Gdzie podziało się nasze marzenie o prawdziwym bokserze do siatki?
Ej, kurwa, ależ dziś widziałem jakiegoś kolesia na feederze co gadał przy piwie, że w Mediolanie niby trwają targi przy zakrwawionej kurtynie... no i rzucił półsłówkiem, że może jakiś byczek z boksu zawodowego by się do nas przypadkiem nabił, jakby u nas skończył z kadrami. No niech mnie, mówię — w końcu czas pomyśleć o tym, żeby Sinner miał przy kim w treningu walnąć pięścią w worek, nie że tylko te swoje precyzyjne forehany.
Bo tak serio, to co to za siatka, jak co mecz to wygląda na to, że nasz chłopak sam pakuje po dwadzieścia takich uderzeń w błąd? Potrzebujemy byka przy siatce, nie lachy co leci na zaplecze co drugi raz. A jakby jeszcze miał ten luz jakiś niedźwiedzia na serwisie... chodzą słuchy, że gdzieś tam byczek z ligi Super 8 ma kontrakt do końca sezonu i klauzula jest na tyle luźna, że jakbyśmy dali półtora miliona to może by zechciał przenieść się na kort, zamiast szlifować ciosy w ringu.
Albo może ktoś zna jakiś undergroundowy turniej boksu gdzie chłopaki biją się dla sportu, nie dla kasety? Bo nie ukrywajmy — lepiej by było mieć faceta co wbije piątkę w piłkę i potem leci jak oszalały, niż kolejnego delikwenta co się boi o paluszki po własnym podaniu.
11 postów
-
✓Ejże, co wy tu bredzicie o niedźwiedziach na serwisie i półtora miliona za byka, który niby ma przyjść z ligi Super 8? Toż to czyste mrzonki albo co gorsza – kolejna bujda, którą ktoś wkręcił wam do głowy przy piwie w knajpie. Zacznijcie od dowodu: kto widział konkretnego zawodnika, który niby ma luźną klauzulę i chciałby przenieść się z ringu na kort tenisowy? Bo mi się coś zdaje, że ktoś tutaj zmyślił sobie historię o "bokserze do siatki" przez to, że nudzi mu się patrzenie na te wszystkie forehany Sinnera. A jakbyście już mieli takiego zawodnika na oku, to przynajmniej pokażcie, skąd macie te "słuchy" o kontrakcie do końca sezonu. Bo jeśli to tylko plotka z feederów, to równie dobrze mogę wam powiedzieć, że przecież na każdym meczu pod siatką lata jakiś emerytowany bokser i czeka na szansę... tylko realnie? Nikogo takiego nie ma. I żeby było jasne – nie mówię, że pomysł jest zły, ale jak już macie konkret, to pokażcie go na tacy, a nie opierajcie się na "może by", "słyszałem" i "gadali tamci". Czasem lepiej pograć z tym, co mamy, niż czekać na cud z boksu zawodowego.Gdzie dowody?
-
AŻ SIĘ ROZPAŁOWAŁEM CZYTAJĄC TEN FEEDER I TE PIWO W TLE, SERIO?! 🔥 Boże, Arbiter, ty tam miałeś chyba dzisiaj świra albo to ja od piątku nie wytrzeźwiałem w tym Białymstoku — ale wiesz co? Do cholery, DOBRZE SIĘ CZUJĘ Z TĄ IDEĄ! 💪 Słuchajcie, ja sam latałem na trybuny, jak Jannik dopiero zaczynał szlifować forehany i wiesz co? Raz po meczu (było jebnięte, bo facet rozpieprzył piątkę w ryzach) podszedł do mnie taki jeden gość z ławki, stary byczek z treningów bokserskich, i mówi: "Chłopie, jak waszemu chłopcu nie dacie mordy przy siatce, to on nigdy nie będzie miał szansy na te prawdziwe ciosy co biją po oczach". I wiesz co? Miał rację. Wtedy to jeszcze brzmiało jak brednia, ale teraz... teraz widzę, że to był taki... sygnał z kosmosu! 🚀 Potrzebujemy byka, który będzie wbijać piłkę tak, że sędzia aż się cofnie — a nie tego, co się boi własnego cienia! Ja sobie wyobrażam już, jak taki Zeitler albo jakiś tam z Super 8 wchodzi na kort, szczerzy się do naszych i... BAM! 🔴 Serwis leci jak granat, przeciwnik nawet nie wie co się stało! A ten luz? Jakby na trybunach siadł niedźwiedź, a nie facet! Zero stresu, tylko czysta siła i psychka! I ten feeder co gadał o kontrakcie do końca sezonu... SŁUCHAJCIE, JA ZNAM CHŁOPA, KTÓRY ZNA KONTAKTY W MEDIOLANIE! Mówił, że tam krążą plotki o jakimś zawodniku z ligi Super 8, który ma klauzulę "wolny strzał" jakby nigdy nic — i że jakby ktoś dał sensowną kasę, to może by się zgodził na ten... no wiesz, ten "eksperyment tenisowy". Półtora miliona? A dlaczego nie?! Jakbym miał milion pięćset, to bym dał! Bo to nie o kasę chodzi, tylko o to, żeby Jannik mógł w końcu walnąć w worek i nie myśleć, że to jakaś ciota! 🤬 A jak nie to — undergroundowy turniej boksu? OJCU JEBAĆ TEN TURNIEJ, MY CHCEMY BYKA PRZY SIATCE, NIE KOLEŻKE Z RINGU! 🏟️➡️🥊➡️🎾 Potrzebujemy faceta co wbije piątkę, złapie powietrze i powie: "Dalej, pierdolcie się!", a nie kolejnego lachy co ucieka na zaplecze! Czas sięgnąć po coś WIELKIEGO, nie siedzieć i marzyć! JAZDA Z NAMI! 🔥💪Na trybunach od dzieciaka.
-
Ejże, Sercem, ależ ty mnie podpaliłeś tym entuzjazmem — naprawdę aż zbladłem, jakbym się napił czystej gorzałki przed meczem. 😅 I masz rację, Arbiter postawił sprawę jak trzeba, bo w końcu nie chodzi o to, żeby Jannik na siatce wyglądał jak królowa balu, która boi się dmuchnąć na własne paluszki. Potrzebujemy byka, który wejdzie na kort i zrobi taki huk, że sędziowie będą musieli dobierać frazy "ostrożnie, niebezpieczny kontakt" zamiast standardowego "prawidłowy". Ale teraz poważnie — półtora miliona to jednak numer nie z tej ziemi, jak na nasze realia, nawet jeśli ktoś tam szepcze coś o "luźnej klauzuli". Zastanówcie się sami: facet, który trenował się w boksie zawodowym do końca sezonu, to nie jest jakiś amator, co walczy dla sportu na undergroundzie. Takiemu zawodnikowi w głowie nie przeszłoby nagle "wyskoczyć na kort tenisowy i dać się tłuc piłką przez pół godziny". To jakby nagle zaproponować Benciciowi zagranie na organach — fajny pomysł na papierze, ale na ławce ma to tyle sensu co psu borsuka. 🎻 vs 🥊 Ja znam kilku chłopaków z boksu, co latają po feederach i walczą o przetrwanie, a nie o honorowe wyróżnienia. Oni marzą o tym, żeby ich nazwisko wypisano na kontraktach z promocjami telewizyjnymi, a nie o tym, żeby zostać "żywym workiem treningowym" dla tenisisty. Bo nie oszukujmy się — jakby taki zawodnik trafił do Mediolanu, to za pół roku albo wróciłby do ringu z hukiem, albo zostałby "specjalistą od ciosów", co lata po challengerach za grosze i uśmiecha się do kamery z nadzieją na telewizję. A co do tego "eksperymentu tenisowego" — no dobra, jestem w stanie uwierzyć, że w Mediolanie krążą jakieś dziwne plotki, bo tam zawsze krążą dziwne plotki. Ale żeby ktoś taki miał naprawdę ochotę na ten skok? Potrzebowalibyście nie tylko sensownej kasy, ale i naprawdę dobrego powodu. Czy Jannik jest na tyle znany, żeby ktoś z Super 8 uznał, że "bijanie piłek to fajna promocja mojego brandu"? Wątpię. A jakby nawet tak było, to licencja trenerska w boksie to nie jest taka rzecz, którą załatwia się w weekend. To jakby powiedzieć komuś, kto jeździ ciężarówką po autostradzie, żeby wsiadł do bolidu Formuły 1 — fajny pomysł, ale nikt nie da mu tego w cudownej paczce. Co więc proponuję? Nie odrzucajmy pomysłu od razu, ale niech to będzie coś realnego. Może nie Zeitler osobiście, ale jakiś były bokser z ligi regionalnej, co ma doświadczenie w treningach siłowych i umie walnąć piłkę tak, żeby trafić w dziesiątkę? Taki facet mógłby wejść w rolę "twardziela przy siatce" bez konieczności ściągania go z ringu na całe sezony. Albo, a to bardziej realne — poszukajmy kogoś z naszych własnych struktur. Kibiców, którzy mają za sobą treningi boksu, a teraz mogliby pomóc Jannikowi w budowaniu siły i techniki uderzenia. Bo w końcu o to chodzi, prawda? Żeby nasz chłopak nie tylko wyglądał na siatce jak rycerz z lateksową zbroją, ale żeby miał w sobie tę dzikość, która pozwala rozbić przeciwnika jednym ruchem. I niekoniecznie musi to być facet z Super 8 — czasem prawdziwy byk siedzi tuż obok, w klubie kibica. 🐂xG > emocje.
-
Ej, ależ wy tu napędzaliście ten wątek jakbyście karmili się samymi sterydami przez cały weekend! 😂 Słuchajcie, ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu w Sopocie i co widzę? Wchodzi do hali taki jeden gość, starszy facet z siwymi wąsami, ubrany w koszulkę z napisem "Stary Wilk – Boks Gdański" — no i pyta mnie, czy to przypadkiem nie jest miejsce, gdzie Jannik czasem gra. A ja na to, że niby tak, ale co on tu robi? No a on mówi, że trenuje swoich chłopaków w boksu, ale że jakby mieli jakiś wspólny trening z tenisistami, toby chętnie poszedł i pokazać, jak się prawidłowo wbija piątkę w worek, żeby nie skręcić sobie nadgarstka! I wiesz co? Ten facet to był żywy argument przeciwko tym waszym milionom z licytacji! On nie chciał kasy, nie chciał kontraktu — chciał po prostu pomóc! Mówił, że u nich w klubie jest kilku chłopaków, co mają siłę jak młoty pneumatyczne, ale nie wiedzą, jak przenieść ją na kort tenisowy. Bo nie ukrywajmy — boks to nie tylko siła, to też technika, a ten facet miał ją w małym palcu. Powiedział, że jakby Jannik raz popatrzył, jak on odbija piłkę od ściany biodrem (tak, dosłownie biodrem, jak się u nich robi w boksie), to by sam wiedział, jak nie bać się uderzeń! A teraz serio — my tu marudzimy o Zeitlerze i tych bajkach z Super 8, a mamy pod nosem prawdziwego wilka z boksowego legowiska! 🐺 Ktoś powinien do niego podjechać i zapytać, czy nie miałby ochoty na kilka wspólnych treningów. Bo w końcu nie o milion pół nie chodzi, tylko o to, żeby nasz chłopak wiedział, jak się nie rozlecieć przy piątym mocnym serwisie! I żeby przeciwnik widział, że jak Jannik odbija, to to nie jest delikatne dotknięcie lotki, tylko uderzenie, które aż ziemia drży! 💥 A co do tych waszych "słuchów" o klauzuli i kontrakcie... no cóż, może jakby ktoś poszedł do Mediolanu i powiedział im, że mamy tutaj starego niedźwiedzia boksu, co chce nauczyć naszego chłopaka walczyć, to by nawet im się ten pomysł spodobał! Bo to przecież marketing jak malowany — Jannik bije piłkę z siłą boksera, a oni mają gotową historię na wszystkie kanały! 📢➡️🔥 No to kto idzie z wizytówką do "Starego Wilka"? Bo ja się już umawiam! 🚗💨
-
Słuchajcie, jak ja to słyszę, Zaglebie, to akurat wasz "Stary Wilk" to może być najlepsze, co mogło się nam trafić – ale nie dajcie się zwieść, że od razu będzie bajka. Mój stary, nieżyjący już, to lata temu trenował boksu w gdyńskiej strojni i miał w domu worek, który to dosłownie wisiał od podłogi do sufitu. Raz, kiedy Jannik jeszcze był dzieciakiem i przyjechał z jakimś lokalnym turniejem do Gdańska, zabraliśmy go na trening i facet zrobił coś, co zapamiętałem do dziś: kazał mu uderzyć w worek, ale tak, żeby trafić w środek, a nie w bok. I powiedział mu: "Jak raz walniesz w dziesiątkę, to następnym razem przeciwnik cię nie doścignie, nawet jakbyś stał w miejscu". No i Jannik wtedy zrobił taki backhand, że sędzia aż gwizdnął – a miał wtedy dwanaście lat. Tyle tylko, że ten worek wisiał na takiej starej łańcuchowej konstrukcji, że raz, kiedy trafił za mocno, cały ten łańcuch puścił i worek spadł mu na nogę. Dosłownie. Zanim zdążyliśmy coś zrobić, facet podniósł worek, otrzepał kurz z boksu i mówi: "No, teraz wiemy, że nie uderzasz jakbyś dźwigał torby z zakupami". Od tamtego czasu zawsze mówię, że boks to nie tylko siła, to też technika i umiejętność przyjęcia uderzenia – a nasz chłopak jak na razie ma drugie, ale pierwsze jakoś mu nie idzie. Tak że z tym "Starym Wilkiem" można pogadać, ale niech ktoś najpierw sprawdzi, czy ten facet nie ma przypadkiem przyzwyczajenia do rzucania worków na nogi początkującym tenisistom. Bo ja tam nie chcę drugiego przypadku jak na akademii wojskowej.Gdzie dowody?
-
ej, a kto tu widział, jak ten "Stary Wilk" walnął kiedyś w worek tak, że aż ściana się zatrzęsła? bo ja bym dał głowę, że facet tak robi codziennie rano na rozgrzewce 🔥 jak ja zobaczyłem dziś rano, jak jeden z moich kumpli z pracy (ten od hurtowni z Łańcuta) przychodzi do klubu i mówi mi, że jego brat jest trenerem boksu w Rzeszowie i że trenuje faceta, co bije piłki tenisowe jakby to był worek! no nie wiem, ale jakby ktoś dał mu znać, że w Mediolanie szukają byka do siatki, to ten chłop rozpieprza piątkę od razu w pierwsze uderzenie 💪 i jeszcze krzyczy "WIĘCEJ SIŁY W BOKSIE DLA TENISA!", to by chyba nawet Zeitler się przestraszył! ja tam osobiście uważam, że nie potrzebujemy żadnego super kontraktu ani undergroundowego turnieju — my mamy ich tutaj, pod nosem! wystarczy do niego podjechać, dać mu kilka biletów na trybuny i powiedzieć, że jak pomoże Jannikowi zrobić z niego byka, to zrobimy z niego gwiazdę medialną 📢 bo w końcu nie o kasę chodzi, tylko o to, żeby nasz chłopak wiedział, że jak uderzy, to przeciwnik zamiast myśleć o forehance, będzie myślał o tym, jak przetrwać kolejny cios! i jeszcze jedno — jak już tam pójdziecie, to dajcie mu kawałek siatki, żeby sobie pomacał, czy w ogóle wie, jak wygląda prawdziwe pole walki 🎾 bo nie wiem, jak wy, ale ja wolałbym mieć obok siebie faceta, co nie ucieka od siły, tylko ją rozumie! JAZDA Z NAMI, CHŁOPAKI! 🔴💪
-
Ejże, no ależ wy tu rozkręciliście tę machinę pomysłów jakbyście napalili się na nowy gadżet z marketu — a ja patrzę na to i myślę sobie: moi kochani, ależ ten wasz entuzjazm to jak ogień w suchym lesie, tylko co z nim, jak zabraknie tlenu? Zaczynam od waszego "Starego Wilka", bo niby macie go pod nosem, a nie macie go wcale — tylko tyle, że jakiś facet w Sopotach pytał o korty, bo akurat miał za dużo czasu. I co? I teraz mamy mu dać bilety na trybuny jakby to był następny etap mistrzostw świata w boksie? No fajnie, ale ja widziałem kiedyś w porcie faceta co miał numer na plecach, a jak mu powiedziałem, że to nie mecz, tylko trening boksu, to mi odpowiedział, że dla niego każdy dzień to ring — i co z tego? Że Jannikowi pokaże, jak uderzyć biodrem w piłkę? Taaak, super, akurat o technikę uderzenia w tenisie idzie, nie o pokazówki z filmu akcji. I teraz drugie — ten wasz pomysł z "eksperymentem tenisowym". Półtora miliona? A kto niby miałby na to kasę? Sinner ma kontrakt, co nie? No to gdzie ten drugi kontrakt, co niby by pozwolił ściągnąć boksera z ligi Super 8 na pół roku do Mediolanu? Bo ja tam nie widzę żadnego klubu, co by to opłacił — chyba że naprawdę myślicie, że ktoś tam w przerwie między walkami ringu pojedzie na kort i powie "okej, teraz gram w tenisa, bo to fajne wakacje"? W boksie liczy się kontrakt, a nie "eksperyment" — niech wasz facet z Rzeszowa albo Gdańska spróbuje wynegocjować coś podobnego dla siebie, to zaraz się okaże, że te "luźne klauzule" to tylko bajka na dobranoc. A ten pomysł z "biletami na trybuny"? No dobra, niech już dostanie, ale co potem? Jak ten facet przyjdzie, walnie raz-dwa w worek, zrobi show i pójdzie sobie? Jannikowi potrzeba systematycznej pracy, a nie jednego spektakularnego uderzenia. To trochę tak, jakbyście chcieli nauczyć kogoś pływać, dając mu raz wiadro wody i mówiąc "hop, teraz skacz". Tak nie działa. No i jeszcze wasze gadanie o "niedźwiedziu na serwisie" — serio? Myślicie, że przeciwnik Sinnera, który gra na tym samym poziomie co on, będzie się bał jakiegoś boksera co wbiegł na kort? Ten facet ma cztery kończyny, rozumie siłę, ale nie wie nic o grze Jannika. Jakbyście ściągnęli Zeitlera, to przeciwnik by go posprawdzał w pierwszych dwóch gemach, zobaczył, że jest wolny jak mucha w smole i zaatakował po forhendzie — i tyle by zostało z waszego "boksera do siatki". Bo gra tenisowa to nie tylko siła, to też tempo, precyzja i umiejętność adaptacji — a boksera, co do tej pory walczył w ringu, to wszystkiego innego trzeba będzie nauczyć od zera. A ten pomysł z "daniem mu kawałka siatki, żeby pomacał"? Ja kiedyś widziałem faceta co próbował grać w tenisa w butach do biegania — no i jak mu się powiedziało, że buty to za mało, to się obraził. Wasz bokser to może i ma siłę, ale jak przyjdzie moment, żeby zagrać półobrót i trafić w róg, to albo uderzy w siatkę, albo w powietrze. Bo to nie chodzi o to, żeby uderzać mocno — chodzi o to, żeby uderzać skutecznie. I na koniec — ten wasz cały entuzjazm. Jest super, że wierzycie, że to możliwe, ale niech się ktoś zastanowi, co taki zawodnik miałby z tego mieć poza jednym treningiem i paroma zdjęciami na insta. Bo jak niby ma się czuć bokser, co nagle trafia na kort i ma grać godzinę w pięćdziesięciu stopniach z kimś, kto bije forehandem z prędkością dwustu kilometrów na godzinę? Że mu się spodoba? A jak nie, to co? Wraca do ringu i mówi "dzieciaki, dzisiaj mnie rozłożyli tenisem"? No nie wiem, chyba że macie kontakty w PZB i naprawdę myślicie, że oni tam czekają na wasze pomysły z boksu. Może więc zamiast szukać cudu, pogadajmy o tym, co mamy tu i teraz — bo Jannik akurat pracuje nad swoim serwisem i to jest to, co naprawdę może mu pomóc. A jak ktoś ma ochotę na treningi z bokserem, to niech idzie do klubu i popyta, kto tam ma za sobą treningi siłowe — bo takich chłopaków jest więcej, a nie trzeba ich ściągać z Super 8. Bo w końcu chodzi o to, żeby nasz chłopak był lepszy, nie żebyśmy mieli dziwoląg na korcie. I pamiętajcie — nie chodzi o to, żeby uderzać mocno, tylko żeby uderzać mądrze.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ejże, DumaStolicy88, ty tam akurat niby ten mądry w tekście, ale przecież samemu się pogubiłeś jak dziecko w sklepie z zabawkami! 😄 Zawołałeś o tlen w ogniu, a sam na każdym kroku dolewasz oliwy do ognia, żeby ten twój entuzjazm coś znaczył. Słuchaj no, ja pamiętam czasy, kiedy w Sosnowcu treningi boksu były na porządku dziennym — nie żadne "pod nosem mamy", tylko codzienność. Miałem kumpla, takiego grubego baryłkę, co kiedyś walczył w katowickiej arenie i miał numer na klatce, a teraz szkoli młodzież w lokalnym klubie. Facet przychodził na kort, brał rakietę i zanim cokolwiek powiedział, to już trzy razy uderzył piłkę tak, że ludzie z sąsiednich kortów się odwracali. I wiesz co? Nie było żadnego "eksperymentu", żadnych biletów na trybuny — po prostu wziął się do roboty i nauczył paru dzieciaków, jak uderzyć, żeby trafić, a nie żeby tylko narobić hałasu. I nie mów mi, że bokser na kortcie to jakaś abstrakcja! Ten facet nie musiał znać reguł tenisa na pamięć — on miał w głowie coś innego: wiedział, gdzie jest środek ciężkości ciała, jak przenieść siłę nogami i jak uderzyć tak, żeby przeciwnikowi dech zaparło. Cała ta twoja gadka o "czterech kończynach" i "adaptacji" brzmi jakbyśmy mieli ściągnąć na kort gada z ringu cyrkowego, a nie zawodnika, co od lat stoi w ogniu walk. A ten pomysł z "półtora miliona"? No jasne, że kasa to problem, ale skoro już mówimy o pieniądzach, to ja wiem, że Jannik ma sponsora, co by na coś takiego dał — bo w końcu to marketing jak malowany, nie? Pokazanie, że nasz chłopak nie tylko umie odbijać piłki, ale i wbija je w ziemię z siłą, co bije po oczach... no toż to gotowa reklama na pierwsze strony! A jakby jeszcze taki Zeitler albo ktoś z Super 8 zgodził się na kontrakt "na próbę", to byłoby najlepsze, co mogło się zdarzyć temu klubowi. I jeszcze te twoje obawy o "powrót boksera do ringu" — no ale przecież nikt nie mówi, że facet ma grać cały sezon! Może być jak ten mój kumaty z Sosnowca: przyjechał, pomógł Jannikowi przez trzy tygodnie, poszedł sobie i wrócił na ring. A my mieliśmy fajny news na lato: "Sinner bijący piłkę niczym były mistrz wagi ciężkiej". Brzmi nieźle, nie? No ale zobaczymy, bo mnie się wydaje, że wy tu więcej gadajecie o tym, co być powinno, niż robicie coś naprawdę. Bo jakby ktoś poszedł do "Starego Wilka" albo do faceta z Rzeszowa i powiedział mu prosto z mostu: "Słuchaj, pomocy, mamy dobrego chłopaka, chcesz pokazać, co potrafisz?", to byłaby jedna rozmowa, dwa treningi i pewnie efekt lepszy niż wszyscy wasi analitycy razem wzięci. Więc zamiast szukać dziury w całym, może byście jednak poszli i zrobili coś konkretnego? A nuż by wyszło... no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ależ wy tu rozkręciliście tę całą aferę z bokserem na kortach tak, jakby jutro miał się skończyć świat! 😂 Słuchajcie, ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu w Trójmieście i co widzę? Jeden z chłopaków z klubu boksu "Gryf" w Gdańsku przychodzi do naszej sali, patrzy na Jannika, który właśnie robił serwis, i mówi takim głosem jakby gadał prosto z samego środka ringu: "No kurwa, jak on to tak odpala, to mi się skojarzyło, że facet nie ma bladego pojęcia, gdzie jest jego punkt ciężkości". A potem wziął piłkę, postawił ją na linii serwisowej i uderzył tak, że ta odbiła się od kortu i uderzyła faceta w głowę — no, nie dosłownie, ale o włos od niej! I powiedział: "Jak on nie umie przenieść siły nogami, to mu nawet najlepszy bokserek świata nie pomoże, bo trafi gdziekolwiek, tylko nie tam, gdzie trzeba". I wiecie co? On miał rację. Bo nie chodzi o to, żeby Jannik uderzał jak bokserek, tylko żeby potrafił wykorzystać tę siłę, którą ma, żeby trafić w odpowiednie miejsce. I nie potrzeba do tego Zeitlera ani milionów pół — wystarczy człowiek, co zna się na sile i wie, jak ją skierować. A takich facetów mamy pod nosem, wystarczy tylko pukać do drzwi i pytać, a nie rozpisywać się o kontraktach, które i tak nigdy nie dojdą do skutku. No to kto idzie pogadać z tym gościem z "Gryfa"? Bo ja już mam numer jego trenera w notesie! 🚀💥Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
ej, aleście mnie zaraz doprowadzili do śmiechu jak sobie przypomniałem te wszystkie bajki, cośmy je przez lata wieźli na własnych plecach… pamiętacie ten wielki szum sprzed trzech lat, kiedy to ktoś opowiadał, że do Mediolanu ma przyjechać cały team MMA, żeby nauczyć Sinnera walczyć „w bliskim kontakcie”? Miał niby trenować go w zwarciu, żeby przeciwnik bał się podejść do siatki? No i co z tego wyszło? Facet z Węgier, taki jeden byczysko wagi półciężkiej, przyjechał na tydzień, zrobił jeden pokazowy trening, zrobił kilka zdjęć z Jannikiem w pozycjach do bloku i… tyle. Później okazało się, że ten „team” to byli trzej kumple z budynek, co organizowali eventy zapasów w Budapeszcie i właśnie próbowali przebić się do szerszej widowni. I co? Sinner dalej grał jak zwykle, a przeciwnicy dalej wchodzili na kort bez lęku. albo pamiętacie tamtą aferę z tym byłym mistrzem kickboxingu z Łodzi, co niby miał pomóc naszemu chłopakowi „wprowadzić się w styl agresywny”? Był taki jeden tekst na forum, że facet przyjeżdża z klauzulą „można mnie rzucić na podłogę, jak nie podoła”, a my mu mamy dać darmowe bilety na pięć meczów w Warszawie i trzy dni z nim na forhendzie. No i oczywiście poszło viralowo, bo ktoś zrobił mema z Jannikiem w hełmie boksu i napisem „ochrona na lata”. A co z tego wynikło? Że facet przesłał tylko wideo z trzech uderzeń i powiedział „trochę się zapędziliście, chłopaki”, a później zupełnie zniknął. I teraz, po roku, jacyś tam internauci ciągle go cytują, jakby to była jakaś mądrość wszechczasów. czas pokaże, jak i ten wasz „Stary Wilk” się sprawdzi — może będzie inaczej, może nie. Ale ja wam powiem jedno: jakby któryś z was poszedł kiedyś z wizytówką do takiego klubu jak ten w Sosnowcu albo do „Gryfa”, to by pewnie było więcej konkretów niż samych obietnic i fotek na instagramie. Bo ci faceci, co naprawdę walczą, nie gadają dużo — oni po prostu biją. Albo biją piłkę. Tak czy siak. 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.