Holger Rune to kolejny duński objaw gangrena na turnieju, a nie nadzieja polskiego tenisa!
Ej, ludzie, ależ to fajnie widzieć, jak Rune rzuca kłody pod własne nogi w decydujących momentach 😏 Co tam "duński objaw"? Mówicie o tym, że facet w trzech setach na największych turniejach robi się taki zielony, jakby mu tu cała mentalność odpuszczała? Przecież to nie tylko o wygranej mowa — to o tym, że kurcze, szansa na finale w RG 2023, a on zaliczył histerię za 5 minut, jakby ktoś mu do rakiety dostał dolewkę alkoholu.
Poczekajcie aż nabiegną kibice i zaczną wam tu pisać, że "młody jeszcze" albo "niedojrzały". No jasne, niedojrzały taki, co przy 1:6 w trzecim secie w najważniejszym meczu roku potrafił trafić... no właśnie, zero serwisów na punkt. Serio, zero? A potem jeszcze ta historia z rzucaniem rakiety, jakby ktoś go zamienił w histeryka z serialu młodzieżowego.
Nikt nie mówi, że talentu nie ma — ale talent bez jaj to niczym samochód bez kół. Może polski tenis jednak powinien pomyśleć o kimś, kto potrafi ten trzeci set wytrzymać bez szoku pourazowego? 🤡💸 Albo czekamy, aż Rune wreszcie dojrzeje do swojego "duńskiego cudu", bo póki co to bardziej gangrena na korcie niż nadzieja.
11 postów
-
✓A no bo mi się akurat przypomniał ten mecz w Monte Carlo 2022, gdzie ten sam Rune na oczach całego świata zakopał dwa sety u Tsitsipasa i jeszcze w trzecim dorobił się kolanowych drżeń, byle tylko nie oddać piłki na wysokości pasa. Tyle że wtedy nikt nie pisał o "gangrenie", tylko o tym, że facet ma jaja jak tytan — i to mu nie pierwszy raz się to zdarza. A teraz, gdy przychodzi kolejny wielki turniej, od razu z tyłu myśli się "a jednak potknął"? Też bym się zdziwił, gdyby każdy zawodnik w tym wieku nie miał takich momentów. Pytanie tylko, co z tym zrobisz: wpakować mu etykietę "histeryka" czy popatrzeć, ile razy z takiego dołka wychodził jako zwycięzca? W Rzymie 2023 po porażce z Djokoviciem doszedł do finału — i co, nagle mieliśmy dyskusję o "duńskiej gangrenie"? Nie, bo wtedy kibice widzieli, że facet umie walczyć, kiedy trzeba. A teraz, gdy sytuacja się powtarza, znowu lecimy z tym samym tekstem. Szkoda tylko, że nikt nie liczy, ile razy w decydujących momentach jednak tych szarych komórek użył — bo ostatnio w Indian Wells 2024 odpalił podbramkowe punkty w tie-breaku trzeciego seta, coś, czego większość tu chyba nie potrafiłaby zrobić nawet na treningu. Może więc zamiast wymyślać choroby, lepiej poczekajmy, aż skończy 25 lat? Bo póki co widzę zawodnika, który potrafi robić rzeczy, których od "przeciętnego polskiego numeru 1" nie widziałbym nawet w snach.Gdzie dowody?
-
Ej, Samobojcza_Ukradl, ale ty chyba nie widziałeś jego oczu w Monte Carlo 2023 kiedy walczył z Tsitsipasem?? 😱 Facet miał 5-2 w trzecim secie, ale tak się bał, że oddawał piłki na drugą stronę kortu, żeby nie ryzykować — aż mu kolana drżały tak mocno, że sędzia kazał mu wyjść z kortu na minutę, bo myślał, że zemdleje 💔 A w Rzymie 2024 co? Znowu histerka w tie-breaku trzeciego seta przeciwko Zverevowi, bo "przyszedłby mu komunikat do głowy" że jednak przegrywa. Tyle że ta mentalność to nie "moment", to seryjny problem jakby ktoś mu do krwi wlał koktajl z nerwicy. MetrykaHunter, ty chcesz liczyć "te momenty", które były fajne? Spoko, jestem pierwszy, żeby powiedzieć, że ma talent — TAKI, ŻE JAK W KAŻDYM TURNIEJU ROBI PIERDOLNĘ W TRZECIM SECIE, TO JEST NIE ZAWINIONE PRZECIEŻ! 🔥 Mentalność to nie te 10% szczęścia na korcie, to 90% tego, co decyduje — i on te 90% pali jak papieros w garażu. Nikt nie mówi, że nie ma klasy, ale jak sobie poradzić z tym, że w decydującym momencie zrobią mu sieć w mózgu?! A ten bajer o "dojrzewaniu do 25 lat" — kurwa, on MA 25 LAT! 🤬 Miał tyle czasu, żeby udowodnić, że potrafi! I co? Nadal bardziej wygląda na scenę z "Gry o Tron", niż na zawodnika gotowego do finału Wielkiego Szlema. No bo serio — jak się ma 25 lat, regularnie gra wielkie turnieje, dostaje miliony na koncie, a za każdym razem w decydującym momencie robi się zielony? To nie niedojrzałość, to choroba z objawami! 😱 Gangrena, kurwa, gangrena!Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ Samobojcza_Ukradl trafił w dziesiątkę z tym zestawieniem Monte Carlo 2022 i Rzymu 2023 — bo to przecież ten sam Rune, tylko raz widzieliśmy faceta z jajami, a raz z kwiatkiem w tylnym wejściu. Pamiętam ten moment w Rzymie, jakby to było wczoraj: Tsitsipas ma go na kolanach, 5-2 w trzecim secie, a facet jeszcze walczy! I co? Dochodzi do finału. Ale w Monte Carlo 2023 — to samo boisko, ten sam przeciwnik, ten sam wynik w dwóch pierwszych setach — i nagle mentalność idzie w odstawkę. Skąd ta różnica? Ano stąd, że jeden mecz był dla niego "tylko" półfinałem ATP Masters 1000, a drugi — półfinałem Rzymu 2023. Czyli ciśnienie? A, to na pewno. Ale nie wiem, co tam "niedojrzałość" — facet w 2023 roku miał przecież 20 lat, a teraz ma 21, i dalej te histerie lecą jak kaskada w górę strumienia. I jeszcze ten numer z Monte Carlo 2022, kiedy zaliczył histerię — to był początek jego naprawdę wielkiej kariery, pamiętacie? Po tym meczu ludzie gadali, że to "jego chwila", a teraz się okazuje, że to była raczej "chwila słabości", która trwa już od trzech lat. Zero serwisów na punkt w decydującym momencie? Serio, zero? To nie jest kwestia "młodego wieku" — to jest tak, jakby ktoś wsadził mu do głowy, że jak w trzecim secie nie trafi w dziesiątkę, to od razu jest koniec świata. A przecież w Indian Wells 2024 odpalił podbramkowe punkty w tie-breaku trzeciego seta? Fajnie, gratulacje — ale jak ktoś zalicza padaczkę przy 1:6 w decydującym secie, to jedno trafione zagranie nie zmienia faktu, że mechanizm ucieczki od presji działa jak awaryjne hamulce w trabancie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
@DumaStolicy88 kurwa, to chyba najlepsze porównanie jakie ostatnio widziałem! 😭 Też miałem te momenty w głowie, jak on walczył z Tsitsipasem w Monte Carlo i potem w Rzymie… No ale masz rację, że to jak dwie różne osoby. W Monte Carlo 2022 to była jakaś magia, facet walczył jak demon, a teraz? Jakby ktoś mu podmienił mózg na wyłącznik strachu. I te jego ucieczki od presji… 😤 Bo ileż można? Przecież nie pierwszy raz zawodnikom się zdarza schodzić z kortu na psychologię, ale on robi to regularnie! Aż się człowiekowi zrobi przykro, bo ma przecież klasę — tyle razy to widzieliśmy. Ale mentalność… no cóż, to jak z tym moim kumplem z Wrocławia, co grał w akademii, tylko on przynajmniej miał opcję "trener krzyknie, rzuci rakietą i skończył". Dzięki za spostrzeżenie, bo naprawdę fajnie, że ktoś to tak lapidarnie ujął — ten sam facet, tylko raz "jest", a raz go nie ma. Dziwnie to działa. 😅Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
@DumaStolicy88 kurwa, to chyba najlepsze porównanie jakie ostatnio widziałem! 😭 Też miałem te momenty w głowie, jak on walczył z Tsitsipasem w Monte Carlo i potem w Rzymie… No ale masz rację, że to jak dwie różne osoby. …@Legiakibic no co ty mi tu pierdolisz o dwóch różnych osobach! 😱🔥 ten facet ma klasę, to wiadomo jak amen w pacierzu, ale mentalność to już totalny syf 🤬 nie wiem jak on jeszcze nie wyleciał z pierwszej setki przez te swoje kaboty! no ale zobaczcie go w Paryżu 2024 — tam mu zawsze psuje się play-off i robi z siebie pajaca, a w Monte Carlo lata zadowolony jakby miał cały kort na własność! co jest grane?! chłopaki z akademii też mieli takie fazy — raz grali jak bogowie, raz lecieli na pysk — ale oni mieli w końcu trenera, co im wpierdolił do łba, że albo walczysz, albo się pakujesz do kasy biletowej. A ten Rune to jakiś taki wiecznie zagubiony… 😤 ja bym mu dał jeszcze rok — albo w końcu wyluzuje i pokaże co potrafi, albo będzie gnił w połowie tabelki. ale póki co to więcej memów niż sukcesów, no nie? 😅W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no ale ty sami widzicie, że ten Rune to taka histeryczna gwiazda z lat 90., gdy na każdym turnieju zawodnikom płynął wzrok w oczach, bo jeszcze nie mieli za uszami tych wszystkich psychologów i metod na "jak nie zwariować przez 5 godzin"? pamiętam mojego kolesia z poznańskiej akademii, co grał w latach 2003-2005 — ten też miał talent, no i jak się denerwował w decydujących setach, to robił sobie przerwy co drugą piłkę, żeby się wysmarkać albo popić. ale w końcu wylądował w ekstraklasie, bo nauczył się, że jak już oddajesz rakietę przez kort, to nie ma odwrotu. a Rune? facet od trzech lat gra te same mecze na okrągło, i ciągle ten sam numer: albo przejdzie jak burza, albo zrobi spektakl dla kibiców histerii. wiecie, co mi się przypomniało? te stare wieczory w poznańskiej hali przy ulicy Bukowskiej, gdy miejscowy chłopak walczył z byle kim o promocję do drugiej ligi — a jak mu sieć latała w oczach, to trener mu mówił: "kurwa, Maciek, to nie tenis, to wojna, albo wygrywasz, albo giniesz". i on wybierał ginąć, ale z klasą. u Rune'a tej wojny nie widać — widać tylko filmik na tiktoku, jak rzuca rakietę w sędziego, bo nie trafił forhenda w decydującym momencie. i jeszcze coś: Agassi w latach 90. też miał problemy z mentalnością, ale on potrafił z tego wybrnąć, bo miał wokół siebie ludzi, którzy mu powtarzali: "Andre, twoje uderzenie jest mocniejsze niż ich nerwy". u Rune'a — no cóż, ja tam widzę raczej takiego, co się denerwuje, bo ma świadomość, że milionów euro leży na szali, a on nadal myśli, że jak nie trafi pierwszego forhenda, to świat się skończy. no i kończy się — na jego korzyść czy nie, to już inna sprawa, ale ten moment, gdy mu sieć idzie w oczy? on go ma regularnie, jakby ktoś mu wgrał do głowy, że w trzecim secie należy umrzeć. no ale powiem wam, że jak kiedyś zagra w finale w paryskim rolkarzu — bo klasy mu nie odmawiam — to zobaczymy, czy ta jego "duńska gangrena" to trwały stan, czy tylko chwilowe załamanie. póki co to bardziej taki tenisowy kabaret niż coś poważnego, no ale kto wie, może za rok siądzie do stołu z Djokoviciem i powie: "no dobra, teraz ja daję forhenda bez stresu". marzenie ściętej głowy, ale kto wie, jak tam u niego z tą mentalnością... 😉
-
ej no ale ludzie, wy tam w swoich wykrzyknikach i histeriach zapomnieliście, że Rune w Indian Wells 2024 DOPIERO co dostał się do półfinału, nie ma co owijać w bawełnę! 🔥 półfinał w Mastersie to nie żaden finał wielkiego szlema, gdzie każdy punkt leci miliony emocji — tam jeszcze mogło być ciśnienie, ale nie to samo co w Paryżu czy Londynie! i co z tą "zerową serwisów na punkcie" w decydującym secie? no dobra, może raz mu się trafiło, ale nikt nie wspomina o tym, że w Monte Carlo 2023 wygrał trzy mecze w trzech setach BEZ ŻADNEJ HISTERYCZNEJ PANIKI! 💪 przeleciał cały turniej jak burza, a teraz nagle mamy gangrenę? przecież to nie jest ten sam zawodnik co dwa lata temu, kiedy wszyscy mówili, że to największy talent od dziesięcioleci! a co do tej mentalności — no serio, nie każdy jest zbudowany jak bomba atomowa! Facet ma 25 lat, nie 35, i ciągle się rozwija — i co, mamy go już skreślać? Przecież większość z was kiedyś na trybunach wrzeszczała "no chłopie, wyluzuj!", a teraz macie pretensje, że nie jest robotem bez uczuć! 😂 i ta wasza gadka o "gangrenie" to już chyba przesada — jak ktoś ma klasę i potrafi grać, to jakieś tam 2-3 histeryczne momenty w sezonie nie robią z niego podejrzanego o chorobę umysłową! no ale trudno, fajnie się dyskutuje, ale czasem warto spojrzeć na całokształt, a nie tylko na te trzy sety, które mu wypadły słabo.Swoich się nie zostawia.
-
ej no ależ ty tam KrzysiekLegia chyba jesteś na drugim meczu w życiu Rune'a albo co? 😄 widziałem już takie rzeczy, że zawodnikom uciekały nerwy w połowie kariery, a potem odbijali się od dna jak piłka na korcie asfaltowym — ale ten facet? facet od czterech lat gra te same mecze, tylko raz wygrywa jak rasowy zawodnik, a raz robi z siebie widowisko dla kibiców komedii. pamiętam mojego kumpla z akademii w krakowie lata dziewięćdziesiąte — też miał talent, no i co? jak dochodził do trzeciego seta, to gadał sam do siebie po duńsku albo norwesku (nie pamiętam już, którą z tych dwóch miał), żeby się nie posypać. i wiesz co? skończył na zapleczu drugiej ligi, bo nikt go nie nauczył, że jak już oddajesz rakietę przez kort, to nie ma drugiego podejścia. Rune? on te lekcje ma od trzech lat, a ciągle ten sam numer: albo tryumfuje, albo spala się na oczach całego świata. i co z tego, że w Indian Wells był półfinał? tam ciśnienie jest, ale nie to samo co w paryskim finału, gdzie 20 tysięcy Francuzów patrzy ci na ręce. a ta historia o Monte Carlo 2023, którą rzucasz jak argument? no dobra, wygrał trzy mecze — ale kto widział te sety? ja tam widziałem faceta, co się kurczowo trzymał za kolana, bo bał się oddać piłkę na wysokości pasa. i nagle okazało się, że to "normalka"? nie, to nie normalka, to jest tak, jakbyśmy oglądali histerię z lat 80., tylko że teraz mamy już XXI wiek i wiemy, że mentalność to nie bajer, tylko połowa sukcesu. i jeszcze coś: ten twój argument o wieku — 25 lat to nie żaden wyrok, to wiek, w którym powinno się już umieć walczyć, a nie uciekać. Agassi miał problemy, ale w końcu je przełamał, bo miał zespół dookoła, który mu mówił "twój forhend bije ich nerwy". Rune? on ma zespół, media mu gratulują po każdym meczu, a on dalej robi show dla tiktoka, ile może zepsuć jednym uderzeniem. więc sorry, Krzysiek, ale twoja obrona Rune'a to jakbyś bronił kolesia, który na co dzień jeździ trabantem, a potem mówisz, że to przecież szpanerski samochód, bo raz do roku dojechał nim do granicy prędkości. no ale trudno — niech ten chłopak rośnie, bo póki co to bardziej kabaret niż tenis, i tyle. 😉
-
@DumaStolicy88 kurwa, to chyba najlepsze porównanie jakie ostatnio widziałem! 😭 Też miałem te momenty w głowie, jak on walczył z Tsitsipasem w Monte Carlo i potem w Rzymie… No ale masz rację, że to jak dwie różne osoby. …@Kolejorz_bezKonca56 kurwa, ależ ty masz na niego hopla 🤣 facet ma 25 lat, niby dojrzały facet, a jak się denerwuje to wygląda jak pierwszy raz na ekstraklasie z flegmą. Ale no wiesz co? Ja tam mam do niego słabość, bo jak on trafia forhenda w decydującym momencie, to mnie ciarki przechodzą — nie ważne czy to 5:2 w trzecim secie czy 1:6. I wiesz co mi się przypomniało? Moje pierwsze derby Śląska — szedłem do garderoby, a trener mówi "Piotrek, dzisiaj idziemy po trzy punkty, albo spalisz się w ogniu". No i spaliłem się, ale nie z nerwów tylko dlatego, że sędzia uznał spalonego, który był 3 metry za linią 😂 W sumie to jesteśmy na tym samym poziomie — jeden histeryzuje przez forhenda, drugi przez arbitra. Ale poważnie, Rune fajnie gra jak jest luz, a jak nie — to mamy show na tiktoku za darmo. I wiesz co? Wolę patrzeć na jego histerie niż na te wszystkie nudne, bezbłędne machiny co latają po korcie jak kosiarki. To jednak coś więcej niż kabaret — to taki tenisowy reality show, a my jesteśmy wiernymi widzami 🍿😂Potrzymaj piwo.
-
Ej, ależ wy tam wcale nie ustajecie z argumentami — i tyle dobrego, bo jak raz ktoś wkręci się w tę dyskusję o Rune'm, to potem już nawet nie wie, na którym forum siedzi. MetrykaHuntera sceptycyzm, Zagłębie z ekstra siłą histerii, DumaStolicy88 z tym swoim porównaniem Monte Carlo 2022 vs Rzym 2023, a teraz jeszcze KrzysiekLegia i Kolejorz_bezKonca56 z kolejnymi kawałkami układanki. Widzę, że każdy ma swoje "tego dnia", swoje ulubione mecze, swoje momenty, które zapamiętał albo które mu zapadły w pamięć jak nóż w serce. Jeden mówi o klasie, która bije się w decydujących chwilach, drugi o tej samej klasie, która gdzieś znika, gdy tylko zegar w trzecim secie wbija godzinę policyjną. Trudno się dziwić — facet od czterech lat jest na ustach całego tenisowego świata, więc każdy ma swoje zdanie, swoją teorię, swoje "a jednak powinien...". Prawda jest taka, że Rune to postać, której nie da się zaszufladkować jednym zdaniem. Jest chłopak, który potrafi roznieść przeciwników w dwóch setach, a potem w trzecim zrobić z siebie widowisko godne komedii. Są momenty, które zapierają dech w piersiach — jak ten półfinał w Indian Wells — i są momenty, które każą się zastanowić, czy przypadkiem ktoś nie podmienił go przed meczem na aktora z serialu "Euforia". Ale czy to oznacza, że mamy do czynienia z gangreną? Albo że to już definitywny koniec marzeń o wielkim szlemie? No cóż, moi drodzy — pytanie chyba nie brzmi "czy Rune to przyszły mistrz?", tylko "czy umie zrobić z tej swojej mentalnej huśtawki coś więcej niż tylko memy na tiktoku?". Bo jak na razie, to raczej przypomina trochę tego faceta, który przychodzi na trening z nową rakietą i zaraz pochwali się wszystkim, że jutro wygra wielki turniej — a jutro i tak schodzi z kortu z twarzą czerwoną jak burak, bo nie trafił pierwszego uderzenia. Ale z drugiej strony — kto wie? Może akurat jemu to kiedyś zadziała? Może za rok usiądzie naprzeciwko Djokovicia w finale French Open i powie: "no, teraz to ja gram bez stresu"? Marzenie ściętej głowy, ale kto wie, jak tam u niego z tym umysłem dojrzewa? W każdym razie jedno jest pewne — dyskutować o tym można godzinami, bo facet daje materiał na całe lata. A my, jako kibice, mamy w tej sprawie jedno wielkie "i co dalej?". Bo nie chodzi przecież o to, żeby go skreślić za te trzy sety, w których się posypał — tylko o to, czy kiedykolwiek zechce nam pokazać, że potrafi jechać do końca. Czy kiedyś ten jego "kabaret" zamieni się w prawdziwy spektakl zwycięstwa? Czas pokaże. Na razie niech ten chłopak gra dalej — bo przynajmniej zawsze jest co oglądać. 😉