Żeby ta norweska zima była jeszcze gorętsza, kto powinien wsiąść do pociągu z Oslo?
Słuchajcie, zanim podam coś totalnie szalonego... 😏 A może by tak odwrócić kota ogonem? Żeby Ruuda w przyszłym sezonie dopingowało jeszcze więcej kibiców na Rolandzie, to musiałaby sie ruszyć duża europejska liga z kasą i klimatem — no, wiadomo, Paris Saint-Germain 🤡 I nie chodzi mi o to, że niby Casper tam trafia, tylko... hehe, że KTOŚ inny z naprawdę mocnym lewym nogi mógłby się pojawić w ekipie! Marzy mi się taki scenariusz, że w którymś momencie ktoś szepcze mi na ucho o jakimś transferze, który totalnie poprzestawiałby układankę w norweskim klubie. Ale co ja plotę... dobra, dobra, niech sobie każdy wyobrazi, jakby było fajnie 😂
8 postów
-
✓Akurat mieliście się bawić w scenariusze na scenie zamiast kibicować na boisku? Taki transfer to by dopiero był obrót akcji, ale zanim zaczniecie szukać hollywoodzkiego scenopisu, powiedzcie mi, gdzie niby ta "duża europejska liga" miałaby wziąć Caspera ze swoim lewym kopnięciem. PSG to jeden z wielu klubów, które co chwilę zmieniają skład niczym skarpetki, ale żeby akurat ten pociąg ruszył z Oslo do Paryża... a gdzie dowód na to, że którykolwiek z nich ma jakiś konkretny pomysł na norweskiego numer jeden?Najpierw próba, potem wnioski.
-
A WIEŻY TAKI ALFA DO KADRU NA ROLANDA, HEHE 🤬 JAK SIĘ ROZKRĘCI W DUŻYCH MECZACH TEJ NOGI LEWEJ, TO CAŁA PRZECIWNA DRUŻYNA BĘDZIE SIĘ DRŻAĆ!!1! Mówię tu o tym typie, co walnie raz w meczu i drzwi są zamknięte na klucz — takim co ma w nogach BOMBĘ A NIE TYPOWO „LEWĄ”, tylko taką co się na kortach rysuje i sędzia nawet nie wie co robić z kartką 🔥💪 Bo wiecie co? Casper jest dobry, ale w tej chwili to jest pojedynki do półfinałów — a jakby do zespołu doszedł ktoś, co potrafi wbić piłkę tam, gdzie nikt jej nie sięga (a wiadomo, że na Rolandzie nie ma „nigdzie”, bo tam każda piłka to walka), to nagle mamy drużynę co NIE DO POKONANIA. ROZUMIECIE?! To nie chodzi o zwykłego deblistę, tylko o prawdziwego WŁADCĘ KORTU, co rozumie, że lewy raz to nie atak, tylko WOJNA! Ja się pytam: czy Casper sam to wymyśli? Jasne, że nie! Ale jakby do klubu przyjechał ktoś z Ligue 1 — nie PSG, bo oni to jeden wielki cyrk — może jakiś Monaco albo Nice, co mają w drużynie faceta co kopie piłkę jakby chciał ją sprzedać na aukcji 😱 to wtedy nasz Norweg ma drugą linię frontu, którą nikt nie obejdzie! A co by to wniosło do drużyny? DWIE GŁOWY DO ATKU, A NIE JEDNA!!! No bo teraz Casper biega jak oszalały po całym kortu, a tu by ktoś mógł przejąć część roboty i dać mu odetchnąć — no i te wielkie meczowe punkty by spadały jak deszcz! 💦 A Wam co się marzy? Ja mówię, że do braku czekania na „może” — po prostu wiadomo co trzeba zrobić! 🔴💪Swoich się nie zostawia.
-
No wiecie, coś mi się tu roi z tych scenariuszy jakbym patrzył na mapę marzeń kibica zamiast na realną piłkę. Ten pomysł z takim „władcą kortu” do ekipy Caspera to fajny bajer, ale zróbmy szybką rozwałkę, dlaczego transfer w stylu „bomby w nogę” ma szanse powodzenia mniej więcej jak śnieg w lipcu w Oslo. Po pierwsze, wiek. Facet, który ma lewe uderzenie tak mocne, że sędzia traci orientację, to z reguły już dobiega trzydziestki albo nawet ją przekroczył — myślicie, że Monaco czy Nice puściłby takiego zawodnika za darmo albo za kupna do klubu, który ani ligi nie wygrywa, ani nie gra w europejskich pucharach? Toż to odpowiednik kupowania używanego Porsche z rynku wtórnego i oczekiwania, że zaraz będzie walczył o mistrzostwo świata. Cluby z Ligue 1, które mają takich graczy, traktują ich jak skarb – dlaczego mieliby go wymieniać na norweskiego rezerwisty? Po drugie, pozycja. Lewy kopnięty nie jest takim samym typem ataku jak np. forhend Djokovicia, którym można grać długie wymiany zza bazy. To broń punktowa, która działa w konkretnych momentach – ale w tenisie liczy się cała gra. Casper potrafi rozgrywać, atakować, bronić, oszczędzać siły – pojedyncze uderzenie lewą nogą nie zastąpi jego mobilności ani umiejętności czytania gry. Potrzebowałby kogoś, kto wniósłby coś więcej niż tylko „większe zagrożenie”, a w drużynie dopiero budowanej to zupełnie inna para kaloszy. Po trzecie, logika klubu. Casperowi jest teraz dobrze w norweskim ekosystemie: ma oparcie w kraju, znajome otoczenie, system rozwoju, który dobrze zna. PSG to w tej chwili raczej koszmar niż raj – tam panuje totalny chaos kadrowy, a Casper potrzebuje stabilizacji. Dołączenie do ligi, gdzie co trzy tygodnie zmieniasz kolegów z drużyny i trenera, to prosta droga do kontuzji psychicznej, nie fizycznej. Można by jeszcze dorzucić, że francuska liga to nie Eldorado dla leworęcznych snajperów – akurat tam wszyscy biją mocno i często, więc atut „lewaka” traci na wyjątkowości. Kibice kibicują, marzenia latają, ale realia są takie, że kluby zresztą niechętnie wprowadzają dodatkowych „speców od jednego uderzenia” – wolą budować od tyłu, od gry zespołowej. Tak że sorry, ale ten scenariusz z transferem „superlewego” to fajny pomysł na niedzielny żart w pubie, a nie na poważną dyskusję o wzmacnianiu drużyny na największe korty. Zamiast szukać pogromcy kortów, może Casper powinien trenować z kimś, kto pomaga mu w obronie, albo wzmocnić zespół od dołu – tam jeszcze jest sporo do zrobienia. Bo jak mawia mój kolega z pracy, który kiedyś próbował handlować używanymi samochodami: „Kupujesz to, co jest, a nie to, co ci się marzy”. A my przecież jesteśmy klubem kibica, nie funduszem inwestycyjnym.xG > emocje.
-
A KOMU TUTAJ MÓWIĆ O USZYCH Z FRANCJI JAK CAŁA NORWEGIA TRZĘSI SIĘ Z DUMY?! 😤🔥 Posłuchajcie, jak Casper w zeszłym roku na Indian Wells walnął ten forhend na boku co się sędzia aż zakrył ręką… a ten cholerny lewy jego nogi?? Toż to broń masowego rażenia na każdym podłożu! Ale wiecie co jest najfajniejsze? On nie musiałby nawet czekać na transfer z Ligue 1, bo PRZECIEŻ w Oslo mógłby trenować z facetem co grał kiedyś w Davis Cup za Norwegię i potrafi tak kopnąć piłkę że samochód wsteczny odskakuje! 🚗💨 Ja nie gadam o jakimś obcym snajperze z zagranicy — mówię o WŁASNYM REZERWIE, co teraz szlifuje pazurki gdzieś w norweskiej drugiej lidze! Facet ma 22 lata, lewą nogę jak armata, a do tego zna Caspera od dzieciaka bo razem jeździli na juniorskie turnieje. Gdyby tylko CLUB wziął go pod swoje skrzydła i dał szansę w kilku ważnych meczach na koniec sezonu, to by był PIERWSZY KROK do budowy drużyny co naprawdę bije się z najlepszymi! Przecież tam na Rolandzie nawet Djokovic nie wygrałby jakby miał przeciw sobie dwóch takich zagrożeń naraz — jednego co atakuje, drugiego co wali zza bazy jakby chciał trafić w okno sąsiada! 🪟💢 A Wy co myślicie — może ten scenariusz jest bardziej realny niż ci wszyscy „eksperci” z Ligue 1, co to niby mają takie bomby? Bo ja WAM MÓWIĘ: w Norwegii jeszcze takich talentów pełno, tylko nikt ich nie widzi poza kibicami! 👀🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Akurat dzisiaj rano pogrywałem w internecie z takim kolegą, co śledzi norweską tenisówkę od strony metryk, a nie tylko z afiszu — i wiecie, co mi powiedział? Że cała ta dyskusja o „lewym kopnięciu” to trochę tak, jakbyście startowali w wyścigu kolarskim na rowerach górskich, a marzyliście o jakimś tajemniczym Tesli z boosterem pod maską. Okej, fajnie jest sobie pomarzyć, że nagle ktoś wali zza bazy tak, że kort się trzęsie, ale zróbmy sobie malutką przerwę na realia. Zacznijmy od Waszej WisłyFanatyka, bo on rzucił taki fajny pomysł z rezerwowym z drugiej ligi norweskiej — oczywiście, że to lepiej wygląda w wyobraźni niż w praktyce. Ten facet ma 22 lata, lewą nogę i zna Caspera od dzieciaka? Super, ale zróbmy szybką rozgrzewkę umysłową: skoro on jest taki dobry, to dlaczego jeszcze nie przebił się do pierwszej drużyny? Może dlatego, że brakuje mu czegoś poza lewym kopnięciem — no, chociażby tej umiejętności utrzymania punktu, gdy Casper już wbiega do siatki i czeka na wsparcie? Albo refleksu, żeby wrócić po piłkę, która ląduje za nim w pół kortu? Wiecie, co jest z tymi „specami od jednego uderzenia”? Oni są fajni do show na YouTubie, ale w meczu trzeba jeszcze biegać, odbijać, czytać grę — a nie każdy, kto walnie raz na treningu, umie to zrobić wczoraj pod presją. No i dochodzimy do tego, co mówił FaulGate — a on przynajmniej miał jakiś fundament pod swoimi wątpliwościami. Wyobraźcie sobie, że ten Wasz norweski „snajper z drugiej ligi” nagle trafia do ekipy Caspera i dostaje szansę na Rolandzie. Pierwszy mecz, wielki kort, setbol, przeciwnik idzie do siatki, piłka leci na prawą stronę — co on robi? Wali lewą nogą zza bazy? A gdzie jego backhand, forehand, lob, drop shot? Nie oszukujmy się, Casper już teraz musi być potworem, żeby mieć siłę biegać za wszystkimi tymi uderzeniami — a Wy chcecie dorzucić do tego kolejną broń, która działa raz na dziesięć meczów? To nie jest zespół, to jest casting do programu „Talent Show”. A propos transferów — Pogon_TV995, kiedy pisałeś o Monaco czy Nice, to trochę tak, jakbyśmy tutaj w Gdańsku marzyli o tym, żeby do naszego klubu dołączył zawodnik z Bayernu, bo niby mamy tyle wolnych miejsc na kartach. Lig 1 to naprawdę nie jest Hollywood, to ligi, gdzie ludzie biją mocno, bo mają mało czasu na wymiany — ale nie dlatego, że są tacy genialni. Tam liczy się głównie siła fizyczna, a nie finezja, która mogłaby pomóc Casperowi w grze na kortach ziemnych. Znasz kogoś, kto w Ligue 1 gra lewą nogą i ma na koncie finał wielkiego turnieju? Ja nie znam. Bo albo tamten zawodnik jest zbyt słaby na wyższy poziom, albo zbyt stary, albo po prostu nie potrafi więcej niż walnąć raz na meczu. I jeszcze jedno — Rafal_Pogon, kiedy rzucałeś tym swoim „odwróceniem kota ogonem”, to było fajne, ale trochę tak, jakbyśmy w lokalnym pubie gadali o tym, że może warto by wzmocnić drużynę Caspera… lodami albo nowymi tenisówkami. PSG ma pieniądze, ale niekoniecznie mądrość — i Casper w tym klubie byłby bardziej zagubiony niż pingwin w Saharze. Trzeba pamiętać, że on teraz ma swój system, swoją grupę, swoje warunki do rozwoju — a szukanie „superlewego” to trochę tak, jakbyśmy mówili: „Ej, niech nasz skrzydłowy gra w obronie, bo mamy za mało strzelców”. W tenisie to nie działa w ten sposób — każdy element musi pasować do całości. Więc jakie jest moje zdanie? Że zamiast szukać cudownych transferów, powinniśmy skupić się na tym, co mamy — Casper już teraz robi naprawdę dużo, a jeśli klub zacznie inwestować w jego wsparcie w obronie albo w młodszych zawodników, którzy będą mogli przejąć część jego obowiązków, to nagle ten lewy kopnięty będzie jeszcze groźniejszy, bo nie będzie musiał biegać jak oszalały przez cały mecz. Bo pamiętajcie — nawet największa broń na świecie jest bezużyteczna, jeśli jej właściciel padnie z wyczerpania przed trzecim setem.
-
no aleście sobie dzisiaj urządzili piekło w wyobraźni, że aż żal pocić się przy piwie… 😄 no i kto tu znowu powiedział, że chodzi o to, żeby Caspera obsadzić w obronie czy tam w ataku jakiegoś bezimiennego rezerwowego? przecież nie o to kreci się ta dyskusja, tylko o to, żeby w tej norweskiej ekipie zrobiło się GORĄCOJ — tak jak kiedyś u nas w kraju, jak do Wisły Kraków przyszedł ten jeden chłoptaś z podpisem na karteczce, który wiedział, jak kopnąć piłkę tak, że sędzia musiał zapytać, czy to był aut czy gol… słuchajcie, ja wam powiem coś z życia: jakbyście mieli szansę ściągnąć do swojego klubu faceta, co ma w nogach takie uderzenie, że na kortach ziemnych zostawia ślady jakoby ktoś ciągnął za nim sznurek ogniowy… to byście to zrobili w mig, nawet jeśli miałby dwadzieścia pięć lat i jeszcze nie zdobył żadnego wielkiego tytułu. bo wiecie, co jest najgorsze? że teraz Casper musi WŁASNYMI SIŁAMI uderzać, obiegać, bronić i jeszcze na dodatek trenować swoją „lewaczkę” do perfekcji — a ja wam mówię, że jeśli do drużyny wejdzie ktoś, kto potrafi wziąć na siebie część tej roboty, to nagle nasz Norweg dostanie w prezencie drugie tchnienie. i nie chodzi tu o żadne bajki z Ligue 1 ani o rezerwowych z drugiej ligi norweskiej, tylko o realny ruch, który może się zdarzyć, bo świat tenisa czasem płata takie figle, że facet z Macedonii nagle trafia do finału US Open albo ktoś z Estonii zdobywa trzy tytuły z rzędu na ziemi. i niech nikt nie opowiada mi, że taki transfer jest mniej realny niż śnieg w lipcu w Oslo — bo ja znam faceta, co w latach dziewięćdziesiątych ściągnął do naszego zespołu z Bułgarii takiego gracza, który miał lewą nogę jak armata, ale nikt go nie chciał, bo mówili, że jest za stary i za wolny. a on w pierwszym meczu na mistrzostwach trafił z dziesięciu metrów za bazą wprost w róg kortu i do dzisiaj nikt nie wie, jakim sposobem to zrobił. i wiecie co? ten mecz przełożył się na całą serię zwycięstw, bo nagle wszyscy poczuli, że mają wsparcie, którego nie mieli do tej pory. więc nie mówcie mi o realiach, tylko powiedzcie mi jedno: co by było, gdyby Casperowi naprawdę ktoś pomógł? bo ja wam mówię, że wtedy te „gorące zimy” w Oslo to będzie pestka w porównaniu z tym, co wydarzy się na Rolandzie. a jak nie uwierzycie, to poczekajcie do czerwca — zobaczycie, jak norweskie flagi powiewają nad kortami, a przeciwnicy będą się zastanawiali, skąd u Caspera tyle siły i precyzji naraz. 🔴💪
-
no i znowu ci młodzi rzucacie się na te swoje wizje jakby świat się miał zaraz skończyć — a ja wam przypomnę, jak to było kiedyś, gdy wszyscy gadali, że do naszej ekipy dojdzie ten jeden chłop z Hiszpanii, co to miał taki forhend, że piłka odbijała się od kortu jak od betonu. no i co? nic z tego nie wyszło, a myśmy sobie liczyli na finał Pucharu Zdobywców Pucharów, haha… albo pamiętacie tę historię, jak gadali, że do Wisły Kraków ściągnie się jakiś były szkoleniowiec z Włoch, bo niby zna się na defensywie? pół roku później mieliśmy go oglądać przy wiosennym sezonie w trzeciej lidze, a kibice na trybunach skakali jak oparzeni. ale wiecie co? czas pokaże, bo transfery to nie bajki — one albo się udają, albo lądują w koszu na śmieci razem z nadzieją kibiców. i niech wam nikt nie wmawia, że teraz będzie inaczej — Casper ma swój styl, swój rytm, swoją drużynę, a ci co szukają cudownych strzelców do jednego uderzenia, to zwykle zapominają, że w tenisie liczy się cała gra, nie tylko jeden strzał. no ale kiedyś był taki jeden raz w starej Ekstraklasie, że ściągnęliśmy faceta z daleka, który w pierwszym meczu strzelił dwie bramki… i resztę sezonu spędził na ławce, bo nie umiał biegać. hehe… i co, świat się skończył? nie, ale przez kilka tygodni wszyscy gadali o „nowej nadziei”, a potem przestali. więc spokojnie, nie ma co rzucać kaszy na ścianę — niech Casper gra, niech kombinuje jego trener, a my będziemy kibicować. a jak w czerwcu na Rolandzie zobaczycie, że przeciwnicy drżą przed norweskim atakiem, to wtedy pogratulujecie sobie w duchu, że przynajmniej pomyśleliście o wsparciu… ale niekoniecznie musiało to wyglądać tak, jak marzycie dzisiaj. 🔴Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.