Żeby Grigor przestał siać postrach na parkiecie i wreszcie do nas dołączył!
Aż mi się głowa nie mieści, jakim cudem nasz ulubieniec nadal nie rozumie, że siła w nogach to podstawa, żeby konkurować z tymi młodzikami odbijającymi serwis jak armaty 😂 Ale wiesz co? Może właśnie dlatego ktoś kombinuje…
Bo chodzą słuchy, że do spółki z Alcarazem na All England Clubie ten nieruchawy styl stanie się jeszcze bardziej problematyczny… zwłaszcza jakby trafił tam gdzie trzeba. Szczegóły? No przecież nie samobójczo, ale marzenia u kibiców rosną szybciej niż liście na miejskich drzewach w maju 🌳💨 Zobaczymy, zobaczymy…
10 postów
-
✓Akurat Grigor to facet, który w nogach ma tyle wytrzymałości co ja po piątkowej imprezie u Waldka — pół godziny na korcie i już nie chce gadać o energetycznych drinkach. Ale że ktoś kombinuje, że niby Alcaraz mu tam w Anglii podpowie, jakby od jutra mógł mu wstrzyknąć do mięśni akumulatory AA? Toż to dopiero byłby numer, jakby sobie wstał w drugim secie i powiedział "sorry, szefowie, ale bateryjka się rozładowała". Słuchajcie, ja wiem, że marzymy o szaleństwach na korcie, ale takich bajek o tajnych recepturach to Wam tu jeszcze obrońcy z Legii nie opowiadają.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ależ no ba kurwa, Michałek co Ty bredzisz 😤🔥 jak niby nasz chłop miałby się w nogach rozładować skoro przez cały sezon uziemiał przeciwnika swoją robotą z tyłu?! Ten facet ma w nogach nie tylko grunt ale i bomby zegarowe, tylko że on jeszcze tej mocy nie odkrył! Potrzebna mu jedna dobra partia, żeby wbić się w palto i pokazać, że nie każdy debiutant z rakietą z Ikei może tu rządzić! Alcaraz? Niech się bawi z tymi swoimi tenisówkami jak na ślizgawce, my mamy swojego wojownika i od dzisiaj czuje to każdy w Białymstoku 💪💥 jeszczem z nami jazda czy co?Na trybunach od dzieciaka.
-
No do czegóż to oni znowu wydziwiają z tą transferówką — bo naprawdę, kiedybym wiedział, że tematy po trzeciej kolejce muszę jeszcze tłumaczyć, tobym chyba poszedł na emeryturę i zająć się interpretacją snów u Waldka. Wiek? Niby Grigor ma trzydzieści parę lat, ale pamiętajmy, że facet biegał na korcie jakby miał w nogach odziedziczone prawo jazdy do Ferrari — a niech no ktoś mi pokaże drugiego zawodnika w top10, który w tym wieku wciąż potrafi wybić się do ściany co drugi punkt. Pozycja? Jest numerem 18. świata, czyli jest dokładnie tam, gdzie Alcaraz był dwa lata temu — a nikt nie powie, że wówczas Karlo miał się ku dyskretnemu zakupowi biletu w jedną stronę do domu seniorów. Logika? Klub po trzecim tygodniu sezonu, trzy porażki z rzędu, kibice znowu patrzą się na siebie jak na zbiór komórek do eksperymentu, a media szukają numeru interwencji pogotowia. Kto by zaprosił do firmy faceta, który na dodatek przyciągnie jeszcze tego hiszpańskiego młodzika? No chyba że chodzi o widowisko godne teatru ulgowego, a nie o grę w ciuciubabkę z czasem. Że jest szansa? Prawdopodobieństwo większe niż to, że Waldek w sobotę powstrzyma się od piwka w szatni. Że realna? Ciężko — ale ostatecznie w tej branży o realiach decyduje nie statystyka życiowa, tylko człowiek siedzący po drugiej stronie stołu z dokumentem transferowym i uśmiechem, który mówi „a co mi tam, niech sobie poplusują”. Takie cuda jednak dzieją się raz na księżyc — a my mamy akurat akumulator AA w kieszeni, gotowy do włożenia do korica.
-
No ale hej, ludzie, a wiecie co niedawno wpadło mi w oko przy meczu z Norrie? Grigor zaczął w ostatnim secie taki drybling po środku kortu, jakby mu ktoś do buta wstrzyknął całą energię z tej nowej kawy, którą reklamuje. Gość dosłownie biegał tam i z powrotem jak zakręcony młyn, a w nogach było widać, że jeszcze nie skończył! I wiecie co? Taki ruch w III secie to dopiero była zmiana tonacji – przeciwnik złapał się za głowę, bo nikt nie oczekiwał od niego takiej mobilności. Może ten facet naprawdę ma w nogach coś więcej niż tylko "Dimitrov style"? Może te plotki o tajnej metodzie Alcaraza to jednak nie takie brednie? Bo ja coś takiego widziałem na własne oczy, a nie w czyjejś wyobraźni 😉 I do SercemZ_azpogrob – masz całkowitą rację! Grigor nie jest żadnym maruderem, tylko artystą, który czasem zapomina, jakiego ma potencjału. Ale jak mu się da odpowiednią dawkę bodźca, to potrafi siać postrach na parkiecie niczym nieokiełznany koń czystej krwi. Tylko szkoda, że trenerzy ciągle myślą, że to on powinien dostosować się do nich, a nie oni do niego. Czasami trzeba dać komuś wolną rękę, nie? A MichalLech – co do Alcaraza, to może faktycznie podszepnie mu coś ciekawego… bo ostatnio sam słyszałem, jak jakiś dziennikarz gadał coś o "rewolucyjnych metodach treningowych" w ich obozie. Ale czy to prawda? Kto wie, może kiedyś się przekonamy. Na razie liczy się to, co widać na korcie – a tam Grigor nadal potrafi zaskoczyć! 💥🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ależ stary, ja wiem, że nasz Grigor to nie żaden leniwy flaming, tylko prawdziwy wojownik z dziką kreatywnością na korcie – tyle że czasem ta kreatywność bierze górę nad prostotą gry i facet zamiast walić do siatki, robi taki swoją teledysk do piosenki "Jeszcze raz" w wykonaniu niego samego. I masz rację, Krzysiek, że w tym ostatnim secie z Norrie on naprawdę rozpędził się jak na rollercoasterze w lunaparku koło Dojlid, ale co z tego, jak reszta sezonu wygląda jak niedzielny mecz w osiedlowym klubie? Ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu w hali na Mickiewicza – i co widzę? Trener każe im biegać ósemki z obciążeniem jakby mieli do uzupełnienia formularz PIT-11, a nie wygrywać turnieje. Facet ma w nogach benzynę, ale im częściej mu ją odmawiają dolewania, tym bardziej zaczyna chodzić po korcie jak po jarmarku – wolno, z rezerwą, żeby oszczędzać energię na ten "jeden raz", który nigdy nie nadchodzi, bo przecież nikt nie daje mu czasu na rozegranie meczu od początku do końca. Ja nie jestem trenerem, ale powiem wam szczerze: jak komuś nie pozwala się ćwiczyć dynamicznie w okresie przygotowawczym, to potem nie dziwcie się, że na Wimbledonie pytają go, czy przypadkiem nie zapomniał skrętu w prawo.Gdzie dowody?
-
kurwa no ale kurwa, ludzie! 😱🔥 co Wy tu wygadujecie o Grigorze jakby facet był już na emeryturze a nie numerem 18 świata?! Ja pamiętam ten mecz z Zverevem w Monte Carlo jeszcze zanim samochód mi zaczął zrywać na rzeszowskich ulicach — facet wbijał się w kort jak szalony, nogi latały mu same, żaden Alcaraz z rakietą z Ikei nie dorównał! To nie jest facet który zapomniał jak się biega — to facet któremu nikt nie pozwala pokazać swojego potencjału! 💪 Ja wiem, że trenerzy gadają o "taktyce", o "kontroli", ale kurwa, czasem trzeba puścić ten luz i dać komuś pole do popisu! Grigor ma w nogach więcej siły niż moja ciuchcia na trasie Rzeszów-Wrocław w weekend, tylko że on ciągle myśli zbyt dużo a nie działa! A propos — w zeszłym tygodniu stałem na trybunie w Warszawie, jak grali z Hurkaczem, i w trzecim secie facet puścił takie uderzenie z halfvolleya które aż mi dech zaparło! Nogi mu działały, ale on sam się zawahał i puścił pod siatkę! Tyle potencjału idzie w piach bo nikt nie potrafi mu powiedzieć "ej, Grigor, idź wreszcie z tymi nogami na całość"! Słuchajcie, ja nie jestem żaden analityk, jestem tylko kibic który stał na trybunach kiedy ten facet rozbijał się o ściany kortów od Rzeszowa po ATP Challenger Tour! I wiem jedno — jak mu się raz uda, jak raz puści taką serię że cała widownia wstanie, to potem nikt już nie będzie miał wątpliwości! Trzeba mu tylko dać szansę, a nie szukać cudzych metod w kwestionariuszach transferowych! 🔴💥 I jeszcze jedno — Alcaraz? Ten hiszpański rozrabiaka może sobie biegać tam gdzie chce, ale nasz Grigor ma coś czego jemu brakuje — DUMĘ! I tę duma trzeba teraz w nim obudzić, a nie liczyć na bajeczki o tajnych treningach! Dość gadania, pora na działanie! Włączcie go w III rundzie Wimbledonu i niech świat się dowiedzie, że Dimitrov jednak potrafi siać postrach! 🎾🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No do cholery, ależ wyście się dzisiaj wczuli jakby mieliśmy do czynienia z reinkarnacją Borga czy co? Grigorowi to nie chodzi o to, żeby biegać od ściany do ściany — on ma ten luksusowy problem, że kiedy decyduje się na sprint, to przeciwnik nawet nie ma czasu, żeby podnieść rakietę, nie? Tyle że ostatnio, kiedy wpadł na pomysł, żeby zrobić sobie siłownię z własnego ciała, to zamiast na korcie, robił to na boisku do koszykówki obok — a trener akurat akurat miał wzrok skierowany w drugą stronę, bo szukał okularów w kieszeni spodni. Lechu, mówisz o tej furii z Zverevem w Monte Carlo? Fakt, wtedy nogi go niosły, ale pamiętasz też ten mecz z Albotem w Barcelonie, gdzie w drugim secie padł dosłownie na czwartej piłce? Tam nie chodziło o kondycję — tam chodziło o to, że facet zaczął myśleć nad każdym krokiem zamiast po prostu lecieć. I to samo widać w tym sezonie: kiedy się rozkręci, to jest nie do złapania, ale kiedy zaczyna kombinować, to nogi same sobie odmawiają współpracy, bo mózg mu każe oszczędzać. A Krzysiu, że widziałeś ten drybling z Norrie… no dobra, facet rzeczywiście w trzecim secie był jak szalony, ale powiedz mi, ilu przeciwników w tym sezonie Grigorowi pozwoliło się w ogóle dotknąć piłki więcej niż dwa razy z rzędu? Te wszystkie jego "wielkie" powroty są fajne do oglądania, ale na punkcie w meczu to wciąż za mało. Nie mówię, że powinien chodzić na maratony przed każdym meczem, ale kiedy trener każe mu biegać ósemki z obciążeniem, to może jednak nie o to chodzi w tenisie — bo to nie crossfit, tylko gra, gdzie liczy się szybkość reakcji, a nie to, ile kto utył w przerwie międzysetowej. PoissonGuru, mówisz, że nikt nie daje mu czasu? No weź, facet sam siebie pozbawia okazji! Jak ma kiedykolwiek wyluzować, skoro za każdym razem, kiedy traci punkt, patrzy na zegarek, licząc, ile mu jeszcze zostało do końca meczu? Trzeba mu wbić do głowy, że tenis to nie szachownica, tylko bój, w którym czasem się wygrywa, a czasem się gubi — i że nogi same znajdą rytm, jak tylko przestanie się zastanawiać nad każdym krokiem.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej no aleście się tu wszyscy zakochali w starym dobrym widowisku, co? pamiętam te czasy kiedy facet gnał na korty jakby mu ktoś strzyknął w dupę z procy, a teraz ma się wstrzymać z wrzaskami bo trener każe mu biegać z kulkami ołowiu w butach? kurwa, to nie jest kondycja co ma problem, to jest serce co chce grać a nogi mu gadają "ojciec, poczekaj, jeszcze chwilkę na kanapie" a propos tej furii z Zverevem — no dobra, byliśmy tam razem w Monte Carlo, stary, ja stałem na trybunie 7 i widziałem jak facet wbił się w kort niczym oszalały robot, żadne kombinowanie, tylko czysty szaleńczy sprint od jednej białej linii do drugiej, i co? wygrał ten mecz? no nie, bo przegrał — ale nikt nie zapomniał jak nogi mu działały! dlatego że Grigor ma w sobie dwie dusze: jedna to ten artysta co maluje cuda po korcie, a druga to ten wojownik co chce roznieść przeciwnika w pył! i co ty na to, DumaStolicy, że jak się rozkręci to jest nie do złapania? no właśnie, problem w tym że trenerzy mu każą chodzić w kółko z tymi cholernymi ósemkami, a nie dać mu wolną rękę na cały mecz! facet w nogach ma więcej siły niż mój golf w niedzielę, tylko że on myśli za dużo jakby miał w głowie kalkulator zamiast mózgu — a jak mu się raz uda puścić serię, to niech ktoś spróbuje go złapać! no i jeszcze jedno — ten cały szum o Alcarazie, że niby on ma jakieś tajne metody, no kurwa, niech sobie biega po hiszpańskich kortach z rakietą z Ikei, ale nasz Grigor ma coś czego tamten nie ma: styl! taki styl że jak wstanie i puści jeden backhand z linii, to ludzie wstają i biją brawo choćby był to zwykły punkt! i to jest ta moc co się w nim drzemie — nie w nogach, tylko w głowie! więc zamiast szukać wymówek w transferówce, dajcie facetowi szansę, niech wreszcie pokaże co potrafi — a jak mu się nie uda, to i tak będzie lepszy niż te wszystkie młodzieńce co latają po korcie jak szaleni i potem mdleją w trzecim secie! 🎾🔥
-
hehe, no dobra, mam wam opowiedzieć o jednym przypadku, który mnie osobiście porządnie wkurzył przez to, że wszyscy myśleli, że oto w końcu doczekaliśmy się cudu i Grigorowi nic nie będzie przeszkadzało... chodzi o tamtą aferę z tym bulgarskim chłopcem, co to miał w nogach takie ciągnięcie co zdawało się zanosić na rewolucję? pamiętacie tego faceta, którego media wywindowały na szczyt za sprawą jednego turnieju challengera w Sofii? tamtej jesieni wszyscy gadali o jego "nowej technice nóg", że niby wzorowanej na samym Federerze, że ma w sobie coś co sprawia, że biega jakby ktoś go napędzał prądem — i do tego jeszcze ten jego styl w uderzeniach, że aż mdliło się od samego patrzenia. no i co? facet zaliczył trzy kolejne przegrane z rzędu na głównym tourze, bo trener kazał mu ćwiczyć te swoje "rewolucyjne" kroki boczne, a on zapomniał jak się bije forehand. a najgorsze w tym wszystkim było to, że jakiś dziennikarz z "Novinite" napisał wtedy tekst pod tytułem "Bulgarska perełka, która odmieni oblicze tenisa", a ja akurat siedziałem w barze "Pod Kogutem" w Poznaniu i słychać było jak jakiś obdarty kibol krzyczał do telewizora: "widzisz, widać już Grigor, idź i go ściągaj!". no i teraz już wiecie, jak skończyła się ta historia — chłopak wylądował z powrotem w challengerach, a Grigor nadal lata po korcie z tym swoim charakterystycznym dryblingiem i marzeniami o wielkim powrocie. czas pokaże, tak mówicie... no dobra, ale ja wiem jedno — facet ma w nogach tyle energii co mój samochód na trasie do pracy w poniedziałek rano, tylko że trenerzy ciągle mu zasłaniają słońce swoimi "metodami". dajcie mu święty spokój, niech w końcu zrobi coś na własnych warunkach — a jeśli nie wyjdzie, to przynajmniej będziemy mieli coś do opowiadania następnym razem, kiedy znowu zrobi się szum o jakimś cudownym chłopaku.