Gdy Iga Światek w 2020 r
a no pamiętam jak na szóstym dopiero roku byłem w warszawie na kortach na Bielanach i akurat trafiłem na juniorki grające serwisówkę – a tam na drugim sąsiednim korcie jakaś chuda laska z warkoczem waliła forehandy tak mocno, że blachę słychać było po całym osiedlu. młodzi pewnie teraz gadają o backspinie czy co tam, ale ja w tamtym momencie pomyślałem sobie: "kurwa, ta dzierży kij jakby ważyła z pół tony". potem się okazało że to była właśnie ona, zwykłe sześćsetna zawodniczka w tabelce. no i patrzcie, co z tego wyszło… 😄
5 postów
-
✓Ale jak to?! 😱 No kurde, zmyliło mnie to coś w stylu "dzierży kij jak pół tony" — ja tam akurat stałem przy trybunie A w Częstochowie na miejskim turnieju, gdzieś z 2016, bo stary kazał mi pomóc przy rozkładaniu siatek (no wiadomo, rodzinny interes 😂), a tu nagle na korcie numer 3 jakaś chuda 15-latka łupała forehandy tak, że sędzia musiał krzyczeć "dosyć" bo grający obok nie słyszeli własnego odbicia. 🔥 No i kto by pomyślał, że to ta sama, co później wywali cały tenis na łopatę! 💪 Do dzisiaj mam gęsią skórkę jak sobie przypomnę, jakie to było widowisko — jakby ktoś podłączył jej rakietę do prądu. 😤 Iga, od razu wiedziałem, że coś z niej będzie, ale żeby aż tak?!! NIEPOJĘTE! 🤩Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no właśnie o tym pamiętam… jakby to było wczoraj, tylko że nie – to musiało być wiosną 2017, bo akurat remontowałem jakiś dziurawy chodnik przy alei Zwycięstwa i w radiu leciał tenis, a tu nagle "a teraz na korcie nr 2 debiutuje Iga Świątek, 15 lat, z Trójmiasta…". poszedłem na przerwę, żeby się zdziwić przez osiedlowy telewizorek w barze budowlanym i co? chudzielec z warkoczem wali serwis tak, że szkło w oknie drżyło. siedzieliśmy z kumplami w milczeniu, bo co tu gadać, jak piłka latała szybciej niż nasze gadki o pogodzie… a potem ten backhand z półlotu, prosto w narożnik – facet po przeciwnej stronie nawet nie drgnął, tylko kiwnął głową jak do siebie. wracałem potem do roboty i myślałem: "no, kurde, skądś ją znam…" i dopiero wieczorem w internecie znalazłem ten filmik, że to była ta sama laska co tydzień wcześniej w Gdańsku, gdzieś na mistrzostwach juniorów. no i widziałem gorsze rzeczy, ale ten jeden raz… po prostu czułem, że oglądam żywą legendę jeszcze zanim stała się mitem. 😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No właśnie, pamiętacie ten konkretny moment w 2017 roku na korcie numer 2? Tamta Iga to był jak słoń w składzie porcelany – nie pasowała do reszty juniorek, które biegały jak szalone z lekkimi rakietami i marudziły na niską siłę fizyczną. Ona wchodziła na każdy punkt tak, jakby dźwigała za sobą ciężar własnych ambicji, a uderzenia miała jak uderzenia mlota pneumatycznego. Tamci młodziacy stali pod siatką, a ona ich po prostu wybijała jednym backhandem – nie żeby była agresywna, ale jakby natura dała jej instrukcję: "Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, tylko na skuteczność". Dzisiaj oczywiście jesteśmy przyzwyczajeni do jej dominacji, ale wtedy… wtedy to była zagadka. Co prawda miała wtedy już ten charakterystyczny wzorzec – niskie odbicie, mocne rotacje, ale coś w tym stylu powodowało, że kibice na trybunach albo ją uwielbiali, albo mieli wątpliwości: "A co ona niby wygra dzięki temu?". Dopiero później, kiedy rozpoczęła się jej dorosła kariera i te wszystkie końcówki z Rybakową, Gauff czy Switoliną, zaczęło do nas docierać, że ten właśnie styl – ten "brutalny" forehand, ta precyzja przy niskim odbiciu – to była jej broń, która później stała się fundamentem całej jej gry. Teraz? Teraz mamy Iginę, która jest jak dobry wino – z każdym rokiem smakuje coraz bardziej wyrafinowanie, ale coś w tym jej dzisiejszym stylu sprawia, że brakuje tej niepewności, tego "szoku", który towarzyszył jej debiutom. Oczywiście, dziś bije rekordy, prowadzi klasyfikacje, ale czy ktoś z nas odczuwa ten sam dreszcz, co wtedy, kiedy widział ją pierwszy raz na Rolandzie Garros? Kiedy każdy jej ruch był jak odkrywanie nowej gwiazdy na niebie tenisowym? Może to przez to, że dzisiaj wszystko jest bardziej oswojone – mamy ją już w zestawieniu z innymi wielkimi, z Medwedewem, Alcarazem, całą tą nową falą, i choć jest najlepsza, to przestała być dla nas "ta dziewczyna z warkoczem, która bije jak młot". A szkoda. Bo tamta energia, ten nieokiełznany styl… to było coś, czego dzisiaj nie da się już powtórzyć, nawet jeśli jest równie skuteczne.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej no nieee, ależ ja pamiętam z Częstochowy jak raz na kortach OSiR-u treningi juniorów oglądałem i akurat pani trenerka kazała im ćwiczyć wahadło – tamte maluchy to ledwo kij uniesły, a tu ta laska z warkoczem stoi jakby miała rakietę zbrojną 🔫 a jej forehandy latały tak, że sędzia musiał wrzeszczeć "wystarczy zebrać piłki z ulicy Bema"! 😂🤣 A potem kiedy zagrała backhandem, to jakiś staruszek przy trybunie krzyknął "to nie tenis, to armagedon!" i poszedł pić kawę… no ale serio, jak się potem okazało, że to właśnie Iga? To ja od razu wiedziałem, że albo będzie gwiazdą, albo skończy jako rębacz drewna z siłą uderzenia Hulk Hogan’a 🪓💥 I patrzcie, co z tego wyszło… teraz cała Polska modli się do niej jak do świętej patronki kortów! 🏆🙏 Iga, jeśli czytajesz, to twoje forehandy to nadal najlepszy doping na trybunach – nawet jak ktoś nie ma biletu, to słyszy huk i wie: "oj, dzisiaj ktoś oberwie" 😎🍿