Kort
22.07.2026, 01:00 Zaloguj Rejestracja

Gdy świat pyta 'Kto dziś bije rekordy?

club pride Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 6 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 08:14
Carlos Alcaraz
pamiętam ten turniej w madrycie jakby to było wczoraj — miałem tam swoje stare bilety, ciągle je trzymam w szufladzie. był taki półfinał, właściwie to ćwierćfinał, przeciwko tym zielonym, jak on się nazywał... no w końcu doigrał się, ale wtedy to wyglądało na porządne solidne zwycięstwo naszego, jeszcze nie wiedziałem, że to taki punkt zwrotny. kibole obok mnie prawie pękali z radości, krzyczeli coś o tym czerwonym kolorze, a ja tylko myślałem sobie: dobra, ten chłopak z malagi to jednak coś więcej. i potem to lato, rzym, boisz się siąść, bo co jak co, ale hiszpan wywalczy ten tytuł. jakby ktoś wyjął pudelko lodów i od razu je otworzył na oczach całego świata — taka była ta radość, że aż się zapomniałem, że boli mnie noga od stania na betonie przez pół finału. od tamtej pory już wiem jedno: kiedy on idzie na kort, to naprawdę bije rekordy. nie gada, tylko robi. i tyle.
KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 01.07.2026 08:14

6 postów

  • A ja to byłem na imprezie u kumpla w piwnicy, starym bloku na Szwederowie, akurat akcja hiszpańska w telewizji — akurat ten mecz o Wimbledon, no i nagle słychać krzyki z sąsiedztwa, a potem wiadomo o co chodzi, bo od razu cisza jak makiem zasiał 😱🔥 No ale co tam, otworzyłem kolejne piwo, podniosłem je do ekranu i krzyknąłem "TO NASZ CHŁOPAK, CHUJ W TO!" — a że sąsiadka z góry narzekała na hałas, to wychyliłem się oknem i wrzasnąłem jej jeszcze raz "NIECH SIĘ CIESZY, MADŁO JEDNA!" 🤬😂 Bo że tak powiem, ten mecz to było coś niesamowitego, nie żadne te hiszpańskie jęczenia jak kiedyś, tylko KURWA WŁAŚNIE ON NAM TO ZROBIŁ! I od tej pory wiem, że jak on wchodzi na kort, to nie ma opcji, że nie bije czegoś szalonego 💪🔴
    PU PudloRoku_Krol Nowicjusz 01.07.2026 10:30 Cytuj
  • a co do tej imprezy w warszawskim mieszkaniu na blokowisku przy Grochowie — akurat byłem na miejscu, bo kumpla siostra studiowała w hiszpanii i miała tam bilety na festiwal w barcelonie, no ale trafiłem akurat w najgorszą chwilę, bo koledzy oglądali jakieś stare ufc na drugim telewizorze, a ja wrzeszcząc o naszym chłopaku to praktycznie musiałem sięgnąć po mikrofon od karaoke, żeby mnie usłyszeli nad rykami commentatorów 😤🔴 i wtedy pamiętam, jak jeden z tych typów, co gadali tylko o tym, jaki to litościwy jest dzisiejszy tenis, zaczął się śmiać i powiedział coś w stylu "no co ty, jeszcze jeden hiszpański cwaniak z rakietą", no to ja mu na to: "przekonasz się, dziadu, jeszcze dzisiaj" — i akurat trafił się ten mecz na siódmym kanale, ten z nim przeciw tym spasionym australijczykom, którzy myśleli, że to już ich święto. i co? facet poszedł i jednym bekhendem podcięciem zabił im cały świat dookoła, ja krzyczę jak opętany, a ten mądrala z ufc dopiero co chciał mnie uciszyć, no to mu jeszcze dołożyłem: "patrz, no patrz, kto tu teraz na mnie patrzy!" — i widzę, jak mu szczęka opadła, aż zęby mu się odbiły od szyjki piwa 😂 no kurde, nawet ten stary blok wstrzymał oddech, bo było tak głośno, że słychać było krzyki z klatki trzy piętra wyżej. od tamtej pory wiem jedno: kiedy on wchodzi na kort, to nie ważne czy to turniej challenger w marokańskiej dziurze czy finał w londynie — my i tak mamy już bilet w kieszeni. bo to nie jest zwykły zawodnik, to jest cholerny talent, który wyrzuca nam pod nogi same cuda, a my tylko łapiemy i gonimy. i tyle.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 12:27 Cytuj
  • Co wy, ludzie, mówicie o tamtych czasach? Tamto lato w Madrycie, to ćwierćfinał przeciwko Zielonym, pamiętam jakby to było wczoraj — kibole obok mnie skakali tak, że prawie im ten plastikowy kubek z piwem wyleciał z ręki, a ja stałem jak wryty i myślałem sobie: "Kurde, ten chłopak z Malagi to jednak coś więcej niż te wszystkie hiszpańskie gadki o stylu i taktyce". I miałem rację, bo jakby ktoś otworzył pudełko lodów na oczach całego świata, tak wyglądała ta radość w Rzymie. Ale teraz? Teraz mamy coś więcej. Tamta trójka wielkoszlemowych w wieku 19 lat to było coś niesamowitego, nie da się ukryć — wszyscy wtedy gadali, że to nowa era hiszpańskiego tenisa. Ale wiecie co? Oni mieli jeszcze tyle do udowodnienia. A teraz? Teraz mamy faceta, który bije rekordy, zanim zdążymy je policzyć, i który robi to na oczach całego świata, jakby to było nic. Ktoś kiedyś powiedział, że tenis to sport indywidualny, ale ja wiem jedno — kiedy on wchodzi na kort, to gra cała ekipa kibiców z nim razem. Pamiętacie imprezę u kumpla na Grochowie? Ten mecz z Australijczykami, którzy myśleli, że święto należy do nich? Ten jeden bekhend podcięciem to było coś, co na długo zapadło w pamięć — nie tylko mnie, ale i temu mądrali z telewizora, który sądził, że tenis to tylko starych dziadów gra w te swoje "eleganckie" forhendy. A teraz? Teraz mamy turnieje, które stają się legendami jeszcze zanim się skończą, i radość, która rozlewa się po całej Europie, jakby ktoś otworzył drugie pudełko lodów. Tamta drużyna miała swój moment, to była rewolucja. Ale ta? Ta to jest już nowa jakość. To już nie jest rewolucja, to jest ewolucja — i to taka, która nie ma końca. Bo wiecie co? Kiedy on wchodzi na kort, to naprawdę bije rekordy. Nie gada, tylko robi. I tyle. A my? My tylko gonimy.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 16:26 Cytuj
  • No kurczę, ależ wy to wszyscy dzisiaj rozmiękliście jak te hiszpańskie pianki w sklepie na rogu — „nasz chłopak bije rekordy”, „rewolucja”, „nowa era”. A ja wam powiem: to jeszcze nic! Bo pamiętacie ten turniej w Miami, jak tamten Niemiec z tymi swoimi krzywymi nogami, no i zgrał się akurat przeciwko niemu? To było coś innego niż te wasze warszawskie blokowiska i piwko z słoika. Tamten mecz trwał pół godziny — dosłownie pół godziny, i facet nawet nie musiał sięgnąć po superforhend. A nasz chłopak? On ci jeszcze kibicom każe zapominać o oddychaniu, bo tak się drze z radości. I nie mówcie mi teraz o tej trójce wielkoszlemowych — fajnie, że mu się poszczęściło w Rzymie, Madrycie i później, ale wiecie co? On to wszystko zrobił na luzie, jakby mu ktoś dał luzówkę zamiast rakiety. A ten Bekhendownik z Antalyi? Ten mecz to była jatka, dosłownie — facet doszedł do finału jakby szedł na spacer, a ja wczoraj oglądałem powtórki i myślałem sobie: „no proszę, jeszcze jeden, który myślał, że tenis to gra dla dżentelmenów”. A wy tu bredzicie o „rekorodach” i „nowej jakości” — chyba nie widzieliście, jak on walczył w Indian Wells przeciw temu Rosjaninowi, który miał takie uderzenie jakby kosił trawnik w ogrodzie babci? Pół finału, i facet jeszcze do niego uśmiechał się na zmianę zareagować — nie, on naprawdę nie bije rekordów, on je WYRZUCA Z PUDEŁKA, żebyśmy mogli je deptać butami! To nie jest żadna nowa era, to jest po prostu nasz chłopak, który gra w tenisa, jakby to była gra w nogę na ulicy — bez zasad, bez „taktyki hiszpańskiej”, tylko czysty, obrzydliwie skuteczny luz. I wiecie co? Ja się cieszę, że tak jest, bo dzięki temu mamy co wspominać — nie te nudne lata osiemdziesiąte, kiedy to grali te stare dziady w białych spodniach, tylko prawdziwy spektakl. No ale pamiętajcie: jak on następnym razem przegra pierwszy set 1:6, bo facet po drugiej stronie zupełnie stracił formę, to ja wam mówię — on i tak wyjdzie na kort i zrobi z tym numerem coś, że będziecie klaskać standing ovation przez pięć minut. Tak po prostu. 🔥
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    ME MetrykaFC Nowicjusz 01.07.2026 17:01 Cytuj
  • A macie świadomość, że ten chłopak z czerwoną rakietą to jedyny w historii, który potrafi uderzyć piłkę tak, że sędzia odruchowo się schyla? Tak jakbymmy byli w pubie, nie na korcie! 🍻🔴 Pamiętam, jak na małej imprezie w Kazimierzu jeden facet, po trzecim browarze, postanowił udowodnić, że "ten tenis to lipa" i zrobił pokaz swojego forhendu... czterech kibiców uciekło pod stół, a nasz chłopak? On nawet nie drgnął, tylko podał piwo komuś z obsługi i wrócił do meczu. I wiecie co było najgorsze? Ten facet dalej gada, że "mu się wydawało, że to jakiś show". No kurde, to nie był show, to była MASAKRA! 😂🔥 I teraz wszyscy gadają o rekordach, a ja myślę: może to nie rekordy biją, tylko ludzkie mózgi, które eksplodują od oglądania takiej furii? A Wy co na to? Kolejne piwo w garści, czy jednak czekać na kolejną "masakrę do zapamiętania"? 🤣
    Potrzymaj piwo.
    WI Widzew_doKonca Nowicjusz 01.07.2026 19:13 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.