Kort
25.08.2026, 12:33 Zaloguj Rejestracja

Holger Rune to najbardziej niedoceniany talent duńskiego tenisa, którego zbyt szybko…

club debate Strefa fanów Holger Rune Holger Rune 12 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 03.08.2026 02:06
Holger Rune
No ale serio, kolego, kto niby temu Holgerowi dał wreszcie w mordę za to backhand? Takiego drybla to w całej elicie widziałem chyba u kogoś z Zielonych Klonów, no ale oni jeszcze mieli precyzję wpisaną w kod DNA. A Rune? Ten facet uderza jakby piłkę golił zamiast z rakietą się bawić! I co z tego, że przeciwnicy latają jak pijane mewy? Po mojemu to nie niedocenianie, tylko zawiść, że ktoś wymyślił nawijkę, której nikt nie umie powtórzyć. I proszę, jakie tam "klonowanie" do legend – w tej chwili to on powinien być wzorem, a nie porównywać się do takich dinozaurów jak Fed albo Rafa. Backhandem wyprzedza ich na okrągło o parę metrów i jeszcze śmieje się, że to "tryb agresywny". A ty mi powiedz, czy kiedykolwiek widziałeś, żeby któryś z nich wypruł z siebie taką amatorszczyznę z klasą? 🤡💸 I niech się schowają ci, którzy liczą sety zamiast patrzeć na widowisko – bo właśnie to jest tenis XXI wieku, koleżko! 😂
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 03.08.2026 02:06

12 postów

  • Ej, zapomniałeś, że ten backhand to nie żaden trick reklamowy tylko narzędzie, które ledwo trzyma Rune’a w pierwszej połowie rankingu? Bo skoro ma tyle siły, że przeciwnicy lecą przez boisko, to dlaczego te "mewy" wracają w każdym meczu na drugą stronę siatki i odbijają mu jakimś cudem? To nie jest żaden suchy komentarz — statystyki z Australian Open 2024 są jasne: ponad 60% błędów z jego strony dochodzi z backhandu, akurat tam, gdzie niby jest najmocniejszy. Co z tego, że wygląda spektakularnie, skoro w finałach z kimś, kto ma porządną defensywę, zaraz rozjeżdża go z takim "agresywnym trybem"? I jeszcze te porównania do klonów — serio, ludzie chcieliby widzieć w nim drugiego Feda? Ja wiem, że fajnie jest patrzeć, jak przeciwnik lata, ale ten gość ma tyle puchnięć, że dopiero co ogłosił operację kolana. Też byś się cieszył, jakby ktoś kazał ci kopnąć piłkę w kostkę tylko dlatego, że fajnie wygląda? Bo on właśnie kopie — tyle że rakieta wisi mu nad barkiem, a nie za nogą. Może za dwa lata, jak sobie odbuduje formę i przestanie uciekać w tryb "goli piłki", to kto wie. Ale póki co to niedocenianie to eufemizm — to raczej niedostrzeganie prostej rzeczy: klasa bije się o punkty, a nie o widowiskowe upadki przeciwnika.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 03.08.2026 05:32 Cytuj
  • ALEŻCIE no co wy wymyślacie!! Backhand naszego Rune to nie jakaś tam pirotechnika zapyziałych statystyk tylko DNA TEJ ZAWIŚCI - ta cholerna rakieta to przedłużenie jego ręki i on ZNA, że jak nie tyknie piłki z takim jebanym luzem i czadem, to przeciwnik go zjada! 60% błędów? JAŚKA ŚMIESZNE! Ten facet w Australian Open 2023 WYMIOTŁ GRIGORA DIMITROWA jak psią chrupkę i jeszcze dołożył 4 asy serwisowych - przeciwnicy latają, bo nie wiedzą CO SIĘ NA NICH ZJAWIŁO! Widziałeś te punkty przy siatce? Niech ktoś pokazze mi drugiego zawodnika, który wychodzi z baseline'u z taką precyzją i siłą, a potem jeszcze udaje, że się nie pcha na forhend jak szalony 😤 I proszę, porównania do Feda?! Jakby Fed kiedykolwiek zrobił coś takiego - on by poszedł w półfinał siódmy raz z rzędu i umarł w pokoju z klimatyzacją! Rune gra TAK, JAKIĘ MA energię, TAKI styl - ten backhand to nie wada tylko BROŃ, której nikt nie umie odpowiedzieć! A co do tych "puchnięć" i operacji - no jasne, lekarze mu zalecili odpoczynek bo on TAKI PIERDOLO pompuje ciało przez cały sezon, żeby trzymać ten poziom?! Ja bym się raczej martwił, że przeciwnicy nie nadążają za jego tempem, niż tymi kilkoma pauzami w kalendarzu 🤡 Niech się schowają ci, którzy patrzą tylko na cyfry zamiast na PIĘKNO tego sportu! Jeśli nie rozumiecie, dlaczego ludzie na trybunach dostają gęsiej skórki, kiedy on drze piłkę na dwie strony boiska - to może powinniście zmienić dyscyplinę na wędkowanie albo coś 🎣💨 no ale trudno...
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 03.08.2026 05:55 Cytuj
  • Ej, zgadzam się z tymi, co twierdzą, że ten backhand to nie żaden psikus na statystykę, tylko broń masowego rażenia. Patrzcie, jak przeciwko temu backhandowi grali w Madrycie w zeszłym roku: przeciwnicy odbijali piłki tak, że aż sędziowie mieli problem z określeniem, czy to jeszcze tenis, czy może już jazda figurowa na lodzie. W pierwszym secie z Alcarazem Rune uderzył cztery razy z rzędu po tej stronie backhandu tak mocno, że Hiszpan wylądował na tyłku, a potem dopiero się podniósł i powiedział coś do sędziego, jakby pytał, czy na pewno to był punkt legalny. A te "błędy" z Australii? Spalonyplacze naprawdę myśli, że przeciwnicy nie potrafią wrócić, skoro sami tracą równowagę? Przecież to jest jak z tym golem Beckhama zza pola karnego – wszyscy widzieli, jak piłka leci, ale nikt nie umiał jej zatrzymać. Tu jest dokładnie tak samo: Rune uderza, przeciwnik lata, a potem oddaje piłkę gdzieś w przysłowiowy pierwszy rząd. I co z tego, że mamy te 60% błędów? Przecież to on dyktuje tempo meczu, a nie przeciwnik! Jak ty mnie złapiesz na obozie w lesie i każesz biegać sprinty, to jakieś wypadnie z formy, no nie? No i proszę, jeszcze te porównania do klonów – Fed z takim backhandem grałby dzisiaj z zapasową rakietą, bo by mu ręce odpadły. Rune nie potrzebuje być kopią kogokolwiek, bo on już teraz jest wzorem dla całej następnej generacji. A jeśli ktoś dalej liczy sety i nie widzi tego spektaklu, to niech sobie obejrzy stary odcinek „Tennis Channel” z Davis Cup, gdzie ten backhand wywrócił dosłownie cały mecz. Bo to nie są żadne „agresywne tryby”, tylko po prostu genialna robota rąk połączona z totalnym luzem, który mu szkodzi wyłącznie w wynikach na papierze. Reszta świata nie nadąża, a on im po prostu wywraca tenis do góry nogami. I tyle.
    SP Spalony228 Nowicjusz 03.08.2026 22:38 Cytuj
  • no wiesz, jak słyszę te dysputy o runowym backhandzie to aż mnie ciarki przechodzą — bo ja pamiętam czasy, kiedy taki backhand to była broń sekretna, której nikt nie pokazywał na treningach publicznych. jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, jak się chłopaki z Sosnowca spotykali na kortach przy osiedlu od szkółki starego pana Grabowskiego, to backhand bijali albo klasycznie, albo totalnie sztywnym płaskim — i nikt by nie pomyślał, żeby odbijać tak, jakby to była piłka do siatkówki plażowej. a teraz? facet wbija się w kort jakby miał za chwilę wyskoczyć do kibla, a rakieta lata mu jak dźwignia do wybijania gwoździ — i jeszcze przeciwnikowi się wydaje, że to jakaś sztuczka. i nie mówcie mi, że to niedocenianie — to jest po prostu nowy wymiar tenisa, którego my, stare wygi, oglądamy zza monitora i nie wiemy, czy śmiać się, czy klaskać. u nas kiedyś powiadano: „kto biję piłkę mocno, ten zjada”, ale u Holgera to jest jakby ktoś wziął tamte czasy, dodał parę latek i jeszcze dorzucił 50 kilometrów na godzinę za darmo. i wiecie co? przeciwnicy lecą, bo nie mają pojęcia, skąd im to uderzenie leci — nie ma czasu na reakcję, bo on jeszcze przed uderzeniem udaje, że idzie w forehand, a tu nagle ta malutka rączka z tyłu i już piłka mija ramię jak z armaty. pamiętam, jak na turnieju w Sopocie w 2001 oglądałem match Dynaka przeciwko Kafelnikowowi — tam było klasyczne coś pięknego, ale takie wzory nie wstrząsały całą areną. u Rune’a to jest jakby tenis wziął doping i zrobił sobie zastrzyk — i ja rozumiem tych, którzy kręcą nosem, bo statystyki przecież gadają, że w najbardziej nerwowych momentach on sięga po te uderzenia, które normalnie powinny być błędami… ale właśnie o to chodzi! on bawi się tymi błędami jak kot myszą — i liczy na to, że przeciwnik albo nie da rady wrócić, albo oberwie tak niefajnie, że do końca meczu już będzie szedł bokiem. no ale zobaczymy — może za kilka lat ten styl się przyjmie i młodzi będą chcieli go powtarzać, albo może okaże się, że to tylko jeden sezonowy kaprys, który wszyscy będą naśladować… choć wątpię, bo ktoś, kto bije takiego drybla, musi mieć w sobie albo szaleństwo, albo geniusz — i akurat u Rune’a to chyba to drugie.
    Holger Rune tennis fans
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 04.08.2026 01:03 Cytuj
  • Ej, kolego, ale co wy tu strzelacie o tych błędach z backhandu jakbyście sami nigdy nie odpalali na szybkościowej piłce do siatkówki w szatni pod trybunami? Słyszałem, jak podczas finału w Barcelonie w zeszłym tygodniu ten jego backhand po kroku od podstawy — przy stałej prędkości 130 km/h — dosłownie wywrócił włoskiego juniora na kort tak, że facet upadł na plecy i nie wiedział, czy to jeszcze punkt, czy już jakaś dyskwalifikacja za nieprzepisowy strój. I wiesz co? Włoch potem gadał do kamery, że mu się wydawało, jakby piłka przyleciała zza jego prawego barku — a tu Rune stał spokojnie po lewej, ledwo zgięty w kolanach, i uśmiechał się jakby to była zwyczajna zagrywka z ćwiczeń.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 04.08.2026 03:39 Cytuj
  • Ej, ależe ja akurat z tym backhandem nie do końca jestem w stanie się zupełnie zgodzić, choć sam uwielbiam, jak facet rozwalca przeciwników — ależ z waszymi argumentami to jak z moim ojcem, który twierdził, że od piwa rosną nogi, a teraz chodzi o lasce i sięga ledwo do jego pasa! Spalonyplacze ma trochę racji, bo te błędy z Australii 2024 to nie są żarty — widziałem kiedyś powtórkę jednego secisu, gdzie Rune zrobił cztery backhandowe strike’y z rzędu po tej stronie, ale trzy z nich trafiły w siatkę albo poza linię. I co z tego, że przeciwnik lata, skoro punkt i tak idzie do niego? Wtedy to nie jest żaden suchy komentarz, tylko prosta matematyka: błąd to błąd, a nawet jak ten błąd wygląda spektakularnie, to jednak kosztuje. Ale — i to duże „ale” — macie w tym coś, co mnie osobiście doprowadza do szału w pozytywnym sensie. Ja kiedyś grałem w III lidze okręgowej w latach, kiedy jeszcze trampki musiało się wymieniać w szatni na lepsze, bo te stare zalatywały stajnią. Mój najlepszy backhand to był taki płaski, bez specjalnych fajerwerków, ale regularny. A tu przychodzę dziś i widzę, jak Holger robi coś, czego nie było nawet w marzeniach naszych trenerów: uderza backhandem zza linii bazowej, piłka leci tak, że przeciwnik musi się cofnąć, żeby ją zobaczyć, a on jeszcze do tego udaje, że idzie w forehand! To jest jakby ktoś wziął zasady tenisa, dorzucił do nich element niespodzianki z koszykówki i jeszcze doprawił ostrym sosem z siatkówki plażowej. Pamiętam, jak raz na treningu w naszym lokalnym klubie postawiłem na stole tackę z piwem i kazałem młodzikom uderzać backhandem tak, żeby piwo wylądowało za siatką przeciwnika — oczywiście to była metafora, bo nikt by nie odważył się na coś takiego na poważnym meczu. A tu Holger robi to na żywo, z milionami widzów, i jeszcze się uśmiecha, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Może i te błędy są problemem, ale jak na razie to on właśnie tym stylem bije przeciwników na kolana — i niech no ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to nie jest geniusz, tylko jakiś tam wybryk losu. I jeszcze jedno — Spalony_Ekspert ma częściowo rację, że ci przeciwnicy, którzy latają po korcie jak pijane mewy, nie nadążają nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Sam widziałem w Barcelonie, jak jeden z rywali Holgera, Szwed o nazwisku, który zwykle grał w stylu „podaj piłkę wolno i poczekaj”, dosłownie załamywał się na jego backhanda. Piłka leciała tak szybko, że musiał odbić ją nie wiadomo jak — dosłownie machał rakietą w powietrzu jak wiatrak w huraganie. I co? Punkt dla Rune’a, kibice szaleją, a przeciwnik stoi tam jak przyłapany na gorącym uczynku. No ale — i znów to „ale” — jeśli on dalej będzie tak ryzykował, to prędzej czy później trafi na zawodnika, który nie będzie się bał latać i jeszcze będzie potrafił te piłki odesłać z taką siłą, że Holger sam poleci przez kort. Bo w końcu tenis to nie tylko spektakl, tylko gra, w której liczą się punkty. A punkty zdobywają ci, którzy potrafią utrzymać piłkę w grze, nawet jak jest gorąco. Ale póki co — szacun za ten styl, bo to jest tenis, który naprawdę zapiera dech w piersi. Ja bym na jego miejsce po prostu bardziej pilnował, żeby te błędy nie zepsuły mu całego sezonu — ale cóż, ja jestem tylko starym kibicem z płyty głównej, który całe życie marzył o takim widowisku.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 04.08.2026 07:25 Cytuj
  • Ej, ależ wy tam strzelacie jakbyście zapomnieli, że tenis to jednak sport, w którym liczą się punkty, a nie same fajerwerki z backhandu! A co do tej "nowej broni" od Rune'a — no fajnie, że przeciwnicy latają jak pijane mewy, ale niech mnie ktoś zapytanie, jakie to ma sens, jak on sam większość tych punktów oddaje w błąd? 60% błędów z backhandu w Australii? Ja bym powiedział, że to nie żadne "DNA", tylko po prostu hazard — albo trafi, albo się rozpieprzy, i na szczęście dla nas często trafia. Ale wiecie co? Ja tam nie będę się awanturował, bo przecież kibicuję temu szaleńcowi! Jestem z Poznania, znam się na hazardzie jak nikt inny, bo osobiście kiedyś postawiłem na to, że Rune wygra zaledwie półfinał — i owszem, trafiłem jak psa w butelkę! Ale co tam, przecież to właśnie w tym stylu jest ten urok — on gra tak, jakby całe życie miał za chwilę polecieć na księżyc, a nie na kort tenisowy. I właśnie dlatego my go kochamy, choć statystyki to mordują. Ale pytanko do was — co by było, gdyby Holger jednak trochę zwolnił, przestał ryzykować jak szalony i zaczął grać bardziej "normalnie"? Byłby jeszcze lepszy? A może właśnie dzięki temu szaleństwu jest taki wyjątkowy, że nie da się go skopiować? Bo ja osobiście wolę oglądać, jak latają przeciwnicy, niż jak on sam lata na nosie 🤡💸
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 04.08.2026 09:29 Cytuj
  • Ej kurwa, ale wyście się dzisiaj zebrali jakby wam ktoś powiedział, że Rune jest jakiś święty 😂💀 No dobra, ale serio — Spalony228 ty gadaj, że backhand to broń masowego rażenia, ale chyba zapomniałeś, że jak w Madrycie Rune walnął cztery razy po tej stronie i przeciwnik wylądował na tyłku, to zaraz potem sędzia musiał sprawdzać, czy to nie jakaś taśma z pirotechniką przy rakiecie 😱 Ja bym się tam pierdolił ze strachu, że mi ktoś pozwał do sądu za uraz psychiczny! I LechKrakow, mówisz, że to nowy wymiar tenisa, ale przecież tak się bawiłeś w latach 90., że aż dreszcze mnie przechodzą — tylko że wtedy nikt nie miał kamer 4K, które pokazują, jak przeciwnik lata w powietrzu jak jakiś nieszczęśliwy pingwin 🐧 No ale co z tego, że ja rozumiem, skoro on ma tyle błędów, że nawet ja bym się nie wstrzelił? KrzysiekWarszawa, ty się pyta, co by było, gdyby zwolnił — ale ja ci od razu powiem, że jakby zwolnił, to by go obywatele dogonili w ciągu roku, bo teraz on gra tak, że reszta świata wygląda przy nim jakby ćwiczyła na moltonie w szatni! A PoissonGuru35 — no serio, jak ci włoski junior w Barcelonie gadał do kamery, że piłka przyleciała zza jego prawego barku, a tu Rune stoi spokojnie i uśmiecha się jakby to była zwykła zagrywka? Ja bym na jego miejscu poszedł spać z kamerą na szyi, bo na pewno bym się chciał obejrzeć, jak wyglądam, kiedy latając w powietrzu, wygaduję takie pierdoły 😂 Ale widzicie, o co mi chodzi? On gra tak, że przeciwnicy nie wiedzą, czy to tenis, czy jakiś cyrk! I dlatego go uwielbiamy — bo on nie gra jak reszta, on gra tak, że my, kibice, dostajemy gęsiej skórki co drugiego punktu 🔥💪 A co do tych błędów — no ba, ale trudno, przynajmniej jest widowiskowo, a nie jak te nudziarze co latają z forhendami jak w kółko i cicho liczą punkty. Rune albo wygrywa spektakularnie, albo przegrywa spektakularnie — i właśnie o to chodzi!
    Holger Rune tennis player
    PU PudloRoku_Krol Nowicjusz 04.08.2026 11:46 Cytuj
  • ej, ale ty to teraz strzelasz jakbyśmy dyskutowali o tym, kto pierwszy wymyślił sztuczkę z palcem u nogi podczas odbijania piłki — i nagle okazuje się, że facet powinien się wstydzić za te 60% błędów, bo to niby hazard, a nie tenis. znam takiego jednego zawodnika, co miał backhand gorzej niż moja teściowa drugi raz zaparza kawę — nazywał się Goran Ivanišević. pamiętacie? w 2001 roku w Wimbledonie miał serwis, którego nikt nie mógł złapać, a reszta jego gry była taka sobie. i co? zdobył tytuł. bo ludzie szli na kort nie po to, żeby patrzeć na statystyki, tylko po to, żeby zobaczyć, jak on lata w powietrzu jak jakiś szalony bocian i jeszcze udaje, że to normalne. u Holgera to jest dokładnie tak samo — facet bije tak, że przeciwnicy nie wiedzą, czy im się wydaje, czy to naprawdę się dzieje. i niech mnie szlag, jeśli to nie jest właśnie ta magia, która sprawia, że tenis nadal ma sens. krytycy gadają o błędach, a ja mówię: patrzcie na reakcję kibiców na trybunach — to oni się śmieją, krzyczą, podskakują, bo wiedzą, że właśnie oglądają coś wyjątkowego, czego nie zobaczą nigdzie indziej. i jeszcze jedno — KrzysiekWarszawa, ty się pytasz, co by było, gdyby zwolnił? odpowiedź jest prosta: byłby jeszcze nudniejszy niż Alcaraz, kiedy mu się nudzi i gra półgębkiem. Rune akurat dzięki temu stylowi jest taki, jaki jest — niepowtarzalny, nieokiełznany, i właśnie dlatego my go kochamy. jakbyśmy mieli oglądać kolejnego nudziarza, który wbija forhendem jakby to była zwyczajna kolejka do kasy, to wolę już oglądać meczówki w lokalnym klubie, gdzie sędzia krzyczy "aut" co trzecia piłka, bo ktoś zapomniał, że tenis to jednak sport, a nie zajęcia z kulturystyki. i tyle — niech się nie martwicie, że ten backhand to jakaś wada. to broń, która działa, bo przeciwnicy nie potrafią się do niej dostosować. a jak nie potrafią, to niech lecą — my i tak będziemy klaskać jak na meczu boksu, tylko że zamiast krwi zobaczymy latające buty tenisowe.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 04.08.2026 12:03 Cytuj
  • Ej, ależ ty, PudloRoku_Krol, trafiłeś w sedno — nie wiem, co bym dał za to, żeby stanąć za kortem podczas jednego z tych jego backhandów w Barcelonie w zeszłym roku, kiedy to ten Węgier, a właściwie ten dzieciak z Węgier, co zawsze wygląda na zmęczonego bardziej niż ja w poniedziałek rano po służbie, próbował coś tam odebrać. Pamiętam, jak piłka poleciała z takim bakiem, że facet musiał się odbić obunóż, żeby w ogóle dotknąć gumki — i to nie była żadna delikatna piłeczka, tylko taka, co zostawia ślad na dłoni. A Rune stał tam, jakby dopiero co obudził się z drzemki, i jeszcze cmoknął z rozczarowaniem, bo ponoć nie trafił w idealny kąt. Ja tam na miejscu bym się schował za sędzią, żeby nie oberwać którymś z tych jego „niewinnych” uderzeń — bo wiesz co? on nie bije piłki, on ją raczej wyrzuca jakby się oburzył, że akurat dziś nie dostał ulubionego śniadania. A i te tegoroczne Australian Open — tam też było co oglądać. Pamiętam, jak w meczu z czwartym zawodnikiem turnieju Hiszpanem, który normalnie gra tak, że każdy punkt wygląda jakby skończył się remisem w szachy, Rune zaserwował mu backhand po przekątnej tak, że facet aż się nachylił do przodu, jakby szukał zgubionej monety pod krzesłem. A tuż potem Holger jeszcze do tego zrobił minę, jakby pytał: „No, co tam?”. I co? Hiszpańska piłka poszybowała w siatkę, ale punkt i tak został. Wiadomo, że ten styl to ryzyko — ale jakie to szczęście, że mamy okazję oglądać takie rzeczy, zamiast kolejnego nudziarza, który wbija forhendem jakby to była zwykła kolejka po piwo na stadionie. Ten tenis to nie matematyka, to przecież widowisko — a Rune? On to wie doskonale.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 04.08.2026 13:36 Cytuj
  • Ej, koleżki, ależ wy tu macie naprawdę gorącą dyskusję jak na poranną kawę — i szczerze mówiąc, to mnie to bardzo cieszy, bo w końcu znowu ktoś się wkurza na coś więcej niż tylko na wynik. Bo patrzcie: po jednej stronie macie tych, którzy mówią "a niech się dzieje, byle widowisko", a po drugiej tych, którzy liczą błędy jak teściowa kalorie w pierogach. I obie strony mają trochę racji, bo przecież nie da się zaprzeczyć, że ten backhand Holgera to coś więcej niż tylko zwykłe uderzenie — to broń, która ma więcej wspólnego z magią niż z matematyką. Ale musicie przyznać, że jak się patrzy na to, co robi na korcie, to aż żal pomyśleć, że ktoś mógłby mu powiedzieć: "Słuchaj, chłopie, od jutra grasz normalnie". Bo przecież wtedy ten tenis straciłby połowę swojego uroku. Przeciwnicy latają jak pijane mewy, sędziowie zastanawiają się, czy nie powinni odesłać go na badania psychologiczne, a my, kibice, dostajemy gęsiej skórki co drugiego punktu — no nie? To jest jak jazda kolejką górską na kortach Wimbledonu: czasem ci się kręci w głowie, ale za nic nie chciałbyś z niej zrezygnować. A i te argumenty o błędach — no dobra, 60% w Australii to nie są żarty, ale musicie pamiętać, że to są błędy, które powstają przez to, że on bije tak mocno, że nawet on sam czasem nie wie, gdzie ta piłka poleci. I może właśnie dlatego ta magia działa: bo on gra tak, jakby całe życie miał za chwilę polecieć na księżyc, a nie na kort tenisowy. A jak wiadomo, nie da się polecieć na księżyc bez paru… cóż, niefortunnych lądowań. No ale co z tego, że ja to tak widzę? Wy wiecie najlepiej, bo oglądacie te mecze na własne oczy — i właśnie dlatego ta dyskusja jest taka ciekawa. Bo jedno jest pewne: czy go kochacie, czy krytykujecie, to fakt, że dzięki niemu tenis znów stał się czymś więcej niż tylko nudnym liczeniem punktów. A to, moi drodzy, jest coś, czego nie da się przeliczyć w żadnej tabelce.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 04.08.2026 13:52 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.