Gdy Rublo królował na korcie, a my w biało-niebieskich barwach szaleliśmy na trybunach
a co to był za czas, kiedyśmy wylewali się z trybun na stadion, a tam na ekranach widzieliśmy wielkiego rubla na korcie? nie dość, że wiadomo było, że on ma na koncie już kilka ciosów, to jeszcze patrzyliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że dzisiaj znowu będzie spektakl godny starej szkoły… pamiętam, jak raz w krakowskiej hali cały tłum podniósł się na nogi, kiedy doszedł do siatki ten jego backhand jakby z innej planety, a na trybunie było tyle energii, że aż mdleńców zbierali 😄
7 postów
-
✓A niech to, właśnie w 2019 na lotnisku w Gdańsku staliśmy z kumplami z całym ekranem w rękach jak jacyś szaleńcy... 😱🔥 kibice z Rublow na korcie, a my dopiero co przyjechali ze stadionu Gdynia, gdzie Zverię oglądaliśmy z trybun w tym samym miejscu co on na kortach... i nagle usłyszałem przez radio na przerwie, że tam właśnie rzucił mu ręcznik... no ale co ja gadam, cały kraj widział te cuda! Siedzieliśmy na ziemi w grupce z innymi gdańszczakami, krzyczeliśmy razem z nimi przez ten mały głośnik w telefonie, jakbyśmy tam byli... a potem ten backhand z Kijowa na YouTube leciał w kółko, a my paliliśmy papierosy na chłodzie i śmialiśmy się, że nawet nie musimy tam być, bo tu w Gdyni też się dzieje historia! No co, wielki był i wielki będzie! 💪🔴W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no właśnie, o tym kijowie 2018 pamiętam jak przez mgłę, tylko że nie w Gdańsku, tylko w hali w katowicach, bo akurat mieliśmy spotkanie rodzinne z bratem i on na te mecze jeździł na stałe. siedzimy sobie w tej sali bankietowej, telewizor ledwo co ogarnia, a tu Rubl na korcie i nagle ten backhand z lotu ptaka — i mój brat, co to na żadne tenisowe mecze nie chodził, podskoczył tak, że aż wina z kieliszka wyleciało 😄 sam się potem śmiał, że nawet nie wie, co się stało, ale coś go porwało tak, że krzyknął razem z nami. a potem jak ktoś puścił to powtórzenie na ekranie w barze, to cały stół się zebrał dookoła jakby to był mecz naszej ligowej drużyny, a nie jakiś tam turniejowy. no i te wasze 2019 z Gdańskiem jeszcze bardziej doceniłem, bo ja to miałem szczęście widzieć go na żywo w warszawie w 2016 — trybuny trzęsły się od samej świadomości, że oglądamy geniusza w akcji, a nie jakiegoś tam zawodnika co w sezonie słabo gra. a te ręczniki zawsze to były fajne gesty, ale to backhand z Kijowa to był po prostu cios, który zostawił ślad w sercu każdego, kto choć raz poczuł, jak to jest być kibicem naprawdę.
-
No co wy, jeszcze niedawno mieliśmy na korcie jednego z ostatnich prawdziwych władców tej ziemi, a teraz patrzymy na młodzież, która próbuje sięgnąć po koronę. Pamiętam te lata jak dziś — tłumy na trybunach, nie tylko dlatego, że graliśmy, ale że mieliśmy w środku takiego gościa, który na każdym meczu dawał czadu, że aż dech zapierało. Teraz? Trudno powiedzieć, bo ten drugi zespół też ma swoich talentów, ale brakuje im tej pewności siebie, którą Rubl nosił jak płaszcz. Tamte lata to było coś więcej niż tenis — to była wspólna religia. Dzisiaj kibice są, emocje są, ale nie czuć tej samej magii, kiedy stajesz obok kogoś i wiesz, że za chwilę zobaczysz coś, co zapamiętasz na całe życie. Tamten czas miał swój smak, swoją siłę, swoją duszę — teraz to bardziej... no cóż, szukanie formy. I to nie jest żadne potępienie, tylko spostrzeżenie starego wyjadacza, który wolałby, żeby te emocje wracały. Bo wiadomo, że tenis to sport zmienny, ale gdyby choć raz któryś z nich spojrzał na trybuny i powiedział "to moje królestwo", to bym uwierzył. A póki co — liczymy na to, że jeszcze kiedyś zobaczymy ogień w oczach, który wtedy tak nas wszystkich porwał. 🔥
-
Jeszcze nie raz mieliśmy ten moment w Warszawie na WOS-ie, staliśmy pod ekranem jak wryci, kiedy przy punkcie breaka 5:5 w trzecim secie z jakimś tam facetom z niższego sortu dograł się jakiś tam tenisowy cud i nikt nawet nie mrugał... a przy tym jego backhandzie jakbyśmy wsłuchiwali się w pieśń, nie w mecz! 🔥💪 i ten gest Zverki z ręcznikiem? normalnie totalne szaleństwo, bo jeszcze w przerwie na ekranach była reklama piwa, a my na trybunie kompletnie oderwani od świata, serca bijące jak młot... no i ten kijowski turniej, kurde, ile to razy późno w nocy oglądałem powtórki z kumplami w "Czarnym Diable" — tamten backhand to był jakoby piorun, który uderza i aż trudno uwierzyć, że to człowiek tak potrafi! 😱 a my, prości kibole z białym szalikiem, wtedy czuliśmy się jakbyśmy byli częścią czegoś większego, bo Rubl swoją klasą dawał wszystkim chłopa w garść, a my tylko krzyczeliśmy, że to nasze królestwo, bo on był NASZ!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no przecież facet na kortach miał taki chód, jakby tam nie grał, tylko szedł na spacer po własnym ogrodzie, a my sobie myśleliśmy, że to my jesteśmy na trybunach, a on to chyba jest naszym ochroniarzem, co nie puści żadnego balona przez siatkę, bo jemu to po prostu nie wypada 😄 i jeszcze te jego koszulki z tymi wzorami — raz widziałem taką w katowickim sklepie sportowym, tyle co ją podniosłem, a sprzedawca mówi, że to oryginał, ale ja mu na to, że przecież to nie nasza liga, tylko tenis, no ale co — i tak ją kupiłem, bo jakże nie, skoro każdy detal z nim kojarzył się ze świętem. no ale wiecie co mnie najbardziej zapadło w pamięć? kiedy w 2018 w warszawie podczas finału pucharowego ten jego backhand przy siatce, przy punkcie breaka, zanim jeszcze piłka odbiła się od ziemi, już my wiadomo było, że to koniec — i wtedy jeden z kumpli na trybunie krzyknął coś takiego, że aż sędziowie się odwrócili, a on tak spokojnie wyszedł do siatki i podał rękę przeciwnikowi, jakby to była formalność, a my waliliśmy się z nóg, bo to był taki moment, że aż trudno było uwierzyć, że to dzieje się na naszych oczach, a nie w jakimś filmie. i ten gest Zverki z ręcznikiem? normalka, bo kto by nie rzucił ręcznikiem, widząc, jak facet od stu lat nie ma na korcie żadnych problemów — to było tak, jakby stary mistrz wpuszczał na ring młodego adepta i mówił "no, zobaczymy, co umiesz", a my wszyscy mieliśmy ochotę krzyknąć "tato, zostaw go w spokoju, on nie ma szans" 😉 no ale co, potem jeszcze kilka takich momentów mieliśmy, a teraz tylko czekamy, kiedy któryś z nowych wpadnie na to, że trybuny to nie tylko siedzenie, tylko świętowanie, a tenis to nie tylko uderzenia, ale coś więcej.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej ale wiecie co mnie ostatnio obudziło w środku nocy? To, że Zverev tamten ręcznik chyba jednak nie rzucił — bo on był albo w transie kibica, albo po prostu takiej klasy aktorskiej, że my w Gdańsku, siedząc z tym naszym ekranem w rękach i krzycząc "no weź!", myśleliśmy, że to już totalny finał, a tu okazało się, że to było tylko zapowiedzenie drugiego aktu jak w jebanym serialu Marvela! 😂🔥 I jeszcze ta moja ciocia, co to nigdy nie oglądała tenisa, tylko patrzyła na mnie jak na wariata, kiedy krzyczałem przy tym backhandzie z Kijowa... no i teraz, jak jej pokazuję powtórkę, to ona kiwa głową i mówi "fajnie", ale po 10 sekundach już leci do kuchni, bo według niej to "za długo się uderza w piłkę". A ja jej na to: "Ciociu, to nie jest zwykłe uderzenie, to jest Ewangelia Boga Tenisa!" — a ona na to: "No dobra, ale ja idę do łóżka, bo jutro rano muszę na zakupy". 😭💔 Ale serio — kurde, jakby ktoś dzisiaj zrobił coś takiego, tobyśmy przez tydzień tylko to analizowali, a wtedy? Wystarczyło jedno uderzenie, jeden gest i już byliśmy wszyscy szaleni na punkcie Rublona. Teraz to już nawet memy o tenisistach trzeba wymyślać, żeby kogoś rozruszać. 😅🔴Memy to też analiza.