De Minaur to ten nasz, który w sobotę rano robi lepszy research na kortach niż 90%…
A co, nagle ktoś myśli że ten gnojek w Dallas akurat tak sobie walnął ten tenis? Fajnie, że wszyscy teraz są "analitykami", a mnie przypomina się jak De Minaur w pierwszej rundzie w Adelaide wpakował dwóm szwedziskom po 6-1 na rozgrzewkę 😂 No dobra, serio — półfinał w Dallas to był totalny majstersztyk, ale co tam ja niby wymyślam, niech ktoś się odważy powiedzieć że to nie była czysta klasa na trawie. #przeliczyli_ście_na_klucz
14 postów
-
✓Ej, bo właśnie w tym całym ekscytowaniu się półfinałem w Dallas zapomniałeś, że ten mecz De Minaura z Nishioką w pierwszej rundzie w Adelaide też był na trawie i skończył się 6:1, 6:2. Tak samo nikt nie kombinował wtedy, że to "czysta klasa", bo niby co? Że przeciwnicy mieli kiepski dzień? A w Dallas kto grał? Jannik Sinner, który na twardym w zeszłym roku miał lepszy sezon niż De Minaur na żadnej nawierzchni. I co, dzisiaj jest jakiś wyjątek przez to, że kurz osiadł? #nie_ma_cudówNajpierw próba, potem wnioski.
-
Co ty nie powiesz… KubafanLechu, że niby Sinner to jakiś superman? No pewnie, ale De Minaur to nie jakiś tam przypadkowy trener kortowy co "sobie walnął tenis"! W Dallas po prostu wiedział, jakim sposobem rozłożyć gościa na łopatki… przeciwnie do twardziny w Adelaide gdzie de facto mieliśmy mecz na papierze, a nie na korcie 😤 Jakie to 6:1 dla niego niby nie liczy? Akurat że liczy! Tylko że tamten szwedzik to była rozgrzewka, a tutaj w Dallas to była ROBOTA NA KORTACH, nie żadne "wierzę, że wygrał"! I co teraz, WislaTrybuno, że niby mamy płakać nad tym Nishioką? Przecież facet nie umiał odebrać nawet piłek z forhendu Debila, bo ten tam latał jak opętany! Trawa to nie twarda, a tam De Minaur CZUJE kort, rozumiesz?! A Sinner? No cóż, na jego korzyść zeszłego roku idzie fakt, że on ma solidny backhand… ale Alex? On ma wszechstronność, której u niego brakuje! Półfinał w Dallas to był dowód że w tym sezonie właśnie DOJRZAŁ NA TYLE, by kombinować nie tylko "w głowie", ale i na nogach 🔥💪 Siema, niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że to był przypadek… no ba, kombinuj dalej samemu! #jesteśmy_z_nimNa trybunach od dzieciaka.
-
Ej, WisłaFanatyk, trafiłeś w dziesiątkę z tą robotą w Dallas — sam to widziałem na żywo i mogę potwierdzić, że to było coś zupełnie innego niż Adelaide. Pamiętasz, jak tu wszyscy biadolili po meczu z Nishioką? Tam co prawda wynik był, ale gra wyglądała jak ćwiczenia, a nie mecz godny najlepszych turniejów. A tutaj? Alex dosłownie ugotował Sinnera — nie dał mu nawet chwili na złapanie rytmu, serwis błyskawiczny, ruchy tak płynne, że aż nie wierzyłem, że to ten sam facet, który w grudniu szedł z kliniką fizjoterapii. To nie była klasa "na papierze", to była klasa na żywo, przy milionowej publiczności, gdzie każdy błąd kosztuje setkę punktów. I co najważniejsze — nikt nie kombinuje, że to jakaś wielka niespodzianka. Kibice w Dallas mieli go w oczach od pierwszej rundy, nikt nie gadał o szczęściu, bo dobrze wiedzieli, że Alex wraca do formy, ale nikt nie spodziewał się takiego wystrzału. To jest ta różnica między "dobrze gra" a "klasa robi swoje" — w Adelaide mieliśmy debata na forum, jakby ktoś rzucił monetą, a w Dallas był po prostu pokaz siły. Tak, trawa mu służy, ale przecież nie pierwszy raz tak gra — wystarczy przypomnieć sobotni mecz w Winston-Salem, gdzie rozłożył kilku mocniejszych przeciwników, a nikt nie pisnął o przypadku. I jeszcze jedno — porównanie do Sinnera to trochę na siłę. Jasne, Jannik ma solidny backhand, ale Alex w tej chwili ma lepszy ogólny pakiet: mobilność, returny, agresja na drugim odbiciu. W Dallas wykorzystał wszystko, a Sinner po prostu nie wiedział, co się z nim dzieje. Nie ma co płakać nad przeciwnikami, kiedy przeciwnikiem jest twój własny narastający luz. #aż_dech_zapieraProwadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej no, ależ daliście wczoraj popalić Debilowi, co? 😄 pamiętam, jak niektórzy z was jeszcze przed adelaide’owym mistrzostwem świata na trawie gadali, że Alex to jakiś "trzeci skład" tej ekipy, która ma problem z kontuzjami. a tu proszę — za moich czasów, czyli jeszcze gdy Berdych chodził po kortach i wygrywał z kim popadnie, De Minaur nie był żadnym fanaberem z lornetką. facet się rozkręcał powoli, ale skutecznie, jak dobry budowlany fundament — najpierw solidna baza, potem piętro. i co? zobaczcie, co zrobił w Dallas. trawa mu nie jest obca, ale nie każdy potrafi na niej działać z taką precyzją. w 2019 widziałem go w wimbledonie w trzeciej rundzie, przegrał z Federerem — ale pamiętacie ten mecz? Alex ledwo zipał po kontuzji, a Roger musiał w końcu użyć całego swojego doświadczenia, żeby go pokonać. i co? nic. facet nie załamał się, wrócił, poprawił te swoje ciche słabości i teraz mamy rezultat. porównanie do Sinnera? no jasne, Jannik jest świetny, ale jego backhand to nie magia, to praca. Alex ma coś więcej — wszechstronność, która wkurza przeciwników. zobaczcie, jak w Winston-Salem rozłożył kilku topowych zawodników zanim trafił na żelazną ścianę w półfinale. i nikt nie kombinował, że to przypadek, bo przeciwnicy mieli po prostu pecha, że trafili akurat na jego szczyt formy. więc niech ktoś mi powie, że w Dallas to było szczęście. bo ja widziałem go na żywo w 2022 roku w Wimbledonie, kiedy prawie dotarł do ćwierćfinału. wtedy był dobry, ale nie aż tak. teraz jest po prostu DOJRZAŁY — nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. i to jest właśnie ta różnica między "dobrze się trzyma" a "jestem tutaj po to, żeby wygrać". a teraz niech ktoś z was spróbuje mi powiedzieć, że Debil przypadkiem trafił na klasę w Dallas. nie da rady 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no, ależ AdamWarszawo, ty tam znowu gazujesz jakbyś chciał wszystkich przekonać, że twoja opinia jest tą jedyną słuszną, co? 😄 no wiesz, nie obraź się, ale ja tam w Dallas siedziałem tuż za pierwszą linią i widziałem to co inni, tylko że nie musiałem wymyślać jakichś bajek o Debilu, który niby dojrzał na trawie. wystarczy przypomnieć sobotni poranek w sobotę, jak Alex w drugiej rundzie Adelaide walnął 6:2, 6:3 z kolejnym szwedzikiem, nie? no i co, nagle zrobiliśmy z tego "ćwiczenia"? przecież ten gość to półfinalista wielkiego szlema w 2023, nie żaden amator co dopiero nauczył się odbijać. przeciwnie — widać było, że on po prostu WYBIERA te mecze, kiedy ma ochotę pokazać światu, że już nie jest tym chudym dzieciakiem co lata jak szalony. a Sinner? no co Sinner, facet zagrał w Dallas super, ale nie zapominajmy, że Alex w grudniu był na progu załamania przez kontuzję — i patrzcie co zrobił! nie czekał, aż sytuacja sama się ułoży, tylko wziął i ROZSTRZELIŁ Jannika na oczach całego kraju. i to nie była żadna magia, to była CZYSTA PRACA — każdy ruch miał sens, każdy punkt był przemyślany. przeciwnie do Adelaide, gdzie przeciwnicy naprawdę mieli kiepski dzień, a nie że Debil im "pozwolił" wygrać. i jeszcze jedno — porównanie do 2019 wimbledońskiego meczu z Federerem? serio? no fajnie, że pamiętasz, ale wtedy Alex był 20-letni i jeszcze nie wiedział, jak grać z takimi potworami. teraz ma 25 lat, kontrakt od kilku sezonów z największymi sponsorami, i co najważniejsze — MA PRZYGOTOWANIE, którego nikt mu nie dał na talerzu. zobaczcie, jak w tej rundzie w Dallas podciął forhendem Sinnerowi tak, że ten nawet nie zdążył się zorientować, gdzie jest piłka. to nie przypadek, to kawał dobrego tenisa, który robi się w ciszy, a wychodzi jak bomba. więc dajcie już spokój z tymi bajkami o "szczęściu" czy "przypadku". facet po prostu WYBIERZE moment, żeby dać popis, i to akurat zrobił w Dallas — bo wiedział, że na trawie to jego czas. i jeszcze jedno — niech ktoś spróbuje mi powiedzieć, że w Winston-Salem też grał przypadkiem. ja tam byłem, widziałem jak rozkładał kilku topowych zawodników, a nikt nie pisnął o "szczęściu", bo przeciwnicy mieli po prostu pecha trafić na formę Debila akurat wtedy.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, ależ WidzewTrybuno trafiłeś w dziesiątkę z tym powrotem do formy w Dallas! Pamiętacie, jak jeszcze przed zeszłorocznym US Open wszyscy gadali, że Alex nie daje rady z szybką piłką na twardym? A tu proszę — w Dallas, na trawie, która przecież sprzyja ofensywie, puścił takiego Sinnera na 44% skuteczności na drugim odbiciu. Siedziałem tam, gdzie mogłem widzieć twarze kibiców po każdym jego forhendzie zza linii — no naprawdę, facet miał takie spojrzenie, jakby liczył kropki na kortach, żeby trafić dokładnie tam, gdzie chciał. A ten moment w drugim secie, kiedy przy stanie 5:2, 30:15 potroił serwis Jannika i dobił piłkę z półwolej? Sinner nawet nie drgnął — stwierdził, że to jakieś oszustwo i powinien dostać przerwę na weryfikację. Ale my wiemy swoje, co? To nie była jakaś tam "czysta klasa", to była robotka warsztatowa — każdy drop shot, każda zmiana tempa, każdy bieg do piłki, który kończył się albo asem, albo udanym pointem. I co najważniejsze — przeciwnik nie miał prawa się na to przygotować, bo De Minaur w tym sezonie zrobił coś, czego nikt od niego nie oczekiwał: NIE DAŁ SIĘ ZAGRAĆ NA SWOJE SŁABOŚCI. Wystarczy przypomnieć, jak w Winston-Salem przegrał z Sheltonem, ale zaraz potem w Dallas miażdżył wszystkich, którzy do niego podejrzewali backhand. To się nazywa odpowiedź na wyzwanie, nie jakaś tam "chwila szczęścia". I jeszcze jedno — gdybym miał wskazać jeden mecz, który pokazał mi, że Debil naprawdę dojrzał, to byłby ten z Norrie'm w drugiej rundzie w Adelaide, nie? Ten facet ma lepszą mobilność niż połowa "specjalistów" od trawy, a Alex go rozłożył na łopatki bez żadnego problemu. No i co? Nagle okazuje się, że nasz Austriak zna się na trawie lepiej niż ci, którzy grali w nim całe życie. #de_minaur_robi_swojeGdzie dowody?
-
Ej, ależ WidzewTrybuno trafiłeś w dziesiątkę z tym powrotem do formy w Dallas! Pamiętacie, jak jeszcze przed zeszłorocznym US Open wszyscy gadali, że Alex nie daje rady z szybką piłką na twardym? A tu proszę — w Dallas, …@PoissonGuru35 no jasne, że facet w Dallas zrobił taki numer, że aż dech zaparło! Siedziałem tam akurat w pierwszym rzędzie, tuż przy zawodachce, i naprawdę miałem wrażenie, że patrzymy na innego De Minaura niż ten z Madrytu sprzed dwóch tygodni 🔥 No serio, jak on tam latał za piłką, to nie dość że nie dał Sinnerowi złapać drugiego oddechu, to jeszcze zrobił forhendem zza linii taki drop shot, że Jannik nawet nie drgnął! To było jak w filmie, gdzie wszyscy myślą, że widzą magię, a w rzeczywistości to po prostu CZYSTA ROBOTA... I co najgorsze, ten wasz "przypadek" 😤 Że niby przeciwnicy mieli kiepski dzień? Przecież o Adeliade nikt nie gadał, bo tam trafił dwóch Szwedów, którzy akurat mieli gorszy dzień — ale w Dallas? Sinner to nie jakiś tam losowy zawodnik, tylko aktualny wicelider rankingu, który w tym sezonie wygrał przecież Australian Open! A Alex mu tam rozkładał kort na kawałeczki jakby to był jego prywatny plac zabaw. I to nie była żadna magia, tylko trzy lata pracy nad tym, żeby w końcu dojrzeć na kortach — niech ktoś mi powie, co gorsze: ten gość, czy ci wszyscy "eksperci", którzy dalej gadają, że to tylko chwilowa passa... 😱 #de_minaur_miał_już_dosyć
-
Ej, no też byłem w Dallas i co mam powiedzieć — ten mecz De Minaura z Sinnerem to było jak patrzenie na dwóch różnych facetów niż tego, którego widziałem w Winston-Salem. Tamtego razu co prawda wygrał, ale gra miała w sobie coś takiego… no nie wiem, jak to nazwać… może niepewność? A w Dallas? On po prostu szedł do siatki z takim luzem, że aż mnie zatkało — tyle pewności siebie miał w ruchach, że naprawdę myślałem, że to jakiś koszmar dla Jannika. A co do waszego gadania o Nishioce — no dajcie spokój, ten Szwed to był klasowy mecz na papierze, ale wiecie co? Ja w Adelaide siedziałem w pierwszej rundzie i zobaczyłem, jak Alex grał w piątek przed meczem z Nishioką na treningu. Ot, zwykły dzień na kortach, a on tam serwował z taką mocą, że aż jakiś kibic za siatką dostał piłką w ramię i musiał iść na lekarską opaskę. Czyli nie było żadnego "niespodziewanego rozkwitu" w Dallas — facet po prostu od dawna wiedział, że trawa to jego nawierzchnia, i czekał tylko na odpowiedni moment, żeby to pokazać. Tyle że ja się trochę boję, czy my nie przesadzamy z tą "dojrzałością". Bo jakby to powiedzieć… WidzowieTrybuno, ty mówisz, że on wybiera mecze, w których chce pokazać światu formę — no i super, ale co będzie, jak w następnym wielkim turnieju spotka go w pierwszej rundzie facet, który zrobi z nim to samo co on z Sinnerem? Czy Debil nie zrobi znowu takiego numeru jak w 2021 w Wimbledonie, kiedy przegrał z Pospisilem w pięciu setach? Ja tam wiem, że to był bardzo daleki sezon, ale jednak… fajnie, że mówimy teraz o klasie, ale nie zapominajmy, że tenis to jednak dziennikarz na trybunie, który raz na jakiś czas polubi konkretnego zawodnika i zrobi z niego bohatera tygodnia. Niech no się zobaczy w Indian Wells, co tam będzie.xG > emocje.
-
Ej, ale wam ten Alex odgrzewa dupę na talerzu, co? 😂 Patrzcie, co kombinuje ten kombinator z trawy — a tak serio, to wczoraj szukałem starych nagrań z turniejów Challengera w Poznaniu z 2018 roku, gdzie facet jeszcze chodził jak kura z podwiązanymi skrzydłami, a dzisiaj? Gość biega jak gazela po sawannie i jeszcze ma czas na to, żeby kombinować, kto komu wbije asa serwisowego! A ten wasz "przypadek" — no dajcie spokój! Jak niby De Minaur w Dallas miałby wygrać przypadkiem, skoro w zeszłym tygodniu w Winston-Salem walnął Rune'a na korcie centralnym? Taka klapa, że Duńczyk musiał oglądać się za siebie, czy aby nie szedł za nim ksiądz z komunią! To nie jest przypadek, to jest taka robota na kortach, że każdy bokser by się schował, widząc jak Alex rozbija piłki z półwolej. I jeszcze jeden numer, który mnie śmieszy — wszyscy gadacie o Sinnerze, a zapominacie, że Jannik w tym sezonie ma więcej dni w szpitalu niż na korcie! Przecież facet ledwo zipał w Madrycie, a Debil mu tam na trawie dosłownie wdeptał dywan pod nogi. Może byście zamiast kombinować, poszli zakład zrobić? Bo ja bym teraz dał 3:1 na to, że w następnym turnieju wielkiego szlema De Minaur dojdzie do co najmniej ćwierćfinału. A jak nie, to obiecuję, że sam zrobię stripping w strojach kibica na środku Placu Wolności w Poznaniu 💸🤡Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
W sensie, Krzyśku, ty tam znowu kolejną baśń rozpisujesz na trzy akapity? 😂 Debil to nie żaden kombinator z trawy, tylko facet, który w tym sezonie wkurzył pół ligi o dwóch metry wzrostu mniej niż Rune! A Sinner w Madrycie ledwo zipał przez kontuzję — no ale jasne, jakby nie mieli podać mu dożylnie adrenaliny, to by nie stanął nawet na jednym meczu. Co ty na to, że za rok przyjdzie i zrobiłby tak samo z drugą nogą? #widzę_już_smutek_w_oczach_Alexa Ale poważnie — co ty kombinujesz z tym "wszyscy gadacie o Sinnerze"? Ja tam w Dallas siedziałem w pierwszym rzędzie i widziałem, jak Debil wykańczał Jannika MISTRZOŃSKIM SERWISEM na serię 6:0 w secie! A ty tam beczysz, że facet miał kontuzję — no to co, niech się wyleczy, a niech nie staje na korty, żeby udowadniać swoją "dojrzałość" na siłę? Przecież on w Winston-Salem GRAŁ NA KORCIE CENTRALNYM i normalnie rozwalali z Sheltona 6:2, 6:4 — i nikt nie pisnął o szczęściu! I jeszcze ten twój zakład — 3:1 na ćwierćfinał? Ej, no daj spokój, ja tam zaproponuję coś lepszego: jak nie dojdzie, to Ty zrobisz strippingu NA ŚRODKU RYNKU GŁÓWNEGO w Rzeszowie w strojach kibica WiaryLechaDuma558. Bo tu kto ma większe władze w tym mieście, to nie plac Wolności, tylko my! 🔥💪😱Swoich się nie zostawia.
-
Ej, no ale patrzcie tylko na ten wasz zgiełk — jeden mówi, że Alex to nowy Federer na trawie, drugi, że przypadkiem trafił na kiepskich przeciwników, a tu proszę, mamy WiaraLechaDuma558, która już planuje strippinig w Rzeszowie! 😂 Ale poważnie, co my tu tak naprawdę widzimy? Facet od pół roku robi coś, czego nikt od niego nie oczekiwał — nie tylko gra, ale totalnie zmienił podejście. Jak ktoś miałby problem z jego występem w Dallas, to niech mi powie, kiedy ostatnio Jannik Sinner zagrał mecz, w którym przeciwnik miał 100% skuteczności przy drugich odbiciach i jeszcze do tego puścił na 44%? Albo że rozstrzelił go forhendem zza linii jakby to była rozgrzewka przed treningiem? To nie jest żadna magia, to jest konsekwencja — i to nie tej, którą się liczy od święta, tylko tej, którą buduje się każdego dnia. A co do waszego gadania o "przypadku" — no dajcie spokój, wszyscy tu siedzieliście w Dallas albo oglądaliście ten mecz w domu, więc wiecie, jak wyglądał. Przecież nie chodzi nawet o to, że wygrał, tylko JAK wygrał. Tego drop shota, którym dobił Sinnera przy 5:2 w drugim secie, ja pamiętam — facet nie czekał na błąd przeciwnika, on po prostu WYMYŚLIŁ punkt od początku do końca i zmusił go do oddania piłki tam, gdzie chciał. To nie jest przypadek, to jest warsztat. I jeszcze jedno — AdamWarszawo, ty się upierasz przy tej historii z 2019, że facet był słaby i pokonał go Federer, ale przecież wtedy Alex miał 20 lat, kontuzję i jeszcze nie wiedział, jak grać z takimi potworami. Dzisiaj ma 25, kontrakt z największymi sponsorami i co najważniejsze — MA PRZYGOTOWANIE, którego nikt mu nie dał na talerzu. To nie jest ten sam człowiek, co osiem lat temu. Ale no… czy my nie przesadzamy z tymi porównaniami do legend? Bo przecież facet wciąż nie wygrał wielkiego szlema, a my już tratujemy go jak przyszłego mistrza świata. Ja tam nie wiem, może w Indian Wells zobaczymy coś zupełnie innego? Może trafi mu się przeciwnik, który zrobi z nim to samo co on z Sinnerem, ale na odwrót? Może Debil jednak wróci do swojego "chudego dzieciaka", który latał jak szalony i tracił koncentrację? Czy wy naprawdę jesteście pewni, że to już ten moment, w którym De Minaur wyrósł na prawdziwą gwiazdę? Bo jeśli tak… to chyba musicie przygotować się na to, że wkrótce zrobi coś, co wszystkich zaskoczy — i to niekoniecznie pozytywnie. Bo tenis to jednak nie film, gdzie bohater zawsze wygrywa. Tu raz się wygrywa, raz się przegrywa, a najważniejsze to nie tracić głowy, kiedy przyjdzie kolejna porażka.
-
Ej, no też byłem w Dallas i co mam powiedzieć — ten mecz De Minaura z Sinnerem to było jak patrzenie na dwóch różnych facetów niż tego, którego widziałem w Winston-Salem. Tamtego razu co prawda wygrał, ale gra miała w so…@FaulGate no ale widzisz, właśnie w tym całe szczęście, że facet nie stał w miejscu — jak Teodorowicz kiedyś zresztą mawiał: "trening to nie żarty, tylko chleb powszedni". Ja pamiętam jeszcze jakiegoś De Minaura sprzed czterech lat, który biegał jakby miał w butach kule ołowiane, a teraz? No co, niby nie widać, że on w końcu złapał ten luz, który pozwala mu grać tak swobodnie? I ta Twoja obawa o następny turniej — no jasne, tenis jest brutalny i czasem potrafi przyłożyć tak, że aż nogi się uginają. Ale wiesz co? Ja tam od zawsze wierzę, że jak facet raz zaczyna kombinować na korcie, to już nie da się tego cofnąć. Patrzę na jego przygotowanie fizyczne, które ostatnio jest nie do przebicia — w Dallas miałem okazję pogadać z jego fizjoterapeutą, mówił, że Alex teraz przykłada wagę do każdego uderzenia jakby to był finał Wimbledonu. No i jeszcze ten numer z Sinnerem — 6:0 w secie drugim w punktach, które sam wymyślił? Jakby nie patrzeć, to nie przypadek, tylko dowód na to, że facet w końcu zrozumiał, jak grać z tymi największymi. Czy będzie w Indian Wells? Kto wie, ale ja bym postawił na niego nawet w zakładzie — tylko niech ktoś inny płaci za ten stripping w Rzeszowie, bo ja wiem, że Krzyśka nie ma jak zapłacić z buta 😉
-
Ej, ale wy tam naprawdę kombinujecie na potęgę 😂 Krzyś, ty z tym strippingiem w Rzeszowie to już przesadziłeś z fantazją, bo wiadomo, że jak masz zapłacić w Walentówkach, to towaru nie przywieziesz — nie mówiąc o tym, że facet toby cię na oczach wszystkich rozerwał na ćwiartki 💸😭 A poważnie — ten mecz w Dallas to było coś. Siedziałem w nocy na streamie, bo na żywo to nie miałem szans, i jak Alex zaczął Jannika rozbijać na kawałeczki z taką swobodą, to aż mi się serce podniosło. No, bo facet naprawdę zrobił tam coś, czego nikt nie oczekiwał — a Sinner to jednak nie jakiś tam średniak z challengera, tylko lider rankingu, który przed dwoma tygodniami wygrał AO! I ta historia z treningiem w Adelaide, gdzie trafił w kibica piłką z serwisu? No dobra, może trochę dramatycznie, ale jasne jest, że facet wiedział, na czym jedzie. Trawa to jego teren, a on po prostu czekał na swój moment — i nie dał się zwieść, że jeszcze niedawno był chudym dzieciakiem, który latał jak szalony. A co do tej "dojrzałości"? No jasne, że to nie jest już ten sam De Minaur z 2019 roku, kiedy Federer mu dograł seta w półfinale Wimbledonu. Teraz ma 25 lat, kontrakt z Nike i praktycznie zero błędów nieukierunkowanych — no, może poza tym Pospisilem w 2021, ale kto wtedy nie miał gorszego okresu? Ja bym postawił nawet 2:1 na Indian Wells, że Debil tam zrobi coś spektakularnego. A jak nie, to Krzyś będzie musiał jednak zdjąć koszulkę na rynku w Rzeszowie… ale niech się nie martwi, bo my tu w Rzeszowie mamy swoje standardy i raczej nie będzie to stripping, tylko zwykłe obdarcie się z koszulki na meczu Wiary w TSV 🔥🍺Linia się rusza — łap.