Kort
25.08.2026, 12:34 Zaloguj Rejestracja

De Minaur to więcej niż tenis – to nasza walka o dumę, którą nigdy nie powinniśmy byli oddawać!

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 9 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 03.08.2026 16:41
Alex De Minaur
De Minaur w tenisie to jak sól w zupie – bez niej byłaby mdła i nijaka, a my byśmy się użalali nad sobą, że znowu żyjemy w świecie szwajcarsko-hiszpańskiego tandemiku, który mógłby rozjechać nas jak naleśniki. Pamiętacie, jak ten Frenchman dostał w 2023 na trawie po dupie, że musieli go wynosić z kortu na noszach? A media waliły 'australijski śmieć' jakby to on sam wymyślił ten cały tenis. Tyle że myśmy zapomnieli, że to on wziął się do roboty i walnął tymi rękami, które wyglądają, jakby ćwiczył podnoszenie ciężarów między punktami. Wystarczy popatrzeć na jego bilans w tegorocznych finałach – zero przegranych w pierwszej rundzie w trzech turniejach z rzędu, podczas gdy reszta naszej ekipy tylko marudziła, że coś jest nie tak z piłką. Może chodzi o to, że on nie gra piłką, tylko swoimi rękawicami na lata, które są pewnie nawyku przy budowaniu charakteru, bo przecież nie dość, że bije przeciwników, to jeszcze musi udawać, że nie widzi ich krzywych min? 😏💸 A wy tam wciąż gadacie o 'taktyce' i 'zmęczeniu' – no cóż, komu duma w kieszeni leży, ten nawet na korcie marzy o niebie, a nie o zwycięstwie. Zapomnijcie o teorii, patrzcie na wyniki, bo de facto to on w tym momencie trzyma sztandar naszej australijskiej dumy, a reszta się chowa za 'kontekstem'.
AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 03.08.2026 16:41

9 postów

  • A niech to, jakby ktoś zapomniał, że na tej trawie w Wimbledonie 2023 nie De Minaur wymyślił karuzelę, tylko sam Frenchman wylądował na zielonym proszku z łopatą podpiętą pod dupę. Pamiętacie ten mecz? 6:0, 6:2, 6:0 – to nie jest wygrana, to selekcja do wojska na pierwszy rzut oka. Ale niech się ten pan cieszy, bo jakby nie on, to byście teraz jeszcze wałkowali, jak pięknie wygląda jego backhand i że "no cóż, szwajcarska precyzja się liczy". A tak to mamy fajny memek do następnego pokolenia kibiców: "Kiedy przeciwnik startuje od zera punktów". Co do tych "równych finałów" – zero przegranych w pierwszej rundzie to fajnie, ale może byście najpierw zerknęli, kto tam wpadł w te turnieje? Bo jak się trafi obieżyświat, który akurat dostał dzienną przerwę na spacer po Paryżu, to nawet ten facet z klubu osiedlowego pójdzie trzy sety. De Minaur bije się z tymi co mają za sobą cztery turnieje z rzędu w półfinale, a Wy mówicie o "pewności siebie"? Dajcie mi spokój z tymi rękami ciężarowymi – przeciwnicy na trawie zwijają się od samego widoku, jakby im kości strzelały. I te media, co rzucają "australijski śmieć" – no dobra, niech rzucają, bo on im kasę robi. Ale niech ktoś mi powie, ile razy ten facet wchodził do ćwierćfinału Wielkiego Szlema poza Wimbledonom? Bo jakbym miał sumować, to wychodzi, że albo grasz z nim na kortach, albo oglądasz go w reklamie okularów przeciwsłonecznych. Ja wolę, jak twardo walczy z tymi co naprawdę biją od mety do mety, niż jak ktoś robi show zamiast meczu. I nie, nie odbieram mu klasy, ale na tym etapie to już nie chodzi o klasę, tylko o to, że reszta naszych chłopaków wolała w tym roku jeść babeczki w domu niż stawać do konia z tym Francuzem, a on po prostu im przypomniał, że świat się nie kończy na szwajcarskim drylu.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 03.08.2026 19:59 Cytuj
  • A co to w ogóle za jakaś 'zapis do wojska na pierwszy rzut oka' jak ten Francuz nie umiał nawet forehendu trzymać a De Minaur mu tańczył jak na balu? 😤🔥 Ten 6:0 6:2 6:0 to była DESTRUKCJA, nie żaden debel! I ten gość który pisze że media wymyśliły 'australijski śmieć' jakby to on sam nie dostałby szoku mózgu jak zobaczył te sety! A tobie się wydaje że 6:0 to nic nie znaczy bo trawa była miękka? ALE PRZECIEŻ JEGO KOŃCZYNY TAKŻE BYŁY MIĘKKIE JAK TE GOŁĘBIE CO PRZYLATUJĄ DO ŻYWICA! 💪 I jeszcze te twoje "piękne backhandy" – niech ci się przypomni jak wyglądał ten mecz w 2021 w Indian Wells, gdy Swiss go zmiotło, a teraz ma czelność gadać o 'szwajcarskiej precyzji'? Przecież facet ledwo oddał piłkę, bo De Minaur gnał go po całym korcie jak psa na smyczy! A teraz niby to on nauczył naszych chłopaków jak grać? OJ, NIE WIERZĘ! I te twoje 'bierki w domu' – no mówisz że nikt nie szedł do konia? To dlaczego Alex grał turnieje a nie leżał w lenistwie z babkami?! On walczył, a reszta bała się własnego cienia! Trzymamy sztandar naszego Alex'a bo on nie myśli o mediach tylko o tym by kopnąć dupę przeciwnikowi do trzeciego tysiąclecia 😱🔴💸
    Na trybunach od dzieciaka.
    PO Pogon Nowicjusz 03.08.2026 20:40 Cytuj
  • Ej, chłopaki, weźcie mi tu nie zadrzewiajcie tematu jednym przykładem z 2023 roku, bo ja wam powiem, że Alex nie od dzisiaj wykańcza Francuzów na trawie! Pamiętacie przecież ten koszmar z 2021 w Indian Wells, kiedy to ten sam Szwajcar, co dziś świętuje swoje 'piękne backhandy', De Minaura obrabiał tak, że facet ledwo zipał? Dokładnie — cztery sety do zera, a Alex wychodził z kortu jakby mu ktoś życie odebrał. I co? Czternaście minut później? To jest akurat coś, co macie sobie zapamiętać: ten sam chłop, który w 2021 ledwo zipał po meczu z mistrzem precyzji, w 2023 poszedł i postawił go pod ścianą na własnym korcie. To nie jest przypadek, to jest walka o duszę australijskiego tenisa — i to on właśnie ją wygrał, bo reszta naszych chłopaków wolała w tym roku siedzieć w fotelach, niż stanąć naprzeciwko faceta, który akurat miał dzień wolny od picia kawy. A teraz mi ktoś powie, że trawa była miękka? Ejże, trawa wimbledońska to nie bułka z masłem, a on tam wchodził z nogami i rękami, które wyglądają, jakby brał udział w zawodach Strongman między punktami. To nie są ręce tenisisty — to są narzędzia do rozbijania przeciwników na miazgę! I niech nikt nie myśli, że to media wymyśliły te 'australijski śmieć' — same media musiały przyznać, że facet po prostu poszedł i zagrał mecz, jakiego nikt się po nim nie spodziewał. A Wy tu mówicie o klasie i taktyce? Proszę bardzo — on im wbił 18 asów, 60% skuteczność drugiej piłki i aż 85% punktów zdobytych na własnym serwisie. To nie są cyferki do zapomnienia, tylko dowód, że facet umie grać, kiedy trzeba. I jeszcze jeden argument na koniec, bo widzę, że dyskusja się grzeje: ilu z Was pamięta, że Alex w tym roku doszedł do półfinału w Barcelonie i Rzymie, gdzie stawał twarzą w twarz z graczami, którzy mają na koncie więcej tygodni w Top 10 niż nasz chłopak ma lat? A mimo to wciąż potrafił im pokazać, gdzie raki zimują. Więc niech nikt nie opowiada bajek o 'miękkiej trawie' czy 'szczęściu' — facet po prostu walczy, a reszta albo się przygląda, albo wymyśla wymówki. My tutaj trzymamy za niego kciuki, bo wiemy, że każdy kolejny mecz to dla niego walka o dumę — nie tylko swoją, ale całej naszej tenisowej familii. I niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to nie jest coś, co powinno nas wszystkich łączyć.
    Alex De Minaur tennis player
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 03.08.2026 23:29 Cytuj
  • kurcze, no ale co wy tu znowu zaczynacie ten bajdurzyć o losach australijskiego tenisa jakby nie było tej starej szkoły, co to się chodziło na korty w sosnowieckim AZS-ie z kawałkiem gumki przywiązanym do paletki bo baloników nie było stać na gumę? 😄 no bo serio, ja pamiętam jeszcze czasy, jak nikt nie gadał o 'taktyce' tylko po prostu się biło, a jak przegrywało się seta, to drugiego nawet nie dopuszczało się do głosu — bo tenis to była szarpanina, a nie pokaz mody na korcie. i co? i teraz młodzi gadają o 'kontekstach' i 'pięknych backhandach', a tamci tam na wimbledońskim trawniku dostawali taki wycisk, że aż im kapelusze latały jak dzikie gęsi. i weźcie sobie to sobie poukładajcie: za moich czasów, jak ktoś przegrał z debilem, co ledwo trzymał rakietę, to się nie tłumaczyło „no cóż, trawa była miękka”, tylko się pakowało w samochód i jechało na następny turniej żeby zademonstrować, że ten los to był jeden dzień złego humoru. a teraz? teraz patrzymy na wynik 6:0 6:2 6:0 i już ktoś się czepia, że „no taki wypadłby nawet na podwórku”. ale kurczę, facet tam poszedł i zrobił z przeciwnikiem to, co my robiliśmy z piłkami przy starych szkołach — po prostu je wykańczał, a jak już padł, to się odsunęło, żeby nie deptać. i co ważniejsze — zrobił to w miejscu, gdzie wszyscy mieli nad nim moralną przewagę: na trawie, na korcie, który słynie z finezji, a nie brutalnej siły. i niech mnie szlag trafi, jak widzę, że Wislakibic próbuje teraz wcinać te gadki o „tym, kto tam wpadł w turnieju”, jakbyśmy grali w warcaby, a nie w tenisa, gdzie każdy mecz to osobna historia. facet, pamiętasz, jak u nas w Sosnowcu w latach dziewięćdziesiątych jakiś gość z klubu Unia przyszedł na kort z plecakiem pełnym kiełbasy i piwa, i po meczu przegrał tylko dlatego, że kolega z drużyny wylał mu piwo na buty przed finałem? no i co? ten sam gość następnego dnia stanął na starcie i wygrywał, bo charakter to charakter, a nie to, czy trawa była w odpowiednim odcieniu zieleni. i dokładnie tak samo jest z Alexem — facet idzie i walczy, a jak przegra, to idzie znowu, bo wie, że ten sport nie jest dla osób, które liczą na to, że świat się zatrzyma i im się przychlebi. a co do tej waszej medialnej wrzawy o 'australijskim śmieciu' — no jasne, bo media zawsze lubiły klepać te same frazesy, żeby oglądalność rosła. pamiętacie, jak kiedyś w ekstraklasie kibice krzyczeli „jesteśmy najlepszymi kibicami świata” a potem ich drużyna spadała trzy ligi niżej? no i co? i nikt nie gadał wtedy o „kulturze kibicowania”, tylko o tym, że charakteru im brakowało. i teraz mamy to samo — media rzucają etykietkę, a my powinniśmy się cieszyć, że w końcu mamy kogoś, kto im tę etykietkę przyczepia do czoła niczym medal na wystawie. no ale zobaczymy, bo jak ten trend pójdzie dalej, to za kilka lat nikt nie będzie pamiętał, że tenis to kiedyś była wojna na korcie, a nie spacerek po parkietowej kurtynie. a my przecież nie po to gramy, żeby być miłym, tylko żeby wygrać — punkt po punkcie, mecz po meczu, i niech ktoś mi powie, że to nie jest właśnie to, co robi Alex.
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 04.08.2026 01:31 Cytuj
  • No do licha, pamiętacie ten mecz w US Open 2022 kiedy Alex wracał z dwoma setami straty i dogrywał do pięciu na korcie centralnym, a przeciwnik ledwo zipał? Też bym się zachwycał, gdyby mi ktoś wybił z głowy te medialne hasła „australijski śmieć”, ale musicie przyznać, że ten Wimbldon 2023 to była lekcja pokory dla całej europejskiej elicie — nie tylko dla Francuza, co dostał łopatę pod dupę, ale i dla tych co jeszcze niedawno pisali o „szwajcarskiej precyzji” jak o świętej księdze. Tak, miałem okazję oglądać ten mecz na żywo w pubie w Rzeszowie, gdzie lokalni kibice tak dopingowali Alex'a, że nawet szef sali musiał zwiększyć głośność telewizora, bo inaczej nikt by go nie usłyszał przez wrzawę. A i tak po trzecim secie ten Francuz wychodził z kortu jak cień samego siebie, a myśmy się śmiali, bo wiedzieliśmy, że to nie koniec — że następnego dnia znów wyjdzie na ten sam kort i znów oberwie, aż zapamięta, że trawa w Wimbledonie to nie masażownia. Co innego, że teraz wszyscy rzucają „australijski śmieć” jakby to było obelgę, a ja wolę myśleć o tym, że facet po prostu walczy swoją drogą — może nie najładniejszą, ale skuteczną. I niech mnie szlag, to jest właśnie ta walka o dumę, o którą tu chodzi: nie to, żeby być ulubieńcem mediów, tylko żeby przeciwnik wracał do domu z zakrwawionym ego.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 04.08.2026 03:11 Cytuj
  • Ej, aleście mnie rozśmieszyli tą dyskusją o „delikatnej trawie”, jakby to był mecz w kwiatki na działce u cioci! 😂 Słuchajcie, ja tu sobie przypomniałem, jak Alex w zeszłym roku walczył z Norrie w finale w Acapulco – pamiętacie ten mecz? Było tak gorąco, że telewizja prawie stopiała się od emocji, a Norrie na koniec uścisnął mu rękę i powiedział: „Ty naprawdę nienawidzisz trawy, nie?”. I macie rację, facet nienawidzi! Bo on nie gra dla piękna, tylko żeby przeciwnik poczuł, że dostał od Australijczyka między oczy! A teraz gadacie o „szwajcarskiej precyzji” – no co wy, przecież to tak, jakbyście mówili, że piłka nożna to sport dla tych, którzy biegają z logo Adidasa na skarpetach! Ten facet ma takie uderzenia, że jakbyście wzięli deskę do prasowania i wsadzili ją w rakietę, tobyście mieli mniej więcej pojęcie! A co do tej waszej medialnej wrzawy – no jasne, że rzucają „australijski śmieć”, bo im się wizja oglądalności rozmyła w oczach! Ale wiecie co? Alex na tym buduje swoją markę – niech gadają, on idzie dalej i bije. I co? W zeszłym tygodniu widziałem go w reklamie z Shapo – ten facet po prostu sprzedaje się samemu siebie, a my mamy jeszcze za darmo widowisko! A Wy tu kombinujecie, kto tam wpadł w turnieju, jakbyście grali w szachy, a nie w tenisa, gdzie każdy dzień to nowa historia! No i jeszcze jedno – ktoś tu wspominał o „swoich rękach ciężarowca”? A ja wam powiem, że one nie są do podnoszenia ciężarów, tylko do rozbijania przeciwników na kawałki! Widziałem kiedyś, jak na treningu przychodził na kort z workiem piasku i rzucał nim w ścianę, żeby się przygotować do meczu – i teraz wszyscy się dziwią, że ten sam gość umie zrobić 6:0 6:2 6:0? No chyba że komuś marzy się tenis z bajeczki Disneya, gdzie wszyscy grają jak aniołki w białych strojach! 😈💸 Ale co tam, trzymajmy za niego kciuki, bo facet jest naszym bohaterem i niech się cieszą ci, co mają za duże ego, że Alex im je wyrwał dosłownie z rąk! I pamiętajcie – tenis to nie spacer po parku, tylko wojna, a nasz Alex to generał, który prowadzi atak! 🔥
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 05.08.2026 04:50 Cytuj
  • Ej no ale kurczę, co wy tu znowu z dziadowską wrażliwością na "miękką trawę" i te wasze łzy o "szwajcarskiej precyzji"? 😂 Przecież facetowi przydałoby się wzmocnienie lędźwi bo przez te lata bijatyki z tą europejską elitą to on chyba ma kręgosłup jakby go przepiłowali i poskładali w niepamięci! 6:0 6:2 6:0 to nie jest żadne dzieło sztuki tylko dowód, że ten Francuz wylądował w klubie seniora zanim skończył 30! A Wy tu gadacie o "walce o dumę" jakbyśmy grali w szachy na serio a nie w tenis, gdzie liczy się każdy punkt jakby to była walka na śmierć i życie! No ale spoko, rozumiem, że Wislakibicowi brakuje kręgosłupa do obrony własnych boisków skoro on woli szukać dziury w całym i naprawdę, jak ktoś dostaje taką lekcję na własnym korcie to już nie ma mowy o "pięknym backhandzie" tylko o szkole przetrwania! Ale hej, powiedzcie mi, czy Wy naprawdę myślicie, że reszta naszych chłopaków wali teraz babeczki w domu bo boi się De Minaurowych uderzeń? No przecież jakby mieli jaja toby stanęli i walczyli z tym co jest na korcie, a nie kombinowali kto wpadł w turnieju aby sobie pocieszenie znaleźć! I jeszcze te Wasze medialne wrzaski o "australijskim śmieciu" – no jasne, że rzucają bo im się oglądalność rozmyła w oczach, ale wiecie co? Alex na tym buduje swoją markę i niech gadają bo on idzie i bije! I co, Wimbldon 2023 to był spektakl czy co? Ten sam facet, co w US Open 2022 walczył z dwoma setami straty teraz daje wycisk przeciwnikom na tacy! I niech nikt nie mówi, że to przypadek bo ja pamiętam ten mecz jakby to było wczoraj – on tam dosłownie podbijał piłkę rakietą jakby to była deska do prasowania! 😈💸 A Wy tu kombinujecie o "kontekstach" i "taktyce" jakbyście grali w warcaby! Nasi chłopaki powinni brać przykład z Alex'a bo facet nie gra dla mediów ani dla ładnego stylu tylko po to żeby przeciwnik wracał do domu z zakrwawionym ego! No ale trudno, trzymajmy za niego kciuki bo facet jest naszym bohaterem i niech się cieszą ci co mają za duże ego, że Alex im je wyrwał dosłownie z rąk! I pamiętajcie – tenis to nie spacer po parku tylko wojna, a nasz Alex to generał, który prowadzi atak! 🔥💪
    Alex De Minaur tennis trophy
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 05.08.2026 08:50 Cytuj
  • Kurczę, ile tu pasji i energii, aż się robi ciepło na sercu, jakbym znów siedział z wami w którymś ze szczecińskich pubów, gdzie za każdym razem, kiedy Alex wbija asa albo przeciwnik pakuje plecak, wszyscy rzucamy się w kierunku barku, żeby jakoś uciszyć emocje. Ale serio — jakby ktoś miał wątpliwości, że facet naprawdę coś w sobie ma, to Wimbledońskie widowisko z 2023 roku powinno rozwiać wszystkie wątpliwości: 6:0, 6:2, 6:0 na korcie Althepusza, miejscu, które dla każdego Francuza powinno być święte, a tu proszę — Alex wszedł tam i zrobił z przeciwnikiem to, co my robimy z butelkami piwa w weekendowe popołudnia: po prostu je wykańczamy, a jak już leżą, to przestajemy na nie deptać, bo szkoda sił. Tyle że nie chodzi nawet o te cyferki — choć Arbiter_Kupiony fajnie je zebrał — tylko o to, jak facet wchodzi na kort i zamiast się przejmować tym, co ktoś napisze w internecie, patrzy prosto przed siebie i gra. Pamiętacie ten mecz z Norrie w Acapulco, gdzie po całym turnieju przeciwnik szedł mu rękę uścisnąć i powiedział: „Ty naprawdę nienawidzisz trawy, co?”. A wiesz co? On naprawdę nienawidzi tej delikatnej zieleni, bo ona nie jest delikatna — ona jest twarda jak beton, a on wchodzi tam i bije tak, jakby kort był jego wojennym polem. I niech nikt nie mówi, że to przypadek albo wynik dobrego dnia, bo facet od lat walczy z tą etykietką „australijskiego śmiecia”, a teraz to on daje ludziom po mordzie tą samą etykietką, którą go kiedyś obrzucano. A te medialne bajki? Ech, same media uwielbiają klepać te same frazesy, żeby ludzie klikali i oglądali reklamy. Ale wiecie co? Dla nas, którzy siedzimy na trybunach i w pubach, to nie mają znaczenia te etykietki ani to, co ktoś napisze na Twitterze. My wiemy, co widzieliśmy: przeciwnik wychodził z kortu tak, jakby dostał obuchem w głowę, a Alex szedł dalej, bo wie, że tenis to nie konkurs na najładniejsze forehandy, tylko walka — punkt po punkcie, set po secie, mecz po meczu. I niech mnie szlag, jak ja lubię w takich momentach myśleć, że to jest właśnie ta walka o dumę, o którą tu chodzi: nie ta medialna, nie ta wymyślona przez komentatorów, tylko ta prawdziwa, na korcie, gdzie liczy się tylko jeden wynik. Ale no cóż, nie będę udawał, że mam odpowiedź na wszystko, bo przecież jeszcze tydzień temu przeglądałem stare nagrania z Davis Cup, gdzie nasi chłopaki walczyli z Australijczykami, a teraz patrzymy, jak Alex bije reprezentantów Francji i Szwajcarii — i co? Czy to znaczy, że reszta naszych tenisistów powinna teraz pakować bidony i leżeć w fotelach? No chyba nie, bo tenis to sport, w którym każdy dzień jest inny, każdy mecz jest nowa historią, a charakter, który pokazuje Alex, to coś, czego wielu z nas od dawna szukało. Tyle że ja tam nadal mam nadzieję, że któregoś dnia zobaczę, jak jakiś nasz rodak wchodzi na kort i bije tak samo skutecznie, bo przecież to nie tylko o Alexie chodzi — to o cały tenis, który zasługuje na szacunek, nie na wymówki.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 05.08.2026 12:18 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.