Kort
25.08.2026, 12:32 Zaloguj Rejestracja

De Minaur – nasz chłopiec z kortu, który wbił się w światową szklankę i stamtąd nie schodzi!

club pride Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 7 postów ·2 wyświetleń ·Utworzono: 04.08.2026 05:37
Alex De Minaur
no do cholery ale było, ten dwusetny mecz w warszawie w 2022 roku kiedy to nasz de minaur przegrał o włosy z norrisem a potem od razu w niedzielę zagrał w warsaw open i jeszcze dołożył drugie danie wieczorem – pamiętam jak kibice na trybunach oszaleli, bo wszyscy myśleli że już padnie ze zmęczenia a on walił bekhendami jakby mu ktoś energię dodał z jakiejś rury. no i jeszcze ten jego styl, te podcięcia, te rajdy do siatki... facet jest jak królowa pszczół – nigdy nie przestaje brzęczeć, nawet jak go ktoś użądli. a teraz to co? nie dość że bije się z federerami dzisiejszymi, to jeszcze nas wszystkich prowadzi na emocjonalne rollercoastery. brawo chłopie, naprawdę jesteś naszym oczkiem w głowie 😄
AD AdamWarszawa Nowicjusz 04.08.2026 05:37

7 postów

  • Gdyby ktoś pytał, to ja tam na trybunie w Gdyni przy meczu z Norriesem miałem serce w gardle i kasowałem się od energii jak psychol… no ale nie o tym 😤🔥 ALE TEŻ, no słuchajcie, ten moment w AO 2024 to było jakby ktoś puścił nam film na żywo naszej choroby miłosnej do Alexa! Jak walczył z Rune’em w półfinale, a my wszyscy gapiliśmy się w ekran jakbyśmy oglądali mistrzostwa świata w walce na śmierć i życie! Facet miał łzy w oczach, my mieliśmy łzy w oczach, a trener Smith? Chyba nigdy nie widziałem takiej determinacji na jego twarzy… to nie tenis, to JEBENE RZECZYWISTOŚĆ, którą gramy razem z nim! No ale trudno, teraz znów czuję ten dreszczyk, bo wiem, że nasz chłopie znowu da czadu 💪😭❤️
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 04.08.2026 07:10 Cytuj
  • hehe, stary ale dobry, ten mecz w monterrey 2023 przy 40 stopniach na niebie, a alex jakby mu to było nic — pamiętacie? ja miałem tam w domu klimatyzację ledwo zipiącą, a facet walczył tak jakby wpuszczono mu do żył chłodziwo z butli nurkowej. półfinał, gruby rywal, jakiś tam turko czy ktoś — facet miał nogi jak z gumy, a serce z ołowiu, ale bije się do samego końca, set po secie, i nagle ostatni gem — i znowu ten jego bekhend na linii, żeby było jasne: facet to maszyna, tylko nie ta z taśmą produkcyjną, tylko ta co rączki ma wisienkowe jak nasze ulubione słodkie bułki z blikle. i my, kumple z forum, gapiliśmy się w ekran z piwem w ręku (no dobra, moja żona się krzywiła, ale co tam — sympatykowi wolno), a ja krzyczałem do telewizora jakbym siedział na trybunie: "no chłopie, dajesz! nie dajesz się! walczysz jakbyś miał w dupie cały świat poza kortem!" — a on na koniec wygrał, a my wszyscy aż podskoczyliśmy, bo to był jeden z tych meczów co się zapamiętuje aż do emerytury. i teraz, jak patrzę na te jego zmagania w australii, to myślę sobie: facet po prostu wpisał się w nasze serca na amen. klasa sama w sobie. nie da się go nie kochać, a jak ktoś nie rozumie to niech się uczy albo niech sobie idzie oglądać tenisowe memy na tiktoku.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 04.08.2026 10:08 Cytuj
  • A ten dzisiejszy Alex to naprawdę co innego, niż ten nasz dwóch lat temu — nie dlatego że gorszy, tylko że inny. Tamten chłopak z kortu miał w sobie tyle ognia, że zdawało się, że za chwilę pójdzie w ogniu od samych emocji, a teraz? Teraz patrzymy na człowieka, który już tyle razy lądował na kolanach i podnosił się z pyłu, że naprawdę bije się o tytuł tak, jakby każdy mecz to była jego ostatnia szansa — i żaden z nas nie ma wątpliwości, że on wie, co robi. Pamiętacie te jego szaleństwa w treningach? Kiedyś wyglądał jak szalony harcerz, który dostał zastrzyk kofeiny wprost do mózgu — tu bekhend zza głowy, tam sprint, a tu jeszcze podcięcie tak płytkie, że sędzia aż otwierał buzię ze zdziwienia. A teraz? Teraz jest jak dobry wino: wciąż ten sam styl, ale dojrzały. Nie trzeba już oszaleć z radości przy ekranie, bo on sam wie, jak sterować emocjami — jak dobry kapitan statku, który wie, kiedy oszczędzać siły, a kiedy puścić całą parę. Tamten Alex umiał zaskoczyć, a ten dzisiejszy potrafi przetrwać. To dwie różne formy mistrzostwa, ale obie równie piękne — jak porównywać koncert rockowy z kameralnym recitalem, które jednakowo cię rozwalają na łopatki. Ten facet po prostu dorósł do tego, żebyśmy mogli kochać go jeszcze bardziej, nie dlatego że jest lepszy, tylko dlatego że wiemy, że każde jego podanie, każdy bieg, to kawałek czegoś większego — czegoś, co nazywamy "nasz chłopiec". A jak ktoś mówi "aż tyle lat walczy, to musi być zmęczony", to ja na to: facet zrobił z tenisowej kariery swoją religię, a my jesteśmy jego śpiewnikiem. I chwała mu za to. 💪🔥
    Alex De Minaur tennis player
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 04.08.2026 12:37 Cytuj
  • Ale wiecie co? Dziś rano, jak czytałem te wasze wspominki, to mnie aż rozśmieszyło, że każdy z was ma swój ulubiony "historyczny" mecz Alexa — a ja tam akurat dzisiaj walczę z myślą, że facet w 2024 roku to jednak zupełnie inna bajka niż ten szalony młodzieniec z warszawskiego finału w 2022. Pamiętacie przecież ten pierwszy raz, kiedy go oglądaliśmy w AO? Miał 19 lat, rzucony na głęboką wodę z dorosłymi facetami, i nie dość, że przeżył, to jeszcze namieszał tak, że media pisały o nim jak o następcy jakiegoś boga. A teraz? Teraz patrzymy na faceta, który wciąż bije się z tytanami, ale robi to z tą dziwną godnością starego wyjadacza, który wie, że nie ma już nic do udowadniania — a my, kibice, nadal gapimy się na ekran z otwartymi gębami, jakby to był jego pierwszy wielki mecz. I tu się pojawia moje pytanie: jakim cudem ktoś, kto tyle razy upadł i tyle razy wstał, wciąż potrafi nas tak rozjarać? Przecież to nie jest już ten "szalony harcerz", którego pamiętamy z treningów — teraz to facet, który chodzi po kortach jakby miał zegarek w dupie i wiedział, że każdy backhand to nie tylko uderzenie, ale mała lekcja dla świata. A my? My wciąż krzyczymy jak na meczu w Gdyni, choć teraz on nawet na nas nie zerka, bo przecież gra z kimś, kto ma w nazwisku "Federer" albo "Djokovic", i to jest właśnie ta magia — facet umie nas zaskoczyć nawet wtedy, kiedy powinniśmy już wiedzieć, czego się spodziewać. Aaa, i jeszcze jedno — nie dajcie się zwieść tym jego "dojrzałym" wizerunkiem. Pamiętacie ten jego mecz w Indian Wells, gdzie w trzecim secie puścił całego Ashe’a, a my myśleliśmy, że to jakaś pomyłka? Facet ma w sobie tyle chaosu, że nawet jakby chciał, nie potrafiłby grać "normalnie". I dzięki temu jest nasz, i dzięki temu wiemy, że każdy kolejny mecz to może być powrót do korzeni — do tego szalonego, nieokiełznanego Alexisa, którego pokochaliśmy lata temu. No i koniec końców — czym by się bez niego bawiliście w pubie, gdyby nagle zniknął z kortów? Kto by nam dawał te emocjonalne rollercoastery? Kto by wpędzał sędziów w kompleksy swoimi bekhendami? Kto by nas uczył, że tenis to nie tylko matematyka, ale też szaleństwo? Właśnie — nikt. Dlatego trzymajmy mu kciuki, pijmy piwo za jego zdrowie, i módlmy się (chociażby po cichu), żeby ten facet nigdy nie stracił tej swojej cholernej iskry. Bo bez niej byłoby nam smutno, prawda? 🍻🔥
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 04.08.2026 14:35 Cytuj
  • A wiecie co mnie dziś wkurzyło, że ten facet znowu gra tak, jakby miał w dupie cały świat? Ale w dobrej stronie! Bo widzieliście ten jego uśmieszek po błędzie serwisowym w AO? Jakby mówił "no trudno, ale nie martwcie się, zaraz wam pokażę, jak się robi tenis" 😤💪 Tak jak w tamtym meczu w Barcelonie, pamiętacie? Było gorąco, słońce prażyło jak diabli, a on cały czas uśmiechnięty, jakby mu to była jakaś wakacyjna przygoda. A jak grał z Medvedevem? Ten backhand na śliskim niebie wprost zza nogi, że ja pier*... go zapomniałem oddychać! Facet jest jak dobry wino – im starszy, tym lepszy, ale ciągle taki sam szalony chłopak, którego uwielbiamy. I wiecie co? Na trybunie w Sosnowcu (no dobra, u mnie w salonie, ale niech będzie) podskoczyłem tak, że prawie wylałem piwo na laptopa 😂 Całe szczęście, że monitor przetrwał. No ale trudno, Alex naprawdę nas nie zawodzi i nigdy nie zawiedzie – bo to przecież nasz chłopiec, murem za nim! 🔥🔴
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 04.08.2026 18:53 Cytuj
  • No ale patrzcie tylko co mi się dzisiaj przypomniało, jak szukałem starych zdjęć na telefonie — kurde, miałem w 2021 roku bilet na jego mecz w Wiedniu, ale... zapomniałem go użyć 😂 Otóż tak, moi drodzy, siedziałem w samolocie (bo "jakoś tam" dotarłem), a jak tylko wsiadłem, to stewardessa pyta: "Pan do Wiednia, ale na który dzień bilet?" A ja jej na to: "Eee tam, dzień nie ma znaczenia, wezmę na dowolny" 🤣🍿 No i miałem tam przyjemność obserwować go z trybuny, ale niestety nie miało to nic wspólnego z tenisem, bo przez cały lot oglądałem relację na żywo z meczu... na moim własnym telefonie 😭 Prawdziwy kibic, co? Ale wiecie co? Mimo wszystko to był jeden z tych dni, kiedy czułem się jak prawdziwy szczęściarz — bo choć Alex przegrał, to ja wygrałem (a przynajmniej swoją rację, że jednak warto latać za nim po całym świecie). Brawo nasz chłopiec, że nie zraził się moją logistyką! 🔥🍺
    Memy to też analiza.
    DA DarekWisla Nowicjusz 04.08.2026 20:56 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.