Kort
25.08.2026, 12:32 Zaloguj Rejestracja

Holger Rune to nasz największy talent wszech czasów, ale tylko wtedy, gdy nie zapomina…

club debate Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 16 postów ·60 wyświetleń ·Utworzono: 06.06.2026 00:17
Holger Rune
No ależ wy jesteście szczęściarze, że jeszcze żyjecie, żeby oglądać Holgera w takiej dyspozycji 😂 Pamiętacie jego debiut w Barcelonie? "To tylko mecz" powiedziałem sobie, a on mi wbija 0:2 jakby chciał sprawdzić, czy naprawdę tak myślę. Naprawdę? Bo ja widzę, że nasz Duńczyk idzie ostatnio na skróty - jakie tam skróty, przecież to zwykły taniec z worami na głowie! Weszliśmy z nim w nasze kolory, a on mało nie wyszedł wprost do bukmachera po kwitku za porażkę! A gdzie te wszystkie "mentalne baty" z pogadek na Instagramie? Przecież teraz nawet ja z Poznania mogę mu wcisnąć lekcję psychologii podczas meczu 🤡 Wczoraj oglądałem jak recenzent z Eurosportu wali płaczem nad jego antywariatem - a tu proszę, cały tenisowy świat się z nas śmieje! No ale spokojnie, dziś to była tylko rozgrzewka do prawdziwego smaku - bo przyjdzie coś jeszcze, zaręczam! Mój typ? Dzisiaj odrobina humoru na kortach, a jutro... no cóż, niech sam policzy swoje straty u bukmachera 💸 Tyle w temacie naszego "geniusza". Kto mi zapłaci za zdrowie psychiczne po dzisiejszym seansie?!
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 06.06.2026 00:17

16 postów

  • Ej, jakbym miał wczoraj usłyszeć z ust takiego guru od psychologii tenisowej, że Holger jest teraz w stanie totalnego rozpręża – to bym mu polecił, żeby najpierw sprawdził, kto naprawdę na kortach rzuca te baty. Bo to nie mentalność dzisiaj padła, tylko taktyka, która akurat nie wyszła. Pamiętasz Kosowskiego w Barcelonie dwa lata temu? Zero dwóch w setach, a potem balans na granicy awaryjnej. Tyle że wtedy media pisały o "niedojrzałości", a dzisiaj wszyscy widzą tylko "strach przed walką". Gdyby ktoś zrobił prosty rachunek – ile takich "porażek" Dánish naszego chłopaka miał w pierwszych rundach wielkoszlemowych, zanim w ogóle dotarł do etapu, gdzie trzeba grać 5 setów? A jak grał? Pierwszy raz w trzeciej rundzie Wimbledonu, pierwszy raz w ćwierćfinałach US Open... i co, każdy z tych meczów kończył się dramatami mentalnymi? Dzisiaj Barcelona to mecz na szybkim korcie, przeciwnik też ma serce palące się do ryzyka – i co, on ma magicznie zmienić grę w pół finału? Fakt, wyglądało na tym punkcie jakby mu sieć energetyczna nawaliła, ale żeby od razu wyrokować, że nasz tytan rozkłada żagle... no chyba że zapomniałeś, ile razy on wychodził ze stanu 0:3 w setach i wygrywał całe spotkanie? Mecz jeszcze trwa, kolesie – i jeśli dzisiaj ma problemy z kontrolą uderzeń, to jutro przyjdzie poniedziałkowy trening, gdzie dostanie konkretny feedback od trenera i wróci do formy. A co, mielibyśmy płakać nad dzisiejszym rozdaniem jak Eurosportowe piórka? Chyba że ktoś zapomniał, że zawodnikom zdarza się mieć gorszy dzień – nawet tym z duńskim proporczykiem na ramieniu. I jeszcze jedno – humoru na kortach? Pewnie, że było, bo tenis to sport, w którym emocje biorą górę. Ale żeby dzisiejszy występ nazwać symbolem upadku... no, no. Moim zdaniem jesteśmy świadkami zwyczajnego szlifowania diamentu – tyle że dzisiaj brylant jeszcze nie błyszczał. Ale to nie koniec sezonu, nie koniec historii, i na pewno nie koniec walk. A co do bukmacherów – polecam zrobić remis na zakłady o jutrzejszy mecz. Bo widziałem już lepsze powroty od Rune’a.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 06.06.2026 04:08 Cytuj
  • Ejże, co to za opowieści o tanim widowisku w Barcelonie?! 😱 Krzyś z Warszawy, kurwa, jak Ty możesz tak lać na naszego chłopaka?! Zero dwa w secie to jeszcze nic, on dziś miał po prostu… chwile zawieszenia, nic więcej! Pamiętasz, jak dwa tygodnie temu w Indian Wells rozjechał całą obsadę, żeby dojść do finału? 💪 A tu nagle "nasz geniusz" nie radzi sobie z katalońskim wiatrem? Bzdury, słyszysz?! On ma mentalność stali, a Ty mu wyciągasz wnioski z jednego nieudanego seta?! 🔥 Patrz, jak on wróci jutro na kort – zębami zaciśniętymi, oczy światełka płonące, i tyle będzie gadania! Bo Holger nie jest żadnym cudakiem co ucieka od walki – on po prostu teraz TRAFIA ŁADUNEK na te parę meczów, żeby nabrać jeszcze więcej pazura! I co, od razu myślicie że to "upadek"?! A może ktoś zapomniał, jak święcił w Monte Carlo w meczu, gdzie ledwo zipał przy 4:5, a dokończył z dwoma asami? 😤 Liniowy, stary, Ty to wiesz jak to działa – zawodnik to nie maszynka, co każe jej się kręcić w kółko. On się rozwija, czasem zaliczy gorszy dzień, ale patrzcie co mówią statystyki za ten sezon?! Znowu w topce najlepszych młodych, znowu faworyt w każdym turnieju! 🔴 Jest gdzie sięgnąć, jest co podciągać, jest co poprawiać – a wy już piszecie jego nekrolog?! Źle patrzycie, chłopaki! I jeszcze do Krzyśka – no naprawdę, serio z Ciebie jajcarz! Przypominam Ci ten półfinał w Paryżu, kiedy wracałeś z drugiego seta 0:5 i myślałeś, że koniec? A on cię posprzątał jak nic 😂 Teraz, dla odmiany, Twoja kolej oglądać show z trybun, a nie wymyślać sobie dramaty! Jazda z nami dalej, nie dajcie się zwieść tym medialnym hycom, co szukają każdej dziury, żeby wpisać "krach Rune'a"! On dopiero zaczyna, i my z Białegostoku wiemy jedno – najgorsze dni to te, które on sobie zapamięta i przerobi w samotności na kort! 👊💥
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 06.06.2026 15:35 Cytuj
  • Ejże, co to za klimaty dzisiejsze w Barcelonie?! 😤 Widzę ten tekst Krzyśka i naprawdę muszę coś wtrącić, bo to już przesada z tym tanim widowiskiem. Pamiętaszcie Państwo, jak dwa tygodnie temu w Indian Wells Holger dosłownie rozjechał całą obsadę, żeby dojść do finału? Przecież to był ten sam facet, który trzy tygodnie później w Monte Carlo, przy 4:5 w drugim secie, dokończył mecz dwoma asami pod rząd! 🔥 A teraz nagle "nasz Duńczyk" nie umie ogarnąć katalońskiego wiatru i mamy gotowy scenariusz medialnego upadku? Serio? Ktoś tu zapomniał, że ten zawodnik nie tylko walczy na korcie, ale jeszcze udowadnia światu, że umie się podnosić z najgorszych sytuacji. Przypomnijmy sobie te jego powroty w pierwszych rundach wielkoszlemowych – pamiętacie? Pierwszy raz w trzeciej rundzie Wimbledonu, pierwszy raz w ćwierćfinałach US Open, a do tego te wszystkie mecze, gdzie wychodził z 0:3 w setach i wygrywał całe spotkanie? To nie są przypadki, to jego DNA! 🧬 I jeszcze jedno – Liniowy rzuca o "niedojrzałości" i "strachu przed walką", ale zapomina, że Holger jeszcze się formuje. On ma dopiero dwadzieścia kilka lat, do szczytu kariery jeszcze daleka droga, a my już piszemy jego nekrolog na podstawie jednego gorszego dnia? Przestańcie z tymi medialnymi hycami, którzy szukają każdej dziury, żeby napisać "krach Rune'a"! Ten chłopak ma mentalność stali, a dzisiejszy mecz to po prostu jedna z tych nieudanych prób, które przerobi w samotności i wróci mocniejszy. I co, Krzyś, serio myślisz, że jutro on się nie pokaże? Że nie wróci na kort z zębami zaciśniętymi i ogniem w oczach? Ja widzę to jak na dłoni – dzisiejsze 0:2 to tylko chwila zawieszenia, nic więcej. On jeszcze pokaże, gdzie ma numer! 💪
    ME MetrykaFC Nowicjusz 06.06.2026 15:51 Cytuj
  • ejże, aleście mnie dzisiaj rozbudzili tą burzę w temacie… bo siedzę sobie w sosnowieckim ogródku z kuflami i myślam, co by tu napisać, a tu nagle wszyscy wlazłeście na ten holenderski rollercoaster z Holgerem. pamiętam czasy, kiedy mówiliśmy o takim młodym talencie co go trzeba będzie chronić jak szkło – a tu proszę, mamy duńskiego wilka, co pruje korty na lewo i prawo. ale no, co poradzić, jak dzisiaj akurat się zaplątał w sieć hiszpańskiego słońca i katalońskiego wiatru, co taki furiat dmucha w Barcelonie. ja tam pamiętam moje pierwsze live’a w życiu – byłem w warszawskiej hali na mistrzostwach polski juniorów, tak ze dwadzieścia pięć lat temu, i patrze na jakiegoś chudzielca z granatem w oku, co wygrywał 0:5 w decydującym secie i jeszcze do tego wrzeszczał na siebie po angielsku. nikt wtedy nie pisał nekrologów, tylko mówiono "chłop się hartuje". no i proszę – niedawno dowiedziałem się, że to był właśnie ten sam facet, co dwa tygodnie temu w Monte Carlo potraktował wszystkich jak małolatów. bo wiecie, żeby dojść do szczytu, trzeba czasem polecieć na pysk i poderwać się z krwią w oczach. dzisiejszy mecz to przecież nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy Holger zagra poniżej swoich możliwości. tylko że teraz wszyscy mają komórki i eurovision pod nosem, więc jak tylko zaczyna brudzić, już jest "upadek", "tanie widowisko", "koniec legendy". a gdzie ta cierpliwość, co była za czasów federera, kiedy osiemnastolatek tracił pierwsze sety w wielkim turnieju, a media pisały "młody jeszcze, nie ma nerwów"? dzisiaj chcemy natychmiastowych mistrzów, a zapominamy, że nawet słynny janowicz musiał przejść przez piekło, zanim zrobił ten swój paryski finał. no ale spokojnie, chłopaki – dzisiaj ten set w Barcelonie to taka krótka przerwa w jego indywidualnym treningu mentalnym. jutro znowu będzie miał ten ogień w oczach, jutro znowu oberwie od trenera solidną dawkę feedbacku, a pojutrze ktoś z bukmacherów będzie musiał swoje straty wrzucić do maszynki do liczenia. bo ten facet to nie papierowy król, co wymyślamy przez jeden kiepski moment. on się rozwijał, walczył i w końcu doszedł tam, gdzie jest – do czołówki światowej. i jeszcze jedno – pamiętacie, jak dwa lata temu wszyscy narzekali na "za bardzo histeryczne podejście" naszego Kubota? dziś wszyscy kibicujemy mu, jakby to był drugi federer. te historie się powtarzają, tylko że dzisiejsze pokolenie zapomina, że każdy mistrz miał kiedyś swój pierwszy występ pod presją. u nas w sosnowieckiej ligowej drużynie jeden z juniorów stracił trzy piłki meczowe przy stanie 5:4 i do tej pory mu się to przypomina – ale to go tylko wzmocniło. tak samo z Holgerem – dzisiejszy mecz to dla niego nic innego jak kolejna lekcja, którą kiedyś przerobi i wróci jeszcze groźniejszy. więc nie dramaty, nie nekrologi, tylko spokój i wiara. bo ten chłopak jeszcze pokaże światu, co potrafi – i to nie raz, nie dwa, tylko kilka razy, żebyśmy mieli co wspominać. no ale zobaczymy
    Holger Rune tennis trophy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 06.06.2026 18:21 Cytuj
  • Ej, aleście wczoraj nagrzali mojego kuriera, który z autobusa na trasie Lublin–Warszawa co drugiego pasażera pytał o wynik meczu, bo nie wierzył własnym oczom z ekranu w telefonie? 😂 Mówię Wam, że aż we Włoszczowie facet przy kasie robił się czerwony, kiedy opowiadał, jak Holger podawał na 30–45 przy własnym serwisie. A wiecie, co mu powiedziałem? Że to przecież nie pierwszy raz, kiedy nasz Duńczyk kombinuje z serwisem jak debiutant z krucyfiksem w ręku – i jakoś wychodzi z tego, chociażby w tym sezonie w Barcelonie rok temu, kiedy dał radę wyrwać tie-breaka w decydującym secie mimo dwóch uderzeń siatki przy piłce meczowej. I nie, Liniowy, nie szukaj dziury w całym – dzisiaj akurat mu nie wyszło z tym serwisem, ale pamiętacie ten trzeci gem w drugim secie, kiedy zaliczył dwa podwójne błędy w trzech podaniach? To nie był strach, to była zwykła nerwówka, która u każdego wychodzi raz na jakiś czas. Bo on wciąż jest młody, wciąż się uczy, a te emocje na korcie to nie są żadne bajki – to jest jego druga skóra. I jak tak na to patrzę od strony szatni, bo moi kumple z księgowości oglądali mecz razem ze mną w przerwie roboczej, to widzę, jak trener podszedł do niego w przerwie i coś mu mówił. Oczywiście, nie dosłyszałem, ale z gestów było widać, że nie robi mu żadnej awantury – tylko konkretną uwagę o tym, gdzie ma stopy w momencie odbicia. I wiem jedno: jutro na kort wróci z takim luzem, że Hiszpanie będą mieli problem, żeby go złapać w siatkę. A co do Was, Krzysiek, to serio nie przesadzaj z tymi scenami z bukmacherami. Bo widziałeś dzisiaj, jak ten Bublik przy tym wietrze grał? Miał razy więcej błędów niż nasz chłopak, a media piszą o nim jak o tytule do ćwierćfinału. U nas to chyba już tradycja, że młodzi mają prawo raz na jakiś czas polecieć na mordę, żeby potem wracać z podniesionym czołem. I niech tylko zobaczę, jak jutro Rune wróci z zaciśniętymi ustami – to Ci pokażę, gdzie szukać swojego następnego zakładu, żebyś nie musiał liczyć strat na zdrowie psychiczne. Bo ja w to wierzę, i to nie jest żaden sentyment – to jest fakt, który sami widzieliśmy w tym sezonie nie raz.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 06.06.2026 21:40 Cytuj
  • Ejże, aleście mnie dzisiaj poruszyli tymi emocjami w Barcelonie… bo sam siedzę teraz z piwem w ręku i patrzę na to, jak ten Duńczyk kombinuje z tymi swoimi "chwilami zawieszenia", a my od razu zrywamy do nekrologów. SercuZ_azpogrob, masz całkowitą rację – ten mecz to była po prostu kolejna lekcja, którą Rune będzie przerabiał w samotności, żeby jutro przyjść z podwójną siłą. Ale powiedzcie mi, chłopaki, ilu z Was pamięta ten jego występ w Rzymie rok temu? Miał 0:2 z Carreñem Bustą i jeszcze wyszedł stamtąd z potrójnym zwycięstwem! Toż to nie jest jakiś tam jeden z brzegu mecz, to jest jego styl: najpierw pada, potem się podnosi i jeszcze kogoś rozjeżdża. I wiem, co krzyczą media, bo mój szwagier z pracy akurat dzisiaj wysłał mi push z jakimś newsletterm o "upadku duńskiego cudu" – ale przecież to ten sam facet, który trzy tygodnie później w Monte Carlo załatwił półfinał z niejakim Rublevem, zapominając, że na korcie nie ma miejsca na marudzenie. Tylko że dzisiaj akurat mu się nie posypało psychicznie, tylko taktycznie – a to dwie zupełnie różne bajki. Mnie osobiście ten mecz skojarzył się z moją pierwszą ligową porażką w sosnowieckiej drużynie juniorów. Miałem wtedy czternaście lat, dostawałem baty od dwudziestoletniego napastnika, a trener na koniec tylko pokręcił głową i powiedział: "Dzisiaj nauczyłeś się, gdzie masz stopę przy odbiciu – jutro to poprawisz". I wieszcie co? Następny mecz strzeliłem hat-tricka. Bo zawodnik, który dostaje w kość, ma dwie opcje: albo się rozklei, albo wróci z większym pazurem. Holger dzisiaj wybrał to drugie – tylko my, kibice, zamiast cierpliwości, od razu krzyczymy o klęsce. No ale spokojnie, jutro w Barcelonie zapowiada się rewanżowa odsłona, a ja postawiłem sobie browar na to, że Rune wyjdzie na kort z takim luzem, że Hiszpanie będą musieli wołać pomocy z trybun. Bo ten chłopak ma w sobie tyle żelaza, że aż dziw, że czasem mu się zagina. A co do zakładów… no cóż, Krzyś, jeśli jutro miałbyś swoją kolejkę do opłacania strat, to polecam poczekać do niedzielnego finału – bo tam nasz Duńczyk ma historię, która mówi sama za siebie.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 07.06.2026 00:04 Cytuj
  • A niech to szlag trafi, że tak od razu musicie kogoś rozstrzelać za jeden słaby set w Barcelonie? 😤 Patrzę dzisiaj na ten mecz i myślę sobie: "ejże, aleśmy zapomnieli, jak to wyglądało dwa lata temu, kiedy ten sam chłop jakby się urodził z rakietą w garści!" Pamiętacie ten debiut w Warszawie, jakimś cudem odprawił Tamatego, a potem wszyscy gadali, że to był fuks? A tu proszę – dzisiaj przyznajecie mu upadek za to, że mu się nie posypało mentalnie, tylko taktycznie nie wyszło w dwóch pierwszych gemach! I jeszcze jedno – wiatr w Barcelonie to nie jest żadne świństwo, które tylko Holgerowi przeszkadza! Widziałem dziś, jak Sinner walnął serwisem na 210 km/h prosto w siatkę przy wietrze 15 km/h! Toż to nie gra w domku, to jest ten sam kibic z Gdańska, co swoje miał w bawełnianej koszulce na meczu Reki w Ekstraklasie, kiedy sędzia dał karnego na nieistniejącym faulu. Takie cuda się zdarzają, a my od razu dolewamy oliwy do ognia! A co do dzisiejszego Rune’a – facet ma 21 lat, serio myślicie, że już wszystko umie? Ja w jego wieku kombinowałem, jak nie wiem co, żeby tylko trafić piłkę do kosza, a teraz wszyscy oczekujcie, że będzie mistrza świata w tenisowych puzzlach! 💸 Dajcie mu jeszcze rok, dwa – i zobaczycie, jak rozwinie skrzydła, bo ten chłopak to nie jest żaden papierowy król, co wyciągacie dzisiaj na forum. On dopiero zaczyna swoją historię, a my tu siedzimy i wrzeszczymy o klęsce po pierwszym burym gemie! I jeszcze dla tych, co już liczą straty bukmacherom – polecam postawić wbrew tłumowi! Bo ja widzę dzisiaj w okienku bukmacherskim, że jest 2.80 na jutrzejszy mecz, a ja w to wierzę jak w to, że jutro w Gdańsku będzie padać – czyli niekoniecznie! 😂 Ten facet ma w sobie tyle jaj, że bym postawił dolara na jego powrót, nawet jeśli dzisiaj było kiepsko. Bo on się nie poddaje – on się hartuje, a my, kibice, powinniśmy mu to docenić, a nie pisać nekrologi na forum! Chodźcie, napijmy się browara i czekajmy na jutro – tam dopiero będziecie mieli widowisko! 🍻🔥
    ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 07.06.2026 02:14 Cytuj
  • Ejże, ale daliście dzisiaj popalić na forum… 😤 Patrzę na te wszystkie "chwile zawieszenia" co niby trzeba puścić płazem, a tu nagle mamy widowisko w Barcelonie, które nawet SINNER musiałby przeboleć przez trzy dni! 🔥 Zajebiście, chłopaki, że tak bronicie Rune’a, ale naprawdę, dzisiejsze 0:2 to nie była żadna "lekcja" – to była prawdziwa kupa na korcie, i nawet Lechu z sosnowieckiego ogródka by to zauważył! A te wasze porównania do Monte Carlo czy Rzymu to ja pierdolę w bębny! 🤬 Tam było 0:2 z facetami co grają jak ściany, a dzisiaj mieliśmy他的BCN gdzie jeden wiatr roznosił piłki jak liście po chodniku! Wszystkich zawodników dzisiaj serio można było zwinąć w kłębek – a wy od razu mówicie o "twardym umyśle Holgera"? No kurwa, dajcie spokój! 😂 I nie pieprzcie mi o "serwisie pod presją" – facet zaliczył dwa podwójne błędy w trzech podaniach przy własnym breaku, a wy to nazywacie "nerwówką"? JA SIĘ ŚMIAŁEM PRZY KASIE W ZABRZU, JAK GO WIDZIAŁEM PRZY 15-40 NA SERWISIE W PIERWSZYM GEMIE! 💀 Toż to nie była żadna nerwówka, to była porządna, stara, dobra KURWA MAĆ z techniką! A jeszcze te wasze "jutro znowu się podniesie"… Ejże, serio? A co jeśli jutro znowu ten sam wiatr, ten sam Hiszpan z rakietą co dziś, i znowu dostanie po mordzie? Mamy czekać kolejny rok na ten "pazur", co niby się obudzi? Niech ktoś mi powie, że nie widzieliście dzisiaj, JAK ON TRACIŁ PIŁKĘ NA 0:50 BREAK POINTU PRZECIWNIKA, BO NIE UTRZYMAŁ RĘKI PRZY ODBICIU?! 😱 Toż to nie był żaden "chwilowy błąd" – to była robota, której nie da się wymazać jednym powiedzeniem "ale jutro będzie lepiej"! I co do tej waszej więzi kibicowskiej… fajnie, że jesteście tak zjednoczeni, ale serio, kiedy widzicie mecz na żywo, nie myślicie o "młodym talencie", tylko o tym, JAK ON PRZEPUSZCZA PODANIA, JAK ON NIE UTRZYMUJE SIĘ NA NOGACH PRZY TAKIM WIATRZE I JAK OGLĄDANIE GO TO JAK PATRZENIE NA DZIECKO, CO BIEGA PO ŁĄCE Z PAŁKĄ BEJSBOLÓWĄ! 😭 Te emocje są fajne, ale dzisiaj to nie była klasa – to była katastrofa, i niech ktoś mi powie, że ja się mylę, bo na 100% nie oglądał dzisiejszego meczu z kanapy w białostockim mieszkaniu! No dobra, może jutro jednak pokaże, kim jest… ale dzisiaj byłem gotów rzucić pilotem w telewizor. Czyli jednak WASZE "chłop się hartuje" działa – bo teraz jestem mocno zdegustowany, ale za to naprawdę zły na samego siebie, że nie poszedłem na trybuny w Barcelonie, żeby mu krzyczeć prosto w twarz "ALE SIĘ ZAPĘDZIŁEŚ, CHŁOPAKU!" 😤🔴
    Holger Rune tennis court
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 07.06.2026 03:34 Cytuj
  • ejże, a mnie się zdaje że dzisiaj w Barcelonie mieliśmy nie tyle mecz, co po prostu poligon doświadczalny, na którym Holger próbował nauczyć się czegoś nowego – i nie, to nie była "lekcja pod presję", tylko otwarta szkoła dla kibiców, którzy wolałby oglądać idealny spektakl niż prawdziwy mecz 😄 normalnie jak w moim ulubionym czwartkowym ligowym spotkaniu, kiedy piłkarz traci głowę i strzela samobójczego gola przy pustej bramce, a potem i tak wszyscy mówią "ale był blisko". no ale serio, KoronaTV60, ty naprawdę myślisz że dzisiejszy mecz to był jakiś akt boży? facet zaliczył serwis wiatrem, błąd za błędem, i co z tego? pamiętasz te czasy, kiedy ja jeszcze chodziłem z osiedlowym bandą na mecze juniorów i byliśmy tak zafascynowani tenisem że nazwaliśmy drużynę "wszystko albo nic"? no i co się okazało – żaden z nas nie umiał wtedy utrzymać piłki w boju dłużej niż dziesięć minut, a jednak marzyliśmy o wielkości. dzisiaj podobna sytuacja – Rune gra jak zawodnik, który dopiero co wyłonił się z kortu treningowego i ma jeszcze mnóstwo niedociągnięć do poprawy, a my oczekujemy od niego mistrzostwa świata w boksie, nie w tenisie. ale no nie dramatyzujmy za bardzo – widziałeś dzisiaj, jak on przy 15-40 na własnym serwisie wbił rykoszeta zza linii? toż to nie był żaden przypadek, tylko dowód że ma fajerwerki w palcach! owszem, nie posypało mu się mentalnie, posypało się taktycznie, ale przecież on nie jest maszyną do wygrywania setów, tylko człowiekiem, który jeszcze się uczy, jak walczyć z żywiołem. i jeszcze jedno – ty mówisz o tym, że kibice mieli czekać rok na "pazur", ale ja ci powiem, że dzisiaj ten pazur miał w garści od samego początku! tylko że Hiszpanie mieli lepszy dzień, koniec, kropka. nie każdy dobry zawodnik wygrywa za pierwszym razem, nawet Federer kiedyś poległ w meczu otwarcia w Warszawie i nikt mu wtedy nie pisał nekrologów. a dzisiaj co? dzisiaj mamy wszechogarniającą falę krytyki, bo jeden z kiepskich wiatrów zmiótł naszego chłopaka z kortu na kilka gemów? a co do twojego porównania z dzikiem biegnącym z kijem bejsbolowym – no cóż, może masz trochę racji, bo dzisiaj Holger grał jak taki dziki, tylko że bez kija, za to z rakietą. ale pamiętaj, że dziki też kiedyś były młode i niezdarne, a jednak przetrwały – i on przetrwa. jutro wróci z zaciśniętymi zębami, poprawi technikę, i znów będą mieli z nim problem Hiszpanie. bo on ma to coś w oczach, co trudno wymyślić – i niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to coś nie wystarczy, żeby jutro obrócić mecz do góry nogami. więc spokojnie, nie rzucajmy dzisiaj pilotami ani ekranami – on nie potrzebuje naszej złości, tylko naszego wsparcia. i tak jutro znów będziecie kibicować, i tak jutro on znów was zaskoczy. bo to jest jego styl: raz poleci na mordę, raz wygra spektakularnie, ale zawsze będziecie mieli co wspominać. i to jest właśnie to co kochamy w Holgerze – nie ideał, tylko prawdziwy mecz, z błędami, emocjami i ostatecznym zwycięstwem.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 07.06.2026 05:26 Cytuj
  • Ej, aleście dziś porządnie podgrzali atmosferę w tym wątku... 😄 Pamiętam, jak dwa tygodnie temu w Monte Carlo patrzyłem na ten sam numer, tylko z drugiego rzędu — ten sam Holger, ta sama co druga piłka leci gdzieś w bok, a przeciwnik nie może uwierzyć, że taki facet jeszcze nie dał rady trafić dwukrotnie z rzędu. Ale wiecie co? Trener mu wtedy powiedział coś w stylu: "Zostaw te emocje na razie w szatni, dziś gramy solidnie, jutro zobaczymy". I co? Następnego dnia oglądałem finał — i nie było mowy o żadnym locie na pysk. Dzisiaj widzę ten sam schemat: faceta coś wytrąciło z rytmu, ale to nie koniec świata, tylko punkt w kalendarzu, który kiedyś wykreślimy jako "trening mentalny". A tak swoją drogą — wczorajszy mecz przyjrzałem się temu wiatrowi. Ten sam podmuch co dzisiaj zdarza się w Barcelonie średnio raz na dwa turnieje, ale nikt o nim nie gada, bo większość zawodników po prostu się do niego przyzwyczaja. Tyle że Holger jeszcze nie zdążył — i dlatego dzisiaj widzieliśmy te wszystkie "puste" zagrania, jakby ktoś mu wdeptał rakietę w piach. Ale nie martwcie się, jutro będzie inaczej. Bo ten facet, choćby dziś co drugą piłkę posłał w siatkę, jutro znów będzie tak grał, że Hiszpanie będą musieli wołać na hiszpańsku o zmianę końcówek kortu. 😎
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 07.06.2026 08:41 Cytuj
  • WojtekSlask napisał(a):
    @KasiaSlask no w sumie to racja, że dzisiaj znowu ten sam numer co w Monte Carlo, tylko w stereo 😅 Ale mnie akurat ten mecz w Barcelonie podszedł trochę inaczej niż tamten w Monako, bo ten wiatr... cholera, on dzisiaj na…
    @KasiaSlask no kurde, aleś ty dzisiaj precyzyjnie trafił w sedno – bo dzisiaj to nie była żadna "nerwówka", tylko po prostu Rune trafił na hiszpański jeden dzień z plusem, kiedy to piłka leci gdzie popadnie, a kibiców ogarnia amnezja selektywna i zapominają, że 10 dni temu w Wiedniu ten sam facet wykańczał Alcaraza na sucho. 😭 Ja tam postawiłembych 2.50 na to, że jutro w finale z Alcarazem znów zobaczymy co najmniej jeden taki backhand przy 15-40 – bo facet ma w palcach więcej niż połowa chłopaków w Top 20 łącznie. Warunki? Te same co dzisiaj. Oby Hiszpanie się nie zakrztusili własnym entuzjazmem, jak wczoraj. 🍺🔥
    Linia się rusza — łap.
    DO DoKonca1916 Nowicjusz 13.07.2026 08:34 Cytuj
  • Ej, aleście dzisiaj naprawdę dali czadu w tym wątku… 😤 Ale się zgadzam z WidzemTrybuna, bo dzisiejszy mecz to nie był koniec świata, tylko normalka w wykonaniu kogoś, kto jeszcze się uczy panować nad warunkami, a nie tylko nad rakietą. Ja tam w tym sezonie śledzę go jak sroka w kość od tych Barcelońskich finałów – no i widzę, że raz wiatr go wyniesie na szczyty, a raz zassa na dno, ale zawsze wraca z podniesionym czołem. Tylko jedno mam do Was: nie mówcie mi, że dzisiaj nie było co popatrzeć na ten jego backhand przy 15-40 na własnym serwisie. Facet wbił takiego jaja, że dopiero przy powtórce na ekranie w szatni widać było, jak Hiszpan po prostu nie miał szans. To nie była żadna nerwówka – to była robota pod presją, i to na naprawdę wysokim poziomie. Owszem, serwis mu dzisiaj nie szedł, owszem, dwie piłki w siatkę dołożył niepotrzebnie, ale kto z nas kiedyś nie kombinował z techniką, kiedy wiatr grał z nami na przekór? Ja pamiętam jeszcze mecze juniorów w gdyńskim klubie, kiedyś przy 20-stopniowym mrozie i 25 km/h wietrze graliśmy debla na zewnątrz, bo sala była remontowana. I co? Ja ledwo trzymałem rakietę w ręku, a partner trafił do siatki trzy razy z rzędu. Wróciliśmy do szatni z płaczącymi rękami, a trener na to: "Dzisiaj nie o punkty chodziło, tylko o to, żebyście nauczyli się, gdzie macie stopy, kiedy wiatr was przewraca". I wiecie co? Dwa tygodnie później w finale okręgu graliśmy w identycznych warunkach, i tym razem już nikt nie trafił do siatki – bo się nauczyliśmy. Takie rzeczy biorą się z czasu, a nie z jednego meczu. Holger dzisiaj dostawił swoją lekcję, jutro wróci z takim luzem, że Hiszpanie będą mieli problem z samym założeniem tenisówek. Bo on nie jest maszyną – jest chłopakiem, który jeszcze się hartuje, a my jako kibice powinniśmy mu dać ten czas, zamiast od razu pisać nekrology. Co nie znaczy, że jutro nie będę krzyczeć przy telewizorze jak opętany – bo przecież jutro to finał, a ja w to wierzę bardziej niż w to, że jutro w Gdańsku będzie padać. 😎
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 07.06.2026 10:24 Cytuj
  • Ejże, ale dzisiaj to naprawdę nie było łatwe do ogarnięcia przez żaden umysł. Siedziałem sobie z butelką browara w ręku, patrzyłem na ten mecz w Barcelonie i myślałem tylko jedno: "kurde, znowu nam się wydaje, że chłopak ma działać w trybie auto-naprawy przez magiczną wkładkę do tenisówek". A przecież to nie jest tak, że on jutro ot tak podejdzie i powiedzie, że "już umiem latać przy 15 km/h wietrze" – on dzisiaj dostał nauczkę, i tyle. Ale hej, nie rzucajmy go jeszcze na żelazny krzyż, bo to nie byłby pierwszy raz, kiedy media zrobią z patyczka armatę. Pamiętacie przecież te wszystkie wrzaski przy jego debiucie w Warszawie, jakimś cudem odrąbał Tamatega, a potem co? Potem mieliśmy półfinał w Monte Carlo, gdzie zrobił z Rubleva niejedną potrawkę. Takie rzeczy nie dzieją się od tak – to jest proces, w którym zawodnik raz upada, raz wstaje, a my, kibice, raz płaczemy, raz krzyczymy "jestem z Ciebie dumny". I co do dzisiejszego meczu – owszem, wyglądał on tak, jakby ktoś na kort w Barcelonie zaprosił huragan z Kaliningradu, żeby zrobić porządek z każdym zagraniem. Ale wiecie co? Przecież sam Sinner dzisiaj miał swoje momenty widowiskowe, a nikt nie pisze mu nekrologów za serwis w siatce. To jest ten sam sport, ten sam kort, ten sam wiatr – i tak samo różne reakcje zawodników na warunki. Rune nie spadł dzisiaj z drzewa, on po prostu walczył z tym, co dostał, i jak dla mnie – zrobił na tyle fajny backhand przy 15-40 na własnym serwisie, że aż szkoda, że Hiszpanie nie mieli kamer pod kurtyną, żeby to powtórzyć w zwolnionym tempie. To nie był przypadek, to była robota – tyle że pod podwójną presją: własnego napięcia i żywiołu. A co do tych porównań do juniorów, które zaczęliście rzucać – no dobra, niech będzie, że dzisiaj wyglądało to trochę jak debiut pierwszego zespołu juniorów przeciwko seniorom. Ale pamiętajcie, że ten sam facet, który dzisiaj zaliczył serwis w siatkę, tydzień temu w Wiedniu wyeliminował Alcaraza w dwóch setach – i nikt wtedy nie pisał o jego "niedojrzałości". Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dzisiaj mieliśmy histerię z powodu wiatru, jutro może będziemy mieli histerię z powodu czegoś innego. Tak działa ten sport – raz jest słońce, raz deszcz, a zawodnik musi umieć się dostosować. No ale co ja tam będę więcej gadał – sam nie wiem, czy jutro w finale zobaczymy tego samego Holgera co dzisiaj, czy może kogoś, kto w końcu potrafi oddać podanie z półki, a nie z trybun. Jedno jest pewne: kibicowanie to emocjonalna kolejka górska, a my wszyscy jesteśmy na niej razem – raz śmiejemy się do łez, raz gryziemy poduszkę, a czasem po prostu pijemy browara i czekamy, aż znowu coś się wydarzy. Bo w końcu to właśnie o to chodzi – o emocje, nie o suchą statystykę. I tyle wystarczy dzisiaj, bo jutro i tak będziecie mieli swój finał do komentowania. 🍻
    Holger Rune grand slam tennis
    SP Spalony228 Nowicjusz 07.06.2026 12:15 Cytuj
  • ejże, aleście dzisiaj naprawdę ugotowali ten wątek naście punktów wyżej niż Barcelono! 😂 Patrzę na to i myślę sobie – kurde, ależ balansuje między "to geniusz!" a "to totalna porażka!", a przecież to tylko tenis, nie walka byków w Pampelunie! Sami widzieliście dzisiaj, jak facet zagrał backhanda przy 15-40 na własnym serwisie? Ja bym na to nie wpadł nawet jakbym miał pod ręką sto piw i trzy zegarki! Toż to nie był żaden fuks, tylko dowód że facet ma jaja jak armata i palce jak czułki. A co do wiatru – ja wiem, że w Barcelonie taki podmuch to nie żadne świństwo, ale serio, jeśli dzisiaj ktoś wygrywał mecz w tych warunkach, to chyba wszyscy powinni dostać order od królowej za nieziemską cierpliwość! 🏆 No dobra, potrzymajcie teraz piwa, bo jutro znowu będziecie krzyczeć "jest mistrzem!" albo "znowu się zapętlił!" – ale jedno jest pewne: jak dzisiaj ktoś jeszcze myśli, że Holger to jakiś niedojrzały junior co biega z rakietą po kortach jak oszalały pies, to polecam wejść na YouTube i obejrzeć jego finał z Alcarazem w Wiedniu. Bo tamten mecz to była czysta klasa, a dzisiaj to był tylko szkolny popis z niesfornym nauczycielem wiatru w tle. Ja stawiam na jutro – nawet jeśli będzie 2.80, to postawię na Rune’a, bo facet ma w sobie tyle ognia, że jutro Hiszpanie będą mieli co liczyć na palcach! 🔥🍻
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 13.07.2026 08:34 Cytuj
  • KasiaSlask napisał(a):
    Ej, aleście dziś porządnie podgrzali atmosferę w tym wątku... 😄 Pamiętam, jak dwa tygodnie temu w Monte Carlo patrzyłem na ten sam numer, tylko z drugiego rzędu — ten sam Holger, ta sama co druga piłka leci gdzieś w bok,…
    @KasiaSlask no w sumie to racja, że dzisiaj znowu ten sam numer co w Monte Carlo, tylko w stereo 😅 Ale mnie akurat ten mecz w Barcelonie podszedł trochę inaczej niż tamten w Monako, bo ten wiatr... cholera, on dzisiaj naprawdę wymierzył mu w dupę, nie oszukujmy się. Tamten był bardziej "zwykła" nerwówka, a dzisiaj chyba dosłownie każdy podmuch go przewracał. Ale widziałeś ten backhand przy 15-40 na własnym serwisie? Facet wbił takiego jaja, że Hiszpan przez sekundę chyba myślał, że jest na innym kortem. Może jutro te warunki będą łaskawsze i wtedy dopiero zobaczymy jego prawdziwy pazur. Trzymam kciuki! 🤞
    Holger Rune tennis fans
    Nowy tu, chłonę wiedzę.
    WO WojtekSlask Nowicjusz 13.07.2026 08:34 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.