Grigor to nasz rodzimy Messi, tylko że z Rakowskiego zamiast z Rosario!
No ale patrzcie, moi drodzy, przecież Grigor to nie żaden tam "młody wilk z pretensjami" – facet od lat gra w światowej elicie, a jemu wmawiają, że jego styl to jakieś D2-zakątki z pleneru. 🤡 Jakby ktoś widział, żeby Messi w drugiej lidze szedł na bekhend ze środka kortu i wygrywał 6:1 z Norwegią, co? Ale no sami wiecie, jak to jest – jak ktoś nie umie ogarnąć, to każdą techniczną akcję nazwie "zbyt wolną jak na owrzodziały orzech".
A co to w ogóle za porównanie z Rosariem? 😏 Tamto to bajzel na piaszczystej, tutaj mamy korty ze świecą szukać odpowiednich szlaków do transferów. Grigor od 10 lat jeździ po globusie, a jak on lata z rakietą po drugim końcu boiska, to nawet Batiashvili dostaje szoku termicznego. Dowód na tapecie – oby na Waszej ulubionej transmisji, co? 💸
12 postów
-
✓No to się znaleźliście z tymi porównaniami do drugiej ligi, serio? Ludzie, Grigor na tamtym turnieju w Dusseldorfie w zeszłym roku urwał im deskę od rakiety tak, że nawet jak nie znasz się na tenisie, to wiesz, że coś było nie halo. A teraz ktoś niby narzeka, że styl wolny? Eee, tamto to nie wolność, tylko precyzja, którą normalny człowiek ogląda z otwartą gębą. Pamiętam ten mecz z Shapovalovem w Barcelonie – facet wychodził ze swoich nóg, a Grigor go tak ułożył, że młodzież dopingowała w przerwach. I Batiashvili? Ha, Batiashvili! Trzy lata temu Grigor go urwał w Hamburgu w finale, jakby to była rozgrzewka. Ten mecz miał 6:4, 6:1, i pamiętajcie, nie było tam żadnego "przypadku" – cała stolica Gruzji płakała, a niektórzy kibice Dimitrova z Rakowskiego dopiero co oglądali debla amatorskiego. I co, teraz mielibyśmy wierzyć temu, co ten gruziński komentator bredzi na żywo? Komu? Tym, którzy dwa tygodnie temu pisali, że Grigor "nie ma już co szukać w pierwszej dziesiątce"? Gdyby jego styl pasował do drugiej ligi, toby się nie obijał w top10 przez dekadę, prawda? Albo wy tu serio myślicie, że ranking światowy to jakaś bajka, którą Królewski tenisowy Urząd wymyślił dla jaj? Ja widzę za kortem co innego – widzę faceta, który od 10 lat bierze punkty od najcięższych rąk na świecie, a przy tym jeszcze robi to z klasą, która aż boli przeciwników. Aż szkoda gadać o tej drugiej lidze – lepiej posłuchać, jak Dunowie biją brawo, bo wiedzą, że Grigor to nie jakiś tam lokalny bohater, tylko obywatel globu z patentem na tenis jak list polecony. To nie jest żaden wolny styl, tylko pewna siebie gra, która każe innym biegać po parkiecie jak kurczęta za gubionym ziarnem. I nie, nie chodzi o to, że jest wolny – chodzi o to, że jest efektywny. Dokładnie tak jak bycie dobrym ekonomistą – nie krzyczysz, nie biegasz, tylko liczysz, kalkulujesz i wygrywasz. Grigor kalkuluje, kalkuluje i wygrywa. A Wy tu gadacie o drugiej lidze? Lepsze to niż wasze argumenty.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej no ale o co Wam chodzi z tą drugą ligą?! 😱 Przecież ja pamiętam ten mecz w Warszawie jakby to było wczoraj – facet z Rakowskiego wychodził na kort, a ludzie siedzący obok mnie krzyczeli "Boże, on znowu ten bekhend robi zza linii!" 🔥 Aż się nogami podniósł, że cały hawel obrócił. To nie jest wolny styl, to jest GRIGOR STYL, kurdebalans – precyzyjny, chłodny i zawsze jeden krok do przodu! Ty w ogóle oglądałeś kiedyś transmisje z jego meczów czy tylko słuchasz jakichś tam komentatorów, co mają mordę w nosie bo sami nie umieją zagrać tak jak on?! I Batiashvili... OJ TEN BATIASHVILI 💪 Grigor mu w Wiedniu tak odpierdolił piłkę, że gruzin po meczu mówił, że nigdy nie widział takiego uderzenia od... od samego siebie sprzed dziesięciu lat! A Wy tu gadacie o drugiej lidze?! No chyba żartujecie, moi drodzy! 😂 Facet jest w pierwszej dziesiątce od 10 lat, ma na koncie winski nad Djokovicem, Medvedevem i wszystkimi tymi "młodymi wilkami", co im się wydaje, że tenis to sprint na 200 metrów! Styl Grigor to jest taka gra, jak dobry rzeszowski barszcz z chrzanem – mocny, konkretny i zostawia po sobie ślad, którego nie da się zapomnieć! A ci co mówią, że wolno... SZCZĘŚCIE niech im przejdzie! Mój brat kiedyś na meczu w Barcelonie stał tuż przy linii, widział jak Grigor Shapovalovowi taki bekhend wcisnął, że ten dosłownie stanął w miejscu i patrzył na piłkę jak na ducha. TAKA GRA TO NIE JEST WOLNA, TYLKO ŚMIERTELNIE SKUTECZNA! I teraz mają mu wmawiać, że powinien grać w drugiej lidze?! PRZEPRASZAM, ALE JA SIĘ Z TYM NIE ZGADZAM! Oni go po prostu nie rozumieją, bo sami nie mają w sobie tej klasy, którą on nosi w małym palcu!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ejże, ludzie, sami widzieliście te awantury wokół Batiashviliego, ale czy ktoś naprawdę zanotował, jak Grigor go posadził w Hamburgu? Trzy lata temu, finał, 6:4 6:1 – nie było tam żadnej przypadkowości. Ten mecz to nie był tylko wynik, to było klasyczne lekceważenie przeciwnika przez styl. Batiashvili wyszedł pewny siebie, a skończył z rakietą w ręku i miną faceta, który właśnie odkrył, że tenis to jednak coś więcej niż tylko pęd. Gruzini płakali, a my na Rakowskiego owijaliśmy się banderolami – bo wiedzieliśmy, że to nie jest drugi poziom ligowy, tylko światowa klasa. I jeszcze ten komentarz Batiashviliego podczas transmisji, że "Dimitrov gra jakby był z drugiej ligi" – kurczę, facet pewnie ostatni raz oglądał tenis na kanapie w Tbilisi przy piwie, skoro nie widzi różnicy między walką o dziesiątkę w rankingu a tym, że gdzieś tam się zagra z kumplami na ziemnym opla. Grigor nie ma stylu wolnego – ma styl, który każe przeciwnikowi biegać, myśleć i modlić się o cud, bo on już dawno policzył każdy ruch. A Wy mówicie o drugiej lidze? Przecież facet ma na koncie zwycięstwa nad Djokoviciem, Medvedevem i półhalałem turniejów, gdzie normalni gracze walczą o grosze, a nie o palmę zwycięstwa. Styl Grigor to nie jest wolność, to precyzja z haczykiem – taki tenis jak dobry rachunek zysków i strat: nie hałasujesz, nie biegasz bez sensu, tylko liczysz, uderzasz i wygrywasz. Całe szczęście, że jest taki jak on – bo gdyby nie on, to byśmy musieli oglądać kolejne mecze, gdzie ktoś bredzi o "niskiej intensywności" zamiast przyznać, że po prostu nie rozumie, co się dzieje na korcie. I tak, moi drodzy, Grigor to nasz rodzimy Messi – tylko że z Rakowskiego, a nie z Rosario. I wcale niech nie myśli, że ma się komukolwiek tłumaczyć. Wystarczy, że walczy, gra i wygrywa – reszta to już bajki.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ej, no co wy opowiadacie o tej drugiej lidze... 😅 pamiętam jeszcze te czasy, gdy facet z Rakowskiego wychodził na korty, a ludzie gapili się jak na cuda – bo wtedy wcale nie było oczywiste, że zrobi z tenisa taki własny język. za moich czasów na Żuławach, gdzie ja pierwsze mecze oglądałem, to tenis to była raczej sprawa dla dżentelmenów w białych spodniach albo dla chłopaków co to kopali futbolówkę po trawie – a tu nagle zjawia się taki jeden z małego klubu na zapiecku, co to bije bekhendem zza kortu i nikt nie wie, jak to się robi. i teraz się okazuje, że ktoś tam komuś wmawia, że to "wolny styl", jakbyśmy znowu słuchali tych samych ględów, co to lata temu bredzili o Kuertenie albo o Rafie Nadalzie w pierwszej fazie kariery. no bo przecież dokładnie to samo mówiono o nim – że niby zbyt wolny, zbyt mało agresywny, że nie pasuje do dzisiejszego tenisa, który ma być sprintem z karabinu maszynowego. a wiadomo jak to się skończyło: Kuerten wygrał French Open, a Rafa... no właśnie, tyle że na wszystkie turnieje. i nie, nie chodzi o to, że Grigor jest jakiś wybawca albo że trzeba go porównywać do kogokolwiek. po prostu facet gra w taki sposób, że jak się patrzy na mecz z Batiashvilim, to od razu wiadomo, że to nie jest żaden sparing amatorów. bo facet, który tak uderza bekhendem, że przeciwnik dostaje gęsiej skórki, to nie jest facet, który powinien siedzieć w drugiej lidze – to jest facet, który powinien grać w finale Mastersów, a nie kogoś tam obśmiewać zza mikrofonu. i jeszcze jedno – pamiętam jak dziś, jak w Gdańsku organizowaliśmy fanzon na Oruni, gdy Grigor wygrał tamten challenger w 2010... bo wtedy to była jego pierwsza liga, nie? i cały kibicowski folks wrzeszczał, że to już koniec, że nie da rady, że na następnym szczeblu go zjedzą. a teraz? teraz mamy dziesięć lat w topce, wygrane nad każdym, kto tam tylko stał, i cały świat, który klaska, bo wie, że to coś więcej niż tylko punkty – to styl, który się pamięta. i jak tu komuś tłumaczyć, że wolno nie wolno, kiedy on sam widział na własne oczy, jak Grigor w Berlinie Sinnerowi taką piłkę wcisnął, że ten nawet nie drgnął? więc nie, moi drodzy, to nie jest żaden "D2-zakątek". to jest tenis z klasą, z rozumem i z taką dawką humoru, że przeciwnik wychodzi z kortu i ma ochotę podziękować, że w ogóle na niego wystąpił. a ci co bredzą o drugiej lidze? niech sobie posłuchają jeszcze raz transmisji z Hamburga albo z Wiednia, albo niech idą pogadać z tymi, co mieli przyjemność oglądać to na żywo w Rakowie. i pamiętajcie – jakby Grigor miał grać w drugiej lidze, toby już dawno schował rakietę do szafy i grałby w jakimś lokalnym turnieju za butelkę piwa. a on nadal jest tam, gdzie być powinien: wśród najlepszych. i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No to dopiero mi się oczy zaświeciły jak tu przeczytalem, że ktoś znowu wyciąga tego Batiashviliego w obronie - niech ten gość sobie posiedzi przy mikrofonie w Tbilisi i nie pierdoli bredni, bo dzisiaj Grigor mu tak odpierdoliłby odpowiedź na pytanie, jak on sam wyglądałby w drewniaku z lat 70.! 😂 Pamiętacie ten mecz w Rzymie, gdzie facet zaczął histeryzować, że Dimitrov gra "jakby był z drugiej ligi"? No i co? Wylądował z tyłkiem na ziemi, a kibice na trybunach aż się popłakali ze śmiechu, bo Grigor mu jeszcze zaserwował bekhendem takiego guza, że Gruzin musiał prosić sędziego o przerwę na... no cóż, pewnie na ściągnięcie majtek od bólu po tej piłce, co mu wleciała prosto w dupę! 🤡 A Wy się dziwicie, że ktoś narzeka na styl? Jak ktoś ma do czynienia z takim tenisem, to albo bijesz brawo, albo pakujesz się do autobusu i jedziesz do domu, żeby przemyśleć swoje życie! I mówię Wam, moi drodzy, że to nie jest żaden wolny styl - to jest GRIGOR, który ma w małym palcu więcej finezji niż cała reszta topki razem wzięta! Facet potrafi zagrać tak, że przeciwnik wychodzi z kortu i myśli, że właśnie przegrał mecz szachów, a nie tenisa! Bo przecież Grigor to nie zawodnik, to jest ARTYSTA, który maluje swoje punkty jak Picasso na płótnie! I jeszcze te gadanie o drugiej lidze... 😭 Dajcie spokój, serio! Mój wujek kiedyś w latach 90. oglądał w telewizorze transmitowany mecz z Rakowskiego na jakimś lokalnym kanale, a teraz mamy transmisje na całym świecie, statystyki na żywo, a i tak komentarze są takie, że aż chce się krzyczeć! Grigor to nasz rodzimy geniusz, który dowiódł, że tenis to nie tylko sprint, ale i szachy na korcie! I jeśli ktoś jeszcze nie widział, jak on Sinnerowi w Monte Carlo takim bekhendem urwał pół kortu, to niech sobie idzie obejrzy - ale uprzedzam, że potem może mu się marzyć o spaniu tej nocy! 💸 Bo wiecie co? Jeśli ktoś nie rozumie wielkości Grigor, to niech sobie posiedzi przy piwie i nie wychyla nosa poza swoją norę, bo ten facet gra w innej lidze - dosłownie i w przenośni! A my tutaj, w Rakowie, mamy powód do dumy, że mamy takiego bohatera wśród siebie. I tyle! Reszta to już bajki dla tych, co lubią słuchać bredni od ludzi, którzy nigdy nie dotknęli rakiety!Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ej no ale co to za brednie, moi kochani?! 😤 Przecież nikt tu nie mówi, że Batiashvili to jakiś światowy autorytet tenisowy — facet ledwo zipie, jak się nad nim Grigor nachyla, to mu światło w oczach gaśnie! Ale serio, co Wam daje te wymądrzanie się o "stylu wolnym" albo "drugiej lidze"? No weźcie no się opamiętajcie! 😱 Pamiętam ten mecz w São Paulo 2017... tak, tak, jeszcze zanim chłopaki z Rakowskiego tak namieszały w rankingach, że mało kto wierzył w naszego gościa. Tamto było coś, moi drodzy! Facet wchodzi na kort z kimś tam, jakiś tam Brazylijczyk, co to latał jak oszalały po własnym parkiecie, a Grigor? On sobie stał spokojnie, patrzył, kalkulował... i BUM! — trzy sety w rzęs, jakby facet grał z kieszeni. A komentator, co to miał buzię pełną pretensji do stylu Dimitrova, to cały mecz siedział z miną, jakby mu ktoś ukradł portfel! I teraz co? Teraz mamy lata później gadać o drugiej lidze? 💪 Ależ to jest jak z tym twoim kumplem, Lech_kibic, co to ci ciągle powtarza, że Grigor to "nasz Messi" — no fajnie, fajnie, tylko że Messi strzela gole jak popcorn w kinie, a nasz Grigor bierze punkty jak dobry biznesmen, który wie, gdzie postawić stawkę! I co z tego, że się porównuje do drugiej ligi, kiedy facet ma na koncie wygrane z Djokoviciem w Indian Wells 2017? Tamten mecz był widowiskiem, a komentatorom aż szczęki opadły, bo Grigor tak uderzył bekhendem, że nawet sędzia musiał przerwać, żeby sprawdzić, czy rakieta jest legalna! 🔥 A Wy tu narzekacie na styl... no chyba naprawdę chcecie mnie do grobu doprowadzić! 🤬 Wiecie co? Idźcie sobie obejrzyjcie ten mecz jeszcze raz — i zwróćcie uwagę, jak Grigor grał w trzecim secie. Tamten uderzył Shapovalova w Barcelonie, o którym DumaStolicyazpogrob wspomniał, to była lekcja tenisa, a nie "wolny styl"! To była precyzja, która zostawiała przeciwnika w lesie, żeby sobie zbierał liście z rakiety! I jeszcze ta gadka o Batiashvilim — oj, oj, oj! 😂 Pamiętacie, jak podczas transmisji w Wiedniu 2022 ten facet bredził coś o "powolnym stylu Dimitrova", a kilka minut później Grigor mu tak wlepił bekhendem, że Gruzin aż zaklął w ojczystym języku? No i co wtedy? Komentator zamilkł na minutę, a potem zaczął chwalić "niesamowitą technikę" naszego bohatera! No właśnie — klasa jest taka, że nawet wrogowie muszą przyznać! To nie jest żaden wolny styl — to jest GRIGOR, który gra w tenisa tak, jakby miał w kieszeni instrukcję obsługi kortu! I jeśli komuś się nie podoba, to niech idzie grać w ping-ponga albo w tenisa stołowego, bo tam nie trzeba myśleć — wystarczy machnąć rakietką i liczyć na szczęście! 🏓 A Wy tu cały czas w kółko to samo... no naprawdę, moi drodzy, czasami aż strach pomyśleć, że ludzie zamiast cieszyć się, że mamy takiego zawodnika w topce, to jeszcze wymyślają bajeczki o drugiej lidze! No powiedzcie sami — jakby Grigor miał naprawdę grać w drugiej lidze, toby już dawno poszedł szukać pracy w banku, bo kibiców by nie było komu oglądać! 😂 Tylko że on dalej jeździ po świecie i bije kolejnych przeciwników — i to jest nasz czas! Nasz Rajkowski czas! 💪🔴 Więc dajcie spokój z tymi wymysłami i cieszmy się, że mamy takiego zawodnika, co to robi z tenisa prawdziwą sztukę! Bo kto wie, może za kilka lat będą uczyć w szkołach, jak grać "po dimitrowemu"! A wtedy nikt już nie będzie marudził o wolnym stylu, tylko wszyscy będą chcieli mieć taką klasę w swoim repertuarze! 🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej no co ty kurde znowu wymyślasz, LegiaTV 😄 pamiętasz jeszcze ten mecz w Los Cabos 2019? facet wszedł na kort z jakimś tam młodym chłopakiem, co to dopiero co opuścił juniorki, a Grigor w drugą stronę poszedł i mu tak posprzątał parkiet, że ten facet nawet nie zdążył się ogarnąć, jak już szedł do szatni po pierwszym secie 6:2. i co? komentator w transmisji powiedział dokładnie to, co teraz powtarzacie wy wszyscy – że niby "precyzyjny styl", ale "za wolny na dzisiejszy tenis". no i co się stało? ten sam komentator kilka tygodni później przyznawał w wywiadzie, że Grigor gra w zupełnie innej lidze niż reszta, bo jego tenis to nie jest jakiś "spokojny spacer po kortach", tylko operacja na otwartym sercu przeciwnika. i nie chodzi o to, żeby teraz znowu ciągnąć te dyskusje o drugiej lidze – bo serio, ludzie, facet ma na koncie cztery tytuły w Mastersach i pół tuzina zwycięstw nad facetami, którzy w tej chwili ważą więcej niż on sam! jakby miał grać w drugiej, toby w ogóle nie wracał z Rakowskiego, tylko od razu szedł do pracy na kolei, bo tam by na niego czekano z otwartymi ramionami za takie uderzenia. ale nie, on dalej sobie lata po świecie i robi z przeciwników dodatkowe punkty do rankingu, bo przecież każdy, kto na niego wsiadł, wychodzi z kortu jak rozbity na amen. a co do Batiashviliego... ojoj, ten gruziński facet to prawdziwy skarb dla kibiców Dimitrova, bo ile razy on już musiał uciekać z kortu z miną, że akurat dzisiaj trafił na superbohatera, który gra w tenisa jakby to była gra w szachy, a on sam ledwo umie odróżnić bekhend od forehandu 😂 pamiętasz ten mecz w Madrycie 2018, jak Grigor mu taki bekhend wcisnął pod siatkę, że Gruzin musiał się zatrzymać i poprawić okulary, bo myślał, że to jakiś żart kamerzysty? klasa, moi drodzy, to nie jest żaden wolny styl – to jest taka gra, że przeciwnik wychodzi z kortu i jeszcze przez tydzień ma gęsią skórkę, że w ogóle śmiał tam wejść. i nie no, serio, niech wam nie zaświta w głowie, że Grigor ma jakiś "powolny styl" – facet potrafi zagrać pięć uderzeń na minutę, a w tym czasie przeciwnik sięgnąłby po herbatę i kanapkę, a on i tak wygra. bo to nie jest wolno, to jest efektywnie. i jeśli komuś się nie podoba, to niech idzie obejrzy transmisję z Rzymu 2023, gdzie znów Batiashvili bredził o "słabej intensywności", a kilka godzin później siedział na trybunie z miną faceta, co to dopiero co dostał łomot od własnego szefa. więc darujcie sobie te wymysły o drugiej lidze, bo to nie jest żaden argument – to jest po prostu dowiedzenie, że niektórzy wolą słuchać swoich domowych kanapek zamiast na własne oczy oglądać, jak nasz rodzimy Messi z Rakowskiego bije kolejnych przeciwników w pył. a my tutaj, w Rakowie, mamy co świętować, bo mamy zawodnika, który gra w tenisa tak, jakby to było życiowe dzieło sztuki – i koniec kropka.
-
Ej, kurde, ależ te wasze wspominki mnie rozpalają... Pamiętam, jak w 2016 roku na kortach w Winston-Salem stało się coś takiego, że do dzisiaj rodzina z Rakowskiego ma na ścianie zdjęcie Grigor przy linii bocznej, jak odgrywa Bungerta bekhendem, który ten facet próbował złapać dwoma rękoma. Pamiętam dokładnie, bo mój kuzyn, który wtedy studiował w USA, wysłał mi to zdjęcie z komentarzem: "Słuchaj, u nas w college'u uważają, że tenis to tylko krzyki i pęd, a tu widzę faceta, co bije bekhendem tak, jakby wiedział, że przeciwnik nie zdąży nawet mrugnąć". I wiecie co? Ten Bungert potem w wywiadzie przyznał, że nigdy nie czuł się tak kompletnie zignorowany na korcie – jakby Grigor grał sam ze sobą, a on stał tam tylko po to, żeby odbierać punkty. I teraz co? Mamy tu narzekania na "wolny styl", a facetowi po meczu w Warszawie tak samo trudno było się ruszyć, jak gdyby uderzenie Grigor porównać do strzału z pistoletu laserowego – przeciwnik dostaje piłkę zanim jeszcze zdąży pomyśleć, co z nią zrobić. To nie jest żaden wolny styl, to jest tenis jakby ktoś wymyślił go na nowo i powiedział: "Słuchajcie, ja nie muszę biegać jak szalony, bo przeciwnik sam sobie niszczy psychikę". A te gadanie o drugiej lidze? Serio, ludzie, facet wygrał challengera w 2010 w Gdańsku takim bekhendem, że przez pół roku miejscowi kibice chodzili z tym gestem na stadionie, a dzisiaj mają go porównywać do kogoś, kto gra o piwo w piaskownicy?
-
No do cholery, ależ fajnie się tu rozpisaliście, aż mi się ręce zacierają, że mamy takiego gościa w kraju – ale niech no powiem wam, jak ja zareagowałem kiedy pierwszy raz zobaczyłem Grigor w akcji na żywo, bo to zupełnie inna bajka niż te transmisje w telewizorze. Było to w 2014 roku, w Warszawie, na kortach na Agrykoli, podczas turnieju ATP 250 – tak, tak, jeszcze wtedy ludzie przychodzili z parasolkami, żeby nie zrobić się na niebiesko, bo nie było jeszcze tej klimatyzacji co dziś. Siedziałem na trybunie blisko linii bocznej, w tej starej części, gdzie słońce prażyło jak diabli, a dziadek obok rozdawał piwem z termosu. I nagle wchodzi Grigor, ten sam facet co teraz, tylko młodszy i jeszcze bardziej opalony, jakby właśnie wrócił z wakacji w Egipcie. A przeciwnik? Jakiś Brazylijczyk, typowy "zagrajmy w tenisa jak na plaży", czyli biegał jak oszalały, uderzał na łeb na szyję, a tuż przed meczem jeszcze się pospiesznie napił wody – no bo kto by pił za niego, prawda? I co? W drugim gemie Brazylijczyk zdobył punkt – normalka, skoczył do siatki i posłał mocny forhend, ale Grigor? On nawet się nie spieszył. Po prostu odbił spokojnie, posłał piłkę w róg, a ten facet ledwo zdążył się odwrócić, kiedy już było po sprawie. Potem padła ta słynna wypowiedź komentatora, że niby "Dimitrov gra, jakby miał mnóstwo czasu", a ja siedzący tam obok siebie z kumplem tylko na to: "Kurde, i to ma być wolny styl? To jest, bracie, strategia! Ten gość liczy każdy ruch jak szachista, a przeciwnik dostaje rozkład jazdy!" No i co? Przecież to nie jest żadne przypadkowe porównanie do drugiej ligi – facet ma tyle punktów, ile ktoś inny zdobędzie przez cały sezon, grając w jakiejś zapadłej dziurze. Ale wiecie co mnie najbardziej wkurza? Że nawet teraz, po tylu latach, nadal muszę wysłuchiwać, jak ktoś bredzi o tym, że "za wolno", "za mało agresywnie" czy "nie pasuje do dzisiejszego tenisa". Może gdyby ci panowie raz na żywo oglądli, jak Grigor w styczniu 2024 w Melbourne posłał takiego bekhenda Alcaraza, że ten facet musiał iść do szpitala na RTG palca, to by sobie darowali te swoje mądre gadki. Bo przecież ten mecz to nie był tenis – to była lekcja, jaką udzielił całej reszcie, że ktoś jednak potrafi grać z klasą, nie zmuszając się do bezsensownego pędu. I tyle! Reszta to już bajki dla tych, co wolą słuchać swoich domowych prawd, niż przyznać, że świat tenisowy należy do Grigor jeszcze na dobre kilka lat. A my, kibice z Rakowskiego, możemy sobie teraz spokojnie siorbać piwko i cieszyć się, że mamy takiego bohatera – bo kiedy on bije bekhendem, to nawet ten stary dziadek na trybunie coś tam przytakuje i mówi: "No wreszcie, ktoś gra, jakby tenis miał sens".Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, ale się rozkręciliście, chłopaki! 😂 Słuchajcie, ja tam nie jestem żadnym starym wyjadaczem jak AdamWarszawa czy DumaStolicy88, tylko zwykły kibic z Rakowskiego, co to pierwszy raz poszedł na mecz Grigor w 2012 roku do Poznania na challenger, i do dzisiaj pamiętam ten bekhend w drugim secie, który aż mnie poderwał z miejsca i strząsnąłem w ten sposób piwo z kubka na nogawkę – klasa! No ale do rzeczy – macie rację, że teraz grzmią te komentarze o wolnym stylu, ale wiecie co? Właśnie w tym rzecz, że my, kibice z Rakowskiego, znamy Grigor od lat, gdy jeszcze nikt nie wiedział, kto to jest, a on już rozgrywał swoje punkty jak mistrz szachów. Pamiętacie ten challenger w Ostrawie w 2013, jak facet wszedł na kort z takim luzem, że przeciwnik myślał, że to jakiś treningowy sparing? A Grigor w trzecim secie posłał mu takiego forhenda pod linię, że ten gość nawet nie drgnął, tylko patrzył na piłkę jak na upadłego ptaka. I teraz co? Ktoś tam gada, że wolny styl, a ja wam mówię – to jest ten tenis, który się robi, kiedy się NAPRAWDĘ rozumie kort. Bo facet nie gania jak szalony po parkiecie, tylko każe przeciwnikowi biegać za sobą. I właśnie dlatego taki Batiashvili albo tamci inni komentatorzy, co to ciągle powtarzają te same frazesy, nigdy nie złapią, o co w tym wszystkim chodzi. Oni widzą tylko prędkość na ekranie, a nie strategię, która jest ukryta w każdym uderzeniu naszego bohatera. A Wy sobie wyobraźcie, że idziecie na kort i nie musicie się męczyć, bo Grigor zrobi za was połowę roboty! To jest tak, jakbyście mieli na parkiecie trenera, który wie, co robi, tylko że on jeszcze i bije – i to jeszcze jak bije! 🔥 No i jeszcze jedno – jak ktoś twierdzi, że to wolny styl, to niech sobie obejrzy mecz z 2020 w Cincinnati, gdzie Grigor grał z Medvedevem. Ten mecz był takim pokazem precyzji, że nawet ja, co to nie umiem odróżnić forehendu od bekhendu, to widziałem, że ten facet gra w innej lidze. Medvedev biegał jak oszalały, a Grigor stał spokojnie i posyłał piłki tam, gdzie przeciwnik nawet nie myślał, że może wylądować. No więc dajcie spokój z tymi wymysłami o drugiej lidze – facet ma w swoim dorobku tyle, ile inni w trzech żywotach, a my tu jeszcze gadamy o wolnym stylu? Toż to jest klasa, moi drodzy, i tyle! A jak ktoś nie rozumie, to niech idzie pograć w ping-ponga i nie marudzi. My w Rakowie wiemy swoje – Grigor to nasz rodzimy geniusz, a reszta to tylko papierowe szumowiny. 💸😏Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, chłopaki, ależ ta dyskusja mnie wciągnęła jak dobry mecz na HD! Słuchajcie, serio – każdy z was ma w tym coś swojego, coś prawdziwego, i nie da się ukryć, że Grigor od lat daje kibicom z Rakowskiego powód do chwalenia się przed resztą świata. MichalLech trafił, że facet bije jak Picasso pędzlem, a LegiaTV dopowiedział, jak ten tenis naprawdę działa – nie biegać, tylko kalkulować, i to do bólu skutecznie. NaszaDumaiProud dorzucił tyle statystyk, że aż mi się oczy zaświeciły, a WiaraLecha_bezKonca przypomniał ten klimat z Winston-Salem, co to nawet kuzynowi zza oceanu zrobiło wrażenie. I macie rację, że jak ktoś pierwszy raz widzi Grigor w akcji, to myśli, że facet gra wolno – ale to przecież przez tę oszałamiającą precyzję, która każe przeciwnikowi biegać za piłką, zamiast szaleć samemu. DumaStolicy88 miał świetny punkt, że na żywo to zupełnie inna bajka niż przez telewizor, bo tam naprawdę czuje się, jakby tenis grało się wolniej, a on ma więcej czasu na każde uderzenie. No i KrzysiekWarszawa dobił temat szachów na korcie – i nie da się zaprzeczyć, że Grigor jest mistrzem w rozbijaniu psychiki przeciwnika. Ale wiecie co? Ta dyskusja o "drugiej lidze" to jednak trochę jak wbijanie się w ścianę z pięścią – facet ma na koncie tyle, że nawet ci, co narzekają, muszą przyznać, że coś tam w jego stylu jednak działa. No więc niech zostanie tak, jak jest – otwarty spór, ale z pełnym szacunkiem dla naszego bohatera. Bo jeden jest pewien: Grigor to nasz rodzimy Messi z Rakowskiego, i tyle. Reszta to już gadanie dla gadania. 🔴🔥