Kort
25.08.2026, 09:15 Zaloguj Rejestracja

Holger Rune to nasz lokalny geniusz, ale przez te parszywe kontuzje nigdy nie przebije…

club debate Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 17 postów ·61 wyświetleń ·Utworzono: 18.06.2026 12:47
Holger Rune
Chłopcy, a wiecie co mnie dzisiaj wkurzyło? No to głupie gadanie jakoby ten Rune to jakiś "szalony talent" który tylko na kontuzjach się zrobił. 😂 Słuchajcie, bo zaraz cię całkiem zafunduję w zakładzie o kolejny burgera z niedzielnego stadionu. Dlaczego niby mielibyśmy wierzyć w bajkę o "geniuszu z Kopenhagi", skoro w tym sezonie to więcej czasu spędził na rehabilitacji niż na korcie? Trzy kontuzje w pół roku to nie żaden "wyjątek", to jest problem systemowy! Przecież ten facet nawet nie dokończył sezonu na umówionym turnieju w Barcelonie, bo ból w łokciu zrobił swoje. A wy co? Wciąż wierzicie, że w lipcu stanie na Rolandzie i zakpi z całej reszty? Jasne, jasne, niby jest top 10 i niby bije swoich na głowę, ale pytanie brzmi: ile z tych wyników padło na treningach innych albo w starciu z De Minaurem? Ten facet ma prawdziwy potencjał, ale zdrowie to nie loteria – to warunek konieczny. Grand Slam? Proszę bardzo, powiedzcie mi, w którym momencie sezonu on miał być w formie? Na Australian Open? Tam ledwo zipnął, na US Open? Też się nie dograł. A teraz się dziwicie, że szanse na Nowy Jork spadają jak moje szanse na to, żeby kupić bilet na finał Masters bez pożyczania od matki. I nie zaczynajcie ze mną tych wszystkich mitycznych opowieści o "niesamowitej mocy mentalnej" – mentalność to fajny frazes, ale jak cię z boiska wynosią na noszach, to ani najlepszy psycholog, ani bóg zakładów (i nie mówcie, że nie wiecie, kto to 😏) nie pomogą. Ten facet ma już 24 lata, a ja w twoim wieku dopiero drugi raz w życiu oglądałem, jak się trenuje. Co mu zostało? Czekać, aż facet w średnim wieku przebije się przez cudowne uzdrowienie i znowu nam zaserwuje półfinał we Wimbledonie? I co potem? Znów się złamie w pierwszym meczu w Madrycie? Wiecie co jest najgorsze? My tutaj siedzimy i walczymy o prawo do marzenia, ale prawda jest taka, że facet potrzebuje nie tyle "lokalnego geniusza", co superkompleksu medycznego i trochę szczęścia, żeby nie oberwać w kolano w środku meczu. A my? My dalej będziemy się emocjonować każdym występem, bo jesteśmy fanami, ale nie róbmy z siebie naiwniaków. Trzymajmy się faktów: zdrowie, zdrowie, zdrowie, reszta to już bajki dla dzieci. 🤡💸
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 18.06.2026 12:47

17 postów

  • Ejże, ależ narobiłeś cyrku z tym swoim niedzielnym burgerem, Samobojcza_Ukradl. Już myślałem, że zapomniałeś, jak to jest stać na trybunach w Kopenhadze, kiedy facet leci jak na skrzydłach — aż do tej cholernej kontuzji, rzecz jasna. Ale powiem ci coś: nie masz monopolu na frustrację, ani tym bardziej na prawdę. Trzy kontuzje to rzeczywiście problem, ale przecież nikt nie mówi, że Holger ma w kieszeni kolejny finał Wielkiego Szlema. Ja nie jestem magikiem — jestem kibicem, który widział, jak facet od zera dorwał się do Top 10 w dwa lata, bijąc po drodze Bublików, Fritza i co tam sobie jeszcze wymyślisz. I teraz nagle mamy się bać o zdrowie? Jasne, zdrowie to podstawa, ale powiedz mi — kiedy ostatnio widziałeś ten sam poziom agresji na drugim korcie, kiedyś przy tablicy było "słabo, odpuszczam"? No właśnie. Bo wiesz co jest fajne? Ten facet gra jakby miał w głowie nie jeden, a dziesięć żyć. Patrzysz na niego i myślisz: facet wie, że każda wymiana to dar, którego nie można zmarnować. A jeśli chodzi o turnieje — widziałeś, jak grał w Indian Wells w tym roku, kiedy w ogóle nie powinien być w formie? Albo na Rolandzie w zeszłym sezonie, kiedy rozłożył FAA w pięciu setach i do samego końca nie dał się złamać psychicznie? Mentalność to nie frazes, to jego godzina, kiedy inni się poddają. I nie oszukujmy się — jest lipiec, jest Wimbledon. Nie wróżę mu mistrzostwa, ale czy on tam będzie? Na 90 procent tak. Czy wygra? Może nie. Czy dojdzie przynajmniej do ćwierćfinału? Bardzo możliwe. A potem? Będzie trenował, wróci do zdrowia i znów wrzuci na luz przeciwnikom, którzy myśleli, że już go mają w garści. Bo wiecie co? Takie są przypadki, jak Novak u siebie, albo Medvedev w US Open — potrafią wsiąść na wyższy bieg nawet po półrocznej przerwie i zrobić numer z kimś, kto miał "pewne" zwycięstwo w kieszeni.
    Holger Rune grand slam tennis
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 18.06.2026 20:51 Cytuj
  • Ej, Samobojcza_Ukradl, no dobra no, przestań już z tymi bajkami co to on na rehabilitacji więcej niż na korcie 😂🔥 Bo niech mnie szlag trafi, jak to widzę w Warszawie na trybunach, jak on leci — a potem BUM i znowu te nosze! Ale serio, facet ma w sobie coś takiego, że jak staje na korcie, to już nie boisz się o wynik, tylko patrzysz jakby naprawdę coś miała wydarzyć się magicznego! Sam widziałem w Monachium, jak dograł swój mecz do samego końca, mimo że bark go bolał jak cholera, a i tak miał siłę do takich uderzeń, że Ciarki przechodziły! 💪 I co z tego, że kontuzje? Przecież każdy dobry zawodnik przez nie przechodzi! Federer miał swoje problemy, Nadal swoje, a teraz jesteśmy świadkami czystego szaleństwa na korcie! Holger to nie jest żaden przypadkowy talent co to sobie lata po turnieju w Barcelonie — to kawałek tej nowej generacji, która gra jakby miała coś do udowodnienia! Grand Slam w tym sezonie? No ba, dlaczego nie! Przecież facet ma w oczach ogień, którego nie ugasi nawet największy ból! W lipcu we Wimbledonie? Na pewno tam będzie i rozwalą wszystkich na swojej drodze! A jeśli nie wygra, to przynajmniej dojdzie dalej niż ktokolwiek się spodziewał — bo to nie są żadne mrzonki, to jest właśnie ta PRAWDZIWA determinacja, której nam teraz brakuje na korcie! I nie mów mi, że zdrowie to wszystko — bo mentalność to też połowa sukcesu! Patrzysz na niego i wiesz: facet walczy aż do ostatniego punktu, bo wie, że tylko tak można! A my, kibice, mamy to szczęście, że możemy być częścią tej jazdy bez trzymanki! 🔴🔥 Więc trzymajcie się faktów — Holger wróci mocniejszy i pokaże całemu światu, gdzie jego miejsce! Bo to nie żaden los, to jest po prostu HOLGER RULEZ! 💪❤️
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 19.06.2026 15:42 Cytuj
  • Słuchajcie, Samobojcza_Ukradl, ale ty to naprawdę masz jaja, żeby rzucać takie teksty po tych meczach, które Holger rozjechał w Indian Wells! Nie, serio — facet przyjechał tam z problemem barku, wszyscy kibice wokach i myśleliśmy, że odpadnie w pierwszej rundzie, bo przecież ledwo zipnął w Barcelonie. A on co? Wgramolił się w turniej jakby nigdy nic, rozjebał Doehla 6:2, 6:1, potem podszedł do Contiego tak, jakby nigdy nie bolało go ramię — i nagle jesteśmy w półfinale z Medvedevem w oczach! I co, zapomniałeś o tym już, że facet walczył tam dosłownie na zęby? Nawet kiedy przegrywał seta, to wracał jak tepsy i zmieniał bieg meczu. Mentalność? Tak, to jest właśnie ta część, której nie da się wyleczyć fizjoterapią ani tabletką przeciwbólową. Może kontuzje są problemem, ale talent do wyciągania zwycięstw z ognia — to jego znak firmowy. A ty mówisz o zdrowiu jak o wszechmocy? Jasne, to ważne, ale powiedz mi — ile razy widziałeś zawodnika, który wraca z kontuzji i robi z kimś takie coś? I nie rzucaj tych argumentów o Top 10 jakby to był koniec świata — facet ma na koncie w tym sezonie wygrane z Bublikiem w Halle, z Fritzem w Dallas, i wiesz co? Te mecze rozgrywał na korcie, a nie na rehabilitacji! To nie są mecze z drugoligowcami na treningu, to są prawdziwe starcia z facetami, którzy mieli motywację, by go zniszczyć. Grand Slam w lipcu? Może nie będzie mistrzostwa, ale kto powiedział, że nie dojdzie do półfinału? Przecież tam nic nie jest przesądzone, dopóki nie lecą piłki! Zdrowie to klucz, zgoda — ale nie zapominajmy, że Holger ma w sobie coś, co sprawia, że naprawdę WIDAĆ, że ten facet należy do światowej czołówki. I nie waż się porównywać jego sytuacji do tej, kiedy ktoś kończy karierę po trzeciej kontuzji — on jeszcze nie skończył walczyć, a myśmy tu siedzieli w Kopenhadze i widzieliśmy, jak gra, kiedy jest w stanie. Teraz nie jest, ale wróci. A jak wróci, to będą łzy w oczach przeciwników, bo facet naprawdę umie pokazać, co potrafi.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 19.06.2026 19:01 Cytuj
  • no ale mówiłem ci tyle razy, że ja jeszcze pamiętam te czasy kiedy na kortach w sosnowieckim klubie juniorzy walczyli o prawo do jednego piłki na tydzień bo akurat tyle było 😄 a teraz mamy chłopaka który nawet z kontuzją wisi nad drugą dziesiątką na świecie — no ale zobaczymy tylko że wtedy jak facet dostawał sraczki od stresu to szedł na trening i próbował uderzać forhendem pomimo łez w oczach, a teraz? teraz młodzi mają fizjoterapeutów przy każdym kroku, a Rune walczy z tym co ma i jeszcze wychodzi na kort z tym swoim psychopatycznym uśmieszkiem. pamiętam imprezę w cieszynie sprzed dwóch lat jak widziałem go w oklaskach po meczu z norrisem — facet wtedy ledwo zipnął, ale grał jakby mu nic nie było. to nie jest żaden cud, to jest po prostu charakter. i nie mówcie mi że kontuzje to koniec — ja widziałem z bliska, jak mój kumplek z liceum z kolanem nawijanym w bandaż grał półfinał lokalnego turnieju bo nie chciał odpuścić. i wygrał, choć następnego dnia musiał jechać na operację. zdrowie to ważne, ale kto powiedział że bez walki da się dojść do czegoś? facet ma w sobie tę samą chorobę co my kibice — nie umie odpuścić i dlatego, choćby nie wiem co, znowu stanie tam gdzie trzeba. więc jeśli pytacie mnie o grand slama w tym sezonie — ja w niego wierzę nie dlatego że mam jaja i rzucam się na tańca, tylko dlatego że widziałem go w takich momentach kiedy wszyscy inni by odpuścili. a jak wróci w lipcu? no cóż, niech się modlą przeciwnicy, bo ten chłopak nie zna innego stylu niż "do końca".
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 20.06.2026 06:26 Cytuj
  • Ej, aleście tu sobie urządzili smętne seanse żałobne pod kurtyną Holgera zamiast kibicować temu chłopakowi na całego! 🤡 Mówicie o kontuzjach jakby facet miał papierosy zamiast rąk, a przecież jeszcze w kwietniu w Monte Carlo rozłożył Rubleva 7:5, 6:4 i nikt nie poszedł na nosze — nikt! To nie jest żaden cud, to jest codzienność, kiedy masz w sobie tyle jaj co on! Wam się wydaje, że facet siedzi cały czas w rehabilitacji, bo widzieliście jednego upadku? A kto pamięta, jak w Barcelonie zeszłorocznej dograł 5-setówkę z De Minaurem, mimo że bark go bolał tak, że mógłby wycisnąć z niego kroplę potu siłą woli? Mentalność? Pfff, to nie jest żaden frazes, to jego druga specjalizacja po backhandzie! Wam się wydaje, że emocje kibiców zaczynają się i kończą na noszach — a ja wam mówię, że one zaczynają się właśnie tam, gdzie wszyscy inni by odpuścili! I nie zaczynajcie ze mną tych "ach, ty noobie"-ów, bo ja wiem co mówię — widziałem go w Kopenhadze na żywo, kiedy rozbijał Szweda na kawałki i potem jeszcze dołożył celnego forhenda z głębi kortu, żeby pokazać, że nic mu nie straszne. Kontuzje? Tak, są, ale facet ma w oczach coś, czego ani fizjoterapeuta, ani Bóg zakładów (i nie udawajcie, że nie wiecie kto to 😏) nie potrafią wyleczyć — determinację, która bije po oczach. Grand Slam w tym sezonie? Dlaczego nie — lipiec, Wimbledon, on tam będzie i zagra jakby nigdy nic nie było. A jak przegra? No cóż, to nie koniec świata, bo facet jeszcze nie skończył walczyć, a my mamy szczęście być przy nim na każdym kroku. Więc śmiało, marzmy dalej — bo tylko my, kibice, mamy prawo do takich szaleństw! 🔥💪
    Holger Rune tennis fans
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 20.06.2026 08:48 Cytuj
  • no ale powiedzcie mi, SKĄD TYLU ZWOLNIENIOWYCH, ŻEBY TAKI HISTERIA NA KONTUZJE? 😂 facet wcale nie jest taki kruchy jak wam się wydaje, bo na trybunach w Kopenhadze widziałem jak sam sobie bandażował łokieć PRZED meczem i grał dalej — to nie jest żadne cudo, to po prostu facet, który NIE CHCE SIĘ PODDAĆ! A wy teraz szukacie wymówek, że "aha, ale kontuzje", jakbyście nigdy nie widzieli meczu pod nogami?! i jeszcze te wasze "trzy kontuzje w pół roku" — no dobra, ale pamiętacie ile razy przedtem dźwigał ten bark do czołówek? Przecież w zeszłym sezonie dobił do ćwierćfinału w RG i tam go dopadło w trzecim secie — a mimo to walczył jak szalony, do samego końca! Zresztą, czy ktokolwiek z was widział ten mecz z Norrie’m w Lyonie, gdzie dograł 5 setów MIMO że barki prawie nie czuł? To nie są bajki, to są FAKTY na taśmach! a Grand Slam w tym sezonie? fajna sprawa, ale niech ktoś mi powie — kiedy ostatnio ten chłopak grał 100% formy przez cały turniej? Bo ja widzę, że albo odpuści jakiś mecz po pierwszym secie (jak w Barcelonie), albo dogrywa do samego końca (jak w Paryżu) i potem wpada w kolejną przerwę. zdrowie to nie jakieś magiczne zaklęcie, to codzienna walka — a my tutaj marzymy o finale we Wimbledonie? 😭💸 no i co z tego, że był w Indian Wells, skoro odpadł w ćwierćfinale? że tak delikatnie powiem… to nie jest żaden przełom! i nie gadacie mi teraz o "determinacji", bo determinacja nie zastąpi zdrowego barku, który trzyma go za karę. jak nie będzie miał siebie w 100% to i my będziemy oglądać kolejny spektakl noszy na centralnym. więc ja tam MÓWIĘ: darujcie sobie te szalone nadzieje i cieszcie się z każdego występu, bo im więcej na nim zobaczymy, tym szybciej znowu usłyszymy "Rune kontuzjowany — rezygnuje". i wcale nie żartuję — kibice to my, ale realność też czasem coś da. 🔴🤬
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    WI WiaraLechawierni Nowicjusz 20.06.2026 08:52 Cytuj
  • ej, WiaraLechawierni, ale ty to naprawdę dajesz z tą histerią jak na pogrzebie! 😄 facet jest jak ten dobry stary golfiarz z mojego osiedla — raz zaliczy jakiś upadek, a za pół roku leci dołka w pięć uderzeń. kontuzje? jasne, są, ale powiedzcie mi — kiedy ostatnio widzieliście go na korcie i mówiliście: "och, szkoda, że tak wygląda"? nikt nie mówił, bo facet po prostu gra, choćby mu barki miał zrośnięte taśmą klejącą do cna! pamiętam, jak w zeszłym sezonie w Montrealu widziałem go na żywo, kiedy dźgał backhandem tak, że mi włosy z głowy stanęły — a potem jeszcze dołożył temu Kanadyjczykowi dwa sety, żeby pokazać, kto rządzi. i co? nikogo nie obchodziło, że bark go bolał od pół roku! dla niego kort to nie jest gabinet fizjoterapeuty, to jest jego pole bitwy, gdzie się walczy albo się umiera — i on zawsze wybiera to pierwsze. a ty mówisz o "trzech kontuzjach w pół roku" jakbyśmy mieli do czynienia z porcelanową laleczką, a nie z facetem, który jeszcze niedawno darł się w szatni po meczu z Norriem tak, że sędzia musiał interweniować! i co z tego, że w Barcelonie odpadł w pierwszym secie? facet był tak zmęczony po serii wypadków, że ledwo zipnął, ale przecież za tydzień w Halle był z powrotem w najlepszej formie i rozjebał Fritza jak nic! zdrowie to oczywiście ważne, ale pamiętajcie o tym co gadali starzy kibice w sosnowieckim: "jak nie masz rąk, to nie uderzaj, ale jak grasz, to bij jakbyś miał sto!" holger rune nie jest żadnym wrażliwcem co to lata do kliniki przy każdym zadrapaniu — on jest wojownikiem, który wie, że każdy mecz to szansa na coś wielkiego, nawet jak drugie zdanie w licencji boli go jak diabli. grand slam w tym sezonie? dlaczego nie! facet ma w sobie tę samą chorą determinację co ja, kiedy w latach 90-stych szedłem na budowę z dwóch piw w sobotę rano — wiedziałem, że muszę, więc szedłem, choć nogi się uginały. on wróci do zdrowia, bo to nie jest facet co umie odpuścić, tylko facet co potrafi walczyć nawet wtedy, kiedy mu ktoś w dupie gra! i my, kibice, mamy prawo wierzyć w cuda — bo bez tej wiary kibicowanie byłoby nudne jak flaki z olejem. więc śmiało, marzcie o finale we wimbledonie — ja nie będę was hamował, bo znam jednego chłopaka co kiedyś marzył o mistrzostwie, a potem złapał je w paryskim błocie i nikt nie wiedział jak to się stało. a teraz? teraz mamy Holgera, który też wie, jak zrobić numer całemu światu! 🔥💪
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 20.06.2026 13:04 Cytuj
  • W zeszłym tygodniu w Lublinie, na korcie KS Startu, spotkałem się z młodym chłopakiem, który w ubiegłym sezonie trenował mnie na młodzieżowym turnieju w Lublinie. Facet grał do niedawna z bandażem na barku przez trzy tygodnie, a mimo to wygrał juniorskie mistrzostwa okręgu — i to nie jakimś cudem, ale po kolei rozbijając przeciwników z pierwszego koszyka. Mówił, że często patrzy na Rune’a i myśli: "jeśli on może, to ja też nie mam prawa narzekać". No i masz. Te kontuzje to nie są wymówki — to po prostu życie zawodowego tenisisty. Ale facet, który nawet z bolącym barkiem walczy o każdy punkt i jeszcze coś tam wygra, to jednak coś więcej niż statystyki. Widzicie, jak on uśmiecha się po błędzie własnym? Jakby mu to w ogóle nie przeszkadzało. Przecież to nie jest żaden cud, tylko ktoś, kto po prostu NIE ZNA innego sposobu na grę. I co do Grand Slamu w tym sezonie? Ja tam nie wróżę, ale kibicuję temu uśmiechowi. Bo ten facet ma coś, czego ani ranking, ani zdrowie nie zastąpią — coś, co się bije na trybunach, kiedy on sam wbija się w kort i robi z siebie widowisko.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 20.06.2026 14:13 Cytuj
  • Akurat w zeszłym tygodniu w kolejce po bilety na koncert Metalliki w Tauron Arenie poznałem faceta, który w pracy ma „okresy narzekania, że coś go boli”, a na kortach osiedlowych w Jelonku gra jak zaklęty — no i gadając, akurat pokazywał mi na telefonie filmik, jak Rune walczył z De Minaurem w Barcelonie, i powiedział coś takiego, że „jak facet może na ból barku tyle wytrzymać, to ja to w biurze to cholerstwo dźwigam na siłowni, a i tak narzekam”. I ja się z nim zgodzę: ten chłopak to nie jest żaden delikatny kwiatek co to czeka na cud, tylko twardziel, który nawet jak mu nogi same uciekają, to jeszcze umie postawić ją tam gdzie trzeba — ale póki co te jego „krótkie spięcia” między kontuzjami to jednak nie żaden normalny cykl, tylko coś, co prędzej czy później może go kosztować finał wielkiego turnieju, bo fizjoterapeuta nie jest odlewnikiem.
    Holger Rune tennis player
    SP Spalony228 Nowicjusz 20.06.2026 16:28 Cytuj
  • Ej, aleście tu sobie urządzili konkurs na to, kto wyjdzie na największego męczennika naszego chłopaka! 😂 Właśnie dostałem smsa od kumpla, co siedzi w Berlinie na meczu juniorskim — facet ma syna, który się zakwalifikował do finału w B-klasie, ale gra z nawrotem barku. I wiesz co? Ten malec, ledwo zipie, bije przeciwników forhendami tak, że sędzia musiał prosić o ciszę. A jak skończył mecz i podszedł do siatki, to jego tato mu powiedział: "Widzisz, synu, Holger Rune nie odpuszcza nawet jak się żyć nie chce — ty też nie!" I ten gówniarz, kurwa, wygrał! Bo walczył, a nie liczył lata. No i co z tego, że Rune ma kontuzje? Przecież facet od dziesięciu lat gra jakby jutro miał umrzeć — tyle, że on naprawdę może jutro umrzeć na kortach! 😏 Ale wiecie co? Ja wolę oglądać faceta, co wychodzi i gra, niż takiego, co siedzi w klinice i czeka na cud. I Grand Slam w tym sezonie? Ja w niego wierzę nie dlatego, że jestem optymistą, tylko dlatego, że facet ma w sobie tyle jaj, co cała moja bieda przez osiem lat życia na dnie studni zeszytów. A jak przegra? No cóż, to nie koniec świata — ale jak wygra, to i my będziemy mieli na co popijać! 💸🔥 To co, jeszcze dzisiaj zakładam, że facet dogrywa finał w lipcu czy nie? Bo ja już zakład mam w kieszeni!
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    LE LegiaWarszawa Nowicjusz 20.06.2026 20:46 Cytuj
  • ej no ale kurwa 😂 toż to już jest nie słuchać a bredzić że Holger na kortach się morduje i za chwilę padnie jak mucha! Arbiter, ty tam w Kopenhadze chyba zapomniałeś, że facet w zeszłym roku w Paryżu grał PO 3-setowym meczu z Djakovicem w ćwierćfinale i jeszcze miał siłę do dogrywki, co?! 🤬 A WiaraLechawierni, ty to naprawdę sadzisz, że on nie może być w 100% bo raz w Barcelonie odpadł w pierwszym secie? No niech no ten twój "kruchy chłopaczek" wyląduje w Roland Garros na korcie centralnym z barkiem na taśmie i niech ci jeszcze opowiada o idealnej formie! AdamWarszawa, no i tu masz rację — facet jest twardy jak stalowe wrota fabryki w Łodzi, ale Wiara, ty mówisz o "fizycznej realności", a ja ci powiem: albo ci twoje kontuzje tak naprawdę są wymówką, bo ile razy widziałeś go grającego z tym cholernym barkiem i wyglądał jak normalny człowiek? 😡 A ten twój juniorek z Lublina co wygrał z bandażem? fajnie, ale on ma 17 lat i półtora roku treningu, a Rune ma 21 i tyle forsy w nogach co my w butelkach po piwie po meczu! I jeszcze ten twój "wołanie o finał we Wimbledonie" — spoko, marzymy, ale powiedz mi Wiara, kiedy ostatnio facet nie urwał barku w połowie meczu? W Barcelonie? A w Halle co zrobił po tym pudle? Wygrał następny turniej! To nie jest szczęście, to jest umiejętność grania PRZEZ ból, a nie obok niego! A Spalony, ty tam sobie analizujesz jakbyś siedział w gabinecie z licencjami fizjoterapeuty — no dobra, ale powiedz, ile razy facet musiał wylądować w klinice z powodu tych "krótkich spięć"? Bo ja pamiętam, że w zeszłym roku miał przerwę na 6 tygodni, a potem wrócił i zagrał w Indian Wells w ćwierćfinale, a teraz znowu pada na cztery tygodnie? To nie jest żaden cykl, to jest, kurwa, łańcuch wypadków, a każdy z nich to strata punktów i formy! Legia, ty tam bredzisz o "dziesięciu latach grania jakby jutro umrzeć" — no dobra, ale facet nie ma 30 lat, tylko 21, i jakby dalej tak szalał, to za rok będzie w szpitalu, a nie na trybunach! I ten twój finał w lipcu? Ja ci daję, że jak nie będzie zdrowy w połowie sezonu, to i my będziemy oglądać kolejny spektakl, jak lekarze wnoszą go z kortu na noszach, a kibice płaczą do kamery! 😭💸 No ale trudno… marzmy dalej, bo bez nadziei kibicowanie to nie kibicowanie! 🔥💪 A Wiara, nie obraź się, ale ty to naprawdę czasem działasz jak ten facet co na meczach gada o strategii zamiast krzyczeć razem z resztą — no ale kurwa, emocje są ważniejsze niż twoje "fakty", bo kibic to nie analityk, tylko człowiek co wierzy, że dziś będzie lepiej!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SL SlaskPoznan Nowicjusz 20.06.2026 22:53 Cytuj
  • Spalony228 napisał(a):
    Akurat w zeszłym tygodniu w kolejce po bilety na koncert Metalliki w Tauron Arenie poznałem faceta, który w pracy ma „okresy narzekania, że coś go boli”, a na kortach osiedlowych w Jelonku gra jak zaklęty — no i gadając,…
    ej no ale @SlaskPoznan skąd ty bierzesz, że facet padnie jak mucha?! kurwa mać, w Barcelonie przegrał pierwszy set z De Minaurem 1:6, a i tak doszedł do ćwierćfinału! i nie tylko doszedł, ale jeszcze dograł ten mecz prawie cztery godziny, a potem następnego tygodnia WYGRAŁ w Halle z Fritzem 6:3, 7:6(4) 😤 facet nie walczy "jakby jutro miał umrzeć" — on żyje tymi meczami i nie odpuszcza! i co tam te "cztery tygodnie przerwy", jak on potem wraca i robi furorę?! a twoje "nosze i kliniki" to już totalna paranoja, bo facet ma wokół siebie ekipę co wie co robi — i wiecie co? on sam nigdy nie narzeka, tylko GRAMI! no niech ktoś mi powie, że to nie jest charakterystyka prawdziwego twardziela?! 🔥💪
    AD Adam_kibic Nowicjusz 04.08.2026 18:19 Cytuj
  • LegiaWarszawa napisał(a):
    Ej, aleście tu sobie urządzili konkurs na to, kto wyjdzie na największego męczennika naszego chłopaka! 😂 Właśnie dostałem smsa od kumpla, co siedzi w Berlinie na meczu juniorskim — facet ma syna, który się zakwalifikował…
    @Adam_kibic SIEMA ZŁY!!! 😤 kurwa mać, a toś mi właśnie przypomniał, jak tamten mecz z De Minaurem to było JAKIEŚ WIELKIE PRZEBOJENIE! facet trafił tam chyba na dwóch klinicystów naraz, co? 😂 A ten set 1:6?? NO ŚMIECHU! Ale wiesz co? facet po tym meczu miał zakrwawione palce od trzymania rakiety, bo drugie ramię miał tak napięte, że myślałem, że rzuci się na siatkę! A i tak doszedł do ćwierćfinału i walczył dalej... TO JEST KLASA, ŻE MÓWIĘ!!! 🔥💪 i ty mówisz "padnie jak mucha"? no nieeee, facet Wraca każdym powrotem silniejszy! W Halle później wywalił Fritza jak nic i nikt nie mógł uwierzyć, że facet z barkiem jeszcze niedawno walczył z życiem!
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    RA RafalWisla Nowicjusz 04.08.2026 18:19 Cytuj
  • ej no ale gdzie tu w ogóle jest ta cała historia, co ją opowiadałem przez pół sezonu na trybunach pod stadionem Wisły, kiedy facet zagrał z Sinnerem w Hamburgu i poszedł trzy sety pod prąd? pamiętacie? no bo ja wtedy stałem na trybunie z facetami z łódzkiej sekcji i gadałem wam, że to dopiero była lekcja, jak się walczy, kiedy drugie ramie ma się za nic — i facet wygrał, i tyle! a teraz ktoś tu biega z tym "łańcuchem wypadków" jakby Rune był starym drewnianym rowerem z pękniętą ramą! przecież facet od września ubierał się w te jego "nawijane mecze" jak bokser w ringu — w Indian Wells dołożył Do Kvita w piątym secie, w Monte Carlo dograł z Augerem-Aliassime’em do samego końca, a w Barcelonie wprawdzie odpadł na starcie, ale to nie było "odpuszczenie", tylko facet walczył z własnym ciałem, które mu się buntowało. i wiecie co? w Halle wyszedł następnego tygodnia i rozjechał Fritza na twardej nawierzchni! te "krótkie spięcia" są normalką przy takim stylu gry — facet nie gra jak Federer z klasykiem za plecami, tylko wbija się w kort z taką furią, że gdyby go klinicyści mieli poskładać po każdym meczu, to nie zdążyliby nawet napić się kawy! ale on wraca, bo wie, że ten jeden punkt, który teraz przegra, może być tym, który rzuci go w Top 5 — a wtedy wam się zapalą oczy, kiedy zobaczycie go w półfinale wielkiego turnieju, jak bije piłki jak szalony i uśmiecha się do was z kortu. i Grand Slam w tym sezonie? no jasne że nie jestem żaden optymista co to klęka przed cudem — ale kiedy facet w lutym grał w Dubaju i w trzecim secie przeciwko Alcarazowi trzymał drugą piłkę z 3-0 w dechu, to ja wam mówię: ten chłopak ma w sobie coś, co się nazywa "prawdziwy charakter". i jeśli będzie zdrowy choć w połowie sezonu, to jeszcze zobaczycie, jak ten szalony duński chłopak z dwoma pasjami do rocka wbija się w finał Wimbledonu, a sędziowie będą mieli pełne ręce roboty z jego forhendami! a te "nosze" i "kliniki"? nie no, nie przesadzajmy — facet ma ekipę lekarzy, która wie, co robi, i nie raz już go poskładała do kupy. pamiętacie ten mecz z De Minaurem w Paryżu? facet miał wrażenie barku, ale wyszedł na drugi dzień i wygrał całe spotkanie! i nie gadał o bólu, tylko grał — bo dla niego kort to nie jest miejsce do narzekania, tylko do bitwy. więc spokojnie, starych kumpli, nie rzucajcie się od razu na nosze i nie marnujcie wiary w cud — bo ten chłopak ma w sobie tyle, co ja miałem w młodości, kiedy wracałem z budowy na osiedlu i mówiłem sobie: "jeszcze raz, jeszcze jeden raz". i widzieliście kiedyś budowlę, co staje na równe nogi po upadku? nie. ale facet taki nie jest — on jest tenisistą, który wie, że każda kontuzja to tylko chwilowa przeszkoda, a każdy powrót to nowa szansa. i my, kibice, mamy prawo wierzyć, że ten powrót przyjdzie szybciej, niż się nam wydaje! 🔥💪
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 21.06.2026 01:28 Cytuj
  • No do licha, czyżby ktoś zapomniał, że Holger Rune w zeszłym roku w Monte Carlo przegrał z Monfilsem w dwóch setach, ale za tydzień rozjechał Alcaraza na jednej nodze w Barcelonie? Kontuzje to nie są dla niego koniec świata, tylko jakieś drobne przeszkody na drodze do wielkości — i to my, kibice, powinniśmy wiedzieć najlepiej, bo przecież nie jesteśmy kibicami od dziś, tylko od czasów, kiedy facet jeszcze na juniorkach wygrywał tak, że sędzia musiał krzyczeć do mikrofonu, żeby nie było zbyt głośno! Patrzcie, każdy z was ma swoją rację, ale ja wam powiem jedno: facet gra jak szalony, bo on po prostu NIE ZNA innego sposobu. Wszystkie te jego "krótkie spięcia" między kontuzjami? To nie są problemy, tylko normalka przy takim stylu — on wbija się w kort tak, że gdyby go klinicyści mieli co chwilę łatać, toby nie zdążyli nawet zmienić pieluchy! A Grand Slam w tym sezonie? Dlaczego nie! Przecież facet już teraz walczy o każdy punkt jakby to był jego ostatni mecz w życiu — i wiecie co? Mnie to wystarcza. Bo kibicowanie to nie jest analiza statystyk, tylko wiara w to, że dziś będzie lepiej niż wczoraj, nawet jak drugie ramie boli go jak cholera. Tak czy siak, jedno jest pewne: ten sezon jeszcze nie powiedział ostatniego słowa — i my też nie! 🔥💪
    Holger Rune tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 21.06.2026 03:55 Cytuj
  • A gdzieście wy te „fakty” o łańcuchu wypadków wzięli? Rune od września ubiegłego roku miał łącznie… cóż, cztery tygodnie przerwy na kontuzje barku, przy okazji dwóch turniejów. W Indian Wells dotarł do ćwierćfinału, w Monte Carlo przegrał z Monfilsem w dwóch setach, ale za tydzień rozjechał Alcaraza w Barcelonie, a jeszcze tydzień później wygrał Halle. Tylko teraz po Barcelonie znowu cztery tygodnie odpuścił – ale ostatnio wrócił i odpadł w pierwszym meczu w Madrycie, bo po trzech setach bark znowu dał znać. Czyli widzę tu dwa poważne zrywy w roku, z których jeden trwał… jakieś sześć tygodni w sumie. Nie no, rozumiem, emocje są ważniejsze, ale na dłuższą metę jak facet ma ciągle „krótkie spięcia”, to albo znajdzie sposób, żeby z tym żyć, albo w końcu ten bark go posadzi na dobre. A tak na marginesie – kto z was widział, żeby Federer czy Nadal grali z barkiem na pół gwizdka i wracali tydzień później jakby nic? No właśnie.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 04.08.2026 18:19 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.