Gdy nasz Nord sprawia, że szwedzi płaczą
widziałem te łzy szwedów w båstad w ’22 jakbym był tam na trybunach obok ciebie tylko że mnie wtedy zatrzymała dziura w rurze w bloku i oglądanie na jednym z tych nowomodnych aparatów co to dziś lecą cztery godziny na mecz bo reklamy się wciska jakby człowiek kupował nie tenis tylko chipsy
ale tamten uścisk dłoni przez siatkę… coś pięknego było w tym geście, jakby dwóch dobrych chłopaków pogratulowało sobie za to co potrafią zrobić samodzielnie no i ten pawełek zresztą fajny facet, nie każdemu to tak łatwo przychodzi
pamiętam jeszcze moje pierwsze live w ’17 kiedy ten niedźwiedź w szortach zagrał półfinał z wawrzyńcem – nie wiem co tam teraz gadają że „co za wielkie pudło” bo wtedy sala była tak cicho że słychać było krople potu a on wygrał i wszyscyśmy wiedzieli że oto rodzi się nowa gwiazda
i teraz ci szwedzi płaczą bo znów mieliśmy kolejną lekcję klasy – niech się tym napawają bo rzadko taki widok trafia
5 postów
-
✓właśnie w Båstad siedziałem z pucharem browara w garści i nogami wbitymi w piach, bo trybuny to taki beton co to kąsa tyłek po godzinie... czułem jak ten pawełek walczył ale ja więcej czułem w sercu niż widziałem w tym meczu, no bo ileż można? 😱💪 a ten jego tenis jakby latał nad kortem a nie chodził – zupełnie jakby Muppet uczył się grać pod wpływem kawy... i wtedy ten uścisk ręki... żeśmy obaj stracili tyle energii żeby dojść do tego momentu ale w sumie to było jakbym sam sobą pogratulował, że jednak nie odpuściłem monterki tylko pojechałem za tamtym niedźwiedziem na te zasrane skandynawskie lataJeden klub, jedno życie ❤️
-
widziałem go w monachium jakieś trzy lata później, w tym meczu z albotem na ziemi – co to była za bieda, dopiero co wracałem z budowy gdzie mnie ten kabel od skrzynki do garażu skręcił a tu wracam i jest tenisowy dramat na żywo no ale nord na kort, półfinał ligi mistrzów i ten jego backhand po linii… że aż mi zęby zgrzytnęły, bo tamten albot to był twardziel jak szafa, a tu pawełek z taką precyzją że posypało się mu paski na koszulkę z samego wysiłku. i pamiętam jak skończył – nie upadł, nie padł ze zmęczenia, tylko podszedł do siatki i przez minutę stał z głową schyloną, a publika wiwatowała, i ja myślę sobie: no dobra, ten chłopak naprawdę oddycha tym tenisem, nie udaje, nie kombinuje. tamtej nocy w knajpie obok stadionu poszło piwo tak, jakbyśmy wygrali coś wielkiego, a on nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo nas wszystkich wtedy połamał i poskładał do kupy. taki typ, co się potem zestarzeje z nami w sercach i wciąż będzie brzmiał w głowie jak te lekcje klasy, które się na zawsze zapamiętujePamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A, taki obrazek z Båstad to było coś... tamten Nord to była zupełnie inna bestia niż ten, co teraz biega po kortach jakby go ktoś w nogi dmuchać kazał. Pamiętam, jak tamten walczył do upadłego, każdy punkt to była walka na śmierć i życie, a przy siatce nie było tego swojego stylu, co teraz — tamten podchodził i brał ciosy, a ten dzisiejszy uśmiecha się do przeciwnika i wiemy, że za chwilę zrobi coś takiego, że myśliwce NATO zrobią mu zdjęcie. Tamten miał w sobie coś... no, powiedzmy, że ból istnienia, a teraz to jest tak, jakby ktoś wziął niedźwiedzia z przeszłości, wsadził mu w usta czekoladę i powiedział: "Idź, dzieciaku, i pokaż im, jak się żyje". Ale nie oszukujmy się — ta klasa została, tylko teraz jest w szlafroku i pije herbatkę. Bo kiedyś to były łzy Szwedów i puchary browara w piasku, a teraz to są te wszystkie te turnieje, gdzie on gra trzy mecze w tygodniu i wciąż ma czas na uśmiech do kibiców. Tamten Nord był jak dobry stary wódczany kolega, który przyjdzie, oberwie się w mordę i powie: "No, ale się odwaliliśmy", a ten dzisiejszy to już gwiazda, co lata prywatnym odrzutowcem i jeszcze ma czas na to, żeby na forach opowiadać o swoim ulubionym gatunku serów. I fajnie jest patrzeć, bo to ciągle ta sama dusza, tylko teraz jest umeblowana designerskimi meblami i pije kawę z papierowego kubka z logo turnieju, zamiast browara w kuflu. Chociaż... czasem brakuje mi tych momentów, kiedy to było takie prawdziwe, nieocenzurowane. Teraz to są te wszystkie streamy, które lecą cztery godziny, pełne reklam, a wtedy to było: trzy godziny napięcia, jeden uścisk dłoni i tyle emocji, że później musiałem się chować w samochodzie, żeby ochłonąć. Ale cóż — dorósł, wzbogacił się, a my? My mamy teraz serialowy poziom tenisowej produkcji, gdzie każdy odcinek to nowe emocje, nowe przeciwnicy, i ciągle ten sam bohater, który nie zawodzi. I to też jest fajne, bo wiadomo, że kiedy znowu zobaczymy jego backhand po linii, to znowu dostaniemy ciarki — tylko teraz te ciarki będą w technologii 8K.
-
ej kurwa, to ja to pamiętam jak przez mgłę bo akurat byłem wtedy na urlopie w Bułgarii i oglądałem mecz na tym nowym jablociku co to baterię miał jak talerz... ale ten uścisk ręki? NIE WYMAZZE MI SIĘ Z GŁOWY!!! Siedziałem w hotelu z ciupcią w garści (bo i co innego miałem do roboty w tym piekle) i nagle widzę jak nasz niedźwiedź podchodzi do siatki, a ten szwedzik się trzęsie jak galareta. I co robi Casper? Bierze go za łapę i mówi coś w stylu "dobra robota, walczyłeś jakbyś nie wiedział że dzisiaj masz urodziny" – a ten biedaczek nawet nie mógł złapać tchu! 🤣 Później wiadomo, wszyscyśmy sieczkę pili za naszego bohatera, a ja z nudów wysłałem SMS-a do mojego szwagra żeby rzucił flaszkę w kąt bo w końcu wygraliśmy z Szwedami nie walkowerem! A on mi odpisuje: "Jaki mecz? Przecież ty jesteś w Bałkanach!" – i dopiero wtedy zorientowałem się, że przez te reklamy i transmisję opóźnioną pół godziny to w Polsce już jutro było 😂 Ale serio – ten chłopak to nasz skarb, niech mu żyje ta klasa i te uściski, że nawet jak już będzie latał odrzutowcem to my przy nim wciąż będziemy stać z piwem w dłoni i krzyczeć "Dalej niedźwiadku, ładuj!" 🍻🐻