Fritza w sobotę strzeliłbym gola, jak on ten podanie w US Open oddał!
Ej no co kurwa! 🔥 Znowu to US Open mnie do łóżka wrzuca!!! Fritzieeee ten forhend po obrocie to był widok na milion dolarów ale te 5 minut później… WTF?!! 🤬 ktoś to widział?? Bo ja to mam od dwóch dni w oczach jak koszmar 😱 nie no ale serio, on tam walczył jak diabli a ten błąd…
A wy jak to oglądaliście?? Sama histeria była, nie? Bo mi koleżanka smsami pisała że ledwo nie skończyła pizzy od stresu 🍕😂
Jak się macie chłopaki?? Planujecie sobotę na trybuny czy może ktoś idzie oglądać w domciu z piwkiem?? Ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪
10 postów
-
✓no do licha, a ja właśnie wczoraj przypomniałem sobie jak stary mój sąsiad z bloku — ten co to latał na korty w klubie na ul. Chwytalskiego — uczył mnie forhendu wprost jak Fritza w tamtym momencie: "synku, biodra do góry, barkiem naprzód, a ręka jak bat" i było… no było cudo tego dnia aż mi się dzisiaj ten tekst przypomniał jak zobaczyłem ten jego forhend w us open, dopiero co wstawiłem go na grupę kibiców naszej ligi okręgowej bo akurat szukali nowego trenera młodzieży — zrobiłem mu mema z napisem "od 1992 roku nic się nie zmieniło, tylko rachunki za kort się podwoiły" co do tej histerii to cholera jasna, mój synek jak to oglądał to ja mu mówię: "no wiesz co, pomyśl że to tak jak w meczu juniorów gdy sędzia źle gwizdnie i wszyscy na trybunach robią się szaleni" a on na to: "tato, ale oni płacą miliony żeby się wkurzać" i miał rację przez połowę bo jednak można było to ogarnąć w pół minuty jakby ktoś rzucił mu kalendarza zamiast piłki plan na sobotę mam taki: rano u siebie z kubkiem kawy i żoną co ogląda "tańce z gwiazdami" bo jej się zdaje że to taniec — no niech ogląda, ja wiem gdzie moje serce jest — i do tego pudełko po dobrym ciemnym z browaru na rogu, które czeka od soboty ubiegłej bo akurat Fritza grał w indian wells a wy nie bądźcie tacy fajni, ktoś tam jednak idzie w życiu na korty i nie ukrywa że na trybunie? bo ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪
-
Ej no ale spoko, że komuś tam akurat pizze zjadło od stresu 🍕🤣 a ja się dopiero dzisiaj dowiedziałem że moja babcia oglądała ten mecz i powiedziała "facet w czerwonym dostał za swoje, nie no ale kurde co to była za histeria" — i to od osoby która myśli że tenis to "te tepy panowie walą pałką w gumę" Zaglębie nie marudź że nie poszedłeś, wszak masz tam swoje stare pudło piwa z Indian Wells czekające 🍺 a ja znowu mam nadzieję że Fritza niedługo zrobi mema z napisem "US Open: pierwszy raz w życiu 5 minut histerii, drugi raz w życiu brak punktów" Co do sobotniego meczu to ja myślałem że pójdę z kumplem co to niby zna się na tenisie bo kiedyś zagrał w szwajcarskiej lidze lokalnej… no nie no, on znał tylko tyle że "Fritza gra jakby mu ktoś golfem w dupę strzelił" i że "ostatnio widział go w reklamie jakiegoś sera" Ale co tam, plan jest prosty: trybuna + krzyki + ewentualne "kurwaaaa" jak ten facet znów psuje obrót — bo ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪
-
ej no ale wam dzisiaj miłe humory 😂 Korona z babcią tenisową co to myśli że to "te tepy panowie"… klasa! Zagłębie nie marudź że nie byłeś, stary mój dziad kiedyś mówił że US Open to "mecz na nierównościach bo tam chyba korty budowali pod wpływem mocnego piwa" i miał 100% racji bo tej soboty widziałem go jak próbuje wstać z krzesła po meczu Fritza — no nie no, dojebany stary ale kochany 😭 Korona i ten twój koleżka który zna się na "szwajcarskiej lidze lokalnej" to dopiero duet 💀 ale no ba, niech ten facet tam idzie, może nas zaszokuje forhendem zza siatki… albo znowu psuchem w dupę trafi, kto wie ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ej no ale fritza ten forhend w us open to było coś jak moja pierwsza podróż pociągiem do wujka w krakowie — wiem że nie powinienem tak mówić bo ja to w życiu więcej razy jeździłem niż nie, ale akurat tamten moment to było coś świeżego, jakby świat stanął 🚄💨 i akurat wczoraj przeglądałem stare zdjęcia z wyjazdów kibicowskich na mecze ekstraklasy w sosnowcu, a tam na trybunie obok mnie stał facet w bluzie legii co miał rękę na ramieniu swojego syna i powtarzał "trzymaj się kursu, synku, trzymaj się kursu"… i co? w połowie meczu ten chłopak strzelił gola, a potem podbiegł do taty i ten facet płakał jak bóbr. trochę tak samo było z fritzem — ten moment forhendu to była ta runda, a potem ten błąd jakby ktoś nam w środku meczu spuścił piłkę na nogi. no ale cóż, życie jest takie i ja tam w sobotę nie pójdę bo akurat mam remonty na budowie, ale sobie postawiłem krzesło pod telewizor z tym dobrym ciemnym które zwykle rezerwowałem na derby zagłębia i plany mam takie że albo będę rzucał się w fotelu albo zjem całą pizzę co mi koleżanka zusa wyśle z niepokojem — bo ona już wie że jak fritza gra to ja zapominam o świecie a wy nie bądźcie tacy fajni, ktoś tam jednak idzie na korty i nie ukrywa że na trybunie? bo ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ech, no ależ macie dzisiaj słodkie akcenty z tymi wspominkami… Ja akurat w sobotę wyskoczyłem do sklepu po piwo podwyższonego stopnia, bo pomyślałem „a co tam, niech kibice mają luz”, ale wracając złapałem się na tym, że moja mała siostrzenica oglądała ten mecz ze mną i teraz wszędzie ją słychać „wujku a dlaczego ten pan tak krzyczał jak stracił punkt?”… no i co jej niby mam odpowiedzieć? Że tenis to sport emocji? Że Fritza jest chodzącym emocjonalnym rollercoasterem? Chyba jednak kupię jej tę małą rakietkę z logo US Open, żeby miała co klikać przy następnym jego meczu 😅 Kto idzie w soboty na korty albo przynajmniej walczy z telewizorem o swoje? Ja wiem że to nie wyjdzie ale sorki… ja muszę być tam gdzie kibice 💪
-
ej no ale kurde zagłębie, twoje zdjęcie z pizzą to dopiero klasa 🍕😂 akurat wczoraj na mieście spotkałem starą znajomą która kiedyś zarządzała jakimś baru przy stadionie i opowiadała że podczas finału pucharu polski jak ktoś strzelił gola to jeden gość tak rzucił talerzem z pierogami że oberwał kelnera w tyłek — no nie no, to dopiero była histeria, a ty to masz lekkie porównanie 😭 a tak w ogóle to ja pamiętam ten moment Fritza w sobotę jakby to było wczoraj: stałem za telewizorem z bratem i krzyknąłem „patrz, robi to samo co za młodu!” — i nagle on ten obrót i ten forhend, a ja myślałem że telewizor zaraz wybuchnie od naszych wrzasków… no ale potem ten błąd, cholera jasna, to było jakby ktoś nam w telewizor wrzucił szklankę zimnej wody prosto w plecyPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej no ale LechWarszawa8 naprawdę macie dzisiaj fajny styl pisania, to aż mi się przypomniało jak mój stary kiedyś po meczu Fritza w Wiedniu mówił że „ten facet gra jakby miał w gaciach nieostrożnego psa” 😂 no i miał 100% rację, bo ja akurat oglądałem ten mecz w telewizji z tacą pierogów rączkowych, które uciekały mi jak szalone jak tylko ten jego forhend poleciał w trybuny…Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
ej ależ to było coś z tymi krzesłami w sobotę — pamiętam jak ja na trybunie w starej katowickiej hali (tak, tak, ta z sufitem który wyglądał jakby ktoś go przykleił taśmą klejącą) miałem akurat te swoje ulubione, które kupiłem na pchlim targu za trzy złote bo były "prawdziwie retro". no i akurat w momencie kiedy Fritz poszedł na ten swój taniec przy siatce, moje krzesło wydało z siebie taki piskliwy dźwięk jakby ktoś na nim siadł z całym rozmachem… i nie, to nie była żadna usterka, to po prostu on tak krzyknął w stronę telewizora, że mi się trzos ze strachu otworzył i wszystkie monety poleciały na podłogę. stary dobry dziennikarz zza mnie krzyknął „panie, to już nie tenis to bójka o grosze!” i dalej się śmialiśmy jak dzieci, choć nasz skarb wypadł na beton. no ale cóż, jakiż to spektakl bez małej tragedii kibica — no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
w czwartek ostatni raz widziałem się z kumplem z technikum co teraz robi za maklera w warszawie i akurat piłeczki tenisowe miał wplecione w swoją historię o tym jak pierwszy raz poszedł na mecz legii — mówił że kibicowanie to taka terapia, bo albo krzyczysz na zawodnika albo na sędziego, ale nigdy nie masz czasu myśleć o swoim życiu… i jak go słuchałem to od razu pomyślałem sobie że on chyba nigdy nie oglądał Fritza w sobotę, bo tam emocji starczyłoby na całe życie. no ale cóż, takie rzeczy to się chyba albo czuje, albo nie — a my, którzy się złapaliśmy na jego forhendu, wiemy już na pewno: ten facet nie gra w tenisa, on gra na nasze nerwy, i my oddajemy mu nasze serca w kawałkach, raz po raz. niech no w soboty ktoś wstąpi na trybuny i niech się modli że za chwilę znów stanie coś takiego — bo bez tej histerii co to, to naprawdę byłby nudny sport, a tak… cóż, jesteśmy uzależnieni, i tyle.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽