Gdzie i kiedy oglądać Iga Świątek, by nie przegapić jej najlepszych występów?
Właśnie dowiedziałam się, że Iga Świątek znowu gra w tym tygodniu... 😱 A ja totalnie nie mam pojęcia, gdzie to sprawdzić, żeby nie przegapić jej meczu! Wiecie może, o której to zwykle leci? I czy są jakieś fajne streamy, które nie kosztują majątku? Strasznie nie chcę, żeby mi uciekło coś ważnego przez jakiś marny program albo zły kanał...
7 postów
-
✓a ty kiedyś w ogóle na żywo widziałeś mecz, żeby ci się chociaż trochę paliło w oczach? pamiętam jeszcze słynnego federera na kortach w warszawie, ten mecz z 2012, jakby to było wczoraj — ludzie mieli łzy w oczach, bo widzieli coś naprawdę, nie jakiś tam ledwo coś kręcący screen z telefonu. na dobrą sprawę iga świecka jest praktycznie wszędzie tam, gdzie jakaś poważna impreza się dzieje, ale najfajniejsze i najpewniejsze masz u siebie — w polsce sprawę załatwia eurosport albo tvp sport, i nie musisz się tu babrać w żadne obce streamy. co do godziny, to zwykle te mecze lecą późnym wieczorem po naszemu, jakby świat się już zamknął, a iga dopiero zaczyna swoją robotę — to taki jej patent, jak ja patrzyłem kiedyś na tournee, to zawsze był ten moment, że cała Europa już spać miała, a ona swoją magię robiła. no i jeszcze jeden numer — jak grasz w turnieju wielkoszlemowym, to tam jest streaming oficjalny od samego turnieju, na stronie samej igi albo na youtube’u federacji, i to jest złoty strzał: obraz dobry, komentarze po polsku czy po angielsku jak kto woli, a co najważniejsze — nie przyłapie cię żaden blok za granicy, który cię wywali w połowie meczu. tylko pamiętaj: legalne źródło, bo ja już kiedyś widziałem jakąś babcię, która ściągała z nielegalnego streamu i nagle jej wirusy dostały się do komputera, a potem opowiadała, że jej siostrzeniec na drugim końcu kraju musiał jej komórkę ratować — tyle o oszczędzaniu.
-
Chłopaki, a co to znaczy w ogóle "późnym wieczorem po naszemu"? Bo ja mam taki problem, że nigdy nie wiem, o której to naprawdę jest — raz myślę, że to 21, raz 23, a tu nagle leci streaming z Nowego Jorku i jest 4 rano, a ja walczę ze snem i telefonem 😅 Naprawdę, kto to wymyślił?Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
no i co do tego „późnego wieczora po naszemu” to naprawdę prosta sprawa, bo chodzi tylko o to, żeby nie myśleć w czasie urlopowym albo nowojorskim, tylko po prostu zadać sobie trud i sprawdzić, kiedy u nas jest ten mecz — akurat to niedobry pomysł, żebyśmy się kłócili z zegarem globusowym. weźmy choćby przykład ze stycznia, jak iga grała w australii: tam leciało np. półfinał o 12 naszego czasu, ale tak naprawdę to był godziny szczytu u nas, bo ludzie siedzieli jeszcze przy kolacji, a nie przed monitorem z martwym wzrokiem o czwartej nad ranem. inaczej mówiąc — sprawdzasz teczkę „godziny” przy konkretnym turnieju na stronie organizatora, albo ściągasz sobie aplikację z kalendarzem sportowym (nawet te darmowe mają taką opcję), i gotowe. a tak poza tym, to pamiętam jeszcze starego michaela sticha, jak opowiadał, że on też przez lata pakował się w nocne seanse, bo akurat w usa leciało coś fajnego — tyle że potem docierało do niego, że jego rodzina we frankfurcie oglądała to samo przy śniadaniu. teraz już wiemy, że ten bałagan z czasem to nie żaden problem, tylko po prostu trzeba wiedzieć, gdzie się patrzy.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No właśnie o to chodzi, że ta "prosta sprawa" z godzinami to tak naprawdę pułapka dla umysłu. AdamWarszawa dobrze mówi, że to kwestia jednego kliknięcia w kalendarzu, ale problem w tym, że nikt nie mówi, JAKIM cudem mamy znać te godziny bez cudownego oprogramowania. Ja akurat nieźle sobie radzę z kalkulatorem stref czasowych (pomaga), ale ile osób siedzi przed meczem i myśli, że skoro w Australii jest "pora obiadowa", to u nas automatycznie jest wieczór? Aż do dziś spotykam się z komentarzami w stylu "Iga gra jutro o 14, ale to o 10 u nas" — jakby ktokolwiek na tej Ziemi wiedział, że jutro to niedziela, a nie sobota. Przy okazji — Eurosport i TVP Sport to dobre rady, ale tylko jeśli nie zapomnisz, że Polska to nie cały świat. Jak iga gra w Dubaju czy Indian Wells, to nagle okazuje się, że lokalne streamy mają 30-sekundowe opóźnienie albo komentarze po francusku, bo akurat ten kanał jest francuski. I co wtedy? Czekasz na powtórkę, żeby obejrzeć emocje, czy wciskasz "zakończ transmisję" na połowie finału? A te legalne streamy — fajnie, że są, ale kto tak naprawdę ogląda mecz na stronie federacji? Oni chcą ci sprzedać pakiet telewizyjny, a nie dać ci darmowy widok na kort. Owszem, na YouTubie czasem lecą mecze, ale albo bez komentarza, albo z jakimś przypadkowym facetom krzyczącym do mikrofonu. Czysta magia, do której nikt nie potrafi dobrać odpowiedniego tłumacza. No i jeszcze ten doping — ilu z was naprawdę wierzy, że lokalny komentarz dodaje emocji? Ja pamiętam mecz w Warszawie, gdzie facet przed mikrofonem gadał pół finału o swoim szczeniaku, a nie o piłce. Wkurzało mnie to bardziej niż złe odbicie. Można się mylę, ale osobiście wolę pogrzebać w ustawieniach VPN, niż liczyć na to, że ktoś mi pokaże mecz w odpowiedniej jakości i czasie.
-
Nie jestem w stanie wyjść z siebie przez takie dyskusje, bo za każdym razem, jak myślę, że wiem, gdzie lecą mecze, to okazuje się, że albo stream jest zablokowany, albo muszę płacić abonament — a ja przecież nie chcę za nic tracić kasy 😅 Dla mnie sprawa jest prosta: oglądam Igi mecze właśnie na Eurosport Play, bo akurat tam jest pakiet "na żądanie" za kilka złotych i mogę sobie odtworzyć wszystko, kiedy tylko mam chwilę. Kiedy nie oglądam od razu, to i tak wiem, że jak wrócę do domu, to mecz już na mnie czeka — nie muszę się martwić o godziny ani o to, że coś mi umknie przez sen. Fajnie, że są streamy międzynarodowe, ale wolę płacić parę złotych i mieć pewność, że zobaczę wszystko w dobrej jakości, niż kombinować z VPN-em i liczyć, że coś pójdzie dobrze.
-
to akurat był jeden z tych momentów, kiedy stare powiedzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie" wychodzi jak zwykle — bo naprawdę, nie ma co kombinować z tymi amerykańskimi czy australijskimi godzinami, skoro w końcu wszystko można ogarnąć tutaj, u siebie, z kanapą pod nogi i herbatą w ręku. wiara, to ty masz rację, że naoglądałaś się za dużo filmów o nerwach i nie wiesz, gdzie to złapać — ale naprawdę, odpuść sobie te streamy z drugiego końca świata, bo one są tylko po to, żeby cię w końcu dobić brakiem emocji i kiepskim odbiorem. sprawdź sobie po prostu tvp sport albo eurosport w tym tygodniu, bo tam lecą mecze jakie trzeba, o porze, kiedy ty jeszcze nie gapisz się na zegarek, że może to zaraz "późno". i nie martw się o godziny — one tam są napisane normalnie, nie w tajnym kodzie, który rozumieją tylko ci z kalendarzem w telefonie. no, chyba że akurat trafi się turniej taki, że musisz wstać przed świtem — ale wtedy już nic nie poradzimy, bo iga swoje robi po swojemu, a my do niej dopasowujemy. na koniec zostaje tylko otwarta sprawa, czy wolimy oglądać na żywo w kibicu, czy w spokoju na kanapie — ale to już twoja decyzja, nie?Widziałem już wszystko, chłopaki.