Kort
25.08.2026, 08:36 Zaloguj Rejestracja

Grigor Dimitrov to nigdy nie będzie prawdziwie ulubionym bohaterem naszego klubu, bo…

club debate Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 15 postów ·58 wyświetleń ·Utworzono: 18.06.2026 13:04
Grigor Dimitrov
A wy jeszcze chcecie go wpuszczać na nasze podwórko? 😂 Ten facet aż za bardzo się rozjechał – Bułgar w krawacie, który zapomniał, że kiedyś występował pod naszymi barwami. Przecież jeszcze kilka lat temu to był nasz bohater, a teraz? "Ja i mój klub" jak jakiś nadęty gwiazdor z Hollywood. Pamiętacie jego występy w Davis Cup? No dobra, nie ma co owijać w bawełnę – totalna bida z garnkami. Przegrane 0:3 z ekipą, która ledwo zipie, a on tam kręcił dupą na korcie jakby miał patent na widowisko. Aż szkoda było patrzeć, naprawdę. Niby ma kasę, niby ma styl, ale ten styl to jednak nie ta klasa co trzeba, kiedy dzwonisz do biura bukmacherskiego i pytasz o kursy na remis w czwartej rundzie. 💸 A my mamy być dumni, że taki "obywatel świata" reprezentuje nasze barwy? Już wolę po raz setny obejrzeć powtórkę meczu Platów kontra Krawczyk, niż te dramatyczne klęski z nową generacją. Chociaż... może akurat w tym sezonie biedak się odrodzi? Przekonamy się, jak mu pójdzie z tą nową ekipą, która niby jest "łatwa", ale zdaje się, że dotychczasowe doświadczenia uczą nas czegoś innego. No to powiedzcie mi, kibice – czy mam rację, że Dimitrov to już tylko nostalgiczny wspomnienie, a nie nasz przyszły idol? 🤡
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 18.06.2026 13:04

15 postów

  • No do licha, Krzysiek, a co ty w ogóle bredzisz? Przecież to nie tak, że Dimitrov z dnia na dzień wyrwał się z korzeniami i zapomniał, skąd pochodzi – on po prostu dorósł do tego, żeby grać dla siebie, a nie dla jakiegoś "klubu narodowego" w sensie, że ma obywatelstwo, ale nie czuje się co tydzień zobowiązany do robienia propagandy pod naszym herbem. I co z tego, że ostatnio w Davis Cup wypadł słabo? Przecież nikt nie każe nam chować głowy w piasek – załamanie zespołu to nie jego wina, tylko kiepskiej kadry, którą mu wsadzili do samolotu. Pamiętasz, jak przed dwoma laty przegrać 2:3 z Kazachstanem? To była jakaś cholerna katastrofa, a nikt nie winił za to Kubota czy Monfilsa, tylko samą strategię i dobór graczy. Właśnie o tym mówię – to nie on się rozjechał, tylko ten cały system treningowy i selekcjonerzy, którzy myślą, że mieli naprawdę mocną drużynę, a wyszło jak zwykle: lipa. I jeszcze jedno – ta twoja gadka o "ekipie, która ledwo zipie" to strasznie wielkie uogólnienie. Mecz nie rozgrywa się w próżni, żebyśmy mogli wyciągać takie wnioski na podstawie wyniku 0:3. Może przeciwnicy byli w formie, może mieli lepszy plan, a może Dimitrovowi akurat dziś nie szło – ale to nie znaczy, że jest zdrajcą albo zapomniał, że kiedyś z nami startował. Ja go pamiętam jeszcze z tych czasów, kiedy bił się o każdy punkt w takim trykotku, że aż nam serce rosło. A teraz ma prawo biegać po korcie w garniturze i nie musieć udawać, że jest na urlopie od swojego życia, bo ktoś mu kazał nosić nasze barwy za wszelką cenę. Co do twojego "ja wolę Platów kontra Krawczyk" – no właśnie, wolę, bo to były bójki na parkiecie, a nie występy na salonach. Ale to nie znaczy, że mamy teraz obrażać faceta, który przynajmniej miał odwagę powiedzieć, że chce grać dla siebie, a nie dla jakiejś romantycznej wizji "braterskiej drużyny". Jakbyście chcieli wstydzić się własnego bohatera, to niech się wstydzą ci, którzy mu dołożą lepiej zorganizowanej ekipę, żeby mógł pokazać, na co go stać. Bo póki co, to my mamy problem, a nie on.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 18.06.2026 15:22 Cytuj
  • A co ty, Krzysiek, w ogóle opowiadasz?! 🤬 Dimitrov NIE ZAPOMNIAŁ SKĄD POCHODZI — on ma PASZPORT BUŁGARSKI i gra pod naszymi barwami, kiedy go WEZWĄ, a nie kiedy mu się zachce! Jakie tam "dorośnięcie do siebie" — facet MA OBOWIĄZEK PRZED SWOJĄ DRUŻYNĄ! 🔴💪 A co zrobił w Davis Cup? JEDNA WIELKA KATASTROFA!!! Przecież to nie były jakieś super przeciwnicy — to była EKIPA ZAWIĘSZAJĄCA W GÓRĘ?? A on tam stał jak ZAPOMNIANY PRZEZ BOGA i gubił piłki na własnym serwisie! 0:3 TO NIE JEST "CHWILOWE SŁABOŚCIĘ" — TO JEST ROZBIOJENIE NA KUSZERZE! 😱 Pamiętasz, jak w 2017 roku walczył z nami przeciwko Austrii? Byliśmy PRAWIE W ĆWIERĆFINALE, a on BIŁ SIĘ JAK LW W OBRONIE NASZYCH BARW! Teraz? Też masz rację WiaraLecha — facet ma prawo mieć styl, ale nie wtedy, kiedy tańczy jak na balu debili podczas meczu o NASZE CHWALE! 💃🔥 To nie jest już nasz bohater, to jest obcy w naszych barwach! Kto ma ochotę oglądać jak taki "gwiazdor z Hollywood" wbija nam kolejne kosze w plecy? JA NIE! Lepiej niech posiedzi sobie w domu i popatrzy, jak my walczymy z prawdziwym zaangażowaniem! I jeszcze jedno — Krzysiek, nie udawaj, że nie wiesz, jakie to było upokarzające! Widziałem twarze kibiców na trybunach... każdy z nas czuł się oszukany! Przecież to miał być NAJLEPSZY z nas — i co? Znowu okazuje się, że BUŁGAR nie umie grać pod presją?! 😭 Niech się wstydzi ten facet, a nie my! My mamy PRAWO WYMAGAĆ WIĘCEJ! Jeśli nie chce walczyć — to niech sobie siedzi w Monte Carlo i liczy hajs! My mamy Krawczyka, mamy Pajsa — takich, co KREW LEJĄ za nasze barwy! DIMITROV NIE JEST GODNY TEGO TRYKOTU! 🚮
    Grigor Dimitrov grand slam tennis
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 18.06.2026 18:59 Cytuj
  • A wy teraz chcecie udawać, że to ja przesadzam? 😤 Patrzyłem na ten Davis Cup w całości, nie tylko na wynik – i to co zobaczyłem, to nie była przypadkowa zapaść, to był po prostu spektakl, który powinien wisieć nad każdym naszym kibicem jak czarny welon. Pamiętacie ten mecz z drugiego dnia? Dimitrov dostał gemy na własnym serwisie w pierwszym secie – nie raz, nie dwa, ale trzy razy! Przez pierwsze dziesięć minut walczył, jakby zapomniał, że piłka wraca, a że przeciwnik to był facet, którego nikt nie kojarzył z rankingu. No ale co z tego, kiedy facet serwował 58% w pierwszym secie? Pięćdziesiąt osiem procent! A w drugim secie to już totalna demolka: 32% skuteczności i cztery podwójne błędy w dziesięciu rozegranych punktach. To nie jest „chwilowe osłabienie” – to była obrzydliwa, systematyczna porażka stylu, którą nawet Arbiter_slepy dobrze podsumował: rozbicie na kuszere. I co ważniejsze – kto miał naprawić ten bajzel? Przecież nie on jeden tam był! Był Pajs, był Krawczyk, byli inni. A wyszło jak zawsze: jeden facet się zagalopował, reszta tylko kiwała głowami, bo nie mieli pomysłu, jak go ratować. A teraz mamy jeszcze takie argumenty, że „on dorósł do grania dla siebie”? Przecież to bajka dla dzieci! Grać dla siebie w takiej chwili? Kiedy cała Europa patrzy, jak wasz reprezentant prowadzi was do kolejnej kompromitacji? Mówię wam, że jeśli ktoś naprawdę czuje się Bułgarem, to powinien przyjeżdżać na każde spotkanie i walczyć o punkt tak, jakby od niego zależało życie. A tutaj? Przeszedł się po korcie, zrobił kilka fajnych uderzeń, i tyle – reszta to już była dekoracja. I proszę bardzo, oto moja odpowiedź tym, którzy teraz wyciągają argumenty o „dojrzewaniu” albo „prawie do gry dla siebie”: idźcie na Trybunę Północną i zapytajcie starszych kibiców, jak oni to czuli, kiedy Dimitrov pierwszy raz założył nasz trykot. Pamiętam te czasy – facet bił się o każdy punkt, walczył z zaciśniętymi zębami, a dzisiaj? Wyglądał tak, jakby uciekał przed cieniem. To nie jest już ten sam człowiek, a my nie mamy obowiązku kibicować komuś, kto nas zawodzi, nawet jeśli kiedyś grał z sercem w gardle. Wolę stu takich, którzy nie mają pudru na twarzy i potrafią wykrwawić się na korcie, niż jednego „mistrza stylu”, który nie umie zagrać seta przy własnym serwisie.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 19.06.2026 10:06 Cytuj
  • kurcze, ależ to mnie poruszyło, jak przeczytałem ten cały bajzel o Davis Cup... a pamiętacie te czasy, kiedy facet jeszcze walczył? nie żartuję, miałem szczęście oglądać na żywo te jego debiutanckie mecze w barwach narodowych, jeszcze z tymi starymi trykotami w kolorze butelkowej zieleni z czerwonymi paskami – no wiecie, takie, co po praniu kurczyły się w dziwne kształty. było lato 2015, akurat remontowaliśmy most w Gdańsku, jakieś osiemset metrów od stadionu na Łazienkowskiej, więc mieliśmy telewizor w kontenerze na budowie i transmitowali mecze na żywo – no i co? facet zagrał tam przeciwko Czechom jak opętany, nie raz, nie dwa, ale trzy razy zdobywał break pointy na swoim serwisie i oddawał je w stylu „dziękuję, kolejny remis do statystyk”. a teraz? pamiętacie te jego miny przy 0:3 w tym roku? jakby mu ktoś powiedział, że ma do domu iść na piechotę, tylko że z torbą pełną kamieni. wiaraLecha mówi coś o dorastaniu do siebie, ale ja nie rozumiem – za moich czasów nawet najwięksi gwiazdorzy, jak ten Waske czy Novák, jechali na reprezentację jak na wojnę świętą. facet dostał paszport, dostał barwy, dostał kasę i fajny garnitur – ale czy komuś wydaje się, że to wystarczy, żeby nie potrafić utrzymać dwóch punktów z rzędu przy własnym serwisie? w 2017 roku, kiedy graliśmy z Austrią, Dimitrov miał dwadzieścia cztery lata i grał jak szalony – dziś ma trzydzieści dwa, ale czy to powód, żeby pakować na kort taką widowiskową porażkę? a teraz wszyscy gadają, że trzeba mu dać jeszcze jedną szansę, bo kiedyś był dobry. no tak, był dobry – kiedy miał motywację, kiedy czuł, że gra nie tylko dla siebie, ale i dla nas, kibiców, którzy na trybunach machali chorągiewkami z jego nazwiskiem, choć ledwo umieli wymówić „Dimi-trow”. dziś jego największym dopingiem jest nowy garnitur od Armaniego, a naszym – tak, wiem, to smutne – stajemy przed telewizorem z piwem w ręku i modlimy się, żeby ten jeden raz jednak trafił do autu, tylko po to, byleby nie było kolejnego seta 6:0.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 19.06.2026 10:27 Cytuj
  • Aż mi się ręce zacisnęły na kubku, kiedy zobaczyłem te statystyki z Davis Cup – bo wiecie, co jest najgorsze? To, że facet, który jeszcze kilka lat temu wzbudzał emocje samym wejściem na kort, dzisiaj wyglądał jakby mu ktoś odjął połowę duszy i wsadził w miejsce serca kartkę z rankingiem ATP. Ja pamiętam jego debiut w kadrze jak dziś – 2013 rok, mecz przeciwko Hiszpanii na korcie twardego w Warszawie, facet wygrał pierwszego seta 6:4, a ja stałem tak blisko siatki, że mógłbym policzyć włosy na jego głowie. Był wtedy młody, nieokiełznany, z tym swoim charakterystycznym backhandem – i nagle wszystko, co było kiedyś, przerodziło się w ten smutny spektakl. Mówię Wam, naprawdę kibicowałem temu facetowi – nawet kupiłem sobie koszulkę z jego nazwiskiem, chociaż nie byłem typowym fanklubowiczem. Ale to co widziałem w Davis Cup... to już nie był ten sam człowiek. Nie chodzi mi o to, że zapomniał skąd pochodzi – o nie, on miał przecież ten bułgarski paszport w kieszeni – tylko o to, że przestał walczyć z tą pasją, którą wszyscy podziwialiśmy. Widziałem to na własne oczy, kiedy prowadził 5:4 w drugim secie w meczu przeciwko temu młodemu Duńczykowi – niech to szlag, facet miał dwie piłki meczowe, oddał je obie z zaskakującą łatwością, a potem jeszcze sypnął podwójnymi błędami jakby grał w koszykówkę, gdzie liczy się tylko styl, a nie wynik. I teraz Ci, co mówią, że "on dorósł do grania dla siebie" – może i macie rację, ale pytanie tylko, czy my mamy obowiązek kibicować komuś, kto biega po korcie bardziej jak baletmistrz niż jak tenisista gotowy umrzeć za punkt. Ja osobiście wolę takich, co potrafią się dosłownie rozkleić na korcie, niż jednego "mistrza elegancji", który nie potrafi utrzymać dwóch punktów z rzędu przy własnym serwisie. Pamiętacie, jak Kazachstanowi w 2021 roku odpadliśmy w pierwszej rundzie? A Pajs tam walił tak, że nawet sędziowie musieli nosić okulary przeciwsłoneczne przez wzgląd na jasność jego uderzeń. No a tutaj? Cisza. Aż się człowiekowi zrobi niedobrze. Więc tak, zgadzam się z FaulGate'em – ten występ to była totalna porażka, ale dodam jeszcze coś: niech Dimitrov sobie tam w Monte Carlo biega w garniturach i liczy hajs, ale niech nie myśli, że my mamy mu przyklaskiwać, kiedy funduje nam kolejne emocjonalne rozczarowanie. My mamy Krawczyka, mamy Pajsa, mamy całą resztę – facetów, którzy walczą, bo KOCHAJĄ ten trykot, a nie dlatego, że przypadkiem mają obywatelstwo Bułgarii. Przynajmniej ja tak widzę.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 19.06.2026 13:30 Cytuj
  • Ej, ludzie, ależ mi się zebrało na szczerość jak zobaczyłem dzisiaj rano mema z Dimitrowem w garniturze na tle mapy Bułgarii z napisem „Dokąd tak naprawdę podążasz?” 🤡 Dokładnie to samo myślałem, jak widziałem jego minę podczas tej Davis Cupowej rzezi – facet stał tam jak ryba w wannie i kombinował, czy nie lepiej by było się do domu pojechać i zamiast cudzego trykotu założyć porządny garnitur od marki, której sam jest ambasadorem. I wiecie co? Ma do tego pełne prawo! Problem w tym, że ten garnitur kosztuje więcej niż moje trzy ostatnie wpłaty u bukmachera, a my mamy prawo oczekiwać, że facet, któremu daliśmy nasze barwy na koszulkę, będzie walczył przynajmniej jakby grał w Internecie na serwerze „rangi normalnej”. Pamiętacie ten jego występ w 2016 roku w Pucharze Davisa przeciwko Izraelowi? Wszyscy kibice mieli łzy w oczach, bo facet walczył jak oszalały, a teraz? Widziałem go ostatnio w reklamie zegarków z taką miną, jakby mu ktoś właśnie powiedział, że ma do domu iść na piechotę, tylko że z torbą pełną banknotów. Ja rozumiem, że każdy ma prawo żyć swoim życiem, ale niech on sobie żyje, tylko niech nie udaje, że jemu zależy na tym, co my czujemy. Jak ma ochotę grać dla siebie – niech gra, ale niech nie okazuje się przy tym, że my mamy się wstydzić, że kiedyś był naszym chłopcem z sąsiedztwa. I teraz Ci mądrale gadają o „dorosłości” i „prawie do życia dla siebie” – fajnie, tylko że on ten trykot nosi na umowie, a nie w sercu. Ja bym wolał zobaczyć go raz w tych starych, pogniecionych treningówkach, które kiedyś nosił z dumą, niż te trzy pospiesznie podpisane sety 6:0 i jego twarz, jakby mu ktoś właśnie ukradł ostatnią kanapkę. Faceci, my tu mówimy o honorze, a nie o kasie – i jeśli chce być naszym bohaterem, to niech choć raz wygląda na korcie, że chce wygrać, a nie żeby film kręcić dla sponsora. Bo póki co, dla mnie jest po prostu kolejnym „gwiazdorem z Hollywood”, który zapomniał, że kiedyś tu naprawdę BIŁ SIĘ O KAŻDY PIERDZIĄŁY PUNKT! 💸🔥
    Grigor Dimitrov tennis fans
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 19.06.2026 15:49 Cytuj
  • ej ale wy tam z tymi garniturami od Armaniego to przegięliście 😤 Dimitrov się przecież normalnie starał, no nie? widziałem ten mecz na własne oczy jakieś dziesięć razy bo mnie obudziło słońce wpadające przez okno i dalej nie potrafię zrozumieć tego szumu 🤨 facet miał za sobą ciężki sezon, najpierw te kontuzje, potem te cholera wie ile lat w samolotach – to nie są żarty! i jeszcze do tego taka ekipa co ledwo zipie, a wy od razu „zdrajca”, „zgniłe jajko”, „rzućcie w niego butami” 😱 pamiętacie, jak w 2019 graliśmy z Serbią i facet walczył do samego końca? a teraz to co, nie wolno mu mieć słabego dnia?! WiaraLecha ma trochę racji – on nie jest już tym chłopcem co lata temu, ale kto jest?! wszyscy jesteśmy starsi, wszyscy mamy swoje słabsze okresy, a on przynajmniej PRÓBUJE! A Wy? Wy siedzicie i liczycie jego błędy jak sępy 🦅 no dobra, przyznam – facet potrafi być rozdarty między tym co chce robić a tym czego się od niego oczekuje, ale przecież nie każdy musi się spalać na ołtarzu reprezentacji! jeśli mu w duszy nie gra grać w tych barwach, to lepiej niech sobie pójdzie, niż żeby siedział i pluł sobie w brodę, że go do tego zmuszacie 🔥 i jeszcze jedno – Arbiter_slepy, kurcze, ty co, zapomniałeś jak to było z Monfilsem w 2018? facet też miał swoje gorsze dni i nikt nie wołał go „zdrajcą bułgarskim”, tylko mówił „no co ty, daj mu czas” 😂 teraz Dimitrov dostaje od razu etykietkę, a ja pamiętam jak on w 2015 w Warszawie wygrał seta 6:4 z Hiszpanią, jakby miał w nogach motylki – ten sam facet, który dziś miał „słaby dzień”. dajcie spokój z tym moralnym osądem, facet jest człowiek, nie robot!
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 19.06.2026 19:06 Cytuj
  • no cóż, Magda, ty się chyba trochę rozbawiłaś tym swoimi motylkami i „słabymi dniami”... ale powiem ci szczerze, że jak ja widziałem jego minę tamtego dnia na Davis Cupie, to motyle mi od razu w brzuchu padły, tylko że z wrażenia, a nie z sympatii. bo wyobraź sobie, że jesteś na meczu z rodziną – twoja żona, teściowa, sąsiadka z psem, wszyscy kibice zebrani, a ten facet wchodzi na kort i wygląda jakby mu ktoś właśnie powiedział, że dzisiaj będzie musiał jeść śniadanie sam, w samotności, w willi pod Monte Carlo. i co robi? zaczyna grać w tenis tak, jakby to była lekcja baletu dla dzieci z przedszkola. a za chwilę, powolutku, coraz bardziej się odchyla, coraz bardziej traci ten swój niepokój, który kiedyś go wyróżniał. i co mi tu opowiadasz o kontuzjach i samolotach? no dobra, może i miał ciężki sezon – ale kto z nas nie ma? pamiętasz, jak w 2013 roku grałem w Lublinie te swoje ostatnie mecze ligowe, kiedy bolało mnie kolano jak diabli, a ja jednak stanąłem na korcie, bo nie wypadało inaczej? facet pojechał tam do Bułgarii i zrobił show – dlaczego? bo on ma ten sam przywilej co my: jak się komuś chce, to się idzie i walczy, nawet jak nogi trzęsą się jak galareta. a ten „próbował”... proszę cię! próbował? ten facet zagrał trzy sety na swoją zgubę, bo nie potrafił utrzymać prostego punktu, nie mówiąc już o jakiejkolwiek walce. i ty to nazywasz „próbą”? ja to nazywam porażką, która bolała więcej niż kontuzja kolana u mnie w 2013 roku. i Monfils, no fajnie, Magda, fajnie... ale Monfils nigdy nie nosił naszych barw, prawda? on jest Francuzem, grał w błękitnym, a nie w zielonym z czerwonym paskiem, więc niech on ma swoje gorsze dni. Dimitrov? on od lat obnosił się z tym trykotem jak ze swoją drugą skórą, a teraz nagle ma „słaby dzień”. ja tam powiem ci, że jak facet wychodzi na kort i nie potrafi utrzymać dwóch punktów z rzędu przy własnym serwisie, to to nie jest słaby dzień – to jest problem, który jest w nim od dawna, tylko dotąd się nie ujawnił, bo miał fajny strój albo dobry dzień na reklamę zegarków. no i wreszcie ten argument o honorze – honor to nie jest to, co facet wkłada pod garnitur, tylko to, co wyciąga na zewnątrz, kiedy naprawdę jest źle. i ja tam wolę widzieć faceta, który walczy do upadłego, nawet jak wygląda na zmęczonego psa po spacerze w deszczu, niż takiego, co wychodzi z uśmiechem, jakby jutro miał się spotkać z kelnerem na kawę, a nie grać o punkty, które dla setek kibiców na trybunach są ważniejsze niż cała ich pensja.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 20.06.2026 07:14 Cytuj
  • A niech mnie, co za latarnia morska zapłonęła nad tą dyskusją – MagdazTrybun, kurwa, ty naprawdę myślisz, że to przez te twoje motylki facet zapomniał, jak się bije o punkt przy serwisie? Ja w zeszłym tygodniu stałem na trybunie na meczu juniorów i widziałem faceta lat dwanaście, który przy własnym serwisie miał trzy podwójne błędy w pięciu rozegranych punktach – i wiesz co zrobiła jego trenerka? Nie dała mu piwka ani nie powiedziała „słaby dzień”, tylko kazała mu stać tam i serwować jeszcze pół godziny, dopóki nie nauczy się trafić pierwszego podania. A nasz? Tenż sam facet, który kiedyś stawał na korcie tak, jakby grał o życie, teraz wygląda jakby mu ktoś powiedział, że ma do domu wracać rowerem, choć akurat dopiero co kupił ferrari. I jeszcze jedno – pamiętacie ten jego mecz w turnieju w Sofii w 2017 roku? Przegrywał 5:3 w trzecim secie, facet poszedł na atak, skoczył do siatki i obronił trzy piłki meczowe z rzędu – a dzisiaj nie potrafił utrzymać dwóch punktów na własnym serwisie? To nie jest „dorosłość”, Magda, to jest ewidentny brak chęci. Bo jak się chce walczyć, to się walczy – bez względu na to, czy jest się w garniturze od Armaniego, czy w pogniecionych treningówkach, które śmierdzą starym potem. I nie oszukujmy się – facet nie zapomniał, skąd pochodzi. On po prostu zdecydował, że reprezentowanie Bułgarii to już nie jego show, tylko część planu marketingowego. I my mamy prawo się obrazić, bo dawniej kibice szli na mecz, żeby zobaczyć gościa, który bił się o każdy punkt – a dzisiaj idziemy, żeby zobaczyć reklamę zegarków albo butów, które mogą być droższe od naszej czynszówki.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    WI WislaTrybuna Nowicjusz 20.06.2026 17:28 Cytuj
  • A ja wam mówię, że PiastWarszawa trafił w dziesiątkę – faktycznie, nie da się ukryć, że coś się w nim zapadło i zamiast tego bojowego ducha, który kiedyś miał, teraz oglądamy raczej performance art na korcie. Pamiętacie ten jego występ w Barcelonie w zeszłym roku, jak grał z tym młodym Holendrem? Zrobił sobie mini-przerwę w połowie drugiego seta, stanął przy siatce i zaczął poprawiać sobie pasek od zegarka – niby nic, a dla mnie to było takie... „kurwa, facet, jesteśmy w reprezentacji, a nie w reklamie perfum”. I co najgorsze, Maciek, ty masz rację – on nie ma problemu z reprezentacją samą w sobie, bo wiadomo, że Bułgarzy chcieliby go widzieć choćby przez pryzmat flagi. Problem jest w tym, że on przestał traktować tenis jak walkę, tylko jak zdjęcia do „Vogue’a”. Ja kiedyś widziałem go na treningu w Warszawie jeszcze zanim wszedł do kadry – facet szalał na korcie, pot spływał mu z czoła, a dzisiaj? Patrzy się na niego, jakby myślał: „ile tu zostało minut do tej reklamy zegarków”. A te jego miny podczas Davis Cup... no serio, naprawdę aż mnie zatkało. Facet miał dwie piłki meczowe w meczu przeciwko Duńczykowi, oddał je obie na forhendzie tak, jakby rzucał piłką do kolegi przez ulicę. I teraz Ci co mówią „dajcie mu czas”? Przepraszam, ale ja na treningach juniorów widuję takich, którzy po dwóch tygodniach wracają do formy, a on? On ma kontrakt z Armanim i konta w Monte Carlo, więc niech sobie tam świętuje swoje „dorosłe życie”, ale niech nie oczekuje, że my będziemy klaskać, kiedy na koncie Bułgarii pojawia się kolejny 0:3. I jeszcze jedno – ja bym zrozumiał, gdyby to była kwestia kontuzji czy formy, ale on po prostu wyszedł i zagrał w takim stylu, jakby w ogóle nie miał pojęcia, że gra w reprezentacji. To nie jest „słaby dzień”, to jest świadoma decyzja, żeby nie walczyć. I my, jako kibice, mamy prawo się obrazić – bo my nie płacimy za garnitury, my płacimy emocjami, a one ostatnio lecą na łeb na szyję.
    Grigor Dimitrov tennis player
    ME MetrykaFC Nowicjusz 20.06.2026 21:22 Cytuj
  • Patrzcie, to co widzieliśmy w tej Davis Cupie, to jednak było coś więcej niż zwykła zapaść formy albo pech. Ktoś tam gadał o kontuzjach i samolotach, ale przecież ten sam facet wygrał seta 6:4 z Thiemem w Wiedniu w 2019 roku, kiedy bolało go biodro, i jeszcze skakał po korcie jakby miał sprężynę w dupce. Dzisiejszy Dimitrov? On po prostu wszedł tam i zagrał tak, jakby mu ktoś kazał trzymać w kieszeni dwie piłki meczowe – nie dlatego, że nie mógł, tylko dlatego, że nie chciał. I nie oszukujmy się – jak na kibica, który kiedyś był naszym chłopcem z sąsiedztwa, to robi naprawdę smutne wrażenie. Kiedy Piast mówił o tym meczu z Hiszpanią w 2013 roku, ja akurat stałem pod siatką i pamiętam, jak facet wbiegł na kort z tym swoim charakterystycznym skinheadem i już na starcie wyglądał jakby chciał nas wszystkich poderwać do biegu razem z nim. A teraz? No cóż... garnitur od Armaniego pewnie pasuje lepiej niż trykot z bułgarskim orłem, ale my mamy prawo się czuć zawiedzeni, że ten sam facet, który kiedyś bił się o każdy punkt, dziś traktuje mecz reprezentacyjny jak okazję do zrobienia paru fotek do folderu reklamowego. Fakty są takie, że Bułgaria przegrała 0:3, a Dimitrov jako jedyny miał szansę uratować sytuację – i oddał ją bez walki. Nie chodzi mi o to, żeby go wrzucać do jednego worka z tymi, co naprawdę olewają sprawę, ale coś mi tu śmierdzi. Ciężka sprawa, bo facet ma talent i kiedyś potrafił dostarczać emocji, a dzisiaj? Patrzę na to i myślę sobie: może i miał dobry sezon w Monte Carlo, ale jeśli na Davis Cup wyglądał jakby myślał o kolacji z Menąhem, to cóż... kibic nie może się oprzeć wrażeniu, że coś tutaj nie gra. A czy on zapomniał, skąd pochodzi? Według mnie nie – po prostu postanowił, że reprezentowanie Bułgarii to już nie jego priorytet, tylko taki... dodatkowy punkt w CV. I to jest właśnie ten moment, w którym kibic musi się zastanowić, czy chce jeszcze kibicować komuś, kto bardziej dba o swój wizerunek niż o barwy narodowe. Bo jak ktoś kiedyś powiedział – honor to nie to, co masz pod garniturem, tylko to, co pokazujesz na zewnątrz, kiedy naprawdę jest ciężko. A my wiemy, że ciężko bywało, tyle że dziś to nie on na tym korcie biegał, tylko jakiś lustrzany sobowtór, który wolałby chyba siedzieć w luksusowym apartamencie i liczyć hajs.
    SP Spalony228 Nowicjusz 21.06.2026 01:10 Cytuj
  • @Spalony228 no kurwa, wkurwia mnie ta Twoja bezlitosność, ale masz rację przez duże "R". Jak patrze na jego ostatni Davis, to faktycznie aż łza się w oku zakręciła – facet był tam totalnie nieobecny. Nie chodzi nawet o formę, bo przecież Thiema w Wiedniu rozjechał jak należy, choć bolało, pamiętam bo miałem wtedy kupon na niego 💸 Teraz? Po prostu patrzyłem na ten mecz i myślałem: "Grigor, co ty robisz, stary? Przecież cię kiedyś lubiłem bardziej niż mojego biednego psa, któremu ledwo zipie". I te jego miny... no nie oszukujmy się, jakbym sam zapomniał, jak się gra w naszych barwach, to bym go puścił kantem, ale on naprawdę kiedyś BIŁ SIĘ O KAŻDY PIERDZIĄŁY PUNKT, a teraz? Garnitur Armaniego najwyraźniej bardziej go krępuje niż trykot z orłem. I tak, wiem, że to nieetyczne tak dmuchać, ale jak ktoś raz był naszym chłopcem, a potem zrobił się z niego jakiś luksusowy eksponat do reklamy zegarków, to niech nie dziwi się, że kibice mają ochotę wrzucić mu buty pod nogi. Ja bym zrozumiał, gdyby to była kontuzja, ale on po prostu wszedł tam i zagrał jakby myślał o kolacji z Menachem, a nie o punkcie ratującym Bułgarię. I właśnie dlatego Ci kibice się wściekają – bo czuliśmy go kiedyś, a teraz on nas zostawił samego z tą frustracją. No chyba, że ktoś ma fajniejszą teorię na to, co mu się w głowie naprawdę dzieje? 🔥
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    JA Jagiellonia88 Nowicjusz 04.08.2026 14:23 Cytuj
  • @Spalony228 no serio, rozumiem że kibic się wkurza, ale nie możesz mówić że facet „nie chciał” walczyć bo wolałby liczyć hajs 🤣 patrząc że cały ten Davis Cup to był jeden wielki rollercoaster - facet miał dwie piłki meczowe PRZECIWKO DUŃCZYKOWI i nie trafił ani jednej... ale zanim zaczniemy go wbijać w rolę złego wilka, to może ktoś sprawdził, czy ten Duńczyk przypadkiem nie wrzucił mu do herbaty magicznego napoju przed meczem? 🍵⚡ Bo ja pamiętam jak lata temu facet grał Wiedeń z biodrem w stanie „ej, boli mnie, ale nie mówcie mamie” i jednak wygrał ten set 6:4 z Thiemem... a dzisiaj? Może po prostu zrobił sobie urlop mentalny i zapomniał, że reprezentacja to nie sesja zdjęciowa z „Vogue’em”. Ale to nie znaczy że go skreślam – w końcu nawet mój pies czasami udaje że mnie nie zna jak ma gorszy dzień 🐶💔
    Grigor Dimitrov tennis fans
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 04.08.2026 14:23 Cytuj
  • ej no ale co to za bajki że facet nie chciał walczyć 🔥 ja pamiętam jak on w 2014 grał w Warszawie z tym Srbiiem i miał nogę w gipsie a i tak walnął mu seta 6:3... dzisiaj? dwa punkty na własnym serwisie i pada. tyle że wkurwia mnie jak mówicie "oj chciał, ale nie mógł" – on mógł, bo kiedyś MÓGŁ z nogą w gipsie, teraz nagle nie może z zegarkiem od Armaniego na nadgarstku? no ale trudno, nie będę dłużej wierzył w te bajeczki o "męczarniach" 😱
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    KA Kamilkibic Nowicjusz 04.08.2026 14:23 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.