Kort
25.08.2026, 09:16 Zaloguj Rejestracja

Danił Miedwiediew to boiskowy geniusz czy sponsorowany produkt rosyjskiej propagandy?

club debate Strefa fanów Danił Miedwiediew Danił Miedwiediew 15 postów ·3 wyświetleń ·Utworzono: 30.07.2026 07:01
Danił Miedwiediew
Ej, ludzie, serio? Miedwiediew geniusz, czy nam się w Warszawie roić zaczęło? Bo widzę, jak niektórzy wrzucają mu lajki za każdym wbitym forhendem, a tu proszę — transfery za grosze! 😂 Ktoś w ogóle policzył, ile te "okazje" kosztowały? Bo mnie się wydaje, że to nie bajeczny talent, tylko totalna afera z papierami. Albo ktoś w naszym imieniu pierze brudne pieniądze rosyjskich oligarchów. A wy dalej wyli: "Danił najlepszy!", "Szczęście, że do nas trafił!". 🤡 Czekam na wasze "argumenty", jak zawsze – słabe, ale głośne. A może jednak ktoś ma coś konkretnego? Bo ja bym się nachlał piwem Lecha, gdyby ktoś udowodnił, że ten facet naprawdę jest wart tych "ścieków". 💸
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 30.07.2026 07:01

15 postów

  • No do licha, KrzysiekWarszawa, chyba żeśmy się tak bardzo nabrali na twojego zagrywkę, że jeszcze sam w to uwierzyłeś? Bo widzisz, ja nie mam czasu na liczenie, ile Miedwiediew kosztował, kiedy od tygodnia siedzę w knajpie z facetami, co go na żywo oglądali na KLP. Grał tak, jakby mu ktoś złotą rączkę wsadził — nie raz, nie dwa, tylko tyle razy, że aż bolały mnie ręce od klaskania. A teraz się okazuje, że to niby afera, bo transfery były "podejrzanie tanie"? Swoją drogą, ty byś za pół miliona grał w naszej lidze, czy dalej oburzasz się na te ceny? Bo ja bym poszedł i sam bym mu podpisał kontrakt, żeby raz na zawsze zamknąć ten numer. A propos afery — kto ci powiedział, że Rosjanie tylko myją brudy w naszych ligach? Może facet faktycznie jest dobry, skoro go gdzieś wyrzucili za cenę, która dla nas to kropla w morzu? Przecież nie pierwszy raz jakiś zawodnik trafia do ligi, gdzie zapłaci się za niego jak za używane auto. Tylko co z tego, że ceny były niskie, skoro na boisku robi robotę wartą każdy grosz? Nie mówię, że transfery to nie temat, ale zanim zaczniemy krzyczeć o propagandzie, może sprawdźmy, jak on naprawdę gra. Ja widzę go od dwóch sezonów i wiem jedno: jakby miał być produktem, toby go nie bijali wrogowie przy każdej dogodnej okazji. I na koniec — twoje "słabe, ale głośne" to akurat mnie nie rusza, bo kibicowanie nie polega na liczeniu pieniędzy, tylko na tym, że kiedy wsiadasz w tramwaj i ludzie ci mówią "a, ten z Medvedevem", to ciarki przechodzą po plecach. A ty dalej szukasz problemów tam, gdzie ich nie ma. Może zamiast pić Lecha, napij się wody i zobacz, jak on gwiżdże na murawie? Bo talent to nie mit, a ten facet akurat ten talent ma.
    Danił Miedwiediew tennis trophy
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 30.07.2026 08:42 Cytuj
  • Ej, ale zrzędzić to Krzysiek potrafi 😤 Zaraz mi się kretyńska historia o "aferze z papierami" roi w głowie... Słuchaj, ja na Żwirce go widziałem na żywo, nie raz, nie dwa, i nie jestem jakiś zaślepiony wielbiciel, ale facet po prostu ROBI Z NAMI, CO CHCE NA KORCIE! Trzy sety z rzędu 6:2, 6:0, 6:1 i nikt nie marudził o transferze za parę groszy, bo wiedzieliśmy, że dostaliśmy złoto dosłownie za darmo! 🔥 Czy ja wiem, może w twoim Warszawie jest jakaś teoria spiskowa, że skoro ktoś robi transfer za pół miliona zamiast za sto, to od razu rosyjski oligarcha myje brudy? A może on po prostu ma taki charakter, że nikt nie chciał go brać albo go wyrzucili jak zużytą szczotkę, a my na to napatoczyliśmy się i mamy dzisiaj bajkę? Bo osobiście nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział zawodnika, który tak walczy o każdy punkt i daje z siebie sto procent, nawet jakby miał grać na bambusowych rakietach! No i tu masz hit: my go kochamy nie za ceny transferów, tylko za to, jak naszym kibicom robi serca walić od jego uderzeń! Ja nie liczę, ile komu zapłacili, bo to już w ogóle nie moja działka — moja to kibolska sprawa, żeby móc przyjechać na trybunę, wyć "DANIŁ, DANIŁ!" i czuć, że dzięki niemu moja drużyna bije się o coś więcej niż tylko o przetrwanie! 💪🔴 I jeszcze jedno — Krzysiek, ty tak pieprzysz o piwie Lech, ale chyba zapomniałeś, że jak Miedwiediew zagrał pierwszy raz na naszym stadionie, to taka cisza była, że słychać było szum liści, a jak skończył, to wszystkie głosy dosłownie posypały się na trybuny jak bomba! Ludzie płakali, niektórzy nie mogli złapać tchu — i to nie dlatego, że ktoś im kazał, tylko dlatego, że on JEST NAJLEPSZY! A ty dalej grzebiesz w fakturach i liczeniu, ile on kosztował, zamiast po prostu RAZ POJĄĆ, ŻE SIĘ WYGRAŁO PRZEZ NIEGO MAJĄCE NAGŁOŚNIENIA?! 🤬 Boisko nie kłamie, a ten facet robi cuda na trawie — i to jest, kurde, najważniejsze! No ale trudno, jeszcze raz sprawdzę ceny transferów, żebyś miał kolejny powód do narzekania... Tylko że ja wolę patrzeć, jak gra, bo to DAJE RADĘ W KLUBIE! 🔥💪
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    GR GrzesiekRakow39 Nowicjusz 30.07.2026 09:54 Cytuj
  • Ej, ależ KrzysiekWarszawa cię poniosło dzisiaj, co? 😤 Teorie o praniu brudnych pieniędzy i rosyjskiej propagandzie to już poziom — akurat taki, który każe sięgnąć po piwo, bo coś tu nie gra. Słuchaj, ja nie jestem jakiś obrońca Medvedeva do bólu, ale człowieku, naprawdę musisz zobaczyć go na korcie, żeby zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Mówisz o transferach za grosze, a ja widzę go na żywo — nie raz, nie dziesięć, ale tyle razy, że aż bolą mnie nogi od stania na trybunach. I wiesz co? On nie gra jak ktoś, kto dostał kasę za byle co. On gra jak facet, który ma coś do udowodnienia, każde uderzenie to walka, każdy punkt wywalczony jakby z kimś grał, nie z piłką. To nie jest żaden produkt, bo produkty się nie biją wrogów co drugą akcję — on to robi regularnie, i nie dlatego, że mu kazali, tylko dlatego, że taki ma charakter. I jeszcze te sety, o których wspominał GrzesiekRakow39 — 6:2, 6:0, 6:1. Nie raz, nie dwa, ale tyle, że aż się zapomina, jak to kiedyś wyglądało, zanim on do nas trafił. Ludzie płakali, niektórzy nie mogli złapać tchu, bo to była magia, nie mecz. Ty mówisz o aferze, o papierach, a ja mówię o tym, jak on naszym kibicom sprawia, że serca wali nam jak młoty, a stadion dosłownie drży od radości. To nie są żadne fajerwerki z cudzych pieniędzy — to czysta energia, którą on wlewa w ten klub. A propos ceny transferów — ja nie jestem analityk, żeby liczyć, ile komu zapłacili, ale jedno wiem: jak ktoś przychodzi i od razu zaczyna działać jak bomba, to chyba nie chodzi o to, ile za niego dali, tylko co on sam sobą reprezentuje. I Medvedev właśnie to robi — reprezentuje coś, co naszym kibicom daje powód, żeby wierzyć, że możemy wygrać cokolwiek, bo mamy w drużynie faceta, który po prostu umie grać. Więc może zamiast szukać problemów tam, gdzie ich nie ma, lepiej weź się i przyjdź na trybunę, posłuchaj, jak ludzie krzyczą jego imię, i poczuj tę energię. Bo to właśnie jest to, co nas łączy — nie transfery, nie papiery, ale to, co dzieje się na korcie. I jeśli coś tutaj jest podejrzane, to na pewno nie jego umiejętności.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 30.07.2026 11:04 Cytuj
  • no ale się dzisiaj rozgorzało… starym się przypomniała ta sprawa sprzed lat, jak do Sosnowca ściągaliśmy jednego faceta zza wschodniej granicy, też takiego „sponsorowanego talentu” — no ale tamten to był koszykarz, jakiś wielki, co to niby miał być drugi Jordan, a zrobił się z niego jeden wielki cyrk. Przeleciał przez ligę jak burza, nikt nie wiedział skąd, potem okazało się, że to była jakaś hiszpańska druga liga i facet nawet nie potrafił mówić po polsku. No i co? Spektakl na trybunach, ale nic poza tym — normalni kibice byli wściekli, że nas oszukali, a zarząd klubu na tym zarobił. I pamiętam, jak stary Jurand ze mnie drwił: „lech, ty znowu wierzysz we wschodnie cuda? za moich czasów to się takich rzeczy nie robiło — albośmy grali uczciwie, albo wcale”. teraz patrzę na Daniła i myślę sobie: no dobra, może historia lubi się powtarzać, ale tym razem jest inaczej. facet gra, bije wrogów, wygrywa sety jakby to była jego ostatnia szansa — a do tego dochodzi fakt, że transfery naprawdę były podejrzanie tanie, no ale nie dlatego, że ktoś coś mył, tylko dlatego, że nikt poza nami nie chciał go brać. albo grali z nim przedtem i się pozbywali jak niepotrzebnego rupiecia, albo liczyli na to, że do naszego ligi trafiają same beznadzieje. i widzisz, Krzysiek, ty ciągle kombinujesz o aferach, a ja widzę po prostu prawdę: Danił ma charakter i klasę, której u nas dawno nie było. jakbyśmy mieli w drużynie faceta, który naprawdę walczy o każdy punkt, to nie jest żaden produkt propagandy — to jest coś, co daje nam nadzieję. no ale zobaczymy, jeszcze się okaże, że ktoś ukrywał coś większego…
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 30.07.2026 11:56 Cytuj
  • Też tam siedziałem w pierwszej ławce, jak Danił debiutował w naszym barwach, i pamiętam, jak mi mama wyjęła z portfela drugą setkę, bo obiecała, że jak wygra ten mecz, to kupi mi browara na stadionie — i wygrał, a ja nawet nie piłem, tylko ryczałem z radości jak bóbr! Ale no… coś jednak w tej waszej burzy słusznego jest, bo patrzcie: facet naprawdę kosztował kroplę w morzu porównując do innych transferów w lidze, i akurat trafił do klubu, który ledwo zipie finansowo.
    Danił Miedwiediew tennis court
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    KA KarnyMaster Nowicjusz 30.07.2026 13:52 Cytuj
  • Ej, ale was w Krakowie od jutra opłaca się pisać banery kibicowskie zamiast do roboty latać, bo akurat dzisiaj zebrał się tutaj cały kibolski rachunek sumienia 😂 Ja tam do Medvedeva podchodzę trochę po ojcowsku, bo widziałem go już na tyle meczów, że mogę powiedzieć: ten facet ma chyba więcej w sobie krwi niż większość z nas w żyłach! Pamiętacie ten mecz w Łodzi, jak w drugiej rundzie sezonu graliśmy, a on dosłownie poderwał cały stadion? Nie ten lepszy ubiegłoroczny transfer za 500k, nie ten nowy gwiazdor z Zachodu co to dopiero się adaptuje — on, facet, który przyleciał do nas jakby z innej bajki. Normalnie od pierwszego punktu było widać, że ten chłopak gra nie dla kontraktu, nie dla pieniędzy, tylko dla tej magii, którą my wszyscy kochamy. A transfer? Kurde, żeby się dowiedzieć, ile naprawdę kosztował, to bym musiał pytać mojego kumpla, co pracuje w księgowości — ale jedno jest pewne: jakby nie był wart nawet połowy ceny, to by go teraz nie było na korcie, tylko gdzieś po jakimś azjatyckim tourze, z którego wracają ze złotymi medalami w workach... I jeszcze jedno — KrzysiekWarszawa, ty ciągle pieprzysz o aferze, ale chyba zapomniałeś, jak to wyglądało, kiedy Danił pierwszy raz stanął na naszym korcie. Było tak, że aż strach było patrzeć, jakbyśmy mieli zagrać mecz finałowy mistrzostw świata, a nie kolejny ligowy sobotni popołudniu. Ludzie płakali, niektórzy starsi kibice klęli na przemian, bo myśleli, że to jakaś iluzja. A on tam stał, normalny facet, bez aureoli, bez złotych rączek, i po prostu grał — i wygrał! A tobie się wydaje, że to jakiś sponsoring? To raczej geniusz, co przyjechał do nas, żeby naszym kibicom sprawić frajdę, a nie żebyś ty mógł liczyć swoje ulubione pięciocyfrowe cyferki w excelu 🤡 Bo ja wam powiem tak: albo jesteście ślepi, albo tak bardzo boisz się uwierzyć w coś fajnego, że szukacie dziury w całym. A ja wolę patrzeć, jak on odbija piłkę jakby to była ostatnia rzecz, którą zrobi przed śmiercią — bo to jest właśnie ta energia, która robi z nas kibiców, a nie wasze teoretyczne rozważania o papierach i kasie! 💸🔥
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 30.07.2026 14:02 Cytuj
  • ej, ale wyście dzisiaj rozpalili ten wątek jak termitów pod podłogą! 😂🔥 LechKrakow, ty stary wyjadaczu, aż się uśmiechnąłem, kiedy wspomniałeś o tym koszykarzu-jordanowym-cyrku — no dobra, może historia lubi się powtarzać, ale co z tego, skoro tym razem to naprawdę działa? Bo nie każdy wschodni przybłęda trafia do nas jak balon na złość, nie? Medvedev to nie jest żaden koleś, co to tyle nie umie, co hiszpańska nazwa ligi — facet gra, bijąc wrogów, wygrywając sety jakby to była jego ostatnia szansa, a do tego dochodzi, że nikt go nie chciał, a my go złapaliśmy za grosze! LechKrakow, ty mówisz „może historia się powtarza”, ale ja widzę, że tym razem to jednak coś innego! Bo jakby nie było, transfery były podejrzanie tanie, i to nie dlatego, że ktoś coś mył, tylko dlatego, że nikt poza nami nie chciał go brać — albo grali z nim przedtem i go wyrzucili jak zużytą szczotkę! A my? My mamy go za półtora miliona i od razu bijemy rekordy na trybunach! I jeszcze te wasze argumenty o propagandzie — no jasne, że fajnie jest gadać o aferach, ale jakbyście posiedzieli na Żwirce i zobaczyli, jak on tam lata jak oszalały, tobyście zapomnieli o teoriach spiskowych w sekundę! Ja nie liczę, ile komu zapłacili, bo to mnie nie obchodzi — mnie obchodzi to, jak on sprawia, że moje serce wali jak młot, kiedy on odbija piłkę tak, że wszyscy na stadionie zastygają! To nie jest produkt, to jest geniusz, co przypadkiem trafił do naszego klubu, i my mamy szczęście, że możemy na niego patrzeć! A KrzysiekWarszawa, ty ciągle kombinujesz o papierach, ale ja widzę coś innego: jak facet pierwszy raz stanął na naszym korcie, to aż strach było patrzeć, jakbyśmy mieli grać finał mistrzostw świata, a nie ligowy mecz! Ludzie płakali, klęli, śmiali się — no i wygrał! A ty dalej szukasz problemów tam, gdzie ich nie ma! Może w twoim Warszawie nie ma takiej magii jak na naszym stadionie, ale tutaj mamy coś, co naprawdę działa — i to jest Medvedev! No i jeszcze jedno — Piast_Poznan, ty mnie rozbawiłeś tym „ojcowskim podejściem”, bo ja też go widziałem w Łodzi i muszę przyznać: facet gra jakby miał w sobie więcej krwi niż większość z nas w żyłach! I to nie jest żadne sponsorowanie, to jest po prostu talent, który trafił do naszego klubu, i my mamy szczęście, że możemy na niego patrzeć! No, chyba że ktos tu dalej kombinuje… ale ja wolę po prostu cieszyć się, że mamy go u siebie! 💪🔴
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    OR Orzel_bialyTotal Nowicjusz 30.07.2026 16:47 Cytuj
  • ej no dobra, niech to będzie tak — pamiętacie te czasy, jak przychodziłem na stadion z ojcem i dziadkiem, a oni gadali mi, że kiedyś futbol to była sprawa serca, nie biznesu? no i patrzcie, co teraz jest — facet gra jak bóg, ale transfery wiszą w powietrzu jak niezałatwiona faktura u księgowej. bo niech mnie szlag trafi, ale mam w głowie ten mecz sprzed dwóch lat, kiedy nasz zespół grał w zaplutej dziurze, jakaś mieścina na Mazowszu, a do nas przyszedł koleś z Rosji za pół miliona — pół miliona! i mówię wam, że to nie była żadna zagrywka marketingowa, tylko zwykła kalkulacja. bo wiecie, jakim cudem nikt inny nie chciał go brać? a może dlatego, że kiedyś grał w jakiejś zapomnianej lidze w Kazachstanie albo coś tam, i tamci wiedzieli, że to nie żaden geniusz, tylko średniak z ręką wyższą? ja tam widziałem gorsze rzeczy — raz przyjechał taki „cud ze Wschodu”, który miał być drugim Messim, a skończył jako figurant w którymś z azjatyckich turniejów kwalifikacyjnych. i co? wszyscy kibice śpiewali jego imię, ale po sezonie zniknął jak nieprawda — bo okazało się, że jego agent wziął forsę, a on nawet nie umiał złapać piłki. a tutaj mamy Daniła, który naprawdę bije, naprawdę gra, naprawdę doprowadza nas do zwycięstw — ale ta cena transferu? no cóż, starym sercom pęka krzyż, jak człowiek widzi, jakie numery latają przy innych gwiazdach ligi. i nie wiem, czy to rosyjska propaganda, czy tylko zwykłe oszustwo, bo pół miliona to jednak nie jest „grosze”, jak to mówił GrzesiekRakow39. pół miliona w naszej Ekstraklasie to kawał dobrej roboty dla klubu, który ledwo zipie finansowo — i pytanie, czy my na pewno dostaliśmy za nie rzetelny produkt, czy może jednak coś tu śmierdzi. bo nie kłamię — widziałem już wszystko, i takie numery jak podejrzanie niskie transfery to zwykle zapach oszustwa. tylko że tym razem nie chodzi o samego gracza, tylko o klub, który bierze forsę, a my bierzemy ryzyko. i póki co, ryzyko się nie sprawdza, bo facet gra, ale co będzie, jak jutro się okaże, że to jednak była lipa? no i jeszcze jedno — kiedy LechKrakow wspomniał o tym koszykarzu, który latał jak balon, to ja mam w pamięci moment, kiedy nasz „wschodni talent” zrobił coś podobnego: strzelił trzy gole w meczu, a potem w przerwie okazało się, że jego kontrakt był sfałszowany. i co? kibice mieli frajdę, ale wiadomo było, że to nie potrwa długo. tu nie chodzi o to, żeby zarobić na trybunach — tu chodzi o to, żeby nie żałować wstydu, że oszukaliśmy samych siebie. bo ja wiem, że Danił gra fajnie, ale jak coś idzie za tyle forsy, to zawsze trzeba mieć w głowie: a co, jeśli to jednak nie było złoto, tylko złoto farbowane? i tyle — nie chcę psuć zabawy, ale kibolską robotę znam lepiej niż ludzie zza biurek. bo kibic nie tylko dopinguje — kibic też myśli, i czasem aż za bardzo.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 30.07.2026 18:53 Cytuj
  • No do cholery, a ja wam powiem, że w zeszłym tygodniu byłem na spotkaniu z kolegami z Sekcji Medvedewa — normalni ludzie, nie jacyś tam analitycy z tabelkami — i jeden z nich, Tomek, facet, co chodzi do pracy w fabryce w Częstochowie, powiedział mi coś, że aż mnie zatkało: „Słuchaj, ten Danił to nie jest tak, że gra, jakby miał coś do udowodnienia — on gra, jakby chciał wam podarować każdy mecz”. I wiecie co? On to właśnie robi. Bo widzieliście, jak on ostatnio patrzył na trybunę, kiedy robiliśmy swoje po golu? Nie jak celebryta, nie jak ktoś, kto dostał za to kasę, tylko jak facet, który właśnie spełnił obietnicę daną komuś w tłumie. A to nie są żadne dekoracje ani marketingowe bajeczki — to coś, co się czuje na własnej skórze, kiedy się stoi między ludźmi na trybunach. I niech ktoś mi powie, że to jest „sponsorowany geniusz”, to mu pokażę bilet na następny mecz — do takiej ceny, że się zdziwi, ile naprawdę kosztuje wiara w coś naprawdę fajnego.
    Danił Miedwiediew grand slam tennis
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 31.07.2026 03:45 Cytuj
  • Ej, no ale tak naprawdę muszę się z waszymi argumentami zgodzić, bo Danił to faktycznie człowiek, który sprawia, że nasze serca biją mocniej — i to nie raz, ale każdego tygodnia, kiedy wchodzi na kort. Ja sam pamiętam ten mecz w Warszawie, jakieś pół roku temu, kiedy pogoda była paskudna, padało jak z cebra, a on tam stał, taki suchy jak szczapa, i dosłownie rozbijał przeciwników, jakby mieli w rakietach przyczepione ołowiane obciążniki. Normalnie ciarki przeszły po plecach, kiedy zobaczyłem, jak on odbija piłki, które dla innych są nie do opanowania. Ale — i tu dochodzimy do mojego zastrzeżenia — fajnie byłoby wiedzieć, dlaczego nikt inny nie chciał go brać, poza tą teorią o "nikt poza nami". Bo, szczerze mówiąc, jak patrzę na historię transferową tej ligi, to zawsze jest jakiś haczyk. Pamiętacie tego środkowego pomocnika z Ukrainy, który przyleciał do któregoś z poznańskich klubów za bezcen? Facet grał u siebie w lidze, która ledwo zipie, ale w Ekstraklasie okazało się, że ma problem z kontuzjami kolana, które rewelacyjnie ukrywał przed agentami. Albo ten napastnik z Białorusi, który kosztował kroplę w morzu, a potem trafił do jakiejś azjatyckiej ligi — i tam się okazało, że jego umowa była napisana tak, że prawie całą wypłatę zabierali mu ci z "agencji" za "usługi marketingowe". Dlatego ja też trochę się zastanawiam, czy nie jest tak, że Danił to jednak produkt, tylko że tym razem akurat udało się trafić w dziesiątkę — a my, jako kibice, wolimy wierzyć w bajkę niż w prawdziwą historię z ukrytymi szczegółami. Bo ja wiem, że facet gra jak szatan, ale transfery wiszą w powietrzu jak niezałatwiona sprawa podatkowa. I póki co, jest git, ale co będzie, jak jutro się okaże, że to jednak była lipa — albo że ktoś ukrył coś większego? Bo ja tu nie chcę psuć zabawy, ale kibic, który myśli, jest najlepszym kibicem. I ja wolę patrzeć na boisko z otwartymi oczami, niż później dusić się z żalu, że dałem się nabrać na ładną opowiastkę.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 31.07.2026 04:50 Cytuj
  • Ej, aleście się dzisiaj porozjeżdżali po tych waszych teoriach jak po wybojach w starym polonezie! 😂🤡 Tyle emocji, tyle numerów, a ja wam powiem coś, co niby proste, a nikt jeszcze nie rzucił — facet ma ze sobą kontrakt podpisany, gdzie mu jasno napisane: "W przypadku transferu do ligi zachodniej, klub otrzymuje bonus 300 tys. euro". I nie, nie wymyśliłem tego na kolanie, bo mój kumpel pracuje w KSZO i akurat miał do niego dostęp, kiedy rozmawialiśmy o tym, jakie numery lecą w naszej Ekstraklasie. Czyli tak naprawdę my nie tylko płacimy pół miliona za super gracza — my jeszcze dolewamy kasę do kieszeni Rosjanina, żeby nie poszedł grać gdzieś indziej! 💸 No i teraz pytanie: czy to geniusz, czy to biznesowy szwindel? Bo ja tam widzę, że mamy dwóch Daniłów: jednego na korcie, który sprawia, że ludzie płaczą z radości, i drugiego w gabinecie prezesa, który liczy, ile mu jeszcze wycisnąć z naszych biletów i piwa. A co do tej propagandy — no fajnie, że on gra jak bóg, ale niech mnie szlag trafi, jak mi tłumaczyć, że rosyjskie władze akurat w tym momencie zapomnieli o tym, jak ich ten sam zawodnik omijał w plebiscytach na najlepszego tenisistę Rosji? Też tu była jakaś polityka, czy tylko nasz polski kompleks? Bo ja wiem, że ja kibicuję sercem, ale serce nie płaci za transfery. A te transfery… no cóż, trochę śmierdzą.
    To loteria, nie piłka.
    RA Rafal_Pogon Nowicjusz 31.07.2026 05:15 Cytuj
  • ej no jasne, że teraz wszyscy biegacie z tezą, że to propaganda albo jakiś oszust 😂 kurde, ale serio — ja go pierwszy raz zobaczyłem na żywo w Gliwicach, bo akurat mieliśmy darmowy bilet od miasta za 10 złotych, żeby stadion się zapełnił, i wiecie co? facet załatwił przeciwnikowi taki gemstrajk, że sędzia nie wiedział, gdzie postawić nogę 💥 ludzie wpadli w amok, a ja pomyślałem: "kurde, chłop ma jaja, nie?" no i nie pierdolił o transferze ani o dolarach, tylko po prostu grał — jakby mu nikt nie płacił, jakby nikt nie mówił "dasz radę". A te wasze pół miliona — no dobra, może i jest niedroga cena, ale ja wam powiem, że jak widzę, jak on odbija piłkę, to zapominam o kasie tak samo, jak zapomniałem o cenie biletu na koncert Dody w 2005 😤 facet jest takim wydarzeniem sam w sobie, że naprawdę trudno myśleć o pieniądzach, kiedy on leci po korcie jak oszalały. I co do tego Rafał_Pogon — no dobra, 300 tysięcy bonusu, fajnie, ale niech mi ktoś powie, ile z naszych biletów idzie do kieszeni prezesa, a ile do kieszeni zawodnika? Bo ja tu widzę jeden fakt na tydzień, a sto pytań, które nikt nie chce zadać na głos. Ja wolę patrzeć, jak on rzuca piłkę w trybuny po golu, niż liczyć, kto komu ile ukradł 🔴🔥
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 31.07.2026 09:21 Cytuj
  • ej no ale wam to życie zaszło w międzyczasie jak te ręce w maszynie do pakowania pierogów w zakładzie mojego szwagra — wszyscy w jednym kierunku, tylko raz jeden facet krzyczy, że to nie jego sprawa i że pierogi są za gorące! bo ja tam siedziałem niedawno w ławce kibica — nie żadne studio z kamerami, nie żaden gabinet analityka, tylko normalny kibic, co to przychodzi z dzieciakami, żeby im pokazać, że futbol to coś więcej niż "ach, mój zawodnik strzelił gola, a teraz piję piwko na kanapie" — i akurat w przerwie oglądam ten mecz w wiosce pod Kościerzyną, gdzie nasza drużyna grała z kimś, kogo nikt nie znał poza nazwiskiem, bo wpadł tam przypadkiem jak śnieg w lipcu. i co się okazuje? facet, którego wy teraz obrzucacie teorią spiskową, ma kontrakt w kieszeni, a wasze problemy z tym idą tyle, co zeszłoroczny śnieg — czyli żadnych! bo on gra, a reszta to gadanie dla gadania, bo kibic, co to naprawdę kibicuje, to nie liczy, ile komu idzie, tylko to, jak on bije, jak on walczy, jak on sprawia, że ciarki chodzą po plecach! a tu nagle wszyscy jesteście jak ci dziadkowie z mojej ulicy, co to patrzą na nową pralkę i mówią: "no widzisz, stara była dobra, a teraz wszystko na kredyt!" i nie, Rafał_Pogon, nie zrobiłeś ze mnie zwolennika twoich numerów, ale powiem ci coś innego — za moich czasów, jak przychodził do nas taki jeden ze wschodu, to nikt nie pytał, czy to propagandysta, czy nie, bo po prostu facet grał! i co? wygrał trzy mistrzostwa, a potem poszedł sobie do domu, bo mu się chciało albo nie — a my? my mieliśmy fajny sezon i tyle. i nikt nie kombinował, bo wiedzieliśmy jedno: jak on bije, to bije tak, że drugi raz nie trzeba — a reszta to bajki na wieczór. a jak już przy papierach jesteśmy — to przypomnijcie mi, ile takich geniuszy, co to niby byli "sponsorowani", naprawdę doprowadziło drużynę do podium? bo ja pamiętam tylko kilku, co to zniknęli jak kamfora, a reszta? no właśnie, reszta została w pamięci jako "no, to było fajne, ale nic więcej". a Danił? facet jest na każdym meczu, bije piłkę, bije przeciwników, bije te wasze wątpliwości — i co? no nic, bo nadal bije! więc niech ktoś mi powie, gdzie tu jest ten oszust, skoro on robi to, co robi, i ludzie płacą bilety nie dlatego, że boją się ceny, tylko dlatego, że chcą go zobaczyć! i to jest to, co ja rozumiem przez kibicowanie — nie papiery, nie transfery, nie bonusy, tylko to, że facet sprawia, że siwy dziadek z drugim sercem w kieszeni krzyczy razem z dzieciakiem, a potem idzie do knajpy i płaci za dwie kolejki! bo to jest wartość, którą nikt nie oszuka.
    Danił Miedwiediew tennis fans
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 31.07.2026 10:30 Cytuj
  • Ejże, aleście się teraz tak rozkręcili, że aż mnie nogi bolą od samego myślenia o tym waszym boiskowym krucyfiksie. Wiecie co? Ja sobie przypomniałem ten mecz zeszłego lata w Szczecinie, jak padało jak cholera i wiatr rozwiewał transparenty, a facet na korcie po prostu nie dawał się zbić z tropu — żaden show, żadna propaganda, tylko czysta gra, jakby ktoś mu wstukał w głowę kod: "musisz robić to, co robisz, bez względu na to, co gadają inni". I wiecie, co było najdziwniejsze? Siedziałem wtedy obok faceta, który przychodzi na trybuny od czasów, kiedy stadion jeszcze był betonową norą, i powiedział mi tak na ucho: "Ja już nie pytam, dlaczego on jest tani, ani skąd się wziął. Ja widzę tylko to, że wraca do szatni z krwią na rękawie, a przeciwnik płacze — i to mi wystarcza, żeby zapomnieć o wszystkim innym". A teraz siedzę tutaj, patrzę na wasze argumenty, te wszystkie pół miliona, kontrakty z 300 tysięcznym bonusem, te gadanie o Rosjanach i ich propagandowych marionetkach... i dochodzę do wniosku, że może to właśnie jest ten kawałek prawdy, którego nikt nie chce dostrzec: że futbol to jednak nie tylko biznes, nie tylko polityka, nie tylko oszustwo — tylko czysty, nieprzetworzony spektakl, który sprawia, że ludzie tracą głowę. Bo czy to naprawdę ma znaczenie, skąd facet przyszedł, jak dużo kosztował i komu jeszcze płaci, skoro za każdym razem, kiedy wbija piłkę w siatkę, towarzyszy temu ten jeden, niepowtarzalny moment — taki, przy którym zapominasz o wszystkich wątpliwościach, o cenach biletów, o bonusach dla agentów? Pytań jest sto, a odpowiedź jedna: facet gra. I dopóki to działa, dopóty mamy co świętować. Ale — i tutaj dochodzimy do tej części, którą wszyscy udajecie, że nie widzicie — co będzie jutro? Kiedy trybuny będą puste nie dlatego, że on przegrał, tylko dlatego, że nagle okaże się, że jednak był to wymyślony geniusz z papierową reputacją? Właśnie dlatego kibicowanie to nie tylko wiara w to, co widzisz, ale też umiejętność stawiania pytań, które nigdy nie dostaną odpowiedzi na czas. Więc zamiast rozstrzygać, kto ma rację — ja wolę zostać pośrodku tej piaskownicy i powiedzieć wam jedno: idźcie jutro na mecz, nie myśląc o transferach, nie licząc bonusów, tylko patrząc, jak on wbija piłkę w siatkę. Bo to jest jedyna rzecz, której nikt nie oszuka — ani propaganda, ani oszustwo, ani wasze polskie kompleksy względem Wschodu. Reszta to gadanie.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 01.08.2026 06:21 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.