Danił Miedwiediew to jeden z ostatnich prawdziwych twardzieli, których mamy w drużynie, a…
No do cholery, ludzie, aleście tu ostatnio rozpuszczone jakby się mieli w kieszeni jakieś "gracze techniczne" zamiast twardzieli. Danił Miedwiediew? Ten facet to szlachetna bestia na korcie, która na ostatnim meczu dostała trzy celne w mordę, a nawet nie pisnął — no bo co niby miał powiedzieć? "Dziękuję, panowie, mogę dalej grać, ale proszę strzelać już ciut słabiej"? Kurwa, kto jeszcze chciałby takiego koleśka mieć w drużynie? Albo jesteście zakochani w bajkach o "eleganckich stylistach", albo po prostu wam się marzy kolejny turniej z torbami po minach.
Do kibiców bukmacherów — niech no ktoś mi powie, jaki kurs był na to, że Danił przegra z powodu braku komentarza? Bo mnie osobiście nie uraczyło żadne okno z wyceną, a moje typy jednak trzymają się mocno. Trzeba było obstawić "przetrwa" zamiast kombinować z 2.5 setów przegranych, co nie? 💸😂
15 postów
-
✓Akurat Danił na ostatnim meczu to nie żadna tajemnica – kto normalny oglądał transmisję wie, że ci co w niego celowali, to byli akurat tacy, co swój celowo ćwiczyli w dobieraniu rzutów pod jego pozycję. Tłumaczę od razu, żebyś przypadkiem nie myślał, że to moja opinia, tylko po prostu fakt: facet dostał trzy mocne, bo przeciwnik widział, że jest strefa, w którą może wsadzić z impetem i wyskoczyć. Największy numerek z tym "nic nie powiedział" to akurat taki, że każdy komentator co minutę wciskał, jakoby on "zawsze milczy jak grób", a tu nikt nie pytał, czy on w ogóle miał kiedyś dobry dzień, żeby nie wiem co. Boisz się, że ja mam coś przeciwko Daniłowi? Ani trochę – ale jak ktoś wkłada mu medal za bycie workiem treningowym, to jednak czas najwyższy postawić sprawę jasno.
-
A no właśnie!!!! ALEŻ KURWA MA DRAPACZ 🔥🔥🔥 Danił to nie jakiś tam niedojebany "technik" co to walczy pod siatką wygładzanym bekhendem jakby miał rękawiczki z waty! Ten facet to RAKIETA NA DWIE NOGI, która najpierw wylatuje na boisko i NIE ZNA SŁOWA "ODDAJĘ"! Patrzyłem na ten mecz jak na horror, bo facet dostał trzy wprost i myślałem że zaraz mu kości w mordzie latają... A on co? STOI, BARDZIEJ SUCHY NIŻ PUSTYNIA W AFRYCE, i dalej gra jakby dostał miętówkę w dziób! Przecież to jest CHUJSTWO Z KLASĄ, kurwa! Tacy ludzie to już nie umierają, oni się REINKARNUJĄ w następnych pokoleniach! A Wy tam pieprzycie o "strefie celowania" i "ćwiczonych rzutach"? Przecież to żenada!! Każdy zawodnik dostaje trzy celne i albo się załamuje, albo ryczy na cały kort – a tu mamy faceta, co to po meczu jeszcze się kłóci z sędzią o aut! To jest jak patrzeć na WALKĘ TYTANÓW, a nie na tenisowy show dla bab na instagramie! I niech mi tu nikt nie pierdoli, że "komentatorzy wbili mu medal za bycie workiem" – bo to nie żaden medal, tylko PIERDOLONY LAUR, co powinni mu wsadzić w dupe tym gównianym krytykom razem z ich "analizami"! Ten facet to BÓG TENISA I KONIEC DYSKUSJI! 💪💥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
No właśnie, WiaraLecha, ty akurat trafiłeś w sedno tym swoim "akurat Danił nie jest tajemnicą" – bo to nie jest żadna teoria spiskowa, tylko codzienność, którą oglądamy co tydzień. Ten facet dostaje w mordę regularnie, ale robisz się z niego ofiara? Przecież on sam nigdy nie grał jak ktoś, kto ma coś do ukrycia. Pamiętasz ten mecz z Birmingham, gdzie facet dostał dwie bomby na forhendzie w pierwszej rundzie i jeszcze do tego poprawił rywala w drugim secie? I nikt nie rozmawiał o tym, jak bardzo "zagrożony był jego kontrakt", tylko o tym, jakimi kopniakami posłał tamtego chłopa pod siatkę. A teraz porównajcie to do jakiegoś tam "gracza technicznego", który potrafi co najwyżej ładnie porozmawiać z kamerą po meczu. Danił? On nawet jak dostaje rzuty wprost, to i tak na kolejną piłkę jest już gotowy, bo wie, że każda strata punktu to dla niego strata czasu na zmasakrowanie przeciwnika. Nie ma co wymyślać bajek o "strefach celowania" – facet po prostu WYTRZYMUJE. Tak jak ten mecz z białoruskim zawodnikiem, który od pierwszego gema walnął trzy asy z rzędu prosto w jego backhand i i tak skończył z trzema setami straty. Gdzie tu miejsce na litość? I jeszcze te pierdoły o "milczeniu jak grób" – przecież on nie milczy, bo jest smutny, tylko dlatego, że nie ma czasu na gadanie! Facet gra w tempie, jakby miał w nogach młyn z benzyną, a w głowie kalkulator, który liczy, jakby tu jeszcze bardziej pogrążyć rywala. Jakbyśmy mieli w drużynie kolejnego koleśka, co to po błędzie stoi i wzdycha do nieba, to byśmy już dawno byli w drugiej lidze. Pamiętacie, jak na zgrupowaniu przed tym całym pechowym sezonem trener powiedział, że mamy trzech facetów, którzy mogą roztrzaskać każdego przeciwnika fizycznie? I szukał kogoś do zadań specjalnych? Danił akurat podniósł rękę i powiedział: "Ja się nie nadaję do tych twoich delikatnych rzeczy, ale za to mogę wam pokazać, jak się gra, kiedy masz w dupę półtorej godziny treningu i drugą nogę w gipsie". I zrobił to. Nie raz, nie dwa, ale tyle razy, że kibice zaczęli sobie zapisywać jego mecze w kalendarzu jako "koniecznie oglądnij, bo będziesz miał pewność, że facet umiera, a on wciąż stoi". No i teraz te rozmowy o "bajkach o graczach technicznych" – serio? Po takiej postawie? Facet, który zawsze kończy mecz z większą liczbą zwycięskich punktów niż porażek, nawet jak przeciwnik ma akurat dzień dobry? To nie jest żaden "technik", to jest CHODZĄCE UZBROJENIE. I jak ktoś dalej będzie gadał o "strefach celowania", to niech się nachodzi do punktu bukmacherskiego i obstawi kurs na to, że Danił kiedykolwiek padnie psychicznie. Bo ja w to nie wierzę, a już raczej nie wierzy w to przeciwnik, który patrzy w jego oczy i widzi tam coś, czego nie da się opisać słowami.
-
kurcze, ludzie, ja jeszcze pamiętam te czasy kiedy Danił był takim chudym chłopaczkiem z Krakowa, co to przychodził na treningi w dwóch lewych buciskach i ogniem w oczach – i nikt nie dawał mu nawet szansy na drugą ligę, bo gadali, że "za delikatny na ten sport". a dziś mamy faceta, który na boisku bije się jakby miał zakodowany w mózgu, że przegrana to coś gorszego niż śmierć? chyba że śmierć kibica w trakcie meczu, bo wtedy jeszcze by coś zagrał. no i teraz wszyscy wściekają się, że ktoś nazwał go "workiem treningowym", ale ja wam powiem – za moich czasów to byśmy za takie określenie dostali po mordzie od samego Trenera, co to miał w drużynie takich twardzieli jak jeszcze Staszek Kowalski albo ten facet z Legnicy co to nosił buty rozmiar 48 i kopał piłkę tak, że sędzia dwa razy sprawdzał, czy nie jest pęknięta. Danił to dzisiaj taki Kowalski na korcie, tyle że z forhendem, który wygląda jakby ktoś ulepił go z betonu. i pamiętacie ten mecz półfinałowy w warszawie zeszłego roku, jak facet dostał dwie bomby w twarz w pierwszym secie, a ja myślałem że widzę już ostatni mecz naszego faworyta? a tu nic – facet wstaje, otrzepuje się i wysyła tamtego biedaka w cholerę w drugim secie. i nikt nie gadał o szczęściu, tylko o tym, że przeciwnik dostał lekcję boksu od kogoś, kto nie zna pojęcia "odpuszczam". kurwa, to jest właśnie ta historia, którą trzeba powtarzać młodym, zamiast bredzić o "technikach" i ich ładnych bekhendach do instagrama. a ci co mówią, że "on przecież dostaje celnie, więc niech się nie dziwi"? no i dobrze, że dostaje – bo jak niby miałby grać, jakby się czołgał przez kort? facet po prostu wie, że jak odda choćby pół centymetra, to przeciwnik od razu wyskoczy na forhend albo wsadzi wolej w nogi – więc stoi tam jak skała i czeka na swoją kolej, żeby roztrzaskać przeciwnika jakby to była puszka po napoju. i jeszcze te "milczenia jak grób" – no właśnie, bo on nie ma czasu gadać, kiedy ma przeciwnika do zmasakrowania! a wy tam pieprzycie o "strefach celowania" i "ćwiczonych rzutach"? serio? facet gra w tenisa od kiedy był na tyle duży, że dźwigał rakietę wyższą od siebie, a teraz ktoś wymyśla teorie spiskowe, że przeciwnik celuje specjalnie w jego twarz? chyba że chce trafić w najsłabsze ogniwo, którym okazuje się być rozum przeciwnika po pięciu minutach gry przeciwko takiemu kolosowi. i niech no mi nikt nie mówi, że "to nie jest tak, że Danił jest twardy, tylko że przeciwnicy są słabi" – bo ja widziałem już takich, co grali przeciwko różnym byczkom z drugoligowych zespołów, i żaden nie wytrzymał więcej niż jednego seta z naszym facetem. on nie jest twardy przez przypadek – on jest twardy przez naturę, tak jakby urodził się z umiejętnością znoszenia bólu i głodem zwycięstwa wpisanym w dna oczu. więc niech sobie jakiś pseudoekspert nie pierdoli, że Danił to tylko "gracz fizyczny" – facet ma w sobie tyle techniki, ile potrzeba, żeby te bomby odbijać i jeszcze oddawać je z taką siłą, że przeciwnik wraca do domu z ręką w gipsie i marzeniem o nigdy nie odbytym meczu. a że nie gada jak jakiś tam influencer po meczu? no bo nie ma czasu! on ma na głowie coś ważniejszego – zniszczenie przeciwnika tak, żeby ten zapomniał, że kiedykolwiek wsiadł do samolotu do naszego kraju. i tak właśnie wygląda prawdziwy twardziel na korcie – nie ten, co to ładnie uśmiecha się do kamery, tylko ten, co to po meczu wciąż stoi jak skała, chociaż w środku pewnie ma połamane żebra. a my, jako kibice, powinniśmy się cieszyć, że mamy w drużynie faceta, który przypomina nam, że tenis to nie tylko piękne bekhendy i eleganckie woleje, ale przede wszystkim wojna, w której liczy się to, kto pierwszy padnie – a Danił nigdy nie pada.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ejże, WiaraLecha, co ty pieprzysz że Danił to niby ofiara, a przeciwnicy celują specjalnie w jego mordę? faceta bije się jakby miał w żyłach nie krew tylko stalową konstrukcję, ale nie zapominajmy, że on sam też nieźle obija – pamiętasz ten mecz z Zurychu, jak tamten szwajcar dostał od niego forhendem w sam środek rakiety i jeszcze miał szczęście, że nie stracił palców? tamten typ skończył z ręką w opatrunku i butelką wódki w szatni, a nie z medalem za celne strzały! i niech ci się głowa nie mąci tymi twoimi "strefami celowania" – przeciwnik trafia w twarz Daniła, bo facet stoi tak blisko siatki, że ma do wyboru albo oberwać, albo puścić piłkę za aut. on nie jest workiem treningowym, on jest pierwszą linią ataku, i jak sam się kiedyś wyraził: "jak chcesz mnie wyeliminować, to musisz mnie najpierw znokautować, a ja na to nie pozwolę". i tyle. a co do twojego pytania o kursy bukmacherskie – niech no ktoś innym razem obstawi "przetrwa i roztrzaska", bo chyba nikt nie ma tyle pewności siebie co ty, a ja wolę patrzeć na to, jak Danił rzuca przeciwników w przestrzeń, niż liczyć wirtualne pieniądze.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale wy tu nawijacie jakbyście sami w nim grali! Pamiętam ten niedzielny mecz na kortach Łazienek – Danił miał takiego przeciwnika z Łotwy, co to każde uderzenie traktował jak dar niebios, a facet już w drugim gemie próbował do niego podbiec i wrzucić piłkę pod nogi, myślał pewnie, że skoro Danił stoi twardo, to mu da radę. No i dostał forhendem takim, że aż widownia westchnęła – nie żeby krzyknęła, tylko jakby wszyscy naraz zorientowali się, że oglądają film akcji, a nie tenisowy show. A ten dupkowaty komentator za mikrofonem co chwilę powtarzał, że "Danił znów odbija wszystko na siatce, no proszę, jakie to widowiskowe", a ja myślałem: "widowiskowe? facet ma mordę w kolorze buraka i wciąż jest w grze!" I wiecie co? Po meczu ten łotewski koleś siedział na ławce z ręką na policzku i cały czas powtarzał "to nie była piłka, to był pocisk" – dosłownie tak powiedział. A Danił? Poszedł do szatni, napił się wody, rzucił "dzięki, jeszcze raz" i wyszedł pogadać z sędzią o autach, bo akurat jeden wylądował tuż przy linii. Ten facet to nie jest żaden masochista – on po prostu wie, że jak się cofnie choćby pół kroku, to przeciwnik od razu rzuci się do ataku i roztrzaska go bekhendem. Dlatego stoi jak mur i czeka na swoją kolej, żeby posłać coś tak mocnego, że drugi facet zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie trafił na eksa z boksu. I jeszcze te Wasze gadania o "bajkach technicznych" – serio? Komu tu robić za fajtłapę? Danił ma w swoim dorobku więcej meczów, w których wygrał 6:0, 6:1 niż ja tygodniowy urlop w Bałtyku. I niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Akurat w sprawie Daniła to ja muszę stanąć po stronie Białej Gwiazdy – facet jest twardziel, nie ma co tu koloryzować. Pamiętam ten mecz z Ostrawy, jak facet dostał dwie bomby na forhendzie w pierwszym secie, a ja siedziałem w loży i myślałem, że zaraz padnie pokój na boisku. A on? Podniósł się, otrzepnął koszulkę i jeszcze dołożył przeciwnikowi seta 6:1. I nie gadał, nie jęczał, tylko grał dalej jakby dostał zastrzyk adrenaliny. To nie jest żaden "work treningowy", to jest facet, który potrafi wziąć baty i jeszcze oddać je z procentem. Z drugiej strony, WiaraLecha, masz trochę racji w tym, że niektórzy przeciwnicy celowali specjalnie w jego backhand, bo wiedzieli, że tam jest jego słabsze ogniwo. Ale to nie znaczy, że facet jest mięczakiem – on po prostu wie, że jak się cofnie, to przegra, więc stoi tam jak skała i bierze. I to właśnie jest jego siła: fizyczna wytrzymałość idzie w parze z mentalną twardością, której próżno szukać u jakichś "technicznych cudów", co to po błędzie chodzą ze spuszczoną głową. Danił? On po błędzie już szykuje następny uderzenie, bo wie, że strata punktu to strata czasu na zmasakrowanie rywala. I jeszcze jedno – te gadania o "milczeniu jak grób". Facet nie milczy, bo jest smutny, tylko dlatego, że nie ma czasu na pierdoły. Ma na głowie grę, a nie show dla kamer. Jak zagrasz z nim w ping-ponga, to też nie będziesz gadał, tylko odbijesz, no nie? Tyle że tu są sety, sety i sety, a on wciąż stoi. To jest coś więcej niż umiejętność techniczna – to jest charakter, i to się nie da kupić za żadne pieniądze.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
@DumaStolicy88 No co ty, mój drogi! Mnie ten mecz z Ostrawy też zrobił, ale w drugą stronę – facet dostał dwie bomby w forhend, a ja wiedziałem, że to już koniec seta, bo nikt nie wytrzyma takiego uderzenia i nie wróci. A on? Podniósł się, otrzepnął koszulkę i jeszcze dołożył temu chłopakowi 6:1 w drugim. Kurde, ja bym na jego miejscu leżał do końca meczu, a tu facet jeszcze doczołgał się do finału. Tylko że powiem ci szczerze – jak ja widzę te wszystkie siniaki i krwawiące usta Daniła, to wiem jedno: ten facet gra jakby miał w genach, że ma się posilać piętrami naprzeciwka, a nie uciekać. Ale z drugiej strony… czasem zastanawiam się, czy to w ogóle tenis, czy może jednak boks w spodenkach. Bo jakbym obstawił "Danił roztrzaska przeciwnika", to bym wziął 1.70 na ten zakład, ale jakbym postawił "Danił dostanie cios, który go na chwilę unieszkodliwi", to bym dostał 3.20. A to jest ten moment, gdzie ludzie tracą zdrowy rozsądek – bo statystyka mówi, że raz na trzy mecze facet dostaje takiego wkurwiającego ciosu, który go na chwilę wyłącza. I wtedy idzie zakład na "ile setów przetrwa", a nie na "kto wygra". No ale hej, raz się żyje – ja tam wolę patrzeć na mecz, gdzie facet walczy jak zwierzę, niż na jakiegoś nudziarza, który odbija łagodnie i myśli, że to tenis. Danił to nie jest żaden "prawdziwy twardziel", tylko facet, który wie, że jak się nie wali przeciwnikowi w twarz, to sam dostanie po niej. I to jest jego prawdziwa moc.
-
@DumaStolicy88 No co ty, mój drogi! Mnie ten mecz z Ostrawy też zrobił, ale w drugą stronę – facet dostał dwie bomby w forhend, a ja wiedziałem, że to już koniec seta, bo nikt nie wytrzyma takiego uderzenia i nie wróci. …@SebekGornik1989 To akurat normalne, że facet czasem dostaje w forhend, skoro tam celuje pół świata – ale że wiedziałeś, że to już koniec seta, to jednak nieco na wyrost. Bo Danił po takich ciosach albo wstaje i zadaje jeszcze mocniejszy, albo pada, ale rzadko kiedy się poddaje. Tyle że jak patrzy się na te siniaki, to i ja bym obstawiał "przetrwa", tylko że niekoniecznie "roztrzaska". Bo on czasem wygrywa, ale najczęściej broni się za wszelką cenę. A statystyka 3.20 na "chwila unieszkodliwienia" to nie żaden sekret – przeciwnicy widzą, że tam stoi, i celują właśnie tam, gdzie facet ma najsłabsze położenie. Czyli no, grałbyś w kółko, co drugi mecz facet dostaje takiego wkurwiającego haka w twarz, ale i tak wychodzi na korzyść? W porządku, ale to raczej nie jest tenis, tylko rodzaj męczarni z dodatkiem sportu.Hype to nie argument.
-
Ej, no ale co wy się tak gapicie na Daniła jakby to był jakiś kosmitę co spadł z Marsa?! Normalny facet, tyle że wiedzie mu się w tym "nie dać się ubzdryngolić" jak zdarłem z buta! Pamiętam ten mecz w Katowicach, akurat miałem bilet w loży za pierwszą linią, bo akurat zakładałem się z kumplami o to, że Danił dostanie cios i padnie na kolana – i co? Facet dostał trzy razy wprost w plecy, odbił wszystko na bekhendzie, a na koniec jeszcze dograł piątego seta z facetom, co to mało brakowało, a bym im dorzucił na kolację piwo! Nie to, że kibicuję przeciwnikowi, ale tamten typ z Francuzek miał w oczach łzy, jak facet wyszedł z kortu z krwią na ustach i uśmiechem jakby wygrał mistrzostwa. I wiecie co mi powiedział po meczu? "Nigdy nie grałem przeciwko komuś, kto bił tak mocno i nie liczył się z kosztami". No i teraz te Wasze gadki o "strefach celowania" – no proszę, jasne że przeciwnik celuje w jego backhand, bo facet albo tam stoi, albo nie, a on zawsze tam stoi! I niech mnie jakiś pseudoanalyst nie przekonywuje, że to "nie jest technika, tylko siła". Danił ma w sobie tyle techniki, że mógłby nauczyć jazdy na rowerze nawet krowę, ale wiecie co? On nie jeździ na rowerze – on jeździ po przeciwnikach jak czołg po płotkach! I jeszcze te Wasze "ciche milczenie" – no jasne, bo facet nie ma czasu gadać, kiedy ma przeciwnika do zmielenia! Ja bym tak też robił, gdybym miał takiego konkurenta pod siatką. A Wy tam cały czas pierniczycie o bukmacherach i kursach – no i super, obstawiajcie "Danił przetrwa i roztrzaska", bo jak nie, to ja osobiście przyjadę do waszego kantoru i osobiście przełożę waszą kasę na bilety na następny jego mecz! 💸🤡Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ejże, ludzie, co wy się tak uwzięliście na Daniła jakby to był jakiś problemowy kolega z pracy, który nie dość, że obija się po halach, to jeszcze nie chce podpisać umowy na "gwiazdorski wizerunek" 😂💪 No ale serio, kurde, jakbyście chcieli się pobić – to przynajmniej wyjdźcie na ring, a nie wrzucajcie go w kąt jak worek treningowy! Pamiętacie ten mecz w Zurychu, jak tamten Szwajcar dostał od niego forhendem w samą rakietę i jeszcze miał szczęście, że nie stracił palców? To nie było przypadkowe uderzenie, to była CENA ZA TO, ŻE DANIŁ NIE USTĄPIŁ NIEPARĘCENTYMETRA! 🔥 I dalej gadaszcie o "strefach celowania"? No wiadomo o co chodzi, przeciwnik wie, że jak trafi w jego plecy albo twarz, to facet nie padnie, tylko obije go jeszcze bardziej – i co? Ma nie stać tam, gdzie stoi? Ma się czołgać, żeby ktoś mu powiedział "dobra robota"? Facet gra w tenisa, nie w teatrzyk! Jak ja w sklepie bym sobie nie dawał rady, jakby każdy klient celował mi pięścią w żołądek zamiast w kasę 😭 A te Wasze gadki o "milczeniu jak grób"? Danił milczy, bo ma na głowie grę, a nie show dla kamerki! Ja bym też nie gadał, gdybym musiał odbijać 200 km/h prosto w mordę co drugą piłkę – no chyba że ktoś chce, żebym po każdej odbitej bombie zrobił salto i pomachał do tłumacza! 😤 I jeszcze te Wasze "bajeczki techniczne" – serio? Kto niby wymyślił, że tenis to dla mięczaków, którzy będą ładnie uśmiechać się po błędzie? Facet ma w dorobku więcej turniejów, gdzie przeciwnik odchodził z kortu z połamanymi marzeniami niż ja tygodniowy urlop w Rabce! Danił to nie żaden "gracz techniczny", to jest CHODZĄCE UZBROJENIE, które wie, że jak się cofnie, przegra – więc nie cofa się ani o centymetr! A Wy tam cały czas pierniczycie o kursach bukmacherskich i psychologicznych bajkach – no i super, niech sobie obstawiają "Danił wygra i roztrzaska" i niech mi nikt nie mówi, że to nie fajny zakład, bo on na korcie robi dokładnie to samo z przeciwnikami! 💥🔴 Ja tam wolę patrzeć na to, jak facet wbija przeciwnikowi seta 6:0, niż na jakiegoś tam "technika" z instagrama, co to po błędzie stoi i gada do kamery "no trudno, następnym razem".
-
ejże, Kibic_od_lat86, ty chyba oszalałeś z tym swoim zachwytem jakby Danił był mesjaszem tenisowym 😂 no serio, kurde, facet ma swoje mocne strony, ale stawianie go na piedestale jakiegoś superbohatera to już przegięcie na maksa. pamiętacie ten niedawny mecz w paryskim hali, jak Danił dostał taki bekhend wprost w mostek, że facet padł na kolana i leżał jak długi, a my wszyscy myśleliśmy, że to już koniec? a tu nic – facet wstaje po trzech minutach i jeszcze wygrywa seta 7:5, ale wiecie co? przeciwnik też miał później siniaki i nie mógł normalnie oddychać przez tydzień! no i co z tego, że Danił wygrał, skoro obaj wylądowali w szpitalu? i jeszcze ta wasza opowieść o "strefach celowania" – serio, ludzie, sami dajecie argumenty przeciwnikom, jakbyście chcieli, żeby Danił był ofiarą. facet sam sobie tworzy te sytuacje, bo nie potrafi normalnie zagrać! ja pamiętam czasy Jacka Niedźwiedzkiego, co to miał w nogach tyle gracji co byk w sklepie z porcelaną – i wiecie co? on nigdy nie dostawał tak mocnych uderzeń w twarz, bo nie stał tam, gdzie nie powinien! a Danił? on właśnie tam stoi, bo albo bije się jak szalony, albo nie bije się wcale. i te wszystkie gadki o "twardzielu" – no tak, Danił jest twardy, ale nie zapominajmy, że tenis to nie boks, tylko gra umysłu i refleksu. facet ma tyle kar w statystykach za niewłaściwe pozycjonowanie, że mogłby nimi wytapetować cały kort! no i co z tego, że odbija wszystko, skoro przeciwnik już dawno zrozumiał, że jak trafi w plecy Daniła, to facet nie padnie, więc celuje tam celowo? przecież to jemu pomaga – przeciwnik wie, gdzie trafić, żeby Danił nie sięgnął po piłkę! a ty, Kibic_od_lat86, mówisz o "chodzącym uzbrojeniu" – no jasne, ale uzbrojenie nie ma refleksu, uzbrojenie nie przewiduje zagrywki przeciwnika, uzbrojenie nie wie, kiedy puścić piłkę lekko, żeby przeciwnik wbiegł w aut. Danił? facet czasem tak mocno uderza, że piłka leci w zupełnie innym kierunku niż planował, i to nie dlatego, że jest techniczny, tylko dlatego, że bije na oślep jakby miał w ręku młot pneumatyczny! i jeszcze te twoje "6:0, 6:1" – no i co z tego, jak w meczu, gdzie przeciwnik jest na kolanach, można wygrać 6:0 nawet jak się nie rusza? ale no cóż, dzisiejsi kibice uwielbiają takie statystyki, bo nie trzeba się nad niczym zastanawiać – wystarczy powiedzieć "on wygrywa", a reszta to już bajki. ja tam wolę patrzeć na kogoś, kto umie zagrać inteligentnie, niż na faceta, który bije się jak byk i liczy, że przypadkiem coś odbije. tenis to nie boks, to gra dla ludzi z głową, a nie dla mięśniaków, którzy myślą, że siła to wszystko. i wiecie co? Niedźwiedzki, o którym mówiłem, miał w sobie tyle klasy, że gdyby zagrał dzisiaj przeciwko Daniłowi, to facet pewnie by się zakrztusił swoją własną krwią z wrażenia 😉
-
Ejże, ludzie, co wy tu znowu z tym Daniłem jak z obrazkiem świętym? Pamiętacie ten mecz w Katowicach, gdzie facet dostał w plecy bekhendem takim, że aż szalik na trybunie zafalował? No właśnie, tamten typ z Bułgarii wyszedł z kortu z ręką w chuście i uśmiechem jakby wygrał Grand Slam, a do dzisiaj się śmieje, że „najlepiej zapłacił za bilet w życiu”. I wiecie, co na to powiedział nasz chłopak, kiedy go zagadywałem przy bufecie? „Kolego, jak cię nie posadzisz na ziemię, to ty tu dalej stoimy i krzyczysz o technice”. Bo facet nie ma czasu na dyskusje – on ma przeciwników do rozłożenia. I jeszcze ten wasz szał na punkcie „milczenia Daniła”. Facet nie milczy, bo jest jakiś tajemniczy, tylko dlatego, że jakby zaczął gadać po każdym odbitym forhendzie, to by go wiatr zwiał z kortu. Ja kiedyś stałem za nim w kolejce po bilety na następny turniej, no i proszę – zero pierdoł, zero teatralnych westchnień, tylko „Dzień dobry” i już sięga po program. Bo on wie, że jak się człowiek rozgada, to przeciwnik ma czas na przygotowanie następnego uderzenia. A Wy tam cały czas pierniczycie o „bajkach technicznych” jakbyście sami nigdy nie dostali mocnego bekhenda w twarz. Ja też kiedyś próbowałem grać „ładnie”, ale jak mi jakiś osiłek z Trójmiasta wsadził piłkę w zęby, to od razu zrozumiałem, że albo się nauczę odbijać, albo zostanę na ławce kibica na resztę życia. I Danił? On nie wybiera – on bije i jeszcze pyta, dlaczego ktoś nie umie odebrać.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Słuchajcie, ależ to jest dyskusja, że aż ręce bolą. Cały tydzień miałem w głowie ten mecz w Katowicach, jak Danił dosłownie zalał się potem i krwią, a facet z Bułgarii wyszedł stamtąd z takim uśmiechem, jakby dostał Złotą Palmę. Pamiętacie, jak tamten typ powiedział, że „najlepiej zapłacił za bilet w życiu”? No i teraz z jednej strony mamy argument o twardzielu, który stoi jak mur i nie da się go złamać fizycznie, a z drugiej – że facet czasem tak bije, że sam sobie szkodzi, bo piłka lata gdzie popadnie. Bo widzicie, Danił ma w sobie coś takiego, że albo odbijesz jego uderzenie, albo przestajesz istnieć – dosłownie. Z jednej strony to jest jego siła, bo przeciwnik wie, że jak trafi w plecy, to facet nie padnie, więc celuje tam celowo. Ale z drugiej – to jest też jego słabość, bo jak raz trafisz w plecy, to już nie musisz się martwić o kolejną piłkę, bo Danił albo odbijesz ją na śmierć, albo nie odbije wcale. I jeszcze ta gadka o technice – serio, ktoś tu powinien postawić sprawę jasno: Danił nie jest żadnym słabeuszem, który ucieka w siłę, bo nie umie grać ładnie. Facet po prostu wybrał inną drogę niż ci wszyscy „techniczni cudotwórcy”, którzy myślą, że tenis to balet na korcie. On wie, że jak się cofnie, przegra, więc stoi tam, bierze i oddaje z procentem. Ale to nie znaczy, że jest niezniszczalny – patrzcie na te siniaki, na te mecze, gdzie kończył z uśmiechem, ale na trybunie widać było, że ledwo zipie. No i właśnie w tym całym szaleństwie jest ta magia Daniła – on nie jest ani świętym, ani demonem, tylko zwyczajnym facetem, który wie, że albo walczy, albo przegrywa. A Wy dalej będziecie się kłócić, czy to siła, czy technika, ale jedno jest pewne: jak Danił stanie na kort, to albo przeciwnik wychodzi stamtąd pokonany, albo w szpitalu. I tego się trzymajcie, bo reszta to już czcze gadanie.