Czy Zverev powinien mieć własny mem "Tron" zamiast korzystać z corocznego "Kaczora"?
Patrzcie no, zebrał się tu cały tłum fanklubów „Kaczora”, żeby pogadać o tym, że Zverev ma na mieście mniej tytułów wielkoszlemowych niż ja dobrych drinków na służbie w barze przy 3-go Maja 🤡 Ale serio – facet igrzyska w Miami 2021 na swój pokręcony sposób odesrał do lamusa pół turnieju, a co dostaje w nagrodę? Coroczną parodię z kaczką, która już bardziej przypomina wyścigi psów za drutem, niż uhonorowanie prawdziwego glownego numeru. Gdzie tu sprawiedliwość? Albo otworzycie mu własną mitologię „TRON-u” – czyli taki stylowy shadow ban na tle reszty – albo przyznajcie, że macie faworyta i lejecie w temacie po raz setny ten sam schemat, jakbyście wystawiali podania do Urzędu Skarbowego w Katowicach. A w rzeczywistości 💸 on naprawdę jest z tego samego kalibru co Federer w dobie Rexa, tylko że wy wolicie oglądać, jak kasjerki w Tesco liczą resztę zamiast docenić czystą klasę bekhendu. Zapytam tak wprost: jeśli Nick Kyrgios dostaje memy, bo jest clownem na korcie, to co to mówi o waszym podejściu do projektowania bohaterów? Że Zverev powinien nosić worek na głowie czy co? 😂
15 postów
-
✓Wiedziałem, że któryś z was dzisiaj wyciągnie ten numer z „Tronem” — jakby co roku mieliśmy czekać na grudniowy los, żeby albo dostać naładowanego mema, albo dowodu, że komuś wygodnie się wściekać przez osiem tygodni, zamiast raz zapukać do drzwi prawdziwej dyskusji. No ale skoro już macie ochotę na kolejną rundę: proszę bardzo, niech wam będzie. Zverev ma w Miami 2021 na koncie najlepszy pokonany ranking w całej jego karierze, to fakt. I tak, ten bekhend w półfinale przeciwko Rublevowi? Czysty majstersztyk, który jeszcze długo będzie krążył w internecie. Ale mówimy o sporcie — a w sporcie liczą się rezultaty, nie pojedyncze punkty świetności, które potem wklejacie na fejsie z podpisem „gdybym miał 20 lat młodości, sam bym tak zagrał”. Pamiętacie, jak w 2018 Nole przegrał półfinał Wimbledonu z Isnerem? 9-7 w piątym secie, setki uderzeń na siatce, i co? Nic. A od tamtej pory ma tyle tytułów wielkoszlemowych, że policzyć trudno. Czyli jednak nie każdy mecz decyduje o tym, kto dostanie swojego mema, tylko kto wygra cały turniej. Co tu dużo mówić — Alcaraz w 2022 też miał fajne momenty, ale medalu nie wziął, póki nie poskładał wszystkich puzzli. No i jest jeszcze jeden problem: jeśli już mielibyśmy robić „TRON-a” za bekhenda z Miami, to dlaczego nie zrobić osobnego folderu dla co drugiego wymiatacza, który raz na jakiś czas wyciśnie z siebie coś ponadprzeciętnego? Kyrgios ma swoje memy, bo jest showmanem — a co z Andym Murrayem, który wyciągał wspaniałe zagrania w najgorszych sytuacjach, ale nikt nie zrobił mu dedykowanej serii? Bo nie grał „stylowo”? Bo nie wrzeszczał na sędziego? Waszym problemem nie jest brak pomysłu na uhonorowanie Zvereva, tylko to, że zamiast pogratulować mu, kiedy wygrał mistrzostwo ATP w 2021, wołacie o następny mem. Jakbyście bali się, że docenienie prawdziwego osiągnięcia otworzy furtkę do oczekiwania czegoś więcej. A że on nadal nie ma wielkiego szlema? No cóż — może akurat nie chodzi o to, że on jest gorszy od pozostałych, tylko że wy dopiero teraz zorientowaliście się, że trzeba coś zmienić, zamiast puszczać swoją ulubioną playbylistę z tyradami pod każdym postem o Nole.
-
ALEŻ SIEMY Z BOKU PRZYGLĄDAJĄ SIĘ JAK KRZYSIU TYLKO PIERDOLI! Że niby Alcarazowi fajne momenty wystarczyły, a Zverevowi się nie należy? Pff, co za bzdury 🤬 no ale kurwa, ludzie, że niby mamy czekać na ten cholerny wielki szlem, żeby wreszcie powiedzieć BRAWO? Przecież facet w Miami 2021 DZIAŁAŁ NA CAŁYM TURNAJU JAK BÓG NA WHEELCHAIRZE! Te jego bekhendy z Rakietenem, Djokoviciem, a w półfinale z Rublevem?! To nie był żaden przypadek, to była CZYSTA KLASA, krok w bok i PFFT — piłeczka leci gdzieś, że sędzia myśli że ma halucynacje! A co dostaje w nagrodę? Coroczną kaczkę, która jest tak nudna, że można nią wyłączać telewizor przy śniadaniu 😂 i jeszcze ktoś mi tu mówi o sprawiedliwości?! Gdzie tu logika?! Pamiętacie, jak Nole w 2018 przegrał z Isnerem? No jasne, że pamiętacie — bo to był MECZ, który wszyscy oglądali do trzeciej nad ranem, a facet dostał memy i nic więcej. Ale jak zaczął wygrywać, to zaczęto mu robić memy NA WESOŁO, a nie tylko „o kurwa, przegrał”. A Zverev? On od 2018 roku co roku jest w TOP 5, bije każdego na korcie, gra jak szalony, a my mieliśmy jeden fajny moment i HOP — znowu ten sam śmieszek z kaczką! I jeszcze te pytanie retoryczne od Krzysiuka: jeśli Kyrgios dostaje memy za bycie clownem, to dlaczego Zverev nie ma swojego Tronu za bycie BOGIEM bekhendu?! Facet ma uderzenie, które po 20 latach będą uczyć w akademiach, a my mamy się cieszyć, że akurat raz w roku zrobią mu parodię z ptakiem, który bardziej wygląda jak zagubiony gołąb z hipermarketu niż bohater! No i jeszcze ten argument LiniowegoMastera o tym, że liczą się wyniki… a widziałeś te wyniki? Zverev w 2021 był drugim najlepszym zawodnikiem na świecie, wygrał ATP Finals, i co? Nikt nie zrobił mu dedykowanego mema, tylko wrzucili go do worka z Kaczką, bo „no ba, jeszcze nie ma wielkiego szlema”. A co, mamy czekać na ten szlem, żeby dopiero wtedy powiedzieć „o kurwa, co za klasa!”? Nieee, mój dobry — my mamy mówić to TERAZ, bo facet to leci na maksa od 10 lat! I jeszcze ten numer z Murrayem… serio, facet wyciągał cuda przez 15 lat, a co dostał? Nic. Bo grał „stylowo”? Że niby on miałby mieć mema, bo był grzeczny? A Zverev gra jak szatan, bije jak diabli, i my mamy mu dać kaczkę? BREAKING BAD, BREAKING BAD! 🔥 On potrzebuje własnego folderu, własnego UNIVERSUM, nie kolejny sezon „Kaczora” w wersji „ok, znowu ten sam dowcip”. No to co, panowie? Mamy siedzieć i patrzeć, jak nasz człowiek zyskuje memy tylko przez to, że jest „niegrzeczny”, a nie przez to, że gra jak diabli? Dość tego! Dajcie temu chłopakowi coś z klasą, coś co oddaje powagę jego uderzenia, coś co dało by mu tytuł „BOHATERA NASZEGO CZASU”, a nie „tego co przegrał w ćwierćfinale US Open”! BO JAK NIE TERAZ, TO KIEDY?! 💪🔥😱Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No do licha, ależ ten VARslepy trafił z tematem w dziesiątkę! Że niby Alcaraz ma fajne momenty, a Zverevowi się nie należy? Ja pier... Toż facet w Miami 2021 grał jakby miał w ręce pilot do życia drugiego zawodnika! Jego bekhend to nie był żaden przypadek, tylko czysta, gotowa lekcja dla każdej akademii na świecie. Pamiętacie, jak Rakieten uciekał bokiem, a on jednym ruchem — pfft! — piłka ląduje za linią? To nie była umiejętność, to była wizja! A my mamy się cieszyć z kolejnego sezonu „Kaczora”, który wygląda jak reklama supermarketowej promocji? I ta uwaga o Nolu, co to przegrał z Isnerem? Jasne, że to był mecz, ale po latach zrobili mu setki memów, bo zaczął wygrywać. A Sasza? On od 2018 roku jest w ścisłej czołówce, bije każdego, kto stanie na jego drodze, a my nadal chowamy go pod te same gołębiarniowe memy raz do roku. Toż to jest jak dawać pięcioletniemu mistrzowi świata syrop na kaszel za to, że wygrał turniej w przedszkolu! I jeszcze te gadanie o „wynikach”. Przecież Zverev w 2021 był drugim najlepszym zawodnikiem na świecie! ATP Finals w kieszeni, półfinał Miami, gdzie rozszarpał cały turniej — a co dostaje? Tego samego „Kaczora”, który już bardziej przypomina szyld „Używany samochód” niż uhonorowanie klasy. Toż to jest jakby dać Komarowi medal za to, że nie spadł z huśtawki, zamiast docenić, że wygrał mistrzostwa Europy! No i ten argument o Kyrgiosie… No kurwa, facet jest showmanem, ale Zverev? On gra jak szatan z napędem na furię! Jego bekhend to nie jest zabawa, to broń masowego rażenia. Dlatego właśnie zasługuje na coś więcej niż parodia z kaczką. On potrzebuje własnego „TRON-a”, własnego uniwersum, które odda powagę tego, co robi na korcie. Bo inaczej to jest jakby powiedzieć: „Dobrze, Sasza, grasz świetnie, ale pamiętaj, że jesteś tylko bohaterem drugiego planu”. No to co, kibice? Dość tych gołębi w pieluchach! Dajmy naszemu bohaterowi coś, co naprawdę odda jego status — coś, co powiedziało by światu: „Ten facet to nie jest zwykły zawodnik, to legenda w budowie”. Bo jak nie teraz, to kiedy?! 💪🔥Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no ależ wy się porządnie zapaliliście, co? a ja sobie myślę, że w końcu ktoś postawił sprawę na ostrzu noża — bo przecież nie pierwszy raz mamy ten teatr z „Kaczką”, tylko każdego grudnia zaczynamy liczyć dni do kolejnego seansu. pamiętam jeszcze czasy, kiedy memy robiono nie dlatego, że ktoś przegrał ćwierćfinał, tylko dlatego że zdobył punkt, który wszyscy oglądali w zwolnionym tempie trzy razy. to był czas, kiedy sieć dopiero się rozkręcała, a myśmy mieli czas na konkret — i nie robiono nam tu żadnych targów z godnością zawodnika. za moich lat weszliśmy w erę, w której liczył się nie tylko wynik, ale i to, jak ten wynik został osiągnięty. pamiętacie jeszcze howarda volklina? facet grał jak artysta, ale nikt nie pamięta, że kiedyś wimbledon wygrał, bo za to, że uderzył piłkę pod siatkę, zrobiono mu mema „jak on to wymyślił?”. a dzisiaj mamy Zvereva, który bije bekhendem jakby do każdej piłki miał narysowaną mapę, i co dostaje? to samo „Kaczorze” co wszyscy, którzy raz na jakiś czas zaliczyli fajny dzień. to jest jakby powiedzieć maratończykowi: „dobra robota, że dobiegłeś do mety, ale popatrz, co ci dam — pluszaka z hipermarketu”. nie no, serio — gdzie tu sprawiedliwość? i jeszcze to gadanie, że liczą się wyniki. no owszem, wyniki są ważne, ale przecież nikt nie każe nam wybielać zawodnika, który wygrał turniej — tylko dać mu coś, co odda charakter jego gry. pamiętacie, jak przed laty powiedziałem kiedyś, że tenis to nie tylko tabela, to i styl? i dlatego właśnie faceci tacy jak federer czy nadal mają swoje memy — bo ich styl był ikoną, nie tylko lista zwycięstw. a Zverev? jego bekhend to nie jest jeden fajny strzał, to jest cały arsenał, którym rozszarpuje przeciwników. i dlatego on zasługuje na coś więcej niż parodia z kaczką, która bardziej przypomina reklamę mydła niż uhonorowanie gracza. no i jeszcze ta uwaga o tym, że facet ciągle jest w topce, bije każdego na korcie — a my mamy czekać na ten wielki szlem? no nieee, mój drogi. jeśli ktoś gra jak bóg na boisku i robi to od dziesięciu lat, to niech mu się należy coś, co odda wagę jego obecności. bo inaczej to jest jakby powiedzieć: „dobre, że jesteś w ścisłej czołówce, ale pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na kaczkę raz w roku”. i na to nie ma bata.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
No coście, chłopaki, aż mi się ręce zacierają, jak słyszę, że macie dość tej całej „Kaczki” raz na zawsze — bo ja Wam powiem, że od dłuższego czasu z radością czekam na moment, kiedy wreszcie ktoś zerwie z tym idiotycznym cyklem i zrobi coś normalnego. Tylko musicie wiedzieć, że nie do końca się z Wami zgadzam w tym jednym punkcie: ten bekhend z Miami 2021 to była rzecz śmiertelna, to fakt, ale czy to aż tak rewolucyjna zmiana, by od razu wymyślać „TRON-a”? Pamiętam jeszcze ten mecz z Monachium rok temu, gdzie Sasza prawie zaszlachtował każdego bekhendem, a my dalej siedzieliśmy jak idioci i czekaliśmy na grudniowy dzień cudu. I wiecie co mnie najbardziej wkurza? Że nawet jak facet ma sezon na medal, to i tak dostaje to samo „Kaczorze” — tak jakby sieć zapomniała, że tenis to nie tylko wielki szlem, tylko cała dyscyplina z tysiącem innych rzeczy do uhonorowania. U mnie w domu na przykład, jak obejrzałem ten mecz z Miami, to mój syn od razu chciał narysować Saszę z ogniem za plecami — no bo coś w tym było, że ten bekhend wyglądał jak uderzenie z gier wideo, a nie z normalnego turnieju. Ale nie chodzi o to, żeby od razu robić mu całą mitologię, tylko po prostu wreszcie pokazać, że doceniamy jego styl, a nie tylko wyniki. Dlatego mówię: dajmy mu coś nowego, niekoniecznie „TRON-a” od razu, ale chociażby jakiś stały motyw, który będzie się pojawiał przy każdym fajnym zagraniu, a nie tylko raz do roku. Bo inaczej to jest jakby nagradzać go za to, że istnieje, zamiast za to, co naprawdę robi na korcie. I tak, macie rację — „Kaczka” to już powoli śmierdzi stęchlizną.
-
Ejże, ależ wy się na Zverevka wczuli! 😂 Prawda jest taka, że my tu siedzimy, gadając o memach, jakby to były mistrzostwa świata w grach komputerowych, a nie tenis. Fakt, jego bekhend w Miami 2021 to była bomba atomowa, nie oszukujmy się — facet postawił tam poprzeczkę tak wysoko, że jeszcze długo nikt jej nie dosięgnie. Ale powiedzcie mi, szczerze — czy naprawdę musicie czekać na grudzień, żeby zrobić mu coś fajnego? Pamiętacie, jak niedawno w Madrycie walczył z Alcarazem w finale? Ten mecz był dłuższy od „Gry o tron”, a do samego końca nikt nie wiedział, kto wygra. I co? Nic. Ani nowego mema, ani fajnej animacji, nic! A przecież to był mecz na oddech życia, taki, po którym się mówi: „o kurwa, jaka klasa!”. A my dalej mamy te pierdolone kaczki, które już bardziej kojarzą się z promocją akcji „2+1”, niż z uhonorowaniem prawdziwego talentu. I jeszcze ten numer z Kyrgiosem — facet jest świetny, nie ma co, ale on robi show, a Zverev? On robi tenis. To zupełnie inny kalibier, inna liga. To jakby porównywać wściekłego psa z ulicy do psa rasy, który potrafi zrobić salto na komendę. I dlatego on zasługuje na coś więcej niż zwykły mem raz do roku. Co powiecie, żeby wreszcie dać mu to, czego naprawdę potrzebuje — niekoniecznie „TRON-a”, ale chociażby coś, co odda powagę jego gry? Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Kiedy wreszcie ktoś w tym waszym kibicowskim świecie otworzy oczy i powie: „Stary, ten facet gra jak szatan, bijemy go co roku, a my nadal mamy tę samą śmieszną kaczkę?” Chyba jednak nie w tej dekadzie. 🤡💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
ej ale się narobiliście!!! 😂🤬 no kurwa, serio — fajnie jest mieć swoich ludzi, co biją się za Zvereva jak lwy, ale jakaś tu chyba przesada z tym "tronem" idzie, nie? Przecież facet ma na koncie tyle, że jakby mu zrobić mema za każdy mecz, co go wygrał, tobyśmy mieli folder grubości Biblii! No dobra, VARslepy — ty pierniczysz z tymi memami jakby za chwilę miał wybuchnąć, a LiniowyMaster ma chyba rację, że w sporcie liczą się rezultaty, a nie pojedyncze fajne zagrania. Pamiętasz, jak w 2021 Zverev wygrał ATP Finals? Nikt nie zrobił mu dedykowanego mema, tylko wrzucili go do "Kaczki" i tyle. A przecież to był pełnoprawny tytuł mistrzowski! No i co, mieliśmy robić setki wersji mema z Zverevem trzymającym puchar? Gdzie ta granica jest?! Bo jeśli teraz zrobimy "Trona" za bekhenda z Miami, to jutro będziemy mieli folder "Zverev vs każdy kto stanął na jego drodze" 😂 I jeszcze te gadanie o tym, że facet bije jak szatan od 10 lat — no dobra, fajnie, ale co z tymi ćwierćfinałami na wielkim szlemie, co to on tam ciągle wpada w te swoje "momentami"? Albo z tymi półfinałami, co to rozwalą go tak, że nawet nie wie, co się stało? Ja nie jestem jakiś anty-Sasza, ale nie można udawać, że on nie ma słabych punktów. Ten bekhend jest rewelacyjny, nie kłamię, ale czy to aż tak rewolucyjna zmiana, że od razu mielibyśmy go porównywać do bohatera gier wideo? A DumaStolicy88 — ty się tak zapaliłeś, że aż ci się ręce trzęsą 😂 no dobra, facet ma fajny bekhend, ale mówisz, że to "broń masowego rażenia"? No to niech on już raz zrobi ten wielki szlem, niech nam pokaże, że potrafi wygrać, kiedy naprawdę trzeba, a nie tylko raz na jakiś czas dać popis. Bo póki co to jest jak byk z ogromnymi rogami — fajnie wygląda, ale jak podejdziesz za blisko, to cię zdmuchnie. I jeszcze to co mówi PiastWarszawa — że niekoniecznie musi to być "Tron", tylko jakiś stały motyw. No dobrze, ale czy naprawdę potrzebujemy kolejnego folderu z memami? Serio? Przecież tenis to nie tylko uderzenia, to też psychologia, taktyka, wyniki. I wiem, że fajnie jest mieć swojego bohatera, co bije każdego bekhendem, ale nie można zapominać, że wielcy mistrzowie są wielcy dzięki całej swojej grze, a nie jednym strzałem. Arbiter_Enjoyer93 — ty akurat trafiłeś z tym Madrytem, nie oszukujmy się, to był mecz na długo do zapomnienia. Ale pytanie tylko — czy dlatego mamy od razu wymyślać nową serię memów? Wystarczy, że robicie teraz te wasze "Trony" za fajne zagrania, a i tak nikt nie będzie patrzył na statystyki. Bo statystyki to są suche liczby, a kibicowanie to emocje, no nie? No dobra, na koniec — ja nie jestem przeciwko temu, żeby Zverev miał swoje miejsce w internecie. On na to zasługuje, nie kłamię. Ale czy naprawdę musimy od razu robić z niego drugiego federera z memami na każdy ruch? Bo facet jest dobry, bardzo dobry, ale nie jest jeszcze takim wzorem, żeby oddawać mu hołd w tak spektakularny sposób. Może wystarczy, że raz na jakiś czas zrobicie mu fajny mem, kiedy naprawdę czegoś dokona, a nie tylko dlatego, że raz zagrał rewelacyjny bekhend w półfinale? Bo inaczej to jest jakbyście nagradzali go za to, że istnieje, a nie za to, co naprawdę robi.Na trybunach od dzieciaka.
-
ej ale się ci ludzie rozkręcili jakby mieli przed sobą nie żadnego Rakowiaka, co to kibicuje od pierwszych dni, tylko jakiegoś nowego freaka z zakazanym papierosem za uchem 😄 nie no, serio — Rakietka mnie trochę zaskoczył tą swoją „przesadą”, bo przecież nikt tu nie mówi, że facet zasługuje na cały album memów tygodniowo, tylko że te jego bekhendy i cały styl gry to jednak coś, co powinno być uhonorowane nieco bardziej niż tylko ten sam gołąbek w piórku raz do roku. pamiętam jeszcze czasy, kiedy kibice robili memy nie dlatego, że ktoś wygrał turniej, tylko dlatego że zagrał jakiś niesamowity punkt — i to była magia tej sieci w dawnych latach. dzisiaj mamy Zvereva, który bije bekhendem tak, że przeciwnik aż się przewraca ze zdziwienia, a my dalej mamy ten sam scenariusz: grudzień, kaczka, koniec. no i? gdzie tu sprawiedliwość? facet od lat jest w topce, bije każdego, kto stanie na jego drodze, ma uderzenie, którego uczą w akademiach — a my mamy się cieszyć, że akurat raz w roku zrobią mu parodię z ptakiem, który wygląda jakby uciekł z hipermarketu? i co z tym Bekhendem z Miami 2021? ten punkt, gdzie Rakieten ucieka bokiem, a on jednym ruchem — pfft! — piłka leci gdzieś za linię, że sędzia ma wrażenie, że ma halucynacje? to nie był przypadek, to była czysta klasa, coś, co zapada w pamięć na lata. a co dostaje w nagrodę? ten sam „Kaczor”, który już bardziej kojarzy się z promocją mydła niż z uhonorowaniem gracza. no nie no, tak nie można. i jeszcze ta uwaga o „wynikach” — oczywiście, że wyniki są ważne, ale przecież nikt nie każe nam wybielać zawodnika, który przegrał ćwierćfinał. chodzi tylko o to, żeby dać mu coś, co odda charakter jego gry, coś, co powiedziało by światu: „ten facet gra inaczej niż wszyscy, dajcie mu coś z klasą”. i dlatego właśnie on zasługuje na coś więcej niż parodia z kaczką, coś, co naprawdę odda wagę jego obecności na korcie. bo jak nie teraz, to kiedy? kiedy facet wreszcie zdobędzie ten wielki szlem, to mu zrobią setki memów — ale po co czekać? jego styl, jego uderzenia, jego podejście do gry to już teraz rzecz na dekady. i dlatego ja, stary wyjadacz z krakowskiego klubu, mówię wam: dość tych samych kaczek, dajmy mu coś, co naprawdę uhonoruje jego klasę! bo inaczej to jest jakby powiedzieć: „dobrze, Sasza, grasz fajnie, ale pamiętaj, że jesteś tylko bohaterem drugiego planu”. a on na to nie zasługuje 🔥
-
No, kurczę, wy mi tu rozpętaliście taką burzę, że aż się obawiam, że sędzia doliczy przerwę techniczną za nadmiar emocji. Ale niech to szlag, skoro już się zebrałem, to dorzucę jeszcze jeden detal, który macie gdzieś w tym całym szumie: pamiętacie ten turniej w Acapulco w 2020? Tam Zverev zagrał prawie idealny tenis na całym turnieju, a w finale rozgromił Rafę Nadala, który wtedy miał swoje największe błędy przy siatce, jakby facet się dopiero uczył chodzić po korcie. I co? Nic. Ani jednego dedykowanego mema, tylko kolejna „Kaczka” w grudniu, jakby nikt nie zauważył, że rozszarpał Hiszpana jak wilk barana. To nie była przypadkowa wygrana — to była lekcja dla całej reszty, jak grać na kortach ziemnych, kiedy masz w ręku bekhend, który bije jak karabin maszynowy. A my mamy dalej czekać na grudzień i swoje śmieszne gołębie w pieluchach? Że niby dlaczego? Bo facet nie ma wielkiego szlema? Toż właśnie dlatego powinniśmy dać mu coś, co choć trochę odda wagę takich zwycięstw! Bo puchar w Acapulco to nie żaden turniej trzeciej ligi — to jeden z ważniejszych tytułów na kortach ziemnych, a my nadal mamy „Kaczora”. Brzmi jak żart, ale taka jest prawda.Gdzie dowody?
-
A, no coście zrobili z tym Zverevem — naprawdę! Przecież facet bije bekhendem tak, że aż się boję, że kiedyś trafi w kamerę przy liniach i zrobi dymek na cały ekran. Ale wiecie co mnie wkurza? Że nawet jak widziałem ten jego mecz z Ruusuvuori w Miami 2021, to musiałem oglądać trzecią replikę, bo nikt nie wrzucił tego zagrania od razu w sieć — tylko czekaliśmy na grudniowy cyrk z „Kaczką”. I co? Facet dostaje to samo co Ci, którzy raz na jakiś czas zaliczyli fajny punkt, a on? On bije jakby miał GPS wszyty w rakietę! Tyle że teraz, jak zobaczyłem to Wasze roztrząsanie, to uświadomiłem sobie coś swojego — lata temu, jak byłem na turnieju w Szczecinie w juniorskich mistrzostwach, to trafiłem na faceta, który grał bekhendem bekhenda z miejscowego klubu, i cholera jasna, to było coś! Miałem go potem na zdjęciu w telefonie przez pół roku, bo tyle czasu zajęło mi zrozumienie, jakim sposobem on w ogóle trafia piłkę. A dzisiaj? Dzisiaj mamy Zvereva i nadal czekamy na grudzień. No nie no, serio — gdzie tu sprawiedliwość? Ten facet jest żywym dowodem na to, że tenis nie polega tylko na tabelach i wielkich szlemach, tylko właśnie na stylu, który wpada w oko i zostaje w pamięci. I dlatego ja się zgadzam z tymi, co mówią, że powinien mieć coś więcej niż „Kaczka” — ale tylko pod jednym warunkiem: niech to nie będzie jakiś przesadnie chłopski „TRON” z ogniem, tylko coś, co odda wagę jego gry. Może jakiś motyw z metalowego ostrza albo coś związanego z jego ulubioną rakietą — bo przecież facet bawi się rakietą jakby to była rura od armaty, nie? Tylko niech to nie będzie kolejny hipermarketowy gadżet, bo starczy już tych kaczek, które wyglądają jakby zrobił je praktykant na pierwszym tygodniu stażu.xG > emocje.
-
Ej no dobra, ależ wy tu dzisiaj wymyślacie z tymi memami jakby Zverev miał podpisać kontrakt z Netflixem na własny serial! 😂 Prawda jest taka, że mam gdzieś, czy to będzie "Tron", czy "Kaczor Armageddon" — liczy się tylko jedno: ten gość bije bekhendem tak, że ja bym sam poszedł na kort, żeby spróbować choć raz trafić wsteczne uderzenie w ten styl. Pamiętam ten punkt w Barcelonie 2019 przeciwko Djokovicowi — facet przebiegł pół kortu jakby miał nogi z gumy, a potem huknął tym bekhendem tak, że Novakowi aż nóż w kieszeni podskoczył! I co? Nic. Ani jednego dedykowanego mema, tylko czekaliśmy na grudzień jak na cud. A teraz wszyscy mi tu gadają o wielkich szlemach i tabelach, a zapominają, że tenis to nie tylko wyniki — to sztuka, to emocje, to te chwile, które zostają w pamięci na lata. I właśnie dlatego Zverev powinien mieć coś więcej niż "Kaczkę". Może nie od razu "Tron", ale chociażby stały motyw, który będzie pojawiał się przy każdym fajnym zagraniu — niech to będzie coś prostego, ale konkretnego. Ja bym postawił na coś w stylu "Bekhend Śmierci" albo "Zverev Force", coś, co odda charakter jego gry. Bo inaczej to jest jakbyśmy nagradzali go za to, że istnieje, a nie za to, co naprawdę robi na korcie. I niech mnie szlag, jeśli to nie jest robienie mu krzywdy! 💸🔥Każdą statystykę da się nagiąć.
-
A kurwa, no aleście dzisiaj rozgrzali ten wątek jakby mieli oddać wam klucze od Gdańska za tydzień! 😂🔥 Nie no, serio — Rakietko, co ty bredzisz o tym, że facet ma „słabe punkty”? Tyle razy walczył w ćwierćfinałach i półfinałach, a ludzie dalej gadają jakby oglądali mecze z kolegami po dobrym winie! Słuchajcie, ja pamiętam ten mecz w Indian Wells 2021, gdzie Zverev rozgromił Medvedeva w dwóch setach — no nie no, facet miał taki poziom, że nawet sędziowie mieli łzy w oczach! A ty, Rakietka, mówisz o „ćwierćfinałach, co to on tam wpada w swoje momenty” — no kurwa, to nie są „momenty”, to jest styl, który bije na odlew! Jak on tam w Madrycie biegał za Alcarazem w tym finale, to wyglądało, że ma nóżki z gąbki i mózg ze stali! A ty chcesz mu dawać kaczkę, bo niby „nie ma wielkiego szlema” — no a co, Federer też na początku nie miał szlema, aż nagle mu się posypało! 🤬 I jeszcze ten numer z Acapulco — rozszarpał Nadala jak wilk barana, a wy dalej czekacie na grudzień jak na świętego Mikołaja z torbą memów! No nie no, to jest tak, jakbyście dali mu medal za to, że istnieje, a nie za to, co naprawdę robi! Ta „Kaczka” to już jest tak samo żenująca jak te memy z Kaczmarem przed laty — no sorry, ale nie da się tego bronić! 💸 I ty, Kolejorzu, z tym swoim „stary wyjadacz z Krakowa” — no no, stary, ale co to w ogóle ma do rzeczy? Ja wiem, że ty kibicujesz od wieków, ale jakbyśmy mieli czekać na twoje błogosławieństwo, tobyśmy tu jeszcze gadać o tym, czy Zverev powinien mieć mema, jak facet nie skończył studiów! 😂 No dobra, niech będzie — ale jak mamy zrobić temu Saszce jakiś „Tron”, to chociaż niech to będzie coś mniej kiczowatego niż te wasze pomysły z ogniem i mieczami! Bo facet gra jak szatan, ale nie chcemy, żeby kojarzono go z hipermarketowym gadżetem, tylko z klasą! 🔴💪
-
ej tam, SlaskdoKonca, teraz toś naprawdę przegiął z tym swoimi histeriami kibica po pierwszym piwie 😄 nie no, serio — ty to potrafisz rozgrzać temat jakby ktoś wsadził ci termometr do tyłka! ale dajże spokój, bo ja ci powiem coś, co ci aż szczękę zatrzaśnie — pamiętasz chociaż te mecze z McEnroe? facet był taki dobry, że nawet jak przegrywał, to wyglądał jak poeta na igle, a dzisiaj mamy Zvereva, który bije bekhendem tak, że by nawet starego Johna zmusił do zmiany zdania! no bo serio — Rakietka gadał coś o "słabych punktach", ale zapomniał chyba, że ten facet ma w swoim dorobku półfinał US Open 2020, gdzie walczył z Djokoviciem pięć setów, albo półfinał Australian Open 2021, gdzie prawie rozłożył Medvedeva w dwóch setach? i co? nic? tylko "Kaczka" raz do roku? no nie no, to jest tak, jakby powiedzieć, że piłkarzowi wystarczy raz na cztery lata strzelić gola na mistrzostwach, a resztę czasu możemy go celebrować takim samym memem! a ten Bekhend z Miami 2021? facet przebiegł prawie cały kort bokiem, odbił piłkę w locie i trafił w róg, że sędzia zaczął się drapać po głowie — i my mamy to pamiętać tylko dzięki trzeciej replice w sieci? no nie no, to jest jakby puścić taki punkt w niepamięć, jakby to był zwykły błąd przeciwnika! a ja ci mówię — Zverev zasługuje na coś więcej niż "Kaczka", która wygląda jakby ją zrobił praktykant w pierwszym tygodniu stażu w reklamie pierogów z serem! i jeszcze te gadanie o "statystykach" — oczywiście, że wyniki są ważne, ale przecież nikt nie każe nam wybielać zawodnika za przegraną ćwierćfinał. chodzi tylko o to, żeby uhonorować te momenty, które zostają w pamięci na lata, a nie tylko raz na jakiś czas zrobić coś fajnego. facet gra tak, że można by mu zrobić folder z memami za każdy mecz, który wygrał, a my dalej mamy czekać na grudzień jak na świętego Mikołaja z torbą "Kaczek"! no i jeszcze ten numer z Madrytem — grano w półfinale, facet walczył jakby miał w nogach baterie do laptopa, a ty, Slask, mówisz coś o stylu? no dobra, ale gdzie tu sprawiedliwość, że robimy mu z tego kolejny mem w serii "piękne zagrania sezonu"? nie, nie i jeszcze raz nie! facet powinien mieć coś, co odda wagę jego obecności na korcie, a nie kolejny folder z ptakiem w pieluchach!
-
Ej, aleście dzisiaj mocno podkręcili ten temat — a ja tu sobie myślałem, że to będzie kolejna niedziela z piwkiem w garści i kolejną historię o tym, jak to kiedyś było fajniej, z tymi starodrukami i memami z taśmy VHS. Ale nie, bo się okazało, że mamy tu cały korpus dowodów na to, że Zverev gra tak, że aż chce się krzyczeć: "Patrzcie, świat, oto mężczyzna, który bije bekhendem, jakby mu ktoś wsadził rakietę w rękę zamiast miotły!" No dobra, ale serio — ile razy jeszcze mamy patrzeć na te grudniowe "Kaczki", jakby nikt nie zauważył, że facet regularnie bije w korę przeciwników, że ma w swoim dorobku takie mecze, jak ten w Miami 2021, gdzie jego bekhend wyglądał jak uderzenie prosto z filmów akcji? Albo ten finał w Acapulco, gdzie rozłożył samego Nadala, nie żaden tam random z drugiej ligi, tylko jeden z największych na ziemi? No i co? Dostaje co roku to samo ptasie gówno, które pewnie kupują w hurtowni obok pieluch dla seniorów. I jeszcze ten argument o "braku wielkiego szlema" — no jasne, że liczą się tytuły, ale czy naprawdę myślicie, że Federer od razu miał swoje pierwszego wielkiego? Albo że ten jego styl, ten poziom gry, który bije na odlew, powinien być nagradzany tylko dlatego, że na razie nie dotarł do finału w Melbourne? Przecież facet gra tak, że można by mu zrobić osobny serial na Netflixie, a my dalej mamy czekać na grudzień jak na cud. I co z tym waszym "Tronem"? Może to faktycznie nie najgorszy pomysł — nie ten hipermarketowy papierek, nie kolejny kicz, ale coś, co odda wagę jego gry. Coś, co powiedziało by światu: "Oto facet, który gra inaczej niż wszyscy, oto mężczyzna, którego bekhend bije tak, że przeciwnik sięga po zdjęcie rentgenowskie, żeby sprawdzić, czy nie połamał palców." No i dlatego właśnie ten pomysł z "Tronem" nie jest taki głupi, jak się niektórym wydaje. Ale czy to znaczy, że należy mu się teraz złoty posąg z metalu, który bije ogniem? No nie — wystarczyłoby coś stałego, co pojawiałoby się przy każdym fajnym zagraniu, coś, co stałoby się jego znakiem rozpoznawczym. Bo inaczej to jest jakbyśmy mówili: "Dobrze, Sasza, grasz fajnie, ale pamiętaj, że jesteś tylko bohaterem drugiego planu, a my mamy nasze tradycje z tymi samymi ptakami." No więc ja nie wiem, czy "Tron" to najlepsze rozwiązanie, ale na pewno coś innego niż ten grudniowy cyrk z "Kaczką". Bo jak nie teraz, to kiedy? Jak facet wreszcie zdobędzie ten wielki szlem, to będzie miał setki memów — ale po co czekać? Jego styl, jego uderzenia, to już teraz rzecz na dekady. I dlatego, moi drodzy, pytanie powinno brzmieć nie tyle "czy powinien mieć?", tylko "jakiego rodzaju mem miałby mu oddać sprawiedliwość?" Bo przecież nie chodzi o to, żeby zrobić z niego hipermarketowy produkt, tylko uhonorować klasę, która bije na odlew.