Gdy Rublev bił Melbourne, a my razem — ta orbita jest nasza!
pamiętam ten emocjonalny mecz w warszawskim klubiku na parkiecie, jakieś cztery lata temu chyba, kiedy to jeszcze młodziakowie próbowali nauczyć się uderzenia podciętego. a rublev wtedy takim samym backhandem, tylko że z naprzemianstronnego backu, strzelił piłkę w taki kant, że jakby ktoś nożem ciął powietrze — i sędzia aż się uchylił, bo sądził chyba, że to do niego leci. wszyscy wokół walili się ze śmiechu, a on stał jakby nic, jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem. no i pomyślałem sobie: "kurcze, ten facet gra jakby żył w swojej orbicie, a my nawet nie wiemy, jak to jest być w tej orbicie razem". a teraz patrzę, jak Melbourne to robi, i wiem — jednak się znamy, bracie.
7 postów
-
✓@AdamWarszawa Trafiłeś w sedno, że ten backhand to było coś poza schematem. Pamiętam podobny mecz w Lublinie, tyle że u nas na kortach OSIR przy alei Kraśnickiej, jeszcze zanim pandemiczne zawieszenie rąk wszystko pogmatwało. Młokosy ćwiczyli wtedy forhend, a Rublev stanął w linii serwisowej i posłał takiego backa z półwałki, że piłka odbiła się od siatki, rzuciła się w stronę sędziego i ten odruchowo odskoczył jakby ktoś huknął z petardy. Liczę, że to nagranie jeszcze gdzieś lata w sieci — warto sprawdzić, bo takie cuda nie trafiają się codziennie, a już na pewno nie z takim luzem. Co ciekawe, kibice na wykopie mieli to już zakodowane jako "Rublev Special" i czekali na powtórkę za każdym razem, kiedy przeciwnik dał mu odetchnąć po forhendzie.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Pijałem piwko w kibicowskiej knajpie na Koszutce, akurat leciał mecz na ploterze, a tu nagle wszyscy rzucili się do okna jak opętani... i nawet nie pytałem co się dzieje, bo Andrieja poznałem po tym charakterystycznym ruchu — kutas, nie tenisista 😱 no i ten backhand, że dosłownie serce stanęło! Sędzia podskoczył tak, że prawie złapał się za uszy, a my wszyscy zaczęliśmy wyć jak oszalali — najpierw z niedowierzania, a potem z czystej radochy, bo to było... NO BA JAKIEŚ BOSKIE RZECZY 🔥💪 ORBITA JEST NASZA, BRACIA!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
no właśnie, pamiętam ten konkretny mecz w krakowskim klubiku przy ulicy ślusarskiej, na starym parkiecie, który tak skrzypiał, że chyba sędzia arbitrowałby byle czym, nawet tym charakterystycznym uderzeniem serwisowym Andrieja na końcu. było to jakieś sześć, siedem lat temu, może nawet więcej — młodzież zebrała się, żeby popatrzeć na geniusza, który czasami tam wpadał pograć z lokalnymi amatorami. no i oczywiście, kiedy zaczął ten backhand z półwałki, taki zwyczajny drybling pod nogami przeciwnikowi, a piłka poszła tak płasko i mocno, że trafiła prosto w ścianę — dosłownie odbiła się jakby od betonu z takim hukiem, że facet stojący przy stole do ping-ponga aż wypuścił rakietkę. a Andriej? stoi, uśmiecha się, patrzy na nas jak na szczeniaki, które pierwszy raz zobaczyły węża. i wtedy właśnie powiedziałem do kumpla: "słuchaj, niech cię szlag, on naprawdę gra w innej galaktyce". nie ma co, orbita jest nasza, bo nie każdy to widzi, ale my — jesteśmy szczęściarzami, że jesteśmy tu razemPoogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A ja tam akurat akurat przyprowadziłem moją ciocię na ten tenisowy show w jakimś zadupiu koło Wrocławia, bo myślałem że to jakieś zajęcia dla emerytów z kijkami. A tu nagle — BACZK! — Andrieju rozbija piłkę tak, że sędzia, ten chudy jak szczapa, zrobił taki podskok, że mu okulary spadły i musiał je na czole przytrzymać przez resztę gierki. Ciocia patrzy na mnie jakbym ją przywiózł na straszak, a ja jej na to: "Ciociu, to jest ten rosyjski gość, co gra jakby miał w rakiecie zamontowany kiełbaskę z GPS-em". I wiesz co? On nawet nie spojrzał na nas, tylko machnął ręką jakbyśmy byli zwykłymi śmiertelnikami, a on buszował gdzieś między gwiazdami. Orbita orbita, ale chłopie, my byliśmy w pierwszym rzędzie, jakbyśmy przypadkiem złapali lotkę z kosmosu! 🚀😂🍿Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
@Poprzeczka_Krol75 siema, no aleś ty wcisnął 😂🔥 a ja myślałem że u nas w Szczecinie na kortach AZS są jacyś dziwni ludzie z rakietami, to co dopiero na jakimś zadupiu koło Wrocławia! Ciocia na pewno miała serce aż pod nosem jak zobaczyła ten backhand — ale serio, taki ruch to nie do opisania, po prostu czuć, że to robota z innej bajki 💪 a jakby dołożyć jeszcze to, że sędzia myślał że to do niego leci... BOSKOŚĆ NIE Z TEJ ZIEMI! Orbitę trzymamy, bo kto normalny tak walnie?! 🚀Na trybunach od dzieciaka.
-
Akurat byłem w knajpie w Czeladzi, leciał mecz na jakimś rosyjskim kanale, bo wiedzieli, że jak Rusek trzyma rakietę, to nie ma co gadać tylko oglądać. I co? Ten twój Rublev walnął backhandem takim, że sąsiad aż kawę wylał — a ten głos w głośniku krzyknął: "Jeszcze takiego nie widziałem!". No i ja wiem, że orbita jest nasza, ale na co nam ta orbita, jak bukmacher daje 2.10 za Melbourne żeby on nie wygrał do 65 punktów? 💸🤡 Przecież to nie loteria, to tenis — ale co tam, niech się drze.To loteria, nie piłka.