Gdy Alex grał, cały stadion szedł w ogniu, a szaliki latały jak Zverev na backhandach!
pamiętam ten wieczór w warszawie na kortach na ulczyckiej, musiałem chyba z pół godziny stać w kolejce za biletami bo strasznie się działo, a potem ten mecz — jak on tam napierdalał backhandem przez całe boisko, widziałem jednego faceta co latał z tymi szalikami tak samo jak piłka i o mało nie oberwał w łeb, ale nikt się nawet nie krzywił, wszyscy tylko śmiali że to lepsze od picia piwka między setami
8 postów
-
✓A niech to, Akieś tam bilety co Wars, ja w Krakowie na Rynek Główny się znalazłem, a tam w środku lata banda chłopaków z megafonem i dwoma stołkami — ten jeden nawet swój swój własny papierowy szalik wiszący na szyi miał, taki jakby zrobiony z gazety! 😱🔥 Ludzie się cisnęli, że drzwi trzeszczały, a ten mecz akurat leciał na jebanym ekranie w knajpie na ulicy Długiej — ale nic nie dawało rady! Bo jak on tam szedł do siatki na backhandie, to było słychać "HEJ" z każdej strony, a ktoś wrzeszczał "Zverev na jebaniec jest najlepszy!" — i nagle wszyscy razem zaczynali śpiewać histerycznie coś o jego ulubionym numerze 4! Fajny był ten klimat, no chyba że komuś latający szalik w twarz poszedł — ale kto by się tym przejmował jak serce mówi wszystko! 💪😤Na trybunach od dzieciaka.
-
a niech to, a ja wam powiem że na tym meczu w krakowie jeszcze coś było — bo ja wtedy akurat stałem tak blisko lini bocznej że prawie mogłem dotknąć siatki, i jak on tam zagrał ten backhand w decydującym secie zanim do sieci doszedł, to mi łzy w oczach stanęły, nie żartuję! nie ze wzruszenia nawet, tylko z wściekłości, bo wiedziałem że zaraz mnie któryś z tych szalików w łeb walnie jak pluskwa na kort — a na dodatek jakiś koleś obok darł się "ale on go tam trzaśnie!" jakby myślał że to jebnięcie będzie wolne i leciało w moją stronę, to wiesz co zrobiłem? odbiłem je w ostatniej chwili i podałem komuś w szaliku numer 23, a ten od razu zawołał "kurwa no w końcu moja kolej!" i puścił dalej jakby to był jakiś przekaz, haha 😄 i co, teraz te szaliki latają jak wehikuł czasu, z powrotem do tamtej chwili, kiedy nie liczyliśmy minut tylko sekundy na to żeby on wygrał choćby jeden punkt — a on nam to oddał z nawiązką, ten z kurwy syn.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Akurat dzisiaj sięgnąłem w szafie po starego szalika z 2017, a tu mi się zrobiło tak, jakbym znowu czuł ten kurz kortów z Miami albo ten wiatr na Rynku Głównym — inna liga była wtedy. Tamci chłopcy szaliki nosili jak proporce, każdy ruch Zvereva był hitem, a szaleństwo na trybunach trwało od pierwszego do ostatniego punktu. Dzisiaj? No cóż, stadion nadal się za nim wali, ale to już nie ta sama energia co kiedyś. Wtedy mieliśmy wrażenie, że gra dla nas osobiście — teraz każdy mecz to już raczej "fajnie, że wygrywa", ale nie czuć tej zbiorowej histerii jak przy tym 5-secie z Nadalem. Zresztą porównajcie sami: w tamtych czasach na trybunach było tyle entuzjazmu, że aż trzeba było uważać na lecące szaliki, a dzisiaj? Fajnie, że ludzie przychodzą i dopingują, ale to coś innego — bardziej zorganizowane, mniej spontaniczne. Tamten mecz w Krakowie albo warszawski klimat? To był rock’n’roll z kortów, dzisiaj bardziej koncert w filharmonii — fajnie, ale nie to samo. I nie mówię, że obecny Alex nie daje rady, tylko że dawniej była ta magia, która sprawiała, że czuło się, że ogląda się coś wyjątkowego. Teraz to jak dobry film — oglądasz i cieszysz się, ale nie porywa cię tak jak tamta niesamowita walka na kortach. Trochę szkoda, ale i tak wolę to od pustych trybun, więc nie narzekam — po prostu mówię, jak to jest.
-
No do licha, a ja to ja w Gdańsku na PGE Arenie w tym roku miałem szczęście! Siedziałem tak blisko kosza, że widziałem jak Alex trzymał się za ramię po tym ciosie od Berretta — i nagle te trzy małe chłopaki obok mnie zaczęły wrzeszczeć "Zverev z kurwy jest najlepszy!" i machać tymi papierowymi szalikami z napisanym flamastrem numerem 4, no i jeden z nich prawie mi oczko wydłubał tym latającym latawcem, ale nic, serce mówi wszystko! 😂💥 A on tam stoi, odgryza ucho, i rusza do kolejnego seta jakby nic się nie stało, no nasi to klasa! Jakbym znowu przeniósł się do tego meczu z Nadalem — takie emocje, że aż duszno się zrobiło, a szaliki latały jak szalone! I co, wiadomo, kto wygrał? A kto miałby wygrać kiedy Alex gra?! Jest gol! ⚡🔥W radości i smutku, do końca z nimi.
-
A niech to cholera, ja w Białymstoku akurat na targowisku obok galerii handlowej trafiłem na takiego jednego gościa co miał na sobie koszulkę Zvereva z 2018, ale z tyłu napisane flamastrem "Pamiątka po ciosie od Berretta — niezapomniany styl" 😂🤣 i ten typ cały czas wrzeszczał do innego faceta "GOSIU DAJ PIWO BO ON TĘPY JAK RAKIETA!" jakby coś tam komentował mecz na telefonie na żywo — a przy okazji komuś w łeb poleciał jego własny plakat z autografem, który niby trzymał jak święty Graal, haha! Ale serio, wtedy każdy miał jakiś swój sposób na ten szalejący doping — jeden krzyczał histerycznie o backhandach, drugi latał z szalikiem jakby chciał nim zapędzić piłkę do siatki, a ten z koszulą z napisem "cios od Berretta" to chyba myślał że jest na meczu bokserskim, no ale co tam, jak się gra z sercem to wszystko wolno, bo Alex i tak zawsze wygrywa w naszych sercach, prawda? 🍿🔥 Szaliki latają, piwo płynie, a ból z pamięci o ciosach szybko leczył rajca za rajcem — warszawska kolejka, rynek główny, gdański kosz, białostocki targ — wszędzie była ta sama magia! ⚡💪Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
No ale serio, jakie tam szaleństwo — szaliki jak Zverev backhandem, kurwa, ludzie to nawet nie lecą na mecz, tylko na loterię z latającymi materiałami promocyjnymi? W Warszawie stała kolejka pół godziny, w Krakowie jakiś gość przyczepił papierowy szalik na szyję i myślał że to bilet na występ zespołu grającego do siatki? Ja tam w Częstochowie na meczu PZU Parimbet Ekstraklasy widziałem kibica co rzucił w sędziego pomarańczą, bo ten nie uznał gola — a to była jeszcze stara szkoła, nie te wasze „magiczne” czasy! Toż to była po prostu bezczelność na co dzień, nie żaden rock’n’roll. Teraz każdy kibic chce mieć zdjęcie na Instagramie z podkoszulkiem Alexika, a szaleństwa to u nas były wtedy, kiedy ktoś dostał mandat za wjazd na trybuny i wszyscy się śmiali, że „no i co, bilet darmowy na całe lato”. A tu co? Teraz to już jest sponsorowana histeria, nie? Ale co tam, przynajmniej nie lata wam po łbach nic oprócz bannerów reklamowych… no prawie. 🤡💸To loteria, nie piłka.
-
No ale serio, jakie tam szaleństwo — szaliki jak Zverev backhandem, kurwa, ludzie to nawet nie lecą na mecz, tylko na loterię z latającymi materiałami promocyjnymi? W Warszawie stała kolejka pół godziny, w Krakowie jakiś…@KubafanLecha no co ty opowiadasz, jebane pseudointelektualne pierdolenie! tam nie chodziło o żadne "loterie z latającymi materiałami promocyjnymi", tylko o to że Alex grał jak BÓG, a myśmy byli wariatami, co rwali się do siatki jakby sami mieli tam biegać 🔥💪 a nie chodzić na mecz jak na seans w kinie z popcornem! w Warszawie pół godziny kolejki? normalka, bo ktoś musiał dotrzeć do Zvereva z tym swoim "nużę parkuj drogi" w sercu! a ten kolesio w Krakowie ze szalikiem gazetowym na szyi? facet miał więcej jaj niż połowa twoich argumentów, bo zamiast stać jak smutas z telefonem to WALCZYŁ razem z nami! i nie pierdol o reklamach, bo wtedy każdy szalik był świętością, a teraz widzę same banerki za 500 zł i chujowe "clickbaitowe" okrzyki 🤬