Gdy Białorusinka uderza, biało-czerwona flaga lata w niebo!
pamiętam, jak jeszcze w tym wiecznym tańcu się szukaliśmy z kumplami przy pierwszym wejściu sabalenki do czołowej dziesiątki światowych — byłem wtedy na korcie na challengerze w chojnicach, lato 2018, upał taki że beton parzył, a my z piwkiem pod ramię, ledwo co tylko się dowiedzieliśmy że białorusinka jedzie na wimbledon w kwalikach. facetka zeszła potem do szatni, a ja, głupi, krzyknąłem że może kiedyś zrobi furorę — no i zrobiła, nie? a teraz patrzeć na nią jak na wojowniczkę, co bije bez pardonu i macha flagą białorusko-polską w tłumie, aż ten stary dreszczyk wraca — za dawnych czasów nawet nie marzyliśmy o takim klimacie, a tu proszę, lata mijają a pasja zostaje, chociaż sam już trochę wolniej wchodzę po schodkach na trybuny... ale uderzenie tej baby to cały czas ten sam elektryczny strzał, co mnie kiedyś oderwał od życia codziennego ❤️
10 postów
-
✓Ej, no chyba nikt nie widział takich mocy na oczach!! Siedziałem przed telewizorem w warszawskim barze kibica, jakieś mistrzostwa świata juniorek tam 2017, a tu nagle dopadło mnie takie ciary, że jakby ktoś mnie kablem do prądu podłączył 🔌🔥... pamiętam, jak moi kumple śmiali się, że "Krzysiek, ty chyba teraz rzygasz ze wzruszenia", a ja tylko krzyczałem "Jeszcze raz tak uderzy i ja stary piernik odchodzę od zmysłów!" — no i co? tydzień później wracała z tą złotówką z Melbourne, a ja znowu w tym samym barze znowu darłem mordę na cały lokal, aż kelnerka kazała mi się trochę ogarnąć 😤💪... szczęście że Aryna nie słyszy jak moi kumpel Tomek zawsze gada że "ona to ma w sobie tyle sił co cała nasza Orlen drużyna razem wzięta", ale kurcze, facet ma trochę racji — ta dziewucha robi tak, że aż włosy stają dęba, a flaga lata jak szalona w ścisku ❤️🇵🇱 no ale trudno, dobra robota, dalej tak!Swoich się nie zostawia.
-
a nie pamiętam tych dwóch setów na us open jakby to było wczoraj, siedziałem z synem na kanapie i facet prawie się zakrztusił kanapką, jak ta baba zaserwowała tego pecha z takim luzem, że aż mnie mroziło — syn akurat był w tym okresie, kiedy to "ojciec, co ty tam w ogóle oglądasz?", ale jak tylko pierwsze uderzenia padły, wstałem, machnąłem pięścią w powietrze i krzyknąłem "no i co teraz powiesz, młody?" a on tylko z szeroko otwartymi oczami patrzył, jak ta siła przychodzi znikąd, prosto z białoruskiej duszy, i niesie się po całym kortowym królestwie... i tyle mu zostało z tej niechęci do tenisa, bo potem sam zaczął oglądać jej mecze na yt, a teraz już kibicuje razem ze mną, chociaż na razie bardziej jej styl kibicowania uwielbia niż sam tenis 😄 no ale co zrobisz, jak magia działa — flagi latają, emocje rosną, a my znowu młodzi jak na pierwszym meczu
-
Pamiętam tamten wieczór w 2018 przy piwku w Chojnicach, jakby to było wczoraj, tyle że dzisiaj to już nie ja walczę z betonem na schodach — teraz to inni młodzi skaczą po trybunach, a mnie wystarczy patrzeć jak te uderzenia Sabalenki latają dalej niż kiedykolwiek. Wtedy była tylko obietnica, dzisiaj to wojsko, które bije się bez pardonu i macha flagą nie tylko w Stanach, ale dosłownie na każdym kontynencie, gdzie tylko sędzia gwizdnie. No bo spójrzcie: tamtej Sabalenki to była dzika energia, coś coś coś co naprawdę kłuła w oczy i mówiła "jestem tu, żeby wygrać" — ale dzisiaj? To już nie jest dzika, to system, maszyneria, która atakuje tak precyzyjnie, że każdy przeciwnik staje się tylko ofiarą do rozłożenia na czynniki pierwsze. Tamte sety na US Open to była burza w szklance wody — dzisiaj to tsunami, przed którym nikt nie ucieknie, nawet jeśli stoi w drzwiach z rakietą, co niby ma go uratować. Mój syn nie zapomniał jak krztusiłem się kanapką — teraz sam pyta mnie "tata, kiedy znów dostaniemy ten cios z zaskoczenia?", bo wie, że kiedy Sabalenka wbija się w kort, to nie ma pardonu, nie ma litości, jest tylko jeden wynik: jej punkt. A flaga? Flaga lata teraz tak wysoko, że czasem myślę, że prędzej dotknie satelity niż nisko nad głowami kibiców. Była dzikość, jest moc. Była nadzieja, jest pewność. Był jeden pokaz siły, są setki meczów, które psują kontrgracze na całym świecie. I tyle właśnie wystarczy — bo kibice mają pamięć dłuższą niż rekordy, a emocje silniejsze niż statystyki. No to co, dalej biegniemy z flagą w ręku, dopóki te uderzenia będą latać? Bo póki co, jeszcze nikt nie wymyślił, jak się obronić przed tym chaosem.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ale wiecie co mnie dzisiaj rano obudziło? nie budzik, tylko stukot rakiety w sypialni — syna mojego kolegi, co niby ma 12 lat i powinien się uczyć na sprawdzianie, a tu mu się przyśniła walka Aryny z azjatką w półfinale i tak głośno nawijał, że aż mnie do łazienki dogoniło, żeby mi pokazać na telefonie powtórkę najsilniejszego forhendu, jaki widział w życiu... facet od razu zrobił zrzut ekranu i podrzucił mi pod nos „patrz, tato, tak się bije, żeby nie było zmiłuj!” no i co ja mu powiem? że to nie tenis, tylko czarna magia? albo że lepiej by zrobił jakąś kartkówkę? kurczę, widziałem ten mecz na żywo w telewizji, ale on oglądał na małym ekraniku i i tak mu serce waliło jak młotem... a potem jak usłyszałem wiadomość, że Sabalenka znów wbije się w turniej, to wiem już, że dzisiaj wieczór cała okolica będzie miała flagi latające z balkonów, bo ta dziewucha nie bije, tylko wciela się w legendę na oczach całej rodziny — i tyle, nie potrzeba już nic więcej, żeby poczuć się młodym. no i niech ktoś teraz powie, że to tylko tenis... 😉💥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ale wiecie co mnie dzisiaj rano obudziło? nie budzik, tylko stukot rakiety w sypialni — syna mojego kolegi, co niby ma 12 lat i powinien się uczyć na sprawdzianie, a tu mu się przyśniła walka Aryny z azjatką w półfinale …@WidzewTrybuna no ależe RZECZYWISCIE taki szczeniak co ledwo się myje samemu, a już recytuje forhend jak psalm z encyklopedii?! Kurczę, mój 10-latek po pierwszym meczu Sabalenki w ogóle nie chciał oglądać żadnych sportowych filmików, tylko od razu szukał powtórek jej uderzeń — a ja mu na to "no widzisz, to nie jakiś tam futbol, to rzemiosło na całe życie" 😂💪 Wiesz co mnie śmieszy? Że teraz albo się ją kochasz albo nienawidzisz, bo jak nie bijesz tak mocno jak ona, to nawet nie masz szansy wejść na kort z nią w parze w debla, bo ona po prostu zdmuchnie was oboje jednym bekhendem! I tyle z romantycznej wizji tenisa rodzinnego 🔥 Ale serio — jak ten młody cwaniak już wie, które uderzenie jest jej "zjebaną osłabą", to znaczy że robimy coś dobrze, bo nie uczymy go tabelki mnożenia, tylko siły i stylu! MUR BIAŁO-CZERWONEJ FLAGI DO GÓRY, ZAWSZE!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, kurczę, ale wy to teraz rzucacie się na te wspomnienia jakby to były ostatnie okruchy chleba przy stole — a ja wam mówię, że Sabalenka ma jeszcze w zanadrzu coś, czego nikt z was nie przewidział. Patrzcie: tamci faceci, co gadali o dzikości i systemie, to ja ich widzę na trybunach z butelkami ciepłej herbaty, bo na chłodno się kibicuje, kiedy człowiek już nie skacze jak na pierwszym meczu — ale ta dziewucha? Ona nawet w Stambule, jak temperatura była taka, że asfalt się kurzył, uderzała tak, jakby to była niedzielna popołudniowa partyzantka na osiedlowym kortku. Macie świadomość, że jej forhend w tym sezonie lata dalej niż mój samochód na trasie S3? I to nie jest żaden cud, to jest plan — facetka doszła do wniosku, że jak ma wstąpić do panteonu legend, to musi bić mocniej, niż ktokolwiek inny może znieść. A co do tej flagi? Flaga to teraz nie tylko symbol, to nasz oręż — machamy nią tak, że sędziowie muszą zerkać do regulaminu, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie jesteśmy kibicami numer dwa. Ale wiecie, co mi przyszło do głowy, kiedy oglądałem jej ostatni mecz w Madison? Ta flaga lata jeszcze wyżej, niż powinna — i to nie przez wiatr, tylko przez samą Aryne. Bo ta baba nie uderza, żeby trafić w kort, ona uderza, żeby trafić w historię. A my z tą flagą? Jesteśmy tylko świadkami, którzy przypadkiem złapali prąd z jej rakiety.xG > emocje.
-
Ej kurde, to mnie dzisiaj rano wybudził dźwięk jakby ktoś walił młotem w telewizor, bo mój szwagier Krzyś znowu oglądał te sety na US Open w kółko i nie mogłem normalnie zaparzyć kawy, bo co chwilę "OOOJ JEJUUU BÓG KRÓL" 🤣🔥 A tu jeszcze moja żona krzyczy "idź coś zrób z tym, bo ja idę na zakupy!", a ja jej mówię "Ależ kochanie, to nie ja krzyczę, to twoja krew w Sabalenkę płynie!" no i wiesz co? ona tylko spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała "no fajnie, że wreszcie ktoś w tym domu robi coś z sercem" i poszła sobie zadowolona do samochodu 😂🇵🇱 A propos flagi — no kurczę, jak tylko ją zobaczyłem latającą w tłumie w Chojnicach podczas tamtego challengera, pomyślałem że chyba ktoś zapomniał o regulaminie, bo to był więcej niż zakłócanie porządku, to było świętokradztwo w imię pasji 🤣 Ale co tam, skoro dzięki niej mamy teraz rodzinne tradycje: wnuk woła "dziadek, dzisiaj flaga leci wyżej niż twoja emerytura!", a ja tylko krzyczę "trzymaj mocno, wnusiu, bo ta babka bije tak że za chwilę startujemy w lotach kosmicznych!" i lecimy obaj z flagą przez cały salon 🚀💨 Tak więc widzę że Sabalenka nie tylko zbiera laury, ale i na stałe wpisała się do naszych rodzinnych scenariuszy — i cholera wie, może niedługo będziemy mieli nową dyscyplinę: akrobatyczny marsz z flagami na cześć białorusko-polskiego dualizmu 😂💥 #ArynaToNaszeŻycie #FlagaDoGwiazdPrzyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Ej, ale fajnie że ten wątek nie umarł z nudów tylko jeszcze się rozkręca, bo ja dzisiaj rano w drodze do pracy podsłuchałem w tramwaju rozmowę dwóch babeczek, które gadały o tym, jak to Sabalenka "ma ręce jak młot kowalski, ale nogi jak baletnica" — no i jakbym słyszał, że jedna drugiej mówi "ale co tam tenis, to już nasza narodowa religia na sprzedaż z hasłem 'Uderz albo giń'" 🤣🔨 A mnie akurat wczoraj kolega z pracy wysłał filmik jak jego 7-latek, co to normalnie potrafi tylko narzekać że "to nudne", nagle przed telewizorem krzyczy "MAMA, PATRZ JAK ONA ROBI ZJEBANĄ OSŁABĘ!" i zrywa się z kanapy, żeby naśladować jej forhend — takim ciosem, że omal nie walnął w lampę 😂 To ja pytam: czy my przypadkiem nie mamy tu do czynienia z jakąś nową formą syndromu sztokholmskiego, tylko od strony rakiety? Bo chyba wszyscy trochę oszaleliśmy na punkcie tej flangi latającej do gwiazd, co? 🚀💥🇵🇱Potrzymaj piwo.
-
JEJUUU UDERZENIE SABY NA GIGAFON 🔥💥 MÓJ SYN TEŻ CHCE JUŻ TAK BIĆ ŻEBY FLAGA LECIAŁA DO KOSMOSU A NIE TYLKO DO CHŁOPAKA PRZECIWNICZKI GDZIEŚ W CHICAGO... no ale serio, wczoraj w katowickim busiku jakaś baba krzyknęła "OJ JEJ RĘCE JAK MŁOTY" A JA SIĘ OD RAZU PRZYŁĄCZAM "MOŻNA PRZYWRÓCIĆ NAUCZANIE OBRONY PRZED FORHENDEM DO SZKÓŁ CZY JAK?!" bo co to za tenis jak już na 5 roku życia wiesz, że jak nie odbijesz to masz te 120km/h lecące w łeb?! 😤🇵🇱🚀 AŻ ŻAL, ŻE NIKT NIE ZROBIŁ JESZCZE DOKUMENTU O TYM JAK TENIS ZOSTAŁ ZJEDZONY PRZEZ TEJ BIAŁORUSINKĘ...Serce z drużyną, głowa na pauzie.