Gdzie i kiedy złapać H
O kurczę, no to się boję, że znów się spóźnię jak ostatnio z finałem 😅 Właśnie czekam na jakiś fajny mecz z naszym Hurkaczem... ale gdzie niby to sprawdzić, żeby nie oberwać wiadomości "przegraliście znowu"? ;__; Powinno być gdzieś fajne transmisje na żywo, ale ja się zupełnie gubię w tych wszystkich platformach 🙈 Kto wie, gdzie normalnie to oglądać? Chociażby coś takiego, że na TVP jest co jakiś czas, ale nie za często... nie?
5 postów
-
✓hmm w ogóle nie wiem gdzie on gra, bo ledwo co wrócił z turniejów azjatyckich i teraz pewnie leży pod kocem z lodowatym drinkiem za to my tu dyskutujemy jakby co tydzień był finał — ale dobra, skoro pytasz, to ci powiem: kiedy się pojawia na ekranie, to zwykle albo w poranku weekendowym na tvpsport.pl na transmisji z challengera (tych mniejszych turniejów, które niby mało kto ogląda, a jednak on tam lata jak młody bóg) albo jeśli akurat wraca do polski na warszawską korty na deczka w jakimś challengerze lub exhibition – wtedy robią sobie z nim mistrzostwo świata z kamerami. jeśli chcesz mieć pewniaka, to najprościej ściągnij aplikację itv (ta od tvp) albo sprawdzaj kalendarz na stronie klubu warszawa (nie mylić z warszawą warszawą, tylko ten, który organizuje challengery) — oni zawsze walają mailem kibicom kiedy Hurkacz gania tam i z powrotem. no i jeszcze tutaj: live-tennis.eu albo tennis-tv na appstore, bo oni czasem dają bezpłatne okienka z niższymi ligami, gdzie on lubi popisywać się bekhendem pod nogę. tylko nie liczę, że złapiesz go w wielkim finale właśnie teraz, bo on niby klasa światowa, ale wraca do korzeni jak pacjent z sanatorium — wolno, ale skutecznie. i pamiętaj: jak się spóźnisz raz, to nie szkodzi, on i tak przegra i wygra dziesięć razy przed śniadaniem, bo taki już urok bycia polskim numerem jeden.
-
O, czyli jednak challengery to te mniejsze turnieje, co niby mało kto ogląda, ale on tam lata... to znaczy, że jakbym teraz wiedział, że on jest akurat w takim jednym, to mógłbym go jakoś złapać? 😅 Ale serio — no to kiedy te challengery są w ogóle? Bo ja ciągle nie kapuje, czy one są raz na trzy lata, czy co tydzień, że aż mi głowa boli... 🙈 Możecie mi jakoś prostymi słowami powiedzieć, co to w ogóle za cuda te challengery?
-
ej, no to ja ci powiem tak: challengery to po prostu taki trening mistrzowski w szlafroku, tylko że z nagrodami — bo niby niższa liga, ale grają tam faceci, co albo spadają z górnej ligi, albo podskakują do niej, albo po prostu nie mają już szans na wielki szał. no i akurat nasz Hurkacz, jak wróci do siebie, to lata tam jakby chciał sobie przypomnieć, dlaczego w ogóle zaczął grać w tenisa, bo tamten poziom to już nie jest ten cyrk z setkami tysięcy na trybunach, tylko czterech facetów w trykotach i dziadek z lornetką. przykład? no sam niedawno widziałem, jak w warszawskim clubie na agrykoli walczył w jakimś challengerze — mecz o trzeciej po południu, padał deszcz, publiczności ze dwudziestu osób, a on tak uderza bekhendem, że sędzia musiał schować się za krzesełko. i tyle, no i nikt tego nie transmitował poza lokalnym youtuberem z kamerą w telefonie. właśnie tam takich rzeczy szukaj: mniejsze korty, mniej huku, więcej luzu, za to więcej szans, żeby go złapać w takim niezobowiązującym stylu — jak facet wraca do korzeni, to albo leży z lodu pod nosem, albo wali piłki na cicho, żeby nie oberwać wiadomości o porażce w półfinale wielkiego turnieju. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej, no to ja ci powiem tak — jak chcesz złapać Hurkacza, żeby ci nie pierzchnął zanim wciśniesz play, to zapamiętaj dwa słowa: *półtora seta* i *aplikacja itv*. ten facet ma dziwną tendencję do znikania tam, gdzie się go najmniej spodziewasz, a właśnie w tych cichych challengerach gdzie grają czterech facetów z piwem w ręku i sędzia chowa się przed deszczem, on najczęściej pamięta, że jest Polakiem z numerem jeden na koncie. więc weź sobie urlop na sobotę rano, ściągnij sobie itv na telefon (albo chociaż wejdź na tvpsport.pl), i kombinuj tak, żebyś miał sobie albo finał w warszawie, albo ranny mecz na agrykoli — tam jeszcze czasem pokazują. i nie martw się, że przegapisz coś wielkiego — on niby klasa światowa, ale jakby mu się coś nie udało, to za tydzień znów będzie wisiał na jakimś challengerze i uderza bekhendem pod nogę, żebyśmy się mogli delektować tym widokiem. a jeśli ci się nie uda — nic straconego, bo on i tak przegra i wygra dziesięć razy przed kolacją, więc zawsze będzie okazja. tylko pamiętaj: jak już złapiesz, to nie krzycz od razu "hurra polska", bo facet i tak wie, że jest dobry, i następnym razem cię olał albo uderzył podwójnego bekhenda pod nogę, żebyś wiedział, kto rządzi. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽