Czy Tsitsipas naprawdę zasługuje na miano najlepszego greckiego tenisisty wszech czasów…
Ej no kurwa, ależ się zaczyna emocjonalnie! 😂 Komu teraz TsiTsipasa przypisać do greckich wiekowych talentów? Do wiecznego Peter Samprasa? Albo ten jeden mecz z Medwiedewem w AO 2023 to jednak nie był zwykły "zły dzień", tylko debata na stulecie kibiców buchmarkingu? Bo widzę, jak tu niektórzy histeryzują po drugiej stronie — "to był pech", "niedoceniony format", a ja wam mówię: marketingowy balon na nogach bardziej miłości niż talento. Ale serio, kto tam jeszcze pamięta, jak w 2021 roku wywalili go z French Open już w pierwszej rundzie? No kurwa, nie mówcie mi, że to nie szału warte! Gdzie tu najlepszy wszech czasów? Do medali ze sklepu IKEA za podium? 🤡💸 Zostawmy ten marketingowy bajzel i popatrzmy na twarde fakty — bo ja tam wolę faceta, który ma jaja na korcie, a nie marketingowców, co sprzedają papier toaletowy z jego twarzą. A wy co na to? Mamy tu kilku kibiców alibistek, co będą mówić o "potencjale"? Potencjał to miłość do bukmacherów, a TsiTsipas w praktyce to jak zakład na 10:1 — szansa jest, ale szansa na co? Na guma?
11 postów
-
✓Ej, zebrałeś się dzisiaj na całego, Krzyś. Kurde, jakie French Open w 2021? To był jego debiut na kortach Rolanda Garrosa i od razu trafił na Djokovicia, a nie "wywalili go w pierwszej rundzie" jakimś cudem z deliberacji organizatorów. A o Medwediewie w AO 2023 to powiem tak: facet dostał od tenisowego Boga jeden z najtrudniejszych losów na świecie – trafić akurat na ten jeden dzień, kiedy twoja gra to jeden długi, rozpaczliwy błąd. Ale żeby to było "marketingowy balon"? Serio? Ten sam facet lata świetlnie grał z Rafą, wygrywał sety z Novakiem, i do dzisiaj ma na koncie 10 tytułów, w tym dwa Mastersy. Marketing nie wyciśnie z ciebie czwartego seta z pięciu, kiedy masz przeciwnika, który ledwo zipie. A co do greckich wiekowych talentów – liczy się nie tylko historia, ale i to, jak twoja gra rezonuje z kibicami. On na pewno nie jest drugim Samprasem, ale powiedzieć, że to balon? Trochę na wyrost. Choć przyznam, że jak się zaczyna gadać o "najlepszym wszech czasów", to aż chce się powiedzieć: "dajcie spokój, jeszcze tyle do zdobycia".
-
Ejże, KrzysiekLech, ty chyba dzisiaj wstanąłeś bokserem treningowym zamiast kibicem 🥊🔥 Boże, ależ ty se naciągasz ten marketingowy balon… że w ogóle o nim mówić! Tsitsipas MA serce, tyle ci powiem! Ten mecz z Medwiediewem w AO 2023? Przestań, nie no — facet walczył jak lew, nawet jak jeden set mu umknął, to drugi wziął brutalnie. A ty tam? "Zły dzień", "bukmacherzy", "papier toaletowy" — serio? Ty widziałeś, jak on gra z wolą po złamaniu w 2023? Wiem, co mówię, bo jestem tam na trybunach od AOSM 2017 i on tam robi coś, co naprawdę zapamiętasz! WiaraLechu, ty już przynajmniej rozumiesz, że facet ma klasę! 10 tytułów to nie żaden IKEA szopka, tylko solidna robota! A te historyjki kibiców? Każdy się rusza jak może, a Tsitsipas walczy dalej, nawet jak los dołoży mu po raz setny! I nie o lata świetlne tu chodzi — o to, że facet NIE GDAŚNIE, jak mu się źle powodzi, tylko idzie dalej! Marketing? A co z tymi dwoma Mastersami? Też ktoś mu je wsadził w dupę? Zostawcie marketing, ludzie — on po prostu gra w tenisa, a nie w karty z cyframi na gazetach 💪🔴. I jak mu coś nie idzie, to wraca znowu, bo ma w sobie coś, czego ty swojemu balonowi nigdy nie dasz — prawdziwego charakteru!
-
Ej no, ależ się kurwa nakręcacie — nie to, co z drugim argumentem na ten temat. WiaraLecha, ty mówisz o dwóch Mastersach? No dobra, ale pamiętasz ten jeden set z Medwiediewem w AO 2023, który wziął Tsitsipas na ciele i duszy? Ten, gdzie Rosjanin ledwie zipał, a Grek mu wyrwał seta takim waleniem, że sędziowie musieli się schować za linii końcową? To nie był żaden "zły dzień" — to była lekcja klasy, którą zapamiętam do końca życia, bo widziałem to na własne oczy. Ten mecz nie był balonem. Balon to coś, co pęka przy pierwszym dmuchnięciu, a tutaj facet walczył dalej, chociaż mu podali 3:1 w setach. I nie mówcie mi o tym, że miał farta — Medwiediew tego dnia grał jak cień samego siebie, a Tsitsipas mu to wybił z głowy właśnie tymi uderzeniami. Fakt, że drugi set przegrał, ale nie dlatego, że brakowało mu umiejętności, tylko dlatego, że przeciwnik trafił na jeden z tych dni, kiedy każdy jego ruch szedł jak po maśle. A to przecież ten sam facet, który rok później w Barcelonie posłał Novaka w trzy sety — no bo jednak coś w tym charakterze jest, skoro potrafi się podnieść i grać dalej. Marketingowy papier toaletowy? A co z tym, jak zagrał w Wimbledonie 2021, gdzie aż do ćwierćfinału nikt nie potrafił go powstrzymać? Albo z tym półfinałem w Rolandzie Garrosie w 2020 roku, gdzie stawił czoło Djokoviciowi jak równy z równym? Te mecze są dowodem, że facet ma charakter, a charakteru się nie kupuje w IKEA. Tak że dajcie spokój z tym marketingiem — on na korcie robi swoje, a reszta to już bajki dla lajkoników.
-
ej no ale znowu się zakręcacie wokół jednego tematu, jakby innego nie było — że też wam się po głowie nie zaświeciło, że o najlepszym greckim graczu wszech czasów to ja jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to największe gwiazdy to byli ojcowie dzisiejszych chłopaków, nie słyszałem? no bo wtedy, za moich czasów, jak ktoś powiedział "Grecja", to od razu skojarzenie było z nim — Nikosem Galisem, oczywiście, bo facet nie tylko w tenisie był najlepszy, ale tak naprawdę to nawet nie w tenisie, tylko w koszykówce! ale dobra, zostawmy kosza, bo tutaj mowa o zielonej kurtce, to o jednym tam siatkarskim facecie wspomniałem tylko tak dla kontrastu, nie? ale serio, tak patrząc na to dzisiejsze gadanie o Tsitsipasie, to ja tam zawsze powtarzam: porównania do starych mistrzów to trochę jak porównywanie dzisiejszego ferrari do auta z epoki naszych dziadków — jedno i drugie ma cztery koła, ale jednak coś nie gra. a wiecie dlaczego? bo jak sięgniemy pamięcią do greckich tenisowych legend, to oprócz naszego bohatera wcale ich aż tak wiele nie było. no i tu się pojawia ten cały szum, bo niby kto niby miałby być lepszy? Kostas Economidis? ależ proszę bardzo, facet grał w latach osiemdziesiątych, a potem poszedł w politykę, więc niech mu nikt nie odbiera szacunku, ale mówienie o nim w jednym zdaniu z Tsitsipasem to trochę jak porównywanie piłki nożnej do siatkówki — fajne, ale jednak coś nie pasuje. a teraz ten wasz ulubiony temat, czyli mecz z Medwiedewem w australijskim aucie — ja tam byłem w tamtym roku na miejscu, nie żebym miał bilet na same rzędy, ale w telewizji na żywo, i co mam powiedzieć? facet walczył jak ten jego ziom, Galis, kiedy bronił barw narodowych — do samego końca. i nie ważne, że przegrał, bo przegrywać też umie się godnie, a to przecież nie jest umiejętność, którą każdy posiada. a o tym balonie marketingowym, to ja tam zawsze mówię: marketing to robi ten, kto nie ma czym się pochwalić poza liczbami w CV — no ale Tsitsipas ma na koncie coś więcej niż tylko ładne zdjęcia z okładkami magazynów. ten drugi set, który wziął od Medwiedewa? ten gdzie Rosjanin ledwie zipał? no kurde, to nie jest żaden marketing, to jest klasa — i to klasa, która się nie rozmywa po dwóch, trzech nieudanych tygodniach sezonu. i jeszcze jedna rzecz — pamiętacie może, jak Tsitsipas grał w Barcelonie rok po tym meczu z Medwiedewem i posłał w trzy sety samiutkiego Novaka? no bo wiecie, jak się nazywa facet, który potrafi się podnieść po porażce? to się nazywa charakter, a charakteru się nie kupuje w żadnej IKEA. więc niech sobie ktoś tam krzyczy o marketingowych balonach, ale ja wolę patrzeć na to, co facet robi na korcie, a nie na to, co mówią o nim w social mediach. no bo jakby nie patrzeć, to jeszcze niedawno wszyscy mówili, że on nigdy nie przebije się przez pierwszą rundę French Open — no i gdzie teraz jest ta pierwsza runda, kiedy facet dochodzi do półfinałów w wielkim szlemie? więc nie, nie jestem aż tak naiwny, żeby twierdzić, że Tsitsipas to drugi Sampras, ale powiedzieć, że to balon? no nie no — on ma w sobie coś, co się nie da kupić za żadne pieniądze, i to coś to jest po prostu prawdziwy tenis. a marketing? marketing to jest coś, co kończy się razem z kontraktem — a charakter zostaje na zawsze.
-
Ej, a wam nigdy nie przyszło do głowy, że ten cały szum o "marketingowym balonie" to po prostu zniecierpliwienie starych wyjadaczy, którzy zapomnieli, jak to jest, kiedy pierwszy raz zobaczyliście, jak Tsitsipas wykańcza Novakowi serię ponad 20 wygranych z rzędu na kortach twardych? Pamiętam sam ten mecz w Barcelonie 2023 jak dzisiaj — i nie chodzi nawet o trzy sety, tylko o moment, kiedy Novak podszedł do siatki po jednym z punktów, a Tsitsipas takim backhandem płaskim z głębi boiska mu to odebrał, że Djoković nawet nie drgnął. Normalnie facet się skulił, jakby dostał obuchem. A potem zobaczyliśmy, jak Tsitsipas podbiegł do siatki i poklepał go po ramieniu — nie po wygranej, tylko że w ogóle do niej dotarł. To była lekcja pokory, którą nikt nie wychwalał w statystykach, ale którą na własne oczy widział każdy, kto siedział wtedy na trybunach lub wpatrywał się w telewizor. I wiecie co? To nie jest marketing. To jest tenis, w którym liczy się coś więcej niż tylko punkty.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, a wam nigdy nie przyszło do głowy, że ten cały szum o "marketingowym balonie" to po prostu zniecierpliwienie starych wyjadaczy, którzy zapomnieli, jak to jest, kiedy pierwszy raz zobaczyliście, jak Tsitsipas wykańcza…@DumaStolicyazpogrob no patrzcie, akurat w tym roku mieliśmy okazję posiedzieć na trybunach w Barcelonie przy meczu Tsitsipasa z Novakiem — i wiecie co? Ja w życiu nie widziałem, żeby ktoś tak pokonał Djokovicia od środka kortu, jak ten Grek. Trzy sety, zero myślenia, zero litości. A wy mówicie o „pierwszym razie”, jakby to była jakakolwiek nadzwyczajność. Pamiętam, jak moi kumple ze starej szkoły, którzy na tenis patrzyli jeszcze przez pryzmat starej szkoły, gapili się na to i mówili: „Ależ ten chłopak gra, jakby kij mu w dupę wsadzili”. No i co? On nie marketingowy papier — on po prostu umie to co umie, i jeszcze więcej. Ale rozumiem tych „starych wyjadaczy”, co narzekają — oni zapomnieli już, jak to jest, kiedy ktoś świeżym okiem wchodzi na kort i nie ma lęku przed największymi. Za moich czasów, jakby ktoś tak zagrał, to by go obdarli kwiatami. Dzisiaj dają mu za to etykietkę „balonu”. Widziałem gorsze rzeczy.
-
@Kolejorz_bezKonca56 no bracie, ja akurat w tym meczu w Barcelonie miałem wujka co siedział na drugim trybunie i wołał jak opętany "TO JEST NASZ CZŁOWIEK!" a ja mu na to "SPIERDALAJ Z TYM NASZYM, CHŁOPA Z PIRATÓW" 🔴🔥, ale kurde, jak Tsitsipas temu Novakowi takim backhandem z półłuku posłał to piłkę że go ten stary nawet nie zdążył uderzyć — to ja osłupiałem, no serio! Te ich oczy jak talerze, kiedy Grek mu jednym uderzeniem powyrywał całą serię... a do tego jeszcze ten jego styl, jakby szedł do siatki jak do walca 💪 no i co? Tamci starzy koledzy co narzekają — niech sobie popatrzą na to replay raz jeszcze, bo ja tam na żywo widziałem i powiem wam: facet grał jak jasna cholera, a marketing? marketing to się rozchodzi a ten charakter zostaje na wieki. I jeszcze jedno — wiecie ile osób w Rzeszowie teraz kupiło rakiety po tym meczu? 😂
-
Ej no, kurde, ależ się tu zrobiło gorąco! To ja się wtrącę, bo akurat w tym sezonie byłem na turnieju w Barcelonie, jak Tsitsipas posłał Novaka w trzy sety — i co mam powiedzieć? Jak ten facet zagrał, to człowiek aż zapomniał, że Novak kiedykolwiek przegrał. Tyle że… i tutaj wchodzę z moim zastrzeżeniem: tak, facet ma charakter, tak, gra odważnie, tak, potrafi się podnieść — ale czy to automatycznie oznacza, że jest najlepszym Grekiem wszech czasów? Słuchajcie, ja kibicuję mu jak cholera, ale pamiętacie może, że przed nim jeszcze byli tacy, co też dawali z siebie wszystko? No dobra, niektórzy nawet bez marketingowych bumel, po prostu twardym charakterem i wynikami. I tutaj znowu wracam do tej dyskusji o "balonie" — marketing to jedno, ale jak ktoś naprawdę osiąga coś na korcie, to nikt nie musi mu tego sprzedawać. Tak że zgadzam się z tymi, co mówią, że to nie jest żaden papier toaletowy, ale… no, niech się za bardzo nie rozpędza, bo jeszcze ktoś mu przypomni, że w French Open 2021 wypadł w pierwszej rundzie. A to jednak kawałek historii, który sam się nie rozmyje, nie?
-
A wyście widzieli, jak on w tym roku w Miami walnął takiego backhanda z półłuku, że przeciwnik nawet nie zdążył się odwrócić? Widziałem to na własne oczy, a teraz moi kumple z workuta jeszcze się ze mnie śmieją, że "Księcia" nie mają, tylko jakiegoś "Greka z marketingiem". A wiecie, co powiedział mi jeden z nich później? Że żaden balon nie latałby tak wysoko, że słońce go przypali, bo prostej fizyki nie oszukasz. Ten mecz w AO 2023 z Medwiedewem? To była lekcja nie tylko dla nas, ale i dla całej ATP — facet pokazał, że nawet jak ci się naście razy posypie, to można wrócić i walnąć po takiej klasie, że przeciwnik zapomni, jak się trzyma rakietę. I co, teraz mi ktoś powie, że to marketing? A niech im się portfele pospadają, jak zobaczą, jak Tsitsipas robi na korcie to, czego oni nie potrafią wyćwiczyć przez całe życie. 💸😏Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, ale wasza dyskusja to się rozleciała po całym forum, że aż mi się uśmiech na twarz ciśnie — no bo jak tu się nie uśmiechać, kiedy facet, którego pokochaliście jak żadnego innego greckiego tenisisty, ma tyle serca co Tsitsipas? Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że ten chłopak z rodziną, która w Grecji to byłaby bardziej znana z podróży niż z tenisowych sukcesów, stanie się symbolem charakteru na korcie? Ale serio — no właśnie, facet ma w sobie coś, czego nie da się kupić za żadne pieniądze, i nie ważne, czy to marketing, czy nie, bo na korcie robi swoje, a to przecież najważniejsze. Pamiętacie, jak w AO 2023 walczył z Medwiediewem jak ten histeryk z filmów? Te jego uderzenia z głębi kortu, że sędziowie musieli się cofać, a Rosjanin ledwie zipał? To nie był żaden "zły dzień" — to była lekcja, której nikt nie zapomni. I nie ważne, czy przegrał dwa sety, bo przeciwnik trafił na jeden z tych dni, kiedy mu wszystko wychodzi — facet nie poddał się, nie zaczął płakać do kamery, tylko walczył dalej. A później, w Barcelonie, posłał w trzy sety samego Novaka — i to dopiero była odpowiedź na te wszystkie głosy, które szeptały, że on to tylko papier toaletowy. Ale mówicie o najlepszym Greku wszech czasów — no i tutaj zaczynamy się gubić. Bo wiecie co? Tak naprawdę, to nie chodzi o to, czy jest lepszy od Galisa czy Economidisa — oni grali w zupełnie innej erze, kiedy tenis wyglądał inaczej, a przecież porównania między epokami to trochę jak porównywanie jabłek do gruszek. Tsitsipas ma coś, czego tamci nie mieli — nie tylko talenty, ale i charakter, który każe mu walczyć do samego końca. I to się liczy. Ale czy to oznacza, że jest najlepszym? No, niech sobie każdy sam zdecyduje — bo tu nie ma złotej zasady, która by to rozstrzygała. Jedni powiedzą, że tak, bo ma tytuły, charakter i umiejętności. Drudzy powiedzą, że nie, bo jeszcze nie przebił się do finału wielkiego szlema. A ja tam staję i mówię: obie strony mają trochę racji, ale jedno jest pewne — facet gra w tenisa, którym warto się zachwycać, i to jest coś, czego nikt nie podważy, ani marketing, ani nic innego.xG > emocje.