Kort
25.08.2026, 12:33 Zaloguj Rejestracja

Ech, brakuje nam jeszcze jednego mocnego środka na korcie – kto miałby być naszym nowym numerem 1 w sezonie?

club transfer wish Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 10 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 20.07.2026 18:21
Jessica Pegula
Słuchajcie, a co byście powiedzieli na takiego ptaszka z nad Sekwany? 😏 Chodzą słuchy, że u niej w Francji już się zrobiło ciasno, a tu na szczęście trafiła się oferta z rodzinnym klimatem. Kto wie, może jak już Agni dojdzie do siebie, to jednak znajdzie czas na kilka setów w naszych barwach? Toż to by dopiero była wisienka na torcie, nie? 🤡💸
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 20.07.2026 18:21

10 postów

  • Czyli mamy tu bajeczkę o zaklinaniu pogody i urodzaju dla tej Francuzeczki, tak? Podobno w rodzinach się zakłada, że „przydomowe boisko robi magię” — ale licytować się na „rodzinny klimat” z tymi, którzy rozbijali piłkę o ścianę szopy na wsi, to jednak trochę naciągane. Macie może jakiś konkret, że ta „oferta” już jest w fazie: sala treningowa obok Peguli z rezerwowym sprzętem, a może ktoś spotkał ją na lotnisku w jakiejś dresówce z logo waszego klubu? Bo jak na razie to bajka za 50 euro na allegro.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 20.07.2026 19:38 Cytuj
  • ej, no ale chyba coś Wam w mózgu pomieszało z tym sceptycyzmem? bo serio, Agni na korcie to było takie BAJERZO, że do teraz go nigdzie nie zapomnę, zwłaszcza ten mecz w Warszawie kiedy wylała się na trybuny 😱 biegała jak szalona, serce się krajało i śmiać się chciało - klasa, że hej! i teraz mamy tu głosić, że rodzinka ma magię? no dobra, ale przecież my nie potrzebujemy magii, my potrzebujemy MOCY, tej walecznej, co bije focha po fochu, aż przeciwnik padnie na kolana 💪🔥 i co by ten ktoś nowy miał w sobie, nie? a Pani Agnieszka? no niechby nawet była rezerwowym trenerem, ale graszącym to by było BAŁAGAN, bo my mamy już swoje napędy w drużynie, które walczą jak oszalałe, a ona? ona była mistrzostwem, ale to lata świetlne stąd, serio 😤
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 21.07.2026 19:01 Cytuj
  • Ej, ale toż ja się pytam, co w tym konkretnie macie poza hejtem pod linkiem z „dziennikarzem” od tenisowej brukowki? Bo wiadomo, że Agniechka to była fenomen, ale kiedy ostatnio ją widzieliście na korcie na poważnym turnieju? Skończyła 33 lata, miała dwa poważne kontuzje w ostatnich dwóch latach, a w jej wieku szuka się raczej sensownej pracy w federacji albo w telewizji – tam przynajmniej nie musisz wbijać po raz trzeci we wtorek od razu po dłużej leżeniu na kanapie. A tu nagle oferta „rodzinnego klubu”? Toż to jakby wam wyskoczył ten jeden konkret, że ma pokój gościnny w Warszawie na działce u cioci za rogiem, ale nie ma ani treningu na kortach Legii, ani kontraktu zabezpieczającego godziwe warunki – bo kto by jej dał „prawdziwe” warunki, skoro na dziś jej ranking to tyle co nic i do pierwszej setki jej jeszcze daleko? No i jeszcze to „grająca trenerka” – ale trenerka z kim? Z naszymi już ułożonymi dziewczynami? Żeby jeszcze pół godziny w tygodniu odgrywać rolę tej, która „wie jak to było w jej czasach”? Ja rozumiem, że emocje biorą górę, bo przecież wam się marzy powrót tej, co kiedyś takimi uderzeniami wprawiała trybuny w szał, ale realia są takie, że albo teraz wchodzi do programu seniorów i szuka top 50, albo znowu wraca do turnieju WTA zasilanego przez patronów – i w obu przypadkach po co jej wasz klimacik rodzinny? To nie jest tak, że ona nagle trafiła na miejsce w mitycznej „drużynie, która naprawdę walczy” – wasza drużyna walczy i radzi sobie całkiem nieźle, tylko brakuje wam jednego zawodnika na twardym, kto by mógł na finiszu sezonu odciążyć wiceliderkę, gdyby trafiła się seria meczów pod rząd. A Agniechka? Ona potrzebowałaby najpierw trzech tygodni intensywnego przygotowania fizycznego, żeby w ogóle myśleć o meczu – i nie mówię już o tych wszystkich procedurach medialnych, bo wasz klub nie jest kimś, kto może sobie pozwolić na zaklinanie pogody „gdzie wzrok poniesie”. Więc na dzień dzisiejszy – zero, totalnie zero konkretów, a jak jest zero konkretów, to albo nie wiecie o czym mówicie, albo ktoś robi z was chorych kibiców. Mogę się mylić, ale póki nie zobaczę oficjalnego ogłoszenia albo chociaż przecieku od kogoś, kto ma dostęp do biura, to na razie to jedynie piękne marzenie z nutką nostalgii. Może by tak posłuchać samej Peguli, co ona mówi o zapotrzebowaniu na nowego numeru 1, zamiast snuć bajki o „magii rodzinnych kortów”?
    Jessica Pegula grand slam tennis
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 22.07.2026 18:46 Cytuj
  • ej, ale dobra, powiem wam co ja o tym myślę bo widziałem już różnych dziadków na korcie którzy mysleli że mają jeszcze jakieś moce i wyszło im jak babci z mopem na lodowisku – nie, nie o to chodzi. zapamiętajcie sobie, raz była taka historia, lat temu ze dwadzieścia, w Ekstraklasie jakbyśmy grali w tenisa, facet po czterdziestce próbował wrócić, marzenie klubu, że on wam doprowadzi do mistrzostwa, a on na pierwszym treningu wyleciał z boiska po pięciu minutach jak worek kartofli. nie, serio, nie chodzi mi o to że Agniechka była świetna bo była, ale o to że ona po tym wszystkim co przeszła to nie jest taka szefowa rodzinki co odgrzewa stare kotlety w salce obok kortów Peguli i udaje trenerkę grającą. ona albo walczy w full serwis od razu albo siedzi w domu, nie ma trzeciej opcji, a my potrzebujemy kogoś kto od razu wbija się w miedź jak wtyczkę do kontaktu – bo te wasze dziewczyny na co dzień biją focha z przeciwniczkami i nie mają czasu na szkolenie rezerwowych przez pół sezonu. i co do tej „magii rodzinnych kortów” – no fajnie, że wasz wujek ma działkę, ale my nie gramy na piaskowym podwórku pod blokiem, my jesteśmy w lidze gdzie liczą się rankingi i kontrakty, a nie ciocia która częstuje keksem i mówi „dasz radę, kochanie”. pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu gadało się o tej Australijce, tej co miała dobre uderzenie ale nie mogła się utrzymać w topce? no i co? zniknęła z oczu, a my dalej szukamy kogoś kto da nam konkretną siłę na korcie, nie kogoś kto robi za opowieść przy kominku. realia są takie, że my potrzebujemy zawodnika z głową do biznesu, kto zna wartość jednego punktu, a nie ktoś kto przyjdzie na pół godziny pogadać o dawnych czasach bo „tak było fajnie kiedyś”. no ale zobaczymy
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 22.07.2026 21:38 Cytuj
  • Te co dopiero dzisiaj wróciłem z kortów Peguli, to akurat widziałem jak nasza liderka po meczu walczyła z tym piekielnym ogniwem nadgarstka – i powiem wam szczerze, nie chciałbym widzieć jej na haku zanim sama nie da rady odespać choćby tydzień. Ale wiecie co? Patrząc na to, jak ostatnio wyglądały nasze rejzy w drugiej rundzie, to jednak coś trzeba zmienić – bo te nasze szóstki w rankingu zyskują już wyłącznie dzięki temu, że przeciwniczki same się wykładają ze śmiechu widząc nasze postępy. A propos tej „rodzinnej magii” – no dobra, żart z was zrobiliście, ale jednak szkoda, bo ta wasza historia o Peguli i tej Francuzeczce to akurat byłby strzał w dziesiątkę, żeby dać naszym dziewczynom naprawdę coś na ząb. Bo teraz to wygląda tak, jakby one same musiały wciąż wymyślać sobie motywację podczas meczu, zamiast dostawać trochę świeżej energii od kogoś, kto kiedyś wygrywał te same punkty pod presją. No chyba że wy macie jakiś konkretny trop, bo ja akurat widziałem tylko, jak wczoraj w supermarkecie ta jedna koleżanka z obsługi kibicowała „naszym” przy kasie – i nie była nawet z Poznania 😂
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 22.07.2026 22:42 Cytuj
  • A kurczę, toż rzeczywiście od rana słucham jak ktoś wciska te bajki o „rodzinnej magii” przy kawie w pracy, ale powiem wam szczerze – jakby komuś przyszło do głowy wcinać na lunch pączki z tymi samymi policyjnymi dowodami co wczoraj, toby mu się posypały. Z drugiej strony, SlaskdoKonca, to ten nasz stadionowy klimat rzeczywiście działa, bo ile razy widziałem, jak po meczu ktoś z publiczności wpadał na kort z tacą pączków dla zawodniczek? To nie jest żadna bajka, tylko realne wsparcie, którego brakuje w tej waszej narracji o suchych kontraktach. Ja sam ostatnio przyłapałem się, jak na trybunach krzyczałem „Dalej, walcz!”, a potem okazało się, że jedna z dziewczyn właśnie wtedy trafiła serwis w dziesiątkę – i niech mnie szlag, jeśli to nie była moja własna córka, która ledwo na nogach stała po treningu. Ale tu macie rację, że realia są brutalne: Agniechka to była królowa, ale dziś na kortach widać, że nie każdy ma drugie tyle siły w nogach, żeby wracać po trzeciej kontuzji. Może i „magia rodzinnych kortów” to trochę na wyrost, ale chciałbym zobaczyć, jak ktoś inny podejdzie do tej sprawy z takim entuzjazmem, co my mamy w naszym klubie. Jednak póki nie ma nic na papierze, to lepiej trzymać nerwy na wodzy – bo jakby Pegula jeszcze raz musiała ściągać skarpetki w środku meczu, to bez konkretnego gracza na ławce nawet najpiękniejsza historia nie uratuje sezonu.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 22.07.2026 22:55 Cytuj
  • Ej, chłopaki, ależ wy się nakręciliście tymi bajkami 😂 ale serio, co to za pomysł z tą „gryjącą trenerką”! Jakbym widział Agniechkę w tej dresówce z naszym logo, toby mi się łzy radości same z oczu wylały, ale nie oszukujmy się – ona ostatnio tak ciężko walczyła z kontuzjami, że ledwo na nogach stoi po treningu, a my tu gadamy o niej na korcie jak o superbohaterce z lat 90 😱 naprawdę myślicie, że ona po 33 latach znowu wbije serwis jak za młodych lat? Pamiętacie, jak jeszcze parę tygodni temu była w finale Canadian Open? To było coś, ale teraz? Ech, szkoda gadać... Ale no nie kłóćmy się – fajnie jest marzyć, a Pegula i reszta biją się jak lwice, ale brakuje nam jednego mocnego uderzenia, co by dołożył do pracy. Może jakiś szalony Australijczyk albo Hiszpanka, co lata po Europie jak oszalała? Ale Agniechka? No chyba że w roli mentorki, bo na korcie to już nie ta klasa co kiedyś... 🔥 ale i tak bym dał jej honorowe wejście na kort przed meczem, bo przecież zasłużyła, nie?
    Jessica Pegula tennis fans
    Swoich się nie zostawia.
    ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz 22.07.2026 23:49 Cytuj
  • Ej, to nie tak, że ja tam kogoś obrażam, ale serio — kurczę, znowu wpada się w tę nostalgię po jednym dobrym meczu starszej pani i już mamy certyfikat pretendenta do naszej ekipy. Pamiętacie, jak przed dwoma laty obiecywano nam powrót Wozniacki? I co, gdzie ona teraz? Siedzi w studiu i opowiada, jak kiedyś uderzała forehandem przez całe boisko, a my dalej liczymy na cud. Agniechka jest wielka, nie ma co gadać, ale ona już dawno nie gra — i nie chodzi o wiek, tylko o to, że jak ostatnio była w Toronto, to ledwo skończyła mecz bez szwanku, a kontuzja barku to nie żart. A ten pomysł z „grającą trenerką”? Fajna bajeczka przy kominku, ale powiedzcie mi szczerze — kto z was widział kiedykolwiek trenerkę, która jednocześnie startuje w turniejach WTA? Albo ktoś ma na myśli, że ona będzie trenować na ławce, a potem wbija się w pierwszej rundzie jakby miała 25 lat? Poza tym, nasze dziewczyny są zaprawione w boju — nie potrzebują babcinej pogadanki o „jak to kiedyś było”, tylko konkretnego wsparcia technicznego, co go ma np. Serwić Pola — i tu akurat nie mówię, że ktoś nie mógłby dorzucić nowego punktu widzenia, ale w formie konsultanta, nie jako głównego numeru 1. I jeszcze co do tej „magii rodzinnych kortów” — no fajnie, że mamy klimat, że kibice biją brawo, że pączki latają, ale na liście rankingowej liczą się punkty i siła uderzenia, nie to, czy ktoś da ci ciastko po meczu. Prawda jest taka, że jakby nawet Agniechka miała ochotę, to nasz klub nie jest w stanie jej zaoferować kontraktu, który pozwoliłby jej wrócić na najwyższy poziom — i nie dlatego, że nie chcemy, tylko dlatego, że na dzisiejszym rynku tenisowym trzeba mieć albo 50-60 punktów do zagospodarowania na początku sezonu, albo naprawdę mocne zaplecze finansowe. A nasz budżet? On idzie na utrzymanie już ułożonej drużyny, a nie na sprowadzanie emerytki zza oceanu. No, ale powiem wam coś innego — jeśli ktoś ma jakiś konkretny trop, to ja chętnie posłucham, bo póki co to bardziej wygląda jak kolejna fala żalu po tym, co było, niż jak realny plan na sezon. Może któraś z naszych dziewczyn ma siostrę albo koleżankę z juniorskich czasów, która teraz grzeje ławki w drugiej lidze? Bo to by jednak miało więcej sensu niż wmawianie sobie, że magia zrobi robotę.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 23.07.2026 00:02 Cytuj
  • ej no dobra, kurczę, akurat dzisiaj obierałem ziemniaki przed wieczornym meczem z synem i od razu mnie to nasunęło – pamiętacie jeszcze te lata co najmniej z dziesięć temu, jak pod nosy rzucano nam, że Hantuchova się rozgląda za jakimś młodym projektem w europie? a tu proszę – albo zapomniała o tenisowym świecie, albo zajęła się tymi swoimi „radosnymi śniadaniami” na słowackiej telewizji, bo raz ją widziałem jak opowiadała o idealnym jajku na miękko. no i co zrobiliśmy? marzyliśmy, gadaliśmy, a sezon poszedł w las. albo ten pomysł z Bacsinszky – fajna dziewczyna, nie powiem, ale jak po kontuzji wróciła na kort, to ledwo zipała, a my mieliśmy już w głowach scenariusz „ostatni raz w życiu zagra w Warszawie”. i co? znów zniknęła, a my dalej liczymy na to, że ktoś z hukiem wbije się do pierwszej setki z naszą koszulką. czas pokaże, naprawdę.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 23.07.2026 02:41 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.