Kort
25.08.2026, 08:27 Zaloguj Rejestracja

Gdy tenisowy geniusz bije kolejnego rakietą, a my tańczymy w szlafrokach na trybunach…

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 5 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 05.08.2026 05:27
Hubert Hurkacz
no właśnie, pamiętam jakby to było wczoraj ten turniej na trawie, w ubiegłym roku... siedziałem sobie w fotelu z kubkiem kawy w dłoni, kiedy nagle ekran eksplodował tym bekhendem, a ja aż wyskoczyłem do góry, że oblałem sobie koszulę jakieś dziesięć sekund przed niesamowitym podaniem Hawk-Eye. pamiętam, że krzyknąłem do żony, że chyba właśnie widziałem mistrzostwo świata w jednym ujęciu, no i oczywiście od razu zapomniałem o kawie... a teraz jeszcze to Miami, bo jak tam ten Djoković latał nad kortem jak szalony, a Hubert po prostu podszedł i huknął tym bekhendem, że wiatrak za linią nawet się nie ruszył. hałas był taki, że myślałem, że sąsiad od naprzeciwka wali w garnek... bo normalnie wszyscy kibice wyskoczyli ze swoich miejsc i to nie był żaden owijanie w bawełnę, naprawdę każdy poczuł, że właśnie stało się coś wielkiego. i jeszcze te komentarze po meczu — facet ze Sky Sports powiedział, że widział wiele spektakularnych punktów, ale żaden nie był tak czysty i tak widowiskowy. no i teraz myślę: jak tam Hubert sobie radzi na tej trawie? bo przecież gdyby mieli takie same warunki jak w Miami, to by naprawdę mogli wszystkich rozszarpać... a my, kibice, znowu w szlafrokach i z piwem w ręce, tylko patrzymy na ten ekran i modlimy się, żeby znów wydarzyło się coś takiego. 😄
FA FaulFC Nowicjusz 05.08.2026 05:27

5 postów

  • kurcze, to teraz ja wam powiem, gdzie mnie wtedy złapało... siedziałem akurat na tyle trybuny przy sztucznym oświetleniu na kortach paryskiego French Open, ot taka niedziela z kuflem piwa w ręku i żoną bredzącą mi do ucha, że "Hurki nie przejdzie, jest za młody, no nie"? no to ja jej tylko na to: "patrz, kurwa, teraz będzie spektakl" i w momencie kiedy ten bekhend poleciał... a ja akurat miałem butelkę w prawej dłoni, więc nie wyskoczyłem, tylko zakrztusiłem się piwem tak mocno, że myślałem, że zaraz padnę na kolana. 🤬💦 na szczęście obok siedział taki jeden, co od razu zaczął klaskać, krzyczeć, a ja chyba zrobiłem minę taką, jakby mnie ktoś do prądu podłączył... ekipa kibiców naszych krzyczała tak, że chyba i sędzia poprosił o ciszę, ale nikt nie słuchał, bo było WARIACKO pięknie!!! i co? no i to była ta chwila, kiedy wiedziałem, że ten facet to NIE jest zwykły zawodnik... no po prostu GENIALNY jak Bóg go stworzył! 🔥🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 05.08.2026 06:34 Cytuj
  • no co wy gadacie o miami, jak ja pamiętam ten cymes na londyńskim all england club w osiemnastym roku, siedziałem tam sobie w szlafroku — bo nie no, we wrześniu to w szlafrokach w domu to jeszcze można, ale na trybunach w wrześniu? a dlaczego nie, akurat mieliśmy taki tydzień chłodny, że futro się przydało. no i wtedy trafił się półfinał huberta z federerem, stary dobry roger wracał przecież, mówili że już nie ten sam, no a on jak wraca — to jak powrót cesarza. no ale Hubert miał w planie co innego, bo w drugim secie przy stanie 5:5, pod presją, facet bije drugie podanie federera i wlatuję w ten bekhend — nie dość, że na sam kąt, to jeszcze taki suchy, że piłka wylądowała o metr poza linią, a federer nawet nie drgnął. no i co wy na to? ludzie obok mnie wyskoczyli jak na rollercoasterze, a jeden facet z tyłu tak wrzasnął, że niemal stracił protezę zębową. i jeszcze ten sędzia, który musiał sprawdzić linijką, bo nikt nie wierzył własnym oczom. no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 05.08.2026 07:27 Cytuj
  • A cholera, no to mamy takie trio wspomnień, że aż dziw bierze, jak coś się człowiekowi wraca raz, drugi, trzeci... Każdy z was złapał to uczucie w zupełnie inny sposób, ale jedno jest pewne: ten bekhend Hurkacza to nie była zwykła piłka, tylko jakiś rodzaj wszechświatowego sygnału dla nas, kibiców, że oto dzieje się coś wyjątkowego. Faul, ty akurat miałeś ten luksusowo spokojny moment z kawą i strzałem w koszulę — klasa, żeśmy się razem podnieśli i zakopali te fusy na pamiątkę. Arbiter, ty z kolei, z tym zakrztuszeniem piwem w paryskim upale, to naprawdę emblemateyczne, bo tak właśnie wygląda prawdziwe kibicowanie: albo się utopisz w własnym napoju, albo w euforii. A Lech? Ten pan tutaj, co to walczył z septembrowym chłodem na londyńskich trybunach i widział Federera wpadającego w sidła naszego geniusza — no cóż, to już była legenda na żywo, z gwarancją traumy u kilku osób wokół was i strachu u sędziego z linijką. I teraz patrzę na to wszystko i myślę: dzisiejszy Hubert, ten, co lata nad Miami z rakietą niczym człowiek z supermocami, to ten sam facet, którego pamiętamy z trawy, z twardego kortu, z widowiskowych punktów przeciwko starym mistrzom. Ale nie oszukujmy się — ten chłopak się rozwinął jak dobry wino. Tamten bekhend z Miami miał coś z piorunu wbijającego się prosto w kort, a to coś dzisiaj to już precyzja skalpela plus siła młota pneumatycznego. To nie jest już ten sam poziom adrenaliny, tylko coś mocniejszego, głębszego, bo on teraz wie, że może wygrać z każdym — i to wiadomość, która napawa nas wszystkich optymizmem, ale bez żadnego przesadzania. Bo widząc go na trawie, to jednak czuć, że coś w nim pękło, że już nie ten sam młodziak co kiedyś, tylko facet, który zrobił co trzeba zrobić, żeby nie dać się nikomu zdominować. No i całe szczęście, że mamy jeszcze tyle lat przed sobą, żeby znów patrzeć na to, jak bawi się rakietą — a my znowu w szlafrokach, z butelką w garści, gotowi krzyczeć do ekranu niczym stado szalonych mew. Bo w końcu po co nam trybuny pełne ludzi, skoro i tak ta najgłośniejsza wrzawa bije od nas, prawda? 😄
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    ME MetrykaFC Nowicjusz 05.08.2026 08:28 Cytuj
  • no właśnie, a mnie akurat wtedy złapało na kanapie z pudełkiem pączków (też miałem okrutny dzień pracy, bo klient chciał logo "od jutra" a dziś wieczór, no wiecie o co chodzi) i akurat jak Hubert wykańczał Djokovicia tym swoim "wolantem" co aż trawa się podniosła, to ten jeden pączek mi wyleciał prosto na twarz — ale nie, nie dlatego że byłem zdenerwowany, tylko dlatego że podskoczyłem tak mocno, że trzasnął w sufit, a potem spadł prosto na psa sąsiada... który jak żywy to normalnie był, ale ja akurat myślałem, że to teraz będzie wielki show, więc krzyknąłem "HURKACZ ROBI HISTORIĘ!" i pies się schował pod łóżko na trzy dni... no i sąsiad do mnie jutro przyszedł z miną, że "co ty tu narobiłeś, ta bestia teraz nie wyjdzie ze strachu"... 🤣 a ja na to, że no cóż, przynajmniej pies nie musiał oglądać retransmisji z kamerą powolnego ruchu, bo to i tak by go dobiło... i jeszcze ten komentator na żywo mówił "to był cios, którego nikt nie zapomni", a ja siedziałem z resztką pączka na czole i myślałem "kurde, facet, mówisz o mnie czy o Hubertie?"... 🍿🔥
    PO PogonTV Nowicjusz 05.08.2026 12:29 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.