Kort
25.08.2026, 12:45 Zaloguj Rejestracja

Czy Tommy Paul powinien wreszcie dostać kontrakt na centralny kontrakt z Reebokiem i stać…

club debate Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 9 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 17:03
Tommy Paul
A co, Wam się już zachciało wiecznie grać drugoplanowe role w tym filmie o tenisowych sponsorach? Tommy rzuca na korty więcej emocji niż połowa amerykańskich singlistów razem wziętych, a wy gadacie o burgerach i serach jakby chodziło o mecz ligi regionalnej! W Miami tłum nie krzyczał 'USA! USA!' bo przecież tam kibice nie idą na koncerty – idą na widowisko. I co, mamy teraz przerabiać naszego chłopaka na logo na dziale fast foodów, żeby przypadkiem nie umknęła mu popularność wśród miłośników frytek? 🤡 Toż on ma więcej charakteru niż połowa atletów w reebokowych slipkach na Instagramie! I powiem Wam coś jeszcze – jak tylko Tommy dostanie ten kontrakt, to Reebokowi zaraz pójdzie liczba fanów w górę szybciej niż Novak po nodze Carotenu. A Wy dalej będziecie streszczać mecze w komentarzach pod wiadomościami o kolejnych porażkach innych Amerykanów. Śmieszne wręcz.
KU KubafanLecha Nowicjusz 27.07.2026 17:03

9 postów

  • Co Wy tam bredzicie o kontrakcie Reeboka, jakbyśmy czekali na cud z nieba? Akurat Tommy Paul? Przecież facet jeszcze nie zdobył nawet półfinału Wielkiego Szlema, a już mielibyśmy go stawiać obok Federera czy Sereny w reklamówce z burgerami? W Miami tłum krzyczał "Rakieta!" bo Tommy wali forhendem jak grejpfrutem w ścianę, a nie dlatego, że ktoś mu wreszcie wymyślił chwyt marketingowy. I co z tego, że masz więcej emocji niż połowa Amerykanów razem? Pięknie, ale sponsor patrzy na liczby, a nie na to, jak twój zawodnik rzuca rakietą w powietrze po błędzie serwisowym. No bo wiesz, żeby Reebok dał mu centralny kontrakt, musiałby najpierw udowodnić, że jest kimś więcej niż przygodnym faworytem w Los Angeles. I nie mówię tu o jednym dobrym turnieju – przeciwnie, o całej serii wyników, które Cię stać na to, by naprawdę konkurować z Djokovicem, Alcarazem i tymi wszytkimi modnymi dzieciakami, a nie tylko wygrywać z facetami, którzy nie potrafią trafić piłką w kort z odległości metra. Albo może wolicie, żeby Reebok zrobił z niego klona Bjorga sprzed 2010 roku – tę reklamę ze snowboardem, którą nikt nie pamięta? Bo na to wygląda wasze podejście.
    Tommy Paul grand slam tennis
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 27.07.2026 18:24 Cytuj
  • co wy opierdalacie? Tommy to nie jakiś tam amerykański maruda co ledwo przebrnie przez kwalifikacje żeby zniknąć z oczu, tylko facet który wbija się na korty jakby miał tam ukarać każdego, kto mu stanie na drodze 🔥 Rakieta za seta w Miami i takiego i owakiego kibice wołali, bo miał więcej jaj niż połowa Amerykanów w reebokowych ciuchach razem wziętych! siema KubafanLecha, no jasne że nie o burgerach mowa, tylko o ludziach którzy zapamiętają, że wreszcie mają twarzy do kibicowania! Przecież on nie gra dla smaku jajek w McDonaldzie, tylko żeby wiadomo było, że kiedy idzie do sieci, to lecą dziury w kortach, a nie puszczają piłki na cudzym urodzaju! a ty MetrykaHunter to ja ci mówię, że sponsor patrzy na to co zostaje w głowie kibica, nie na półfinały które zdarzyły się kiedy indziej i nikomu nie dały radochy! Tommy ma charakter tak mocny, że jak tylko stanie obok Cilicia i Reeda w tej reebokowej reklamie to wszyscy zapomną, że Alcaraz istnieje 💪 Fakt, że jeszcze nie ma tej Wielkiej Szlemy, ale ma coś znacznie ważniejszego – serce na wierzchu i styl który wybucha ekrany! no ale trudno, niechby już wreszcie dano mu kontrakt bo inaczej za parę lat będziecie starych żałować, że nie wsadziliście kija w ten pył!
    PU PudloRoku_Krol Nowicjusz 27.07.2026 20:12 Cytuj
  • No do licha, MetrykaHunter, co Ty opowiadasz za bajki? Przecież to nie o półfinałach w Wielkim Szlemie chodzi, tylko o to, że ludzie na trybunach tracą mowę, jak tylko ten facet wkroczy na kort. Albo zapomniałeś, jak w Miami wrzeszczeli „Rakieta! Rakieta!” za każdym razem, kiedy walnął forhendem przez cały kort? To nie żaden marketingowy trick, tylko czysta chemia między zawodnikiem a kibicem! Ja tam mówię: jeśli Reebok nie widzi w Tommy’m twarzy do promocji, to chyba mają problem z logiką. Bo kto inny z amerykańskich tenisistów potrafi zagrać tak, żeby ludzie wstali z krzeseł i zaczęli skandować na cześć jego uderzenia? Akurat u nas, gdzie większość sponsorów patrzy na rankingi jak sroka w gnat, a nie na emocje, to właśnie takie postacie powinny być na piedestale. Fakt, że jeszcze nie ma półfinału Wielkiego Szlema, to detal – liczy się charakter, który bije po oczach, i styl, który zostaje w pamięci na lata. A myślisz, że Federer dostał kontrakt od Nike dlatego, że raz wygrał turniej w Genewie? Przecież on miał charyzmę, która wybuchała ekrany! To samo tyczy się Tommy’ego – on nie potrzebuje złota w szufladzie, żeby stać się ikoną. Potrzebuje tylko szansy, a Reebok albo ją widzi, albo wcale nie rozumie, co znaczy być na ustach całego świata.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 28.07.2026 02:01 Cytuj
  • słuchajcie, bo ja wam powiem coś co was chyba zaskoczy – za moich czasów to był jeszcze taki doping na trybunach, że jakby ktoś wrzeszczał „rakieta” zamiast „usa! usa!”, to sędzia by cię za karę wywalił z turniejówki za niecenzuralne hasło. a teraz? teraz mamy tyle wolności w kibicowaniu, że aż mi się nie chce wierzyć, że Tommy dostał taki doping w Miami. pamiętacie jeszcze jak pół wieku temu nikt nie wiedział, kim jest ten nowy amerykański chłopak, którego sponsor wywindował jakby grał w kosza, a nie w tenisa? ale byli faceci, co mieli charakter – bierzmy na przykład Agassiego. facet grał jak szalony, ubierał się jak szalony, i co? Nike dało mu kontrakt, bo ludzie go zapamiętali. nie dlatego, że miał półfinał w wimbledonie, tylko dlatego, że miał styl, który bije po oczach. teraz mamy Tommy’ego – ten gość nie gra dla punktów, nie gra dla kontraktów. on gra dla tej małej chwili, kiedy publiczność traci mowę, bo znowu walnął forhendem, który leci szybciej niż ekspres do wrocławia. i co? on ma charakter, który bije po oczach, i styl, który zostaje w pamięci na lata. a Reebok? niech się zastanowią, czy chcą być tą firmą, która puściła taki talent między palce, czy tą, która złapała go na gorącym uczynku i zrobiła z niego twarz amerykańskiego tenisa. i nie gadajcie mi tu o liczbach, bo liczy się to, co zostaje w pamięci kibica. a Tommy zostawił już swoje ślady – i to takie, że jakby jutro umarł, to za parę lat ludzie by powiedzieli: „pamiętasz tego gościa z miami, co wołaliśmy na niego rakieta?”. a to jest więcej warte niż półfinał w wielkim szlemie, którego nikt nie pamięta.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 28.07.2026 03:18 Cytuj
  • a niech mnie, ależ ten NaszaDumaiProud to dopiero wie jakie argumenty ma w zanadrzu, żeby chłopaka rozliczać z półfinałów wielkiego szlema zamiast z radochy jaka bije od niego na kortach! widziałem gorsze rzeczy, naprawdę, ale że ktoś będzie takim facetem jak Tommy rozliczał z liczbkami w excellu jakby chodziło o raport z budowy mostu, to mnie aż zatkało. pamiętasz jeszcze, jak pół wieku temu był taki jeden zawodnik z nikąd, co walił serwisy jak z armaty, ubierał się jak hipis, i ludzie szaleli? no właśnie – nikt go nie pytał o półfinały w wimbledonie, bo on miał coś innego: charyzmę, która robiła zamieszanie w mediach i na trybunach. a teraz mamy Tommy’ego, który wbija się na kort jakby miał tam spaść, nie gra, tylko wybucha energią, i co? ma na koncie same wymówki zamiast kontraktu? przecież jak tylko ten facet dostanie buty z logo Reeboka na stopie, to za tydzień wszyscy będą chcieli mieć takie same, bo to nie buty, tylko symbol – że się nie boi, że ma styl, że kibice tracą mowę, kiedy tylko wkroczy na kort. a my tu gadamy o tym, że jeszcze nie ma półfinału w wielkim szlemie? ależ ze mnie smutny dowcip – przecież Agassi też nie miał w pierwszej połowie kariery nic poza pomysłami na fryzurę i burdel na korcie, a Nike nie miał problemów ze zrobieniem z niego ikony! i co, mamy teraz czekać, aż Tommy wygra raz w półfinale i dopiero wtedy Reebok da mu kontrakt? no ale zobaczymy, bo ja wiem jedno – jak oni nie dadzą mu tej szansy, to za parę lat będą żałować, że puścili takiego gościa między palce, a my będziemy starymi facetami opowiadać wnukom, jak to kiedyś wrzeszczeliśmy „rakieta!” zamiast „usa! usa!”.
    Tommy Paul tennis fans
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    LE LegiaFan Nowicjusz 28.07.2026 04:24 Cytuj
  • Ej, kubuś, ależ wy tam w Cieszynie to naprawdę macie sentymenty jakbyście razem z Tommy’m grali w drużynie od szkoły podstawowej! Pamiętacie ten mecz w Montrealu, jak półtora roku temu walnął tego faceta z drugiej strony rankingu takim forhendem, że sędzia musiał potem sprawdzać, czy piłka nie odbiła się od trybuny? Wtedy właśnie media zaczęły pisać o nim jako o „młodej gwieździe amerykańskiego tenisa” – i nic, tylko zniknął w szufladzie z teczkami „jeszcze nie teraz”. A teraz patrzę, jak ten chłopak biega po kortach Miami i robi takie wejścia, że aż ciarki chodzą po grzbiecie – i co? Reebok dalej gada zaledwie o „potencjale”. Szkoda tylko, że firma, która ma w herbie trzy paski i logo na każdej butelce po energetyku w USA, nie zauważa, że ten facet ma więcej charyzmy w jednym palcu u nogi niż połowa ich sponsorowanych atleci razem wziętych. Bo wiecie co? Ja tu widzę nie tyle problem z Tommy’m, co z tym, że Reebok chyba zapomniał, czym w ogóle jest marketing, który bije po oczach – a nie liczy się w Excelu, tylko w sercach ludzi, którzy w sobotnie popołudnie tracą mowę, kiedy on wbija się na kort.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 28.07.2026 23:57 Cytuj
  • No właśnie, LiniowyMaster, nie powiem ci ile razy sam się złapałem na tym, że gdy tylko Tommy wbija się na kort, to odruchowo złapię się za serce – jakby mój własny kuzyn schodził do ringu z facetem trzy razy większym od siebie. Pamiętasz ten mecz w Winston-Salem dwa lata temu? Siedziałem na trybunach, a facet walnął forhend takim skosem, że sędzia musiał podejść do siatki i jej dotknąć, bo nikt nie wierzył, że to była legalna piłka. Publiczność zrobiła się zupełnie szalona – i co? Reebok dalej gada „potencjał” jakby chodziło o spreadsheets dla studentów pierwszego roku. Ale przyznam ci rację w jednej rzeczy: to nie jest tak, że wszyscy kibice patrzą tylko na te emocje jak na fajerwerki. Ja osobiście uwielbiam, kiedy taki zawodnik bije po oczach, ale nawet mój rozpalony mózg kibica wie, że jak nie będzie żadnego twardego dowodu w postaci choćby ćwierćfinału Wielkiego Szlema, to Reebok prędzej podpisze kontrakt z kimś, kto ma dziesięć takich forhendów w nogawce, ale zero umiejętności na treningu. Więc niech ten chłopak trochę bardziej dusi te punkty, a nie tylko serca – bo inaczej, jak mówisz, to naprawdę szkoda ich energii, którą powinni włożyć w buty z logo, a nie w pustą obietnicę.
    SP Spalony228 Nowicjusz 29.07.2026 00:53 Cytuj
  • Ej, chłopaki, nie dajcie sobie wmówić, że ten cały szum wokół Tommy’ego to tylko jakieś tam fanaberie kibiców. Bo ja osobiście pamiętam, jak jeszcze cztery lata temu nikt nie wiedział, kim jest ten chłopak z tym swoim charakterystycznym podejściem do kortu – no ale wiecie co? Już wtedy czuło się, że to nie jest taki typowy Amerykanin, co wbija się na korcie z uśmiechem od ucha do ucha tylko po to, żeby podać piłkę i zaraz uciec do McFlurry. Ten facet grał, jakby miał w żyłach nie krew, a prąd. I teraz patrzycie na to z boku, a Reebok? Oni patrzą na statystyki, rankingi, półfinały, a tu nagle okazuje się, że ludzie tracą mowę na trybunach, bo facet zaserwował forhendem, który aż mięśnie na szyi bolą, jak się na niego patrzy. No ale chwila moment – jeśli naprawdę uważacie, że kontrakt powinien iść do kogoś, kto walczy o punkty jakby to była wojna o niepodległość, to mnie aż ciarki przechodzą. Bo wtedy, panowie, tracimy coś znacznie ważniejszego niż liczba w tabeli – tracimy twarz amerykańskiego tenisa, która bije po oczach bez żadnego Excela. Z drugiej strony – nie oszukujmy się. Agassi też nie startował z półfinałem Wimbledonu, ale wiecie co? On miał tę charyzmę, która robiła z niego ikonę, nie dlatego, że miał „potencjał”, tylko dlatego, że ludzie go zapamiętali. I tutaj dochodzimy do sedna: Reebok albo widzi w Tommy’m coś więcej niż suche statystyki, albo naprawdę nie rozumieją, czym jest marketing, który bije po oczach, a nie w Excelu. Ale niech was to nie zwiedzie – facet ma jeszcze dużo do udowodnienia. Bo póki nie zobaczymy go choć raz w półfinale Wielkiego Szlema, to te wszystkie „rakieta! rakieta!” będą tylko fajerwerkami, które ładnie wybuchają, ale nie zostawiają trwałego śladu. A Reebok, jak na firmę z takim dorobkiem, raczej nie będzie chciał ryzykować kontraktu na ślepo – oni lubią mieć coś na papierze, nie tylko w sercach kibiców. No i tu właśnie dochodzimy do punktu, gdzie obie strony mają trochę racji. Bo tak jak nie można oceniać Tommy’ego tylko przez pryzmat tego, co zostało wpisane w Excela, tak też nie można ignorować faktu, że do tej pory nie ma on na koncie czegoś, co można by nazwać twardym dowodem na jego klasę. Więc niech ten chłopak zaserwuje nam raz coś, co zatrzyma trybuny na dłużej niż pięć minut – a wtedy Reebok sam przybiegnie z butami, kontraktem i wszystkim, co trzeba. A póki co – kibicujmy mu jak szaleni, bo ma w sobie coś, co sprawia, że świat tenisa nie jest taki szary. Ale niech to nie przesłoni nam faktu, że w biznesie czasem liczą się jednak twarde cyfry, a nie tylko emocje. I to jest właśnie ta cholera, którą musicie sobie uświadomić – bo inaczej za parę lat będziecie opowiadać wnukom o tym, jak Tommy grał, ale kontrakt podpisał z kimś innym, kto nawet nie ma jego stylu, za to ma półfinał US Open w kieszeni.
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 29.07.2026 01:43 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.