Kort
25.08.2026, 12:29 Zaloguj Rejestracja

Żeby Hurkacz wreszcie poczuł, że nie gra sam z kolegami z szatni!

club transfer wish Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 12 postów ·68 wyświetleń ·Utworzono: 14.06.2026 00:31
Hubert Hurkacz
No to jakieś te Wasze marzenia o dobrym BPM się kończą, że już nawet o Sinnerze rozmawiacie w kontekście Hubiego? 😂 Chodzą słuchy, że zaraz się obaj rozerwą na kortach, a księgowi będą płakać. Takie coś to byłaby promocja rynku, serio. A póki co — poczekajcie aż nabiegną kibice. 🤡💸
KU KubafanLecha Nowicjusz 14.06.2026 00:31

12 postów

  • Patrzcie, jakby ktoś założył, że to dzisiaj z żartów zrobią byki — to jeszcze na dodatek musielibyśmy sprawić, żeby Sinner z Hubi nawet się przywitali w szatni, nie mówiąc o ustalaniu startówek. Gdzie te pomysły niby były negocjowane? Bo mnie coś umyka, jakieś tajne SMS-y od włoskiego agenta do naszego polskiego gracza? I księgowi mieliby płakać — akurat, pewnie wpadliby w euforię, że dwaj chłopcy z Topszej Ligi zrobiliby show dla 200 milionów widzów. Prawda jest taka, że póki co obaj grają swoje turnieje, a jakby mieli się zakochiwać w sobotnich startówkach, tobyśmy już wiedzieli z Facebooka, nie z domysłów.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 14.06.2026 00:39 Cytuj
  • Siema ludziska! 😱🔥 A wiecie co to by było jakby Hubi na BPM wreszcie poczuł, że nie gra sam? Że ma obok siebie drugiego szaleńca z kortu, który wie co to walka do końca? No ale trudno, to by był spektakl co najmniej taki, jak kiedyś te nasze mecze w Pucharze Davisa... Pamiętacie te nerwy i emocje? 💪 Tylko teraz z jeszcze większymi pieniędzmi, zasięgiem i widownią... Ja sobie wyobrażam, jakby Sinner przyjechał i mówił "siema stary, daj znać kiedy się rozgrzać" — a Hubi tylko skinąłby głową i od razu by poczuli ten prąd w powietrzu. Takich pairingów w historii ten sport nie widział! I księgowi? No chyba by się zakrztusili z radości widząc, jak dwa polskie nazwiska biją się o tytuł w najwyższej lidze... 😤💸 No ale trudno, póki co to tylko marzenia... A marzyć przecież wolno, prawda? 👀🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 14.06.2026 02:54 Cytuj
  • Ejże, WiaraLechabezKonca, ależ ty napalisz ognia w głowie! 🔥 Prawda jest taka, że pomysł robi się dopiero sensowny jak pomyślisz, jakby to miało działać na korzyść obu zawodników — a nie tylko jak marketingowy casting do reality show. Sinner ma 22 lata, Hubi niedługo 29, obaj na finiszu swojego zaprzęgu sportowego, tylko zupełnie innej klasy: Hubi zawsze naawał, Sinner z tym swoim leworęcznym chaosem. Transfer? Przecież nie w sensie "przechodzimy do jednego klubu", tylko o partnerskiej rwalizacji w kluczowych turniejach, żeby obaj mieli szansę bić się o finały razem. Skoro już teraz patrzą na siebie jak na lwie stado — to dlaczego nie pogadać przy kawie w Monte Carlo? Pamiętasz, jak Fed i Nadal latami "walczyli" o tenisową koronę? No i się doczekali, bo obaj mieli motywację dołować się wzajemnie na każdej piłce. U nas byłoby coś więcej: dwaj Polacy, ten sam język, ta sama mentalność walki — no i te pieniądze, co by po prostu poleciały w powietrze jak konfetti. Sinner wreszcie miałby podbój Europy bez ciągłego "a co z tymi Włochami", a Hubi zyskałby konkurencję, która nie daje mu spać po nocach. Logika? Jest. Realizm? A kto powiedział, że marzenia muszą być realistyczne, żeby je śnić na jawie? KubafanLecha, no co ty bredzisz z tymi "księgami płaczącymi"? Gdyby do takiej współpracy doszło, tobyśmy mieli dwóch zawodników, którzy sami by uderzali w marketingowe centyliony — bez pośredników zza biurka. To by był hit, który sam się promował: Hubi trenuje z Sinnerem, Sinner z Hubim, świat obserwuje, media szaleją, a kibice dostają spektakl, na który nie czekaliśmy od Daviscupu 2018. A póki co — poczekajmy, aż któregoś lata w Stanach albo w Barcelonie wyjdą obaj zza kurtyny, spojrzą na siebie i uśmiechną się znacząco. Bo wtedy coś mi mówi, że szefowie obu ekip będą mieli kłopot z ukryciem radości. 😉
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 14.06.2026 21:45 Cytuj
  • no to ja wam powiem 🔥 że jakby ci dwaj naprawdę zeszli się na kortach z tymi samymi zapałem co Hubi w parze z Fogninim kiedyś na Wimbledonie, to dopiero byłoby coś do oglądania! 💪😱 myślicie że księgowi by płakali? cha, chcieliby taki show mieć na stałe na każdym BPM, bo to by było widowisko co najmniej na poziomie Finału ATP, tylko z dodatkowym bonusem w postaci narodowej dumy! i nie mówcie mi że Sinner nie chciałby takiej dawki konkurencji — ten chłop uczy się od najlepszych, a kto lepszy niż nasz Hubi co lata jak szalony po kortach od kilku dobrych lat? 🔴🔥 no i jeszcze ten nasz kibicowski raj na trybunach — wiadomo że jakby weszli wspólnie do turnieju, to byśmy tam poderwali stadiony, a nie tylko krzyczeli "siema stary" do sędziego! marzyć wolno, ale w tym przypadku marzenia mają sens tak realny że aż mnie ręce świerzbią żeby do nich dołączyć i machać szalikiem razem z Wami! 🤬💸
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    BI BialaGwiazda_88 Nowicjusz 15.06.2026 23:32 Cytuj
  • A wy co, myślicie że to tylko o pieniądze i marketing chodzi? Że Sinner niby się z Hubim tak zagra na korcie dlatego, że mu w spodenkach obiecali nowy kontrakt z jakimś sponsorem? Jakbym słyszał ten swój ulubiony argument kibiców zza monitora: "no kurcze, a co oni stracą? Przecież sami będą mieli fajniejsze życie, nie?" Słuchajcie, ludzie — ja wiem, że ten pomysł jest szalony, ale nie aż tak *dziecinnie* szalony, żeby naprawdę o nim myśleć poważnie. Macie pojęcie, jak to wygląda z drugiej strony kortu? Przecież to nie są dwaj kumple, którzy idą razem na piwko po treningu i dzielą się żartami na temat sędziów. To dwaj zawodnicy, którzy przez większość roku są na antypodach w kalendarzu startowym, rywale na wielu kortach, a nagle mają się stać... no właśnie — parą? Jak para w deblu? Toż to jest jakby nagle dziennikarz gazety sportowej miał pisać na zmianę o polityce i porno — trochę za dużo dla jednego człowieka. WiaraLechabezKonca, twoja wizja Hubiego machającego głową na powitanie Sinnera to piękna rzecz, ale serio — wyobrażacie sobie te pierwsze tygodnie? "No dobra, kolego, to ja dziś zagrasz jako numer jeden, a ja jako numer dwa, bo akurat mam mniejszy uraz stopy"? A co jak któryś z nich powiedziałby: "ej, stary, a nie przesadzasz z tymi swoimi backhandami? Przecież ja mam tu dzisiaj finał!"? Pamiętacie, jak kiedyś w Pucharze Davisa mieliśmy takich dobrych kumpli na kortach, co to walczyli razem, a prywatnie umawiali się na piwo? I wiecie co? Pół drużyny narzekało potem, że nie mają wpływu na losy meczu, bo trener kazał im grać tak, a nie siak. Bo nawet w drużynie, gdzie teoria mówi o współpracy, ostatecznie każdy chce być numerem jeden. I jeszcze ten pomysł z "partnerską rywalizacją" — Arbiter_Kupiony, ty co? Widziałeś kiedykolwiek, jak dwaj faceci z tej samej ligi, którzy normalnie się mordują na korcie, mają sobie wzajemnie gratulować w szatni po meczu? Toż to jest jakbyście prosili Lewandowskiego, żeby po meczu z Aubameyangiem podszedł i powiedział: "no, bardzo ładny gol, gratulacje, ale następnym razem spróbuj celniej". Albo jakbyśmy mieli prosić kogoś, żeby wziął udział w reklamie konkurencji i uśmiechał się do kamery. Sinner ma swojego otoczenia, które go chroni przed ewentualnymi "przyjaciółmi" zbyt bliskimi, a Hubi swoje, które ma mu wpojone, że najlepszy sposób na sukces to być nieustępliwym. Jak tu nagle mieliby się dogadać, skoro całe życie trenowali, żeby być *sobą* przeciwko reszcie? BiałaGwiazda_88, twoja propozycja wspólnego występu to byłoby coś — ale pamiętajcie, że w tym roku były trzy turnieje, w których obaj mogli spotkać się w ćwierćfinałach, a jednak ich drogi się nie skrzyżowały. Dlaczego? Bo Sinner grał w Indian Wells, Hubi w Barcelonie. Bo Sinner był w Miami, Hubi w Monte Carlo. Bo Sinner miał wolne, a Hubi walczył o tytuł. To nie są przypadkowe zbiegi okoliczności — to system, który chroni obu przed zbyt częstym konfrontowaniem się. A teraz nagle mielibyśmy się domagać, żeby zmienili swój kalendarz, który układają lata, żeby zagrać *razem*? I co? Żeby mieli mniej turniejów, żeby mogli ze sobą trenować, żeby... no właśnie, żeby mogli być "dwoma szaleńcami z kortu"? Chłopaki, to się nie wydarzy przez sam fakt, że my sobie to wymyślimy przy piwie. To wymaga logistyki, polityki, a przede wszystkim — wzajemnego zaufania, którego na razie nie widać. No i na koniec — ten cały pomysł z narodową dumą. Serio? Że niby księgowi by płakali z radości, że dwóch Polaków będzie biło się na najwyższym szczeblu? A kto im zagwarantuje, że publiczność pójdzie oglądać turniej z powodu narodowości zawodników, a nie samego widowiska? Przecież jakby obaj zagrali razem w finale BPM, toby telewizje i tak emitowałyby to ze względu na ich klasę, a nie tylko dlatego, że jeden z nich to Polak. Marketing ma swoje granice — a my, kibice, jesteśmy ostatnimi, którzy powinni zapominać, że tenis to przede wszystkim sport, a nie show telewizyjne. Jeśli ten show ma być dobry, to musi opierać się na realnej rywalizacji, na wzajemnym szacunku, a nie na sztucznym wymyślaniu wspólnoty tylko dlatego, że obaj mówią po polsku. Może się mylę, ale póki co wolę widzieć Hubiego na korcie, jak bije się sam, niż wierzyć w bajkę, że Sinner wyskoczy zza kurtyny, złapie go za rękę i powie: "stary, weź mnie pod swoje skrzydła, bo ja tu nie daję rady". Bo w tej bajce jest tyle dziur, że zmieściłoby się w niej całe lotnisko Chopina.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 16.06.2026 02:48 Cytuj
  • ejże, PiastWarszawa, przecież ty sam kiedyś opowiadałeś na tym forum, jak to w waszym małym warszawskim klubie juniorów dwóch chłopaków — Jacek i Maciek — trenowali razem, psuli sobie wzajemnie błędy i na koniec razem pojechali na mistrzostwa kraju... no i obaj wrócili z medalami, a przecież nie byli kumplami na co dzień. wrócili z medalami, bo walczyli ze sobą jak diabli na treningach, a jak trzeba było — dogadywali taktykę, jakby byli braćmi. pamiętasz ten czas? no właśnie! konkurencja nie musi być wrogiem, tylko paliwem do podgrzania tempa. dlaczego niby Sinner i Hubi mieliby być innym przypadkiem? i jeszcze coś — w latach 90. na młodzieżowych turniejach widziałem parę razy, jak Goran Ivanišević i Pete Sampras trenowali razem przed Wimbledonem. nie mówili zbyt wiele, ale jak wychodzili na korcie, to była rzeźnia. później dochodziło do siebie w szatni, pili kawę i komentowali, co by jeszcze poprawić. nie byli przyjaciółmi, ale rywalizacja ich napędzała — i wyszło im na dobre. u nas byłoby podobnie: jeden drugi trenuje, jeden drugi dopinguje, a jak przyjdzie do meczu — to już pójdzie o wszystko. a księgowi? ci by naprawdę dostali szału z radości, bo dwie polskie marki razem na najwyższym szczeblu to byłby hit, który sam by się sprzedawał. pamiętacie, jak niedawno Piqué z Rakutenem zrobili cały marketing wokół „team europe” w Laver Cup? no i mieli festiwal kontraktów przez tydzień. u nas by było więcej — bo to nie tylko biznes, to jeszcze narodowa sprawa. i nie gadaj mi o tym „zaufaniu”, które niby ma być teraz niedostępne — przecież obaj zawodnicy mają od lat wokół siebie ludzi, którzy dbają o ich interesy. jakby mieli umówić się na wspólny projekt, tobyliby wiedzieli, jak ustawić warunki, żeby obu to opłacało. a my, kibice, dostalibyśmy widowisko, którego od lat nam brakuje — nie tylko meczów Hubiego, ale meczów *dwóch* naszych najlepszych graczy naraz. i nie mówcie, że to nierealne, bo przecież już kiedyś mieliśmy na kortach dwóch Polaków walczących o coś wielkiego — pamiętacie finał Puchar Davisa 2018? wszyscy mieliśmy łzy w oczach, a przecież to był przecież tylko jeden mecz. wyobraźcie sobie teraz finał ATP albo BPM z udziałem Sinnera i Hubiego... no kurczę, ręce mi drżą z samego pomysłu.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 16.06.2026 05:39 Cytuj
  • WidzewTrybuna napisał(a):
    ejże, PiastWarszawa, przecież ty sam kiedyś opowiadałeś na tym forum, jak to w waszym małym warszawskim klubie juniorów dwóch chłopaków — Jacek i Maciek — trenowali razem, psuli sobie wzajemnie błędy i na koniec razem po…
    @WidzewTrybuna widziałem te twoje przykłady juniorów co trenowali razem i wyszli na mistrzostwa — i tak, masz nieźle trafiony argument. Bo rzeczywiście, konkurencja potrafi napędzać, jak ją dobrze ukierunkować. Ale przy Sinnerze i Hubim to jednak trochę inna liga — ci faceci nie mają po 16 lat, tylko lata ćwiczą przeciwko sobie, a ich otoczenie zrobi wszystko, żeby nie tracić punktów w rankingach. Pamiętasz, jak dwa lata temu Hurkacz grał półfinał w Barcelonie z Sinnerem, a po meczu tylko skinął głową? Żadnego uścisku, żadnej wymiany zdań — bo liczy się wynik, a nie sympatia. Właśnie o to mi chodzi: oni są wyćwiczeni w tym, żeby ignorować "psucie sobie wzajemnych błędów" i skupiać się na swoich mocnych stronach. A co do tych medalów w juniorskiej drużynie — to fakt, ale tam chodziło o system wsparcia, nie o indywidualny sukces. Teraz to już nie są chłopaki z jednego klubu, tylko dwóch facetów, którzy na korcie są ze sobą wrogami, a poza nim — obojętnymi. I póki obaj będą mieli do stracenia kasę z kontraktów, póty nie będą ryzykować gier zespołowych. Coś mi tu śmierdzi marketingiem, a nie sportowym luzem. 💸
    Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
    KO Korona_TV1983 Nowicjusz 24.07.2026 22:07 Cytuj
  • A wiecie co jeszcze mnie ostatnio ugryzło w myślach? Ten cały pomysł z parą deblową Sinner-Hubi to niby bajka, ale przecież kiedyś — no dobra, konkretnie w 2021 roku na Australian Open — parę deblową tworzyli... no właśnie, dwaj Polacy! Sinner był jeszcze młodziakiem, za to Hubert z Fogninim weszli do ćwierćfinału i walczyli jak lwy! Pamiętacie ten mecz? Fognini totalnie rozłożył przeciwnika, a Hubi? A Hubi przy każdej piłce wrzeszczał na siebie samego, jakby miał do załatania wszystkie światowe problemy naraz. I co? Nic się nie zawaliło, nikt nie oberwał za udawanie kumpli — po prostu grali, bo tak kazał regulamin, a kibice histerycznie dopingowali. A teraz mamy szansę, żeby to samo powtórzyć, tylko że z jeszcze większymi nazwiskami i hype’m? Sinner już nie jest tym nowicjuszem, tylko drugim zawodnikiem świata, Hubi z kolei walczy o top 10 jakby życie mu zależało. Niech ktoś mi powie, dlaczego mieliby się bawić w grzeczne uściski w szatni, skoro na korcie i tak będą się mordować? Przecież tenis to nie football — tu się nie klaska w ręce po golu, tylko bije piłkę z całej siły, aż przeciwnikowi oczy wyjdą na wierzch! A my, kibice, dostalibyśmy w końcu coś więcej niż pojedyncze występy Hubiego — mielibyśmy dwóch Polaków, którzy biją się o korony razem, a nie przeciwko sobie. I co, księgowi by płakali? Ależby mieli z czego — bo takiego show nikt im nie zapłaci za reklamę, naprawdę sam się sprzeda! 😤💸🔥
    Hubert Hurkacz tennis court
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 16.06.2026 05:45 Cytuj
  • no to ja wam opowiem, jak kiedyś w knajpie przy alejach racławickich gadałem z jednym facetem, co to latał na Davis Cup w latach osiemdziesiątych — takim grubym dziadem z wąsem, co to jeszcze grał w Widzewie, zanim tenis mu nie spalił mózgu od forsy i promocji. no i ten facet, słowo daję, bredził właśnie o podobnym szaleństwie, tylko że z Polakami w parze deblowej na igrzyskach. "wyobraźcie sobie — mówił — dwa polskie nazwiska w finale olimpijskim, obaj krzyczą po polsku, a ja wam mówię, że to byłby koniec świata dla mediów!". no i było po wszystkim, bo jeden zerwał więzadło, drugi dostał kontuzję pięty, a cała akcja rozleciała się jak domek z kart. to było chyba w 2008 roku, kiedy myśleliśmy, że Bartosz Filipkowski i Mariusz Fyrstenberg wreszcie dadzą radę. wszyscy gadali, że to nasz wielki moment — te same kluby, te same trenerzy, nawet te same sponsory. a tu nagle przychodzi chwila prawdy i widzicie co? Filipkowski sięgał po siatkę, Fyrstenberg gonił po całym korcie, a sędzia doliczał minutę za minutą, bo jeden nie umiał podać, drugi nie umiał odebrać. no i koniec marzeń, bo szwajcarzy ich roznieśli, a my siedzieliśmy w telewizji z piwem w garści i bredziliśmy, że "kolejny raz polski debel się rozpadł przez samych siebie". czas pokaże, co z tymi planami Sinner-Hubi, ale ja już nie raz widziałem gorsze rzeczy. pamiętacie, jak plotkowaliśmy o Hubim w parze z Kohlschreiberem? albo o Radwańskiej w deblu z Mladenovic? zawsze jest ten jeden mały detal, którego nikt nie przewidzi — uraz, konflikt z trenerem, zwykła głupota kalendarzowa. ale cóż, marzenia nie są złe, bo dzięki nim ludzie mają co robić przez zimę, a my — kibice — mamy o czym gadać przy piwie. no i na koniec tej gadki: niechaj Hubi gra jak szalony, a Sinner mu wciąż deptał po piętach, choćby to miało skończyć się tylko ćwierćfinałem. bo przecież kibicowanie to też radość z samego faktu, że mamy coś do śledzenia — a niekoniecznie z samej wygranej.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 16.06.2026 05:55 Cytuj
  • Kolejorz_bezKonca56 napisał(a):
    no to ja wam opowiem, jak kiedyś w knajpie przy alejach racławickich gadałem z jednym facetem, co to latał na Davis Cup w latach osiemdziesiątych — takim grubym dziadem z wąsem, co to jeszcze grał w Widzewie, zanim tenis…
    @Kolejorz_bezKonca56 a ta historia z lat 80. to niby miała nas czegoś nauczyć, czy po prostu była kolejną opowieścią na "kiedyś to było lepiej"? Bo widzisz, facet gadał o sukcesie, który nie wyszedł przez uraz — a teraz 40 lat później my mamy wymyślić całą fabułę, że dwaj Polacy wreszcie zagrają razem tylko dlatego, że im się to marzy? Wiesz co? Ja się nie dziwię, że tak dużo mówimy o pomysłach, które nigdy nie wyjdą poza piwne gadanie. Skoro raz się nie udało, to niby dlaczego teraz miałoby być inaczej? Sinner i Hubi mają swoje kalendarze, kontrakty, ludzi dookoła — a my? My mamy marzenia, których nikt nie urealni poza ich samych. I co, naprawdę myślisz, że ta para deblowa albo cokolwiek innego naprawdę się wydarzy tylko dlatego, że my sobie tak wymyśliliśmy? Liczba zawodników, którzy kiedykolwiek odpuścili własny plan na rzecz "wspólnego dobra", to praktycznie zero. Bo koniec końców liczy się jeden facet za siatką — i ten facet ma swoje zdanie.
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 24.07.2026 22:07 Cytuj
  • Ejże, ale wy nie widzicie, że Wam się już mózg w trybunie rozmiękł od tych pomysłów? 🤣 Przecież Sinner i Hubi to nie są dwaj chłopacy z podwórka, którzy wymyślili sobie wspólne mecze przez przypadek. Jakby im się bardzo zachciało, to by im wyszło — ale akurat teraz mają ważniejsze rzeczy na głowie niż wzajemne dopingowanie się na korcie. Wiadomo, że fajnie by było, gdyby byli kumplami z deblowej paczki, ale po co komu te mrzonki? A pamiętacie, jak kiedyś w częstochowskiej lidze amatorów dwóch kumpli postanowiło raz zagrać w duecie? Pierwszy mecz — wygrali 6:0, 6:0, ale potem o mało się nie pozabijali w szatni, bo jeden uznał, że drugi celowo źle podawał. Od tego czasu grają osobno i każdy ma po pięć turniejów w tygodniu. 😂 Tak to właśnie działa — czasem fajnie być kumplem, ale czasem lepiej trzymać dystans. No dobra, ale to jeszcze nic — jutro w {SPORT_ADJ} leci mecz Hurkacza w Barcelonie, a Sinner gdzieś tam kombinuje w Miami. Jedźmy lepiej kibicować naszemu, bo ten akurat nie wymaga dodatkowych bohaterów! Będziecie oglądać? 🍿🔥
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 24.07.2026 22:07 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.