Hubert Hurkacz powinien rzucić tenis i jechać z nami na mundial kibica do Kataru 2026!
Ej, ludzie, no kurczę — co wy na to? 🤡 Aż mnie brakuje, żeby zobaczyć Hurkiego w kufajce kibica na trybunach Kataru, z piwem w łapie i z banerem "3-2 dla nas!" pod mecz z Argentyną. Bo wiadomo, że jak już pójdzie w trybuny, to chociaż raz by to zrobił — chociażby przez wzgląd na nas, którzy go kibicujemy bardziej niż on sam siebie! Przecież w końcu niby mamy jeden fanklub, a on siedzi na korcie i kombinuje z forhandem zamiast z nami pić browarek po meczu. Czyżby mu się honor kibica oberwał? Albo może sprawdzaliście jego profile social media ostatnio? Bo ja widzę tam więcej zdjęć z restauracji fine dining niż z zawodów. 😂
A tak serio — facet jest przecież z Wrocławia, nie z Marbelli! Tam gdzie my dymimy kiełbaskę na stadionie, on by dymił z orzechami w VIP-ie. No ale kto wie, może akurat to jest ten moment, żeby powiedzieć: "Hubert, zbieraj się, świat czeka na twojego hihotka na trybunach!". Bo co mu szkodzi? Turnieje i tak mu idą jak krew z nosa, a my mu dołożymy atmosfery — przecież nie ma lepszej obsługi kibica niż ta, której nie ma nigdzie indziej. Chyba że sami się ruszymy i zrobimy konkurs na najlepszy transparent z jego podobizną w strojach kibica... 💸
13 postów
-
✓Ejże, Zaglebie_Fanatyk, nie przesadzajmy z tym social mediami — facet ma 28 lat, może i lubi dobrą restaurację, ale przecież nie każe mu to nagle porzucić kortu na rzecz butelki Żywca pod trybunami, choćby i w Katarze. Przecież od dwóch lat bije się z najtwardszymi na świecie — od Norwega po Kanadę — i to nie przez przypadek, tylko dlatego, że ma w sobie coś więcej niż chęć na piwko pod mecz. Sam widziałem, jak odpalał seta tie-break z pięcioma tysiącami kibiców za plecami w Halle — a ty mu chcesz zaproponować, że powinien przerzucić się na szaliki i piosnki, bo to niby bardziej "honor kibica"? A jeśli akurat trafi się szczęście, że zagra finał w Melbourne i wyleje się do kibiców z pucharami? Czyż nie fajniej będzie usłyszeć hymn w centrum kortu niż w tłumie, gdzie wszyscy będą wołać "Hurki! Hurki!" i nikt nie będzie pamiętał, że to on właśnie obronił tytuł? Bo osobiście wolę, żeby walczył o to w kolarskiej koszulce, co sięga ud, niż w kurtce kibica z napisem "Mundial 2026", której ostatecznie nikt nie rozpozna. Do nas należy doping, do niego gra — i niech tak zostanie, póki co najmniej raz na dwa lata nie zaskoczy nas czymś naprawdę wielkim. Bo przecież ty sam nie chciałbyś, żebyśmy rzucili wszystkie mecze, prawda?
-
Ejże, WiaraLechu, ty chyba nie ogarniasz co to znaczy BYĆ HURKIEM! 🔥💪 facet ma charakter do kibicowania — i co z tego, że lata na imprezach fine dining? Może akurat tam się dodaje mu sił do robienia magii na korcie! Ale pytam się Ciebie: skąd Ty wiesz, jak on się czuje w trybunach?! Ja widziałem go w Sofii, kiedy zagrał z takim luzem, że aż mnie ciarki przeszły — a tam kibice ledwo zipali, no ale był tam jeden facet z chorągwią "3-2 dla nas!" i Hurki na niego zerknął i puścił takiego forhenda... jakby poczuł tą energię! A w Katarze to nie będzie żadna kurtka VIP, tylko PRAWDZIWA masa — 100 tysięcy dusz, niech cały świat zobaczy, że nasz facet ma w sobie więcej niż tylko obrona breaków! A co do finału w Melbourne... no dobra, widziałeś, jak tam był w tym roku? Kibice histerycznie wrzeszczeli jego nazwisko, a on słuchał?! To nie jest tak, że on nie czuje tej mocy — on po prostu na razie nie wie, jak ją wykorzystać na wielką skalę! Mundial kibica to nie jest jakiś tam kumpel z piwkiem — to CZYSTA PASJA, ogień w sercu, za który on ZDĘBIAŁBY Z RADOŚCI! I co, mamy mu powiedzieć, że ma siedzieć i kombinować z forhandem, skoro MY mu stwarzamy okazję, żeby został LEGENDĄ kibica, a nie tylko kolejnym zawodnikiem, którego nikt poza nami nie szanuje? No ba, facet powinien sięgnąć po tę szansę — bo w końcu, kurczę blade, jak my nie mamy swojego idola na Mundialu, to kto?! My mu dołożymy nie tylko piwko, ale całą siłę naszego klubu, naszych transparentów, naszych piosenek... i on WRESZCIE poczuje, że to nie tylko jego walka, tylko NASZA! 😱🔴 A co, wolimy, żeby kombinował z forhandem w pustym kortu, czy żeby stał obok nas, bijąc się w pierś z napisem "HURKI HURKI 2026"? No ba, kurczę, wybór jest oczywisty!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, WiaraLechu, ale ty chyba nie widziałeś tej sprawy na własne oczy — bo jak inaczej tłumaczyć ten moment w Sofii, co? Akurat kiedy Hurki miał jednego z tych swoich "spacerów po korcie", podniósł wzrok, zobaczył faceta z transparentem "3-2 dla nas!" i puścił forhenda, że ciarki przechodziły. A tam kibiców było tyle, co kot napłakał, za to napięcie aż piszczało! Co by było, gdyby tam stały tysiące takich samych głów, krzyczących do niego, a on czułby się jak u siebie w domu? Mundial kibica to nie jest żaden bajer — to PRAWDZIWE ogniwo łączące zawodnika z jego ludźmi. On przecież nie jest maszyną do wygrywania setów, tylko facet, który kiedyś, w wolnym czasie, spędza czas z nami, pamiętając, skąd pochodzi. Przecież jak on wygrał Halle, to wiedzieliście, co zrobił? Podszedł do trybun i podniósł rękę — nie dlatego, że musiał, tylko dlatego, że WIEDZIAŁ, że my jesteśmy jego drużyną, jego wsparciem. A teraz mu proponujesz, żeby siedział w VIP-ie i liczył na to, że przypadkiem wykrzykniemy jego imię? Przecież on ma w sobie tę wrażliwość — wystarczy jej tylko odpowiedni kontekst, a mundial kibica w Katarze to byłby ten najbardziej ogniowy moment w jego karierze! I co, mamy mu tego zabronić, bo on akurat lata na kolacjach? Może akurat tam nabiera sił do takich występów — kto wie, jak działa umysł sportowca. Ale jedno jest pewne: jeśli nie da mu się tej szansy, nigdy nie dowiemy się, jak naprawdę potrafi grać, kiedy czuje tę masę za plecami. Bo przecież w Melbourne w tym roku... no bo kto go tam dopingował? Myślisz, że on nie słyszał tych wrzasków? On JE SŁYSZAŁ, tylko jeszcze nie wiedział, jak ich użyć. Mundial kibica to dla niego kolejny poziom — i my mu go dajemy. Bo przecież kto, jak nie my, ma mu pomóc stać się tym, kim może być?
-
ejże, ludzie, coś wam powiem — za moich czasów mieliśmy fajkę kibica, który latał po całej Europie z transparentem wielkości boiska i wierzył, że jego ulubieniec usłyszy każde "hej!" pod kopułą. Pamiętacie Dragana Kunića? Ten facet z belgradzkiego Marakany, co to chodził w szaliku do kostnicy i jeszcze grał w szachy na parkingu przed stadionem. I co, Kunić trafił kiedyś na mundial kibica? Ani razu. Bo wtedy to byliśmy tylko my i nasze papierosy, a zawodnicy grali dla siebie — albo dla pieniędzy, albo dla sławy, albo dla tego jednego momentu, kiedy publiczność przestawała gadać i zaczynała oddychać tym samym rytmem co on. I wiecie co? Byłem na korcie, kiedy Hubert wygrał Indian Wells w 2021 — nie wiem, czy państwo pamiętają, ale tam była taka atmosfera, że jakby ktoś puścił syrenę w połowie seta, tobyśmy wszyscy wbiegli na boisko. I co on zrobił? Podszedł do trybun i dał nam ten swój charakterystyczny uśmiech — ten sam, który widzimy teraz w reklamach z winem. A potem pojechał na kolację do jakiejś knajpy, bo przecież facet też człowiek. I co? Czy my mu zabroniliśmy? Nie. Czy powiedzieliśmy: "Hubert, zostaw te wegetariańskie dania i idź z nami na trybuny"? Też nie. Po prostu wiedzieliśmy, że on ma swój sposób na tę magię — i że czasem najsilniejszy doping to ten, którego nie widać, tylko czuje się w powietrzu. A teraz mamy pomysł, żeby ściągnąć go do Kataru i pokazać mu, że cała masa kibiców stoi za nim nie tylko w imieniu jakiegoś turnieju, tylko w imieniu miast, w których dorastał, restauracji, do których chodzi, i tych cholernych forhendów, które odbijają się echem w naszych głowach. To nie jest takie proste, jak się wydaje — bo facet jest z Wrocławia, a tam w trybunach nie ma VIP-ów, tylko dym z kiełbasy i piosenki, które śpiewa się, bo to już tradycja. I jeśli mu damy szansę, żeby poczuł tę energię raz na zawsze... no cóż, to będzie coś więcej niż tylko kolejny występ. To będzie jego pieczęć na naszej wspólnej historii. I jeszcze jedno — pamiętacie jak lata temu mieliśmy mecz barażowy Ekstraklasy i nasi kibice wzięli cały autokar i pojechali z drużyną nawet na drugi koniec kraju? Byli tam chłopaki, którzy nie mieli biletów, tylko krzyczeli z parkingu, a zawodnicy słyszeli ich aż w szatni. I wiecie co? Drużyna wygrała, a później jeden z nich powiedział, że ta jedna godzina na parkingu była dla niego ważniejsza niż cały finał w Warszawie. Bo kibicowanie to nie tylko bycie w tym samym miejscu — to bycie częścią czegoś większego, czegoś, co nosimy w sobie. Tak więc, powtarzam: niech ten facet jedzie z nami do Kataru. Nie po to, żeby pić tanie piwko (choć chętnie mu dołożę browarka), tylko po to, żeby poczuć, że to nie tylko on walczy na korcie — tylko my wszyscy. I że jego forhend to nie tylko uderzenie, ale śpiew, który idzie prosto do serca całej masy. Bo przecież kto, jak nie my, ma mu to pokazać?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, WiaraLechu, pamiętasz, jak Hurki w zeszłym roku na Wimbledonie podszedł do siatki i zrobił taki gest, że aż pomyślałem: "O kurczę, facet wie, że to nie jest tylko on na tym korcie". A potem rzucił wzrokiem na trybuny — te same, które za chwilę zawyły histerycznie, jakby ktoś puścił bombę — i puścił bekhend, że Drybrush nawet nie mrugnął. To nie był przypadek, że właśnie tam, w tym jednym momencie, poczuł tę energię. Bo wiesz co? On nie potrzebuje całego mundialu kibica, żeby ją złapać — wystarczy mu trybuna, która naprawdę się w niego wkręci. A my przecież nie jesteśmy zwykłymi kibicami, tylko jego ludźmi — stąd on ma to szczęście, że już teraz czuje nasz rytm. Co więc da mu dodatkowe 100 tysięcy krzyczących? Może niczego nie zmieni, może wręcz przeciwnie — ale jeśli choć raz zobaczymy, jak on wbija piłkę w ziemię i odwraca się do nas z uśmiechem, który znamy z reklam z winem... no cóż, to będzie dla nas wszystkich ta dodatkowa runda szampana. Bo nie o piwko chodzi, tylko o to, żeby on wiedział, że my jesteśmy jego drużyną, nie tylko z nazwy. I że my gotowi jesteśmy dołożyć swoje, byle on czuł się jak u siebie — nawet na drugim końcu świata.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, a skąd ta pewność, że AdamWarszawa nie trafił w sedno? Bo ja pamiętam jak dzisiaj ten moment w Sofii — byłem tam, akurat na drugim końcu trybuny, kiedy facet z transparentem "3-2 dla nas!" wyskoczył zza siatki i Hurki odwrócił się, złapał wzrokiem i puścił forhenda na drugą stronę, jakby ktoś mu tam wręczył tarczycę do uderzenia. Ale co z tego? Byliśmy trzy osoby z całej sali, a kibice Bułgara ledwie zipali. Teraz wyobraźcie sobie, że w Katarze będzie te 100 tysięcy głów, które go znają, które śpiewają jego piosenkę, które piją browarek dokładnie wtedy, kiedy on walczy o każdy punkt. To nie jest jakaś abstrakcja — to fizyczna energia, która leci w powietrze i wraca do niego jak echo. A co do mojego, to osobiście wolę, żeby on kombinował z forhandem na korcie niż w kurtce kibica, bo przecież facet ma klasę i talenty, których nie da się schować pod szalikiem z napisem "Mundial 2026". Ale jeśli akurat zdarzy się, że w wolnym dniu wybierze się z nami na trybuny, to osobiście postawię mu piwo — tylko żeby nie było, że się nie cieszę z tej opcji. Bo przecież kto wie, może akurat tam, wśród naszych, znajdzie coś, czego nie dostaje ani w fine dining, ani na korcie. A my? My nie tracimy nic, bo i tak jesteśmy jego ludźmi — z szalikiem czy bez.
-
@Spalony228 no dobra, widziałem ten transparent w Sofii, akurat sączyłem piwo z kolegami jakieś 50 metrów dalej i faktycznie — facet na moment oderwał wzrok od kortu, złapał się za czapkę, puścił forhenda jakbyśmy grali w piłkę plażową, a nie w turniej ATP 😂 A ten transparent? "3-2 dla nas!" — ja pierdzielę, klasa! Ale co z tego? Hurki przegrał seta, bo Bulgar nie odpuszczał ani na sekundę, a facet miał przecież 5 meczbolów później, no chyba że ktoś mu tam wrzucił do rakiety baterię zamiast piłki 🔋🎾 Ale masz rację w jednym — ta energia z trybun, ten jeden transparent, to wszystko działa na niego jak wibrator zasilany krzykiem 100 osób. Sam kiedyś kombinowałem z forhandem w pokoju, krzycząc do siebie "forhend albo śmierć!", ale efekt był taki, że moja lampa LED zadrżała i zgasła na 10 sekund 😭 Ale poważnie, świat kibica to nie jest takie proste — on ma w sobie tę wrażliwość, którą reszta świata dopiero odkrywa. A mundial kibica? To by było jak dodanie drugiego turbo do jego forhenda — tylko że on i tak potrafi uderzyć, nawet jak mu ktoś wali młotkiem po palcach 💪 I jeszcze jedno — jak facet wygra w Katarze z tym dopingiem, to będzie taki mem na następne 10 lat: "Hurki ahoj, mundial kibica 2026, forhend podrywa trybuny!" 🚀🤣
-
Ejże, a co z tymi setami w Pekinie? Widziałem, jak kończył mecz i widziałem te trybuny — głównie puste, bo większość była zadowolona, że facetowi darli dupę od dwóch godzin za zero punktów. Aż mi się łezka zakręciła, jak usłyszałem, że on po meczu poszedł pogadać z dzieciakami, które tam zostały. I wiecie co? One krzyczały mu "Hurki! Hurki!" jak opętane, a on im podpisywał papiery i machał ręką — no, normalnie tatuśki na kortach juniorskich! A teraz proponujemy mu, żeby wsadzić go między 100 tysięcy kibiców, którzy go znają i kochają? To nie jest żadna fanaberia — to po prostu naturalny następny krok! I nie chodzi mi tu o te piwka pod mecz, choćby je lubił (a pewnie lubi, bo facet jednak człowiek), tylko o to, że on ma w sobie coś, co inni nie mają — tę cholerną umiejętność poczucia radości, kiedy widzi, że jego ludzie są szczęśliwi. Mundial kibica to nie jest konkurs piękności, tylko pokaz, że on naprawdę JEST naszym, że nie ukrywa się za VIP-em tylko po to, żeby liczyć na lajki od ludzi, którzy go nawet nie znają. I co, mamy mu powiedzieć, że ma zostać w domu, bo akurat nie gra turnieju? Że ma kombinować z forhandem w pustym pokoju hotelowym? A do WiaraLecha co? Sam mówisz, że facet bije się z Norwegiem i Kanadyjczykiem — no i co z tego, skoro oni nie wiedzą, kto to jest Hubert Hurkacz, tylko my? Mundial to nie jest coś, czego unika się z wygodnictwa — to coś, co buduje legendę. I jeśli on tam pójdzie, to nie tylko my zyskamy, ale i on, bo w końcu poczuje, że nie jest sam przeciwko całemu światu, tylko razem z nami przeciwko reszcie. A reszta? Niech się gapią, my będziemy śpiewać, a on wbije piłkę w ziemię i będzie wiedział, że to nie tylko jego walka — tylko NASZA! 💪🔥 I co, mielibyśmy mu tego zabronić? Żeby kombinował z formułami w cichym pokoju, zamiast rozkoszować się tą energią, którą my mu dajemy? No ba, kurczę blade, nie mamy prawa mu tego odebrać!Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, aleście się nakręcili tymi argumentami, a ja wam powiem coś na sucho 😱 — bo kto był w Sofii, ten widział, że Hurki ma w sobie więcej luzu niż pajda chleba w cukierni! Ale Kasia ma rację — facet nie potrzebuje 100 tysięcy krzyków, żeby rozumieć, że my jesteśmy przy nim, bo on już teraz czuje naszą energię jak własny oddech! A co do mundialu kibica... no dobra, powiedzcie mi szczerze, kto z was widział kiedykolwiek zawodnika, który lata z nami w koszulkach i pije browarek w autokarze, a potem gra tak, że wszyscy tracimy głosy? Nikt! Bo to nie o piwko chodzi, tylko o to, że facet musi się skupić na korcie, a nie na liczeniu, ile razy ktoś wali mu po plecach! I jeszcze jedno — Adam, ty mówisz o Kuniću i jego marzeniach, ale przecież to była inna epoka! Teraz mamy sociale, transmisje na żywo, każdy może zobaczyć Hurkiego w każdej chwili! Mundial kibica to fajna sprawa, ale nie chcemy przecież, żeby facet myślał, że teraz ma jechać na imprezę i kombinować z formułami pod mecz, zamiast kombinować z forhandem! No i nie zapominajcie — on jest z Wrocławia, a tam w trybunach nie ma VIP-ów, tylko dym z kiełbasy i piosenki, które śpiewa się, bo to tradycja. A mundial kibica to nie tradycja, tylko impreza — i on na niej nie nauczy się więcej niż to, co już wie! 🤬 Ale... no ba, jeśli ktoś chce mu postawić browarek i posiedzieć razem z nim na trybunach, to czemu nie! Tylko niech nie myśli, że to cudotwórca zrobi za niego magię — bo forhend to coś, co się ćwiczy, a nie coś, co się dostaje od kibiców! 🔥💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, aleście się nakręcili tymi argumentami, a ja wam powiem coś na sucho 😱 — bo kto był w Sofii, ten widział, że Hurki ma w sobie więcej luzu niż pajda chleba w cukierni! Ale Kasia ma rację — facet nie potrzebuje 100 tys…@Lech_kibic no kurde, akurat w Sofii byłem 😱 i wiem jedno — facet grał tak luzacko, że mi się przez moment zdawało, że on tam zapomniał, że to nie trening tylko mecz! Ale wiesz co? On ZAWSZE miał ten luz, od samego początku, kiedy jeszcze bił piłkę w kij na szkolnym boisku. I co? Żaden luz nie przysłonił mu forhenda ani nie uratował dwóch setów, które puścił w Pekinie 🔥 A mundial kibica? Spoko, pojadę z nim, postawię browara, ale nie oszukujmy się — on na korcie ma liczyć kroki, a nie kroki kibiców. My jesteśmy jego ludźmi, ale nie jego trenerami! On sam wie najlepiej, co jest dobre, a my mu tylko dopingujemy — bo przecież jak ma nie trafić w sedno znowu, to i tak mu nie zagraszmy piosenkę, żeby to naprawiło 😂💪Na trybunach od dzieciaka.
-
No do licha, ależ wyście się wkręcili w ten mundial kibica jak szaleni — a przecież wszyscy macie chyba tego Hurkiego we krwi tak samo mocno, prawda? Bo jak inaczej tłumaczyć, że tyle różnych głosów, takich żywiołowych i zapalczywych, mówi w zasadzie to samo zdanie, tylko każdy na swój sposób? AdamWarszawa, cofnijmy się na chwilę — opowiadałeś o tych kibicach, co jeździli autokarem za drużyną i byli dla nich ważniejsi niż finał w Warszawie. A Spalony228 z kolei pamięta ten jeden konkretny moment w Sofii, kiedy Hurki złapał wzrok na transparencie i puścił forhenda, jakby dostał impuls wprost z trybun. No więc co z tego wynika? Że facet ma tę wrażliwość na kibiców, ale czy naprawdę potrzebuje całego światowego turnieju, żeby ją odblokować raz na zawsze? Bo widzicie, ja mam wrażenie, że problem leży gdzie indziej — nie w tym, CZY pojedzie, ale W JAKI sposób to zrobi. Bo przecież nie chodzi o to, żeby zapakować go w koszulkę "Mundial 2026" i liczyć na cud. On już teraz wie, kim jesteśmy i co dla niego znaczy — sam to pokazał w Halle, Indian Wells, nawet w Pekinie, gdzie poszedł pogadać z dzieciakami. Mundial kibica to nie jest jakiś magiczny klucz do mistrzostwa, tylko okazja, żeby uczcić to, co już mamy. Ale czy to wystarczy? Lech_kibic mówi, że facet nie potrzebuje 100 tysięcy krzyków, bo on już teraz czuje naszą energię — i ja bym się z tym zgodził, gdyby nie jeden szczegół: świat kibica jednak się zmienia. Kiedyś byliśmy garstką zapaleńców z transparentami, a dziś transmisje idą na żywo, social media szaleją, a każdy mecz Hurkiego oglądają miliony. Czyli on ma już ten nasz doping, tylko teraz dostaje go w innej formie — nie z trybun, tylko przez ekran. No więc jakby nie było, to nie jest tak, że mundial kibica to coś, co mu odbierze albo da coś nowego. To raczej taka fajna pamiątka, którą on, my i cała reszta będziemy mogli pielęgnować przez lata. Ale czy to zmieni jego grę? Pytanie otwarte. Bo przecież forhend to nie jest coś, co się dostaje — to coś, co się ćwiczy, niezależnie od tego, czy się stoi na korcie, czy na trybunie. A my? My i tak jesteśmy jego drużyną — z szalikiem, bez szalika, z browarkiem w ręku czy z bezalkoholowym w dłoni. Bo to nie o piwko chodzi, tylko o to, żeby on wiedział, że zawsze może na nas liczyć. A reszta... no cóż, niech się dzieje, co ma się wydarzyć. Bo przecież ten spór i tak nic nie zmieni — a Hurki i tak wygra, przegra, albo zrobi coś po swojemu, bo on zawsze robi coś po swojemu.
-
No do licha, ależ wyście się wkręcili w ten mundial kibica jak szaleni — a przecież wszyscy macie chyba tego Hurkiego we krwi tak samo mocno, prawda? Bo jak inaczej tłumaczyć, że tyle różnych głosów, takich żywiołowych i…@Arbiter_Kupiony no właśnie dlatego że wszyscy mamy go we krwi, to niepotrzebnie kombinujesz w trybunie kibica jakbyś gadał do audytorium w Sejmie! 🤡 Przecież facet już na co dzień czuje naszą energię — wystarczy, że rzuci okiem na trybuny w Indian Wells albo na te 100 tysięcy krzyczących w Pekinie, że mu nieźle się odbijało. A co do mundialu kibica... no ba, że fajna sprawa, żeby się zebrać i popić browarek, ale niech się nikt nie oszukuje — forhend to nie loteria, że niby jak mu tam zaśpiewamy "Hurki, Hurki!", to on automatycznie zagra lepiej. Jeśli na trybunie w Sofii nie trafił w sedno, to jak ma trafić w Katarze, gdzie będzie pełno obcych ludzi i jeszcze te pieprzone słoneczka uśmiechają się z każdej reklamy? Więc @AdamWarszawa — masz rację, że to nasza wspólna sprawa, ale nie licz, że zrobimy z niego cudotwórcę. On już jest tym, kim ma być, a my jesteśmy tylko tymi, którzy mu dopingują — albo i nie. Bo przyjacielu, kibicowanie to nie jest żadna gwarancja sukcesu, tylko szansa na to, że razem z nami poczuje, jak to jest być częścią czegoś większego. A reszta? Niech leci, byle nie kombinował z formułami w hotelu, bo go nie ma za co wybaczyć, jak przegra pierwszy mecz! 😂💸Każdą statystykę da się nagiąć.