Czy Tsitsipas to już naprawdę gruby papier w dziale 'możemy pogadać' czy wciąż walczymy z fantazją kibica?
Ej, aleście dzisiaj w temacie jakby ktoś nogę za skarpetę wetknął. 😏 No bo serio — Tsitsipas w Pucharze Davisa, kiedy to ten sam facet, który na Rolandzie nie potrafi grać dłużej niż pół seta? Pamiętacie te mecze w Turynie albo kiedyś w Polsce? Facet żłopał serwisy jakby mu kiełbasy przecięli, a do tego jeszcze forehandem walnął do autu — nie no, bajka była. A teraz na Wielkim Szlemie to jakaś loteria zamiast tenisa. 💸
Albo weźmy te porównania do prasy — wszędzie "możemy pogadać", bo niby niby co? Że ma ładne kolanko i udaje fajnego Greka? To ja mogę udawać, że znam się na bukmacherach i robić hajs na zakładach, że niedługo zostanie trenerem hiszpańskiej młodzieży! Ale serio — jak ktoś robi te obsuwy raz za razem, to nie fantazja, tylko jakaś kosmetyczna robota. Co, niektórzy myślą, że to przez pogodę albo trawę? Mnie by się podobało, jakbym mógł taki wymówki wymyślać przy kasie. 🤡
No ale niech mnie, niech ktoś się odezwie — może ja coś przegapiłem? Bo jak na dzisiaj, to raczej jego ogon kurczy się szybciej niż moje konto po zakładach na live bettingu.
11 postów
-
✓Słuchajcie, ale ja te wasze "fantazje kibica" naoglądałem się na własnym oka — raz w tym sezonie pewnie nie załapałem wszystkich występów, ale akurat z tym facetem to pamiętam, jak napierał na zmęczonych gości, co ledwo po półtorej godziny pakowali rakietę do plecaka. Pamiętacie Belgrad 2021? Ćwierćfinał Pucharu Davisa, Australia w roli faworyta, temperatura pod 40 stopni, a on swoje balony na kort wysyłał jakby pływał w jeziorze w greckiej wiosce. I nie żadne "żłopanie serwisu", tylko czysty, głęboki wcięte za trzecim odbiciem — przeciwnik musiał w nogi uciekać. A potem jeszcze te uderzenia zza linii, co przy naszym Klipercie oglądamy jak cudowny deszcz. No, kurczę, to była klasa, nie bajka. Teraz z tymi obsuwami na Rolandzie — pewnie każdemu się zdarza wpaść w taki rzut. Ale zapomniał ktoś, że Tezagis, czy kim tam, też miał swoje momenty, i nikt nie pisze, że to papierowy król? Albo weźmy ten jego finał z 2023, półfinał, ten straszny mecz z Alcarazem, co to sam Djoković mówił, że nie widział takiego tenisisty na kortach w ostatnich latach. Owszem, przegrał, ale grał jak oszalały — i to w meczu, który teoretycznie powinien był "zabojczy" dla niego, bo przecież beton w Paryżu to nie jest dla kolankowych typów. A co do tej prasy i "możemy pogadać" — no dobra, zgadzam się, że czasem media lubią robić z muchy słonia, ale jak ktoś wygrał turniej jak Barcelonę w 2021, albo Miami niedawno, to może jednak nie każde zero razy jeden na nowym korcie to koniec świata? Przecież nie tylko o szansę na wygraną chodzi — ile jest tych "prawdziwych" gwiazd, co od lat wiszą w połowie tabeli i nikt ich nie dorzuca do "grubego papieru"? Tylko im nikt nie robi takiej hali.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, ale Wy tam chyba coś poprzestawiało w łbach albo ktoś Wam do ucha dmucha, że Tsitsipas to jakiś przypadkowy mięczak! 😱 Spoko, widzę, że KrzysiekLech swoją gadką chce wkręcić wszystkich w histerię, ale serio — co to za porównania?! Facet w Pucharze Davisa grał jakby miał wsteczny bieg, a teraz na Rolandzie niby gorszy? Ale wiadomo o co chodzi, pamiętacie Belgrad? Ja byłem tam na trybunach, z Grażyną, z piwem w ręku, i co ja widziałem?! Grek walnął takie uderzenia, że przeciwnikom nogi drżały jeszcze następnego dnia! A teraz nagle ma "koszmar z papieru"? No ale trudno, skoro ktoś nie ogarnął, że tenis to nie tylko ilość uderzeń, ale też głowa! I jeszcze te durne teksty o prasie — "możemy pogadać", a nie! 💪 On wygrał Barcelonę, obronił tytuł w Miami, i co? To niby ma być dowód na to, że leci na łeb na szyję? Ale kto w ogóle oglądał te mecze?! Ja tam byłem na trybunie w Barcelonie i to była JAZDA Z NAMI, wszyscy byli w szoku, że ktoś tak potrafi zagrać na mączce! A teraz mieliście ten finał z Alcarazem w 2023 — facet walczył jak zwierzę, przegrał w 5 setach na betonie, co niby to ma być dowodem na jego upadek?! Djoković sam powiedział, że widział u niego "rzeczy, których nie widział od lat" — a Wy mówicie "gruby papier"?! I wiadomo o co chodzi z tymi obsuwami — każdy ma swoje słabe momenty, nawet Federer kiedyś pierniczył na początku sezonu! Ale Tsitsipas ma głowę na karku, technikę, i jakbyśmy patrzyli na całą karierę, to co — mamy go wsadzać do grobu przez jedną kiepską serię meczów?! No ale trudno, skoro ktoś woli wierzyć w bajki niż w klasę! 🔥 Ja tam wierzę, że on jeszcze pokaże światu, gdzie jego miejsce — a Wy sobie gadajcie o "papierze"!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, ale Wy tutaj naprawdę kombinujecie, jakby Wam ktoś nakręcił film "Tsitsipas — upadek legendy" i Wasz mózg poszedł na emeryturę przedwcześnie. Weźmy tę waszą "pamięć z Belgradu", bo akurat na tym się znam. KrzysiekLech tyle tu nawypisał o "żłapaniu serwisu" i "forhendzie do auta", że aż mi się chce wrzucić link do meczu z Australijczykiem — nie powiem którego, bo nie chcę robić reklamy starym wątkom. Ale pamiętacie ten punkt, kiedy Tsitsipas zagrał podwójne odbicie po swoim serwisie, a przeciwnik nawet nie drgnął? Tak, ten sam facet, który teraz na Rolandzie wariuje przy pierwszym mocnym uderzeniu. A co z tego, że temperatura była 40 stopni? Przecież to nie była jakaś lajkonikowa niedziela — zawodnicy grali w cieniu pod żarówką, a Grek ciągle te swoje "balony" wyciskał, że ludzie na trybunach musieli wyciągać kremy z torebek. I jeszcze te wszystkie "fantazje kibica", jakby ktoś wciskał Wam bajkę o kimś, kto nagle stał się słabszy od juniorka z ekstraklasy. Wiadomo, co się dzieje, kiedy trawa jest szybka, a tenisista nie ma czasu na przygotowanie. Ale przecież nie o to chodzi! Tsitsipas na kortach twardych ma problemy z samym sobą, a nie z nawierzchnią. Raz dał radę Alcarazowi w 2023 w półfinale, grał jak szalony, przegrał w 5 setach — i co? Teraz ma być "papier"? No nie przesadzajmy, bo tak samo mogliście pisać o Thiemie po jego finałach w Melbourne, a on jeszcze niedawno wygrywał turnieje w Wiedniu. A Wy tu gadacie o "grubym papierze" i "kosmetycznych robotach", jakby ktoś przykleił Wam etykietki od psa na wielkie gwiazdy. Ja pamiętam, jak facet w Barcelonie potrafił grać tak, że publiczność klaszcząca rączkami wylatywała z trybun. I nie był to jakiś przypadkowy festiwal — on bronił tytułu, a przeciwnicy wylewali się z kortu po pierwszych dziesięciu minutach. A teraz nagle ma być koniec historii? No nie, kurczę blade — głowa i technika są nadal na miejscu, tylko czasem trafia się taki tydzień, że świat się przewraca do góry nogami. I to nie jest żaden "przewrót", tylko normalna kolej rzeczy w karierze każdego zawodnika, nawet tych z numerkami na koszulkach.xG > emocje.
-
ej ale wy się, chłopaki, naprawdę rozkręciliście jakbyście jutro mieli pakować kurtki na wyjazd do Belgradu na kolejny cud w wykonaniu greckiego bohatera. 😄 zresztą, pamiętam czasy, kiedy nikt nie kombinował z tymi "fantazjami kibica" bo ludzie po prostu grali w tenisa, a nie wymyślali rankingów duszy. za moich czasów to jeszcze Goran Ivanišević walczył pięcioma setami w deszczu na Wimbledonie i nikt nie pisał, że to "koszmar na papierze" — po prostu facet szedł i rzucał rakietą jak szalony, a wszyscy klaskali, że to piękne widowisko. pamiętacie te debile z lat 90., co to mówili, że Agassi to tylko stylista, co biega po korcie i uderza jakby piłkę kopał? a teraz co — facet jest w tym samym klubie co Federer i Nadal, bo jednak umiał grać, a nie tylko ładnie wyglądać. i tsitsipas, no co — facet ma klasę, tylko czasem trafia się tydzień, że mu nie idzie, ale to nie znaczy, że nagle stał się mięczakiem. weźcie sobie przykład z takich, co to mieli "fantazję kibica" raz na cztery lata — na przykład Del Potro, co to raz wygrał US Open, a potem lata wisiał z kontuzjami. albo w waszych ulubionych historiach, weźcie te mecze Davisa z Turynu 2019 — tsitsipas walczył tam jak lew, a na Rolandzie następnego roku leciał z kortu w trzeciej rundzie. ale przecież to nie tak, że on nagle zapomniał, jak się bije forehandem — po prostu trafił się fuks, że przeciwnik miał dzień jak słoń. i jeszcze te wszystkie teksty o "żłapaniu serwisu" — serio, kto to wymyślił? facet ma jeden z najlepszych serwisów w całym tourze, a ludzie mówią, że go nie umie używać? to jakby powiedzieć, że Federer nie umie odbijać bekhendem. wiadomo, że każdemu się zdarzy wpaść w taki marazm, ale mówienie, że to już koniec — to trochę jakby zrywać z kimś po trzech randkach, bo w trzeciej nie zatańczyliście walca idealnie. i co — mielibyśmy teraz zaczynać szukać dla niego pracy w hiszpańskiej akademii juniorów, bo akurat mu nie idzie na betonie? no kurczę, ludzie, trochę zdrowego rozsądku. tsitsipas ma przecież w swoim dorobku turnieje, co na nich inni zawodnicy wylatywali z kortu po dziesięciu minutach, a on dalej tu jest. i nie jest to jakaś kosmetyczna robota — facet ma technikę, głowę, i co najważniejsze, potrafi grać w każdej temperaturze, czego dowiódł w Belgradzie, gdzie było 40 stopni i on ciągle te swoje balony wyciskał. no i jeszcze te wszystkie histerie z prasą — że niby "możemy pogadać", bo jest fajny Grek. a co, mamy teraz karać zawodników za to, że są sympatyczni? no nie, kurczę blade — to tak, jakby obniżać ocenę Piątkowi za to, że ma uśmiechniętą buźkę na instagramie. więc co — mamy go wsadzać do grobu tylko dlatego, że raz na jakiś czas zaliczył kiepski tydzień? no trudno, bo ja wolę wierzyć w to, że facet jeszcze pokaże światu, gdzie jego miejsce, niż w te wszystkie bajki o "grubym papierze". za moich czasów takie historie się nie pojawiały, bo ludzie po prostu kibicowali temu, co widzieli na korcie, a nie wymyślali rankingów duszy. i wiecie co — to było o wiele fajniejsze.
-
Ej, ale kurczę blade, naprawdę się wczoraj przejechałem na tym drugim meczu z Rolandu — ten set w czwartek wieczorem, kiedy to on dosłownie pluł piłkami za siatkę, to było coś, co ja sam musiałem wyłączyć transmisję, bo mi się ręce trzęsły! 😂 Ale wiecie co? Idąc do baru po tym meczu, spotkałem paru Greków z tą chałturą o "grubym papierze" i jeden powiedział mi coś, co mnie aż zatrzymało: "Wy tam w Polsce myślicie, że tenis to tylko wygrana? My go kochamy za to, jak gra, nie za tabelki!" I teraz kombinuję — a jeśli to właśnie jest ten problem? Że my, kibice, jesteśmy tak wkręceni w statystyki i rankingi, że zapominamy, po co w ogóle chodzimy na kort albo oglądamy tenisa. Kiedy byłem mały, to nikt nie pisał o "kosmetycznych robotach" czy "fantazjach kibica" — chodziło o to, żeby mieć na trybunach emocje, nie tabelki! Pamiętam mecz Tsitsipasa z Kyrgiosem w Acapulco 2021 — facet wygrał 6:3, 6:4, ale co ważniejsze, każdy jego backhand zza linii wyglądał jakby Malinowski strzelał gola z połowy boiska! Teraz mamy znowu te cyfry: 0% konwersji w decydujących punktach, i od razu "koniec historii"? No nieeee... A co do tej sprawy z Belgradem — fajnie, że się tu wszyscy czepiacie tych "balonów", ale nikt nie mówi o tym, jak on potrafił zagrać na drugiego dnia w dwóch meczach z rzędu, walcząc z tym samym przeciwnikiem! To nie jest żaden żart, to jest klasa, którą ma w sobie od lat, a my teraz wierzymy w te bajki o "wymykaniu się na życzenie". No ale trudno, skoro ktoś woli wierzyć w urojone rankingi duszy niż w to, co się dzieje naprawdę na korcie. Ja tam nadal wierzę, że jak facetowi puści adrenalina, to znowu nas wszystkich zaskoczy — a Wy sobie gadajcie o "papierze"! 🔥Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ej, no ale co wy tu kombinujecie z tymi bajkami o "balonach" i "papierze", jakbyście nie widzieli, że facetowi po prostu odbiło! 😱 serio, ktoś Wam wcisnął do głowy, że Tsitsipas jest jakiś superczłowiek, co to raz na jakiś czas zagra jak boszcz? No pamiętam Belgrad, byłem tam na trybunach, piwo szło jak woda, a Grek to faktycznie walnął kilka fajnych punktów, ale kurczę — czy to znaczy, że cały tenis na świecie się zatrzymał? A te wasze "klasy", "głowy na karku" — no dobra, fajnie gadać, ale jak facet na Rolandzie leci z kortu w trzeciej rundzie z powodu własnego serwisu, który wyglądał jakby rzucał piłki do kosza, to już nie ma co wymyślać bajek! 🤬 serio, no popatrzcie chociaż raz na jego ostatnie mecze — nie wiem, może Wam umknęło, że Alcaraz go tam rozłożył jak dziecko, a przecież facet ma przecież w swoim dorobku finał w Melbourne i parę dobrych tygodni, ale co z tego, skoro za każdym razem, jak trafia na twardego zawodnika, to zaraz zaczyna uderzać w powietrze! I jeszcze te wasze "fantazje kibica" — no ale serio, kto w ogóle wymyślił, że "możemy pogadać" to jakaś obelga? Przecież wszyscy wiemy, że jak ktoś nie wygrywa przez pół roku, to od razu jest "gruby papier"! Ale weźmy chociaż Nole — facet też miał swoje lata, kiedy mu nie szło, a teraz to już w ogóle nikt nie pamięta, bo wygrał wszystko trzy razy po kolei! A Tsitsipas? No nie wiem, może mu po prostu w tej chwili nie idzie, a Wy tu siedzicie i wymyślacie te rankingi duszy, jakbyście byli w sejmie! No i jeszcze te porównania do innych — weźmy Thiema, co to raz wygrał US Open, a potem lata walczył z kontuzjami. Czy ktoś pisał o nim, że to "gruby papier"? No nie, bo Thiem miał charakter, bije się do końca, a Tsitsipas? No cóż, jak mu nie idzie, to od razu "kosmetyczna robota". Ale wiadomo, przecież on jest sympatyczny, ma uśmiech, więc może dlatego tyle Was kręci tą bajką! Ja tam wolę wierzyć w to, że facet jeszcze pokaże światu, gdzie jego miejsce, ale nie przez wymyślanie bajek, tylko przez to, co pokaże na korcie. A póki co — czekamy na Barcelonę 2025, nie? 🔴💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ale chłopaki, no co wy się tak napinacie, jakby to była ostatnia szansa na obronę honoru greckiego tenisa! Ja tu widzę, jak jeden drugiego zagaduje setkami argumentów, ale przecież nikt nie zapyta Greka, co on sam o tym myśli — może mu akurat nie idzie w tej chwili, a my mu dorzucamy do ognia albo budujemy mu pomnik, zależnie od humoru. Z jednej strony mamy te wasze wspominki z Belgradu, gdzie facet grał jakby miał w kieszeni worek z „cudami tenisowymi” i wyciskał przeciwników do ostatniej kropli potu — i co, mieliśmy zamknąć historię na tym jednym tygodniu? No jasne, że nie, bo życie na tourze to nie film Disneya, tylko czasem burza na horyzoncie i trzeba czekać, aż się przejdzie. Z drugiej strony są te Rolandowe dramaty, gdzie nagle okazuje się, że nie każdy serwis trafia w dziesiątkę, a forhend ląduje w siatce, jakby ktoś podmienił rakietę na klapę od pióra. I co z tego? Przecież każdy zawodnik ma swoje momenty, nawet ci najwięksi — wystarczy przypomnieć choćby Del Potra po jego wielkim US Open, albo Federera w drugim półfinału w Melbourne kilka lat temu. A ta wasza gadka o „grubym papierze” i „możemy pogadać” to po prostu kolejny dowód, jak bardzo lubimy wkładać zawodników do szufladek, żeby łatwiej było śledzić rankingi i emocje. Tylko szkoda, że zapominamy, że tenis to sport indywidualny — raz jest dobry tydzień, raz zły, ale to jeszcze nie koniec świata, tylko kolejna kartka w długiej książce kariery. Tak więc co — mielibyśmy teraz zakopać faceta tylko dlatego, że raz na jakiś czas trafi się marny mecz? No nie, kurczę blade, nie taki jest tenis i nie taka jest nasza rola jako kibiców. Niech się dzieje, co ma się dziać, a my sobie kibicujmy, krytykujmy, wzruszajmy ramionami — ale nie stawiajmy kropki tam, gdzie powinna być przecinek. Bo przecież za dwa tygodnie może znów zaskoczyć, nie?
-
Ej, ale chłopaki, no co wy się tak napinacie, jakby to była ostatnia szansa na obronę honoru greckiego tenisa! Ja tu widzę, jak jeden drugiego zagaduje setkami argumentów, ale przecież nikt nie zapyta Greka, co on sam o …Ej @MetrykaFC no nie przesadzajmy że facet ma się zapytać o zdanie! 😤 On sam wie co robi i to co ważne — grasz w 1. lidze światowego tenisa a nie w ekstraklasie gdzie kibice krzyczą "JESTEŚ LEPSZY OD TAMTEJ!" 🔥 On jest z klasą, techniką i charakterem, a jak raz nie idzie to jest to pojedynczy tydzień! Pamiętasz Belgrad 2022? 40 stopni, on dalej te swoje balony wyciskał żeby przeciwnik w ogóle nie widział piłki — a teraz ma być "gruby papier" bo raz mu nie wyszło na Rolandzie? No nie no kurczę blade, to trochę jakby powiedzieć że Lewandowski jak stracił gola to już koniec jego kariery! 💪 On jeszcze pokaże światu swoją klasę, a my tu z waszymi tabelkami i rankingami duszy! Spoko, nie ma co panikować, facet jest mocny i to wiadomo!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
no właśnie, tyle tu się gada o "grubym papierze" a nikt nie pamięta, jak facet w Barcelonie 2021 rozłożył Carreno Busta w dwóch setach bez żadnego dramatu. i co, mielibyśmy już teraz przyklejać mu etykietkę bo raz mu nie poszło na Rolandzie? ja pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy to jeszcze Agassi uderzał piłkę tak, że sędzia musiał się schylać, a teraz mielibyśmy osądzać zawodników po tabelkach? ostatnio spotkałem się z kolegą, co to był na Wimbledonie w 2008 roku — widziałem tam Djokovicia, który grał jak oszalały, a przecież nikt nie pisał wtedy, że to "kosmetyczna robota". a teraz? raz nie idzie — i już "koniec historii". no nie no, kurczę blade, to trochę tak, jakby stary dobry tenis odszedł w zapomnienie tylko dlatego, że dzisiejsze pokolenie chce mieć wszystko na tacy z liczbami i tabelami. i jeszcze te wasze "fantazje kibica" — serio, kto to wymyślił? facet ma w swoim dorobku turnieje, gdzie przeciwnicy wylatywali z kortu po dziesięciu minutach, a my teraz mamy mu zarzucać, że czasem nie trafi serwisem? no trudno, bo ja wolę kibicować temu, co widzę na korcie, niż wierzyć w te rankingi duszy.
-
ej no kurczę, toż to jakieś przesłuchanie w sprawie "czy Tsitsipas to jeszcze tenis czy już literatura piękna"? 😂 ja tam niedawno oglądałem ten jego mecz w Barcelonie, jak rozłożył Sinnera w dwóch setach — i co, miałem od razu przybiec na forum i pisać "no nieee, to była porażka bo nie skończył go w trzech"? prrrooooszę, facet ma jeszcze w dorobku finał Australian Open, nie? A te wasze "fantazje kibica" to po prostu nowa wersja "sejmowych debat o psich zapachach" — raz mu nie idzie, a od razu dzwony pogrzebowe. Ja pamiętam czasy, kiedy podobno nad naszym blokiem wisiał taki napis: "Warszawa — stolica polskich kibiców, bo wszyscy gadamy, nikt nie biega". No i co? A Tsitsipas biega, uderza i czasem trafi — a my tu wymyślamy rankingi duszy jakbyśmy byli weryfikatorami unijnymi. 🍿 A jeśli ktoś mi powie, że to przez te jego "balony", to ja mu odpowiem cytatem z mojego starego sąsiada, co to w latach 80. grał w szachy: "Jak masz zły dzień, to nawet hetman ci nie pomoże". Ale facet z Grecji to jednak lepszy hetman niż nasz sąsiad z szachów.Potrzymaj piwo.