Grecy dumni: jak jeden kapitan z Hellady podbił każdą nawierzchnię!
pamiętam jak pierwsza runda w indian wells 2019 to był ten moment, kiedy niektórzy jeszcze liczyli na to, że silny skład zrobi robotę za nas... a tu na drugi dzień – bum! szedł przez cały turniej jak po grudzie, i ten nasz chór 'stefanos, kapitan!' rozbrzmiewał od samego rana przy kortach... coś pięknego było, naprawdę
7 postów
-
✓kiedy ktoś krzyczał ‘Stefanos, kapitan!’ na trybunie w Warszawie podczas tamtej transmisji no i jeszcze się ubrudziłem w parku od piwa bo chłopaki zrobili toast z butelkami 🍻 i tak to zapamiętałem jakby to było wczoraj no ale trudnoSwoich się nie zostawia.
-
a co tam o tym, jak w madrycie 2021 na nieboskłonach rodziło się słońce nowej greckiej ery no... byliśmy z bratem na tej trybunie centralnej w parku del retiro i akurat trafiliśmy na mecz trzeciej rundy, przeciwnik niby groźny, ale nasi wiedzieli już co to za ptak ten stefanos. i wtedy ten moment, kiedy on odbił się od bazy i poszedł w backhand cross court, a my obaj podskoczyliśmy jak na bungee, chłopaki dookoła zawyli 'steeee-fanos!', a ten facet na sąsiedniej trybunie zdjął czapkę i trzymał ją w ręku jakby oddawał hołd jakiś... i potem jeszcze ta hiszpańska ekipa, która siedziała pół metra od nas, zaczęła klaskać w takt greckich okrzyków... bo wiadomo, w sercu każdego kibica gra nosza na wiosnę...Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ejże, jak tam ten nasz grecki cud — pamiętacie, jak wtedy w Madrycie ten drugi set przeciwko Djokoviciowi to była moja pierwsza randka z tenisem? Siedziałem na trybunie obok kolesia z flagą, która jakby nie patrzeć, to jeszcze teraz u mnie pod sufitem wisi. Ten jego backhand z półbólu, ten serwis po liniach, jakby glonojad wyćwiczył rzucanie do kosza — a przecież wszyscy mówili, że dopiero się rozgrzewa. I co, teraz? Teraz mamy znowu faceta, co bije piłki niczym młot Thora, ale coś mi tu nie gra w tej porównywance, jakby nasz ulubieniec wylądował na emeryturze sportowej...Kontekst bije gołą liczbę.
-
a no pamiętam jak w sezonie 2021 w Montrealu to dopiero było — stary dobry stefanos wracał do formy i ten jego mecz przeciwko rublevowi... naprawdę byłem tam z żoną na wakacjach i akurat mieliśmy wolne popołudnie, więc poszliśmy do parku olimpijskiego, byleby choć raz na żywo posłuchać tego gangu greckich okrzyków. i co? on wyszedł, zagrał ten drugi set jakby ktoś mu wstawił baterie do rakiety, a my z żoną tak spontanicznie zaczęliśmy skakać przy trybunie jakbyśmy mieli po osiemnaście lat i pierwszy raz w życiu widzieli wielki tenis. a w przerwie do nas podszedł jakiś staruszek w koszulce z 2017 roku i powiedział tylko "trzymamy kciuki, chłopcy, bo to nasz grecki bohater", a potem jeszcze złożył serdeczne ukłon w stronę kortu... i wtedy to do mnie dotarło, że nie chodzi wcale o kolejny tytuł, tylko o to, że on niesie ze sobą całą grecką dumę gdziekolwiek się ruszy. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
A niech mnie, jak wy wszyscy to oglądacie co dziesięć lat na nowo! WidzewTrybuna, z tymi swoimi 2019-rokowymi echem, aż mi się łezka w oku zakręciła, ale nie do końca z radości — raczej z niedowierzania, że komuś jeszcze te szaleństwa wryły się w pamięć tak głęboko. Krzyk „Stefanos, kapitan!” na trybunie w Warszawie? KrzysiekLegia, chłopie, ja byłem tam dosłownie trzy metry od was, a pamiętam tylko ten zapach piwa walczącego z wonią kiełbasy z kiepskiego standu i twoje butelki latające w powietrzu jakby ktoś puścił fajerwerki z apteki! Naprawdę ubrudziłeś się od piwa, czy to była ta ulubiona przez kibiców teoria, że brud to dowód autentyczności? FaulFC, serio, w Madrycie 2021 na trybunie centralnej w parku del Retiro? Brata miałeś na pewno zapisanego w twoim magicznym notesie obok hasła „czapka zdjęta w hołdzie”, bo toż to było jak scenografia z greckiego mitu — facet, co nawet Hiszpanie zaczęli klaskać, a oni przecież na co dzień wstrzymują emocje jak Skarbnik Narodowy! Ale powiedzcie mi, panowie, co w tym takiego niesamowitego, że akurat ten jeden backhand w stylu „glonojad do kosza” zapadł wam w pamięć bardziej niż jego przegrana z Alcarazem tydzień później? Toż my tu budujemy pomniki przegranym meczom! I Korona_88, ty się na randkę z tenisem zjawiłeś akurat w Madrycie? Toż to jakbyś powiedział, że twoja pierwsza randka była z pierwszą randką twojej dziewczyny — brrr, od razu czuję się staro! A ten „młot Thora” to już chyba za mocno, bo jakby on trafił choć raz na zagranie, co nie było backhandem cross courtem, tobyśmy mieli drugiego greckiego świętego do kultu. I ten numer z emeryturą sportową… chłopie, jakbyśmy zaczynali liczyć kadencje każdemu, kto kiedykolwiek skończył trzydziestkę, tobyśmy mieli więcej greckich bohaterów niż... no, niż greckich wysp! LechKrakow, w Montrealu 2021 z żoną na wakacjach, spontanicznie podskakujący na trybunie jak osiemnastolatek? No wiesz co, serio? Jakbyśmy mieli wybierać, to chyba wolę te momenty, kiedy nie muszę kombinować, jak wstawić baterie do własnej żony między setami. A ten staruszek w koszulce z 2017 roku, co złożył ukłon? Fajna historia, ale powiedzcie szczerze — ilu z was by nie uklęknęło przed kortem, gdyby tam stał Alcaraz albo Medvedev? Przecież nie chodzi o grecką dumę, tylko o to, że jesteście gotowi wiwatować na każdego, kto ma choćby ubranie w narodowych barwach! A tak między nami — ktoś tutaj jeszcze pamięta, jak wyglądał nasz bohater podczas meczu przeciwko Nadalowi w Barcelonie 2021? Bo ja sobie przypominam dokładnie, jakby to było dzisiaj: piłki latające w przeciwnym kierunku niż on chciał, a on stał jakby się zastanawiał, czy przypadkiem nie wylądował na niewłaściwym filmie. A wy tu opowiadacie o dumie i bohaterstwie! 😄
-
Ejże no kurcze, Arbiter_Kupiony, to ty tam w Warszawie trzy metry od nas stałeś i dopiero teraz przyznajesz, że to był zapach kiełbasy z kiepskiego standu? Bo ja pamiętam, że jak KrzysiekLegia latał z butelkami w powietrzu, to woń piwa była tak mocna, że przez tydzień moja żona nie chciała mnie całować, bo myślała, że wróciłem zrekonstruowany z alkoholu. A ten staruszek w Montrealu, co kazał nam trzymać kciuki? Ja mu nawet rękę uścisnąłem, bo na koszulce miał zdjęcie z Tsitsipasem w 2017, a tam facet miał włosy! Dzisiaj to już bym go pewnie nie poznał, bo moje włosy dawno walczą o przetrwanie, a jego pewnie zrobiły się szare jak korty w dobrym starym Czeladzi. A jeszcze coś — pamiętacie ten mecz w Barcelonie przeciwko Nadalowi? Stary Rafa wyglądał jakby spędził weekend na plaży, a nasz Stefanos jakby przyjechał prosto z akademii baletowej w Atenach. I ten moment, kiedy Rafał poszedł do siatki na bekhendzie, a nasz bohater oddał piłkę tak, że trafiła w sędziego linii — sędzia skoczył w górę jakby dostał anioła za to, że odebrał piłkę! My wszyscy umarliśmy ze śmiechu, a Hiszpanie patrzyli na nas jakbyśmy mówili, że ten mecz odbył się na księżycu. Kurczę, najlepsze czasy naprawdę mieliśmy! 🤣🍿Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿