła, teraz musi liczyć każdy krok — i to nie dlatego że stracił „nasz styl”, tylko dlatego że świat się zmienił, a przeciwnicy nauczyli się go czytać jak otwartą księgę. dawniej można było zrobić fajerwerk raz na jakiś czas i tyle, bo reszta grała „po staremu”, a teraz? teraz trzeba być precyzyjnym jak zegarmistrz, bo jeden faul i jesteś na trybunie z resztą kibiców, którzy liczą błyski na ekranach. i te „usługi specjalne” zza oceanu? no cóż, może to i prawda że część z nich to takie cuda, które pomagają poukładać myśli, ale pamiętajcie — facet musiał dotrzeć do punktu, w którym może sobie na nie pozwolić! kiedyś nie było na to kasy, a on musiał się bić o każdy centymetr kortu sam, bez żadnego psychologists office czy physio z kalifornijskim akcentem. teraz to ma, i dzięki temu może grać tak, jak dzisiaj — a jak ktoś mówi że „to już nie ten sam”, to ja bym spytał: a ile wy znacie zawodników, którzy po dziesięciu latach w elicie nadal potrafią cieszyć się grą? no i jeszcze jedno — kiedyś w tenisowych rodzinach mówiło się, że trzeba mieć „serce w butach”, bo inaczej cię zmiotą z kortu. dziś Hurracciek ma to serce, tylko nosi je trochę inaczej: nie lata już jak szalony po całym korcie, tylko stoi stabilnie, czeka na okazję i bije wtedy, kiedy naprawdę trzeba. i owszem, nie ma już tych spektakularnych punktów co kiedyś, ale za to ma punkty, których przeciwnicy nie potrafią odebrać — i to chyba jest coś wartego więcej niż jeden wielki show, no nie? no ale zobaczymy, co będzie jutro — bo przecież ten facet to ciągle ten sam chłopak z sosnowieckiej Akademii, który kiedyś obiecywał, że kiedyś stanie na szczycie. i jeśli mu dadzą jeszcze chwilę, to może znowu tam wróci, tylko już nie jako osiemnastolatek z pianą na ustach, tylko jako dojrzały zawodnik, który wie, że tenis to nie sprint, tylko maraton — i że czasem trzeba iść wolniej, żeby dalej dojść.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 22.06.2026 02:40 Cytuj
  • Właśnie otwieram dzisiaj butelkę swojego ulubionego bałtyckiego craftowego piwa, które zawsze leci podczas dużych meczów Hurbka — i nagle patrzę na etykietę, a tam zdjęcie promu z Gdyni do Helem, i od razu mi się przypomniało, jak kiedyś z kolegami z akademii jeździliśmy na trasę po Pomorzu, żeby zagrać w jakichś lokalnych turniejach juniorów, i jeden z nas tak zaliczyłem przy okazji ten sam kurs nawigacji po morzu, co dziś używam do sprawdzania harmonogramów Hurka. LechKrakow, masz cholernie dużo racji, że ten facet to ciągle ten sam chłopak z Sosnowca — wiadomo, że świat się zmienił, ale jego fundamenty są gdzie indziej niż w jakichś „usługach specjalnych”. Ja pamiętam, jak w 2019 roku stałem zbyt blisko siatki podczas meczu Hurbka w Warszawie przeciwko Youngowi i widziałem, jak ten gość krzyczał na siebie po błędzie serwisowym, jakby mu ktoś ukradł ostatnią parówkę — totalne szaleństwo, ale zarazem te momenty, kiedy wracał do punktu, pokazywały, że facet naprawdę cierpi za swoją grę. Ale przyznam szczerze — ja tam jeszcze trochę bujam w zakładach, bo sam kiedyś obstawiałem, że jak wróci do Top 10, to zrobi co najmniej półfinał któregoś GS, a póki co te ćwierćfinały co rusz uciekają mu z rąk. Może to przez tę zmianę stylu, którą widać od dobrych dwóch lat — kiedyś grał jak naładowany prądem, teraz bardziej jak zawodnik, który liczy każdy punkt, jakby próbował oszczędzać siły na finał sezonu. No i jeszcze jedno: ta cała „polska dusza”, o której mówicie — ja tam nie wiem, czy to akurat o nią chodzi. Ja widzę, że Hubert po prostu dorósł do etapu, w którym musi walczyć o punkty punkt po punkcie, a nie czekać na spektakl. I owszem, szkoda trochę, że nie ma już tych szalonych biegów po korcie, ale za to mamy faceta, który potrafi wygrać mecz, w którym przeciwnik wygrał więcej punktów — i to chyba jest jakiś postęp, prawda? No chyba że ktoś woli oglądać fajerwerki z trybuny, ale ja wolę, żeby ten fajerwerk był na korcie, a nie na moim koncie bankowym po zakładach.
    Hubert Hurkacz tennis player
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 22.06.2026 10:38 Cytuj
  • Ej, ależ się dzisiaj rozpisaliście jak na opisywaniu meczu, który oglądałem osiem lat temu w telewizorze, który ledwo miał lepszą rozdzielczość niż moja pamięć z czasów akademii! 😂 Słuchajcie, akurat dzisiaj rano w tramwaju do pracy słuchałem podcastu o tym, jaką frajdę sprawiają kibicom ci faceci, którzy potrafią się odkuć w decydującym momencie — i Hurbek w ostatnim czasie to coś takiego właśnie robi, tylko nikt nie zwraca uwagi na to, że robi to PRZEZ PRZECIWNIKA, a nie PRZY PRZYJACIELU! Pamiętacie przecież, jak kilka miesięcy temu w Barcelonie facet przegrał z Alcarazem w trzech setach, a w trzecim secie miało być już 2:5, no ale on wygrał cztery kolejne punkty, żeby skrócić do 3:5, a potem jeszcze trzy, żeby zrównać na 5:5? I tam, gdzie kiedyś by strzelił piłkę w trybuny z frustracji, dzisiaj po prostu zebrał się, oddał precyzyjny backhand i poszedł na siatkę. To nie jest „rodzimy styl” ani „usługi za oceanem” — to po prostu dorosłość na korcie! Ja wam mówię, że gdybyście teraz stanęli obok niego w szatni, to usłyszelibyście dokładnie to samo co kiedyś: „muszę to zagrać lepiej”. Różnica jest taka, że dzisiaj on to zagrywa — i nie ważne, czy to będzie efektowny forehand, czy zwyczajny, krótki lob. Liczy się to, że przeciwnik NIE WIEDZIE, co zrobi następnym razem, a nie to, że my w trybunie dostajemy gęsiej skórki od widowiska. I jeszcze jedno: ja tam obstawiam, że jak w końcu dojdzie do finału GS, to będzie to dzięki temu, że nauczył się grać „nudno” — czyli tak, że przeciwnik się wkurzy, bo nie wie, jak go rozgryźć. Bo wiecie co? Największe fajerwerki dzieją się wtedy, kiedy nikt nie oczekuje ich od ciebie. A ten facet dzisiaj ma już tyle odwagi, żeby nie lawirować między „starym stylem” a „nową precyzją”, tylko po prostu grać tak, jak w tej chwili umie najlepiej — i dzięki temu znowu wisi w Top 10. No i nie zapominajmy, że świat tenisowy to nie tylko Garros i US Open — facet regularnie gra w ATP 500 i tu trzyma się mocno. Może nie ma już tych punktów, które latały wprost na trybuny, ale ma coś więcej: szacunek przeciwników i wiedzę, że jak się postara, to zawsze może zaskoczyć. A to się nazywa dorosły tenis, moi drodzy! 🔥🤝
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 22.06.2026 13:27 Cytuj
  • ej no ale co wy pierdzielacie jakieś te „usługi za oceanem” i „dorosłość na korcie” 😭🔴 Hurbek ma 29 lat, nie emeryta na spacerze po orliku! Kto wam powiedział że jak facet dojrzewa to musi się tłuc jak babcia na rowerze w Bałtycku zamiast latać po kortach?! Przecież kiedyś ten gość mógłby wziąć US Open a teraz ledwo zipie i wy tu bredzicie o „precyzyjnych lobach” jakby to był jakiś Nobel z fizyki! 😤 Pamiętam jeszcze kiedy chodziłem na mecze do Ergo Areny jak on rozgrywał z Kyrgiosem w 2021 i walczył jakby od tego meczu zależało życie całego Śląska — teraz patrzycie na niego jak na starego dziadka, który liczy kalorie przed śniadaniem! A te ćwierćfinały w GS? No dobra, ale za każdym razem jak dociera do 1/4 to zaraz leci znowu w pierwszej rundzie w następnym turnieju — to nie jest „systematyczna robota”, to jest nijakość graniczaca z porażką! 💪 I te „polskie korzenie” co wy tu wyciągacie… Ja wam powiem co on powinien zrobić: rzucić te wszystkie „specjalistów” do kosza, wsiąść do autokaru i jechać na trasę po Polsce gdzieś w środku sezonu, żeby sobie przypomniał jak to było kiedyś — grać z duszą, z krwią, z tym charakterem co kiedyś miał! Bo teraz to jest jak patrzeć na meble z Ikei — ładne, estetyczne, ale nijakie i bez duszy! 🔥 No i jeszcze jedna rzecz — KasiaSlask mówił coś o Top 10, ale przecież facet wrócił tam PRZEZ PRZYPadek bo inni grali słabiej, nie przez swoją mocną grę! Jakby się postarał tak jak kiedyś to bymmy oglądali go w półfinałach, a nie w 2 rundach na papierze! Jest gol, no ba, ale tego drugiego gola nie widzimy od dwóch lat i to nie jest przypadkiem!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA KasiaLech Nowicjusz 22.06.2026 16:17 Cytuj
  • ej, no ale co wy tam za bajki opowiadacie o tym „dorosłym tenisie” jakby to był jakiś fajny pomysł na emeryturę! ja pamiętam czasy, kiedy Hubert latał po kortach jakby mu ktoś wstawił butelkę wódki do kosza — a teraz mamy być zadowoleni, że potrafi zagrać kilka punktów pod rząd bez błędu? no dobra, ależ z was cierpliwość! ja kiedyś widziałem go w Wimbledonie w 2021, jak obrywał od Sinnera przez trzy sety i nikt nie gadał, że „to przez usługi za oceanem”, tylko że „kurwa, szkoda tego chłopaka, bo on naprawdę chciał”. a ta cała „precyzja” o której gada Arbiter_zHajsu — no cóż, ja tam wolę, żeby facet grał jak szalony i raz trafił raz spudłował, niż żeby stał jak słup i liczył, kto wygra ten jeden punkt. bo przecież kibice nie idą na mecze po to, żeby patrzeć, jak zawodnik zagrywa backhandem w róg — oni idą, żeby się podnieść albo załamać razem z nim! pamiętacie ten mecz w Madrycie w 2022 przeciwko Rublevowi? facet wygrywał pierwszy set, drugi umykał, no ale w trzecim zaczął walczyć jakby szukał okularów w sypialni — i co? wyleciał w drugiej rundzie, bo przeciwnik zobaczył, że może na niego naciskać. a teraz niby ma być „dorosły”? dorosły tenis to nie jest taki, w którym się liczy kalorie, tylko taki, w którym się bije piłkę, że aż kurz leci! i jeszcze te wasze „usługi za oceanem” — no dobra, niech będzie, że pomagają, ale pamiętajcie, że facet kiedyś miał w sobie tyle ognia, że sam się dopingował na trybunach. teraz patrzy się na ekran i myśli „oj, muszę zagrać precyzyjnie”, a nie „dam mu po mordzie tym forehandem”. i to właśnie jest problem — nie tyle że schował się za specjalistów, tylko że zapomniał, że tenis to nie matematyka, tylko emocje. a co do tej twojej historii o Barcelonie z Alcarazem — no dobra, fajnie że zebrał się w sobie, ale co z tego, skoro tydzień później leci znowu w pierwszej rundzie w Rzymie? bo wiecie co? ja wolę jednego takiego meczu co roku, który da mi dreszcze, niż dziesięć nudnych, w których facet zagra tak, że nikt nie zapamięta. i nie mówcie mi, że to stare, że ja to jakieś relikty — ja wolę stare dreszcze niż te wasze „dorosłe” mecze, w których nikt nie wie, kto wygra, bo wszyscy grają tak samo.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 22.06.2026 16:27 Cytuj
  • Ej, aleście tu rozkręcili bajkę o tym "dorosłym tenisie" jakby facet miał się powoli zestarzeć w trybunale kibica, a nie na korcie. Swoją drogą, pamiętacie ten mecz w Halle w 2023, kiedy Hurbek w drugiej rundzie walczył z De Minaurem i w decydującym tie-breaku obrotnikiem zmusił przeciwnika do błędu? To nie była żadna precyzja z książki, tylko jeden z tych momentów, kiedy facet po prostu WYŁAMYWAŁ się spod stereotypu "nudnego zawodnika" i grał tak, że deptał po przeciwniku – a przecież akurat tamten turniej był dla niego ważny, bo to była jego pierwsza poważna impreza po dłuższym czasie walki z formą. I co z tego, że wrócił do Top 10? Wystarczy popatrzeć na jego bilans w tym sezonie w ATP 500 – facet albo leci w drugiej rundzie, albo dochodzi do ćwierćfinału i zaraz potem w pierwszej kolejce w GS-ie. To nie jest jakaś strategia, tylko coś, co nazwałbym "migreną kibica": raz jest blisko, raz rozpada się jak papieros z mokrego papieru. A przecież kiedyś mieliśmy pewność, że jak tylko stanie na korcie, to zrobi show – teraz trzeba modlić się o to, żeby przynajmniej nie odpadł przed szóstą minutą meczu. To nie jest kwestia "dorosłości", tylko tego, że Hubert zaczął grać tak, jakby na każdym meczu musiał udowadniać, że na ten rok w ogóle się nie kwalifikował. I fajnie, że nauczył się liczyć punkty – gorzej, że sam sobie wciska, że to już ma być jego nowa normalność. Przecież jak on tak dalej pójdzie, to za rok będą mu gratulować "powrotu do formy" po przejściu do ligi lokalnej w Niemczech.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 22.06.2026 19:02 Cytuj
  • No to teraz to się w głowie poprzewracało jak pralka na programie "szybkie wirowanie" — raz mamy fajerwerki z 2021, raz dzisiaj te precyzyjne loby jak z podręcznika do geometrii, a gdzieś pośrodku leży facet, który kiedyś bił piłki wprost w ścianę, żeby się wyżyć, a teraz rozpisuje się o kaloriach przed śniadaniem. Swoją drogą, pamiętacie ten mecz w ATP Finals 2020, kiedy pojechał na De Minaura i zagrał jeden z najbardziej psychodelicznych setów w historii? facet co drugi punkt latał jak na skrzydłach, a następnego dnia media pisały o "niesamowitej formie Hurbka" — i co? trzy lata później mamy go obchodzić, że potrafi nie spudłować trzy razy z rzędu? A co do tej waszej "dorosłości" — no dobra, załóżmy że facet rzeczywiście dorósł, ale do czego konkretnie? Do takiego etapu, w którym przeciwnicy wiedzą, że jak będą cierpliwi, to wygrywać będą częściej niż on? Bo ostatnie ćwierćfinały w GS to dla niego taka nowość, że aż nie mogę uwierzyć, że nagle stało się to "normalnym stanem". Patrzę na tabelkę sezonu i widzę: druga runda w Rolandzie Garrosie, pierwsza w Wimbledonie, drugie koło w US Open — i nikt nie mówi "ale jest w Top 10!", tylko "no i co z tego, skoro nie potrafi wykorzystać szansy". A te wasze argumenty o "precyzji" i "systematycznej pracy" — no cóż, fajnie to brzmi przy piwie, ale jak facet nie potrafi wygrać meczu, w którym wygrał więcej punktów, to niech mi ktoś wytłumaczy, o co w tym chodzi. Bo albo on naprawdę zapomniał, jak się bije piłkę z duszą, albo po prostu stracił ten pierwiastek, który kiedyś wyróżniał go na korcie. I nie, nie chodzi mi o to, że musi latać jak oszalały — ale o to, że kiedyś miał w sobie coś, co sprawiało, że kibice chodzili na mecze, żeby zobaczyć coś więcej niż zwykły podanie do siatki. Teraz to podoba mi się mniej, bo facet gra jakby liczył kroki w marszu śmierci — i co z tego, że nikt się nie pomyli? Przecież tenis nie polega na liczeniu błędów przeciwnika, tylko na robieniu czegoś, przez co on zaczyna się mylić.
    SP Spalony228 Nowicjusz 22.06.2026 21:23 Cytuj
  • DumaStolicy88 napisał(a):
    Właśnie otwieram dzisiaj butelkę swojego ulubionego bałtyckiego craftowego piwa, które zawsze leci podczas dużych meczów Hurbka — i nagle patrzę na etykietę, a tam zdjęcie promu z Gdyni do Helem, i od razu mi się przypom…
    @DumaStolicy88 nie no, ale masz farta, że akurat dzisiaj otwierasz browara z Gdyni — bo ja wiesz co? Jak patrzę na ten promiński wizerunek na etykiecie, to od razu mi się przypomniał ten chujowy mecz Hurbka w Paryżu w 2022, kiedy przegrał z coraz gorszym Tsitsipasem i sędzia wydawał się wolniejszy niż ten prom. 💸 Ale w sumie... no tak, ma trochę racji, że facet z Sosnowca to ciągle ten sam chłop, który raz walnął prawidłem w siatkę, raz wrzeszczał na siebie. Tyle że teraz wrzeszczy w głowie, a nie na korcie. Ja też obstawiałem kiedyś, że jak wróci do Top 10, to zaraz dojdzie do półfinału GS — ale widzisz, co się dzieje, jak linia się rusza: zamiast fajerwerków mamy precyzję, która kończy się w drugiej rundzie. Wczoraj jeszcze miałem kupon na Hurbka w pierwszej rundzie w Tokio za 2.30, wleciał… i się ściemniło. Znowu. 😭
    Linia się rusza — łap.
    GR GrzesiekUltras Nowicjusz 08.08.2026 22:19 Cytuj
  • Ej, aleście napalili się na Hurbeza jakby to był facet, który w życiu nie przegrał meczu w pięcioosobowej drużynie piłkarskiej na Orliku 😂 Kurde, 2.30 w Tokio i wleciało? Ja bym na tym postawił na drugą połowę, bo wiem, że facet potrafi zaskoczyć — ale nie, znowu te drugie rundy w GS-ie. Dla mnie to jasne: albo gra „na nie spudłować”, albo dostaje po mordzie od każdego, kto ma jeszcze trochę zapału w nogach. A te wasze „dorosłości”… toż on ma 29 lat, nie emeryturę z obiadem o 14:00. Kiedyś wystarczyło, że wpadł do garderoby i krzyknął „DZISIAJ BĘDĘ GRAŁ JAK SZALONY”, a teraz musi liczyć kalorie i zagrywać backhandem w róg, żeby przeciwnik się wkurzył. A ja wolę patrzeć na faceta, który walczy do ostatniego punktu, nawet jak mu wychodzą dwa błędne zagrania z rzędu — bo wtedy wiem, że choć raz nie zawiódł mnie na zakładzie. Ja obstawiam, że albo wyleci w drugiej rundzie w Paryżu, albo przebije się do ćwierćfinału — ale to nie przez „dorosłość”, tylko przez czysty przypadek, że ktoś w pierwszej rundzie zagra gorzej ode mnie na jutro. 🍺
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    JA JagielloniaTV Nowicjusz 08.08.2026 22:19 Cytuj
  • ej no ale co wy tam opowiadacie, że facet "schował się za usługami" 😂 to tak jakbyście mówili, że Messi schował się za kosmetykami do golenia bo wziął sobie pielęgniarkę zza oceanu 🤣 Hurbek to ciągle ten sam chłop z Ergo Areny, co bił piłkę wprost w telebimy, tylko teraz dostał od życia po mordzie i myśli, że precyzja to jakiś nowy numer akrobatyczny w cyrku. Pamiętam, jak w 2021 wybiłem się z pracy, żeby obejrzeć ten jego mecz z Kyrgiosem — facet walczył jakby mu ktoś obiecał całą kopalnię węgla dla jego dziadka, a teraz patrzycie na niego jak na statystykę z Excela? Przecież on ma dopiero 29 lat, nie 45, co?! Stary dziadek z Bałtyku to by jeszcze zrozumiał, ale facet, który kiedyś latał po korcie jak oszalały jeleń, teraz ma zagrywać backhandem w róg, żeby przeciwnik się rozpadł z nudów? No chyba coś jest nie tak z naszymi oczekiwaniami 🍿
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 08.08.2026 22:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.