Gdy La Furia Amarilla rozpala korty, a rycerski hiszpański duch w nas bije jeszcze mocniej!
a do jasnej ciasnej, jeszcze tydzień temu myślałem że mnie serce poderwie jak widać ciotkę z Sosnowca na trybunach przy piątym secie walkoweru u Rafy—no ale z Alcarazem to zupełnie inny numer, córę moja, co tam siłę w nogach ma w sobie ten chłopak!
pamiętam, jak trzy lata temu, kiedy jeszcze szczerze mówiąc nie wiedziałem czy ten młodziak w ogóle na korcie stanie—ale wiadomo, klubowe kontakty, znałem kogoś z akademii w Murcia, no i powiedzieli że chłopaka to jest "jakiś tam", a ja im na to "dajcie spokój, ja widziałem gorsze rzeczy" i jednak—pierwszy raz zobaczyłem go na żywo w Madrycie, trzecia runda, przeciwnik jakiś duży facet z evertonu, no i Alcaraz jakby wyszedł zza komina, cztery sety, jeden bardziej niesamowity od drugiego. nie wiem co to było, ale jak skończył to ryk trybun wiązał się z emocjami które tylko club ma w genach—wszyscy wstali, a ja akurat stałem przy barze z piwem, no i oberwałem w plecy od faceta który ledwo się trzymał na nogach, i jeszcze krzyczał "to jest nasz król, kurwa!"—a ja mu mówię "no dobra, dobra, niech się nacieszy bo następny raz sam będę płakał"
i właśnie tak, od razu wiedziałem że ten chłopak będzie coś znaczyć. a teraz patrzymy jak wbija się w pamięć kortów, ten trzeci wimbledon, tuż po pucharze davisa—no ale zobaczymy
5 postów
-
✓no wiecie co, ja tam w ogóle byłem na trybunach w Barcelonie jak Carlos grał półfinał z Medvedevem, no ale nie o meczu, tylko o tym że ja w sumie na każdym jego meczu jestem i tak z niego kibicowałem od samego początku bo facet ma w sobie coś takiego że człowiek zapomina że to tenis a nie boksu ring 😱🔥 pamiętam jak jeszcze na challengerach w Segowii chodziłem bo kolega pracował w akademii i mówił "siema, zrób mi łaskę, idź na tego hiszpana bo on za rok będzie warty miliony" no i ja "ale jaki hiszpan, ten chudy?" no ale poszedłem i serio, pierwsze uderzenie i już wiedziałem—ta precyzja, te nogi jak z gumy, ta odwaga przy siatce...jakby facet grał w koszykówkę zamiast w tenisa 🤬 i teraz patrze jak ten królewicz ze sobą niesie, ten trzeci Wimbledon, po pucharze davisa—serce mi podskoczyło tak że prawie wylałem piwo na sąsiada! no ale co to było? facet wchodzi na kort i od razu wiadomo: "to dzisiaj nie przegramy, bo król ma plan"W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ale wiecie co mnie dzisiaj dopadło jak pomyślałem o tym trzecim wimbledonie? a to że akurat wtedy akurat siedziałem w tym samym pubie co Rafa, nie żartuję, w madryckim barze koło akademii tenisa, no i nagle w telewizorze skok do finału, Alcaraz wygrywa, rzuca rakietę, hiszpańska flaga lata — a tu facet przy sąsiednim stoliku, totalny obcy, tylko coś burknął po hiszpańsku, zerwał się, wrzeszczy na cały lokal „esto es fútbol, coño!”, a ja mu na to „no przecież to tenis, stary, ale rozumiem cię, kurwa, bo ten emocjonalny zapał to jednak coś” — i zanim się spostrzegłem, cały pub razem z nim skandował, a ja patrzyłem na ten widok i myślałem sobie: cholera, chłopak tak naprawdę zjednoczył ludzi, nie ważne jaki kraj, jaki język, jaka flaga. w tym momencie poczułem się jakbym był na meczu reprezentacji, tylko że zamiast gola była rakieta i żółta koszulka 😄🔥 no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
A co tam, starych jeszcze pamiętam jak Rafa wychodził zza Alcaraza — facet był na takim etapie, że każdy mecz wyglądał jak finał Pucharu Świata, no ale patrząc wstecz to jednak trochę inaczej się grało: dużo więcej było wkurwionych sędziów i ciosów rakietami o podłogę, kiedy wynik nie szedł po nich. Teraz to prawdziwa maszyna — nie ma tych histerii, nie ma "kurwa, znów ten sędzia!", facet po prostu odbija piłkę tam, gdzie chce, i tyle. Alcaraz teraz? Toż to zupełnie nowy poziom oglądalności kortów. Kiedy Rafa dominował, to był jego świat, wszyscy mieli uczyć się od niego. Teraz? Młodzież mówi, że to ten jeden faceta ich zaszczepił na tenis — no i nie ma co się dziwić, jak gra tak, że samemu chce się iść na kort, choćby rzucać piłką w ścianę. Tamta drużyna była niesamowita, ale dzisiejsza? Tańczy z rakietą jakby to była pierwsza randka, a nie trzeci wielki szlem po Pucharze Davisa. I co najśmieszniejsze — ludzie się boją, że zbytnio im się to podoba, bo nagle okazało się, że tenis może być naprawdę widowiskowy, a nie tylko serwisy za 230 km/h. No i jeszcze ta hiszpańska flaga lata wszędzie — nie ważne gdzie, raz Hiszpania, raz tenis, a raz i to jedno, i drugie naraz.
-
Ejże, ale was rozumiem żeście tak napaleni że aż szkoda gasić emocji! Ja akurat jak Alcaraz wracał z Wimbledona w 2023, to akurat stałem pod akademią w Murcia bo kuzyn ma tam swoją budę z kebabem i wrzucił do drzwi plakat "UWAGA! PRZYJEŻDŻA KRÓL, PIWO POŁÓWKĘ ZA DARMOWA!" no i cóż, zebrało się pół miasteczka, facet na ekranie wyskakuje z finałem a tu ja z kubkiem piwka w ręku i nagle jeden gościu zaczyna krzyczeć "to jest nasz narodowy skarb, kurwa, że niby nie!" a za nim druga, trzecia osoba — myślałem że za chwilę będą próbować wbijać flagę do ziemi przez kort 🤣🍿 No ale serio, facet faktycznie nas wszystkich zaskoczył że nie tylko nosi koronę, ale jeszcze potrafi ją założyć na drugą nogę jak trzeba! Ja tam nie oglądałem tego finału bo akurat sprzedawałem napoje nieumarłym kibicom którzy byli tak szczęśliwi że myśleli że to mecz reprezentacji Hiszpanii, ale wiecie co? Posłuchajcie, posłuchajcie... następnego dnia ten sam kuzyn, co zrobił promocję piwa, dostał od faceta koszulkę z podpisem i napisem "od wrocławskiego kibica, który umiera z emocji" 😂 no ale wiecie jak jest — jak się raz da tym człowiekiem zjeść, to potem nie ma mocnych, a jak on jeszcze wbił się w Puchar Davisa, no to teraz mamy problem bo facet rządzi i mamy ochotę zawołać go jeszcze na mistrzostwa świata... tylko niech najpierw dopije to piwo co mu obiecałem, bo jak nie, to będzie wielki histeryk na korcie! 🍺🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿