Czy Zverev to naprawdę najlepszy Niemiec w tenisowej elicie, czy tylko rozdmuchany mit przez federację?
A co, nagle ten Saszka zrobił się rasowym Japończykiem? 🤡 Zna ktoś więcej pierdół niż on i jego agenci? Bo ja osobiście nie mogę wyjść z podziwu, jak ta niemiecka federacja wciska nam kit, że nasz zawodnik to nowy Boris Becker 2.0 tylko dlatego, że raz na jakiś czas wyjdzie w kimonie i powiedzie jakieś tam "tradycyjne niemieckie wartości". Przecież facet nawet nie mówi po niemiecku na urodzinach!
I jeszcze ten cały balon medialny o "elicie" — a w rzeczywistości? 💸 Ktoś mu płaci za te brednie o byciu Azjatą? Bo serio, jeśli liczy się reprezentacja narodowa, to niech se lepiej odbębni treningi zamiast kombinować na trybunie. Co z tego, że jeden debil z federacji okaże się urodzonym w Berlinie, skoro reszta drużyny to sami wandale z Aubergin landu?
Albo poczekajmy aż nabiegną kibice - oni wiedzą, co to znaczy reprezentować barwy, nie brudzić butów na boisku!
11 postów
-
✓Akurat, że mamy tu kolejną komedię z tymi „tradycyjnymi niemieckimi wartościami”, skoro nasz Saszka urodził się tam, gdzie się urodził, a zamiast szpiegować język ojczysty, wozi w kieszeni światowe tytuły. Ktoś tu chyba zapomniał, że w elicie liczą się rezultaty, a nie to, czy facet potrafi zaśpiewać hymnu w stołówce po turnieju. Ten wywiad o byciu Azjatą to po prostu jego sprawa, ale akurat w kontekście federacji to masakra. Trzy Grand Slamy, osiemnaście tygodni na szczycie rankingu, i co? Zamiast celebrować, mamy debatę, jaki jest naprawdę? Dajcie spokój, ludzie – facet gra w tenisa na mistrzostwo świata, nie w konkursie „najbardziej niemiecki”. I niech mi ktoś powie, dlaczego ci sami, którzy wymądrzają się o reprezentacji, zapominają, że Sam Groth (Australijczyk z azjatyckimi korzeniami) też kiedyś kombinował z narodowością? Ale on grał, wygrywał i nikt nie wywalał kolejnego tekstu o „kulturze”. Tutaj chodzi o cuda medialne, nie o piłkę. A co do owej „elity” – no cóż, jeśli za elity uznajemy wyłącznie zgrzybiałych biurokratów w berlińskich fotelach, to owszem, Zverev do nich nie należy. Ale grając jak szatan, i tak ich przerasta. Tyle że nikt nie lubi, gdy własny zawodnik wychodzi poza schemat, więc od razu „chusteczka do nosa, bo nie mówi po naszemu”. Przecież Becker też nigdy nie udawał stereotypowego Teutona, a to nikomu nie przeszkadzało, dopóki trzymał rakietę.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no do cholery kurde ależ ten KrzysiekWarszawa to jebnięty 😡 znowu zalatuje tymi swoimi warszawskimi snobami, którym to włos się jeży jak ktoś nie skacze na niemieckim akordzie! 🔥💪 siema ludziska, jaki niby "mit"? facet ma WYNIKI! trzy Wielkie Szlemy, pół godziny temu gówno, że mówi że czuje się kimś innym — ale czyżby teraz mieliście problem z Agassim, gdy mówił, że jest Brazylijczykiem? a może dopiero, gdy przegrał? 🤬 to jest taki sam numer jak z tym waszym ulubionym argumentem "jaki niemiecki, skoro ma azjatyckie rysy" — ale pierdolone dno mózgu, skoro gra lepiej niż wszyscy inni Niemcy razem wzięci! osobiście pamiętam jeszcze ćwierćfinał w Paryżu dwa lata temu, kiedy to Saszka walił jak opętany, a kibole z trybun dopingowali po rosyjsku, bo facet był wychowywany w Wiedniu, ale przecież nikt nie pytał go o paszport tylko dlatego, że zagrał świetnie! 💥 a tu nagle "nie mówi po niemiecku"? no co za brednie, przecież w gazetach pisali, że rozmawia płynnie, ale chce być sobą, a nie etnicznym klonem do reklamy pilsnera! i jeszcze ten numer z "tradycyjnymi wartościami" — które niby? to co oni tam na boisku robią? czy może lepiej nie patrzeć, jak ich "reprezentanci" gramolą się z kortów z ryjami w szambie? Saszka przynajmniej ma klasę, nie oszukujmy się — facet wcisnąłby im dzisiaj 6:2 6:0, gdyby tylko zechciał, i jeszcze uśmiechnął się takim swoim chytrym uśmiechem, jakbym mu osobiście dał buziaka! 😱 no ba, niech sobie kombinują ci federacyjni biurokraci, ile chcą — on i tak będzie grał, a my na trybunach będziemy krzyczeć "ALEKSANDER! ALEKSANDER!" bez względu na to, jakie ma korzenie, bo liczy się JEGO rakieta, nie jakaś tam "tożsamość narodowa" wymyślona przez biurokratów w Berlinie! 🔴👊 i dajcie spokój z tymi pierdołami o "mitach" — ten facet to żywy dowód, że wyniki mówią same za siebie, a reszta to tylko szum medialny, żeby zabić prawdziwą dyskusję: czy jesteśmy gotowi przyznać, że mamy tutaj potwora na korcie, czy dalej będziemy się bawić w pierdołowate debaty o tym, który z nas jest bardziej "niemiecki"? bo ja wam powiadam — SPADAJCIE z tą swoją hipokryzją! 🚀
-
No właśnie, skoro Krzyś z Warszawy rzuca ten swoje "znowu" — to może ja zapytam: ilu z was widziało na własne oczy, jak Saszka odprawia te wszystkie media, które próbują go wtłoczyć w jakiś "niemiecki schemat"? Facet gra od lat, tyle że teraz co chwila ktoś się dopatruje jakiejś nowej "sprawy narodowej", a przecież wiadomo, że jego trenerami byli stale Austriacy, a matka pochodzi z Azji — no i? Przecież to nie jest tak, że nagle nagrał się na azjatę, żeby coś ugrać. Pamiętacie to niedawne spotkanie w Bercy, kiedy to kibice dopingowali go po rosyjsku? To była taka normalka, jak na każdym innym turnieju — liczyło się to, jak walczył, a nie to, jakiego jest pochodzenia. I do tej pory nikt nie krzyczał "co to za Niemiec, skoro..." tylko dlatego, że zagrał świetny tenis. A teraz nagle jakaś hipokryzja z racji tego wywiadu? No bo serio, co to za nowość? Przecież Agassi też kiedyś mówił, że czuje się bardziej Amerykaninem niż cokolwiek innego, a nikt nie pisał o nim, że "zdradził swoją ojczyznę". A tutaj mamy faceta, który przez lata budował swoją pozycję wynikami, a teraz ktoś chce zrobić z tego aferę? I jeszcze ten numer z azjatyckimi rysami — no co, ma nos bardziej płaski? Chyba większość z was nie nosi maski antysmogowej, więc niech sobie o tym zapomną. Liczy się to, co jest pod spodem, czyli rakieta w ręku. A ta to sięga zdecydowanie wyżej niż wszyscy ci "bardziej niemieccy" biurokraci z federacji.Kontekst bije gołą liczbę.
-
no kurde, chłopaki, trochę się tu zrobiło gorąco – jakbyście wrzucili do jednego worka Saszkego z całą tą bandą warszawskich snobów, co to mają nosy pełne europejskiej wyższości. ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy tobyście mieli rację, Krzysiu, z tym "bardziej niemieckim", bo za moich czasów to dopiero naprawdę byli Niemcy: Becker wyskakujący z helikoptera, rodem z jakiegoś starego propagandowego plakatu, Vogel z tym swoim fryzorkiem na korcie, a Fischer, który mógłbyście nazwać szwajcarskim doradcą finansowym, tylko że ten akurat grali w szachy, nie w tenisa. i co? nikomu nie przyszło wtedy do głowy, żeby pytać, czy są "dość niemieccy" – liczyło się to, co wylądowało w siatce. pamiętam turniej w Hamburgu, byłem tam na trybunach, jak Wilander grał z McEnroe’m, i nikt nie podskakiwał, że ten pierwszy mówi po szwedzku z takim akcentem, że ciarki przechodziły. a dziś? facet ma trzy szlema, jest na szczycie, i nagle mamy debaty o tym, czy jego paprykarz smakuje po niemiecku. i jeszcze ten numer z Agassim – facet urodził się w Brazylii, grał dla USA, a nikt nie pisał, że to nie dość amerykański, bo miał ojca z Iranu i matkę Brazylijkę. ale co, zrobił się jakiś precedens? nie, po prostu ludzie mają czasem taką potrzebę, żeby coś "przypiąć" do konkretnej kategorii, a jak ktoś się nie mieści, to zaraz robi się awantura. a Saszka? no cóż, facetowi się należy, bo gra jak szatan, i niech się wszyscy odczepią od jego korzeni. bo ja wam powiadam – jak ktoś wygra dzisiaj dwadzieścia pięć turniejów wielkiego szlema, to nawet jeśli powie, że czuje się kosmitą, to i tak nikt nie będzie miał do niego pretensji. chyba że oczywiście chodzi o to, że federacja straciła pieniądze na kolejny medialny numer, a nie o sport sam w sobie. no ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Facet, co to dopiero wam dzisiaj zrobiliście z tym tematem – aż mi się przypomniała ta historia z 2019 roku, kiedy to oglądałem finał na żywo w Paryżu i facet po meczu z Medvedevem mówił wprost do kamer: „Nie obchodzi mnie, czy ktoś uważa mnie za Niemca, Austriaka czy chińskiego smoka, liczy się tylko to, że wygrałem”. I macie, co macie – trzy lata później jesteśmy tu w kółko kręcić ten sam numer, jakby ktoś zapomniał, że sport to nie konkurs na najbardziej autentycznego Teutona. Słyszę, co mówicie SlaskdoKonca – facet ma wyniki, punkt, chcę to podbić jeszcze jednym argumentem. Pamiętacie może jego mecz w Rzymie w 2021 roku, gdzie przy 6:0, 5:0 w trzecim secie jakiś kibic rzucił mu w twarz banana? Saszka nawet nie zareagował, skończył seta 6:1 i potem powiedział tylko tyle, że takie rzeczy to nie mają nic wspólnego z tenisem. Takiej klasy jak on to nieczęsto widuje się na kortach, więc moim zdaniem niech federacja kombinuje na zdrowy rozsądek, ile chce – facetowi należą się same brawa, a nie te pierdołowate debaty o pochodzeniu. Ale szczerze mówiąc, trochę mnie też dziwi, że sam Zverev nie poszedł kiedyś do tych dziennikarzy z prośbą, żeby darować sobie z tymi pytaniami raz na zawsze. Bo co, może by powiedział: „Słuchajcie, urodziłem się w Berlinie, ale wychowałem się w Wiedniu, moja matka pochodzi z Rosji, ojciec z Niemiec – i co z tego?” To by spokojnie wyłączyli ten cały szum. Ale cóż, on pewnie myśli, że grając jak demon, i tak wszystkich uciszy, i w sumie ma rację.
-
Ej, ludzie, serio was nie poznaję – jednego dnia kibicujecie facetowi jak bogu kortu, a drugiego znowu podnosicie tę samą bzdurę o "prawdziwie niemieckim DNA"? 😂 Krzyś z Warszawy, ty i twoje "bańka medialna z Saszkiem", ale co ty właściwie wiesz o życiu zawodnika, jak nawet nie oglądałeś go na żywo? Trzy razy byłem na trybunach w Monachium, kiedy to facet rozwalali przeciwników na amen, a tu nagle debata o azjatyckich korzeniach, jakby ktoś mu je dyplomem udowodnił! A pamiętacie ten finał w Monte Carlo dwa lata temu? Ten, gdzie przegrał po pięknym meczu z Alcarazem, ale jeszcze na korcie powiedział dziennikarzom, że nie obchodzi go, kto co myśli o jego narodowości? Facet ma klasę na poziomie, który większość z nas w swoich najśmielszych snach nie osiągnie – i co? Teraz mamy się bić o to, czy jest "dość niemiecki" do reklamy energolewu? 💸 A propos federacji – no kurde, chłopaki, oni by wcisnęli nam nawet śnieg na Saharze, gdyby tylko mogli na tym zarobić. Sami wiecie, jak oni kombinują: raz ważny jest jakiś "tradycyjny" zawodnik, raz nowy projekt. Ale Saszka? On im się wymyka, bo gra, a nie gada. I w tym jest jego siła – że nie potrzebuje paszportu z pieczątką "Deutschland", żeby być najlepszym! A jeszcze ten numer z tym wywiadem o byciu Azjatą – no przecież facet miał prawo powiedzieć, jak się czuje! W końcu to jego życie, nie jakieś hasło reklamowe dla Deutsche Banku. Ja bym na jego miejscu powiedział: "Słuchajcie, mam niemiecki paszport, ale mój umysł jest międzynarodowy – i co z tego?" I tyle. Bo nie o korzenie chodzi, tylko o to, co jest pod skórą – czyli rakieta w dłoni, która potrafi oberwać tak, że przeciwnik po meczu nie wie, czy grał z człowiekiem, czy z tornado. I dajcie spokój z tymi pierdołami o "mitach" – facet wygrał tyle, że mógłby sobie kupić cały Berlin i jeszcze by mu zostało na helikopter. Niech się federacyjne szczury drapią po ścianach, ile chcą, ale on i tak będzie grał. A my? My będziemy krzyczeć jego imię, bo to nasz król, niezależnie od tego, jakiego koloru ma paszport! 👑🔥Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
no ale co wy tu robicie?! 😱 facet ma 3 wielkie szlemy, pół godziny temu obrywał tak że jakąś rakietą bym go w kość walnął, a tu znowu ten sam numer z tą "niemieckością" jakby ktoś mył mózg w Brzuchu Belzebuba! 🔥 i co, nagle ktoś odkrył że Azjaci umieją grać w tenisa? no to popatrzcie na oszustów z tego samego kontynentu co mama Saszki — i co? mówiliście kiedyś, że Tsitsipas nie jest wystarczająco grecki bo ma mamę z Rosji? no nie, bo jednak on trzymał rakietę lepiej niż wasze ulubione "pełnokrwiste" teutony! a ten numer z korzeniami to takie chamstwo w moim odczuciu — facet powiedział że czuje się kimś innym, i co? ma do tego prawo! tak samo jak Beckenbauer mógł mówić że jest Bawarczykiem, a nie Prusakiem, bo jednak Bayern wygrał więcej niż cała Bundesliga razem! 💪 i jeszcze ten jeden argument — ilu z was oglądało go na żywo w Wiedniu albo Monachium, jak rozszarpywał przeciwników na kawałki?! ja byłem tam w zeszłym roku, gdy przy 6:0 5:0 w trzecim secie jakiś jebnięty wrzeszczał "Alez niemiecki?! Ależ nie!!!", a Saszka i tak dokończył seta 6:1 i potem jeszcze sobie pożartował z dziennikarzami! 😂 no ale trudno, skoro tak uwielbiacie szukać dziury w całym — to powiedzcie mi, dlaczego nikt nie pisze, że Alcaraz nie jest wystarczająco hiszpański bo jego tata jest... kimś tam, nie pamiętam dokładnie, ale na pewno nie typowym andaluzyjczykiem? no bo co? on wygrywa, i tyle! a wy tu pierdolicie o korzeniach jakby ktoś próbował zrobić z kortów audytorium do "Tęczowego Korpusu"! 🤬W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no dobra, kurwa, aleście się dzisiaj jebnąli na tym czułym nerwie narodowościowym jakby ktoś wam zarekwirował piwo przed meczem ⚡ a ja wam powiadam — wkurwia mnie ta cała debata jak nic innego, bo przecież to jest tenis, nie konkurs piękności! przypomniało mi się, jak w zeszłym roku stałem z fletnią pod kortem w Warszawie, gdzie gość przegrał półfinał z Hurkaczem — i co? nikt nie pytał, czy Hurkacz ma "polskie korzenie" albo nie, bo ten chłop zagrał jak rasowy szaleniec i tyle! a Saszka? facet ma w dorobku trzy wielkie szlemy, jest w czołówce rankingu od kilku lat, i nagle mamy się oburzać, że "nie czuje się dość niemiecki"? no przecież to jest tak, jakbyście powiedzieli, że Mozart nie powinien komponować, bo nie urodził się w Salzburgu z cechą "mniej austriacki"! i jeszcze ten numer z mediami — pamiętacie, jak kilka lat temu pisali o Del Potro, że jest "nie dość argentyński", bo mieszkał w Monachium? i co? on wygrał US Open i nikt już nie pisał o jego "niedostatecznej argentyńskości" — po prostu był najlepszy. to jest ten sam schemat, chłopaki: najpierw kombinują, żeby zrobić z waszą idolę politycznego pionka, a potem liczy się tylko to, czy walnął forhendem przez cały mecz. a wasz argument o federacji? no jasne, że kombinują — ale nie dlatego, że Saszka nie jest "dość niemiecki", tylko dlatego, że nie wpada im w usta ich polityczny PR! facet gra, i to jest jedyne, co się liczy. reszta to jakaś pierdolona inżynieria społeczna, której nie powinniśmy się poddawać ani na korcie, ani na trybunach. i jeszcze jedna rzecz — ilu z was widziało, jak on odmawia podania ręki sędziemu, który go ukarał karą za niewłaściwe zachowanie? albo jak krzyczy na liniowych, że są "gorsi od psa"? to nie jest żaden azjata, to jest klasa na poziomie, którego my nawet nie dosięgniemy! facet nie potrzebuje paszportu do bycia legendą — potrzebuje tylko rakiety, i tej akurat mu nie brakuje.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Akurat wczoraj przeglądałem stare filmy z dwóch jego finałów w Indian Wells — i uderza mnie, jak systematycznie dobija przeciwników właśnie na forhendzie po środkowej linii. W 2021 roku tamten Alcaraz był młodszy od niego o dobrych kilka lat, a Saszka dosłownie rozstrzelał go w dwóch setach, serwując pod sam róg kortu przy 140+ km/h. Wtedy nikt nie pisał o "niemieckim DNA", tylko dopingowało się go głośniej niż koncert własnej żony. Ale do rzeczy — ten wywiad o byciu Azjatą? Przecież facet ma matkę z Rosji, ojca z Niemiec i dorastał w Austrii, więc skąd niby miałby nagle poczuć się jak Chińczyk z berlinskim paszportem? Chyba że ktoś w federacji postanowił zrobić z niego nowy projekt marketingowy pod hasło "kosmopolita", a my mamy się tym emocjonować jak durnie. Klasa to klasa, niezależnie od tego, jak się człowiek czuje w środku — a on tę klasę nosi w palcach, nie w papierach.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A wam się wydaje, że jak Saszka mówi „czuję się Azjatą”, to nagle staje się kimś innym niż facet, który wylądował na szczycie światowego tenisa, grając z taką lekkością, że przeciwnicy wyglądają przy nim jak goście na treningu? Powiem wam tak: ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na trybunie w Monachium dopingowałem go, gdy rozbijał przeciwników na strzępy, a nikt nie sprawdzał jego metryki narodowościowej przy kasie — bo liczył się wynik, a nie kartoteka urodzenia. Ale do rzeczy — co właściwie chcecie udowodnić tym ciągłym rozprawianiem o korzeniach? Że jest „za mało niemiecki”, bo jego matka pochodzi z Rosji, a dorastał w Austrii? To tak, jakbyście zaczęli rozliczać Alcaraza za tatę z Hiszpanii, który akurat nie pasuje do waszego idealnego wzorca andaluzyjskiego toreadora. Przecież wiadomo, że tenis to nie konkurs na najczystsze pochodzenie, tylko na najczystsze zagrania — i Saszka w tym temacie bije rekordy, które mało kto jest w stanie powtórzyć. Z drugiej strony… no cóż, facet naprawdę ma w sobie coś takiego, że aż chciałoby się krzyknąć „to nie może być do końca Niemcy!”, bo coś w tym stylu jest trochę zbyt międzynarodowe, zbyt chaotyczne, zbyt „sam sobie sterem, żeglarzem”. Ale znowu — skoro gra jak szatan, a nie jak urzędnik z konsulatu, to chyba nie ma sensu się nad tym zastanawiać, prawda? Niech federacja kombinuje ze swoimi marketingowymi numerami, a my będziemy cieszyć się z widowiska, które nam daje. Bo ostatecznie to nie paszport decyduje o wielkości, tylko to, co potrafi zrobić z rakietą w ręku.