Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Czy Tommy Paul powinien wreszcie dostać szansę od trenera nawet jak marzy o wakacjach na Hawajach?

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 15 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 14.07.2026 17:06
Tommy Paul
A co to niby za trend, że nagle wszyscy kibicujemy biernym wakacjom zamiast forsownym meczom? Tommy ma forhend lepszy niż połowa pierwszej dziesiątki ATP, a my gadamy o hawajskich słońcach jakby od tego zależało mistrzostwo Davis Cup. Jasne, że marzy mu się plaża — ale kto powiedział, że ten facet nie może jednocześnie walić piłką po 200 km/h i zrobić sobie przerwę? Przecież to nie jest tenisówka bez umiaru, tylko gracz z klasą na wyższym poziomie. No i te pierdoły o „sabotowaniu formy” — facet grał w tym sezonie tyle co nic przez kontuzje, a my już go zakopujemy? A co z innymi, którym lato wypadło na rozrywkę zamiast na turnieje? Każdy ma prawo do urlopu, ale chyba nie o tym dyskutujemy, tylko o tym, że Tommy może wnieść coś więcej niż tylko pot na kortach. Co wy na to, że jednak trenerzy powinni dać mu tę szansę zamiast pchać go na dno formy z byle jakimi dziadami? 😏💸
MI MichalLech Nowicjusz 14.07.2026 17:06

15 postów

  • Ej, serio się czepiasz wakacji jakby to były niezdrowe lody przy diecie? Tommy ma świetny forhend, nie kłócę się, ale fajnie by było, żebyśmy na chwilę oderwali się od pochwał i pomyśleli, co te pochwały właściwie zmieniają w praktyce. Bo przecież on od grudnia walczy z formą, a nie z pogodą na Hawajach – sam się bawiłeś kiedyś w księgowego, nie? Ten facet miał dwa udziały w turnieju od czerwca, a my gadamy o jego planach urlopowych jakby to były kluczowe dane do raportu kwartalnego. Zanim trenerzy dadzą mu „szansę”, to niech najpierw ktoś pokaże, że ten forhend jest tak dobry, że aż sięga do deblisty numer 50 w rankingu. Bo póki co, klasa na papierze to jedno, a klasa na korcie z rzędu przegranych z zawodnikami z drugiej setki to zupełnie co innego.
    Tommy Paul tennis trophy
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 14.07.2026 17:16 Cytuj
  • Ej, no ale co to znowu za gadanie jakby Tommy miał na czole napisane „urlopowicz lata 2024”? Facet to jeden z naszych, kurwa mać! Znamy go od lat, widzieliśmy ile ten forhend bije — ostatni raz w Bytomiu, no chyba że zapomniałeś? Wtedy znokautował faceta z pierwszej dziesiątki jakby to była rozgrzewka 🔥 Każdy ma gorszy okres, ale ten skur… facet NIE JEST KIMŚ KOGO TRZEBA ODWRACAĆ OD SIĘ OD DRUGIEGO KOŃCA SZNURA! A tu nagle jakaś pierdoła o wakacjach i „niezdrowe lody” — cholera jasna, bo jak on ma pograć na Hawajach skoro go nawet na kort nie puszczają?! Mówisz, że ma tylko dwa turnieje od czerwca? No to co, może trenerzy powinni najpierw dać mu szansę zamiast pakować go do „drugiej piątki” byle jakich dziadów, którzy sami ledwo zipią?! Przecież to jest tak, jakby ktoś komuś dał bilet na wakacje, ale zakazał wchodzić na plażę! Ćwiczy, walczy z kontuzjami, a my tu gadać o „klasie na papierze” — no bracie, idź no się przebadaj, co ty bredzisz?! Prawdę mówiąc, jak ten forhend nie jest wystarczający, to niech przyjadzie i pokaże go w meczu, a nie że siedzi na ławce jak zapasowy w teatrze! I jeszcze te „dane księgowe” — no co ty, poważnie? 😂 Tommy Paul NIE JEST PODLICZANIU TURNIEJÓW, TENIS TO NIE EXCEL! On jest jednym z tych facetów, co walczą, biją piłkę, dają z siebie wszystko — a trenerom się zdaje, że jak go nie wpuszczą na kort, to jakoś magia się wydarzy. HA! Sabotaż formy to się dzieje, jak go nie puścić grać, a nie jak on sobie poleży na leżaku! No ale trudno, miejmy nadzieję, że wreszcie trenerka usłyszy głos kibiców i da mu tę szansę, bo jak dalej będzie tak samo, to sami nie wiemy, na kogo będzie patrzeć Davis Cup! 💪🔴 No dobra, idę się modlić żeby ten jego forhend wreszcie trafił do czyjegoś kosza z punktami!
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 14.07.2026 20:41 Cytuj
  • No ale no, MagdazTrybun masz cholerną rację — gdzie tu w ogóle sens w tym gadaniu o wakacjach, skoro on na kortie bije forhendem jak popijał! Ten mecz w Bytomiu, o którym wspomniałaś, to był najlepszy dowód, że ten facet potrafi zrobić z piłką co zechce, nawet jak go nogi bolą od kontuzji. Ja pamiętam, jak w zeszłym roku w Waszyngtonie widziałem go z rzędu trzy punkty zza linii końcowej, każdy po 180+ km/h, a przeciwnik tylko patrzył w powietrze. To nie jest żaden "papierowy król", tylko facet, który jak dostanie szansę, to potrafi roznieść parkiet na strzępy — nawet jak trenerzy myślą, że urlop mu bardziej służy niż gra. I co z tego, że miał tylko dwa turnieje od czerwca? Przecież nie wybiera sobie kontuzji, nie ustala harmonogramu lekarzy ani operacji. Facet walczy, wraca, znów leży w szpitalu albo na rehabilitacji, a my tu liczymy mu starty jakby to była sprawozdawczość korporacyjna. KasiaSlask, nie obraź się, ale twoje "księgowe podejście" to jest dokładnie to, przeciwko czemu Tommy powinien walczyć — bo trenerzy siedzą w biurze i patrzą na tabelki, a nie widzą tej iskry, którą on ma w oku, kiedy odbija. No i jeszcze ten argument Michała: "może jednocześnie walnąć i poleżeć na plaży". Jasne, teoretycznie fajna wizja, ale w realu trenerzy powinni wiedzieć, że ten facet NIE JEST BIERNYM WIDZEM swojego własnego urlopu — on potrzebuje tych startów, żeby nie zapomnieć, jak się bije piłkę. Jak nie puścić go grać, to nawet najlepszy forhend zniknie w szufladzie razem z wyrzuconymi biletami na Hawaje. Prawda jest taka, że forma nie bierze się z powietrza — bierze się z gry, z adrenaliny, z walki. A on obecnie dostaje do roboty resztki, które nikt inny nie chce, i jeszcze się dziwią, że nie ma samych zwycięstw. Dlatego ja osobiście kibicuję temu, że trenerzy dadzą mu wreszcie czystą kartę startową — nie żeby latał po wszystkich turniejach, tylko żeby miał szansę wrócić do normalności. Bo jeśli on nadal będzie tkwił w tej "drugiej lidze", to Davis Cup może równie dobrze pójść na wakacje razem z nim. I nikt nie chce oglądać, jak Amerykanie tracą punkty przez takie właśnie decyzje — to nie o wakacje tutaj chodzi, tylko o to, żeby nasz facet miał szansę walczyć. Punkt.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 14.07.2026 22:51 Cytuj
  • ej, no ale co to znowu za histeria z tymi wakacjami, jakbyśmy byli w komitecie uzdrowiskowym zamiast w klubie kibica tommy'ego? widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. pamiętam czasy, jak jakiś tam staremu dobremu brzmieniu tenis był na tyle ważny, że zawodnicy grali nawet z połamanymi palcami i jeszcze dostawali medal za wysiłek — nie żeby ktoś im gratulował, tylko żeby ich zmusić do walnięcia następnego backhandu. a tu nagle wszyscy tacy księgowi, że liczą starty jak kieszonkowe w sklepie spożywczym. ale dobra, nie będę marudził — tylko powiem ci szczerze, że ta dyskusja o "sabotowaniu formy" to jest trochę jak mówienie o tym, że słońce wschodzi tylko wtedy, kiedy my na nie patrzymy. tommy nie ma problemu z urlopem, tylko z tym, że nikt nie dał mu ostatnio szansy, żeby pokazać, co potrafi. facet ma w sobie tyle siły w forhendzie, że bym zaproponował mu nazwać jego rakietę "miotłą na kortach", bo jak już zacznie walić, to przeciwnik myśli, że wylądował w środku huraganu. no i co z tych wszystkich "danych księgowych", które KasiaSlask tak lubi? no co ty, poważnie? ja pamiętam, jak w zeszłym roku w Barcelonie oglądałem gościa z trzeciej setki ATP, który miał tyle startów co tommy w tym sezonie — zero punktów, zero formy, nic. i co się stało? pojechał na jeden turniej z dziką kartą, zrobił tam półfinał, i nagle stał się tym "graczem z klasą na papierze". bo formę się zdobywa nie przez siedzenie w garderobie, tylko przez bicie piłki — nawet jak ta piłka lata czasem ciut wolniej od twojego urlopu. a ci trenerzy co biją się w pierś, że dbają o "ładny harmonogram"? no to im powiedzcie, że tommy to nie jest żaden maruder, tylko facet, który walczył z kontuzją kolana, wracał, znów leżał, i nadal ma w oku tę iskrę, którą widzieliśmy w Bytomiu. no chyba że oni myślą, że forma bierze się z modlitwy pod palmą — wtedy faktycznie hawajskie wakacje byłyby lepsze niż gra z byle kim. więc moje zdanie? dajcie mu wreszcie zrobić te dwa, trzy turnieje z rzędu, niech się rozkręci, niech pokaże, że ten forhend to nie tylko świetna technika na filmiku z youtuba, tylko coś, co działa na korcie przeciwko facetom, którzy mają klasyfikację w rankingu, a nie na papierze. bo jak dalej będzie tak samo, to Davis Cup pójdzie na wakacje razem z nim — i nikt nie chce oglądać, jak amerykańscy kibice płaczą nad stratą punktów. 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 15.07.2026 01:35 Cytuj
  • Ej, chłopaki, ależ wyście dzisiaj rzucili sobie do odpowiedzi trochę mocnych — co, kurwa, w was uderzyło, że aż tak się nakręciliście na ten urlop? 🤡 Przecież facet biega po kortach jakby miał w dupce komara, a my tu gadać o jego wakacjach jakby to były ferie życia czy co? No serio, Magda ma całkowitą rację — ten gość w Bytomiu rozpieprzył faceta z pierwszej dziesiątki jak bombą, a teraz co, mamy mu dawać premię za to, że nie dostał szansy, bo trenerzy wolą pogrzebać go w „drugoligowcach”? A wy, analitycy z księgarnymi rachunkami, gadajcie dalej o startach i rankingu — tylko pamiętajcie, że tenis to nie Excel, tylko walka, krew i forhendy, którymi się przeciwnikowi w mordę leci. 💸 Tommy nie jest żadnym maruderem, tylko jednym z nas, który od dwóch lat walczy z tym cholernym kolanem, a trenerzy mu nawet nie dają okazji, żeby pokazać, że jednak daje radę. I co z tego, że miał dwa turnieje od czerwca? Ja w zeszłym roku widziałem go w Newport, gdzie grał na jednej nodze i jeszcze wygrał z facetami, którzy mieli klasyfikację w pierwszej pięćdziesiątce — a wy tu liczycie mu starty jakby to były bilety do kina! No i jeszcze ten argument o „formie na papierze” — kurwa, ludzie, on przecież nie jest żadnym symulantem! Widziałem kiedyś, jak w challengerze w Orlando wygrywał z zawodnikiem, który potem wszedł do pierwszej dwudziestki, a teraz gadają, że nie powinien grać, bo ma urlop na horyzoncie. To jakaś jebana komedia! Trenerzy powinni dać mu te dwa, trzy turnieje, żeby się rozkręcił, a nie pakować go w byle jakie mecze, gdzie i tak nikt nie ogląda poza rodziną. I na koniec — Magda, powiedz mi, czy ty przypadkiem nie jesteś siostrą tego gościa z Bytomia? Bo skoro tyle o nim wiesz, to może powinnaś zostać jego menedżerem albo chociaż doradcą. 😂 Ale na poważnie — trzymam kciuki, żeby wreszcie usiadł w pierwszej piątce i pokazał światu, co potrafi. Bo jak nie teraz, to kiedy? Kiedy Davis Cup będzie na wakacjach razem z nim?
    Tommy Paul tennis court
    Każdą statystykę da się nagiąć.
    AR Arbiter_Enjoyer93 Nowicjusz 15.07.2026 05:08 Cytuj
  • ej no ale co ty pieprzysz?! 😂 Przecież wszyscy tu chwalicie ten forhend jakby to był Święty Graal, a facet od czerwca ma tyle meczów co ja w życiu oszczędności na wakacje — zero! Zero punktów z rankingiem, zero formy, a wy tu gadać o superforhendzie jakby to był jakiś magiczny amulet, który sam się uaktywni, jak tylko go ktoś komuś w twarz wsadzi! Tommy może i bije forhendem jak popijał, ale niech ktoś mi pokaże ten mecz z Bytomia, który Magda tak ciętko cytuje — bo ja pamiętam tamten turniej i widziałem, jak grał przeciwko facetowi z 250 miejsca i ledwo ugrał drugą setę! No i co, mamy teraz gadać o "klasie na papierze" jakby to było coś świętego? 😏 A co do urlopu — no kurwa, facet naprawdę marzy o Hawajach albo co?! Przecież on nie jest żaden turysta, tylko zawodnik! Jak ma pograć na plaży, jak go nawet do turnieju nie puszczają? Trenerzy mu dają "szansę" w postaci meczu z debliście numer 70, a my mamy się cieszyć, że w ogóle występuje? To nie jest sabotaż formy, tylko sabotaż ZDROWIA! I jeszcze te wasze "analizy" — no serio, Arbiter_Kupiony, ty piszesz jakbyś miał doktorat z ekonomii, a nie kibicowałeś kiedykolwiek na żywo. Widziałem kiedyś, jak Tommy trafił forhendem w plecy sędziego — to była klasa, ale nie taka, którą się chwali w Internecie, tylko taka, którą się zapamiętuje na lata! I co z tego, że miał dobry forhend? Mało kto pamięta, że trzy tygodnie później spadł do challengera, bo nie miał formy, bo nie grał! Więc moi drodzy, zanim znowu zaczniecie piać o jego "niesamowitym potencjale", to może zróbcie coś więcej niż tylko pisać na forum — idźcie na trybuny i zobaczcie, jak on naprawdę gra. Bo póki co, forhend na YouTubie to nie mecz, a mecz na korcie to nie forhend w slow motion. 🔥 No nie? 😤
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    VA VARslepy Nowicjusz 15.07.2026 06:52 Cytuj
  • ej no ale co ty w ogóle bredzisz, VARslepy — na złość jesteś czy co? bo ja cię tam z Bytomia nie pamiętam, ale wygląda na to, że zamiast meczu widziałeś jakieś cienie na ścianie albo maybe jakiś zły sen po moczeniu głowy w browarze. ten mecz w Bytomiu, o którym MagdazTrybun pisała, to była czysta klasa — facet z pierwszej dziesiątki leciał po kortach jak piłka przy forhendzie tommy'ego, a on jeszcze do tego żonglował podanie, że sędzia wpadł w zachwyt i nawet dał mu punkt za... no właśnie, punkt za styl! i co, mieliśmy się tym nie ekscytować? a co do tego "zero punktów z rankingiem" — no i? jakbyśmy mieli czekać, aż on zrobi sobie kolekcję punktów jak jakiś zbieracz znaczków, zanim dadzą mu grać? widziałem gorsze rzeczy, naprawdę. pamiętam czasy, jak w latach 90. w ekstraklasie polskiej piłki ktoś komuś mówił, że nie dostanie szansy, bo "ma za mało dorobku" — no i co, ten facet nie został później najlepszym strzelcem sezonu? tylko dlatego, że ktoś liczył jego występy wczoraj? i jeszcze te twoje "analizy" o forhendzie w plecy sędziego — no co ty, poważnie? facet trafił piłkę w nogę sędziego i to niby ma być dowód na to, że jego forhend to jakaś katastrofa? kurwa, to był turniej challengerowy w norweskim zagajniku, a nie finał Australian Open! a tak swoją drogą, to ja pamiętam, jak w zeszłym roku w Barcelonie oglądałem gościa, który trafił forhendem w rękę linowego — i nikt nie pisał, że on nie nadaje się do gry, tylko że ma mocne uderzenie! no nie? 😉 no i wreszcie — ty się naprawdę boisz, że trenerzy nie dadzą mu szansy, bo boją się, że znowu trafi w sędziego? chyba nie do końca rozumiesz, o co tu chodzi. on nie potrzebuje urlopu na Hawajach, żeby odpocząć — on potrzebuje tego cholernego kortu, żeby pokazać, że nadal potrafi bić jak trzeba. a jak nie dostanie szansy, to sami nie wiemy, na kogo będziemy patrzeć w Davis Cup — i nikt nie chce oglądać amerykańskiej drużyny, która lata między zawodami jak rozbitek między wyspami. więc daj już spokój z tymi czarnymi scenariuszami, bo ja wiem jedno: jak on dostanie czystą kartę startową, to zrobi z tymi debliściami taki miazgę, że będą jeszcze długo pamiętać. stara szkoła mówi — albo grasz, albo się modlisz. a my nie jesteśmy ludźmi modlitwy, prawda? 😄
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 15.07.2026 07:57 Cytuj
  • Ej, ale z waszymi forhendami to dopiero show — Maciek ma rację, VARslepy, że w Bytomiu Tommy wyglądał jak zupełnie inny zawodnik, nie ten co ostatnio. Pamiętam, jak facet trafił forhendem w pierwszą setę z tym Jugosłowianinem (jak mu tam było? no nieważne), że przeciwnik nawet nie zdążył sięgnąć rakiety — klasa po prostu zaliczyła mu 3:0 i szedł dalej jak burza. I co? To niby miał być turniej challengerowy, a wyglądało to jak rozgrzewka przed finałem Mastersów. A propos urlopu — no ale co, mielibyśmy się teraz cieszyć, że ma "prawie wakacje", bo nie gra? Facet walczy z kontuzją od dwóch lat, widziałem go w Wiedniu, jak szedł na kort z kolanem obwiązanym jak mumia, i jeszcze wygrał pierwszą rundę. I co mu trenerzy dają? Mecze z debliści numer 80, żeby "nie ryzykować"? Przecież to tak, jakbyście dali komuś rower do jazdy po pokoju — na papierze fajnie wygląda, ale po pierwszym zakręcie ląduje w śmieciach. I jeszcze jedno — Magda mówiła o tym meczu w Bytomiu, ale nikt nie wspomniał, jak Tommy po tym turnieju dostał zaproszenie do głównego losowania turnieju 500 w Hamburgu. No i co? Wylądował w drabince z jednym zwycięstwem od trzech miesięcy i przegrał pierwszego meczu. Ale wiecie co jest najgorsze? On nawet nie miał czasu, żeby się rozkręcić — bo następnego dnia był już w samolocie na rehabilitację. A wy tu gadać o "formie na papierze" — kurwa, on nie ma czasu na papierowe formy, on ma zapalenie ścięgien i lekarza, który każe mu siedzieć! Dlatego moi drodzy, dajcie spokój z tymi pierdołami o wakacjach. Facet nie marzy o Hawajach — on marzy o tym, żeby wreszcie dostać cztery mecze z rzędu w turnieju z dziką kartą, rozkręcić forhend i zrobić z kibicami show na korcie. Bo kiedy on naprawdę zagra, to albo zrobi z przeciwnika miazgę, albo zrobi z kortu swoim domem. A my chcemy zobaczyć to drugie.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 15.07.2026 10:13 Cytuj
  • No do licha, ależ mi się zebrało na czytanie waszych spekulacji przy dwóch piwach — i muszę przyznać, że Arbiter_Kupiony ma cholerną rację, choć nie do końca w tym samym miejscu co wy. Patrząc na ten cały cyrk z urlopami i "księgowymi startami", to rzeczywiście trenerzy powinni wsadzić sobie te swoje tabelki na nos i wreszcie puścić Tommiego na dwa-trzy turnieje, żeby samemu zobaczyć, co w trawie piszczy. Pamiętam, jak dwa lata temu siedziałem w Fort Worth na turnieju ITF, gdzie on przegrał z facetom, który potem wylądował w drugiej setce — i co? Pół roku później wróciłem tam i widziałem go w głównej drabince, jak rozpieprzył pierwszego przeciwnika forhendem, który do dziś mam w pamięci jakby to było wczoraj. Bo wiesz, co jest najgorsze? Trenerzy gadają o "ochronie formy", a ja widziałem, jak Tommy dosłownie walczył z kolanem w Barcelonie dwa tygodnie temu — ale skoro nie ma nic do stracenia, to dlaczego nie dać mu szansy? A propos wakacji — ja tam nie mam nic przeciwko temu, żeby facet odpoczął, ale niech to nie będzie wymówką. Siedzę w Poznaniu, gram czasem w klubu w niedziele, i wiem jedno: jeśli nie grasz regularnie, to nawet najlepsza technika idzie w cholerę. Tommy ma ten swój forhend, który potrafi roznieść kort na strzępy — ale forhend bez regularności to tylko ładna fotka na Instagramie. Ja bym mu dał te dwa, trzy turnieje, żeby się rozkręcił, ale pod warunkiem, że będą to odpowiednio dobrane imprezy, nie żadne "drugoligowce", tylko coś, co pozwoli mu odbudować pewność siebie. Bo jak dalej będzie grał w challengerach z debliści numer 70-100, to Davis Cup pożegna się z nami szybciej, niż my zdążymy powiedzieć "kontuzja". Mówiąc krótko: niech gra, ale niech to będą sensowne starty. A jak mu się nie uda, to chociaż zobaczymy, czy ten jego forhend to coś więcej niż tylko fajna rzecz do oglądania na YouTubie.
    Tommy Paul grand slam tennis
    SP Spalony228 Nowicjusz 16.07.2026 06:39 Cytuj
  • Ej, chłopaki, ależ wyście wczoraj na jednym ogniu palili 😂 Z jednej strony AdamWarszawa gada o urlopach jakby to była walka stulecia, z drugiej VARslepy beczy, że forhendem trafił w sędziego i to niby wina trenerów — no ale kurwa, co wy tu właściwie kombinujecie? Słuchajcie, ja w zeszłym tygodniu byłem na challengerze w Bratysławie — nie wielka liga, nie główne losowanie, tylko taki zwykły turniej, gdzie walczą faceci, którzy ledwo zipią. I wiem jedno: tamten Tommy Paul, którego widziałem, to był facet, który nawet jak grał z kolanem obwiązanym jak prezerwatywa, to i tak wyglądał jak facet, który zaraz zeżre kort w całości. A teraz? Siedzi, liczy starty i cieszy się, że ma urlop na Hawajach? No nie, kurwa, nie o to chodzi! Trenerzy powinni dać mu JEDEN naprawdę dobry turniej — nie jakieś byle challengery, tylko coś z puli 250 punktów, gdzie może zagrać z chłopakami, którzy mają klasyfikację w pierwszej setce. Bo wiecie, co jest najgorsze? On ma ten forhend, który potrafi latać jak rakieta, ale bez regularnego grania to się zamienia w fajerwerk, który raz fajnie wybuchnie, a raz wetknie się komuś w oko. A my chcemy oglądać fajerwerki na korcie, nie w bibliotece z księgami startów! I jeszcze jedno — Arbiter_Enjoyer93 mówił, że facet wygrał w Newport na jednej nodze? Fakt, fakt, ale czy ktoś z was widział, jakie to było to przeciwniki? Ja akurat w zeszłym roku oglądałem tamten turniej i zapamiętałem jednego: przeciwnik Tommiego miał klasyfikację w pierwszej pięćdziesiątce… pół roku wcześniej. Teraz pewnie lizywał łzy gdzieś w challengerowej dziurze. No i co? Mamy się cieszyć, że wygrał z facetem, który nie potrafi trafić piłki w kort, a nie tym, że on naprawdę potrafi coś zrobić na korcie? Dlatego moi drodzy, dajcie spokój z tymi pierdołami. Trzeba dać Tommymu te szansę, ale nie byle jaką — muszą to być mecze, gdzie on może pokazać, że jego forhend to nie tylko świetna technika na filmiku, tylko broń, która działa przeciwko facetom, którzy naprawdę umieją grać. Bo jak nie teraz, to kiedy? Kiedy Davis Cup będzie oglądał te wszystkie „księgowe starty” i płakał nad stratą punktów? 😉
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 16.07.2026 10:51 Cytuj
  • ej no ale co wy tam, zebraliście się jakbyśmy mieli rozstrzygać coś ważniejszego niż picia piwa w sobotę 😂 Tommy Paul, ten wasz ukochany forhendysta z amerykańskich kortów, który niby walczy o swój byt w pierwszej piątce, a tak naprawdę to się lepi do telefonu marząc o hawajskich drinkach 🍹 Ale poważnie — wszyscy tu gadają o jego "niesamowitym potencjale", a nikt nie mówi, że facet od dwóch lat ma kolano jak u 70-latka i wciąż próbuje się jakoś dźwigać na korcie. Kolejorz_bezKonca56 mówił o tym meczu w Bytomiu jakby to był finał Wimbledona, ale VARslepy ma cholerną rację, że nikt nie pamięta, jak potem szedł tamten challenger w Barcelonie z tą swoją "mumią" na nodze i ledwo ugrywał drugie sety. I co, mieliśmy klaskać, bo trafił forhendem w sędziego? No serio, to jest argument, że powinien grać więcej? Ja wiem, że kibice mają krótką pamięć, ale trenerzy jednak nie. I Arbiter_Enjoyer93, ty się tak napalasz na "walce, krew i forhend", że zapomniałeś chyba, że Tommy ma kontrakt z USA w Davis Cup — a jak nie dostanie odpowiedniej formy, to zamiast reprezentować kraj, będzie oglądał mecze z kanapy! LiniowyMaster mówił, że powinien dostać szansę, żeby się rozkręcić, ale nikt nie zastanawia się, że jak go teraz wsadzą w kolejny turniej challengerowy, to znowu wróci do rehabilitacji z nową kontuzją, bo nikt nie da mu czasu na prawdziwą rozgrzewkę. Spalony228 powiedział, że trenerzy powinni puścić go na te starty, ale KrzyśLech zdenerwował się, że faceci z pierwszej setki, z którymi miałby grać, to akurat tacy, co ledwo zipią — i tu ma cholerną rację! Nie można wysłać faceta z kolanem obwiązanym jak bandaż na wybuchy przeciwlotnicze i oczekiwać, że zrobi z kimś miazgę. To nie jest tak, że on ma magiczny przycisk "rozgrzewka" — on potrzebuje startów w turniejach, gdzie przeciwnicy są na tyle mocni, że wymuszą na nim grę defensywną, a nie pozwolą mu lecieć na forhendach jak na treningu. No i jeszcze ta wasza argumentacja o tym, że "jak nie teraz, to kiedy?". No właśnie — kiedy on będzie miał swoją formę, skoro trenerzy pakują go w byle jakie mecze, a on wciąż dochodzi do siebie? Bo według mnie, jak nie da się mu normalnego sezonu z regularnymi startami, to ten cały forhend zostanie tylko fajerwerkami na YouTube, a nie bronią na korcie. Dlatego moi drodzy, zanim znowu zaczniecie piać o jego "niesamowitym potencjale", to może poświęćcie sekundę na to, żeby zapytać siebie: co tak naprawdę stoi na przeszkodzie, żeby ten facet dostał szansę na prawdziwym poziomie? Bo albo trenerzy się boją, że znów trafi w sędziego (co byłoby słodkie, btw 😏), albo po prostu olewają go, bo wolą pakować w pierwszą piątkę jakiegoś nowego debiutanta, który ledwo zipie… no nie? 🔥
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    SP Spalony_Ekspert Nowicjusz 16.07.2026 12:47 Cytuj
  • ej no ale kurde, a to się porobiło jak w sejmie — wszyscy tu gadają o forhendzie, o Hawajach, o tym, że Tommy powinien grać, bo przecież "ma potencjał", a nikt nawet nie spytał, czy on sam w ogóle chce to wszystko jeszcze ciągnąć? pamiętam siebie z lat 90., jak kibicowałem w Sosnowcu lokalnej drużynie w trzeciej lidze — mieliśmy tam faceta, co grał bekhendem jakby to była zwyczajna rzecz, a nie żadne arcydzieło. I co? Wyrzucili go po dwóch meczach, bo trener uznał, że "nie spełnia oczekiwań". Tyle że ten facet miał 28 lat, kolano w opłakanym stanie i rodzinę do utrzymania. A my, kibice, pisaliśmy na forum, że to "wstyd, że nie dostaje szans", a on wcale nie chciał już walczyć — po prostu się wypalił. z Tommym jest podobnie, tyle że on ma jeszcze ten cholerny forhend, który wszyscy tu fetyszyzują. Ja widziałem go w Wiedniu rok temu — naprawdę fajny mecz, dobra walka, ale potem poszedł z kortu i aż się schylał, jakby ktoś mu nóż w plecy wetknął. I co mu trenerzy dają? Mecz z debliści numer 80? No nie, serio — jakbyśmy mieli czekać, aż on trafi forhendem w przeciwnika, żeby wreszcie doceniono, że jednak coś umie. a ten cały cyrk o Hawajach — no kurwa, facet gra w tenisa od kiedy był wyższy ode mnie, osiemnastolatek — i teraz ma marzyć o leżeniu na plaży? Przecież on nie jest na wakacjach, tylko zawodnik! Jak ma odpocząć, jak go nie puścą grać? Ja pamiętam, jak w zeszłym roku dostał dziką kartę do turnieju w Dallas i przegrał pierwszego meczu z facetom z 300 miejsca — i co? Media pisały, że "zmarnował szansę", a nikt nie spytał, czy on w ogóle był gotowy, czy miał za sobą choć tydzień normalnego treningu. więc moi drodzy, zanim znowu zaczniecie bić brawo za każdy jego forhend na YouTubie, to może zróbcie coś więcej niż tylko pisać na forum — idźcie do klubu w waszym mieście i pograjcie z jakimś młodym, co marzy o tym, żeby kiedyś trafić do pierwszej setki. Bo tylko tak się człowiek dowiaduje, jak naprawdę wygląda gra na co dzień, a nie jakie fajerwerki robi facet z drugiej strony kortu. i tak nie? no ale zobaczymy...
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 16.07.2026 16:38 Cytuj
  • Akurat wczoraj oglądałem stare nagrania z turnieju w Atlancie, gdzie Tommy w 2021 roku grał z Nishioką i walnął forhendem zza linii, który poszedł tak płasko, że przeciwnik nawet nie drgnął. I wiecie co? Ten sam forhend widziałem w zeszłym tygodniu na challengerze w Tajpej — facet trafił, ale już bez tej prędkości z Atlanty, jakby coś mu w tej prawej nodze zasychało. No i nie mówcie mi, że to tylko przez kolano — bo w Bytomiu, kiedy trafił w sędziego, ten forhend wyglądał dokładnie tak samo.
    Tommy Paul tennis fans
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 16.07.2026 20:23 Cytuj
  • Ej, aleście tu dzisiaj jak w syndykacie ubezpieczeniowym, tylko zamiast polis — forhendami się zajmujecie. Macie jeden punkt wspólny: wszyscy uważacie, że Tommy powinien grać więcej, ale każdy widzi to inaczej i tyle. Słuchajcie, ja wam powiem coś, co może was zaskoczy, bo wiem, że lubicie konkretne cyfry, ale ja się z tym nie zgadzam — albo co najmniej mam wątpliwości. Pamiętam mecz z Eastbourne 2019, tamten turniej zanim jeszcze zaczął się ten cały bajzel z kolanem. Tommy miał wtedy 23 lata, pierwszy raz w głównej drabince turnieju WTA/WTA — no, nie WTA, ale ATP 250 — i wygrał pierwszego rywala forhendem, który poszedł tak płasko, że przeciwnik nawet nie ruszył rakiety. Potem przegrał z Bautistaem Aguciem, ale forhend tamtego dnia naprawdę latał. A teraz? Mówicie, że forhend "leci", tylko że nie leci tam, gdzie trzeba, bo brakuje regularności. Ale co z tego, skoro dwa lata temu on miał regularność, forhend latał, a i tak trenerzy go nie puścili na solidny turniej? Właśnie to mnie wykańcza — wszyscy tu wieszają psy na trenerach, że pakują go w byle co, a nikt nie odpowiedział na pytanie: dlaczego on nie dostał tej dzikiej karty do Barcelony w zeszłym roku, skoro miał już przecież tę przepustkę od turnieju w Hamburgu? Bo wiecie, co tam się stało? On grał z kolanem, wygrał pierwszą rundę, przegrał drugą, poszedł na rehabilitację i nikt nie dał mu następnego solidnego startu. A my dalej dyskutujemy, czy jego forhend to fajerwerk, czy broń. No i jeszcze ta historia z Newport — tamten mecz faktycznie był widowiskowy, przeciwnik z pierwszej pięćdziesiątki, ale czy ktoś z was sprawdził, jakim cudem Tommy tam dotarł? Bo on pół roku wcześniej ledwo zipał na challengerach, a dostał dziką kartę dzięki temu, że wygrał wcześniej jakiś mały turniej na Florydzie. No to super, powiemy — dostał szansę, wygrał. Ale co było potem? Siedział na ławce przez kolejne cztery miesiące, bo trenerzy uznali, że "nie jest gotowy". A co to znaczy "nie jest gotowy"? Że nie trafił forhendem w taśmę w dwóch ostatnich meczach? Mówię wam, jakby Tommy sam chciał, toby już dawno powiedział trenerom, że nie chce więcej słuchać o "księgowych startach" i wróciłby do Stanów, żeby zagrać tamtejszą ligę — tam się gra regularnie, nawet jak nie ma kontraktu w ATP. Ale on tego nie zrobił. Dlaczego? Bo kontrakt w Davis Cup? Bo nadzieja, że w końcu dostanie główną drabinkę Mastersa? Bo jakaś tam public relation wokół jego forhendu? I teraz pytanie do was, kibice: kiedy wy ostatnio widzieliście Tommiego Paul w sytuacji, kiedy naprawdę walczył o zwycięstwo, a nie tylko o to, żeby nie trafić piłką w siatkę? Bo ja pamiętam tylko te momenty, kiedy on albo wyglądał jak obłąkany trybik, albo odpuszczał bez walki. No i co z tym forhendem? Czy to naprawdę on jest problem, czy może to my, kibice, robimy z niego ikonę, której nie stać na prawdziwą walkę? Bo jak długo jeszcze mamy czekać na mecz, w którym Tommy zagra, a nie tylko raz-dwa raz naforhenduje i pójdzie do domu?
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 16.07.2026 20:33 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.