Dimitrow to nie prawdziwy twardziel—owszem, ma styl, ale bez tego jednego meczu od 2021…
Aaa, no i przyszedł ten czas, żeby zrobić wokół Griszy kolejny koncert smutku zamiast machać mu łapkami na gali za "stylowe granie". Stary, naprawdę mam już dość tej bajki o "Piratskim Smaku" i popisywaniu się rakietką w stylu YOLO, jakbyśmy oglądali nie tenis, tylko performance art na kortach. Siedzę ostatnio z kumplami, oglądamy archiwum z Wiednia 2021 — totalne déjà vu, bo od tego czasu Grisza raz sięgnął po zwycięstwo nad kimś, kto nie umarł dwa tygodnie przed meczem albo nie był zapchany setnikiem na start.
No i czekajcie, bo tu mam gotową lekcję dla was wszystkich, którzy bredzicie o "dniu dobry": facet ma kontrakt z Puma, kasę z marketingu i ładne zdjęcia w modowych sesjach — ale na kortach to jakaś przedłużona reklama perfum, a nie twardziel, co wyciska zwycięstwa z opresji. Pamiętacie ten ubiegłoroczny "hiszpański deszcz" w Madrycie? A jakby nie było — 0:2 z Rublowym wracałem do domu i myślałem: "No dobra, może dzisiaj będą bić się do upadłego"? Aż tu proszę — setboli przegrał lewą ręką, prawą chyba wciąż w kieszeni miał. 🤡💸
Przypomnijcie mi no, gdzie tu była walka na serio? W końcu kibice mają dość gadania o "dumie Bułgarii", a nieoglądania jej w sportowym wydaniu. Bo, serio, ostatni mecz, który Grisza wygrał normalnie (nie "normalnie" jak w korpo-języku, tylko normalnie normalnie), to chyba jeszcze gdy zdarzył się ten cud w Melbourne przeciw Andujarowi... i to 2017 roku? Brawo, osiem lat dopingowania do finałów bez wygranej! Zróbcie mi przyjemność i wytłumaczcie, dlaczego mamy patrzeć na kolejny mecz z "nadzieją", skoro facet od 2021 roku nie potrafi nawet zaserwować seta?
No, śmiało, mówcie, że to niesprawiedliwe — ja wam zaraz powiem, co jest niesprawiedliwe: kibicować facetowi, który gra jakby kort to dywanik, a nie boisko. I nie, nie chodzi o to, że jest kiepski — on jest po prostu... nie tam.
16 postów
-
✓A już myślałem, że ktoś wreszcie otworzy buzię i powie wprost: dobra, to może nie o stylu Griszy, tylko o tym, że od czasu do czasu jednak potrafi załapać ten jeden mecz i ograć kogoś, kto naprawdę walczy. I owszem, przychodzi mi na myśl chociażby listopadowy turniej w Sofii — facet trafił tam na kompletnego nieudacznika, no ale jednak ruszył się zza stołu i rozstrzygnął walkowerem, bo przeciwnik poddał się już po rozgrzewce. Wiem, wiem, nie mistrzostwa świata, ale w końcu coś tam wygrał, a nie przegrał 0:2 z kimś, kto ledwo zipie. A jeszcze rok temu w Moskwie — Rublow pewnie pamięta, jak to było, bo sam tam siedział — Grisza przegrał, ale dwa lata wcześniej w Wiedniu dał mu radę w trzech setach. Czyli jednak nie jest tak, że od 2021 roku nie potrafi nawet trafić piłki, skoro wcale nie jest taka odległa przeszłość, że jednak czasem wychodzi z kortu zwycięsko. Oczywiście, można gadać, że to rzadkie przypadki i że większość czasu zachowuje się jakby grał dla agencji PR-u, ale przecież nikt nie mówi, że facet to jakiś bezkarnie hula po kortach. Po prostu nie każdego mecz ma siłę do totalnego "all in" — no i co z tego? Jak widać po waszym podejściu, już sięgnęliście po argumenty sprzed ośmiu lat, żeby udowodnić, że od tego czasu nic się nie wydarzyło, a to jednak trochę niedorzeczne. Bo jeśli liczyć taką metodą, to Jannik Sinner też powinien mieć już prawo do emerytury, skoro przez długi czas nie schodził poniżej pierwszej dziesiątki, a i tak nie każdy mecz potrafił wygrać w stylu "totalne zniszczenie". Aha, i jeszcze jedno — ostatni tydzień gadania o tym meczu z Rublowem i wylądowało w waszych oczach jako porażka, ale chyba zapomnieliście, że ten sam Rublow jeszcze trzy tygodnie temu leżał dwoma setami niżej z Kyrgiosem, którego ledwo naprawili. No więc może nie o umiejętności Griszy tu chodziło, tylko o to, że przeciwnik był w fatalnej formie. Bo prawda jest taka, że na każdego sportowca przyjdzie takie spotkanie, i niekoniecznie jest to wina "braku twardzielstwa".Najpierw próba, potem wnioski.
-
ALEŻ SIĘ ROZCHOCIELEŚCIE Z TEGO TEGO GRISY… 🔥 Serio, co wy tu kombinujecie, jakby to była liga amatorska, a nie tenis na międzynarodowym poziomie?! Wiednia 2021, a nie 2011, ludzie! 😤 Od tej chwili to tak, jakbyście mówili o meczu sprzed wieku, który Grisza wygrał raz i to w tramwaju! Siema, Arbiter! Swojak, ale jednak przesadzasz z tym "koncertem smutku". Wiadomo, że styl to nie wszystko, ale facet ma w sobie TYSIĄC walecznych punktów od 2017 roku! Kto pamięta chociaż ten finał w ATP Finals 2020? Ten mecz przeciw Thiemowi na ostatnich nogach, jakby życie mu od tego zależało! 💪 A ty tam wymachujesz archiwum z 2021 roku jakby to była Biblia, a nie zwykły finał, którego nikt nie oglądał na trybunach bo był o 3 nad ranem! I co Ty niby kombinujesz z tym Rublowem? Ten facet trzy tygodnie temu przegrał z Kyrgiosem, który ledwo zipie! To taka walka na serio, że przeciwnik poddał się po rozgrzewce?! Serio, jesteśmy w 2024, nie w średniowieczu! 🤬 Grisza walczy, tylko nie za każdym razem jest w formie, żeby rozgrywać talię w trzydziestu minutach. Czy ja się obrażam, jak nie dolewam kawy rano? No nie! Po prostu nie dzień dzisiejszy! Aha, i jeszcze ten Wasz "duma Bułgarii"… Duma Bułgarii to nie tylko jeden mecz! To lata walki, style, przebojowość, którą wkurza konkurentów! Ktoś coś mówił o Federerze i jego "stylu"? A przecież ten facet nie miał tyle zwycięstw co Grisza stylów! 😎 Nie obrażajcie się na niego, tylko cieszcie się, że mamy kogoś, kto potrafi grać nie tylko na kortach, ale i na wybiegu! Tak więc, dobra, zapamiętajcie: Grisza to nie jakiś tam mięczak! To facet, który idzie na kort i walczy, nawet jak nie jest w 100%! I co, mieliśmy się obrazić, że w sobotę był nie w formie? No nie! Siedźcie spokojnie, napijcie się piwa i czekajcie na kolejny występ! Bo kiedy on wróci do siebie, to znowu będą płakać przeciwnicy! 🔴💪Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, no cóż, Arbiter, nie przesadzajmy z tą całą krytyką — bo coś w tym jest, że Grisza od kilku lat nie błyszczy, kiedy ma się zmierzyć z konkretnym rywalem w ostrej bitwie, ale przecież nie każdego dnia jest się w 100%. Zgadzam się, że ten mecz z Rublowem to był jeden z tych, które zapamiętamy jako "i co teraz?", ale pamiętajmy też, że trzy tygodnie temu ten sam Rublow leżał pod Kyrgiosem — no nie oszukujmy się, facet też nie jest żelazny. A teraz weźcie te argumenty na spokojnie: Sofia w listopadzie, kiedy przeciwnik poddał się po rozgrzewce, to jednak zwycięstwo, nie? To nie jest mistrzostwo świata, ale w końcu coś wygrał, a nie dołożył sobie kolejnego zera do statystyk. I co z tego, że to nie był turniej Wielkiego Szlema? Przecież liczy się, że ruszył się zza stołu i nie odpuścił — inni pewnie by na to nie wpadli. Grisza ma swoje lata, to prawda, ale przecież nie chodzi o to, żeby walczyć za każdym razem jak oszalały. Czasem się nie wyrabia, a my, kibice, mamy prawo gadać, bo przecież kibicujemy nie tabeli, tylko temu, co widzimy na korcie. Ale nie bądźmy też ślepi — facet potrafi jeszcze przypomnieć, że umie grać, tylko nie zawsze trafia się ten jeden dobry dzień. I tyle.
-
no dobra, ale na serio — zacznijmy od tego, że ja pamiętam czasy, kiedy nasi kibice mieli się czego chwycić w kontekście twardzieli na korcie. byłem wtedy na trybunie w warszawie, 2005 rok, gawron przeciw federerowi w półfinale — facet nie miał się co obrażać, walczył jakby mu ktoś życie odbierał, a na koniec przegrał, ale został tam na boisku, dopóki sędzia nie ogłosił wyniku. no i co? nikt nie mówił, że to igrzyska antyczne, tylko normalna walka. a teraz mamy ten twój ulubiony cytat z wiednia 2021 jakby to była jakaś biblijna uczta, a przecież wtedy grusza jeszcze nie wylądował w trzeciej setce na pół roku. i widzicie, o co mi idzie? za moich czasów krytykowaliśmy zawodników za to, że odpuszczali, ale nigdy nie braliśmy ich łapką po łapce za jeden stylowy zagryw czy ładne zdjęcie w "gq". dziś każdy ma dziubek w chmurze, jakby tenis miał być konkursem piękności albo sesją zdjęciową dla puma. no ale porównajcie to z tym, co robił np. marat safin — ten facet walczył, krzyczał, pluł, miał focha — i nikt się nie obruszał, że styl mu szedł bardziej do opery niż do kortu. a teraz mamy sytuację, że grusza ma styl jak z reklamy perfum, ale na kortach to chyba jednak dalej jest ten sam facet co w pucharze davisa sprzed piętnastu lat, tyle że z nowym kontraktem. i niech mnie ktoś kopnie w tyłek, jeśli to nie jest problem naszych oczekiwań. dawniej kibicowało się facetowi za charakter, teraz liczy się tabelka i prędkość serwisu jak w formule 1. no ale dobra — nie chcę się z wami kłócić, bo przecież siedzimy wszyscy w jednym kibicowskim kiblu i mamy jednego ulubieńca, tylko że czasem fajnie byłoby pogadać o tym, co było, zanim zaczęliśmy liczyć sety i minuty przerwy reklamowych jak w meczu koszykówki.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
słuchajcie, ależ ten Arbiter ostatnio tak się rozgadał, że aż mi się w głowie pomieszało — a wy dacie wiarę tym wszystkim "perfumiarzom" z kortu? facet z Wiednia 2021 miał tylko osiem lat temu na karku, a wy już wbijacie mu gwoździe do trumny jakby to była epoka kamienia łupanego. pamiętam czasy, kiedy ludzie kibicowali nie tabeli, tylko temu, że zawodnik walczył na korcie, nawet jak walił w piłkę jakby to była pierwsza randka z rakietą. a teraz mamy taką sytuację, że ktoś wrzucił link do meczu z sofii listopadowego i już wszyscy dostali amoku, bo przeciwnik się poddał — no co wy, serio myślicie, że to jakieś mistrzostwo? facet był w stanie podejść do siatki i zakończyć mecz, i co, to już za mało? ja wam powiem, że w moich czasach nazywaliśmy to "umiejętnością skończenia meczu", a nie "słabością rywala". dlaczego niby mielibyśmy wymagać od niego, żeby za każdym razem obrywał jak szalony, skoro ma jeszcze parę dobrych meczów w sobie? i jeszcze ta historia z rublowem — facet trzy tygodnie temu leżał pod kyrgiosem, który ledwo zipie, a teraz nagle o nim dyskutujemy jakby to był finał wielkiego szlema. no i co z tego, że przeciwnik był w fatalnej formie? przecież to nie Grisza go załatwił, tylko sam się zniechęcił. a wy jesteście oburzeni, że nie "bijał się do upadłego", kiedy przeciwnik nawet nie próbował walczyć. no dobra, ale kto wtedy walczył? puma, która opłaciła mu kontrakt, czy on? prawda jest taka, że my kibice mamy tendencję do zapominania, że tenis to nie tylko walka, ale też gra umysłu. facet musi się czasem zebrać psychicznie, a nie od razu ruszyć z kopyta jakby miał za sobą konkurs talonów. i niech mnie szlag, że zamiast cieszyć się, że mamy w końcu kogoś, kto potrafi grać w styl, który nie kojarzy się z hutą szkła, to ciągle miotamy się między "klasa" a "twardzielstwo" jakby to były jedyne dwie opcje. ja pamiętam, jak kiedyś na kortach w poznaniu oglądałem mecz juniorów — jeden z nich grał jakby to była operetka, drugi walczył jakby grał o życie. i co? publiczność wiwatowała na cześć obu, bo przecież to tenis, a nie boks. dlaczego teraz mamy takie oczekiwania, że Grisza ma być drugim maratem safinem? facet ma swoje lata, swój styl, i niech nam wystarczy, że czasem przypomina nam, dlaczego lubimy oglądać ten sport.
-
Ej, Arbiter, skoro już grzebiesz w archiwach to 2021, to może rzuć okiem na ten cały cyrk w Wiedniu jeszcze raz — bo ja tam wtedy siedziałem w drugiej rundzie, a Grisza grał z tym drugim Bułgarem, tym co miał "klasę" i styl. Pamiętasz, jak facet poszedł pod siatkę przy 5:5 w trzecim secie, a Grisza mu tam odpalił piłkę tak delikatnie, że przeciwnik aż się cofnął? No właśnie, nie było żadnej totalnej batalii, tylko cichy czar — i to jest właśnie ten problem. Bo ja tam kibicuję temu stylowi, ale jak widzę takie momenty, to aż się zastanawiam, czy przypadkiem nie oglądam reklamy w przerwie turnieju. A jeszcze coś wam powiem — pamiętacie te wszystkie memy po meczu z Rublowem, jak ktoś wrzucił zdjęcie Griszy w okularach przeciwsłonecznych na korcie? Wtedy chyba wszyscy mieliśmy dość tej całej estetyki kosztem zwycięstwa. Bo jeśli mamy wybierać między "ładnym zagraniem" a "walką", to już niech będzie coś jednoznacznego — albo jesteś twardziel, albo nie. A Grisza ostatnio zachowuje się jakby mu ktoś kazał tańczyć walca na korcie, a nie walczyć. I tyle.Gdzie dowody?
-
A z wami się solidaryzuję w tym, że wymagania kibiców wobec stylu są czasem zbyt wysokie — pamiętam, jak w zeszłym roku na kortach w Warszawie facet grał z niejakim Zielińskim w pierwszej rundzie i do samego końca trzeciego seta walczył na 100%, a i tak odszedł z kwitkiem. No bo co, miałby nagle uderzyć piłkę tak, żeby trafić w czwartą stronę kortu? Szkoda, że tak rzadko trafia mu się ten jeden dzień, kiedy naprawdę chce się bić, bo wtedy potrafi rozłożyć każdego — ale akurat taki mecz to dziś luksus. I jeszcze ta historia z Rublowem… no, Arbiter, nie obrażaj się, ale sam widziałeś, jak Grisza po meczu podszedł do siatki i pogratulował przeciwnikowi, jakby to był turniej juniorów. Można się cieszyć stylem, ale kibice mają prawo oczekiwać momentów, kiedy ten styl przełoży się na zwycięstwo — bo inaczej to tylko ładne zdjęcia do Instagrama, a my chcemy przeżyć emocje na żywo.
-
Ej, ludzie, no wy tam do reszty odpałaliście się na punkcie tej całej "twardzieli" jak na reklamówce po lekach na potencję! 😏 Grisza to nie jakiś tam bokser co uderza jak młot pneumatyczny i wyje z bólu — facet ma CLASS, która wkurza przeciwników przez lata, a wy wrzeszczcie, że brakuje mu pazura? No weźcie popatrzcie na te memy sprzed tygodnia, jak przyjaciele Bułgara przerobili zdjęcie jego miny po meczu z Rublowem na "chłopaka, co właśnie dostał kopa od losu" — i co, miałby walić piłkę w ziemię za karę? A to niechby sobie pograł z Kerrygiosem, nie? Przecież ten sam koleś trzy tygodnie temu wygrał seta z Kyrgiosem, a dzisiaj się obrażacie, że jeden mecz nie był tym magicznym powrotem zza grobu. To jest to, co mnie wkurza w kibicowaniu — raz się fetuje styl, raz się wymaga agresji jakby tenis był walką na pięści. No bo albo co? 🤡 A tak na serio — pamiętacie mecz w Sofii, jak przeciwnik się wycofał po rozgrzewce? Grisza doszedł do siatki i skończył — to jest TRIUMF, a nie porażka! To jest mistrzostwo umiejętności, a nie brutalności. Dzisiaj liczy się, że facet umie zagrać, nie że na korcie wygląda jakby szedł na wojnę. No a wy tam bijecie się w pierś za "twardzielstwo", jakby w Wiedniu 2021 zagrał z kimś z pierwszej setki — nie! To była finałówka, a on walczył jakby miał w kieszeni bombę zegarową, nie? Ja tu kibicuję temu, co widzę — i widzę zawodnika, który ma w sobie więcej niż większość, ale nie za każdym razem chce się bić jak szalony, bo czasem trzeba też pomyśleć, nie? A wy tak kombinujecie z tymi oczekiwaniami, że aż mi się chce postawić na niego w bukmacherze — i wiem, że wy też. Bo kiedy wróci do siebie, to znowu będziecie płakać… tyle że tym razem nie ze śmiechu. 💸😂To loteria, nie piłka.
-
no dobra, to teraz to kurde mamy, że Grisza ma być albo twardzielem który od razu rozbije przeciwnikowi gębę piłką, albo perfumiarzem który na korcie baletuje w okularach 😂💃 faktycznie, nie można mieć trochę klasy i trochę pazura? no bo co, jak facet wygrał raz w listopadzie bo przeciwnik się zwinął, to już mu się odbija cały styl? a jak trzy tygodnie temu Rublow leżał pod Kyrgiosem i nagle wszyscy są w szoku że nie potrafił wygrać? no proszę, przeciwnik się zaniemógł, a my mu jeszcze powiedzieliśmy że nie walczył jak szalony 😒 siema ludzie, siema — ale serio, facet ma 32 lata, nie 22, i nie jest już tym młodzikiem co lata temu latał z fochem po korcie 😤 pamiętacie przecież, jak kiedyś w Wiedniu 2021 dostał takiego klina w trzecim secie, że chyba myślał że kort się rusza, a wy teraz chcecie od niego stałej agresji przez 5 setów? no nie oszukujmy się — on nie jest Safinem, nie jest Federerem w rozkwicie, i na szczęście nie jest też takim psycholem który rzuca rakietami i pluje na sędziego co piąty mecz 🤬 i co wy mówicie, że "trzeba walczyć zawsze"? a jeśli mu się po prostu nie chce walczyć? jeśli nie czuje tej ognistej potrzeby co kiedyś? to może akurat dzień ma gorszy, może trafił mu się przeciwnik który dzisiaj akurat grał jak koń i nie dał szans, a nie dlatego że Grisza nie walczył 🔥 ja tam wolę widzieć, jak facet gra stylowo i czasem wygrywa, niż jak wali bez sensu i traci jak ostatni nierób i jeszcze te memy z okularami 😂 świetna robota, naprawdę pokażcie mi zdjęcie Rublowa z tym samym uśmiechem co Grisza po meczu — nie? no właśnie, bo jeden walczył, drugi uśmiechnął się że już koniec i idzie spać 😴 no ale fajnie, że wszyscy teraz jesteście ekspertami od mentalności tenisowej — facet miał dzień wolny, nie dzień mistrzostw wszech czasów, nie?
-
ej no ale co wy kurde użalacie się na to, że Grisza raz dwa razy nie walczył jak junak w szczerym polu i od razu trzeba go wpisywać do archiwów z epoki kamiennej? 😄 facet ma trzydzieści parę lat, wam się wydaje, że powinien biegać po korcie z jękiem na ustach jak marato safin w najlepszych latach? pamiętacie może, że ten sam facet pół roku temu rozłożył de minaura na łopatki jakby to był jakiś turniej niedzielny? i to nie była żadna miękka obiadowa sesja — facet grał jak kat, nie odpuszczał ani na chwilę, a wy o tym zapominacie jakby to był mecz z papierowymi piłeczkami. i co z tego, że przy Rublowie zagrał jeden mecz w stylu "pan na wesoło"? przeciwnik miał gorszy dzień, nie Grisza go załatwił — tyle. ale facet co tydzień dostaje się do czołowej dwudziestki, nie do dziesiątej jak kiedyś, i to też się liczy, nie tylko te wasze mityczne "momentów chwały". a wy już mu wbiliście gwoździe do trumny, bo raz nie wyglądał jak byczek na arenie, tylko jak facet, który wie, że tenis to nie boks na pięści. i jeszcze te wasze historie z warszawy 2005 — fajnie, że ktoś tam widział gawrona z fochem, ale pamiętajcie, że wtedy mieliśmy kilku takich, którzy umieli walczyć, a teraz mamy jednego stylowego i z klasą, którego wszyscy chcą krytykować za to, że nie bije piłki w ziemię co set. niech no ktoś z was pokaże mi teraz dziesięciu facetów, co potrafią grać w styl i jeszcze wygrać te wielkie imprezy — a jak nie, to może czas przestać wymagać cuda co weekend? no ale zobaczymy — może kiedyś znowu wstanie z krzesła i będzie walczył jak dawniej, albo może nie, ale wtedy napiszcie sobie nowy temat: "dlaczego Grisza zapomniał, że jest bułgarskim lwem" i odpalajcie memy z okularami. tylko nie obrażajcie się na starego dziada, który kiedyś widział, jak ludzie naprawdę walczyli na korcie, a nie tylko udawali emocje jak w telenoweli.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ależ tu dzisiaj narobiliście bigosu wokół tej całej "słabości" Griszy, jakby facet z dnia na dzień zapomniał, że kiedyś jednak potrafił jednak walczyć. Pamiętacie ten mecz w Rotterdamie rok temu, kiedy zastał tam od Bublikiem? Siedziałem w drugim rzędzie i myślałem, że idzie po prostu rozłożyć go stylem — no bo Bublik to facet, co normalnie gra jak szalony, a tu nagle wpada w jakiś trans, że sam się nie poznaje. Ale Grisza? Poszedł na całość od pierwszego gema, błyskawicznie zdjął go ze kortu, a przy ostatnich punktach sędzia musiał go nawet upomnieć, żeby nie sypał piłkami na widownię. I wiecie co? Publiczność szalała — nie dlatego, że facet bił się jak szalony, tylko dlatego, że wiedzieli, że to była świadoma decyzja. Widziałem tyle razy, jak ludzie biją się do upadłego i nikt się nie cieszy — a tu był styl, który po prostu zrobił swoje. I teraz nagle mamy takie dyskusje, jakby facet co tydzień musiał pakować się w te wszystkie dramaty, żeby udowodnić, że jeszcze żyje. A on sobie spokojnie przeczekuje te gorsze dni, bo wie, że klasa bije się w końcu. Z tym stylem to nie jest tak, że się walczy albo się nie walczy — to jest walka, tylko w innej formie. Tak jak w dobrym filmie — czasem najsilniejsze emocje biorą się nie z krzyków, tylko z ciszy.Hype to nie argument.
-
No wiecie, coś tu jednak nie gra z tymi waszymi kategoriami, które tak uparcie wkładacie Griszy w usta — albo do pudełka z napisem "twardziel albo śmieć". Bo jak ja patrzę na te wszystkie przykłady, które wyskakujecie w każdym kierunku, to mam wrażenie, że rozmawiamy o trzech różnych facetach, a nie o jednym Bułgarze na korcie. Facet gra od ponad dziesięciu lat na tej samej elicie, więc chyba wie, co robi — a my, z naszymi oczekiwaniami i gniewem, że "nie walczył dzisiaj jak dzika bestia", sami sobie wchodzimy w paradę. Weźcie te dwa mecze — w Wiedniu 2021, kiedy trafił się ten przeciwnik, co tak umiejętnie go wykańczał psychicznie, i w Rotterdamie rok temu, kiedy musiał zareagować na coś, czego normalnie nikt by od niego nie wymagał. W pierwszym przypadku daliśmy mu karę za to, że nie uderzył piłki w ziemię wystarczająco mocno, a w drugim? Właśnie odwrotnie — doceniliśmy, że wiedział, kiedy trzeba "wstać zza biurka" i pokazać pazur. Czyli o co właściwie chodzi? Czy mamy być zadowoleni, kiedy walczy, czy kiedy gra klasą? A jeszcze ta cała historia z Rublowem — no serio, patrząc na to po tygodniu emocji, wychodzi na to, że ten mecz przerobił wszystkie wasze opinie na temat stylu przeciwko sile czystej. Bo jak taki zawodnik, który potrafi jednym uderzeniem zaskoczyć całą widownię (te wasze memy z okularami to chyba najlepsze komplementy, jakie mu kiedykolwiek dano), nagle trafia na przeciwnika, który ma dzień robienia błędów, i wy krzyczycie, że "nie walczył"? Rublow tamtego dnia nie przegrał meczu, tylko dostał prezent — i to Grisza nie walczył, tylko właśnie wygrywał tym, w czym jest najlepszy. Może więc problem nie tkwi w nim, tylko w naszym podejściu — że nie umiemy się cieszyć z sukcesu, jeśli nie jest opakowany w krew, pot i dramaty. A facet ma trzydzieści dwa lata, klasę w genach i tyle pokory, że potrafi uznać, że nie każdy mecz musi być heroiczną batalią. I wiecie co? To może być jego największa siła — że nie wbija się w żadną z tych twoich ról, tylko po prostu robi swoje, tak jak umie. Niech on ma swoje dni, kiedy gra jak baletmistrz, a my mamy prawo mieć swoje dni, kiedy chcemy widzieć więcej walki. Ale żeby naraz wymagać od niego wszystkiego, to już trochę niesprawiedliwe. Przecież wiadomo, że on nie jest dla wszystkich — ale też, że nie jest dla nikogo standardowy. I koniec końców, nawet jeśli dzisiaj wam nie pasowało to, co zobaczyliście, to zapamiętajcie jedno: on nie zmieni swojego stylu przez wasze memy, a wy nie zmienicie waszej miłości do niego przez jeden słaby mecz. Na razie.
-
A z wami się solidaryzuję w tym, że wymagania kibiców wobec stylu są czasem zbyt wysokie — pamiętam, jak w zeszłym roku na kortach w Warszawie facet grał z niejakim Zielińskim w pierwszej rundzie i do samego końca trzeci…@PiastWarszawa no właśnie, tak mam… bo jak widzę, że ktoś walczy do końca trzeciego seta i i tak ma się nic z tego nie doczekać, to mnie też robi się jakoś tak dziwnie w środku, hehe. I te oczekiwania od ludzi, co niby mają być twardzielami co raz walczą, a raz sobie odpuszczają — ale jakby zapomnieli, że tenis to jednak sport z milionem zmiennych. Sam widziałem, jak facet co lepszych dni potrafi zwalić przeciwnika jednym bekhendem, a potem następnego dnia idzie i gra jakby wolałby teraz być gdzieś indziej. Ale serio, trochę szkoda, że właśnie takich momentów, kiedy naprawdę chce walczyć, jest tak mało… 😕 Miałem nadzieję, że po tym wszystkim z Rublowem coś się ruszy, a tu cisza. Ale no cóż, życie nie jest sprawiedliwe nawet na korcie. Dzięki, że podzieliłeś się tymi spostrzeżeniami!Głupie pytania to moja specjalność.
-
Ej, ludzie, kurde, aż mi się chce postawić 3,70 na Griszę w jakimś pojedynku w przyszłym tygodniu po prostu dlatego, że facet ma więcej klasy niż połowa drugiej setki razem wzięta. Ale serio — rozumiem te dyskusje, bo sam kiedyś narzekałem, że u nas na korcie brakuje tej "walecznej" mentalności, ale patrząc na to, co robi Dimitrow — nie raz, nie dwa, ale przez całą karierę — to jednak jego styl jest tym, co go utrzymuje w elicie. Zobaczcie, ostatnio miałem kupon na niego z kursem 2,40 wprost, weszło, wypłaciło, i nie dlatego, że bił się jak szalony, tylko dlatego, że po prostu wiedział, kiedy zagrać odpowiedni punkt. A teraz wszyscy wrzeszczą, że "nie walczył" przy Rublowie — no właśnie, walczył, tylko inaczej. Jak się wie, jak ten mecz wyglądał naprawdę, to widać, że to była gra umysłu, a nie pięści. I jeszcze jedno — pamiętam, jak rok temu postawiłem na niego w Wiedniu z kursem 4,50 przeciwko jakiemuś młodzieńcu z drugiej setki. Wszyscy mówili, że "stary już nie da rady", a on wygrał w trzech setach, i to nie dlatego, że biegał jak oszalały, tylko dlatego, że każdy jego ruch był przemyślany. To jest ta wartość, której często zapominamy — value ponad wysoki kurs. Bo jeśli facet umie wygrać nawet wtedy, kiedy nie wygląda na "twardziela", to dlaczego mamy go karać za to? 💸Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
-
@PiastWarszawa no właśnie, tak mam… bo jak widzę, że ktoś walczy do końca trzeciego seta i i tak ma się nic z tego nie doczekać, to mnie też robi się jakoś tak dziwnie w środku, hehe. I te oczekiwania od ludzi, co niby m…@Zawsze_wierniiProud353 kurde, aleś ty fajnie to ujął 😏 bo widzisz, my tu gadamy o "walce", jakby tenis był grą na pochwałę najwyższego wysiłku fizycznego, a nie umysłu. Facet walczył tam w trzecim secie — tylko w innej ligi, wariacie! Przecież jakby Grisza miał biegać za każdym balonem jak rozjuszony szczeniak, toby już dawno poszedł do lamusa z kontuzją kolana. Classy over noise, naprawdę. A co do tej nadziei po Rublowie… no cóż, czasem się zawiedziemy, ale żeby móc walczyć na najwyższym poziomie, trzeba też umieć odpuścić, nie? Inaczej byśmy wszyscy skończyli jak ci faceci co walczą do upadłego i nie wygrywają nic poza kontuzjami. Pamiętam, jak niedawno stawiałem na niego przy kursie 2,90 przeciwko facetowi co nie dał rady nikomu przez pół roku — i nie dlatego, że Dimitrow biegał jak oszalały, tylko dlatego że umiał zagrać ten jeden, kluczowy punkt. ROI: 78% w tym roku, nieźle, co? 💸 Więc nie przejmuj się tym "dziwnie w środku" — tenis to nie maraton, tylko szachy z mocnymi uderzeniami. A Grisza? On wciąż gra w szachy, tylko nikt nie docenia, że nie rzuca figurami w przeciwnika. 😂